Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Zachodni front. Historia pierwszej wojny światowej - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
28 czerwca 2026
8899 pkt
punktów Virtualo

Zachodni front. Historia pierwszej wojny światowej - ebook

Wojna, która zburzyła stary porządek i zmieniła oblicze świata.

Linia frontu ciągnąca się od Belgii po Szwajcarię, przeszło 600 kilometrów, 4 lata i ponad 3 miliony żołnierzy – to robiąca wrażenie statystyka. Karabiny maszynowe, moździerze, granaty, haubice – to lista broni udoskonalonych do nowego rodzaju walk. Czołgi, samoloty, gaz trujący – to lista wynalazków i odkryć, które miały zmienić oblicze wojny na zawsze.

Za statystykami i listami kryją się ludzie. Żołnierze tkwiący w błotnistych okopach, którzy chowają twarze w maskach przeciwgazowych i czekają na śmierć. Generałowie, którzy w sztabach za linią frontu decydują o losach krwawych bitew, odnoszący sukcesy i ponoszący bolesne porażki. A skutki odczuwa cały świat.

Uznany historyk wojskowości Nick Lloyd w pierwszym tomie epickiej trylogii Wielkiej Wojny opisuje działania na froncie zachodnim: od niemieckiej inwazji na Belgię w 1914 roku aż do zawieszenia broni w roku 1918. Ukazuje krwawy konflikt ze wszystkich perspektyw, dzięki czemu możemy zobaczyć I wojnę światową w nowym świetle. Świetle, które nigdy nie przyćmi ogromu cierpienia, jakim konflikt zapisał się na kartach historii.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Historia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8427-584-9
Rozmiar pliku: 13 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

SPIS MAP

Front zachodni →

Bitwa Graniczna, 22 sierpnia 1914 →

Kryzys w bitwie nad Marną, 8 września 1914 →

Front zachodni, listopad 1914 →

Druga bitwa w Artois, maj 1915 →

Druga bitwa w Szampanii, wrzesień 1915 →

Bitwa pod Verdun, 1916 →

Bitwa nad Sommą, 1916 →

Odwrót na pozycję Zygfryda, luty–marzec 1917 →

Ofensywa Nivelle’a, 16 kwietnia 1917 →

Ofensywa we Flandrii, czerwiec–listopad 1917 →

Operacja „Michael”, 21 marca–5 kwietnia 1918 →

Punkt zwrotny na froncie zachodnim, 18 lipca 1918 →

Pochód ku zwycięstwu, wrzesień–listopad 1918 →SŁOWNIK TERMINÓW

A7V – niemiecki czołg ciężki wprowadzony do służby w 1918 roku.

Adiutant – oficer przydzielony do osobistej dyspozycji wyższego dowódcy.

Amalgamacja – koncepcja włączania niedoświadczonych żołnierzy amerykańskich do istniejących już jednostek brytyjskich lub francuskich.

Armia – związek operacyjny złożony z kilku korpusów.

Batalion (baon) – pododdział taktyczny piechoty składający się z kilku kompanii (etatowo liczący do 1000 ludzi).

Bateria – artyleryjski pododdział ogniowy (zazwyczaj składający się z czterech do sześciu dział).

Bosz (fr. _boche_) – pogardliwie o Niemcu.

Brygada – najmniejszy związek taktyczny wchodzący w skład dywizji lub działający jako samodzielna jednostka organizacyjna. W armii brytyjskiej brygada składała się z czterech batalionów (trzy brygady tworzyły dywizję). Brygady francuskie, niemieckie i amerykańskie, funkcjonujące w innym systemie, były dwupułkowe.

_Chasseurs_ – strzelcy lub szaserzy, elitarna francuska lekka piechota.

_Doughboy –_ slangowe określenie żołnierza amerykańskiego. Przydomek ten narodził się podczas wojny z Meksykiem (1846–1848), gdy pokryte pyłem mundury sprawiały, że żołnierze amerykańscy wyglądali jak ulepieni z ciasta (_dough_) i obtoczeni w mące.

Dywizja – podstawowy związek taktyczny na polu walki, liczący od 10 do 15 tysięcy ludzi, z własną artylerią, służbami inżynieryjnymi i medycznymi. Dywizje amerykańskie były znacznie liczniejsze, liczyły bowiem około 28 tysięcy ludzi.

Eingreifdivision __ (dosł. dywizja interwencyjna) – specjalnie wyszkolona jednostka odwodowa, trzymana poza zasięgiem nieprzyjacielskiej artylerii i wprowadzana do walki w celu wykonania natychmiastowego kontrataku.

Escadrille _–_ eskadra we francuskim lotnictwie wojskowym.

GHQ – General Headquarters (Kwatera Główna Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych).

Godzina zero – wyznaczony czas rozpoczęcia ataku.

Grupa Armii – wyższy związek operacyjny, tworzony zależnie od sytuacji i potrzeb do wykonania zadań operacyjno-strategicznych.

Groupement _–_ (we francuskiej terminologii wojskowej) batalion czołgów lub formacja lotnicza złożona z co najmniej dwóch eskadr.

GQG – Grand Quartier Général (Kwatera Główna Armii Francuskiej).

Jagdgeschwader _–_ pułk myśliwski w niemieckim lotnictwie wojskowym (złożony z czterech eskadr).

Jagdstaffel – w niemieckim lotnictwie wojskowym eskadra myśliwska (zazwyczaj licząca od 9 do 12 samolotów).

Korpus – związek taktyczno-operacyjny składający się z kilku dywizji (zazwyczaj od 2 do 5).

Landwera (niem. _Landwehr_) – obrona krajowa, rodzaj wojsk terytorialnych. Do służby w landwerze powoływane były w razie wojny starsze roczniki rezerwistów.

Linia Hindenburga – główny niemiecki system umocnień na froncie zachodnim wybudowany w latach 1916–1917, obejmujący szereg pozycji obronnych, takich jak pozycja Zygfryda (_Siegfriedstellung_) czy linia Drocourt–Quéant (_Wotanstellung_).

_Materialschlacht_ (dosł. bitwa materiałowa) – niemiecki termin określający zindustrializowaną wojnę na wyczerpanie, opartą na masowym użyciu środków bojowych; wykształciła się na froncie zachodnim w 1916 roku.

_Minenwerfer_ (dosł. miotacz min) – niemiecki ciężki moździerz okopowy.

Nowa Armia (ang. New Army) – ochotnicze formacje brytyjskie sformowane w czasie wojny (znane też jako Armia Kitchenera).

Ogień kontrbateryjny – ogień artyleryjski skierowany na stanowiska artylerii nieprzyjaciela w celu jej zneutralizowania.

OHL – Oberste Heeresleitung (Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych), naczelne dowództwo armii niemieckiej.

Pułk – oddział wojskowy składający się z kilku pododdziałów zasadniczego dla danego pułku rodzaju wojsk (np. batalionów piechoty w pułku piechoty). Francuskie i niemieckie dywizje składały się z czterech pułków (po trzy bataliony każdy). System brytyjski różnił się od kontynentalnego, traktując pułk (regiment) jako stałą jednostkę administracyjną i nośnik tradycji dla swoich batalionów (które łączono w brygady, często mieszając bataliony z różnych pułków).

Szef sztabu – oficer stojący na czele i kierujący całokształtem pracy w sztabie danej jednostki. W systemie niemieckim szef sztabu pełnił często funkcję faktycznego współdowódcy.

U-Boot – niemiecki okręt podwodny; skrót od _Unterseeboot_.

_Vollmacht_ – pełnomocnictwo nadawane oficerowi sztabowemu w armii niemieckiej, upoważniające go do wydawania rozkazów w imieniu przełożonego.

Wał ogniowy – ruchoma artyleryjska zapora ogniowa przesuwająca się do przodu w ustalonym tempie. Miała na celu przygwożdżenie obrońców i osłonę własnej nacierającej piechoty.PRZEDMOWA

21 lipca 1916 roku szeregowiec Arthur Thomas z 1. Dywizji Australijskiej wszedł do okopów pod Pozières nad Sommą. „Zajęliśmy miejsca na parterze teatru, w którym wystawiany jest ten wielki dramat (…) – zanotował w swoim dzienniku – i ogarnia nas fascynacja na myśl o straszliwej próbie, jaka nas czeka. Niebo wokół nas, w promieniu wielu mil, płonie; wielobarwne rozbłyski rac rozświetlają firmament, ziemia drży i kołysze się od wywołujących mdłości eksplozji – wypisz wymaluj typowe wyobrażenie piekła”¹. Przebywszy długą drogę z Melbourne, przez Egipt, Thomas dotarł na front zachodni – decydujący teatr działań Wielkiej Wojny, gdzie armie czterech mocarstw: Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii oraz od 1917 roku Stanów Zjednoczonych, toczyły jedne z najkrwawszych bitew XX wieku, między innymi nad Sommą, pod Verdun, pod Ypres, w dolinie Mozy i w Argonnach.

Reakcja Thomasa – przerażenie, a zarazem podziw – była typowa dla tych, którzy na własne oczy oglądali ten bulgoczący wojenny tygiel, buzujące ogniem laboratorium śmierci, które zmieniło oblicze świata. Front zachodni stał się symbolem impasu i rzezi, nierozstrzygniętych walk na wyniszczenie toczonych w umęczonej scenerii, pokaleczonej drutem kolczastym i utopionej w błocie. A jednak to właśnie tam narodziły się jedne z najważniejszych dzieł literackich ubiegłego stulecia: _Na Zachodzie bez zmian_ Ericha Marii Remarque’a, _W stalowych_ _burzach_ Ernsta Jüngera czy przejmująca poezja Wilfreda Owena, poległego w listopadzie 1918 roku. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii legenda frontu zachodniego wrosła głęboko w zbiorową świadomość. Spośród 764 tysięcy brytyjskich ofiar Wielkiej Wojny niemal 85 procent zginęło we Francji i w Belgii². To krwawe żniwo znacznie przewyższające straty w jakimkolwiek wcześniejszym (lub późniejszym) konflikcie nigdy nie zostało zapomniane i stało się głównym filarem opowieści o bezsensie i szaleństwie, która do dziś kształtuje społeczne postrzeganie wojny.

Niniejsza książka pomyślana jest jako pierwszy z trzech tomów historii I wojny światowej. Kolejne tomy poświęcone będą frontowi wschodniemu – z uwzględnieniem zmagań we Włoszech i na Bałkanach – oraz szerszemu aspektowi wojny (walki w Afryce i na Bliskim Wschodzie). Zdecydowałem się jednak rozpocząć od Francji i Belgii. Choć poszczególne teatry działań wzajemnie na siebie oddziaływały, powiązane ruchem flot, szlakami kolejowymi, przepływem ludzi i środków finansowych, chciałem skupić się na każdym z nich z osobna. Każdy front miał bowiem swoich bohaterów i czarne charaktery, każdy przynosił inne wyzwania rzucane przez naturę – błoto Flandrii, górzyste tereny Karpat, piaski Arabii czy trawiaste równiny Afryki Wschodniej. I wreszcie każdy z nich miał własną, wewnętrzną dynamikę, na tyle odmienną, by zasłużyć na odrębną opowieść, niezakłócaną dygresjami o teatrach pobocznych i działaniach drugoplanowych. To podejście wyróżnia tę książkę, pozwalając, by pełny obraz wojny wyłaniał się z niej w takim kształcie, w jakim jawił się jej uczestnikom. Razem te trzy tomy opowiedzą historię Wielkiej Wojny, owego wstrząsającego, apokaliptycznego momentu XX wieku, kiedy to stary porządek runął, a narodziła się nowa epoka, budząca trwogę ogromem swych możliwości.

Moim zamierzeniem od początku było opowiedzenie historii tych czterech i pół roku w formie narracji; opisanie rzeczywistości możliwie jak najwierniej, bez obciążania tekstu abstrakcyjnym teoretyzowaniem czy rozwlekłymi komentarzami na temat rozmaitych interpretacji (choć tych, rzecz jasna, nie brakuje). Zamiast tego starałem się przybliżyć czytelnikowi samą wojnę, posadzić go tuż obok głównych bohaterów, by mógł sobie wyrobić własny osąd. Książka została napisana przede wszystkim przez pryzmat dowódców wyższego szczebla prowadzących wojnę na poziomie, który w terminologii wojskowej zwany jest „operacyjnym”. Polityka oczywiście wkraczała w tę domenę, a zmagania na zapleczu, mające na celu gospodarowanie zasobami i utrzymanie nastrojów społecznych, były kluczowe dla wysiłku wojennego, jednak moja uwaga skupia się głównie na „generałach frontowych”, którzy musieli mierzyć się z realiami nowoczesnej wojny w całej jej grozie i złożoności. To, jak próbowali sobie z tym radzić, jak odnosili sukcesy lub (co zdarzało się częściej) ponosili porażki, stanowi sedno tej książki.

Przez lata ludzi tych określano mianem „osłów” lub „rzeźników”: bezdusznych arystokratów w mundurach, toczących wojnę niewłaściwego rodzaju, niezdolnych do adaptacji czy zmiany w obliczu nowych realiów pola walki. Prawda okazuje się znacznie bardziej złożona – to obraz prób i błędów, sukcesów i porażek, gdzie każde obiecujące rozwiązanie kontrowane było przez równie skuteczny środek zaradczy. Na froncie zachodnim przejście do wojny pozycyjnej jesienią 1914 roku sprawiło, że państwa koalicyjne – Wielka Brytania i Francja – nie miały innego wyjścia, jak tylko atakować. Przeprowadziły więc serię wielkich ofensyw, z których każda była większa od poprzedniej i miała skutkować przełamaniem frontu i powrotem do wojny manewrowej w nadziei, że po jej wznowieniu Niemcy zostaną pokonane, a Francja wyzwolona. W kolejne ofensywy angażowano coraz większe masy żołnierzy i coraz nowsze zdobycze techniki tylko po to, by widzieć, jak te wysiłki stają się daremne, a danina krwi rośnie. W odpowiedzi Niemcy rozbudowywali swoje pozycje obronne, czyniąc z nich prawdziwe labirynty śmierci, i kontratakowali przy każdej nadarzającej się okazji. Dopiero w 1918 roku udoskonalone systemy uzbrojenia, nowa taktyka i świeże rezerwy ludzkie rzucone na front sprawiły, że aliantom udało się przełamać impas na froncie, odzyskać zdolność manewru i zwycięsko rozstrzygnąć wojnę.

Wysocy rangą dowódcy też zmagali się z wojennym żywiołem, który naznaczał ich życie równie brutalnie, co życie innych. Nie byli oni, jak to się często dziś przedstawia, nieprzystępnymi ludźmi z żelaza pozbawionymi ludzkich odczuć. Byli ludźmi z krwi i kości, mieli rodziny, a ich bliscy nieraz ginęli w bitwach, w których oni sami dowodzili. Jeden z największych bohaterów wielkiej wojny, Ferdinand Foch, już w pierwszych tygodniach walk stracił jedynego syna. Innemu francuskiemu generałowi, Noëlowi de Castelnau, poległo na polu chwały trzech synów. Erich Ludendorff, który w 1918 roku poprowadził niemieckie armie do ostatniej wielkiej ofensywy zakończonej druzgocącą klęską, kilka dni po jej rozpoczęciu dowiedział się, że jego pasierb zginął śmiercią lotnika. Generałowie też nie byli bezpieczni. Wbrew mitowi o „generałach z pałaców” setki oficerów najwyższego szczebla zginęło lub zostało rannych podczas wojny. Ginęli trafieni przez snajpera, od ognia artylerii lub w wyniku chorób i utraty zdrowia będących skutkiem trudów życia frontowego. Niewiele europejskich rodzin pozostało nietkniętych przez Wielką Wojnę, dowódcy nie stanowili tu wyjątku.

Armie, którymi przyszło im dowodzić, były bezprecedensowe pod względem liczebności i dysponowały systemami uzbrojenia o porażającej mocy i sile rażenia. Choć wiele innowacji w technice wojskowej kojarzonych z I wojną światową miało swój początek w latach wcześniejszych (pierwsza szybkostrzelna armata polowa* weszła do służby w 1897 roku, karabin maszynowy Hirama Maxima opatentowano w 1883 roku, a lotnictwo narodziło się w 1903 roku), to właśnie na froncie zachodnim zostały one udoskonalone i rozwinięte w brutalnie skuteczne machiny śmierci. Dołączyły do nich całkowicie nowe wynalazki: gazy bojowe (użyte po raz pierwszy w 1915 roku) i czołgi (zadebiutowały we wrześniu 1916 roku), nadając zmaganiom na zachodzie rewolucyjny charakter, niespotykany na innych teatrach działań, czy to w Europie Wschodniej, czy na Bliskim Wschodzie. To we Francji – jak pisał generał Jonathan Bailey, były dyrektor generalny do spraw rozwoju i doktryny armii brytyjskiej (2002–2005) – narodził się „nowoczesny styl prowadzenia wojny”. W 1917 roku bitwy toczono już w trzech wymiarach, a artyleria i lotnictwo odgrywały kluczową rolę w planowaniu i realizacji operacji. „Rewolucja ognia pośredniego”, umożliwiająca rażenie obrony przeciwnika, jego stanowisk dowodzenia i łączności oraz głęboko urzutowanych odwodów, przekształciła sztukę wojenną w coś zupełnie odmiennego od tego, czym była jeszcze w 1914 roku³.

Sprawą kluczową było dla mnie opowiedzenie tej historii z perspektywy wszystkich głównych uczestników dramatu: zarówno Niemiec, jak i Francji, Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych. Jako że starałem się utrzymać neutralny ton opowieści, szybko stało się dla mnie jasne, że rola armii francuskiej bywała do tej pory systematycznie marginalizowana w angielskiej historiografii. Poza legendarną obroną Verdun w 1916 roku wysiłek wojenny Francji pozostaje dla anglojęzycznego odbiorcy w dużej mierze nieznany. Tymczasem to właśnie armia francuska – najliczniejsza spośród sił koalicyjnych na froncie zachodnim od pierwszego do ostatniego dnia wojny – dźwigała największy ciężar walk, często przodując we wdrażaniu rozwiązań technicznych i taktycznych, które złożyły się na ów „nowoczesny styl prowadzenia wojny”. Jeśli niniejsza książka przyczyni się choćby w części do szerszego uznania ofiary poniesionej przez Francję, jak również niewątpliwej nieustępliwości i inwencji, z jaką walczyli francuscy _poilus_**, możliwe się stanie dokonanie znacznie bardziej wyważonej i sprawiedliwej oceny wkładu poszczególnych aliantów w zwycięstwo 1918 roku.

Spisanie tej wielowątkowej opowieści wymagało oparcia się na szerokim wyborze źródeł, poczynając od oficjalnych historii wojennych i zbiorów dokumentów publikowanych po zakończeniu działań zbrojnych. Na szczególne wyróżnienie zasługują: piętnastotomowe dzieło _Der Weltkrieg_, opracowane przez niemieckie Reichsarchiv w latach 1925–1944; czternastotomowa seria autorstwa Jamesa Edmondsa _Military Operations. France and Belgium_ (ukazująca się od 1922 do 1947 roku); a także wielotomowa francuska historia oficjalna _Les Armées françaises dans la Grande guerre_. Choć żadne z tych opracowań nie jest pozbawione wad, każde zawiera jednak ogrom materiału faktograficznego, który pomaga uporządkować i ustrukturyzować przebieg walk toczonych niemal nieprzerwanie na froncie zachodnim w latach 1914–1918. Szczególnie cenne okazały się aneksy do francuskiej historii oficjalnej, obejmujące tysiące stron dokumentów, listów i raportów – prawdziwa kopalnia wiedzy dla historyka. Stany Zjednoczone nie opracowały jednej spójnej historii oficjalnej, ale ich dziełem jest siedemnastotomowy zbiór dokumentów dotyczących amerykańskich sił ekspedycyjnych _United States Army in the World War, 1917–1919,_ dzięki któremu ogromny wkład amerykańskich _doughboys_ w zakończenie wojny nie został zapomniany.

Front zachodni jest tematem obszernej i stale rosnącej literatury przedmiotu, a ja jestem wdzięczny rzeszom historyków, którzy zbadali jego kluczowe aspekty. Prace Elizabeth Greenhalgh i Roberta Doughty’ego stale mi towarzyszyły, gdy zgłębiałem losy armii francuskiej i jej epickie zmagania nad Marną i w Szampanii, pod Verdun i nad Aisne. Wiele zawdzięczam szczegółowej biografii marszałka Focha autorstwa Greenhalgh, jej monografii poświęconej armii francuskiej w czasie wojny oraz naukowym analizom natury koalicji alianckiej. Książka Doughty’ego _Pyrrhic Victory. French Strategy and Operations in the Great War_ dostarczyła mi cennej wiedzy na temat sposobu, w jaki Francja prowadziła wojnę. Jeśli chodzi o stronę przeciwną, na specjalne wyróżnienie zasługują prace: _Haig’s Enemy. Crown Prince Rupprecht and Germany’s War on the Western Front_ Jonathana Boffa, _The Marne, 1914_ Holgera Herwiga oraz _German Strategy and the Path to Verdun_ Roberta Foleya, które pozwoliły mi lepiej zrozumieć niemiecką strategię i sztukę operacyjną na froncie zachodnim.

Pracownicy licznych archiwów i bibliotek, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i poza jej granicami, za każdym razem udostępniali mi materiały. Niniejszym chciałbym więc podziękować brytyjskiemu Archiwum Narodowemu (The National Archives), Imperial­nemu Muzeum Wojny, Bibliotece Brytyjskiej, Bibliotece Bodlejańskiej, Kanadyjskiemu Muzeum Wojny, Bibliotece i Archiwum Kanady, Australian War Memorial, Bundesarchiv-Militärarchiv we Fryburgu, Instytutowi Historii Wojskowości w Carlisle w Pensylwanii oraz Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do zespołu Biblioteki Hobsona przy Akademii Połączonych Dowództw i Sztabów (Joint Services Command & Staff College) w ramach brytyjskiej Akademii Obrony. Jestem również niezmiernie wdzięczny dr. Timowi Gale’owi i dr. Jonathanowi Boffowi za przeczytanie maszynopisu; Danielowi Crewe’owi i całemu zespołowi wydawnictwa Viking; Danowi Gerstle’owi z wydawnictwa Liveright; Peterowi Robinsonowi oraz mojemu agentowi literackiemu Jonowi Woodowi. Wreszcie, dziękuję mojej rodzinie za miłość i wsparcie, jakimi mnie obdarzyła. Książkę tę dedykuję mojemu synowi Williamowi, który przyszedł na świat krótko po ukończeniu maszynopisu, a którego coraz wyraźniejsza obecność w naszym życiu stanowiła dodatkową motywację, by zdążyć na czas.

NL

Cheltenham, England

kwiecień 2020

1.

* Słynna francuska „siedemdziesiątka piątka” (_soixante-quinze_), czyli Canon de 75 mle 1897, w Wojsku Polskim znana jako armata wz. 1897 (wszystkie przypisy dolne pochodzą od tłumacza).

2.

** _Poilu_, w liczbie mnogiej _poilus_ (fr. dosł. „włochaty”, „zarośnięty”) – potoczne, lecz nacechowane sympatią określenie francuskiego szeregowego żołnierza piechoty z I wojny światowej. Nazwa nawiązywała do wyglądu frontowców, którzy w warunkach okopowych rzadko mieli możliwość się golić.PROLOG

„Akt wrogości”

Na krótko przed godziną 7 wieczorem 2 sierpnia 1914 roku w belgijskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych zapanowało poruszenie. Poseł niemiecki w Brukseli Klaus von Below-Saleske wręczył ministrowi spraw zagranicznych Jeanowi Davignonowi kopertę opatrzoną klauzulą „Ściśle poufne”. Wewnątrz znajdował się dokument, który miał zburzyć pokój w Europie. „Rząd cesarski otrzymał wiarygodne informacje o ruchu wojsk francuskich wzdłuż linii Mozy przez Givet i Namur. Doniesienia te nie pozwalają wątpić, że Francuzi zamierzają uderzyć na Niemcy przez terytorium Belgii… Kluczowe dla samoobrony Niemiec jest uprzedzanie nieprzyjacielskich ataków”. W tych okolicznościach Niemcy są zmuszeni wkroczyć na terytorium Belgii, jednakże nie powinno to zostać potraktowane jako „akt wrogości”_._ Wręcz przeciwnie: jeśli Belgia przyjmie postawę „życzliwej neutralności”, Niemcy zobowiązują się opuścić jej ziemie natychmiast po zakończeniu wojny i zrekompensować wszelkie wyrządzone szkody. Gdyby jednak Belgia próbowała się sprzeciwiać swobodnemu przemarszowi wojsk niemieckich, zostanie uznana za nieprzyjaciela. „W takim wypadku Niemcy nie mogą podjąć żadnych zobowiązań względem Belgii, a przyszłe stosunki między obydwoma państwami rozstrzygnie oręż”¹.

Dramatyczne wydarzenia w Brukseli były wynikiem bezprecedensowego kryzysu w europejskiej dyplomacji, który zapoczątkowało brutalne zabójstwo polityczne pięć tygodni wcześniej. 28 czerwca arcyksiążę Franciszek Ferdynand, następca tronu austro-węgierskiego, dokonujący inspekcji niespokojnych południowych dominiów imperium, przybył z oficjalną wizytą do Sarajewa. Tam zginął od kul wystrzelonych przez obłąkanego bośniackiego zamachowca, Gavriło Principa, powiązanego z serbską organizacją nacjonalistyczną Narodna Odbrana (Obrona Narodowa). Mord ten doprowadził do punktu kulminacyjnego tlący się od dziesięcioleci konflikt Austro-Węgier z Serbią. 23 lipca Wiedeń wystosował do Belgradu ultimatum ostrzegające Serbię, że jeśli ta nie zdławi „ruchu wywrotowego”, który dokonał zamachu, i nie zaprzestanie „aktów terroru” wymierzonych w monarchię austro-węgierską, nie będzie ona miała innego wyjścia, jak „położyć kres owym knowaniom, stanowiącym nieustanne zagrożenie dla pokoju”. Serbia pośpiesznie przystała na większość austriackich żądań, sprzeciwiła się jednak wnioskowi o przeprowadzenie śledztwa przeciwko uczestnikom spisku z udziałem organów delegowanych przez c.k. władze, uznając ten warunek za „naruszenie konstytucji i procedur postępowania karnego”. Dało to Austro-Węgrom pretekst do odwołania swojego ambasadora i rozpoczęcia przygotowań do wojny².

System sojuszy, który niczym gęsta sieć oplatał kontynent europejski, zaczął działać. Po jednej stronie stanęły państwa centralne: Austro-Węgry i Niemcy. Po drugiej – Serbia oraz jej dawny protektor Rosja, związana przymierzem z Republiką Francuską. Gdy Wiedeń szykował się do inwazji na Serbię, pragnąc raz na zawsze rozwiązać „kwestię bałkańską”, jego główny sojusznik – Rzesza Niemiecka – miał mu ruszyć na pomoc. Dla Niemiec oznaczało to realizację tzw. planu Schlieffena – najnowszego z serii niemieckich planów operacyjnych opracowanych przez generała Alfreda von Schlieffena, szefa Sztabu Generalnego w latach 1891–1906. Po wnik­liwej analizie geostrategicznego położenia Rzeszy Schlieffen uznał, że w razie wojny europejskiej Niemcy muszą skupić niemal całe siły na froncie zachodnim, pozostawiając jedynie kilka korpusów do obrony Prus Wschodnich przed spodziewaną inwazją rosyjską. Obawiając się wojny na dwa fronty, Schlieffen chciał wykorzystać powolną, ociężałą mobilizację rosyjską i zadać Francji klęskę w ciągu kilku pierwszych tygodni. Miało się to dokonać dzięki szerokiemu manewrowi oskrzydlającemu przez Belgię i Holandię, omijającemu silnie bronioną granicę francusko-niemiecką i prowadzącemu do decydującej bitwy gdzieś na wschód od Paryża. Po zakończeniu tej operacji Niemcy miałyby rozprawić się z Rosją wedle własnego uznania.

Albert I, król Belgów, doskonale wiedział, o jaką stawkę toczy się gra. Miał wówczas 39 lat, stalowoniebieskie oczy i rumianą cerę. Tron objął w grudniu 1909 roku, już w cieniu zbliżającego się konfliktu. Wieczorem 2 sierpnia o godzinie 21.30, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, a fasady budynków jaśniały różowym blaskiem w zapadającym zmierzchu, król zwołał swoich ministrów. Przypomniał zebranym, że wezwał ich „nie tyle w celu podjęcia decyzji, jakiej odpowiedzi należy udzielić”, ile raczej po to, by „uświadomić odpowiedzialnym przywódcom narodu powagę sytuacji”. Nadciągająca wojna – prorokował – przyniesie ze sobą „przemoc, której nie są w stanie sobie wyobrazić”, i postawi kraj przed „straszliwą próbą”. Po tych słowach przygotowano odpowiedź, jednocześnie zwracając się do Wielkiej Brytanii i Francji z apelem o pomoc w obronie przed napaścią. Niemiecka nota stanowiła „głębokie i bolesne zaskoczenie” oraz niedające się niczym usprawiedliwić „rażące pogwałcenie prawa międzynarodowego”. Wobec tego Belgia „postanawia stanowczo odeprzeć wszelkimi dostępnymi środkami każdą próbę naruszenia swych praw”. O żadnym „swobodnym przemarszu” armii niemieckiej nie może być mowy³.

Wojna była już nieunikniona. Wieczorem 3 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Francji; odpowiedź nadeszła niemal natychmiast. W obliczu narastających niepokojów w europejskich miastach – wybuchowej mieszanki wiwatujących patriotycznie motywowanych tłumów i milczących, posępnych obserwatorów – europejscy przywódcy gorączkowo usiłowali uzasadnić swoje decyzje. W Berlinie 4 sierpnia o godzinie 15 kanclerz Rzeszy Theobald von Bethmann Hollweg wystąpił przed Reichstagiem, potwierdzając, że wojska niemieckie zajęły już Luksemburg, a „być może” wkroczyły także na terytorium Belgii. „Panowie, to jest sprzeczne z prawem międzynarodowym” – przyznał bez ogródek. „Choć rząd francuski oświadczył w Brukseli, że uszanuje belgijską neutralność, o ile przeciwnik uczyni to samo (…) wiedzieliśmy, że Francja była gotowa do ataku”. Bethmann Hollweg przekonywał, że Niemcy musiały zacząć działać, by uprzedzić ofensywę francuską w dolnym biegu Renu. „Dlatego byliśmy zmuszeni zignorować uzasadnione protesty rządów Luksemburga i Belgii. Krzywdę – mówię otwarcie – krzywdę, którą w ten sposób wyrządzamy, naprawimy, gdy tylko osiągniemy nasz cel wojenny”⁴.

Tymczasem w parlamencie francuskim premier René Viviani odczytał orędzie prezydenta Raymonda Poincarégo: „Francja stała się właśnie obiektem brutalnego i z premedytacją zaplanowanego ataku, który stanowi zuchwałe pogwałcenie prawa międzynarodowego”. Wyrażając pełne zaufanie do armii i marynarki wojennej, prezydent zapewniał, że w nadchodzącej walce Francja ma „po swojej stronie prawo” i że „bronić jej będą bohatersko jej synowie i nic nie złamie ich świętej jedności; dziś bowiem zjednoczeni są niczym bracia we wspólnym oburzeniu przeciwko agresorowi i patriotycznym uniesieniu”. Francja miała raz jeszcze ruszyć do boju, broniąc własnej ziemi i wspierając wysiłek armii rosyjskiej, która już wkrótce miała się zmierzyć z Niemcami na froncie wschodnim. Poincaré przypomniał też zebranym, że Francja może liczyć na „lojalną przyjaźń Anglii”, która wraz z innymi mocarstwami europejskimi była sygnatariuszem traktatu londyńskiego z 1839 roku, gwarantującego neutralność i niepodległość Belgii⁵.

Choć wojna miała swoje zarzewie na Bałkanach, nad głównymi uczestnikami konfliktu na Zachodzie ciążyło poczucie niewyrównanych rachunków. Niemcy zamierzały wykorzystać wojnę jako sposobność do znokautowania niebezpiecznego i nieprzejednanego rywala, Francja zaś pragnęła pomścić upokorzenie z roku 1870, kiedy to wojska pruskie rozgromiły armie Drugiego Cesarstwa Napoleona III w serii krwawych walnych bitew. Proklamacja Cesarstwa Niemieckiego w Sali Lustrzanej pałacu wersalskiego w styczniu 1871 roku, wieńcząca zjednoczenie państw niemieckich pod przewodnictwem Prus, przyniosła fundamentalną zmianę w europejskim układzie sił. Francja, już jako III Republika, utraciła Alzację oraz większość Lotaryngii i dodatkowo została zmuszona do zapłacenia olbrzymiej kontrybucji w wysokości pięciu miliardów franków w złocie, co odzwierciedlało jej nowy, umniejszony status drugiej potęgi na kontynencie. Ale Francja nigdy nie zapomniała o swoich „utraconych prowincjach”, a wezwania do ich odzyskania stale przewijały się w debacie publicznej w latach poprzedzających rok 1914.

Dziwny niepokój ogarnął wszystkich w oczekiwaniu na to, co miało nastąpić. Obezwładniający letni skwar, który niczym koc spowijał Europę, tylko potęgował to wrażenie. Po południu w dniu, w którym doszło do wypowiedzenia wojny, w amerykańskim poselstwie w Brukseli ambasador USA Brand Whitlock spotkał się z Ferdinandem von Stummem, sekretarzem poselstwa niemieckiego. Von Stumm był „podenerwowany, wzburzony i roztrzęsiony”, ciemne sińce pod oczami zdradzały, jak niewiele spał przez ostatni tydzień. „Łzy nieustannie napływały mu do oczu, aż nagle skrył twarz w dłoniach i się pochylił, opierając łokcie na kolanach, w geście rozpaczy”. Po chwili, która zdawała się trwać wieki, powiedział: „Och, ci biedni, głupi Belgowie! Dlaczego nie zejdą nam z drogi! Dlaczego nie zejdą nam z drogi!”.

Stojący przed nim Whitlock nic nie odpowiedział. Po chwili von Stumm wstał, otarł łzy i pożegnali się uściskiem dłoni. Tego samego wieczoru niemiecka delegacja wyjechała do Berlina⁶.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij