- W empik go
Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna - ebook
Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna - ebook
Przełom XII i XIII wieku, Europa Zachodnia. Eleonora Akwitańska, najpotężniejsza kobieta ówczesnej Europy, udaje się w podróż do Kastylii, by wskazać przyszłą królową Francji. Podjęta przez nią decyzja szokuje wszystkich i na zawsze zmieni dzieje starego kontynentu. Tymczasem w Langwedocji coraz większa część możnowładców, drwiąc z kościelnych kar, zaczyna jawnie wspierać katarską społeczność. Katarzy, od zawsze będący antagonistami wobec opływających bogactwem katolickich duchownych, są solą w oku papieża Innocentego III. Owładnięty żądzą anihilacji heretyków umysł najważniejszej głowy Kościoła przygotowuje plan definitywnego rozwiązania langwedockich problemów.
Czym zawinili katarzy? W jaki sposób obsesyjne myślenie jednej osoby rozwinie się w ideę przyświecającą możnym i duchownym katolickiej Europy? I jaką rolę w tym wszystkim odegra żądza? Pierwszy tom cyklu „Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna” w fascynujący sposób przedstawia zalążek wydarzeń, które przyczyniły się do anihilacji katarów. Wiara i herezja, miłość i wzgarda, cnota i grzech, posłuszeństwo i przekora nigdy przedtem ani potem nie były sobie bliższe...
Gdy historia skrywa czarne karty średniowiecznych dziejów, Violetta Domagała odkrywa na stronach swej powieści to, co zakazane. Stań twarzą w twarz z prawdą i pamiętaj: VERITAS VOS LIBERABIT!
Tomasz Kosik czyt-nik.pl
Violetta Domagała – z wykształcenia prawniczka specjalizująca się w prawie międzynarodowym, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Karierę zawodową w bankowości i biznesie porzuciła, oddając się swojej wielkiej pasji – pisaniu powieści historycznych. Jej zainteresowania, którym wierna jest przez całe swoje życie, to języki obce, mediewistyka, archeologia basenu Morza Śródziemnego oraz egiptologia. Uwielbia podróżować, przemierzać średniowieczne miasteczka, zwiedzać stare zamki oraz rozkoszować się kuchnią śródziemnomorską.
„Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna” to cykl powieści, w którym autorka zdecydowała się przenieść czytelników w ekscytujące czasy średniowiecza.
Kategoria: | Powieść |
Zabezpieczenie: |
Watermark
|
ISBN: | 978-83-8147-535-8 |
Rozmiar pliku: | 1,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Drogi Czytelniku,
Z najwyższą przyjemnością oddaję Ci w ręce I tom powieści z cyklu Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna, żywiąc tym samym skromną nadzieję, że wędrówka w odległe czasy będzie dla Ciebie niezapomnianą przygodą i sprawi niezawodnie, iż z niecierpliwością będziesz oczekiwał następnych tomów, biorąc pod uwagę, iż im dalej w las, tym groźniej i niebezpieczniej.
Pragnęłabym w tym miejscu zaznaczyć, że nie podeszłam do tematu w sposób schematyczny, albowiem epoka, o której piszę, jest moją pasją od niemal dzieciństwa, a wysiłek, jaki włożyłam w tę pracę, był ogromny, pomimo że sprawiła mi ona niebotyczną przyjemność. Poprzez wielopłaszczyznową ocenę dokładałam wszelkich starań, aby umożliwić Ci, drogi Czytelniku, głębsze wniknięcie w opisywaną przeze mnie epokę, tudzież dzieje autentycznych bohaterów, którzy żadnym namiętnościom nie kładli wszak tamy. Ich apetyt na życie, dzika żądza, rozpłomienione zmysły, wybuchający szkarłatem głos krwi, impulsywność, stająca się momentami gwałtownością, nie były – wbrew obiegowej, jakże krzywdzącej opinii na temat tysiącletniego okresu historycznego – blade i nudne. Powiem szczerze, tego rodzaju nieuzasadnione niczym wypowiedzi są typowe dla osób pozbawionych otwartego umysłu, a przez to woli należytego wyedukowania się i poznania fascynującej prawdy, które z uporem maniaka – wbrew wszelkim świadectwom naukowym, nie mówiąc już naturalnie o zdrowym rozsądku – nazywają ten okres dziejów ponurym średniowieczem.
Pomimo iż moim analitycznym umysłem nie jestem w stanie wniknąć we wszystkie najistotniejsze jego tajemnice, albowiem dzieje te przeminęły setki lat temu, wywodzę prosty wniosek, iż głębiej aniżeli rozum sięga intuicja. Zatem literacka wyobraźnia potrafi czasami spojrzeć wnikliwiej niż najdoskonalszy umysł, mimo że nikomu nie jest dane zrozumieć odległych czasów ani osób w nich żyjących do końca, w swej najgłębszej istocie jesteśmy sobie bowiem obcy. Dokumenty, jakie zachowały się z tamtego czasu, dostarczają często niekompatybilnych informacji, które stawiam pod wielkim znakiem zapytania, ponieważ są one tak względem siebie antagonistyczne, tak krańcowo wzajemnie sprzeczne, iż można pogubić się w gąszczu i ukrytych w mroku nierozwiązanych tajemnicach pokrytych kurzem historii, którego żadną miarą i nawet przy najlepszych chęciach nie sposób zetrzeć. Badacze zamierzchłych dziejów mieli niejednokrotnie poważną trudność w swoich naukowych dociekaniach, dlatego też dochodzili oni do różnorodnych konkluzji, które jednakże nie były oczywistymi, a wprowadzały w spragnionych poznania umysłach jedynie większy zamęt.
Drogi Czytelniku, w pierwszym tomie przedstawiam w niezwykle przejrzysty sposób zalążek wydarzeń, które miały miejsce w latach 1199–1205 (choć naturalnie zaistniały one na europejskiej arenie o wiele wcześniej), a które w tym okresie rozwijały się dość spokojnie, aby wkrótce – co opisane jest w tomie drugim i następnych – wybuchnąć z siłą wulkanu, którego lawa bezdusznie i z nieokiełznaną furią pochłonęła wszystko to, co tylko napotkała na swej drodze. W powieści, która w dominującym stopniu została oparta na prawdziwych wydarzeniach, poznasz jakże odważne i chorobliwie ambitne osoby, które silną dłonią trzęsły ówczesną Europą, usiłując trzymać za pyski niepokornych sobie poddanych, jednocześnie narzucając im swą wolę, która w ich szaleńczych umysłach była jedynie słuszną. Poznasz miejsca, które były wspaniałe i oszałamiające w swej nieprzemijalnej urodzie – i niejednokrotnie zastanawiam się, czy przypadkiem nie przewyższają one tych współczesnych, absurdalnie zmienionych i – powiedzmy – udoskonalonych.
W XII i XIII wieku, podobnie jak w poprzednich stuleciach, wciąż wysuwano zastrzeżenia co do postępowania etycznego duchownych, ich nieprzystojnego bogactwa, przekupstwa i rozwiązłości. Głównie jednak krytykowano ich za majętność i nadmiernie szeroką władzę, za zmowę z władzami świeckimi oraz za służalczość. W każdym razie nie różnili się oni od najemników, którym trzeba było płacić. W pierwszym tomie ukazuję zatem waśnie i słowne zapasy pomiędzy heretykami a katolickimi mnichami. Na razie jest w miarę spokojnie, ale poczekaj… zobaczysz, co się stanie niebawem!
W tym miejscu winna jestem dokonać paru wyjaśnień dla znawców tematu. Mianowicie z pełną świadomością starałam się bardzo rzadko używać określenia „katar” (obecnie uważa się, iż to gra słów zaczerpnięta ze średniowiecznej niemczyzny, oznaczająca osobę oddającą cześć kotom; nie będę już nawet pisać o określeniu bougre, będącym zniekształconym wyrazem Bułgar, co było oczywistą aluzją do heretyckiego Kościoła dualistów Europy Wschodniej, a które z czasem przekształciło się w angielski wyraz bugger, co z kolei było plugawą predylekcją zarzucaną niegdyś zwolennikom kataryzmu), albowiem nie lubię tego zwrotu, jak i wszelkich niedorzecznych oszczerstw, jakie były na ich temat preparowane przez spalających się w nienawistnej zazdrości katolickich przeciwników, a co za tym idzie – prześladowców. Duchowi nauczyciele, jakimi byli owi heretycy, sami wszak tak się nie określali, albowiem byli po prostu dobrymi chrześcijanami, przyjaciółmi Boga. Podobnie ma się rzecz z określeniem Doskonały. Tenże zwrot został wprowadzony przez Kościół i to znacznie później, dlatego też nie czułam się w obowiązku używania go. Nazwa ta nie oznacza naturalnie, że osoba taka była bez skazy. Zwrot ten oznaczał heretica perfecta/hereticus perfectus, zatem – co jest oczywiste – dotyczył osoby, która przeszła z poziomu sympatyka na poziom osoby posiadającej święcenia, osoby wtajemniczonej.
I jeszcze jedno wyjaśnienie. W latach, które opisuję w pierwszym tomie i w kolejnych, nie używano zwrotu Langwedocja, ale ja na przekór i aby jednoznacznie wskazać Czytelnikowi jedno z wielu miejsc akcji – albowiem w moim mniemaniu nie ma na świecie człowieka, który nie wiedziałby, gdzież ta przepiękna kraina, obecnie Langwedocja-Roussillon, się znajduje – przytaczam to określenie naprzemiennie z nazwą potężnego hrabstwa Tuluzy.
Życząc zatem przyjemnej lektury, pozostaję z wyrazami szczerego szacunku.
Violetta Domagała