Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Wiersze przebudzone - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
19 lutego 2026
39,90
3990 pkt
punktów Virtualo

Wiersze przebudzone - ebook

Książka jest zbiorem wierszy o emocjach i ludzkich zachowaniach. Autorka w swoich utworach opisuje nasze życiowe dramaty i dylematy, niekiedy w sposób żartobliwy ukazuje ludzkie słabości i niedoskonałości, możliwe pułapki, odsłania schematy, w których na co dzień funkcjonujemy, a także przybliża nas samych nam samym. Przekazuje w wierszach – a może bardziej między wierszami – swoją interpretację rzeczywistości, świata i rządzących nim praw, pojmowania Boga, losu, cierpienia oraz jedynej możliwej kreacji życia w Tu i Teraz.
Zbiór wierszy przenosi czytelnika w wewnętrzny świat człowieka – jego indywidualnych emocji, reakcji i zachowań. Rozpoznanie, nazwanie, zrozumienie i uwolnienie nieprzeżytych do końca emocji, które każdy w mniejszym lub większym stopniu na przestrzeni życia zablokował w sobie, to najszybsza droga i najskuteczniejsza recepta na pełne, zdrowe, obfite, szczęśliwe i spokojne życie.
Człowiek, który ma stały i dobry kontakt z intuicją, odblokował swobodny przepływ energii i jest swoim najlepszym przyjacielem, łatwo odkrywa własne potencjały i talenty, a nierzadko także pozbywa się fizycznych dolegliwości i chorób lub im zapobiega.
Każdy znajdzie tu coś o sobie i dla siebie, natrafi na prawdy i prawa uniwersalne rządzące światem. Wiersze są wielopłaszczyznowe, dają szerokie pole do interpretacji i skłaniają do wewnętrznych poszukiwań na głębszych poziomach.
Cały zbiór jest hymnem na cześć człowieka, uznaniem dla jego ziemskiej wędrówki oraz akceptacją trudnych wyborów i wyzwań, z jakimi przychodzi mu się w życiu mierzyć.
Autorka sama jest w drodze ku pełni samopoznania. Praca nad sobą przyniosła jej spokój i harmonię we wszystkich sferach życia. Tego samego życzy czytelnikowi. Wierząc, że każde życie może być piękne i spełnione, swoimi wierszami gorąco zachęca do wejścia na tę ścieżkę, by stała się ona również jego udziałem.

Monika Gerłowicz – z wykształcenia germanistka, logopedka, przedszkolanka, nauczycielka wychowania wczesnoszkolnego, tłumacz przysięgły, od ponad 30 lat nauczycielka języka niemieckiego w szkołach w Polsce i w Niemczech, a od kilku lat w Szwajcarii. Prywatnie spełniona żona i matka, pasjonatka rozwoju osobistego, zafascynowana zgłębianiem możliwości ludzkiego umysłu i ciała.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8308-904-1
Rozmiar pliku: 800 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WYCHOWANIE

Słowo bardzo wymowne, odpowiedzialnością nadziane,

wszelkiej maści zasadami obwarowane.

Reakcje, idee, nawyki z pokolenia na pokolenie przekazywane,

każdemu w spadku dane, bez refleksji dalej podawane.

Mimo że wierzę w dobre ludzkie intencje,

rzec można by nawet, że nimi jest życie wybrukowane,

czasem aż tak, że uchowaj, Panie!!!

Niedoczekanie!!!

Tak wychowujemy, jak tylko umiemy,

rzadziej miłością, częściej krzykiem, nakazem, batem,

niestety z tego rodzica poczucia obowiązku

nierzadko jesteś najsurowszym katem.

Gorliwie, czasem na skraju szaleństwa,

szorstkim słowem dzieciom tłumaczymy,

znacznie rzadziej dobrym, własnym przykładem,

tak bardzo chcemy, by młodzi pojęli,

że trup gęsto się ścieli!

Święci Anieli!

Nic nas nie wybieli!

Nie wyrwie z amoku, chyba że po latach,

po zmroku rozum i nostalgia pod nasz dach zawitają,

cichutko, mimochodem nas o zdrowie zapytają,

o nasze emocje, samopoczucie… Hej?

Refleksja zbyt późno przychodzi,

czy o to Ci chodzi, że teraz Oni idą po trupach?

Bo teraz ich czas!

Oni już całkiem w naszych butach!ZAZDROŚĆ

Patrzę na ludzi z zazdrością, nie wiedzieć czemu i komu,

dokładnie widzę w ten sposób, czego mi brakuje w domu.

Żal mi bardzo, że ich dola łatwa,

gdy ja klepię biedę, życie mnie zatapia.

Trafia mnie raz po raz, bo dla mojej obfitości

to nigdy nie ten właściwy czas.

Potem wyrzuty sumienia mną miotają,

jak mogę być taką zawistną kanalią.

Nawet jak się później wybielam i sobie tłumaczę,

praktycznie rzecz biorąc, niewiele to znaczy.

Wszyscy są lepsi, piękniejsi,

życie im niesie na tacy,

podczas gdy ja unurzana w znoju,

całe dnie nie wychodzę z pracy.

Wszystko mam takie szare, marne, bez wyrazu.

Nawet światełka w tunelu nie widać ni razu!

Ludziom się wiedzie, szczęściem promienieją,

a ze mnie gorsi ode mnie się śmieją.

Porównuję wykształcenie, wygląd, dochody,

jakbym zrobić próbowała casting urody,

zasług lub przeciwnie, odkryć powody,

dlaczego ktoś mi zazdrości i na mnie się złości.

Czyjaś złość koi jak balsam, daje kopa na Marsa,

potem spadam boleśnie, gdy ta farsa

wychodzi na jaw i mnie strąca

w odmęty braku, niepewności i życia bez smaku.

Żeby poczuć się lepiej, wszystkich krytykuję,

wszystkim łaty przypinam, wady wynajduję,

bo tylko wtedy choć odrobinę lepiej się czuję.

Zamiast ludzi uznawać, ich szczęściem się radować,

szukam źdźbła w ich oku, by się zresetować,

swoją niską samooceną trochę przystopować,

moje ziemskie Ego dwa piętra w górę wywindować.

Czasem myślę, co by było, gdybym od jutra przestała

porównywać się do innych, spokój sobie z tym dała.

Odpoczęła od wiecznej krytyki i strachu,

wzięła oddech i uznała swe piękno bez obciachu.

Od jutra bez walki, totalnie bez broni,

gdyby tak móc zrozumieć, że Ja to Oni.

Że Oni lustrem mym są, w sobie wreszcie uznała,

to, co zawsze w podziemiach przed światem chowałam.

Dała sobie miłości, czułości, troski i stabilności.

Jakiż to byłby piękny świat,

gdyby od jutra Mój Wróg – Mój Brat!ZWYCIĘSTWO

Gdy słyszę słowo zwycięstwo,

w głowie mej widzę swe męstwo,

fanfary, puchary, medale, uznanie…

Och, jak wielu ojców sukcesu wtedy przy mnie stanie,

aż echem dźwięczy po plecach klepanie.

Sukces to dobre słowo, które niesie do góry,

każe patrzeć w chmury, wieszać medali sznury,

unikać wszelkiej maści nudy, rezygnacji, stagnacji,

szanować góry i doły, które zaliczamy,

czasem są to głębokie łez koryta, doliny,

nie ma tu z mojej strony bałwochwalstwa czy kpiny,

jedynie szczera akceptacja skutku i przyczyny.

Zacnie jest również wówczas, gdy po drodze doceniam też tego,

który wypadł gorzej, przybył później, spadł z piedestału,

bo zabrakło mu doświadczenia, charyzmy czy zapału.

Patrzę na przegranego z pietyzmem, z uszanowaniem,

gdyż jeśli wygrywam i z czystej pychy lepszym się czuję,

dla równowagi życie wcześniej czy później mnie przystopuje,

wiem przecież, że taki bieg zdarzeń mnie nie satysfakcjonuje,

więc jak ten ufny Abel brata wykiwać nawet nie próbuję.

Jeśli dobrem wygrywam, szczery jestem,

właściwą intencję puszczam i zwyciężam,

daję innym pole do wzrostu, radości, inspiracji,

przyszłej deklasacji podpartej chęcią, ciężką pracą,

wypracowanym nawykiem, we wszystko wpisanym ryzykiem.

W dobrej energii szczere zrozumienie mą duszę przenika,

choć jeszcze wczoraj z podniebnego lotu mej pychy

na przeciwnika nawet nie raczyłem kichać.

Mimo że dziś jam w zwycięskich czasach,

a laur zwycięstwa dumnie moją skroń zdobi,

nie omieszkam co czas jakiś wspominać to sobie,

bo nikt nie wie, co mi jutro ślepy los powie…

On niechybnie już wie, może podpowie?!

Kto wie?ZŁOŚLIWOŚĆ

Przyjęliśmy tę cechę jak narzędzie w dechę,

by innych strofować, pouczać i karcić.

Jeden mimochodem puszczony żarcik

kamieniem wraca i orze jak brony pole po zbiorze.

Twardy to orzech do zgryzienia,

bo nikt nie widzi zagrożenia,

tego niesmaku, tej empatii braku,

a częste powtarzanie nawykiem się stanie.

My przywykniemy walcować do ziemi

człowieka wartość, ufność, otwartość,

on zaś niefortunnie zrozumie,

że niewiele umie, że z nim coś nie tak,

uwag cały przetak, więc będzie się wstydził,

nierzadko sam sobą brzydził,

zapomni, że może, że warto, że tak,

utrwali, że trudny, niegodny, sam brak.

Te nasze szyderstwa co dzień serwowane,

te żarty nibyśmieszne, co bolą nad ranem,

to wszystko zatruwa nas razem bez wyjątku,

choć tylko chciałeś Tego obok doprowadzić do porządku,

powiedzieć mu tylko, że mógłby trochę lepiej,

bardziej, zacniej lub mniej, inaczej raczej…

Moim skromnym rozpoznaniem,

działa to dokładnie odwrotnie, mój drogi Panie,

Szyderco, serc niewinnych Poniewierco!

Cokolwiek w drugim przez Ciebie napiętnowane,

belką w Twym oku wcześniej czy później się stanie.

Wszystko, co przez Ciebie wyszydzane,

przez los pod nos na tacy będzie Ci dane,

jak czysta prawda o Tobie co krok podsuwane,

byś w sobie najbardziej człowieka zobaczył,

swe słabości jak cenną lekcję przyjął,

miłością uraczył, delikatnie przytulił,

by nikt już nie bulił za Twe niedostatki, braki i przypięte łatki.

Żyj w błogości jak pisklę pod skrzydłami matki,

zwłaszcza że temat w społeczeństwie wciąż rzadki.TĘSKNOTA

Skąd to słowo się wywodzi?

Dobrotliwe skojarzenie na manowce zwodzi.

Jak tęsknota, to nie dziwota,

że nostalgia, żal, smutek,

wszystko we łzach głęboko zatopione.

O czym są one? Te Twe tęsknoty,

trudne w życiu zwroty,

wielkie straty, szczęście na raty,

które chciałbyś przytulić,

ale nim je przywitasz,

musisz słono zabulić.

Nie ma złego bez dobrego, porządnego bez marnego,

beznadziejnego bez cudownego.

Wszystko na przeciwieństwie się opiera,

choć to jeszcze do wielu nie dociera.

Więc spójrz na to teraz!

Jeśli jesteś chory, to cenisz zdrowie,

gdy pieniędzy Ci brakuje,

każda jedna kromka chleba lepiej smakuje.

Gdy opływasz w dostatki, rzucasz po kątach szmatki.

To ma znaczenie, co jest Ci zabierane,

co w trudzie zdobywane, w wysiłku skąpane,

co z bólem wyszarpane, jest przez ludzi uznawane.

To, co łatwo przychodzi,

wnet w niepamięć odchodzi.

Tęsknię, więdnę, każda moja myśl gęsta,

podlewana sosem męczeństwa,

że mi tak źle, tak trudno, boleśnie,

gdyż nikt mnie nie rozumie, ręki nie poda,

a do tego pełna niedostatków moja uroda…

Tak powoli wpadam w wir uzależnienia,

znieczulenia, emocjonalnego cienia,

za czymś nieokreślonym gonienia.

Niekiedy nie wiem nawet,

jaka niewidzialna emocja mną targa,

podchodzi do gardła, dławi,

oczy łzami jak mgłą zasnuwa,

wtedy często na ratunek przychodzi sen.

Zapadasz weń, by złapać tlen,

by emocję zamrozić lub oswoić,

zapić, zapomnieć, przeczekać,

bo tak Cię w niej od świata odcina,

tak brutalnie, mentalnie zarzyna,

że nieważni stają się brat, dom, mąż czy rodzina.

Te znajome wibracje w ciele uzależniają jak kokaina,

potem szukasz klina…

Życia odwieczna pantomima.

Gdy tęsknota Cię spina, graj jogina!

Niestety te niskie wibracje,

one po wsze czasy bez cienia litości

będą Cię w tęsknocie trzymać.

Cokolwiek zrobisz, będą Ci przypominać to,

co trudne, byś w tym jak w błocie siedział,

o Bożym świecie nie wiedział,

byś na samym dnie został,

na wieki w tym marazmie się ostał.

A ja Ci mówię, bierz życie za rogi!

Zmierz się z tym wszystkim!

Bo każdy tyle od losu dostaje,

ile wytrzymać radę daje.

Dasz radę, jesteś Wielki!

Ufaj zawsze sobie!

Szanuj siebie w każdej potrzebie,

w swych ramionach się tul,

a wszelka tęsknota i ból

w końcu odejdą uszanowane,

a Ty obudzisz się w ciszy nad ranem,

będąc już sam swoim Panem!

Wszędzie będzie Ci dobrze,

gdyż wszystko zawsze dobrze się dzieje,

nawet jak świat szaleje,

u Ciebie pokój wita nadzieję.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij