Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

współowadź - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 czerwca 2026
30,29
3029 pkt
punktów Virtualo

współowadź - ebook

współowadź to zapis dorastania do własnego ciała i do świata, który rozpada się na naszych oczach. to poemat o kruchości, wstydzie, przemianie i o tym, że wszystko — roślina, owad, człowiek — drży jednym drżeniem.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8455-440-1
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

rosną we mnie miliony obcych
serc

DRŻENIE JEST NADEJŚCIEM WIOSNY

nigdy nie wracaj do spalonych łąk kochanie
wioska w której żyły nasze sobowtóry już dawno zasnęła

dzikie koty zabijają pisklęta wielkie drzewa szumią
nadchodzi wiosna potężna obfita
rozleją się rzeki między domy szaleńców
i jednym z nich będę ja

ja głupiec
ja grzebacz palcem w ziemi
ja obrońca zdechłych mrówek
ja nosiciel obcych przestrzeni
ja koślawe dwa kolana
ja dumny pomyleniec złączony z przypadkowych genów

przytul mnie kochanie
bo tak mi daleko

MARCOWY PORANKU

kiedy tak tulisz drzewa
raz słońcem raz śniegiem
wąskim chodnikiem wyprowadzasz
kota w nieznane
to nie mam pytań
zostawiam puste kieszenie
szalik czapkę rękawiczki
zasmarkane chusteczki

dżdżownice wiedzą więcej tam pod ziemią
grzeją się przedsionki duszy jak małe nornice
w twarz mnie uderza potęga ciszy
to piękne to martwe to dobre to łaskawe

POBUDKA RAZ

skrawek spódnicy zażółcił się forsycjami
sól z dna oka matki pachnie ziemią przodków budzę się
z głodnego ciała
z idealnego świata w którym krew
to tylko podróż erytrocytów

Sofia zrywa bazie kotki
dla haftowanych włosów Igora
obie wiemy że wiosna że życie
jednak słowa umierają w nas dwa razy

c’est la vie c’est la mort

MIMETYZM

coś musiało w nas umrzeć
meduzy
gesty
kwiatki zawieszone na moście
welurowe słowa

latami głodne noce
jadły nas od kości

ktoś wtedy krzyknął
przyjdzie wiosna
kołysana żebrem diabła

zrozumieliśmy w jednej chwili
jak rozciągać skórę do granic

POCZTÓWKA Z WCZORAJ

zasypiam w skórze z łosia
jest marzec za oknem
pada zimny deszcz
jest rok w którym
umiera ostatni słoń na ziemi
to nic po prostu znowu coś się kończy
co miesiąc ogłaszają w telewizji koniec świata
a mimo to kwiaty kwitną
słońce zachodzi i wschodzi

pamiętasz?

obiecałeś mi kupić sadzonkę z lasu Aokigahara
tylko tam jeszcze rosną drzewa
już prawie nie słyszę śpiewu sikorek

za dziesięć dni rusza szesnasty lot na Marsa
pasażerowie mają w cenie
pokaz wskrzeszania wymarłych gatunków
kto wie może za kilkadziesiąt lat
nasze połówki będą pływać w formalinie
niczym krowa Hirsta
będziemy przyprawiać o dreszcze

małe formaty zamknięte w polnych kwiatach
czerwiec — król karmiciel unosi głowę
krwawym kłosem całuje niebo
dłonie brudne od truskawek
wycieram w spodnie
odsyłam lepkie czerwone fale

kocie oczy błyszczą jak potłuczone szkło
nigdy nie miałam kota na własność
nigdy nie miałam człowieka na własność

jeśli wiesz o czym mówię

susza wybiła z rytmu największą z rzek
wkradła się nawet w treść

jeśli wiesz o czym mówię

trzeba nam deszczu _mio caro
_trzeba miesiąca burz

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij