-
promocja
Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi - ebook
Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi - ebook
Dlaczego jesteśmy smutni?
Jak smutek może stać się siłą napędową?
Po co płaczemy?
Dlaczego niektórzy z nas są smutniejsi od innych?
Co warto robić, gdy się smucimy – a czego zdecydowanie nie?
To książka dla każdego, kto kiedykolwiek był smutny. Opowiada o tym, jak możemy stać się szczęśliwsi, ucząc się, jak lepiej się smucić.
Po latach badań nad szczęściem Helen Russell odkryła zaskakujący fakt: choć większość z nas rozumie, że smutek jest czymś normalnym, bardzo się go obawiamy. Tak bardzo, że trudno nam żyć pełnią życia.
Tymczasem smutek jest nam potrzebny. To komunikat. Może powiedzieć nam, co jest nie tak i co z tym zrobić. Okazuje się, że dopuszczenie do siebie chwilowego smutku – choć wydaje się to sprzeczne z intuicją – sprawia, że stajemy się szczęśliwsi, a próby jego unikania szkodzą naszemu zdrowiu psychicznemu.
Helen Russell łączy osobiste doświadczenia z najnowszymi badaniami nad smutkiem prowadzonymi przez psychologów, psychiatrów, genetyków, neurobiologów i historyków, a także z opowieściami pisarzy*, komików, sportowców i ludzi zmieniających świat po obu stronach Atlantyku.
Autorka opowiada również o historii smutku i przedstawia, jak radzą sobie z nim inne kultury. Wyjaśnia też różnice między smutkiem a depresją, uzależnieniem, żałobą, złamanym sercem, wypaleniem i wszystkim, co mieści się pomiędzy.
Ta książka to po części wspomnienia, a po części manifest nawołujący do zmiany w podejściu do wyrażania emocji – tych przyjemnych i tych trudnych.
Książka zawiera m.in. rozmowę z Adamem Kayem, autorem bestsellera Będzie bolało
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68352-61-0 |
| Rozmiar pliku: | 1,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jemy pomarańcze w promieniach słońca. Siedzimy po turecku na świeżo skoszonej trawie cmentarza. Kobieta obok mnie ma na głowie czerwony beret. Płacze. Nie jest to nasze typowe miejsce spotkań – w normalnych okolicznościach w pobliżu znajdowałyby się witryna z wypiekami i spieniacz do mleka. Ale dziś odbyłyśmy z mamą pielgrzymkę, żeby zniknąć wśród gigantycznych jodeł, poczuć na skórze ciepłe promienie, a w głębi duszy – smutek. Mało kto uznałby to za przyjemną wycieczkę, ale wiem, że robimy coś ważnego. Badając przez osiem lat zjawisko szczęścia na całym świecie, mimowolnie stałam się kimś w rodzaju ekspertki do spraw smutku.
Z czasem zaczęłam zauważać, że wielu z moich rozmówców tak obsesyjnie dąży do szczęścia, iż smutek budzi w nich paniczny lęk. Spotykałam ludzi, którzy tuż po śmierci najbliższych zastanawiali się, jak odnaleźć szczęście. Rozmawiałam z osobami, które niedawno straciły pracę. Albo zostały bezdomne. Albo przeżyły rozstanie. Albo przytłoczone obowiązkami opiekuńczymi zaniedbywały siebie. Albo doświadczały czegoś naprawdę strasznego, a mimo to wciąż zadawały sobie pytanie: „Dlaczego nie czuję szczęścia?”. Próbowałam im wyjaśnić, że czasem potrzebujemy być smutni. Że smutek to naturalna reakcja po stracie, a przygnębienie jest zdrową reakcją na przykre zdarzenia. Ale tylu z nas ma wpojoną awersję do „negatywnych emocji”, że nie umiemy ich nawet rozpoznać, nie mówiąc już o przyznaniu się do nich albo pozwoleniu sobie na to, żeby je poczuć i przetrawić. Straciłam rachubę, ile osób wyznało mi: „Chcę po prostu być szczęśliwa” w sytuacji, w której wydawało się to niemal niemożliwe. To normalne, że jesteśmy smutni, kiedy tracimy członka rodziny, pracę, dom, związek czy cokolwiek innego.
Smutek definiuje się jako naturalną reakcję na cierpienie emocjonalne, uczucie utraty, bezradności, desperacji albo rozczarowania. Smutek jest normalny. I nieunikniony. Jak powiedział Desmond Tutu: „Przykro mi to mówić, ale cierpienie nie jest kwestią wyboru”. Albo cytując Westleya z filmu Narzeczona dla księcia: „Życie boli . Każdy, kto twierdzi inaczej, chce ci coś sprzedać”.
Wszyscy doświadczamy smutku – czasem z rozdzierających serce powodów. Tyle że w sporej części świata kiepsko sobie z nim radzimy. Osoby, które go przeżywają, mogą czuć się w tym osamotnione, a bliscy, którzy próbują im pomóc przejść przez trudny okres, bywają skonsternowani.
Zawsze będzie dochodziło do tragedii. Zawsze będziemy doświadczać straty. I zawsze będziemy borykać się z codziennymi problemami – od błahych aż po te najbardziej druzgocące i deprymujące. Smutek jest bardziej skomplikowany od szczęścia i występuje wszędzie. Nie da się uniknąć smutku. Ale możemy się nauczyć, jak go lepiej znosić. I już najwyższy czas, żebyśmy zaczęli o nim rozmawiać. Bo obecne podejście do tak zwanych negatywnych emocji nie sprawdza się, a smutek może być naprawdę pomocny. Jak pisze duński filozof Kierkegaard: „jest pewna rozkosz w melancholii i smutku”, a badacze z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii odkryli, że akceptując przejściowy smutek i dopuszczając go do siebie, stajemy się bardziej skrupulatni i wytrwali, a także hojniejsi i bardziej wdzięczni za to, co mamy. Smutek pełni pewną funkcję. Jeśli mu na to pozwolimy, może nam uświadomić, że coś jest nie tak. To ulotna emocja, którą czują wszyscy, kiedy zostaną zranieni albo gdy życie nie układa się po ich myśli. Smutek to pewien komunikat.
Żeby przetrwać jako gatunek, musimy polegać na sobie nawzajem, a smutek jest emocją, która nam o tym przypomina – bo najpopularniejsze metody unikania smutku to tak naprawdę metody unikania wszelkich uczuć. Na przykład trzymanie ludzi na dystans ze strachu przed cierpieniem (przerabiałam to…). Albo wstrzymywanie się z realizacją wymarzonych celów z obawy przed „porażką” (odhaczone…). Albo ucieczka w nałogi, żeby zapomnieć o bólu lub stępić zmysły i w ten sposób się „ochronić” (skąd ja to znam…). Albo na przykład harowanie bez przerwy, szaleńczy pęd w kołowrotku życia i zagłuszanie niewygodnych uczuć przy pomocy mediów społecznościowych… (czy mi się wydaje, czy nagle zrobiło się tu gorąco?). Próbując unikać smutku – nawet od czasu do czasu – sami nakładamy na siebie ograniczenia i zwiększamy ryzyko, że zwyczajny smutek przerodzi się w coś poważniejszego.
Z badań wynika, że tłumienie negatywnych albo depresyjnych myśli w stopniu, w jakim wielu z nas prawdopodobnie robi to na co dzień, przynosi odwrotne skutki, wywołując objawy depresji. W słynnym eksperymencie myślowym przeprowadzonym w 1987 roku przez Daniela Wegnera, psychologa z Uniwersytetu Harvarda, poproszono uczestników, żeby nie myśleli o białych niedźwiedziach. Badanie zainspirowane było refleksją Dostojewskiego, który napisał: „Przecież to jest to samo, co nie myśleć o białym niedźwiedziu – zobaczycie, że ten przeklęty będzie się przypominał co chwila”.
Wegner postanowił to sprawdzić.
Uczestnicy z pierwszej grupy otrzymali instrukcję, żeby przez pięć minut nie myśleć o białym niedźwiedziu i naciskać dzwonek za każdym razem, gdy to zwierzę przyjdzie im do głowy. W drugiej grupie badani mogli dumać na dowolny temat, również sygnalizując dzwonkiem, gdy w ich rozważaniach pojawią się białe niedźwiedzie. Okazało się, że członkowie drugiej grupy używali dzwonka znacznie rzadziej niż członkowie grupy pierwszej, którzy tłumili myśli o białych niedźwiedziach. W drugim eksperymencie uzyskano taki sam wynik. Wegner kontynuował analizę tego zjawiska we współpracy z psychologiem Richardem Wenzlaffem, a ich badania potwierdziły, że próby unikania smutnych myśli albo uczuć zwiększają ryzyko wystąpienia stanów lękowych, depresyjnych myśli i objawów depresji. Chociaż wydaje się to sprzeczne z intuicją, Wegner i Wenzlaff stwierdzili, że walka ze smutkiem tylko go pogłębia.
Tak było z pewnością w moim przypadku.
Smutek zgłębiłam równie gruntownie jak szczęście, a ta książka nie jest dla mnie tylko projektem zawodowym. Pierwsze, co pamiętam z dzieciństwa, to dzień, w którym moja siostrzyczka zmarła na zespół nagłej śmierci łóżeczkowej. Nasi rodzice rozstali się niedługo potem. Moja relacja z własnym ciałem i jedzeniem nie należy do najprostszych. Doświadczyłam zawodowych niepowodzeń, a niektóre z moich związków kończyły się katastrofą na miarę apokalipsy. Niepłodność, procedura in vitro i nakaz bezwzględnego leżenia w ciąży również dały mi popalić. Nawet najradośniejsze wydarzenia niosły ze sobą wyzwania. Wyzwania, którym trudniej było sprostać, bo w naszej kulturze zbyt rzadko rozmawiamy o smutku. Wielu z nas zostało wychowanych w przekonaniu, że „nie ma sensu rozdrapywać ran”, a cierpienie w milczeniu długo uchodziło za oznakę siły. W rzeczywistości jest na odwrót. A dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy wiedzy, jak smucić się mądrzej.
Kiedy piszę tę książkę, świat stoi w płomieniach, ogarnięty globalną pandemią. Koronawirus pozbawił nas wielu spraw, które uznawaliśmy za oczywiste. Lockdown zmusił wszystkich do zwolnienia tempa i odarł życie z rozpraszaczy, więc nasz wewnętrzny głos rozbrzmiewa głośniej – nie da się go już zagłuszyć „normalną” codzienną krzątaniną. Niektórzy zostali oddzieleni od bliskich. Niektórzy są sami. Niektórzy się boją. Niektórzy utknęli w domu z partnerem, z którym, jak się okazało, mogą wytrzymać pod warunkiem, że nie są zamknięci razem w czterech ścianach. Nikt nie wie, jak świat będzie wyglądał po pandemii ani jak odzyskać równowagę – gospodarczą i emocjonalną – skoro grozi nam astronomiczne bezrobocie i recesja. Wielu z nas doświadczy bolesnych strat, a wszyscy odczujemy, że coś się zmieniło. A ponieważ łączą nas coraz silniejsze globalne więzi – w obecnej sytuacji przynajmniej internetowe – jesteśmy bardziej świadomi tego, co się dzieje na świecie.
Ataki na prawa osób transpłciowych i ruch Black Lives Matter przypominają nam, że mamy mnóstwo powodów do smutku. COVID-19 uderzył w osoby czarnoskóre ze zdwojoną siłą, zarówno pod względem wskaźnika zakażeń, jak i śmiertelności. Jak pokazują dane brytyjskiego Office of National Statistics, czarnoskórzy obywatele są czterokrotnie bardziej narażeni na zgon z powodu koronawirusa niż biali. A przeprowadzone przez University College London badanie nad psychicznymi i społecznymi skutkami pandemii (COVID-19 Social Study) ujawniło, że niebiali przedstawiciele mniejszości etnicznych (ang. BAME, Black, Asian and minority ethnic) (termin użyty przez badaczy, ja tylko go cytuję) w czasie lockdownu częściej doznają depresji i zespołu lęku uogólnionego. Według najnowszego dorocznego sondażu Instytutu Gallupa notujemy na świecie rekordowe poziomy smutku, niepokoju i złości.
Światowa Organizacja Zdrowia (ang. World Health Organization, WHO) szacuje, że na świecie obecnie cierpią na depresję 264 miliony ludzi. Oczywiście smutek to nie to samo co depresja (wiem, co mówię, bo – uwaga, spoiler – jedno i drugie znam z autopsji). WHO definiuje depresję jako uporczywy smutek oraz brak zainteresowania albo zadowolenia z czynności, które dawniej przynosiły nam satysfakcję lub przyjemność. Depresja często wywołuje zaburzenia snu i apetytu, co skutkuje problemami z koncentracją.
Istnieje sześć najpowszechniejszych typów depresji: pierwszym jest ciężka depresja, czyli stan, który wielu z nas utożsamia z tym słowem – choroba o symptomach odpowiadających definicji WHO. Kolejny to dystymia, w której obniżony nastrój utrzymuje się przynajmniej przez dwa lata, nie osiągając jednak natężenia ciężkiej depresji. Istnieją również zaburzenia afektywne dwubiegunowe, zaburzenia afektywne sezonowe, ostra postać zespołu napięcia przedmiesiączkowego, znana jako przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne (ang. premenstrual dysphoric disorder, PMDD) oraz depresja okołoporodowa, która może wystąpić w okresie ciąży lub w ciągu pierwszego roku po narodzeniu dziecka (znana również jako depresja poporodowa).
Ciężka depresja to poważna choroba, która zwykle wymaga pomocy lekarskiej. Ale niezgoda na przeżywanie zwykłego, nieuniknionego smutku – i brak wiedzy, jak sobie z nim radzić w możliwie najlepszy sposób – mogą skutkować pojawieniem się symptomów depresji (patrz: przywołane już badania Wenzlaffa i Wegnera).
Bo smutek jest normalny.
„Dziś wielu ludzi zakłada, że skoro nie są szczęśliwi, to najwyraźniej mają depresję” – mówi filozofka Peg O’Connor, dziekanka wydziału filozofii amerykańskiego Gustavus Adolphus College, którą poznamy w rozdziale 5. „Ale życie tak nie działa – mamy do dyspozycji szeroką gamę emocji i sposobów bycia. Jak mówi Arystoteles, szczęście to niekończący się proces; nie wyklucza chwil, gdy czujesz się nieszczęśliwy, ani przykrych wydarzeń. Życie jest trudne i stawia przed nami wyzwania, ale to nie oznacza, że nie możesz się nim cieszyć”. Rozmawiam o tym z Meikiem Wikingiem, dyrektorem generalnym duńskiego Instytutu Badań nad Szczęściem, który wyjaśnia: „Ważne, żebyśmy jako badacze zjawiska szczęścia podkreślali, że nikt nie jest szczęśliwy przez cały czas. Że smutek jest częścią ludzkiej egzystencji”.
Wiele smutnych wydarzeń nas zaskakuje. Mało kto mógł przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja w 2020 roku, kiedy pandemia koronawirusa wprawiła świat w osłupienie. Inne epizody smutku są jednak pewne, a wręcz planowe. Badacze odkryli, że nasze życie zwykle przypomina wykres w kształcie litery U – na obu krańcach jesteśmy szczęśliwsi, zaliczając wyraźny spadek nastroju w wieku średnim. Ekonomiści David Blanchflower i Andrew Oswald już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku zaczęli dostrzegać w badaniach satysfakcji z życia powtarzalne wzorce. W 2017 roku opublikowali metaanalizę wykazującą definitywnie, że poziom zadowolenia spada przez dwie pierwsze dekady dorosłości, osiągając dno w okolicach czterdziestki, a potem zaczyna znów z wolna rosnąć, by w jesieni życia sięgnąć poziomu bliskiego euforii. Chociaż osobom, które niespecjalnie cieszy perspektywa zbliżającej się śmierci, ciężko w to uwierzyć, trend ten obserwowany jest na całym świecie. Spadek poziomu szczęścia między dwudziestym piątym a czterdziestym rokiem życia można przyrównać do jednej trzeciej skutku mimowolnego bezrobocia.
Pierwotnie zakładano, że zjawisko to wynika z typowych dla wieku średniego obciążeń, takich jak stres związany z pracą, problemy finansowe i obowiązek opieki zarówno nad dziećmi, jak i nad rodzicami. Później jednak naukowcy odkryli tę samą tendencję u szympansów. Sugeruje to, że przytłaczający kredyt hipoteczny nie ma tu nic do rzeczy, a ów wzorzec zakorzeniony jest w czynnikach biologicznych czy wręcz ewolucyjnych. Jedna z teorii głosi, że i my, i nasi człekokształtni kuzyni potrzebujemy wyższego poziomu dobrostanu w tych okresach życia, kiedy dysponujemy mniejszymi zasobami, czyli w młodości i na starość. Alternatywna hipoteza zakłada, że w podeszłym wieku, gdy wiemy, że zostało nam już niewiele czasu, skupiamy się na tym, co w życiu najważniejsze – na przykład na relacjach – więc czerpiemy z nich coraz więcej przyjemności. Innymi słowy, zamiast gonić za sławą, szybkimi samochodami czy kasą, uczymy się cieszyć towarzystwem rodziny. To pokrzepiająca myśl, ale tak naprawdę nikt nie umie stwierdzić, skąd się wziął ten trend. Nie znamy precyzyjnego naukowego wyjaśnienia dla kształtu wykresu satysfakcji życiowej (zacznijcie się do tego przyzwyczajać: neuronauka to wciąż wiele niewiadomych). Pewne jest to, że wszyscy doświadczamy bolesnych sytuacji i wszyscy przeżywamy okresy smutku.
W takich momentach powinniśmy czuć najgłębszą więź z bliźnimi, ale często właśnie wtedy jesteśmy najbardziej samotni – wycofujemy się, zamiast wyciągnąć rękę po pomoc. Czasem wstydzimy się przyznać, że nam smutno. Czasem inni się wstydzą, że nam smutno. A czasem my się wstydzimy, że oni się wstydzą. Tak czy siak, czujemy wstyd (więcej o tym w rozdziale 7).
Wielu z nas instynktownie wmawia sobie, że „nie powinniśmy” czuć smutku, bo inni mają gorzej. Martwimy się, że nasz smutek – nasza osobista postać cierpienia – jest z jakiegoś powodu mniej „uzasadniona” niż inne. Albo wręcz „nieuprawniona”. Ale ból to ból, bez względu na to, jak uprzywilejowana osoba go doświadcza. Nie chodzi o to, żeby umniejszać albo lekceważyć cierpienie innych; chodzi o to, żeby uświadamiać sobie i troszczyć się o własne. Trzeba przejmować się otaczającym nas światem i pomagać ludziom wokół, jednak my też mamy prawo do bólu. Jeśli dopadła nas chandra, powinniśmy dopuścić do siebie to uczucie i pozwolić mu wybrzmieć, bo smutek bywa pożyteczny i wszyscy doświadczamy go w mniejszym lub większym stopniu.
Nikt nie jest w stanie cieszyć się dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bez upadków nie docenialibyśmy wzlotów, a żeby czerpać prawdziwą satysfakcję z życia, musimy zaprzyjaźnić się również ze smutkiem. Uczyłam się tego przez ostatnich czterdzieści lat wśród przyjaciół i w życiu rodzinnym, poprzez żałobę, zawody miłosne, nałogi i depresję. Ta książka nie jest wyczerpującym katalogiem powodów do smutku. Być może nie doświadczyliście go w identyczny sposób jak ja, ale etapy są takie same dla wszystkich i mam nadzieję, że dzieląc się swoją historią, zachęcę was do tego samego. Każdy z nas jest inny, ale w konkretnych przykładach ujawniają się uniwersalne reguły.
Pracując nad tą książką, konsultowałam się ze specjalistami z rozmaitych dziedzin – od psychologii po neurofarmakologię, od terapii żałoby po genetykę, od psychoterapii po neuronaukę, od medycyny po dietetykę. Wszyscy szukają obecnie narzędzi, żeby pomóc nam radzić sobie ze skutkami pandemii koronawirusa – bo wszyscy zgodnie zakładają, że jako społeczeństwo będziemy musieli nauczyć się lepiej smucić. I to natychmiast.
Inspirację i wiedzę czerpałam też od innych amatorów smutku: komików, pisarzy, satyryków, badaczy, idoli, przyjaciół i rodziny, wszystkich szczerych i odważnych ludzi wokół mnie. Od postaci, które w ten czy inny sposób pojawiają się w moim życiu, gdy oglądam telewizję, czytam albo słucham radia, i opowiadają, jak dobrze doświadczać smutku. Często pojawia się temat straty, więc słowa „żałoba” używam w szerokim znaczeniu. Zwykle kojarzy się ono ze śmiercią kogoś bliskiego, ale żałoby doświadczamy również po stracie, która nie oznacza końca życia – wszyscy to znamy.
W tej książce chcę ci pokazać, jak dobrze się smucić. To zbiór wspólnych doświadczeń i inspiracji, który ma nam pomóc zrozumieć, że nie jesteśmy sami. Smutek będzie pojawiał się w naszym życiu, więc równie dobrze możemy nauczyć się go oswajać. I poczuć się szczęśliwsi, gdy zrozumiemy, jak lepiej się smucić.CZĘŚĆ I JAK ZADBAĆ O SIEBIE W SMUTKU
O stracie i o sposobach na to, żeby ją zaakceptować; fizyczne przejawy smutku; zagrożenia płynące z perfekcjonizmu; i dlaczego czasem złość pomaga.
O tym, że chłopaki jednak płaczą (bo wszyscy powinni); dlaczego odrzucenie i okres dojrzewania to mieszanka wybuchowa; prawda o złamanych sercach i mit „sprawiedliwego świata”.
Czego mogą nas nauczyć stany lękowe i uzależnienia; o tym, że żałoba rzadko przebiega w uporządkowany sposób; o bezrobociu; o niesprawiedliwości; i dlaczego wszyscy powinniśmy być dla siebie nawzajem bardziej ludzcy.
W tej części poznajemy moją mamę i mojego tatę, pana o ksywce Pomarańczowy Plecak, instruktora jazdy o imieniu Kevin, wysokiego gościa oraz T.
W pozostałych rolach występują: John Crace, Jeremy Vine, profesorka Peg O’Connor, profesor Nathaniel Herr, psychoterapeutka Julia Samuel, Ad Vingerhoets, czyli profesor od łez, wykładowca Uniwersytetu Harvarda doktor Tal Ben-Shahar, duński filozof Søren Kierkegaard oraz Phil Collins.J.P. Forgas, Don’t Worry, Be Sad! On the Cognitive, Motivational, and Interpersonal Benefits of Negative Mood, „Current Directions in Psychological Science”, 2013, 22(3).
M.R. Leary, Emotional responses to interpersonal rejection, „Dialogues in Clinical Neuroscience”,2015, 17(4).
D.M. Wegner i in., Paradoxical Effects of Thought Suppression, „Journal of Personality and Social Psychology”, 1987, 53(1).
F. Dostojewski, Zimowe notatki o wrażeniach z lata, przeł. M. Leśniewska, Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa 2010.
D.M. Wegner, White bears and other unwanted thoughts: suppression, obsession, and the psychology of mental control, The Guilford Press, New York 1994; R.M. Wenzlaff, D.M. Wegner, Thought Suppression, „Annual Review of Psychology”,2000, tom 51.
www.nuffieldfoundation.org/project/covid-19-social-study – badania finansowane przez Nuffield Foundation przy wsparciu Instytutu Wellcome oraz UK Research and Innovation (UKRI). To największe brytyjskie badanie dotyczące podejścia dorosłych obywateli do lockdownu i rządowych rad oraz analiza ogólnej kondycji psychicznej społeczeństwa. Wzięło w nim udział ponad siedemdziesiąt tysięcy uczestników.
Gallup Global Emotions 2019, cdn.cnn.com/cnn/2019/images/04/25/globalstateofemotions_wp_report_041719v7_dd.pdf.
Dane WHO ze stycznia 2020 roku. Zob. też: Depressive disorder (depression), WHO, 31.03.2023, www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/depression oraz Disease and Injury Incidence and Prevalence Collaborators, Global, regional, and national incidence, prevalence, and years lived with disability for 354 diseases and injuries for 195 countries and territories, 1990–2017: a systematic analysis for the Global Burden of Disease Study 2017, „The Lancet”, 2018, 392(10159). Ta liczba różni się od wcześniejszych wyższych i wciąż regularnie przytaczanych szacunków w wysokości trzystu pięćdziesięciu milionów.
Istnieje więcej odmian depresji, ale to sześć najpowszechniejszych typów; zob. B. Merz, Six common depression types. Ongoing mood, cognitive changes may require professional help, www. health.harvard.edu/mind-and-mood/six-common-depression-types.
Mówię poważnie – skonsultuj się ze swoim lekarzem pierwszego kontaktu.
D.G. Blanchflower, A.J. Oswald, Do Humans Suffer a Psychological Low in Midlife? Two Approaches (with and Without Controls) in Seven Data Sets, IZA Discussion Paper No. 10958, ssrn.com/abstract=3029829.
Cytat z wywiadu z Blanchflowerem; zob. J. Rauch., The Real Roots of Midlife Crisis, „The Atlantic”, 12.2014, www.theatlantic.com/magazine/archive/2014/12/the-real-roots-of-midlife-crisis/382235/.
A. Weiss i in., Evidence for a midlife crisis in great apes consistent with U-shape in human wellbeing, „Proceedings of the National Academy of Sciences”, 2012, 109(49).
L.L. Carstensen i in., Emotional experience improves with age: evidence based on over 10 years of experience sampling, „Psychology and Aging”, 2011, 26(1).
D.G. Blanchflower, A.J. Oswald, Do Humans Suffer…, dz. cyt.
72 procent par, które są małżeństwem w chwili śmierci swojego dziecka, zostaje razem. Wśród pozostałych 28 procent 16 to przypadki, w których jedno z małżonków zmarło. Jedynie 12 procent takich małżeństw kończy się rozwodem. Dane pochodzą z: Institute of Medicine, When Children Die: Improving Palliative and End-of-Life Care for Children and Their Families, National Academies Press, Washington (DC) 2003.
To najnowsze szacunki dotyczące prawdopodobieństwa rozwodu w ciągu całego życia, przedstawione przez Office for National Statistics; zob. What percentage of marriages end in divorce?, Divorces in England and Wales, 2011, webarchive.nationalarchives.gov.uk/20160106011951/www.ons.gov.uk/ons/rel/vsob1/divorces-in-england-and-wales/2011/sty-what-percentage-of-marriages-end-in-divorce.html.
H.G. Ginott, Między rodzicami a dziećmi, przeł. B. Horosiewicz, Media Rodzina, Poznań 2002.
J. Kleeman, Why parents are addicted to Calpol, „The Guardian”, 04.06.2019, www.theguardian.com/lifeandstyle/2019/jun/04/why-parents-are-addicted-to-calpol.
assets.publishing.service.gov.uk/media/5df7610ded915d093cec0915/Liquid_paracetamol_for_children_revised_UK_dosing_instructions_introduced.pdf – link do dokumentu PDF Liquid Paracetamol for Children: Revised UK Dosing Instructions have been Introduced.
Are We Using Too Much Calpol? w programie The Doctor Who Gave Up Drugs, BBC One, 23.05.2018. www.bbc.com/news/av/health-44140151/are-we-using-too-much-calpol.
A. Michaud, The Terrible Downside of Helicopter Parenting, „Pioneer Press”, 28.01.2015, www.twincities.com/2015/01/28/anne-michaud-anne-michaud-the-terrible-downside-of-helicopter-parenting/.
S. Zisook, K. Shear, Grief and bereavement: what psychiatrists need to know, „World Psychiatry”, 2009, 8(2).
A. Erlangsen i in., Association Between Spousal Suicide and Mental, Physical, and Social Health Outcomes: A Longitudinal and Nationwide Register-Based Study, „JAMA Psychiatry”, 2017, 74(5).
Physical symptoms of grief, „Marie Curie”, 2.11.2022, www.mariecurie.org.uk/help/support/bereaved-family-friends/dealing-grief/physical-symptoms-grief.
A. Vitlic i in., Bereavement reduces neutrophil oxidative burst only in older adults: role of the HPA axis and immunesenescence, „Immunity & Ageing”, 2014, 11, 13.
J. Samuel, Grief Works. Stories of life, death and surviving, Penguin, London 2017.
Y.E. Chentsova-Dutton, J.L. Tsai, Self-focused attention and emotional reactivity: The role of culture, „Journal of Personality and Social Psychology”, 2010, 98(3); J.L. Tsai, Y.E. Chentsova-Dutton, Understanding depression across cultures, : Handbook of depression, red. I.H. Gotlib, C.L. Hammen, Guilford Press, New York 2002; Y.E. Chentsova-Dutton, J.L. Tsai, I.H. Gotlib, Further evidence for the cultural norm hypothesis: positive emotion in depressed and control European American and Asian American women, „Cultural Diversity and Ethnic Minority Psychology”,2010, 16(2); S. Kitayama, B. Mesquita, M. Karasawa, Cultural affordances and emotional experience: socially engaging and disengaging emotions in Japan and the United States, „Journal of Personality and Social Psychology”, 2006, 91(5); Y. Uchida i in., Emotions as within or between people? Cultural variation in lay theories of emotion expression and inference, „Personality & Social Psychology Bulletin”, 2009, 35(11).
Tamże.
K.B. Curhan i in., Just how bad negative affect is for your health depends on culture, „Psychological Science”, 2014, 25(12).
Y. Anwar, Feeling bad about feeling bad can you feel worse, UC Berkley News, news.berkeley.edu/2017/08/10/emotionalacceptance/.
A.V. Horwitz, J.C. Wakefield, R.L. Spitzer, The loss of sadness: how psychiatry transformed normal sorrow into depressive disorder, Oxford University Press, New York 2007.
E. Shorter, How everyone became depressed: the rise and fall of the nervous breakdown, Oxford University Press, Oxford 2013.
Pełna lista: 1. Obniżony nastrój. 2. Wyraźny spadek zainteresowania lub przyjemności czerpanej ze wszystkich lub prawie wszystkich czynności przez większość dnia, występujący prawie codziennie. 3. Wyraźny spadek masy ciała mimo niestosowania diety lub przyrost masy ciała, lub osłabiony albo nasilony apetyt występujący prawie codziennie. 4. Spowolnienie intelektualne i ograniczenie aktywności fizycznej (zauważalne przez otoczenie, nie wystarczy subiektywne poczucie nerwowości albo spowolnienia). 5. Brak energii lub zmęczenie występujące prawie codziennie. 6. Niska samoocena albo nieadekwatne poczucie winy występujące prawie codziennie. 7. Obniżona zdolność uwagi i koncentracji lub niezdecydowanie występujące prawie codziennie. 8. Nawracające myśli o śmierci, nawracające myśli samobójcze bez konkretnego planu lub próba samobójcza, lub konkretny plan popełnienia samobójstwa. Każdy, kto doświadcza objawów z ostatniego punktu, powinien skontaktować się jak najszybciej z lekarzem pierwszego kontaktu. Istnieją również bezpłatne telefony zaufania – w Polsce funkcjonuje Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym – numer 800 70 2222. Centrum działa całodobowo przez siedem dni w tygodniu. Młodsi potrzebujący mogą zadzwonić pod numer 116 111 – ogólnopolski, bezpłatny i anonimowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, czynny siedem dni w tygodniu przez całą dobę. Połączenie nie będzie widoczne na rachunkach ani na billingach większości sieci.
Według NHS „nowa wersja DSM może wywrzeć długofalowy wpływ na służbę zdrowia, jak również kulturę i politykę”; zob. Asperger’s not in DSM-5 mental health manual, „The Nursing Times”, 11.12.2012, www.nursingtimes.net/learning-disabilities/aspergers-not-in-dsm-5-mental-health-manual-11-12-2012/.
Do twórców współczesnej psychoterapii poznawczo-behawioralnej zaliczają się Amerykanie John B. Watson, Rosalie Rayner, Aaron T. Beck, Albert Ellis i David H. Barlow.
Teoria spopularyzowana przez biochemika Williama Freya w latach osiemdziesiątych XX wieku. Przekonanie to pokutuje do dziś mimo dowodów, że jest wręcz przeciwnie. Zob. J.E. Brody, Biological role of emotional tears emerges through recent studies, „The New York Times”, 31.08.1982, www.nytimes.com/1982/08/31/science/biological-role-of-emotional-tears-emerges-through-recent-studies.html.
A. Gračanin, L.M. Bylsma, Ad J.J.M. Vingerhoets, Is crying a self-soothing behavior?, „Frontiers in Psychology”, 2014, 28.
A. Gračanin, M.C.P. Hendriks, Ad J.J.M. Vingerhoets, Are there any beneficial effects of crying? The case of pain perception and mood, praca przedstawiona na spotkaniu International Society for the Research on Emotion (ISRE) w Amsterdamie w lipcu 2019.
F. Bayart i in., Influence of maternal proximity on behavioral and physiological responses to separation in infant rhesus monkeys (Macaca mulatta), „Behavioral Neuroscience”,1990, 104(1).
M. Oaklander, The Science of Crying, „Time”, 16.03.2016, time.com/4254089/science-crying/.
J. Wong, Men’s Tears: Football Players’ Evaluations of Crying Behavior, „Psychology of Men & Masculinities”, 2011, 12(4).