Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo - ebook
Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo
Różne wyroki. Różne okoliczności. Różne historie życia. W tle: poczucie skrzywdzenia, alkohol, frustracja, otoczenie, które skłania do takiego, a nie innego działania. Efekt: zabójstwo. Bezwzględne okrucieństwo, które wymyka się spod kontroli. Czy jest tu miejsce na współczucie?
Kim naprawdę są kobiety, które przekroczyły granicę niewyobrażalnego? Bestiami, demonami śmierci, potworami? Tak chcą je widzieć media. Czy kobietami, których życiem rządził przypadek? Konfrontacja ze światem, o którym opowiadają, często nie daje jednoznacznej odpowiedzi.
Zbrodnia i kara? A może pomyłka sądowa? Kolejny bestseller Zbyszka Nowaka, który czytałem z zapartym tchem. Autor przypomina okrutne historie z pierwszych stron gazet. Nie chodzi mu jednak o tanią sensację.O czym zatem jest ta publikacja? To przede wszystkim opowieść o życiu. Dla bohaterek wywiadów beznadziejnym. Często ponurym, brutalnym, pełnym strachu i – co przeraża najbardziej - nierzadko przypadku.
Igor Tuleya, Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie
Zbigniew Nowak zagląda tam, gdzie kończą się sensacyjne nagłówki – w głąb człowieka. I robi to z empatią, spokojem i odwagą, jakiej brakuje nawet sądom.
Jolanta Gwardys, scenarzystka i producentka podcastów true crime
To nie jest po prostu zbiór rozmów z polskimi zabójczyniami.To bolesna i emocjonalna podróż w głąb człowieczeństwa, niejednokrotnie wystawionego na próbę. Ciężko się oderwać. I ciężko zapomnieć.
Marta Kiermasz, Radio VOX, podcast kryminalny ZŁO Zbrodnia Łowca Ofiara
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-287-3906-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
------------------------------------------------------------------------
Artykuł 148 Kodeksu karnego – zabójstwo, przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu. Dlaczego jest tak duże zainteresowanie wśród społeczeństwa na zewnątrz, że chcą nas opisywać w książkach?
Wiele razy zadawałam sobie takie pytanie: dlaczego akurat ja? Nie jestem przecież sławna, bo zabiłam człowieka, a chcą o mnie pisać. Nie dadzą mi zapomnieć i kolejny raz wracam do przeszłości, choć i tak nikt nigdy nie zrozumie tego, co ja będę czuła do końca życia, moja rodzina i rodzina poszkodowanych. Wyciąganie na nowo z powrotem wszystkiego, co się wydarzyło 15 lat temu, to tak, jakby odkopać na cmentarzu trumnę z grobu po odległym pogrzebie. Więc dlaczego jest takie wyróżnienie, jakby Kodeks karny składał się tylko z jednego artykułu 148, jakby inne nie istniały.
Zastanawiałam się, dlaczego nikt nie chce pisać o innych popełnionych przestępstwach, na przykład wielokrotność popełnianych ciągiem przestępstw przez wiele lat, czyny za napady na przykład metodą na wnuczka, tylko po to, żeby skazana mogła sobie na przykład zrobić operację plastyczną piersi, bo jest to łatwy pieniądz. Nikt się nie zastanawia, co czuje kobieta w wieku 80 lat napadana w biały dzień. Przecież prawda jest taka, że z powodu silnego stresu chora na serce w domu może dostać zawału. Jaka powinna być kara?
Handel narkotykami, dopalaczami, mefedronem, metadonem, przez wiele lat świadomie niszczą życie innym, co kończy się śmiercią. Łatwa kasa, łatwe życie, bo mają wszystko za darmo, a ludzie umierają po zażyciu jednej działki. Co takimi osobami kieruje?
Ja popełniłam zbrodnię najcięższą jeden raz i zostałam odizolowana od społeczeństwa na 25 lat. To na jaki okres powinno się odizolować osoby skazane za przestępstwa z innej kategorii, żeby ludzie nie umierali po zażyciu na przykład narkotyków, jeśli czynów jest przykładowo 40? Można zresztą tak pisać bez końca.
Jaka powinna być kara za podwójne zabójstwo, gdzie wyroki zapadają w polskich sądach po 25 lat? Czytałam Kodeks karny, artykuł 53 Kodeksu karnego, zasady i dyrektywy wymiaru kary, cytuję: „Sąd wymierza karę według swojego uznania”.
Pytam zatem: czy gdybym była skazywana w innym sądzie, dostałabym inny wymiar kary niż 25 lat?
Nasze prawo jest strasznie niesprawiedliwe.
------------------------------------------------------------------------
_Marta_SŁOWO WSTĘPU
------------------------------------------------------------------------
Mimo że skazane kobiety stanowią około pięciu procent całej więziennej społeczności, ich byt za kratami, głos czy potrzeby nie są tematem tabu. Są przecież bohaterkami programów telewizyjnych, choćby tych, które od ponad 10 lat produkuję dla telewizji Crime+Investigation Polsat.
Jak jednak, tak naprawdę, wygląda ich codzienne życie w izolacji? Czym różni się od realizmu programu telewizyjnego?
Zbyszek Nowak wchodzi do zakładów karnych dla kobiet i rozmawia ze skazanymi. Patrzy im w oczy, wysłuchując tych, dla których ciężar zbrodni nawet po latach jest zbyt wielki. Jest bardzo blisko, zadając pytania w sferze ich ocen, przeszłości, teraźniejszości i planów. Bo każda z kobiet, z którą tu rozmawia, wyjdzie na wolność. No, może prawie każda. Pyta i szuka odpowiedzi. Analizuje, nie oceniając. Tę szansę daje nam. A może to na nas przenosi ten ciężar odpowiedzi, uciekając od oceny.
Rozmawia bez kamer, blasku fleszy. Nie szuka w więziennej społeczności kobiet, z których mógłby zrobić celebrytki, i nie nadaje rysu romantyzmu przestępstwom i przestępczyniom. W naszych programach również staramy się tego unikać.
Prowadzi intymne, szczere i utrzymane w ryzach realizmu i wzajemnego szacunku rozmowy. Czasem szorstkie, czasem krążąc z niedowierzaniem po zakamarkach odpowiedzi, na które nie jest przygotowany.
Kobiety skazane. Ale… to nie są „zwykłe” skazane. To wyłącznie zabójczynie – _top of the top_ w więziennej skali powagi i szacunku wśród osadzonych. Choć nie do końca, o czym powie tak liczne w tej książce grono kobiet, które zabiły własne dzieci. One są na marginesie społeczeństwa i nawet tu, w kryminale, nie mają wielu praw.
Zabójczynie lub te skazane za zabójstwo ze zmienioną już lub za chwilę kwalifikacją. Wyroki dożywocia, 25 lat pozbawienia wolności i te niższe: 12 czy 15 lat za kratami. Dziecko, mąż, sąsiadka, matka, ojciec czy kochanek. Zabójstwo, ofiara, wina i kara.
I nieco inaczej niż w jego poprzednich publikacjach: _24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz_¹ i _Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi_², nie znajdziemy tu wyłącznie skazanych na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Są tu te, które wciąż noszą w sercu nadzieję – na to, że jeszcze coś dobrego spotka je w życiu, że ich dzieci kiedyś wybaczą tę nieobecność przez lata. Ale dziś są tu, w więzieniu, w kryminale, odpokutowując zabicie innego człowieka. Według planu, pod presją, z chęci czy próżności. Z biedy, strachu, wszechogarniającego dziadostwa.
Ta publikacja jest nieco inna niż poprzednie Zbyszka. Emocje z niej płynące zostaną z nami na długo – może na zawsze.
------------------------------------------------------------------------
_Agnieszka Kubiak_
_Dyrektor programowy i kreatywny_
_Telewizja Crime+Investigation Polsat_„TERAZ JUŻ W PRZYJAŹŃ NIE WIERZĘ…”
------------------------------------------------------------------------
Artykuł 18 § 1 Kodeksu karnego: „Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu”³.
------------------------------------------------------------------------
„W przypadku współsprawstwa wszyscy sprawcy przestępstwa odpowiadają za zabójstwo, bez względu na to, który z nich bezpośrednio spowodował śmierć. Nawet w sytuacji, gdy rolą jednego ze sprawców było wyłącznie ułatwienie dokonania zabójstwa.
Co więcej, sprawcy nie musieli wyraźnie porozumieć się co do popełnienia zabójstwa. Wystarczy, że do porozumienia doszło w sposób dorozumiany.
Gdy jednak nie uzgodniono, nawet w sposób konkludentny, granic wspólnego zamiaru, wykluczone jest przyjęcie współsprawstwa.
Za niewykonawczą postać sprawstwa zabójstwa, czyli sprawstwo kierownicze i polecające, odpowiada się na zasadach ogólnych”⁴.
------------------------------------------------------------------------
„Sednem procesu organizowania jest tworzenie reguł działania dotyczących: koordynacji, wydawania poleceń, podpisywania dokumentów organizacyjnych, podziału czynności itd.
W organizowaniu istotne jest więc tworzenie reguł organizacyjnych. Reguły te mają ułatwić sprawną realizację zadań, rozwiązywać konflikty, ujednolicać występowanie «na zewnątrz». Uregulowania organizacyjne zawsze dotyczą członków organizacji, a ściślej mówiąc ich zachowań i czynności.
(…) Sprawstwo kierownicze nie obejmuje swym zakresem organizowania przestępstwa. Przyjęcie, że organizator jest sprawcą kierowniczym, pociągałoby za sobą konieczność przyjęcia wykładni rozszerzającej, która jest w prawie karnym niedopuszczalna”⁵.
To jedna z pierwszych rozmów do tej książki. Po wielu miesiącach przerwy od pisania. Zmęczenia i kolekcjonowania laurów po dwóch poprzednich.
„Proszę iść tam, na koniec korytarza. Tam jest świetlica i chyba dziś zaczniemy od pani Aleksandry. Powinna być w świetlicy. To wszystko jest nowe. Tam jest taki kącik biblioteczny, który ona prowadzi. Całe życie prowadzi bibliotekę. Dziś dwie rozmowy?”
Te książki są „całkiem, całkiem” i jest ich sporo. Tytuły? Każda z nich, 160 kobiet osadzonych w tym miejscu, z pewnością znajdzie coś dla siebie. O ile lubi czytać. Kryminały Bondy, biografie świętych i stary Kodeks karny. Swoje dwie o dożywotnich zostawię. Niedługo, na koniec.
Jest, wychodzi naprzeciw z wyciągniętą ręką. Mieliśmy rozmawiać już jakiś czas temu, krótko po wizycie u niej ekipy Crime+Investigation Polsat. Będzie bohaterką jednego z sześciu odcinków nowej serii.
Kruczoczarne, farbowane włosy. Zresztą cała jest ubrana na czarno z tym dziwnym elementem, jakim jest zielona długa spódnica. Grube, zielone sukno. Czujne czarne oczy, wyregulowane schludnie brwi. Soczek z wodą na stoliku. Karty biblioteczne.
Denerwuje się. Gdy się denerwuje, drgają jej wargi i powieki. Na początku rozmowy drgają. Nie znamy się. Po kilku godzinach będzie nam dużo łatwiej. Pewne słowa już padły, pewne spojrzenia zostały wymienione. Tworzy się obraz. Emocje. Krzywda. Szczerość i nieszczerość. Interpretacja. Napisaliśmy pewną historię.
Podczas tej rozmowy będzie wiele łez, szlochu. Będą potrzebne przerwy. Nie do końca wtedy, gdy mowa o straconych najlepszych latach życia, spędzonych za kratami. Zdecydowanie bardziej, kiedy mowa o rodzicach. Tych, którzy musieli znieść ciężar udowodnienia, że nie była winna. Dla nich nie była. Dla innych… Ciężar spojrzeń, upokorzeń, wytykania palcami. Dali jej, jedynaczce, wszystko, co mieli: swoją wiedzę, doświadczenie i pieniądze; wykształcenie, miłość, wskazówki. Z dobrego serca. Swojej jedynej córce. Zmarli sami, w bólu, z brzemieniem córki morderczyni. Utrudnienie, utrapienie, przykrość, niewola spojrzeń innych.
To nie po prostu kolejna rozmowa – z wielu względów. Ona, Aleksandra, jest pierwszą dożywotką, która zgodziła się porozmawiać, przedstawić w książce swoją historię. Co nie znaczy, że ta historia da się zważyć, tak aby kategorycznie stwierdzić: rzeczywiście, dożywocie się należy.
Poza tym mam dziwne odczucia, może bardziej… przeczucia. Ale nie mogę ferować wyroków. Moim zdaniem to, moim zdaniem tamto… Bądźmy poważni. Prowadzić polemiki z wyrokami sądowymi. Wyjść stąd, otrzepać kurz z rękawa. Nie dziś, nie na tym etapie znajomości tej historii – znajomości tylko z mediów i z tej rozmowy z Aleksandrą. Nie znam akt śledztwa. Może kiedyś…
A przecież tak łatwo jest ulec pokusie oceny – to wygodne. Tak ją tu opisać, dla publiki: Aleksandra „C.-M.” winna, zabójczyni, zła do szpiku kości, najgorsza, stale zła. Za coś przecież to dożywocie dostała… Lektura kolejnych doniesień prasowych może szokować nawet osobę z jakimś doświadczeniem w analizie takich spraw. Dla zwykłego obywatela to jest nie do wyobrażenia.
Historia zabójstwa i tego, co później. Dowody? To nawet nie słowo przeciwko słowu, to jej słowo przeciwko dwóm słowom – słowom współoskarżonych, współwinnych, współukaranych. To słowo Aleksandry przeciwko systemowi, który jej nie rozumiał. Była znakomitym wzorem do ukarania. Była poza tym, co nasze – twoje, moje, polskie. To gryzie, niepokoi. Dlaczego ktoś miałby mieć lepiej, miałby być lepszym od ciebie czy ode mnie. Jest inna? Lepsza? No to zobaczymy…
To też jej słowo przeciwko książce, którą napisała Anna, jej przyjaciółka. Poznały się na studiach, na pierwszym roku. Przyjaźń. _Zabiłam_ – to tytuł tej książki. Przyznanie się to królowa dowodów? Zabiłam – ja, Anna. Ale nie zabiłam sama. Zrobiliśmy to we trójkę. Pani Aleksandra nazwana jest w tej książce Marcinem. Zabiłam. I Marcin zabił. I jest jeszcze ona – Katarzyna, córka ofiary. Ona też zabiła. Dziś już niczego nam nie wyjaśni. Czy jeśli jest coś po życiu, znalazła swoje wieczne miejsce koło gabinetu ojca?
One trzy i jeden, ten sam wyrok – kara 25 lat pozbawienia wolności. Tak, trzy razy „ćwiara”. W I instancji, w nieprawomocnym wyroku, pięć lat po zbrodni zabójstwa Antoniego K., radcy prawnego z Chrzanowa. Ojca, przyjaciela, pracodawcy i partnera. Zabójstwo wspólnie i w porozumieniu. Na ławie oskarżonych: Katarzyna – córka, Anna – kochanka i asystentka, no i ona, Aleksandra – mózg operacji. „Operacji puzzle”, jak dowiemy się później.
II instancja po niedługim czasie. Inne wejście do tego samego sądu, inni ludzie, którzy założyli togi i łańcuchy. Swobodna ocena dowodów, zasada sądowego wymiaru kary, doświadczenie i mądrość życiowa. Wyrok sprawiedliwy, kara nieuchronna.
Katarzyna i Anna – winne. Zabiły. Uff, ulga dla społeczeństwa. Kary – 11 lat i 11 miesięcy pozbawienia wolności. Uff, ulga dla nich. To już nie 25 lat za kratami. W rzeczywistości wyjdą dużo szybciej. Zabiły, ćwiartowały zwłoki ojca i kochanka. Wywoziły je autobusem, podmiejskim Pekaesem, jeździły po okolicy i wrzucały worki z puzzlami do Wisły. Ulga. Już go nie ma, nikt go nigdy nie znajdzie, wyjechał.
Ona – Aleksandra, przyjaciółka rodziny, przyjaciółka ofiary. Znali się od studiów. Bywała u niego w domu. To jest – u nich, czyli u niego i u Katarzyny, młodszej od niej o dwa lata córki. II instancja – wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej – winna. Mniejszy wyrok? Jak one? Ulga? 25 lat to źle, bardzo źle. Dużo, nie zasłużyłam. „(…) wymierzam Aleksandrze C.-M. karę dożywotniego pozbawienia wolności”.
Tak kończą niepokorni? Niewygodni dla systemu? Prawdziwie źli ludzie? Uff, ulga dla społeczeństwa. Aleksandra C.-M. już nikogo nie zabije, nie poćwiartuje i nie wrzuci do Wisły.
Uff, ulga dla nich, Katarzyny i Anny. Przyjaciółki. „Zabiłam”. Słowo przeciw słowu. Słowo przeciw słowom przyjaciółek. W tle ofiara, przyjaciel. „Córka ofiary Katarzyna K. zgłosiła policji zaginięcie ojca, informując, że nosił się on z zamiarem wyjazdu do Warszawy, gdzie miał umówione spotkanie. Wystąpiła nawet w programie telewizyjnym”⁶.
A może wygodniej byłoby jej nie uwierzyć. One trzy – tytułowe „Modliszki z Chrzanowa”.
„Gdyby Ania wychowała się w innej rodzinie.
Gdyby Kasia nie bała się ojca.
Gdyby Antoni nie upokarzał swojej kochanki.
Gdyby Ola nie potrzebowała pieniędzy”⁷.
CÓRKA, KOCHANKA I PRZYJACIÓŁKA. ZABIŁY ANTONIEGO,
PORĄBAŁY CIAŁO I WRZUCIŁY DO WISŁY. TO DOM GROZY!
„Był rok 2000 kiedy w Chrzanowie zginął znany i szanowany radca prawny Antoni K. (†70 l.). Dopiero cztery lata później wyszło na jaw, że majętny senior został okrutnie zamordowany przez własną córkę i swoją kochankę. Mózgiem zbrodni była przyjaciółka obu kobiet, Aleksandra C. Kobiety najpierw próbowały otruć Antoniego K., podały mu pierogi z muchomorami. Gdy to nie poskutkowało, wrzuciły do kawy tabletkę nasenną i zaczęły dusić poduszką. Ciało rozczłonkowały, wiozły 40 km autobusem w plecakach i wrzuciły do Wisły w Krakowie”⁸.
Dwa tygodnie przed rozmową z panią Aleksandrą zostałem poproszony o nagranie materiału dla Crime+Investigation Polsat. Z dwóch godzin nagrania niespodziewanie zrobiło się pięć. Te najmniej wygodne pytania padły na końcu – po raz pierwszy w Polsce.
To była rozmowa z Beatą Pasik. Sprawa zabójstwa i usiłowania zabójstwa w butiku Ultimo na Nowym Świecie 36 w Warszawie 16 grudnia 1997 roku. Zaangażowane wszystkie media. Winna, na szafot, kara śmierci.
Wyrok sądu I instancji – 1999 rok – niewinna. Sprawa wraca, mijają kolejne lata Beaty Pasik na wolności. Ponowny wyrok sądu I instancji – 2003 rok – niewinna. Sprawa wraca i znów mijają kolejne lata Beaty Pasik na wolności.
Rok 2005 – wyrok sądu I instancji, po raz trzeci, ostatni wyrok w sprawie. Późniejsza apelacja i orzeczenie Sądu Najwyższego już nic w tej sprawie nie zmienią. Ten sam materiał dowodowy. Beata Pasik – winna. Wyrok – kara 25 lat pozbawienia wolności.
Szesnaście kolejnych lat w zakładzie karnym. „To nie ja strzelałam. To nie ja zabiłam” __ – twierdzi dziś. Zresztą powtarza to od początku.
Niepełny materiał dowodowy, błędy popełnione w śledztwie; domniemanie niewinności w dwóch pierwszych wyrokach, domniemanie winy w ostatnim, skazującym.
Słowo przeciwko słowu.
Ona, Beata Pasik, versus A.J. – ofiara, która cudem przeżyła. Jej mąż D. wtedy, 16 grudnia 1997 roku pomiędzy godziną 19:35 a 20:00, na Nowym Świecie 36 w Warszawie nie miał tyle szczęścia. Zginął od dwóch kul. Te kolejne dwie wystrzelone do A.J. dziwnym trafem nie zabiły.
Może po to, aby przez kolejne lata niedoszła ofiara każdego dnia powtarzała, że strzelała do niej Beata Pasik. Przeżyła, aby świadczyć.
Słowo przeciwko słowu.
A.J. i jej zeznania obciążające Beatę Pasik. Anna G. i jej wyjaśnienia obciążające Aleksandrę Clayton-Malik. W sprawie Ultimo jest coś, co nie pozwala mi uwierzyć. W sprawie zabójstwa Antoniego K. jest coś, co nie pozwala mi wierzyć. Po tych kilku godzinach spędzonych z jedną i z drugą. W tych oczach, w tej mimice, w tych słowach, w tej swojej prawdzie.
„Operacja puzzle”. Czy policji udało się złożyć wszystkie elementy?
„Na karę dożywocia za zaplanowanie brutalnego zabójstwa radcy prawnego z Chrzanowa (woj. małopolskie), kierowanie nim i kontrolowanie jego przebiegu, skazał krakowski sąd okręgowy Aleksandrę C.-M.”⁹
Aleksandra Clayton-Malik
urodzona w 1965 roku w Krakowie
wykształcenie wyższe – historia,
Uniwersytet Jagielloński
------------------------------------------------------------------------
DLACZEGO MY DZIŚ ROZMAWIAMY? I SKĄD TA ZGODA PO WIELU LATACH MILCZENIA? ZGODA NA UDZIAŁ W PROGRAMIE _DOŻYWOTNIACY_ DLA CRIME+INVESTIGATION POLSAT.
Nie wiem. To chyba jakaś desperacja, która mnie ogarnęła. Na początku, zaraz po wyroku, zostałam bardzo zaatakowana przez media. Stwierdziłam, że nie ma sensu wypowiadać się na ten temat. Odmawiałam wszystkich wywiadów, rozmów.
Nie chciałam i nie miałam siły już na ten temat mówić. Po prostu stwierdziłam, że to nie ma sensu. Że to bezcelowe, skoro i tak nikt nie wierzy w moją wersję wydarzeń, a ja nie jestem w stanie w żaden sposób udowodnić tego wszystkiego. Słowo przeciwko słowu. Wszystko jest oparte na słowach. Nie chciałam szarpać własnej psychiki i na ten temat mówić, do tego wracać, nawet się bronić.
Teraz, w pewnym momencie, po tylu latach, ogarnęła mnie jakaś desperacja, potrzeba, przekonanie, że ja jeszcze chcę coś powiedzieć. Może dlatego się zdecydowałam na rozmowę.
Nie spodziewałam się, że _Dożywotniacy_ będą kręceni z wizerunkiem, i wzdrygałam się przed taką reklamą. Jednak panowie z ekipy przekonali mnie do tego, że ten mój wizerunek jest ważny. A ja już jestem na takim etapie, że jest mi wszystko jedno, więc stwierdziłam, że „dobrze, niech będzie”. Jeżeli już pokazałam swój wizerunek, swoją twarz i opowiedziałam o tym wszystkim przed kamerą, to mogę właściwie z każdym o tym rozmawiać.
Koniec z ukrywaniem się, chociaż ja nie powiem, że to jest łatwe dla mnie. Wyczerpuje mnie to psychicznie.
CZY PANI SIĘ POGODZIŁA Z WYROKIEM PRZEZ TE LATA, WYCOFUJĄC SIĘ?
Nie wiem, czy się pogodziłam. Ale na pewno się zamknęłam, wycofałam się całkowicie. Skoncentrowałam się na tym, żeby przetrwać.
STYCZEŃ 2000 ROKU. W 2024 ROKU WRACAMY PO LATACH DO TEJ SPRAWY.
Dożywocie. Za niecałe pięć lat mogę ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Dotychczas nie miałam możliwości stawania na w.p.z. W więzieniu jestem od 2005 roku, teraz zaczął się 21. rok mojej odsiadki.
Od momentu, kiedy mogłam, przeszłam na półotworek (to znaczy od 2021 roku). Wcześniej byłam cały czas na __ zamku. To wynika odgórnie z kodeksu – 15 lat w systemie zamkniętym, więc nie jest tak, że nie chciałam być na półotworku albo sprawiałam problemy. Po prostu nie mogłam, bez względu na jakiekolwiek okoliczności.
CZYM DLA PANI JEST PANI DOŻYWOCIE?
Wolę nawet sobie tego nie wyobrażać. W wieku 40 lat znalazłam się w zakładzie karnym, dziś mam 60 lat. 20 lat najpiękniejszego chyba okresu życia.
10 lat z tego czasu przebywałam w Kielcach. Nie powiem, że tam mi było źle. Starano mi się ułatwić czas. To dzięki Służbie Więziennej. Później przyjechałam na Grochów i tu pracowałam na szwalni, korzystając z przywileju dyrektorskiego – takiego oto, że dla pracujących cały oddział był po prostu otwarty. Zakład półotwarty to zawsze większy komfort, otwarte drzwi. To zawsze większy komfort psychiczny. Tutaj ten komfort jeszcze rośnie, bo te drzwi w ogóle nie są zamykane, nawet na noc. Jesteśmy tu cały czas otwarci.
Kodeksowo zatem pięć lat wyroku jeszcze przede mną. Staram się tego nie rozważać. Chcę przeżyć każdy kolejny dzień, bo w momencie, kiedy zaczynam rozważać, jest bardzo źle.
Pięć lat to jest bardzo dużo. Szczerze, nie sięgam myślami za daleko, dlatego że przez ostatnich 20 lat mnie zawaliło się wszystko. Nastąpiła totalna destrukcja życia, jakie prowadziłam. I jeżeli w tym momencie bym wyszła, nawet za tych pięć lat, to nie wiem, od czego zacząć. To nie jest tak, że boję się wolności, że boję się tych zmian, które nastąpiły na zewnątrz w wielu sferach.
Nie o to chodzi. Chodzi o to, co ja mam ze sobą zrobić. Zostałam wyłączona całkowicie, całkowicie wyizolowana, ponieważ, kiedy przez 15 lat na zamku, nie mogłam praktycznie nic. Nic kompletnie.
Moja cała styczność z wolnością to było 10 minut telefonu do rodziców, męża.
Jeżeli chodzi o jakiekolwiek inne kontakty – znajomych i tak dalej – to wszystko zniknęło, jako że nie pochodzę ze środowiska kryminogennego i w moim środowisku sam fakt trafienia do więzienia to jest wstyd i hańba. Nikt nie docieka po co, za co. Ważne, że trafił. W tym momencie wszyscy znajomi się ulatniają i nie ma ich.
Zostali mi rodzice i mąż. Moi rodzice zmarli w czasie mojego pobytu tu. Tato zmarł w 2012 roku, mama w 2017. Mąż jest Tunezyjczykiem, został tu zupełnie sam. W 2024 roku wyjechał do Tunezji. Nie miał tu jak w ogóle żyć, został sam. Trochę pracował, trochę próbował założyć jakąś firmę, ale to nie to. Jest ciut młodszy ode mnie – ma dziś 56 lat. To, że mąż był Tunezyjczykiem, to nigdy tu w Polsce nie przysparzało mi sympatii. Została przy mnie rodzina męża. My nie mieliśmy dzieci. W Polsce nie mam nikogo, zupełnie nikogo.
Wychodzę i nie mam nikogo, jestem sama. Jedyne, co mogę zrobić, to wrócić do Tunezji. Tam od początku lat 90. budowałam swoje życie, nie tu. Tu bywaliśmy jedynie dla moich rodziców. Jestem jedynaczką, oni mieli tylko mnie. Przyjeżdżaliśmy, aby oni mieli nas przez chwilę. To byli starsi ludzie, schorowani. Część roku spędzaliśmy w Polsce, część w Tunezji.
Ale wszystko było skierowane na „tam”, nie na „tu”. Chcieliśmy spędzić starość w Tunezji z moim mężem. Wzięliśmy ślub w 1995 roku. Tam były interesy prowadzone wspólnie, tam budowaliśmy dom. Jedyne, czego nie przewidziałam, to tego, że ja tu spędzę 20 lat – w więzieniu.
Mój tata po moim wyroku, dowiedziałam się o tym później, przestał z premedytacją przyjmować leki na serce. Dokonał na sobie dobrowolnej eutanazji. Nie mówił mamie, ukrywał to. Mama po jego śmierci straciła wszystko. Nie wychodziła z domu, nie podnosiła się z łóżka. Mój mąż przez cztery lata się nią zajmował.
Proszę pana, on wychodził z mieszkania do sklepu, a mama krzyczała, bo nie wiedziała, co się dzieje. Bała się. Krzyki, sąsiedzi wzywający policję. On wraca ze sklepu, a tu są drzwi wyważone. Koszmar. Koszmar. To nie do wyobrażenia. Mama się poddała. Nie było z nią już praktycznie kontaktu, a nie chcieliśmy jej oddawać do jakiegoś domu starców. Straciła zmysły po tym wszystkim.
Nie byłam na pogrzebach rodziców. Musiałabym jechać z konwojem i w kajdankach. Nie chciałam. To byłoby jeszcze chyba gorzej, gdybym to wszystko zobaczyła. Jak moja mama zmarła, ja nie byłam w stanie się rozpłakać. Coś się zacisnęło we mnie, w środku. Ja nie przeszłam żałoby. Do tej pory się łapię na tym, że chciałabym zadzwonić do mamy.
System przejechał po moich rodzicach jak walec. To jest inaczej, jeżeli muszę sobie radzić tylko ze sobą i tym, co mnie spotyka. Gorzej, jeżeli muszę sobie radzić z tym, co spotyka moich bliskich. To byli naprawdę starzy ludzie, niczemu niewinni. Nawet na początku tej sprawy były jakieś insynuacje, że moi rodzice dzwonili do matki Anny i grozili jej śmiercią. Nieprawdopodobne, niestworzone historie. Billingi sprawdzono, takich sytuacji nie było. Ale i tak ich ciągano po policji, wzywano.
------------------------------------------------------------------------
_KONIEC DARMOWEGO FRAGMENTU
ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI_PRZYPISY
* J. Utrat-Milecki, _Kara. Teoria i kultura penalna: perspektywa integralnokulturowa_, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2010, s. 43.
1 Z. Nowak, _24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz_, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2024.
2 Z. Nowak, _Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi_, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2025.
3 Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny, Dz. U. z 2025 r. poz. 383.
4 L. Tyszkiewicz, _Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu_, w: M. Filar (red.), _Kodeks karny. Komentarz_, wyd. 4, Wolters Kluwer, Warszawa 2014, s. 852.
5 M. Marciniak, _Organizator przestępstwa w polskim prawie karnym_, „Prokuratura i Prawo” 2004, nr 9, s. 141 i nn.
6 _Wyroki dla 3 kobiet za dokonanie makabrycznej zbrodni_, Wp.pl, https://wiadomosci.wp.pl/krakow/wyroki-dla-3-kobiet-za-dokonanie-makabrycznej-zbrodni-6036780781032577a (dostęp: 15.09.2025).
7 _Gang pierogów z muchomorami (Chrzanów 2000)_, Zbrodnie Prowincjonalne, https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/chrzanow2000 (dostęp: 15.09.2025).
8 A. Leszaj, _Córka, kochanka i przyjaciółka. Zabiły Antoniego, porąbały ciało i wrzuciły do Wisły. To dom grozy!_, „Super Express”, https://www.se.pl/krakow/corka-kochanka-i-przyjaciolka-zabily-antoniego-porabaly-cialo-i-wrzucily-do-wisly-to-dom-grozy-aa-2W4X-TemM-1NF8.html (dostęp: 15.09.2025).
9 _Wyroki dla 3 kobiet…_, dz. cyt.