Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Zachowuj się - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
10 czerwca 2026
85,00
8500 pkt
punktów Virtualo

Zachowuj się - ebook

Zachowuj się – znakomita, kompleksowa publikacja amerykańskiego biologa i neurologa, Roberta Sapolsky’ego, o motywach ludzkiego zachowania. Kolejny tytuł pośród uznanych propozycji popularno-naukowych Media Rodziny, takich jak „Inteligencja emocjonalna” Golemana, „Factfulness” Hansa Roslinga czy „Pułapki myślenia” Kahnemana.

Autor zabiera czytelnika w zdumiewającą podróż, przedstawiając interdyscyplinarne spojrzenie na ludzkie postępowanie z perspektywy naukowej. W fascynujący sposób tłumaczy nasze codzienne doświadczenia. Zarazem jednak maluje najpełniejszy jak dotąd obraz gleby, z której wyrastają plemienne waśnie i ksenofobia, wojna i pokój.

Książka ma pomysłowy układ: poczynając od chwili, w której zachowaliśmy się tak, a nie inaczej, cofamy się w czasie, aby warstwa po warstwie ukazać kolejne przyczyny naszego postępowania. Od reakcji w ułamku sekundy zachodzących w mózgu i układzie nerwowym, przez interakcje hormonalne, doświadczenia dorastania, dzieciństwa czy rozwoju płodowego. W każdym rozdziale pojawia się najważniejsze z pytań: co sprawia, że popełniamy najgorsze potworności, i zarazem co nas popycha do najwspanialszych zachowań? Autor uwzględnia też wpływ genetycznego dziedzictwa i kulturowego kontekstu aż do ewolucyjnych początków istnienia naszego gatunku.

Po połączeniu wszystkich tych warstw uzyskujemy bezprecedensowy, zdumiewający wgląd w ludzką naturę. Rzuca nowe światło na takie zjawiska, jak rasizm, traumatyczne dzieciństwo, moralność czy wolna wola. Pokazuje także, jak skuteczniej dążyć do pojednania i trwałego pokoju. „Zachowuj się” to niespotykane osiągnięcie: książka mądra, głęboko ludzka, często bardzo zabawna, która nas uczy człowieczeństwa. Przez wiele lat nie znajdzie sobie równej.

Niewątpliwą zaletą tej książki jest wspaniała narracja, zabarwiona dowcipem i humorem, a także znakomity przekład autorstwa Piotra Szymczaka, które ułatwiają przyswajanie pełnej erudycji treści.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68625-81-3
Rozmiar pliku: 6,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

ROZDZIAŁ 1

ZACHOWANIE

Zatem strategię mamy ustaloną. Doszło do jakiegoś zachowania – może było naganne, może wspaniałe, może trudno to nawet ocenić. Co takiego zdarzyło się w ostatniej sekundzie, że wywołało takie właśnie zachowanie? To pytanie dotyczy układu nerwowego. A co się działo we wcześniejszych sekundach czy minutach, że sprawiło, iż układ nerwowy wytworzył takie zachowanie? To pytanie z dziedziny bodźców zmysłowych, w dużej mierze odbieranych nieświadomie. A co się działo w poprzednich godzinach czy dniach, zmieniając wrażliwość układu nerwowego na takie bodźce? Silnie działały hormony. I tak dalej, aż cofniemy się do wpływów ewolucyjnych działających na przestrzeni milionów lat, które wszystko to wprawiły w ruch.

Czyli jesteśmy gotowi. Tyle tylko, że kiedy przystępujemy do tak olbrzymiego i zawikłanego tematu, wypadałoby na początek zdefiniować pojęcia. A to jest mi bardzo nie w smak.

Oto garść słów o kluczowym znaczeniu dla tej książki: agresja, przemoc, współczucie, empatia, współzawodnictwo, współpraca, altruizm, zawiść, _Schadenfreude_, złośliwość, przebaczenie, pojednanie, zemsta, wzajemność oraz (dlaczego nie?) miłość. I natychmiast grzęźniemy w niejasnych definicjach.

Skąd trudność? Jak podkreślałem we wstępie, jeden powód jest taki, że o wiele pojęć toczą się ideologiczne wojny na tle zawłaszczania i przeinaczenia ich znaczeń2*¹.

Słowa mają moc, a definicje niosą ze sobą wartości, nieraz szalenie specyficzne. Weźmy na przykład różne znaczenia, jakie może przybierać dla mnie słowo „konkurować”. (a) Można „konkurować” w sensie współzawodniczenia: twój zespół badawczy ściga się z zespołem z Cambridge, kto pierwszy dokona naukowego odkrycia (szalenie emocjonujące, ale trochę głupio się do tego przyznać); (b) można „konkurować” w sensie rywalizacji: gramy z kolegami w piłkę nożną (nie ma problemu, o ile najlepszy zawodnik przechodzi do drugiej drużyny, kiedy mecz robi się zbyt jednostronny); (c) można „konkurować” w sensie udziału w konkursie: w szkole ogłoszono, że na Święto Dziękczynienia dzieci mogą zdobyć nagrodę za najlepszy rysunek indyka odrysowanego od rozłożonych palców (trochę to niepoważne, potencjalnie sygnał alarmowy – jeżeli takich akcji będzie więcej, może trzeba będzie pogadać z dyrekcją); (d) można „konkurować” w sensie rywalizacji o to, czyje bóstwo najbardziej zasługuje na to, żeby zabijać dla niego innych (tego najlepiej unikać).

Jednak najważniejszą przyczynę trudności ze zdefiniowaniem pojęć podkreśliłem we wstępie – te pojęcia oznaczają co innego dla naukowców w różnych dyscyplinach. Czy „agresja” jest kwestią myśli, uczuć, a może czymś, co robimy za pomocą mięśni? Czy „altruizm” to coś, co można badać matematycznie u różnych gatunków, nawet u bakterii, czy może rozmawiamy tu o rozwoju moralności u dzieci? Te odmienne perspektywy w inny sposób będą domyślnie łączyły i rozdzielały rozmaite aspekty – ci naukowcy są zdania, że zachowanie X dzieli się na dwa różne podtypy; tamci uważają, że podtypów jest siedemnaście.

Przyjrzyjmy się „agresji”² pod kątem jej różnych typów. Behawioryści zwierzęcy rozróżniają agresję ofensywną od obronnej, co pozwala odróżnić intruza od mieszkańca terytorium. Te dwie odmiany agresji mają inne podłoże biologiczne. Ci sami naukowcy odróżniają też agresję wobec osobników własnego gatunku od walki z drapieżcą. Za to kryminolodzy rozróżniają między przemocą popełnianą impulsywnie a przemocą popełnianą z premedytacją. Antropologów interesują różne poziomy organizacji związanej z agresją, czyli rozróżniają działania wojenne od zemsty klanowej i zabójstw.

Mało tego, różne dyscypliny rozróżniają między agresją reaktywną (będącą odpowiedzią na prowokację) a spontaniczną, a także między porywczą, gorącą agresją emocjonalną i zimną agresją instrumentalną (np. „Zamierzam wybudować sobie gniazdo na twojej miejscówce, więc spadaj stąd albo wydziobię ci oczy – to nic osobistego”)³. Jest jeszcze inny rodzaj zachowań typu „To nic osobistego”: obieranie sobie kogoś za cel tylko dlatego, że jest słaby, a ty akurat czujesz frustrację, stres, ból czy potrzebę wyładowania agresji. Zjawisko wyładowania agresji na osobie trzeciej jest wszechobecne – poraź szczura prądem, a pewnie ugryzie mniejszego szczura, który mu się nawinie; kiedy w stadzie pawianów samiec beta przegra walkę z samcem alfa, zaczyna gonić samca omega3*; kiedy urośnie bezrobocie, wzrasta też odsetek przemocy domowej. W rozdziale 4 omówimy przygnębiający fakt, że takie zastępcze wyładowanie agresji pomaga obniżyć poziom hormonu stresu u agresora; kiedy ktoś dostaje przez ciebie wrzodów na żołądku, tobie łatwiej jest ich uniknąć. Do tego oczywiście dochodzi przerażający świat agresji nie zadawanej ani reaktywnie, ani instrumentalnie, ale dla przyjemności.

Można też wyróżnić wyspecjalizowane podtypy agresji – np. agresja macierzyńska często cechuje się odrębną endokrynologią. Jest też różnica między agresją a zrytualizowaną groźbą przemocy. Na przykład u wielu naczelnych prawdziwa agresja występuje rzadziej niż jej zrytualizowane groźby (np. szczerzenie kłów). Agresja u ryb z gatunku bojowników syjamskich też jest przeważnie zrytualizowana4*.

Równie trudno jest jasno zdefiniować pozytywniejsze pojęcia. Trzeba jakoś odróżnić empatię od współczucia, pojednanie od przebaczenia czy altruizm od „altruizmu patologicznego”⁴. Dla psychologa to ostatnie pojęcie może oznaczać empatyczne współuzależnienie, kiedy ktoś umożliwia partnerowi czy partnerce używanie narkotyków. Dla neurobiologa oznaczałoby to efekt specyficznych uszkodzeń czołowej kory mózgu – np. grając w gry ekonomiczne wymagające zmiany strategii, osoby z takimi uszkodzeniami mózgu nie potrafią się przestawić na mniej altruistyczny styl gry nawet wtedy, kiedy drugi gracz raz za razem wbija im nóż w plecy – i to pomimo że potrafią opisać słowami strategię przeciwnika.

Jeśli chodzi o bardziej pozytywne zachowania, najważniejsze pytanie wykracza poza kwestie semantyki: czy czysty altruizm w ogóle istnieje? Czy da się oddzielić czynione dobro od oczekiwania wzajemności, poklasku, poczucia własnej wartości lub obietnicy raju? Fascynujący aspekt tego przedstawia reportaż _The Kindest Cut_ Larissy MacFarquhar, który ukazał się w 2009 roku w czasopiśmie „New Yorker”⁵. Opowiada on o osobach, które oddają własne narządy wewnętrzne do przeszczepu, ale nie krewnym czy przyjaciołom, lecz nieznajomym. Z pozoru jest to akt czystego altruizmu. A jednak tacy dobrzy Samarytanie wytrącają ludzi z równowagi, budzą podejrzliwość i sceptycyzm. Czy ona po cichu liczy, że jej zapłacą za nerkę? Czy aż tak jej zależy na rozgłosie? Może chce się zbliżyć do biorcy narządu i rozegrać scenariusz jak z filmu _Fatalne zauroczenie_? O co jej chodzi?

Reportaż sugeruje, że te akty najgłębszego dobra wytrącają ludzi z równowagi, bo są podejmowane na chłodno, bez emocji.

Wiąże się z tym ważna myśl, która będzie się przewijać przez całą książkę. Jak pisałem, odróżniamy przemoc w afekcie od przemocy popełnianej z zimną krwią. Dla tej pierwszej mamy więcej zrozumienia, potrafimy dostrzec okoliczności łagodzące – na przykład szalejący z rozpaczy człowiek, który zabija zabójcę własnego dziecka. Za to przemoc popełniana bez emocji wydaje się przerażająca i niezrozumiała. Oto socjopatyczni płatni mordercy, oto Hannibal Lecter, który zadaje śmierć i nawet nie zabije mu przy tym mocniej serce5*⁶. Dlatego zabójstwo z zimną krwią jest tak potępiającą oceną.

Na tej samej zasadzie spodziewamy się, że najlepsze i najbardziej prospołeczne uczynki będą ciepłe i serdeczne, pełne pozytywnych emocji. Dobro czynione z zimną krwią niepokoi, wydaje się wewnętrzną sprzecznością. Byłem raz na konferencji, w której udział brali neurobiolodzy i buddyjscy mnisi na najwyższym poziomie zaawansowania w medytacji (ci pierwsi badali, co podczas medytacji dzieje się w mózgach tych drugich). Naukowiec zapytał pewnego mnicha, czy zdarza mu się przerwać medytację dlatego, że go bolą kolana od siedzenia ze skrzyżowanymi nogami. Mnich odpowiedział: „Czasem przerywam medytację wcześniej, niż zamierzałem, ale nie z powodu bólu; bólu nawet nie zauważam. Robię to z życzliwości dla swoich kolan”. „O rany – pomyślałem sobie – ci goście są z innej planety!”. Owszem, jest to planeta fajna i godna pochwały, ale jednak inna niż nasza. Nam najłatwiej jest zrozumieć zbrodnie popełniane w afekcie i dobre uczynki płynące z porywu serca (choć, jak się jeszcze przekonamy, beznamiętna dobroć też ma często wiele zalet).

Zło w afekcie, ciepłe i życzliwe dobro oraz niepokojący paradoks ich zimnokrwistych odpowiedników skrywają ważną ideę, którą najlepiej ujął w słowa Elie Wiesel, zdobywca Pokojowej Nagrody Nobla i były więzień obozów koncentracyjnych: „Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść; jej przeciwieństwem jest obojętność”. Jak się przekonamy, biologiczne podłoże silnej miłości i silnej nienawiści jest pod wieloma względami podobne.

A to przypomina nam, że nie nienawidzimy agresji; nienawidzimy agresji niewłaściwej, a we właściwym kontekście ją uwielbiamy. I na odwrót, w niewłaściwym kontekście nawet najbardziej godne pochwały zachowania stają się odwrotnością samych siebie. Właściwości motoryczne naszych zachowań są nieistotne i łatwiejsze do zrozumienia niż sens ukryty w ruchach naszych mięśni.

Wykazało to pewne pomysłowe badanie⁷. Uczestnicy badani aparaturą do obrazowania mózgu wchodzili do wirtualnego pomieszczenia, w którym mogli spotkać albo osobę ranną potrzebującą pomocy, albo groźnego kosmitę. Mieli przy tym wybór – mogli zrobić napotkanej osobie opatrunek albo ją zastrzelić. Pociągnięcie za spust i obandażowanie rany to dwa różne zachowania. Ale są o tyle do siebie podobne, że obandażowanie rannego i zastrzelenie kosmity jest w obu przypadkach zrobieniem „tego, co trzeba”. Myślenie o tych dwóch różnych wersjach zrobienia tego, co trzeba, aktywowało te same ośrodki w części mózgu najbardziej wyczulonej na kontekst – w korze przedczołowej.

A zatem pojęcia mające fundamentalne znaczenie dla tej książki są zarazem najtrudniejsze do zdefiniowania, bo w ogromnej mierze zależą od kontekstu. Dlatego zamierzam je pogrupować w sposób odpowiadający temu faktowi. W dalszej części książki nie będę nazywał zachowań „prospołecznymi” ani „antyspołecznymi” – to zbyt chłodne określenie jak na mój popularyzatorski gust. Nie będę ich też nazywał „dobrymi” ani „złymi” – to zbyt emocjonalne i niejasne. Dla wygody te pojęcia, które w żaden sposób nie dają się zwięźle sformułować, będziemy określali innym myślowym skrótem: książka opowiada o biologicznym podłożu naszych najlepszych i najgorszych zachowań.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------PRZYPISY

Wstęp

1 R. Byrne, _Game 21 Adjourned as Thrust and Parry Give Way to Melee_, „New York Times”, 20 grudnia 1990. ↩

2 Dwa artykuły przeglądowe omawiające te dwa „łatwe” tematy: M. Winklhofer, _An Avian Magnetometer_, „Sci” 336 (2012): 991; oraz L. Kow i D. Pfaff, _Mapping of Neural and Signal Transduction Pathways for Lordosis in the Search for Estrogen Actions on the Central Nervous System_, BBR 92 (1998): 169. ↩

3 J. Watson, _Behaviorism_, II wyd. (Nowy Jork: Norton, 1930). Cytat polski: _Behawioryzm_, tłum. E. Klimas-Kuchtowa, J. Siuta (Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1990), s. 163. ↩

4 Przypis dolny: J. Todd i E. Morris (red.), _Modern Perspectives on John B. Watson and Classical Behaviorism_ (Westport, CT: Greenwood Press, 1994); H. Link, _The New Psych of Selling and Advertising_ (Nowy Jork: Macmillan, 1932). ↩

5 E. Moniz, cyt. w: T. Szasz, _Schizophrenia: The Sacred Symbol of Psychiatry_ (Syracuse, Nowy Jork: Syracuse University Press, 1988). ↩

6 K. Lorenz, cyt. w: R. Learner, _Final Solutions: Biology, Prejudice, and Genocide_ (University Park: Penn State Press, 1992). ↩

7 Działalność Lorenza w erze nazistowskiej omawiają: B. Sax, _What is a ‘Jewish Dog’? Konrad Lorenz and the Cult of Wildness_, „Soc and Animals” 5 (1997): 3; U. Deichman, _Biologists Under Hitler_ (Cambridge MA: Harvard University Press, 1999); oraz B. Müller-Hill, _Murderous Science: Elimination by Scientific Selection of Jews, Gypsies, and Others, Germany 1933-1945_ (Oksford: Oxford University Press). ↩

8 O efekcie Wellesley po raz pierwszy pisała Martha McClintock z University of Chicago: M. McClintock, _Menstrual Synchrony and Suppression_, „Nat” 229 (1971): 244. Choć efekt Wellesley udało się replikować w wielu badaniach, w innych skończyło się to niepowodzeniem, jak podsumowuje H. Wilson, _A Critical Review of Menstrual Synchrony Research_, PNE 17 (1992): 565. Krytyka tej krytyki: M. McClintock, _Whither Menstrual Synchrony?_, ARSR 9 (1998): 77. ↩

9 V.S. Naipaul, _Among the Believers: An Islamic Journey_ (Nowy Jork: Vintage Books, 1992). Najważniejszą książką dla całej dyscypliny biologii behawioralnej jest M. Konner, _The Tangled Wing: Biological Constraints on the Human Spirit_ (Nowy Jork: Henry Holt, 2003). Po prostu nie ma lepszej książki o biologii zachowań społecznych u ludzi niż ta subtelna, zniuansowana, stroniąca od dogmatów i wspaniale napisana pozycja autorstwa antropologa i lekarza Mela Konnera. Miałem to ogromne szczęście, że na studiach Konner był moim promotorem i mentorem. Nikt nie wywarł na mnie większego wpływu intelektualnego niż on. Każdy, kto zna Mela, zauważy, że jego intelekt pozostawił swój ślad na każdej stronie tej książki. ↩

Rozdział 1. Zachowanie

1 Przypis dolny: F. Gervasi. _The Life and Times of Menachem Begin_. (Nowy Jork: Putnam, 2009). ↩

2 Dobre artykuły przeglądowe omawiające te rozróżnienia to m.in. K. Miczek i in., _Neurosteroids, GABAA Receptors, and Escalated Aggressive Behavior_, „Horm Behav” 44 (2003): 242; oraz S. Motta i in., _Dissecting the Brain’s Fear System Reveals That the Hypothalamus Is Critical for Responding in Subordinate Conspecific Intruders_, PNAS 106 (2009): 4870. ↩

3 Istnieje skąpa i zasmucająca literatura naukowa poświęcona byłym dzieciom-żołnierzom i uczestnikom ludobójstw, którym udaje się pohamować objawy zespołu stresu pourazowego przez popełnianie okrucieństw: R. Weierstall i in., _When Combat Prevents PTSD Symptoms: Results from a Survey with Former Child Soldiers in Northern Uganda_, „BMC Psychiatry” 12 (2012): 41; R. Weierstall i in., _The Thrill of Being Violent as an Antidote to Posttraumatic Stress Disorder in Rwandese Genocide Perpetrators_, „Eur J Psychotraumatology” 2 (2011): 6345; V. Nell, _Cruelty’s Rewards: The Gratifications of Perpetrators and Spectators_, BBS 29 (2006): 211; T. Elbert i in., _Fascination Violence: On Mind and Brain of Man Hunters_, „Eur Arch Psychiatry and Clin Nsci” 260 (2010): S100. ↩

4 B. Oakley i in., _Pathological Altruism_ (Oksford: Oxford University Press, 2011). ↩

5 L. MacFarquhar, _The Kindest Cut_, „New Yorker”, 27 lipca 2009, s. 38. ↩

6 Przypis dolny: obszerniejsze omówienie zastępczego zespołu Münchhausena zawiera mój rozdział, R. Sapolsky, „Nursery Crimes”, w: _Monkeyluv and Other Essays on Our Lives as Animals_ (Nowy Jork: Simon and Schuster / Scribner, 2005). ↩

7 J. King i in., _Doing the Right Thing: A Common Neural Circuit for Appropriate Violent or Compassion Behavior_, „NeuroImage” 30 (2006): 1069. ↩

.

Rozdział 17. Wojna i pokój

1* Niedługo po tej wypowiedzi Watson musiał salwować się ucieczką ze środowiska akademickiego w atmosferze seksualnego skandalu. W końcu wypłynął z powrotem na stanowisku wiceprezesa firmy reklamowej. Może i nie da się kształtować ludzi w dowolny sposób, ale przynajmniej często udaje im się wcisnąć jakieś bezużyteczne badziewie. ↩

2* Niedawno natknąłem się na zaskakujący przykład niekonwencjonalnie zdefiniowanych pojęć. Chodzi o Menachema Begina, jednego z autorów Porozumienia z Camp David, które wynegocjował w 1978 roku jako premier Izraela. W połowie lat czterdziestych Begin był szefem organizacji o nazwie Irgun, paramilitarnej grupy syjonistycznej, której celem było wypchnięcie władz brytyjskich z Palestyny, co miało ułatwić stworzenie państwa Izrael. Irgun zdobywał pieniądze na zakup broni wymuszeniami i rabunkami, powiesił dwóch pojmanych żołnierzy brytyjskich i zaminował ich zwłoki, a także przeprowadził wiele zamachów bombowych, z których najgłośniejszy był atak na sztab brytyjski w hotelu King David w Jerozolimie – śmierć poniosło nie tylko wielu urzędników brytyjskich, ale także dziesiątki cywilów arabskich i żydowskich. Jak pisał o tych działaniach sam Begin? „Z historycznego punktu widzenia nie byliśmy ‘terrorystami’. Ściśle rzecz biorąc, byliśmy antyterrorystami” (podkreślenie autora). ↩

3* Widziałem ciekawy tego przykład wśród pawianów, które badałem we wschodniej Afryce. W ciągu trzydziestu paru lat obserwacji kilka razy byłem świadkiem zdarzeń, które moim zdaniem śmiało można nazwać „gwałtem”, choć z pozoru to określenie odnosi się tylko do ludzi: sytuacji, w których pawian penetrował samicę wbrew jej woli, mimo że nie była w rui, nie miała ochoty na seks, szarpała się, żeby tego uniknąć, i w trakcie kopulacji przejawiała wszelkie oznaki strachu i bólu. Za każdym razem robił to poprzedni samiec alfa w ciągu kilku godzin od momentu, w której inny samiec zrzucił go ze szczytu hierarchii w stadzie. ↩

4* Współcześnie znakomitym przykładem zrytualizowanej agresji u ludzi jest taniec haka wykonywany przez nowozelandzkie drużyny rugby. Przed meczem zawodnicy ustawiają się na boisku, teatralnie stroją groźne miny i wykonują neomaoryski taniec wojenny: rytmicznie tupią, wykonują groźne gesty i wydają gardłowe okrzyki. Dobrze się to ogląda z daleka na YouTube (a jeszcze lepiej obejrzeć filmik, na którym Robin Williams wykonuje hakę w programie Charliego Rose’a na kanale PBS), ale z bliska zwykle odnosi się wrażenie, że druga drużyna ma pełne gacie. Jednak niektóre reprezentacje wymyśliły własne zrytualizowane odpowiedzi, których nie powstydziłyby się pawiany – ostentacyjnie rzucają Nowozelandczykom harde spojrzenia i próbują ich zmusić do odwrócenia wzroku. Jeszcze inne drużyny wypracowały własne rytualne reakcje, które są czystą ilustracją człowieczeństwa w całej jego wyjątkowości – ignorują hakę przeciwników i nonszalancko robią rozgrzewkę; wyciągają smartfony i filmują taniec, sprowadzając go do poziomu czegoś w rodzaju turystycznej atrakcji; na koniec ironicznie biją przeciwnikom zdawkowe brawko. Jedna z takich reakcji może się na pierwszy rzut oka wydać czysto ludzka, ale wystarczyłoby ją nieco przetłumaczyć, a stałaby się zrozumiała dla każdego przedstawiciela naczelnych: sportowy biuletyn wydawany przez pewną australijską drużynę zamieścił fotomontaż ze zdjęciem znienawidzonego wroga – nowozelandzkiej reprezentacji wykonującej hakę – na którym każdemu zawodnikowi doklejono w Photoshopie damską torebkę. ↩

5* Fascynującym, groteskowym przykładem jest tu zastępczy zespół Münchhausena, w którym kobieta (zaburzenie w ogromnej większości dotyka kobiet) wywołuje u dziecka rozmaite choroby z patologicznej potrzeby zwrócenia na siebie uwagi i zanurzenia się w systemie opieki zdrowotnej. Nie mówimy tu o kimś, kto oszukuje lekarza, że dziecko miało w nocy gorączkę. Chodzi o osoby, które celowo podają dzieciom środki wymiotne, podtruwają je albo przyduszają, żeby wywołać u nich objawy niedotlenienia – często ze skutkiem śmiertelnym. Charakterystyczną cechą tego zaburzenia jest zdumiewający brak emocji u matek. Po takich zachowaniach można by się spodziewać jakichś barwnych przejawów szaleństwa, tymczasem mamy tu do czynienia z chłodnym dystansem, tak jakby taka osoba mogła równie dobrze oszukiwać weterynarza, że zachorowała im złota rybka, albo naciągać supermarket na naprawę gwarancyjną sprawnego tostera, gdyby tylko czerpała z tego takie same korzyści psychologiczne. Zastępczy zespół Münchhausena szczegółowo omawiam w rozdziale „Zbrodnie w pokoju dziecinnym” mojej książki _Małpie amory i inne pouczające historie o zwierzęciu zwanym człowiekiem_ (na polski tłumaczyła E. Kołodziej-Józefowicz, Prószyński i S-ka, 2008), s. 142-168. ↩

.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij