Zachowane w pamięci - ebook
Od Autora Autorka następnego tomiku, spostrzega sercem otaczający ją świat, oraz ludzi i tym samym pisze „sercem”, dlatego jej wiersze wzięte są przeważnie z przebytych chwil jej życia, oraz zaobserwowanych różnych sytuacji losowych. Ksawera Kudlek
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Proza |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8384-385-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Stań na rozstaju leśnych dróg,
pod starym, zapomnianym Krzyżem,
który stoi tu od stu lat,
wokół Niego maki i zboże.
Krzyż drewniany na pagórku;
może pod Nim śpią partyzanci?
Posłuchaj, co mówią jodły,
dęby i śniący brzóz adoranci.
Wsłuchaj się w powiewy wiatru,
który zmierzwił dywany łąkom
i zapłakał nad mogiłą
tych, którzy walcząc, skonali w mękach.
Sto lat temu na tych ziemiach,
gdzie walczyli twoi dziadkowie,
przelewali krew niewinną,
kryjąc się przy stawie w sitowiu,
koczując w lasach i rowach
gotowali odzew mordercom,
panoszącym się na Śląsku
i naszych Krajanów zaborcom.
Były to czasy niosące
podmuch grozy, oraz męczeństwa,
ale także ponad wszystko
wielkich siebie ofiar i męstwa.
Historię Trzech Powstań Śląskich
zobaczysz w miast i wsi zaułkach,
a i w lasach nie brak grobów,
o których wiatry szumią w bukach.
Nasza Ziemia zbroczona krwią,
dlatego tak żyźnie zakwita
czerwienią maków, oraz róż;
daje znać, że była rozbita.
Jeszcze echo niesie odgłos
strzelaniny, krzyków ranionych,
którzy gnali z poświęceniem,
aby nasz Śląsk był wyzwolony.
Pamiętajmy o tych miejscach,
w których w ciszy śpi historia.
Dajmy na nie polne kwiaty,
niech nad nimi zabrzmi melodia.
Czapki z głów swych pościągajmy,
aby oddać bohaterom cześć,
tym, co torowali drogę
by Ślązak z dumą sztandar mógł nieść
i chleb jeść ze śląskich pieców,
by ojczystą mową mógł władać,
uczyć się z polskiej książki,
a wnukom prawdę opowiadać.Suma
Krople jesiennego deszczu
spływają strumykami po szybie,
a mnie dopadła zaduma.
Spoglądam na zatopiony ten świat
w ciemnej nostalgii wieczoru,
siedząc osamotniona przy oknie
i w myśli obracam płytę,
nagraną przez nieprzyjazne życie,
myśląc… „Ile zła wkoło!”
A przecież nie musiałoby tak być…
Wystarczy trochę empatii
i wtedy wiele zła z życia zniknie.
Czy nikt o tym nie pomyśli
ile krzywdy wyrządza drugiemu,
kiedy żyje wbrew zasadom?
Dlaczego depczecie każde dobro?
Czy ktoś o tym trzeźwo myśli,
że doprowadzając do zagłady
niszczy samego siebie też?!
Człowiek jest suma swoich uczynków,
więc jego wartość jest dobrem,
jeśli na „plus” swoje życie stawia,
a gdy zło dla świata knuje,
stawia siebie w świetle upodlenia.
I można chcieć wiele działać,
lecz, gdy działanie te czynią szkodę,
uczynki, choć się sumują,
to wartość czyjaś spada do zera
i praca jest minusowa,
nie daje plusowych rezultatów.
Stawia człowieka w złym świetle
i rodzi nienawiść z każdej strony,
budzi strach, paniki dużo.
Ludzie osłabieni, wyniszczeni
nie wiedza, gdzie maja się skryć
przed złym „rządem ziemskich majestatów.”
Ciężko w dzisiejszych czasach żyć,
gdy złe duchy zaczęły nimi rządzić
i niektórzy poddają się
myśląc, że bez Boga lepiej będzie.
Lecz, gdy dopną swych zamysłów
i wyniszczą całą Bożą Ziemię,
wywrócą Ją „do góry dnem”,
przyjdzie wnet na każdego sądny dzień.
Szkoda tylko małych dzieci,
które niewinnie najbardziej cierpią.
Gdy myślę o tym, ronię łzy,
bo ciężkie będzie świata skończenie.Życie ze szkła
Kruche, jak kryształ od urodzenia,
ulotne, jak piórko na wietrze
Życie nasze, jak szkło przeźroczyste;
bywa, że trącisz i już po nim.
Możesz wyszczerbić przez uderzenie,
przez niechcący dotyk słowem złym.
Rozkruszy się na miał przez silny wstrząs.
Choć myślimy, że damy radę,
że wytrzymamy to uderzenie,
lecz w życiu jest jednak inaczej.
Mało nas, ze szkła hartowanego
i mocnym usposobieniem swym.
Wykończyć nas może każdy wirus,
każda bakteria, lub inny cios!
A są i tacy, którzy specjalnie
osłabiają naszą odporność.
Jak na powłoce szklanej rysują,
aby krew sączyła, jak woda
z popękanego wazonika,
aby życie z nas uchodziło,
jak para z wrzącego garnuszka.
I nie pomoże żaden lekarz,
ani porada u psychologa;
kruche życie zgaśnie jak dioda.U progu dnia
Świt czerwieni krwistym kolorem niebo,
na którym poranna gwiazda, jako ostatnia
oddaje swój gasnący już złoty blask.
Budzi się dzień z nowymi pytaniami,
na które, patrząc w niego, nie znam odpowiedzi;
jaki będzie ten wstający ze snu dzień?
Czy przyniesie nam ze sobą poprawę,
albo zapędzi nas w jaszcze gorsze problemy?
Jak bronić się przed szykującymi nam
nasilające się, złowieszcze świata „fale”?
Czy w tak pięknie zaczynającym się nowym dniu
dobro zwalczy zło i odrzuci w cień?
Gasnąca gwiazdo, zabierz złe zamysły
ostatnimi błyśnięciami zabierz wszystko zło.
Budzące się słońce, Świat ten opromień,
niech twoje ciepło rozgrzeje nam serca
i da ludziom nadzieję, że życie będzie lepsze;
oby nie był „wilkiem” żaden bratu brat.
O to proszę cię na klęczkach nowy dniu
patrząc w twoje „płonące” niebo, proszę Boga,
by zechciał nam zesłać Ducha Świętego,
Który bardziej od słońca rozpali w nas
miłość Boże do Ciebie i zwycięży w nas złość,
by bliźni dla bliźniego nie był jak kat.Rodzina
Rodzina, to pięknie brzmiące słowo
i powinna zasługiwać na dobra miano.
To mała komórka tego świata,
która otacza nas ciepłem i bezpieczeństwem,
daje miłość, jest dużym wsparciem.
To bliscy, na których można zawsze polegać.
Lecz, co zrobić, kiedy jest inaczej?
Jeśli nie spełnia się w swych właściwych zadaniach?
Kiedy daleko jej do wspólnoty,
bo łańcuszek z paciorkami już rozerwany,
a te, rozpadły się na różne strony;
któż w takim razie jest w stanie wszystkie pozbierać?
Dużo paciorków w ciemności schowanych
i łzy słone, piekące w cichości gromadzi.
Nienawiść, złość i brak zaufania,
ruchy nerwowe i niekoordynowane,
bierze zmęczenie i zniechęcenie,
a myśli w nieładzie w chmurach utopione,
które swą ciemność na czołach kładą.
Nie mają spójności te drobne koraliki,
bo zawiesić nie maja się na czym.
Brakuje tej „nici”, która połączy w całość.
Bez niej przepadną w czeluściach ziemi,
a usta ich z rozpaczy będą skrzywione.