-
nowość
We Met Through My Brother - ebook
We Met Through My Brother - ebook
Osiemnastoletnia Noemi Walker zdecydowanie nie określiłaby się jako osoby pewnej siebie i przebojowej. Na co dzień stara się nie zwracać niczyjej uwagi, jest cicha i poukładana, dokładnie taka, jak się wydaje, że jej rodzice, by sobie życzyli.
Z kolei jej brat Oscar stanowi przeciwieństwo siostry. Chłopak prowadzi imprezowy tryb życia, obraca się w kręgu popularnych ludzi, robiąc wszystko to, co dla Noemi pozostaje zupełnie obce.
Pewnego dnia dziewczyna poznaje najlepszego przyjaciela Oscara – Harry’ego Williamsa. Dostrzega w nim coś, co ją bardzo przyciąga. Wydaje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Oscar jednak zrobi wszystko, żeby ta dwójka nie zbliżyła się do siebie. Wie o kumplu coś, czego jego siostra nigdy nie powinna się dowiedzieć.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia. Opis pochodzi od Wydawcy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Romans |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8418-577-3 |
| Rozmiar pliku: | 1,6 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Życie Noemi Walker
Noemi
Nazywam się Noemi i jestem zupełnie zwyczajną nastolatką. Nie mogę pochwalić się wieloma znajomymi, interesuję się zwierzętami, lubię biologię, a moje życie jest dosyć nudne. Na dodatek nie mam żadnych ciekawych pasji, więc ktoś mógłby pomyśleć, że jestem zupełnie żałosna. Cóż, pewnie w jakimś stopniu miałby rację.
Wystarczy mi, że mieszkam pod jednym dachem z moim starszym bratem. Oscar jest popularny w szkole i w naszym mieście. Każdy go zna, a ja…? Mnie kojarzą tylko niektórzy, niestety z bycia tą „sztywną” siostrą.
Brat jest totalnym przeciwieństwem mnie. Rodzice często komentują to, jak mocno się różnimy w kwestii charakteru. Oscar robi, co chce, nie przejmuje się nikim i niczym, jest po prostu wolny.
Ja natomiast nie przykładam takiej wagi do zabawy, nie chodzę na imprezy i nie robię nic, co osoby w moim wieku mogłyby uważać za ciekawe.
Oboje uczymy się w tym samym liceum, ale brat po prostu mnie unika, jakbym była powietrzem. Mam wrażenie, że największą karą dla Oscara jest to, kiedy musi zawieźć mnie do szkoły, a przy wysiadaniu z auta wszyscy widzą go z jego żałosną siostrą.
Przytłacza mnie świadomość, jak postrzegają mnie inni, jednak wiem, że nie mam na to większego wpływu.
Pewnie ci, którzy pierwszy raz o mnie słyszą, wyobrażają sobie, że noszę okulary i ubieram się w swetry i kozaki do kolan. Nic bardziej mylnego, potrafię się dobrze ubrać, ale nie mam dla kogo się niepotrzebnie stroić.
Dzisiaj włożyłam czarny crop top pod dosyć szeroką bluzę Nike od ojca – daje vibe starych ciuchów, dlatego mu ją zabrałam. Do tego szerokie, czarne spodnie z wysokim stanem i zwyczajne, klasyczne buty, które ma każdy.
Przed chwilą skończyłam sprzeczkę z bratem po tym, jak znów musiał odwieźć mnie do szkoły. Nie chcę się narzucać i wiele razy mówiłam, że jestem w stanie trafić sama, ale rodzice się nie zgadzali. Przywiązują dużą wagę do bezpieczeństwa, dlatego nie chcą mnie puszczać samej, choć przecież mieszkamy dość blisko. Brat nigdy nie miał podobnych problemów – może robić co chce i kiedy chce.
Kiedy już dotarliśmy na miejsce, zamierzałam uciec niezauważona, lecz tym razem mi się nie udało. Do niebieskiego BMW brata podeszli jego koledzy.
Widziałam ich wiele razy, ale nigdy nas sobie jakoś specjalnie nie przedstawiał. Jakby się wstydził, że ma siostrę, i nie chciał, by mnie bliżej poznali.
To jeden z najbardziej niezręcznych momentów. Z natury jestem dosyć cicha i nie rozmawiam z wieloma ludźmi, a tutaj podeszło do nas aż sześciu praktycznie obcych dla mnie chłopaków. Lekko spuściłam głowę i przygryzłam wargę.
Oscar przywitał się z każdym, przybijając z nimi piątki. Brat to dość wysoki, przystojny blondyn. Zresztą każdy w naszej rodzinie ma jasne, proste włosy i niebieskie oczy.
– Siema, młoda – powiedział któryś z nieznajomych.
Chłopak, który się odezwał, był zupełnym przeciwieństwem Oscara. Miał brązowe, kręcone włosy i ciemne, piwne oczy. Spod jego T-shirtu wystawał tatuaż, ale nie byłam w stanie dokładniej się przyjrzeć, bo nie chciałam nawiązać kontaktu wzrokowego.
Nie odpowiedziałam, czułam się osaczona przez spojrzenia, które wylądowały na mnie po tych słowach. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Niedawno rozpoczął się rok szkolny, a ja nie kojarzyłam wszystkich tych popularnych chłopaków, bo się nimi nie interesowałam. Pewnie była to typowa elita, do której każdy chciałby choć przez chwilę należeć.
Wszyscy śmierdzieli papierosami, a gdy tylko zaczęli między sobą szeptać, postanowiłam wykorzystać moment i zwiać. Uśmiechnęłam się nieśmiało i uciekłam szybkim krokiem, zostawiając grupkę chłopaków na parkingu.
W klasie miałam tylko jedną koleżankę, Mię. Poznałyśmy się na początku roku szkolnego i od razu złapałyśmy wspólny język.
– Hej – przywitała się zwyczajnie.
– Cześć – odpowiedziałam z przyjaznym uśmiechem.
Wiele bym dała, żeby już przejść przez to wszystko: przez to całe liceum i ogólnie całe życie.
Odkąd pamiętam, ciążyło mi, że moje nazwisko jest znane w mieście przez interesy moich rodziców. David i Nancy Walkerowie należą do najbardziej wpływowych osób w tutejszych kręgach biznesowych. Dzięki temu nigdy niczego nam nie brakowało. Oscar również jest bardzo rozpoznawalny i lubiany, tyle że wśród młodzieży. Jest znany z tego, że jest znany.
Do tego jestem ja, nieznacząca nic dla nikogo. Całe dnie spędzam przy książkach, przeżywając historie głównych bohaterów bardziej niż swoje życie.
Za dużo myślę i męczę się sama ze sobą.
***
Po ostatnich tego dnia zajęciach ruszyłam powolnym spacerem do domu. Na szczęście Oscar kończył trochę później, więc nie mógł mnie odwieźć. W takich sytuacjach miałam do wyboru taksówkę lub… taksówkę, bo rodzice nie chcieli, żebym jeździła autobusami. Dzisiaj wiedziałam, że będą w pracy, przez co mnie nie skontrolują, więc wybrałam zwyczajny spacer. Tego właśnie brakowało mi w życiu. Normalności.
Słuchając muzyki, mijałam ludzi i rozmyślałam o tym, czy też mają takie nudne i żałosne życie jak ja.
Mieszkam około piętnastu minut od szkoły, gdy idzie się dość szybkim tempem. Dzisiaj jednak spacer do domu zajął mi pół godziny. Weszłam do środka i odstawiłam plecak na bok.
Nasz dom jest dosyć spory. Przed budynkiem znajduje się parking – ojciec ma bzika na punkcie samochodów. Natomiast po wejściu ukazuje się ogromny hol z szafami dla gości i legowiskiem naszego psa. Milka to słodki maltańczyk, który jest z nami już od trzech lat. To kochany psiak.
Po wyjściu z holu po lewej stronie rozciąga się otwarta przestrzeń kuchni, po prawej zaś jest ogromny stół i kilka szafek. Idąc w lewo od drzwi wejściowych, można dojść do części domu z sypialnią rodziców, ich łazienką i biurami. Między łazienką rodziców a jadalnią i salonem są schody prowadzące na piętro. Tam są pokoje, mój i brata.
Cisza w domu jest codziennością, chyba że przebywa tu akurat Oscar.
Zanim skierowałam się ku schodom, zwróciłam uwagę na karteczkę wiszącą na lodówce.
Kochanie, wrócimy za tydzień, praca wzywa. Oscar ma pieniądze na wasze wyżywienie. Przepraszam, że informuję cię przez karteczkę, ale nie było kiedy ci powiedzieć.
~ Mama
– Aha – mruknęłam sama do siebie.
Brat jest dorosły, a ja prawie, więc takie wypady rodziców nie robią na nas większego wrażenia, lecz gdy myślę o tym, że Oscar na pewno wykorzysta ich nieobecność, by wyprawić imprezę, czuję mdłości.
Zawsze, kiedy urządza imprezy, jest tak głośno, że nie słyszę własnych myśli. Poza tym boję się wtedy wyjść z pokoju, bo nie chcę zostać wyśmiana przez jego gości.
Jeśli ktoś spojrzałby na mnie obiektywnie, nie jestem brzydka. Czasami uważam nawet, że jestem dosyć atrakcyjna. Ale tylko czasami. Zwykle myślę, że jestem po prostu przeciętna. We wszystkim. Problem nie tkwi w moim wyglądzie, problem jest w środku – jestem zepsuta od środka.
Zrozumiałam, że znowu za dużo myślę, machnęłam więc ręką i zabrałam plecak, który wcześniej niedbale rzuciłam przy drzwiach.
Raz jeszcze pogłaskałam ciągle krążącego wokół mnie psa, upewniłam się, że ma dostęp do wody i jedzenia, po czym ociężałym krokiem wspięłam się schodami. Poszłam na prawo, gdzie znajduje się moja sypialnia. Lewa strona należy do Oscara, dlatego raczej rzadko się tam zapuszczam. Oboje mamy własne łazienki i garderoby w pokojach, więc mijamy się tylko w kuchni.
Padłam na łóżko i włączyłam YouTube, próbując odgonić natrętne myśli.
***
Nie mam pojęcia, jak długo tak leżałam, ale Oscar zdążył wrócić do domu jakąś godzinę temu. Upewnił się, czy wiem, że rodziców nie będzie przez tydzień, i dopytał, czy zjadłam obiad.
Automatycznie odpowiedziałam, że zjadłam, choć nic takiego nie miało miejsca.
Od dłuższej chwili ktoś dobijał się do drzwi. Wołałam wiele razy, żeby Oscar zszedł otworzyć, ale ten albo nie słyszał, albo robił coś ważnego. Postanowiłam więc ruszyć się z łóżka i wpuścić gościa. Niechętnie przekręciłam zamek i chwyciłam za klamkę, po czym otworzyłam.
Moim oczom ukazał się chłopak, który kilka godzin wcześniej stał z moim bratem na parkingu.
– Um, hej? – rzucił, drapiąc się po głowie. – Widziałaś Oscara?
– Pewnie jest u siebie – prychnęłam cicho, wpuszczając chłopaka do holu.
– Jestem Harry – powiedział, podając mi dłoń, którą uścisnęłam. – Na parkingu nie byłaś zbyt rozmowna, a Oscar coś tam wspominał, że ma siostrę.
Wow, coś tam wspominał. Jestem aż tak mało znacząca w jego życiu.
– Fajnie – odparłam od niechcenia. – Jestem Noemi – przedstawiłam się z grzeczności.
– Ładne imię – szepnął do siebie.
Uśmiechnęłam się delikatnie, bałam się, że nawet zaczęłam się rumienić.
Wtedy do pomieszczenia wparował Oscar. Jak zwykle był bez koszulki i miał mokre włosy, którymi trzepał na wszystkie strony. Już wiedziałam, dlaczego nie otworzył.
– Poznaliście się? – zapytał, spoglądając raz na mnie, raz na kolegę.
– No – odparł zwyczajnie Harry i przybił piątkę z moim bratem.
– To git – parsknął Oscar. – Młoda, jakby co to przyjdzie tu jeszcze dwóch takich debili – zwrócił się do mnie.
– Debili? – prychnął Harry, udając obrażonego.
– No Benjamin i Jacob do normalnych nie należą – stwierdził mój brat, uśmiechając się głupio.
Cóż, tak wygląda życie Noemi Walker.