Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Wodospady. Wiersze - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 sierpnia 2026
6,06
606 pkt
punktów Virtualo

Wodospady. Wiersze - ebook

„Wodospady” to zbiór wierszy, w których uważna obserwacja świata przeplata się z refleksją nad relacjami, miłością i upływem czasu. To poezja bliska emocjonalnej codzienności — czuła, dojrzała i zatrzymująca w biegu.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8467-223-5
Rozmiar pliku: 1,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

INSYNUACJA

poddawanie się swemu ego

jest tańcem wiatru na estradzie pustyni

gdy oddychając pełną piersią

nadajemy kolejność przeprawy

poszczególnym piasku ziarenkom

przez błyskawiczny tunel klepsydry

ze ślepym szaleństwem chwili

nie czuj się obrażony

moją insynuacją

kiedy w tej skórze kameleona

możesz dobrać kreację czasu

do swoich tęczy świata

obróćmy wszechświat

o sto osiemdziesiąt stopni

i wreszcie czując

ramiona losu jak własne

skierujmy rzeczywistość

do soczewki

na swoją stronę księgi

niech się oswoi

i rozpali ogniem gorącym

czerwonym

jak krew

żądza

skupionym wokół myśli

myśli puszczonej na wiatr

jak ptasie pióro

które gdzieś zapisane ma swój los…

_12.01.1999_STRUNA ŚWIATŁA

kiedy zegar

odmierzy sekundy na mojej twarzy

sekundy długie wieczne

zestarzałe zranione bólem

drogi ciernistej — zwęglonych ziaren klepsydry

wspomnę płonący piasek mych oczu

te gorące dreszcze

mego ciała serca

drżące na wahadle ostatnich myśli

były i są miłością

miłością która od kropel deszczu

pali się coraz mocniejszym płomieniem

w tym doskonałym świetle

mogę zagrać każdą nutę swej duszy

miłość jest wiecznością

a czas jest jak zapalnik

krótki

i choć pali się szybko

ona przetrwa

jak skarb otulony moimi palcami

palcami stalowej duszy

które wciąż będą mogły dotykiem

pobudzać wrażliwość tej struny światła

_02.11.1998_WRESZCIE JEST CZAS

odchodzą postaci chwil

i rodzą się nowe

czekając tej najpiękniejszej z nich

czekając

tylko starzeje się świat

wreszcie jest czas

by poczuć oddech

najgłębszy ze wszystkich

błądzących w tym najdrobniejszym spojrzeniu

wreszcie jest czas

by odsłonić kurtynę przeżyć

złożyć ten moment u stóp istnienia

teraz jest wiecznością

pamięć to znamię czasu

na zbolałej od dawna psychice

jutro

ptaki z dzisiejszych gazet

odlecą na skrzydłach historii

znikając za horyzontem chwili

dziś

tylko małe

winne twojego bytu

szczęścia

czekają niecierpliwie na ciebie

_23.11.2000._W CZASOPRZESTRZENI

autostradą czasu

autostradą przestrzeni

kilometry godzin

w każdym momencie

wyznaczające nowe współrzędne bytu

zawieszeni w pajęczynie czasoprzestrzeni

— królestwie przeznaczenia —

w pojęciu chwili

zaklęci w marmur

(zero, zero)

klątwa zarzucona

nieograniczoną siecią pajęczą

zawieszeni na pępowinie — nici początku

autostradą czasu

autostradą przestrzeni

śmiertelną autostradą

istnienia wiecznego zaklęcia

_13.07.2000._DESZCZ

Wiatr zmysłów przeleciał przez gniazdo jaskółcze

Budząc nocny spokój — młode pisklę twórcze

— Ono, by myśli ogłosić burzę

Krzyczy w przyszłości swoje podróże.

I już jaskółka u poezji rozkwitu

Zawiesza skrzydła u podnóża błękitu,

By dziś zapowiedzieć deszcz nowych słów

Ulanych woskiem tak gorących snów.

To wzbija się w górę, to znów w dole płynie

Morzem natchnienia w poetyckiej krainie

Kreśląc snem koła nad tekstu gruntem

— Krąg poezji literackim funtem…

_10.03.1998 r._TWOJA TWARZ

uśmiechasz się zalotnie

spod firanki rzęs

kusisz spragnione dłonie

usta

i

twe płonące pożądaniem źrenice

powoli obezwładniają mnie

erotycznym tańcem

na nierealnej estradzie

moich oczu

z czasem

nie mogę oderwać ich

od twarzy anioła

o szatańskim spojrzeniu

od ust

piersi

która drżą delikatnie

(obcisła bluzka

nie może złapać oddechu)

od błyszczącego potem ciała

które jak kot pręży się

w oczekiwaniu

na największą ekstazę

lekko zsuwasz się

po wielkiej i śliskiej kanapie

tracąc poczucie czasu

i już nieważne

gdzie wieje wiatr

po której stronie słońce świeci

ogień

rozniecony lontem powietrza

które tętni pomiędzy nami

rozprzestrzenia się szybko

szalony

nieokrzesany

wyrywa się spod kontroli

stając się w nas płomieniem miłości

i kiedy

nagle czuję

zbliżającą się falę morza

która jak wodospad

gasi szalony ogień wyobraźni

powoli powracam do krainy rzeczywistości

gdzie

tylko twoja twarz

wryta w mą pamięć

na końcu tego tunelu się mieni

_22.11.1999._WIERSZ

Chciałem coś napisać… nie udało się,

Tak myślami tuszu znów układam cię,

Jak nadziei Syzyf wpycham własny styl

Na poetów górę przez tysiące mil.

Chciałem coś napisać… lecz nie wyszedł rym.

Słów ocean lądy zalał deszczem swym.

Jak tonące myśli rzucił mnie o brzeg

I tak wers bezdźwięczny gdzieś pod falą legł.

Chciałem coś napisać… czy to myśl tam lśni?

Czy gorącym gestem słów poezja śni?

Tak! Szept, natchnienie już — rozpalony głaz,

Płynie wolnym słowem w utwór ten bez skaz.

On walczy mocno i przebić pragnie się

W tomy poezji, wiersz — tak nazwałem cię.

_22.01.1998 r._ŻYCIE

Znów zginął człowiek.

Znowu odebrano życie,

jedno z miliardów,

wymuszając na ustach pytanie:

„Czym ono jest?”.

Zamordowany ostrzem czasu

padł na ulicę,

jeden z wielu,

już bez portfela…

nazwiska, adresu.

Krew płynęła szybko

po najmniejszej linii oporu.

Nie bawiła się

w poszukiwanie drogi

labiryntem tętnic i żył,

tylko czerwonym potokiem po ciele

spływała na czarny asfalt

dążąc do odpowiedzi:

Przy krawężniku,
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij