-
nowość
Za wszelką cenę - ebook
Za wszelką cenę - ebook
Brytyjska mistrzyni thrillera, którą czyta cały świat
Inspektor Tom Douglas dochodzi do siebie po postrzale, gdy dowiaduje się, że jego brat Jack zniknął bez śladu. Jack od lat żył w ukryciu po tym, jak upozorował własną śmierć, uciekając przed zemstą niebezpiecznej grupy przestępczej. Teraz wygląda na to, że przeszłość w końcu go dopadła.
Próbując odnaleźć brata i ochronić rodzinę, Tom trafia do brutalnego świata pełnego przemocy, sekretów i ludzi, którzy nie cofną się przed niczym.
W tej grze udział jednak bierze ktoś jeszcze – ktoś, kto nie cofnie się przed niczym, by znaleźć odpowiedzi, których poszukuje.
Czas działa na jego niekorzyść, a każda kolejna decyzja zmusza go do przekraczania granic, których zawsze starał się trzymać. By ocalić bliskich, może być zmuszony zrobić coś, czego nigdy wcześniej by się po sobie nie spodziewał.
Tom Douglas powraca!
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Horror i thriller |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8441-478-1 |
| Rozmiar pliku: | 1,8 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
_Nie żyjesz, prawda?_
_Z całą pewnością. Tylko takie wytłumaczenie ma sens. Gdybyś nadal żył, wróciłbyś do mnie. Nie zostawiłbyś mnie z własnej woli, wiedząc, że mnie to zniszczy, że będę czekała dzień po dniu, noc po nocy, na jakąkolwiek wiadomość od ciebie. Ale wiadomość była tylko jedna – sześć słów, których nie zrozumiałam – a potem zapadła cisza. Nigdy nie sądziłam, że to oznacza pożegnanie._
_Pierwszej nocy, kiedy nie wróciłeś do domu, przekonywałam samą siebie, że poszedłeś na kolację z klientem, jednym z tych bogaczy, którzy polegali na twoich umiejętnościach, żeby pomnażać swój majątek, i którzy kazali ci wyczyniać cuda, abyś udowodnił, że jesteś godnym partnerem do rozmów. Albo że zostawiłeś telefon w biurze lub wyczerpała ci się bateria. Wymyślałam różne powody, choć nigdy nie zauważyłam, żebyś wracał późno do domu bez wcześniejszego powiadomienia. Siedziałam, wpatrując się w ścianę, z mnóstwem niespokojnych motyli w piersi, czekając na błysk radości, który zawsze czułam, kiedy wchodziłeś z uśmiechem do domu. Ale ty nie przyszedłeś._
_I nikt nie wiedział, gdzie cię szukać._
_Każdej nocy przez wiele tygodni moje serce biło szybciej przy najmniejszym szmerze na zewnątrz. Modliłam się wtedy, żebym usłyszała twój klucz obracający się w zamku. Za dnia rozbierałam mieszkanie na części, zastanawiając się, czy czegoś przede mną nie ukryłeś: powodu, wymówki, dla której zniknąłeś._
_Wszystkim, co mi pozostało, była ta jedna wiadomość, zanim twój telefon został wyłączony na dobre:_
Myślałem, że zdołam uciec.
Myliłem się.
_Co to znaczy? Przed kim uciekałeś? Co ci zrobili?_
_Bez przerwy zadaję ci te same pytania w mojej głowie. Nigdy na głos, bo to byłoby już dowodem na obłęd. Wiele można o mnie powiedzieć, ale nie to, że jestem obłąkana._
_Rozmawiając z tobą w ten sposób, czuję, jakbyś mnie słuchał, i bardzo chciałabym wiedzieć, co o tym myślisz, bo jeśli mam cię znaleźć – lub przynajmniej się dowiedzieć, co ci się przytrafiło – muszę zrobić pewne rzeczy. Rzeczy, które mogą wydawać ci się trudne do zrozumienia._
_W tej chwili stoję na krawędzi, wpatrując się w pustkę poniżej. Palce u stóp mam podkurczone na skraju przepaści, trzymając się kurczowo ziemi. Nadal jest czas, aby się wycofać, aby odejść. Ale jeśli zrobię ten ostatni krok, zaryzykuję wszystko – i będzie to największe ryzyko w moim życiu._
_Jak brzmi to powiedzenie? „Skacz i zbuduj sobie skrzydła w trakcie spadania”._
_Miejmy nadzieję, że będę potrafiła latać, ponieważ mój plan jest skomplikowany i niebezpieczny jak krawędź tego klifu, ale nie mogę się zawahać. Każdy ruch został zaplanowany, każda ewentualność przemyślana. To się nie może nie udać. Nie mogę sobie pozwolić na porażkę. Ale jeśli mi się powiedzie, może znajdę odpowiedzi na pytania, które dręczą mnie od lat. Czy oni cię zabili? A jeśli tak, to dlaczego? Może wiedziałeś zbyt wiele? A może musiałeś zniknąć, ukryć się gdzieś, gdzie cię nie znajdą? Czy tak właśnie było? Czy uciekłeś, aby mnie ocalić?_
_To również pytania, które sobie zadawałam._
_Czy wierzę w to, co robię? Absolutnie._
_Czy podoba mi się to, co musiałam zrobić, aby dotrzeć do tego miejsca? Nie._
_Czy łamię wszelkie zasady przyzwoitości, które mi wpajano – zasady, które kiedyś uważałam za ważne? Owszem, ale czasami stawka jest tak wysoka, a konsekwencje porażki tak wielkie, że trzeba ukryć własne sumienie._
_Wiem tylko, że muszę cię odnaleźć, Alessandro. Żywego lub martwego. Muszę wiedzieć, co się stało, żeby ktoś mógł za to odpowiedzieć._2
Ciszę w lesie rozdarł huk wystrzału, który spłoszył ptaki z drzew. Tom Douglas zaczął biec. Nie uciekał od tego dźwięku, lecz biegł w jego kierunku, unosząc obie ręce do góry, dłońmi do przodu, jakby się poddawał.
– Nie mam broni! – zawołał. – Jestem policjantem. Spróbujmy się uspokoić, dobrze?
Od tej chwili wszystko wydawało się dziać w zwolnionym tempie – dziewczyna celowała z broni, mężczyzna rzucił się do przodu, by wyrwać pistolet z jej ręki, rozległa się eksplozja wystrzału, a potem poczuł palący ból w klatce piersiowej i nastała cisza, gdy świat pogrążył się w ciemności.
Stłumiony dźwięk powoli docierał do uszu Toma, gdy delikatna dłoń spoczęła na jego brzuchu.
– Tom, obudź się, kochanie. Coś ci się śniło.
_Louisa._
Napięcie opuściło jego ciało, gdy sobie uświadomił, że wcale nie biegnie przez las w Rivington. Nikt w niego nie celował. Był w domu, w swoim wygodnym łóżku, a obok czuł ciepłe ciało Louisy.
Jęknął.
– Przepraszam, że cię obudziłem.
– Nie wygłupiaj się. – Przytuliła się do niego mocniej, obejmując go ramieniem i uważnie omijając ślad po ranie na jego wciąż obolałej klatce piersiowej. – Wcale ci się nie dziwię, że masz koszmary po tym, co się stało. Do tego stresujesz się jeszcze Jackiem, a to nie pomaga.
– Prawdopodobnie zachowuję się absurdalnie. Poświęcam zbyt wiele czasu, martwiąc się o mojego cholernego brata, ale ta cisza nie jest w jego stylu. Nie teraz, gdy piszą o mnie na pierwszych stronach gazet.
Wiadomość o postrzeleniu inspektora policji Toma Douglasa z policji Greater Manchester zdominowała nagłówki w prasie i była powtarzana na każdym kanale informacyjnym. Od tych wydarzeń upłynęły ponad dwa tygodnie, a przez ten czas nie miał żadnej wiadomości od Jacka. Ani słowa.
Louisa zmarszczyła brwi.
– Rozumiem, dlaczego jesteś rozczarowany. Nie skontaktował się z tobą, ale przecież nigdy nie wiadomo, gdzie on jest i co robi. Zawsze musisz czekać, aż to on się do ciebie odezwie, a oboje wiemy, że jest całkiem nieprzewidywalny.
– To prawda i doskonale rozumiem, dlaczego musi kryć się w cieniu. Ale wiesz, jak bardzo zależy mu na rodzinie, sama się o tym przekonałaś w trakcie wakacji. Dlaczego więc milczy?
– Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli ktokolwiek może to rozgryźć, to właśnie ty.
Tom prychnął.
– Jestem w ślepej uliczce. Mam nazywać siebie detektywem? W tej chwili to brzmi trochę jak żart.
Louisa zacisnęła mocniej dłoń.
– Daj sobie trochę luzu, Tom. Minęło dopiero kilka dni, odkąd wyszedłeś ze szpitala, a Jack nie ułatwia ci tego swoją obsesją na punkcie tajemnicy. Prześpij się jeszcze chwilę, kochanie – szepnęła. – Do rana i tak nic nie zdziałasz.
Miała rację, ale sen mimo to nie nadchodził. Leżał więc cicho, łamiąc sobie głowę, jak znaleźć brata, i przeklinając go za obsesję na punkcie bezpieczeństwa. Tom nie miał żadnej możliwości skontaktowania się z Jackiem i był przekonany, że coś musiało się stać, skoro jego brat przepadł bez wieści. Nabrał co do tego takiej pewności, że wziął urlop w pracy, aby go znaleźć, przedłużając zwolnienie lekarskie po strzelaninie.
Przeszłość jego brata była złożona, niebezpieczna, a on sam, jako człowiek, który rozbił jedną z najpotężniejszych grup przestępczych w całym Manchesterze, pozostawał wciąż narażony na niebezpieczeństwo. Nie miał wątpliwości, że za jego głowę wyznaczono sowitą nagrodę.
Jack nigdy nie zamierzał zostać częścią przestępczego półświatka, ale jako utalentowany haker doskonale radził sobie z uzyskiwaniem nieuprawnionego dostępu do systemów komputerowych. Kiedy był nastolatkiem, traktował to jak hobby – wiedział, że to nielegalne, ale przysięgał, że nigdy nie ma zamiaru wyrządzić nikomu krzywdy. Im bardziej złożone były zabezpieczenia, tym większe stanowiły dla niego wyzwanie i tym większą odczuwał satysfakcję po udanym włamaniu.
Kiedy jego talenty przyciągnęły uwagę zorganizowanej przestępczości, stanął przed ultimatum: albo zrobi to, czego od niego żądają, albo jego rodzina poniesie bolesne konsekwencje. W ten sposób trafił do znacznie mroczniejszego świata, z którego widział tylko jedno wyjście. Aby uwolnić się z ich sideł i uratować ludzi, których kochał, Jack upozorował własną śmierć w wypadku łodzi motorowej.
Minęły lata, zanim zrozpaczony Tom odkrył, że jego brat żyje, i żałował, że nadal nie mogą spędzać czasu razem jak normalna rodzina.
Jack miał nową tożsamość, ale gdyby bracia zostali zauważeni razem, prawda o jego oszustwie błyskawicznie wyszłaby na jaw i chociaż starsi członkowie gangu, który go kontrolował, już nie żyli, nadal byli tacy, którzy obwiniali Jacka za położenie kresu ich lukratywnym przedsięwzięciom. Właśnie dlatego utrzymywał bezpieczny dystans. Najlepszym rozwiązaniem było, żeby Tom nie wiedział, gdzie mieszka, ale teraz okazało się to problemem. Nic w milczeniu Jacka nie wydawało się Tomowi normalne, bo chociaż nie mogli się często widywać, nadal udawało im się komunikować za pośrednictwem laptopa Toma. Jack włamał się do niego wiele lat wcześniej, przenosząc pliki i pozostawiając tajemnicze wiadomości, aby Tom wiedział, że jego brat żyje.
Od dwóch tygodni nie było żadnych wiadomości.
Ostatni kontakt Toma z bratem nastąpił z nieznanego numeru. Było to typowe dla Jacka. Wiadomości nie były jednak dobre. Jak to miał w zwyczaju, Jack przeszukiwał dark web w poszukiwaniu jakichkolwiek wzmianek na swój temat, i odkrył coś, co go zaniepokoiło. Nie podzielił się tymi rewelacjami z Tomem. Oznajmił tylko, że wraz z rodziną znika na pewien czas z sieci, ale obiecał, że pozostanie w kontakcie.
Obietnica ta została złamana, a Tom musiał znaleźć sposób, aby przebić się przez zaporę milczenia.
Leżał nieruchomo, rozważając każdy możliwy kolejny krok, aż Louisa się poruszyła.
– Nie śpisz, prawda? – zapytała, obracając się w jego stronę i kładąc dłoń na jego biodrze.
Tom się uśmiechnął.
– Nie. I mam do ciebie prośbę. Czy mogłabyś porozmawiać z Kate o jej roli w tym wszystkim? Wiem, że proszę o wiele, ale jeśli to ja z nią porozmawiam, stracę nad sobą panowanie, a ty wydajesz się radzić sobie z nią znacznie lepiej.
Usłyszał cichy chichot.
– To twoja była żona, Tom. Trudno w takiej sytuacji zachować neutralność.
– Wiem, ale naprawdę chciałbym, żeby nie wkurzała mnie tak bardzo.
– Ja wiem, dlaczego to robi. Nigdy ci nie wybaczyła, że nie skorzystałeś z okazji, aby przyjąć ją z powrotem, kiedy się okazało, że facet, dla którego cię zostawiła, nie jest taką dobrą partią, jak wcześniej uważała. Lubi cię karać i chociaż jest mi bardzo trudno znosić te jej wybryki, jest matką Lucy, więc staram się zachowywać w sposób cywilizowany. Co mam jej powiedzieć?
– Poza tym, że jest wiedźmą z niegodziwym językiem? – Widząc minę Louisy, Tom uniósł rękę. – Przepraszam, wiem, że to przesada, ale ona zdecydowanie zbyt często wykorzystuje motyw zemsty, zważywszy na to, że sama zdecydowała się na rozwód. Powiedzenie całemu światu oraz żonie mojego brata, że jest on – jak go nazwała – przestępcą, który wcale nie jest martwy, a w rzeczywistości ukrywa się przed zorganizowaną grupą przestępczą, jest niewybaczalne. Nie wspominając o tym, że ja – detektyw – najwyraźniej jestem w to zamieszany. Znając jej przyjaciół, to plotka, którą chętnie by rozpowszechnili.
Gdyby Tom nie został postrzelony wkrótce po tym, jak odkrył, że jego była żona ujawniła, że śmierć Jacka była skomplikowanym kłamstwem, zrobiłby znacznie więcej, aby sprawdzić osoby, którym o tym powiedziała. Żadna z tych osób raczej nie miała jakichkolwiek powiązań z półświatkiem, ale mogły przecież znać kogoś, kto wykazywał niezdrowe zainteresowanie Jackiem Douglasem. Kiedy zaczął naciskać, Kate zamknęła się w sobie, odmawiając podania mu czegokolwiek poza nazwiskami osób, z którymi rozmawiała.
Louisa uniosła brwi.
– Czyli chcesz, żebym zapytała Kate, kto jest największym plotkarzem? Albo który z jej znajomych może być powiązany z przestępcami?
– W porządku, rozumiem. To się nie uda. Jakieś inne pomysły?
– Mogłabym zaproponować spotkanie przy kawie. Wiem, że relacje między nią a Lucy są napięte, odkąd powiedziała tym ludziom, że jesteś winny ukrywania swojego brata przestępcy. Mogłabym jej powiedzieć, że wspólnie uda się nam opracować plan naprawy tego wszystkiego.
Tom nie był przekonany, że to zadziała, chociaż docenił propozycję.
– Kate uważa, że nie zrobiła nic złego, więc nie przeprosi. Lucy twierdzi, że jej mama była złośliwa, i nie ustąpi. Musimy zakończyć ten impas dla dobra Lucy. Ale może podczas tej rozmowy uda ci się sprawić, że powie ci coś więcej, zdradzi, komu się wygadała.
Louisa zmarszczyła czoło.
– W porządku, ale czy jesteś przekonany, że twój brat naprawdę zniknął? Powiedział ci przecież, że zamierza się gdzieś na pewien czas zaszyć, więc może właśnie to robi. Im więcej o niego pytasz, tym bardziej narażasz go na niebezpieczeństwo.
Miała oczywiście rację.
– Rozumiem, ale trudno mi uwierzyć, że nie próbował się ze mną skontaktować, kiedy zostałem postrzelony, nawet jeśli poprosił Clare, żeby zadzwoniła do ciebie.
– Wtedy nie przyszło mi to do głowy, ale kiedy przestałam panikować, że umrzesz, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego się nie odezwała. Powiedziałeś jednak, że on przeprowadza ich wszystkich, Clare i dzieci. Może całkowicie zniknęli z radarów i nie dowiedzieli się nawet o tej strzelaninie.
Tom pokręcił głową.
– Wiem, że Jack byłby zdolny wyłączyć wszystkie telefony komórkowe całej rodziny, ale nie pozbawiłby się dostępu do internetu. Ciągle sprawdza różne rzeczy w sieci. Coś tu nie gra. Mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko jednym z jego zniknięć.
– Muszę przyznać, że próbowałam zadzwonić do Clare, ale bezskutecznie. Kiedy planowaliśmy wakacje, ostrzegła mnie, że ich numery stale się zmieniają. Może dlatego nie udało mi się dodzwonić.
Tom wrócił na moment myślami do wakacji, które Louisa i Clare potajemnie zorganizowały na odległej wyspie na Adriatyku, dając braciom i ich rodzinom szansę spędzenia wspólnie czasu. Czy to naprawdę wydarzyło się zaledwie kilka tygodni temu?
Louisa odsunęła się od niego, aby podnieść telefon ze stolika nocnego przy łóżku.
– Kiedy dzwonię, jest po prostu wolny sygnał. Wysłałam jej też esemesa, ale nie odpisała. Słuchaj, wiem, że jest jeszcze wcześnie, ale Clare mówiła, że od czasu pożaru zwykle wstaje o piątej. Chcesz, żebym spróbowała jeszcze raz w tej chwili?
Tom skinął głową, modląc się, żeby tym razem Clare odebrała.
– Och! – Louisa odwróciła się do niego, marszcząc brwi. – Coś się zmieniło. Wcześniej dzwonił, ale teraz dostaję komunikat, że numer nie jest aktywny.
Tom poczuł ucisk w piersi. Gdzie, do diabła, był Jack?3
Od czasu kłótni z mamą Lucy częściej przebywała ze swoim tatą i Louisą, a trzaśnięcie drzwi wejściowych oznajmiło, że wróciła do domu po porannych zakupach ze swoją przyjaciółką Akirą.
– Cześć, tato. Nie ma Louisy i Harry’ego? – Rzuciwszy plecak na krzesło kuchenne, podeszła do lodówki.
– Poszli do parku. Kupiłyście coś?
– Nie. Akira nagle zapragnęła zostać projektantką biżuterii, więc trochę pokręciłyśmy się po centrum rzemiosła i projektowania, a potem poszłyśmy do kawiarni na dziwnie kolorowe smoothie. Nie wiem, co w nim było. A ty co porabiasz? Udało ci się skontaktować z Pete’em?
Tom pokręcił głową.
Lucy zawsze zwracała się do swojego wuja „Pete”. Było to imię, które przyjął, gdy świat wierzył, że Jack Douglas nie żyje – a ponieważ Lucy nie widziała go, odkąd była małym dzieckiem, łatwo było jej zaakceptować nową tożsamość, chociaż w głowie Toma jego brat zawsze już pozostanie Jackiem.
Łatwiej przystosował się do nowych tożsamości pozostałych członków rodziny. Emma była teraz Clare, Ollie był Billym, a Sophia urodziła się po ucieczce rodziny, więc jej imię nie musiało zostać zmienione. Z Avą było inaczej. Tom poznał ją jako Natashę Joseph – Tashę – głęboko dotkniętą problemami młodą dziewczynę, a jej imię było nierozerwalnie związane ze sprawą, która wciąż go prześladowała. Odkąd jednak ona i Lucy zaprzyjaźniły się podczas ostatnich wakacji, wydawało mu się bardziej naturalne myśleć o niej jako o Avie.
Nie chciał obciążać Lucy swoimi obawami dotyczącymi jej wujka – wiedziała tylko, że jej tata jest sfrustrowany brakiem kontaktu – ale nadszedł czas, aby sprawdzić, czy może mu jakoś pomóc.
– Mogę cię o coś spytać, Lucy? Kiedy wyszedłem ze szpitala, zapytałem, czy masz jakieś wieści od Avy. Zaprzeczyłaś, ale wysłałaś do niej kilka wiadomości. Odezwała się?
Lucy oparła się o drzwi lodówki, trzymając w dłoni kawałek sera.
– Nie. W sumie to dziwne, bo zazwyczaj bardzo szybko odpowiada. Nie zauważyłam, że przestała się odzywać, kiedy byłeś w szpitalu, bo szczerze mówiąc, miałam wystarczająco dużo na głowie, ale dzisiaj sobie uświadomiłam, że nadal nie odpisała. Rozmawiałyśmy trochę po wakacjach, a potem ty zostałeś postrzelony. Napisałam do niej, żeby powiedzieć, że jesteś w domu, a potem jeszcze raz wczoraj, kiedy się dowiedziałam, że próbujesz skontaktować się z Pete’em. Nie odpisała. Martwisz się o niego, tato? Mówiłeś zawsze, że on często milczy.
Tom spojrzał na swoją córkę jedzącą ser, zwykle taką zrelaksowaną, tak pewną siebie, między brwiami której pojawiły się teraz dwie zmarszczki wynikające z troski – ostatnia rzecz, jakiej chciał. Nie była jednak dzieckiem. Za kilka tygodni miała skończyć szesnaście lat i zorientowałaby się, że kłamie.
– No dalej, tato. Mów, co się dzieje.
– Usiądź na chwilę, kochanie. Muszę ci przedstawić całą sytuację.
Lucy podsunęła sobie krzesło.
– Wiedziałam, że jesteś bardziej zestresowany, niż to okazujesz. Czy to z powodu mamy, która rozgaduje wszystko swoim koleżaneczkom? Szczerze mówiąc, nie powinieneś się nimi przejmować. Są takie nudne, przez cały czas gadają tylko o tym, która ma najdroższe ciuchy.
Tom starał się nie uśmiechnąć.
– Lucy, nie bądź niegrzeczna w stosunku do przyjaciółek swojej mamy. Jestem pewien, że to miłe panie.
– Ha! Może i miłe. Ale jednocześnie trochę płytkie. Mama kazała mi do nich dołączyć pewnego wieczoru, bo „dorastam”. – Przewróciła oczami. – Próbowałam porozmawiać z nimi o czymś ciekawym. W szkole realizowaliśmy projekt dotyczący zmian klimatycznych, więc zapytałam, co robią ze swoimi ubraniami, kiedy się nimi znudzą. Na przykład, czy w ogóle zdają sobie sprawę, ile odpadów wytwarzają i jaki to ma wpływ na środowisko.
Tom mógł sobie tylko wyobrazić tę sytuację.
– I co powiedziały?
– Popatrzyły na mnie, jakbym była szalona, a mama wysłała mnie do kuchni po więcej wina. Wymówiłam się koniecznością odrabiania zadania domowego i zniknęłam. Szczerze mówiąc, tato, mogą plotkować o Pecie przez pięć minut, ale zapomną o nim, gdy tylko któraś wspomni o jakimś nowym butiku.
– Może i tak. Nie chcę, żebyś się martwiła tym, co powiedziała twoja mama. Musisz się z nią pogodzić, Lucy. – Wziął głęboki oddech. – Nie chciałem cię niepokoić tym, jak bardzo martwię się o Pete’a, a właściwie o całą rodzinę. Powiedział, że zamierzają przez pewien czas się nie wychylać, ale nie dał mi znać, że wszystko jest w porządku, a to nie jest w jego stylu, zwłaszcza że zostałem niedawno postrzelony. Louisa również nie dostaje żadnej odpowiedzi od Clare. Coś jest nie tak.
Tom dostrzegł niepokój w oczach Lucy.
– Mogę dalej próbować skontaktować się z Avą, jeśli chcesz – zaproponowała. – Nawet jeśli trzymają się w cieniu, nie oznacza to, że nie mają telefonów komórkowych.
– Zapomnij o tym! Żadnych mediów społecznościowych! – powiedział Tom, próbując rozluźnić atmosferę.
– Jej nie wolno korzystać z mediów społecznościowych. Przynajmniej w teorii.
– Co masz na myśli?
– Jej tata… Ona ma na myśli Pete’a, chociaż wiem, że nie jest jej tatą – Lucy zachichotała – i oczywiście nie ma na imię Pete. W każdym razie powtarza jej, że nie powinna pokazywać swojej twarzy w internecie. Ani jego. Ani Clare.
Tom nie mógł przestać myśleć, jak trudne musi to być dla nastolatki. Jak udało jej się to wyjaśnić swoim przyjaciołom? Jack miał jednak rację. Ava nie różniła się zbytnio od dziecka, którym kiedyś była, dziecka, które uznano za zmarłe w pożarze domu wraz z Clare i Billym. Czasami Tom żałował, że życie jego brata nie jest prostsze.
– Ale rozumiesz, dlaczego on ją o to prosi?
– Oczywiście. Po tym, jak uzgodniła to z Clare, opowiedziała mi o swoim dzieciństwie. Wiem, że została porwana, gdy miała sześć lat, i wychowana w rodzinie przestępczej. Proszono ją o robienie różnych rzeczy, które mnie przerażały.
Tom zamknął na chwilę oczy, myśląc o tym, co by było, gdyby Lucy przeżyła choćby dziesięć procent tego, co musiała znosić Ava.
– To musiało być dla niej straszne, ale jeśli to może być dla ciebie pocieszeniem, nie sądzę, żeby było aż tak źle. W tym domu było dużo dzieci i myślę, że naprawdę się wspierali, mimo że większość z nich nie była spokrewniona.
– Wow, tato, to całkiem pozytywne spojrzenie na coś, co musiało być okropnym dzieciństwem. Powinieneś zostać politykiem.
Tom musiał jej przyznać rację.
– Wiem. Chyba próbuję chronić cię przed wyobrażaniem sobie tego, przez co ona przeszła. Bóg jeden wie, jak bardzo musiała być zdezorientowana. Była taka młoda, kiedy ją porwali. Ale teraz jest częścią szczęśliwej rodziny, nawet jeśli muszą trzymać swoje istnienie w tajemnicy.
– Na przykład to, że ona żyje? O tym też mi powiedziała. Mówiła, że Pete z twoją pomocą uratował ich wszystkich z pożaru, który miał ich zabić.
– To było dawno temu, Lucy. Najważniejsze, żebyśmy się dowiedzieli, gdzie oni teraz są.
– Jak mogę pomóc?
Tom odchylił się na krześle.
– Co powiesz na udostępnienie mi rzeczy, które wysłała ci Ava? Zdjęć, wiadomości, wszystkiego, co mogłoby stanowić wskazówkę co do ich miejsca pobytu. Nawet jeśli ich tam teraz nie ma, może to dać mi punkt wyjścia.
Lucy patrzyła na niego przez chwilę, wyraźnie zastanawiając się nad treścią ich wiadomości. Nie miał pojęcia, jakie sekrety mogą dzielić dziewczyny w tym wieku, i nie chciał się do tego wtrącać.
– Możesz mi powiedzieć, czego konkretnie szukasz? Gdybym to wiedziała, mogłabym znaleźć wszystkie istotne rzeczy.
– W porządku. Wszelkie zdjęcia, niezależnie od tego, jak niewinne mogą się wydawać, byłyby naprawdę przydatne. Do tego komentarze dotyczące szkoły lub imion przyjaciół. Prosiłbym również o jej numer telefonu komórkowego, ten, z którego ostatnio się z tobą kontaktowała. Na pewno już się zmienił, ale być może uda mi się ustalić, gdzie był ostatnio używany.
Tom nie był pewien, czy mu się to uda, ponieważ był na urlopie i nie mógł korzystać z policyjnych systemów. Ale gdyby zdołał udowodnić, że Jack i jego rodzina oficjalnie zaginęli, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej.
Lucy wyjęła telefon z kieszeni.
– Korzystałyśmy głównie z WhatsAppa. Co powiesz na to, żebym wyeksportowała czat, usunęła rzeczy, których nie musisz widzieć, a potem ci go wysłała?
– Brzmi sensownie. Przepraszam, że o to proszę. Nie jestem wścibski, Lucy, zapewniam cię. Po prostu daj mi jakiekolwiek zdjęcia, cokolwiek, co może sugerować, gdzie mogą być, nawet jeśli to imię jakiegoś chłopaka, który jej się podoba w szkole. Nie potrzebuję szczegółów, tylko jego imię.
Lucy otworzyła szeroko oczy. Tom naprawdę nie chciał czytać tej rozmowy.
– Pójdę sprawdzić. Dam ci znać, jeśli coś znajdę.
Z tymi słowami Lucy włożyła resztę sera do ust i skierowała się w stronę schodów, nie odrywając wzroku od telefonu.4
Harry zasnął, zanim Louisa zdążyła dotrzeć do kawiarni przy parku, gdzie umówiła się na spotkanie z Kate. Tom uważał, że dobrze radziła sobie w kontaktach z jego byłą żoną, ale Louisa nie była tego taka pewna. Czuła się zdeterminowana, by nie wywoływać konfliktu, ale Kate czasami utrudniała jej życie. Nie miała wątpliwości, że kobieta żywiła głęboką urazę do Toma, choć to ona go zostawiła, a nie na odwrót. Jednak tym, co naprawdę wydawało się ją irytować, było to, że był szczęśliwy, a Louisa zawsze czuła, że musi chodzić na palcach wokół tych dwojga, nieustannie starając się dbać o pokój.
Kate nie było jeszcze nigdzie widać, a Louisa nie była pewna, czy powinna wejść do środka, czy zaczekać na zewnątrz, na słońcu. Wolała to drugie, ale wiedząc, jak bardzo Kate potrafi być uparta, była prawie pewna, że była żona Toma zasugeruje, aby się przeniosły.
– Louisa, tu jesteś! – Usłyszała głos dobiegający zza jej pleców. – Powinnam była się domyślić, że będziesz czekać na zewnątrz. Czy słońce nie jest trochę za ostre?
Louisa prawie się roześmiała, ale postanowiła pozostać nieugięta.
– Lepiej zostać tutaj, przynajmniej dla Harry’ego. W wózku jest chroniony przed słońcem i wiatrem, a świeże powietrze jest zawsze lepsze, prawda?
Kate ściągnęła brwi, ale podsunęła sobie krzesło.
– O co chodzi, Louiso? Zazwyczaj nie proponujesz mi spotkań, więc podejrzewam, że masz jakiś ukryty motyw. Bez wątpienia chodzi o Toma.
– Jeśli twoja córka jest ukrytym motywem, to i owszem. Bardzo lubimy, gdy jest z nami, i może u nas być, kiedy tylko zechce. Harry ją uwielbia i tęskni za nią, kiedy jej nie ma, ale nigdy nie próbujemy jej przekonywać na siłę, żeby została. Tom wie, jak ważne jest dla ciebie i Lucy utrzymanie silnej więzi, jaką zawsze miałyście, i martwi się, że sprawy związane z Jackiem mogły wpłynąć na wasze relacje. Chciałabym się dowiedzieć, czy mogę wam jakoś pomóc.
– Myślę, że to Tom chce się tego dowiedzieć. Jakie to wielkoduszne z jego strony, biorąc pod uwagę, że to on spowodował wszystkie te kłopoty, robiąc z igły widły i pozwalając mojej córce wierzyć, że to jej matka jest winna. Ja niczego nie wymyśliłam, powiedziałam tylko prawdę, ale jakimś cudem to ja jestem winna, choć to nie ja zatuszowałam ślady znanego przestępcy.
Louisa rozejrzała się z niepokojem, aby sprawdzić, czy ktoś ich nie słucha. Na szczęście wszyscy w pobliżu wydawali się zajęci swoimi sprawami.
– Wiesz, że Tom nie może skontaktować się z Jackiem, prawda? Lucy mówiła, że ci o tym wspomniała.
– Raczej mnie obwiniała. Tyle zamieszania o nic. Może znowu udaje, że nie żyje… Powtórka z rozrywki łamiąca serca wszystkim wokół. Byłam przy tym, kiedy Tom się dowiedział, że Jack zginął w tym dziwnym wypadku. – Kate podkreśliła słowo „zginął”, robiąc znak cudzysłowu palcami, gest, który bardzo irytował Louisę. – Tom był zdruzgotany i nie mam pojęcia, jak w ogóle może wybaczyć Jackowi, niezależnie od tego, czy jest jego bratem, czy też nie.
Zanim Louisa zdążyła odpowiedzieć, do stolika podeszła kelnerka, dając jej chwilę na opanowanie gniewu. Kusiło ją, by zamówić gin z tonikiem, ale zamiast tego zdecydowała się na filiżankę kawy.
– W porządku, jedno cappuccino i jedna matcha latte – powtórzyła kelnerka, odwracając się od nich.
Louisa nabrała głęboko powietrza, powstrzymując się przed zadaniem pytania, jak, do cholery, smakuje matcha latte. Czy nie jest to napój z mielonej, zielonej herbaty? Skupiła się ponownie na bieżącym problemie.
– Kate, wielokrotnie ci tłumaczyliśmy, że Jack sfingował swoją śmierć, żeby chronić bliskich, w tym twoją córkę. Mógł albo zrobić coś takiego, albo dać się dalej kontrolować przez gang. Wie, że popełnił błędy, ale zaryzykował życie, by pokonać tych przestępców, i od tamtej pory robi wszystko, co tylko może, żeby chronić swoją rodzinę. Według niego dotyczy to również Lucy.
Louisa słyszała, jak jej głos się unosi, więc urwała, wzięła kilka głębokich oddechów i policzyła do dziesięciu.
– Czego ode mnie oczekujesz? – zapytała Kate. – Mam błagać o wybaczenie?
– Twoje relacje z córką to twoja sprawa. Nie pomyślałabym nawet o sugerowaniu ci, jak masz do tego podejść. Ale obecna sytuacja jest problemem, a najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich zainteresowanych byłoby, gdyby Tom znalazł Jacka i upewnił się, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Zgadzasz się?
– Jest to pewnie jakieś rozwiązanie. Ale wciąż nie mam pojęcia, jak według ciebie mogę w tym pomóc.
Podano ich napoje, dzięki czemu Louisa zyskała kilka sekund na przemyślenie swojej strategii. Przygotowała się na tę rozmowę, ale teraz, gdy Kate otworzyła drzwi, uświadomiła sobie, że może się sprawdzić zupełnie inne podejście: sprawienie, by ta kobieta poczuła się doceniona.
– Jest jedna rzecz, którą możesz zrobić. Nie mamy jak się dowiedzieć, czy zniknięcie Jacka miało coś wspólnego z ludźmi, o których mu wspomniałaś, ale Tom próbuje wykluczyć wszystkie możliwości. Myślę, że doceniłby twoją pomoc. Zastanawia się, czy twoim zdaniem któreś z twoich przyjaciół może mieć powiązania z przestępczością na jakimkolwiek poziomie.
Kate się roześmiała.
– Tylko Tom mógłby tak pomyśleć. Oczywiście, że nie są przestępcami!
– Nie o to mi chodziło. Może ktoś z nich ma powiązania ze służbą więzienną lub innymi organami. Ludzie rozmawiają, a wieści mogą się bardzo łatwo rozprzestrzeniać. A może ktoś w ich rodzinach ma powiązania z półświatkiem. Przeczytałam gdzieś, że jedna na tysiąc osób w Wielkiej Brytanii jest w jakiś sposób powiązana z przestępczością zorganizowaną. I nie chodzi wcale o drobne przestępstwa, lecz o poważne sprawy.
– A skąd, na litość boską, ja mam to wiedzieć? Oni przecież nie noszą odznak, prawda?
– Może masz znajomego, który wydaje się mieć więcej pieniędzy, niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę jego pracę lub pracę jego partnera. Efektowny samochód, ekskluzywne kluby, mnóstwo biżuterii?
Kate cmoknęła z niezadowoleniem.
– Czuję się jak szpieg. Nie będę ich przesłuchiwać. A teraz mam pytać moje przyjaciółki, czy mogą sobie pozwolić na takie ubrania, i zastanawiać się, czy ich mężowie nie są członkami półświatka. Nie! Nie zrobię tego, Louiso. – Upiła łyk herbaty, a Louisa mogłaby przysiąc, że kobieta się wzdrygnęła. Jeśli Kate musiała wybrać coś, czego nie lubiła, tylko po to, żeby się wyróżnić, to Louisie zrobiło się jej żal.
– Rozumiem, dlaczego nie jesteś tym zachwycona, Kate. Ja też nie chciałabym oceniać swoich znajomych. Jeśli są prawdziwymi przyjaciółmi, to na pewno wiedziałabyś, że to oni są źródłem przecieku. Nie martw się. Powiem Tomowi, że nie masz pojęcia, kto to może być.
Kate nie mogła spojrzeć Louisie w oczy, mieszając latte.
– To nie są prawdziwi przyjaciele. Większość z nich poznałam dopiero po powrocie z Australii. – Uniosła wzrok. – Ale podałam Tomowi wszystkie ich nazwiska. Może chyba sam to sprawdzić, prawda?
– Jest na urlopie i nie ma dostępu do systemu policyjnego, więc byłoby pomocne, gdyby dostał jakąś wskazówkę, którą warto byłoby zbadać.
– Obie wiemy, że Tom uważa się za stojącego ponad prawem, więc dlaczego nie może poprosić jednego ze swoich podwładnych, aby przeprowadził poszukiwania?
Louisa wzdrygnęła się na słowo „podwładni”. Ta rozmowa nie szła tak, jak sobie to wyobrażała, a dyskusja na temat niechęci Toma do łamania zasad w niczym by nie pomogła.
– A co z facetem, z którym byłaś na randce? Ile o nim wiesz?
Kate pochyliła się nad stołem, patrząc jej prosto w oczy. Jej usta zacisnęły się w cienką linię.
– Prawie nic, dzięki Tomowi. Nie był zbyt zadowolony z tego, że mój były mąż przerwał nam kolację, aby mnie zapytać o rozpowszechnianie plotek. W rezultacie zasugerował, że to nie jest najlepszy moment, aby się poznawać. Podziękuj mu za mnie, Louiso.
Louisa poczuła odrobinę współczucia.
– On nie chciał, aby to tak wyszło. Wiesz o tym dobrze.
Kate wzruszyła ramionami i pochyliła się, aby podnieść swoją torebkę. Wstała, zostawiając niedopity napój.
– Nie mogę wam pomóc. Przekaż Tomowi, że się zgadzam, że wspominanie o jego bracie nieznajomym nie było zbyt rozsądne, ale zaznacz też, że to nie ja jestem przestępczynią. Gdyby Jack nie miał nic do ukrycia, nie byłoby żadnego problemu.
Mówiąc to, Kate uśmiechnęła się z zaciśniętymi ustami i zostawiła Louisę, aby ta uregulowała rachunek.5
Lucy wyglądała na zażenowaną, kiedy znalazła Toma, który nadal wpatrywał się w ekran swojego komputera przy kuchennym stole. Jej mina wystarczyła, aby się domyślił, że musiała usunąć sporo treści z czatu.
– Znalazłam kilka rzeczy, tato. Nie wiem, czy są przydatne, czy nie. – Położyła przed nim na stole kilka kartek z wydrukami. – Jest tam trochę o szkole. Nie chciała uczyć się walijskiego i poczuła ulgę, kiedy się okazało, że nie jest to konieczne. I tak się męczyła, że musi się uczyć hiszpańskiego, ale to było w innym życiu, jak twierdziła. Nie wiem, czy ci to w czymkolwiek pomoże.
Tom wiedział wszystko o tym drugim życiu i nigdy nie zapomniał nocy, kiedy zawiózł Avę – lub Tashę, jak się wtedy nazywała – na lotnisko wraz z resztą rodziny. Mieli zarezerwowane bilety na lot, ale nie sprawdził nawet miejsca docelowego, ponieważ był pewien, że zaraz po wylądowaniu przesiądą się do innego samolotu, z paszportami zawierającymi nowe nazwiska. Zawsze zakładał, że wylądowali w Ameryce Południowej, opierając się na kilku informacjach, które Jack mu od tego czasu przekazał, i to wyjaśniało, dlaczego Ava mówiła po hiszpańsku.
– Wpadła w panikę, kiedy mi to powiedziała. Kazała mi zachować tajemnicę, bo nie powinna była zdradzić nawet tyle. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak wygląda jej życie. Twierdzi, że jej przyjaciele ją dręczą za to, że nie publikuje niczego w mediach społecznościowych. Powiedziała im, że to głupie i że już jej to nie obchodzi, ale to musi być dla niej trudne. Została oznaczona na kilku zdjęciach, ale jeśli powie o tym ojcu, ten ograniczy dostęp do zdjęć, tak aby jej przyjaciele nie wiedzieli, że są one ukryte. Nie mam pojęcia, o co w tym chodzi.
– To ma sens. Ludzie, którzy porwali Avę, gdy miała sześć lat, są przekonani, że ona nie żyje, i choć może się to wydawać daleką przeszłością, minęło zaledwie kilka lat od jej ucieczki. Miała trzynaście lat, gdy się im wymknęła. Twój wujek stara się zapewnić jej bezpieczeństwo i potrafi sprawić, że technologia czyni cuda, jeśli się go o to poprosi. Zawsze tak było. Nigdy nie rozumiałem, jak on to robi. Niestety, nie mamy takich samych mózgów.
Lucy westchnęła.
– Nie wydaje mi się, żeby to była prawda. Ty rozwiązujesz sprawy kryminalne. To wymaga mnóstwa logiki, tylko innego rodzaju.
Tom uśmiechnął się do niej.
– Jesteś bardzo miła, ale obecnie jest tak wiele procesów, tak wiele sposobów śledzenia przestępców, że mój wkład w to nie jest już tak istotny, jak kiedyś. W każdym razie zapomnij o tym. Może teraz będę mógł wykorzystać swoje umiejętności detektywistyczne. Spójrzmy na wiadomości, które wydrukowałaś.
– Zapewniam cię, że nie będziesz nimi zażenowany. – Lucy się uśmiechnęła, a Tom nie mógł zdecydować, czy podoba mu się fakt, że jego córka dorasta, czy nie. – Jest kilka zdjęć, które mogą pomóc – to te, które mi wysłała, a których oczywiście nie mogła udostępnić nigdzie indziej. Nie widzę tam nic przydatnego, ale może ty coś dostrzeżesz.
Tom spojrzał na wydruki.
– Zdziwiłabyś się. Czasami w czymś, co wydaje się zupełnie nieistotne, kryje się ważna wskazówka.
Podniósł jedną z kartek.
– Weźmy na przykład to zdjęcie. W tle widoczny jest most i dostrzegam znak pubu lub hotelu. Możesz przesłać mi oryginał? Mogę go powiększyć i sprawdzić, czy uda się nam odczytać nazwę. Mogę też wprowadzić go do wyszukiwarki obrazów. Jeśli znajdziemy miejsce, w którym zostało zrobione, to będzie dobry początek. Ava pisze w załączonej wiadomości, że rzeka, nad którą stoi, znajduje się pół godziny spacerem od domu. Daje nam to promień, w obrębie którego możemy szukać, zakładając, że prędkość marszu wynosi około pięciu kilometrów na godzinę. Teren może być pagórkowaty lub droga kręta, ale i tak jest to pomocna informacja.
– Wow! Mówiłam ci, że jesteś świetnym detektywem.
Tom się uśmiechnął, przeglądając wydrukowane strony. W innej wiadomości Ava wspomniała, że mieszkają „daleko od wszystkiego”, co biorąc pod uwagę trzydziestominutowy spacer do wioski widocznej na zdjęciu, mogło oznaczać dowolne miejsce, które może zainteresować nastolatkę.
Jego telefon komórkowy zabrzęczał, gdy doszło do niego zdjęcie z telefonu Lucy. Otworzył aplikację do przeglądania zdjęć i je powiększył.
– Widzę nazwę pubu. To bardzo pomocne. Sprawdzę to w wyszukiwarce obrazów.
Lucy podeszła bliżej i stanęła za nim, opierając podbródek na jego ramieniu.
– To jest to! – pisnęła, gdy na ekranie pokazało się kilka bardzo podobnych wyników.
– Tak, wygląda na to, że to Beddgelert, wioska w Snowdonii. Sprawdzę nazwę pubu, żeby się upewnić.
Nastąpiła przerwa, podczas której Tom wstukiwał nazwę w wyszukiwarce.
– To jest to. Świetnie, Lucy! Wiemy już, że mieszkała w odległości trzydziestu minut spacerem od tego miejsca. Wiemy również, że chodzi do szkoły, w której nie musi mówić po walijsku, a biorąc pod uwagę jej wiek, musi to być szkoła z klasami maturalnymi. Chcesz sama przeprowadzić małe śledztwo, kiedy ja będę szukał dalej? Sprawdź, proszę, czy kiedykolwiek mówiła o swojej drodze do szkoły lub wspominała o jakichś znajomych z imienia. Wszystko, co może pomóc.
Lucy podsunęła sobie krzesło tuż obok, trzymając telefon w dłoni, po czym wlepiła wzrok w ekran, gdy on rozpoczął wyszukiwanie szkół w północnej Walii. Może znajdą wskazówkę co do miejsca, w którym mieszkał Jack, a dzięki temu się dowiedzą, co się z nim, do cholery, stało.
*
– Możliwe, że coś znalazłam – powiedziała Lucy pół godziny później. – Mówiłeś, że wszystko może być ważne, ale nie jestem pewna, co o tym sądzisz.
Tom poczuł iskierkę optymizmu.
– Dawaj.
– W jednej z wiadomości narzeka na swojego ojca. Nie pokazałam ci tej wiadomości – przyznała z przepraszającym wyrazem twarzy.
– Nie przejmuj się, po prostu powiedz, co mówiła. Możesz parafrazować, o ile nie pominiesz niczego ważnego.
Lucy skinęła głową.
– Zasadniczo chodzi o to, że jej tata jest… uciążliwy. Nalega, aby codziennie odbierać ją ze szkoły, zawsze z innego miejsca, albo żeby jechała autobusem, ale za każdym razem wysiadała na innym przystanku. On zawsze tam czeka. Czy on jej nie ufa, tato?
– Nie sądzę, Lucy. Martwi się po prostu, że ktoś może ją śledzić.
– O rany, to musi być okropne. Biedna Ava.
Tom zgodził się z nią, ale i tak było to lepsze niż życie, które prowadziła wcześniej. Zasadniczo wszystko było od niego lepsze.
– Chyba znalazłem tę szkołę – powiedział Tom. – Najważniejszą wskazówką był fakt, że Ava nie musi mówić po walijsku. W Bangor jest niezależna szkoła, w której walijski jest drugim językiem. Teraz muszę wymyślić, jak ich skłonić do podania mi jej adresu.
– Jesteś detektywem, będą musieli ci powiedzieć.
Tom się skrzywił.
– Mam urlop, a to komplikuje sprawę. Będą chcieli zweryfikować, kim jestem, zanim podadzą jakiekolwiek szczegóły… i słusznie postąpią.
Lucy zmarszczyła czoło.
– Jesteś pewien, że to wszystko jest konieczne, tato? Nie martwisz się przypadkiem bardziej niż to potrzebne?
Tom pokręcił głową, podnosząc komórkę.
– Nie wiem, kochanie, ale nie chcę, żebyś się tym stresowała. Zostaw to mnie. Myślę, że znam kogoś, kto będzie mógł mi pomóc.
Wybrawszy numer z kontaktów, nacisnął przycisk połączenia i zaczekał.
– Cześć, inspektor Robinson – powiedział.
– Tom! Co za miła niespodzianka – odpowiedziała Becky. – Tylko mi nie mów, że już wracasz. Mam tymczasowy awans dopiero od kilku dni.
– Nie martw się. Twoja praca jest bezpieczna, poza tym zasługujesz na stały awans. Jak się wszyscy mają? – zagadnął Tom, tęskniąc za swoim zespołem bardziej, niż był skłonny przyznać.
– Cóż, Rob wciąż skacze jak przerośnięty szczeniak, a Keith nadal ma na biurku największy porządek, jaki kiedykolwiek widziałam. Właśnie segreguje dokumenty. Innymi słowy, nic się nie zmieniło. Co porabiasz? Jakieś wieści na temat…?
Becky nie wypowiedziałaby imienia Jacka w biurze. Była jedną z dwóch osób, które wiedziały, dlaczego Tom wziął urlop – drugą była nadinspektor Philippa Stanley.
– Nic, ale właśnie w tej sprawie dzwonię. Muszę cię poprosić o przysługę. Chyba ustaliłem, do której szkoły chodzi Ava, jego pasierbica.
Po drugiej stronie linii zapadła cisza, gdy Becky próbowała ułożyć wszystko w całość. Nie był pewien, czy kiedykolwiek wspominał to imię. Becky znała ją jako Tashę, ale na pewno sobie z tym poradzi.
– To będzie… pasierbica, która według moich obliczeń ma teraz około siedemnastu lat? – upewniła się.
– Tak, właśnie ona, chociaż technicznie rzecz biorąc, Ava jest pasierbicą Clare. Jego pasierb to Billy, który ma teraz około pięciu lat. – Niemal słyszał, jak Becky próbuje połączyć nowe imiona z poszczególnymi członkami rodziny.
– Rozumiem – odpowiedziała w końcu. – Więc Clare jest żoną? Jest też Ava i Billy. A ich ojciec ma na imię…
– Pete. Nazwisko prześlę esemesem. Czy wszystko jest jasne?
– W miarę. Czy są jeszcze jakieś dzieci, o których powinnam wiedzieć?
– Jest jeszcze córeczka, Sophie. Nie ma jeszcze dwóch lat, więc nie chodzi do szkoły.
– I myślisz, że wiesz, do której szkoły chodzi Ava?
– Tak. Dzięki procesowi eliminacji. Wyślę ci szczegóły w wiadomości.
Jack zawsze go ostrzegał, żeby zachowywać ostrożność podczas rozmów telefonicznych. Dom i samochód Toma były już co najmniej raz podsłuchiwane, więc nie dzielił się niczym, co mogłoby okazać się przydatne dla osób trzecich.
– I chcesz, żebym…
– Mogłabyś zadzwonić do tej szkoły i sprawdzić, czy uczęszczała tam przez ostatni tydzień? Może zapytać, czy podadzą jej adres? Zrobiłbym to sam, ale jeśli zadzwonią do biura, żeby mnie sprawdzić, mogą odmówić.
– A ja chcę to wiedzieć, ponieważ…
– Możesz powiedzieć, że członkiem rodziny jest zainteresowany zespół policyjny i masz problem z ich namierzeniem. I że ich adres domowy byłby naprawdę przydatny.
– Zakładam, że robisz to wszystko, żeby go zlokalizować?
– Tak. Nie ma prawa jazdy na nazwisko jego ani Clare, nie znalazłem też niczego w rejestrze gruntów ani na liście wyborców.
Becky cmoknęła.
– Oczywiście, że nie. A wiesz może, jak Pete zarabia na życie w ostatnim czasie?
– Nie mam pojęcia, Becky. Ale musi jakoś zarabiać, bo… cóż, znasz jego przeszłość.
Tom nagle przypomniał sobie dzień, w którym się dowiedział, że jego brat zginął i że odziedziczył wszystkie jego pieniądze – miliony, których nie chciał i których prawie nie tknął. Minęły lata, zanim dowiedział się, że Jack jednak żyje.
– Zakładam, że nigdy nie było możliwości, aby zwrócić mu te pieniądze – powiedziała Becky.
– To nie jest łatwe. Nie bez pytań, które mogłyby doprowadzić kogoś do jego drzwi. A to drzwi, które muszą pozostać zamknięte.
– W takim razie zostaw to mnie. – Przerwała na chwilę. – Posłuchaj, Tom, wiem, że się martwisz. _Bardziej_ niż martwisz. Nie wziąłbyś dodatkowego urlopu, gdyby tak nie było. Ale Pete miał już wcześniej kłopoty i zawsze udawało mu się przetrwać.
– To coś innego, Becky. Przez lata ludzie, zwłaszcza Philippa, śmiali się ze mnie, kiedy mówiłem, co podpowiada mi intuicja. Słusznie lub nie, teraz mi podpowiada, że stało się coś złego. On ma kłopoty. Poważniejsze niż zwykle. Czuję to.6
_Wpatruję się w lustro i nie podoba mi się to, co widzę. Cienie pod oczami są dowodem nieprzespanych nocy i niespokojnych dni. Kobieta, która patrzy na mnie z lustra, jest cieniem osoby, którą kiedyś byłam, świadectwem tego, kim się stałam. Pięć lat ukrywania się w cieniu sprawiło, że nie jestem tym, kim byłam kiedyś, ale musiałam zaakceptować fakt, że na tym świecie przetrwają tylko ludzie pozbawieni skrupułów._
_Odwracam się przez ramię i patrzę w głąb mieszkania, które od kilku tygodni nazywam swoim domem. Wysokie sufity sprawiają, że pokój wydaje się przestronny. Łagodne wieczorne światło przenika przez duże okna, rzucając cienie na wyłożoną kafelkami podłogę. Powinnam się tu czuć komfortowo, ale nie mogę się doczekać, kiedy stąd wyjdę._
_Przechodzę przez pokój i otwieram szeroko okna, słuchając głosów dochodzących z chodnika w dole – rozmów turystów cieszących się miastem. Z każdą salwą śmiechu czuję się coraz bardziej samotna. Przenoszę spojrzenie na twoje zdjęcie, to, które zabieram ze sobą wszędzie. Twoje brązowe oczy śmieją się do mnie, marszcząc się w kącikach, a gęste czarne włosy masz potargane w miejscu, w którym stykały się z poduszką. Zarost na twojej szczęce odbija światło. Pamiętam, jak je robiłam, pragnąc utrwalić sposób, w jaki na mnie patrzyłeś. Przyciskam palce do piersi, czując na skórze ukłucie zimnego diamentu mojego pierścionka zaręczynowego, co za każdym razem mi przypomina, dlaczego to robię._
_Nigdy nie zapomnę wieczoru, podczas którego mi się oświadczyłeś, Alessandro. Zrozumiałeś, że unikam publicznego eksponowania mojego życia, co jest pozostałością po moim dzieciństwie. Sprawiłeś, że ta chwila okazała się idealna, zabierając mnie na wzgórze pod gwiazdami. Byliśmy tam tylko we dwoje, pod nocnym niebem. Chwyciłeś mnie za rękę i poprosiłeś, abym została twoją żoną. Żadnej żenującej sceny w zatłoczonej restauracji, żadnych wielkich gestów, tylko chwila, która należała wyłącznie do nas dwojga._
_Teraz czuję, jakby odpowiedzi na moje niekończące się pytania były na wyciągnięcie ręki, jakbym w końcu mogła się dowiedzieć, dlaczego zostałeś mi odebrany._
_Podchodzę do stołu i wysuwam krzesło. Mam przed sobą plan generalny – wszystko, co zrobiłam i wszystko, co jeszcze muszę zrobić. Wszystko się układa i wszyscy są dokładnie tam, gdzie być powinni. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, co musi zrobić. Ale to wcale nie znaczy, że są z tego zadowoleni._
_Ja też nie jestem z tego zadowolona._
_Przesuwam palcem po kolejnych etapach mojego planu. Tak wiele już osiągnęłam, ale tyle jeszcze zostało do zrobienia. Przekroczyłam wiele granic, ale mój cel jest jasny: odkryć prawdę._
_Wiedziałam, że coś cię dręczy. Myślałam, że chodzi o pracę – coś związanego z ludźmi, z którymi masz na co dzień do czynienia, z których nie wszystkim ufasz. Ale dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?_
_– Nie ma się czym przejmować, kochanie – oznajmiłeś, wyciągając rękę, aby przyciągnąć mnie do siebie. – To tylko trudny klient, który nigdy nie jest zadowolony z inwestycji, które mu polecam._
_Ale chodziło o coś więcej. Kiedy spojrzałam ci w oczy, wydawałeś się zagubiony._
_Czasami się martwię, że znajdę cię żywego, ale że odwrócisz się ode mnie, przerażony zmianami w kobiecie, której moralność tak bardzo podziwiałeś, kobiecie, która walczyła z jednymi z najniebezpieczniejszych ludzi na świecie w poszukiwaniu sprawiedliwości. Czy w ogóle rozpoznałabym teraz osobę, którą wtedy byłam?_
_Ciekawe, co zobaczysz, patrząc na mnie: kobietę, która rzadko się uśmiecha, której krawędzie są tak ostre, że można się o nie skaleczyć, która zbudowała mur, aby odstraszyć każdego, kto próbuje się do niej zbliżyć. Niewielu się na to decyduje._
_Mam tylko nadzieję, że kiedy cię odnajdę, zrozumiesz, dlaczego podjęłam takie, a nie inne decyzje, a potem mi wybaczysz._
_Może tak właśnie będzie. Przynajmniej w większej części._
_Kładę palec na etapie planu, który zapisałam na czerwono._
Dziewczyna.
_Czy mogę sobie wybaczyć sprawę związaną z dziewczyną? To kolejne pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała._8
Becky Robinson podeszła do swojego biurka o ósmej i znalazła karteczkę samoprzylepną przyklejoną do monitora.
Dzwoniła nadinspektor Stanley – chce cię jak najszybciej widzieć.
To była ostatnia rzecz, której potrzebowała o poranku, ale uznała, że równie dobrze może mieć to już za sobą.
– Wejdź – zabrzmiała odpowiedź w reakcji na pukanie Becky. Przypomniała sobie, jak Tom tego nienawidził, i uśmiechnęła się na chwilę, otwierając drzwi.
– Nie wiem, co cię tak cieszy, inspektor Robinson, ale musimy porozmawiać. Dzwonili do mnie z policji z północnej Walii z pytaniem o nasze zainteresowanie rodziną o nazwisku Johnson. Musiałam skłamać, za czym szczególnie nie przepadam, i powiedzieć im, że to element tajnej operacji. Zasadniczo nie miałam pojęcia, o czym mówią, a to mi się bardzo nie podoba. Mogłabyś mi to wyjaśnić?
Becky jęknęła w duchu. Było to ryzykowne, ale uznała, że do końca dnia wszystko się wyjaśni i nikt niczego nie odkryje.
– A powiedzieli, czym oni interesują się w przypadku tej rodziny, ma’am? – zapytała.
– To ja tutaj zadaję pytania, nie ty.
– Przepraszam. Tom pracował nad tym przed swoim urlopem. Ja tylko próbowałam dopiąć kilka spraw.
Philippa spojrzała na nią gniewnie.
– Inspektor Robinson, jeśli chcesz zachować tę rangę, będziesz musiała wykazać się czymś więcej. Rozumiem lojalność, ale w tej chwili powinnaś być lojalna wobec mnie i policji, a nie wobec Toma Douglasa. Rozumiemy się?
– Tak, ma’am – odpowiedziała Becky, patrząc przed siebie i nie chcąc napotkać spojrzenia Philippy.
_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_