-
nowość
-
promocja
Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących - ebook
Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących - ebook
Opowieść o codzienności, dramatycznych chwilach i tajemnicach najbardziej magicznego miejsca na Dolnym Śląsku.
W tej książce wielka historia splata się z losami zwykłych ludzi, którzy służyli w Zamku Książ: pokojówki Kathe, kamerdynera – Paula, niani Thirzy, opiekunki Gertrude, ogrodnika Josepha, koronczarki Amalie, mistrza kucharskiego Louisa, szofera Maxa, pielęgniarki Louise, dyrektora stajni Aleca i wielu innych. Śledząc krzątaninę aktorów drugiego planu, podglądamy kulisy zamkowego życia w momentach doniosłych, tragicznych, radosnych i zupełnie zwykłych. Poznajemy sekrety księżnej Daisy i rodziny Hochbergów – celebrytów swoich czasów.
Historia obejmuje lata 1888–1946 i wykracza poza mury Książa – zaglądamy do innych posiadłości Hochbergów, najbiedniejszych górniczych dzielnic Wałbrzycha, fabryki koronek w Jeleniej Górze, obozu pracy AL Fürstenstein i kilku europejskich miast.
To książka dla tych, którzy chcą poznać losy Zamku Książ nie przez pryzmat dat i suchych faktów, ale oczami świadków jego historii.
Książka umiejętnie łączy historię Zamku Książ z narracją niemal powieściową.
Dzięki spojrzeniu z perspektywy osób pracujących w zamku opowieść nabiera bardziej ludzkiego wymiaru, to poznawanie dziejów „od kuchni”, pełne emocji, obserwacji i drobnych szczegółów życia codziennego, które zwykle umykają w opracowaniach historycznych.
To idealna lektura dla osób, które lubią historię podaną w przystępny, niemal reporterski sposób.
Leszek Lichota
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura faktu |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8380-524-5 |
| Rozmiar pliku: | 14 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wstęp
Prolog
Rozdział 1. ALEC STEWART / dyrektor stajni
Rozdział 2. THIRZA SMITH / niania
Rozdział 3. JOSEF LINDENAU / kamerdyner
Rozdział 4. JOSEF HANUSSEK / kamerdyner
Rozdział 5. HUMBERT WALCHER VON MOLTHEIN / architekt
Rozdział 6. GERTRUDE GEISE / opiekunka do dzieci
Rozdział 7. HEINRICH NÜTTGEN / ochmistrz
Rozdział 8. JOSEPH ANLAUF / ogrodnik
Rozdział 9. KATHE RÖMISCH / pokojówka
Rozdział 10. PAUL SEIDEL / kamerdyner
Rozdział 11. ERICH SCHELENZ / pedagog
Rozdział 12. LOUIS HARDOUIN / mistrz kucharski
Rozdział 13. AMALIE METZNER / koronczarka
Rozdział 14. MAX GUBE / szofer
Rozdział 15. HEINRICH KUMMER / kamerdyner
Rozdział 16. RICHARD LUDWIG / nadleśniczy
Rozdział 17. Heinrich Newetzkat / naczelnik poczty
Rozdział 18. CHARLOTTE FREYTAG / żona tajnego sekretarza
Rozdział 19. PAUL RITTER / dyrektor generalny
Rozdział 20. PAUL FICHTE / kasztelan
Rozdział 21. PAUL HOHBAUM / bibliotekarz
Rozdział 22. RUDOLF VON DEM HAGEN / były marszałek dworu
Rozdział 23. EZECHIEL ZIVIER / książęcy archiwista
Rozdział 24. Louise „Dolly” Crowther / pielęgniarka
Kalendarium
Podziękowania
Bibliografia
Indeks osób
Źródła zdjęć
PrzypisyWSTĘP
Gdy w 2024 roku Wydawnictwo Agora zaproponowało mi napisanie książki o Zamku Książ, wiedziałam, że będę chciała opowiedzieć o „zamkowych służących” – ludziach, którzy żyli w cieniu wielkiej historii, jaka się tu rozgrywała. Życie jaśnie wielmożnych państwa organizowała bowiem cała rzesza anonimowych osób. To dzięki nim zamek funkcjonował między kolejnymi wystawnymi przyjęciami, olśniewającymi przepychem balami, polowaniami w towarzystwie koronowanych głów. Oni również dbali o Hochbergów podczas ich wakacji w najpiękniejszych zakątkach Europy i zagranicznych podróży do orientalnych krajów. Ludzie ci ukształtowali barwną i różnorodną społeczność, która w cieniu rzucanym przez książęcą rodzinę stworzyła sobie niezwykle interesującą przestrzeń do życia – książański mikrokosmos.
Dzięki zachowanym archiwom zamkowym możliwe było ożywienie tych, którzy służyli Hochbergom w ciągu ostatnich dziesięcioleci ich władania majątkiem na Śląsku. Książka ta mówi więc głosem kobiet i mężczyzn, którzy funkcjonowali w cieniu swoich pracodawców, arystokratów, prawdziwych celebrytów swoich czasów.
Szczególnie trudne było odtworzenie losów i opowieści kobiet. Najczęściej były one „tylko” żonami swoich mężów i „tylko” jako takie istniały w archiwach pracowniczych, dołączone do ich ankiet personalnych. Pozostałych służących, nisko postawionych w hierarchii, nie obejmował system emerytalny stworzony w majątku Hochbergów, więc nawet takich dokumentów pracowniczych dla nich nie archiwizowano.
Do współpracy nad książką zaprosiłam Mateusza Mykytyszyna, regionalistę i prezesa Fundacji Księżnej Daisy von Pless, z którym konsultowałam się w zakresie historii rodziny Hochbergów i Zamku Książ. Bez jego udziału książka ta byłaby niepełna. Mateusz przez dwa lata opowiadał mi o „swoim Książu”, dzielił się doświadczeniami, dokumentami, wiedzą i pogłębiającą się fascynacją. Miałam unikalną przyjemność spojrzeć na to miejsce jego oczami. Dzięki temu mogłam pewnie wypłynąć na szerokie wody i zbudować własny, literacki obraz książańskiego mikrokosmosu. Zapełniłam go prawdziwymi ludźmi i prawdopodobnymi historiami. Praca z Mateuszem była wielką przygodą, niemniejszą przyjemnością i wzmacniała mnie podczas pisania, które z natury jest zmaganiem się z samotnością.
Swoją wiedzą o Dolnym Śląsku wspomagał mnie też regionalista Andrzej Dobkiewicz, redaktor naczelny Świdnickiego Portalu Historycznego. Podczas wielogodzinnych rozmów dzielił się ze mną wiedzą o historii regionu, życiu jego mieszkańców i wydarzeniach z przełomu XIX i XX wieku, na tle których rozgrywa się akcja książki. Andrzej był drugim konsultantem przy jej powstawaniu i uczestniczył w procesie budowania jej konstrukcji.
W cieniu tej wyjątkowej historii dorastają wszyscy mieszkańcy Dolnego Śląska, ale i szerzej – Śląska, bo przecież majątek Hochbergów to także Pszczyna. Kluczem do jej zrozumienia stał się dla mnie czas. Nie ten mierzony latami czy dekadami, lecz godzinami. To zaowocowało dwudziestoma czterema opowieściami – tyloma, ile liczy doba. Teoria rytmu dobowego najlepiej bowiem pozwala zrozumieć codzienność człowieka: określa, kiedy śpi, wstaje, je, bawi się, pracuje, odpoczywa i kocha. Dzięki niej mogłam pewne fakty zweryfikować lub opisać to, czego w dokumentach zwyczajnie brakuje. W tle rytmu dobowego książki stoją oczywiście wielkie wydarzenia, toczące się na zamku czy na arenie międzynarodowej, ale występują one zawsze jako uzupełnienie małych, codziennych, zwyczajnych ludzkich spraw.
Z tej perspektywy historia Zamku Książ nigdy się nie skończy. A zegar – choć dziś nieobecny, skradziony z wieży po drugiej wojnie światowej najprawdopodobniej przez Rosjan – zawsze będzie wybijał godzinę czwartą rano, kiedy angielski mastalerz będzie wstawał w książęcych stajniach i doglądał koni, czy godzinę szóstą po południu, jak podczas aresztowania książęcego kamerdynera Kummera. Zanim więc zaczniecie się wgłębiać w tę historię o kruchości ludzkich spraw, przemijaniu i ludzkiej sile przetrwania, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, jak zegar na wieży zamku bije wytrwale: bim-bom, bim-bom, bim-bom...
W grudniu 2025 roku, niemal na finiszu pisania książki, odwiedziłam Zamek Książ. Doznałam wtedy bardzo przyjemnego uczucia. Dotarło do mnie, że w tłumie turystów nie jestem sama. Na dziedzińcu zamkowym spotkałam kamerdynera Hanusska, który z przerażeniem przyglądał się umieszczonym tu rzeźbom. Zza rogu wybiegł do mnie przypominający białego wilka Wolf i odprowadził razem ze służącą Gertrude Geise do samego zamku. Tam zobaczyłam wbiegającą po schodach pokojówkę Kathe Römisch, która zapewne przed chwilą odebrała na poczcie u Heinricha Newetzkata pocztówkę i pędziła do pokoju, by ukradkiem czytać wyznania od ukochanego chłopca ze Świdnicy. Zniknęła mi z oczu na półpiętrze, gdzie przed marmurowym popiersiem Conrada Ernsta Maximiliana czekał na mnie kasztelan Fichte, by – pobrzękując kluczami – odprowadzić mnie aż na pierwsze piętro. Tam kolejno przychodzili do mnie i odchodzili niemal wszyscy bohaterowie tej książki i w ich towarzystwie zwiedzałam Książ. Była to moja najwspanialsza wizyta w tym miejscu. Bardzo chciałabym, by po przeczytaniu tej książki każdy jej czytelnik doznał tego samego i mógł zwiedzić zamek w towarzystwie ludzi, których historie tu opowiedziałam. Wierzę bowiem w siłę wyobraźni i otwartości na opowieść, jaka toczy się wokół nas.
Agnieszka Dobkiewicz
Plan zabudowań kompleksu zamkowego i książęcej stadniny na przełomie XIX i XX wieku
(plan datowany na 1919 rok)
1. Zamek Książ
Tu mieszkali w pokojach dla służby Kathe Römisch, Josef Lindenau i Paul Seidel, a w pomieszczeniach przy pokojach dziecięcych guwernantki Thirza Smith i Gertrude Geise
2. Dziedziniec honorowy
3. Baszta Prochowa
4. Oficyna południowa (Dom Kawalerów)
Na parterze znajdowało się mieszkanie Heinricha Nüttgena, a na piętrze księżnej Daisy von Pless
5. Oficyna południowa
Muzeum rodzinne
6. Budynek bramny
Biblioteka
7. Budynek bramny
Mieszkanie Josefa Hanusska
8. Stary dziedziniec
9. Kotłownia
10. Stare ogrodnictwo
Dom Louisa Hardouina, a później Maxa Gubego
11. Kryta ujeżdżalnia
12. Powozownia
13. Stajnia główna
14. Kuźnia
Mieszkanie kowala Ernsta Menzla
15. Wartownia
16. Dziedziniec pralniczy
17. Dom Kasztelana
Mieszkanie Paula Fichtego
18. Nowa poczta
Nad nią mieszkał Heinrich Newetzkat
19. Dziedziniec drzewny
20. Warsztat i drewutnie
21. Pralnia i magiel
22. Dom Muszkieterów
23. Stara ujeżdżalnia
24. Oficyna północna
Mieszkanie Paula Hohbauma
25. Dom dyrektora stadniny Aleca Stewarta
Miejsca zamieszkania pozostałych bohaterów książki
Jelenia Góra: Amalie Metzner
Pszczyna: Ezechiel Zivier
Świebodzice: Richard Ludwig, Charlotte Freytag
Wałbrzych: Paul Ritter, Rudolf von dem Hagen, Humbert Walcher von Molthein i w ostatnim okresie Louise Crowther
PROLOG
A jednak takiego świętokradztwa nikt się tu nie spodziewał.
W połowie maja 1945 roku dawnych służących Hochbergów z Książa zelektryzowała nieprawdopodobna wiadomość. Być może przyniosła ją pani Biedermann, a może pani Gottwald. Tego nikt już nie pamiętał. Któraś z nich, jak szeptano, przechodziła przypadkiem koło Papelberg (Topolowej Górki), gdzie mieściło się mauzoleum rodziny Hochbergów, dawnych właścicieli majątku książańskiego. Kobietę zaniepokoiło, że krata, zazwyczaj zamknięta, teraz stała otworem. Ostrożnie podeszła, rozejrzała się, ale nikogo nie było. Weszła więc do kaplicy, której drzwi też były otwarte na oścież. Gdy przestraszona, a może bardziej wzruszona stała tak w przygaszonym świetle, wpadającym do środka przez okienne witraże, dotarło do niej, czego była świadkiem. Wstrząśnięta natychmiast pobiegła w stronę Książa i zaalarmowała pozostałych mieszkańców. Zdaje się, że pierwszy o świętokradztwie usłyszał od niej pan Hohbaum – kiedyś wszechmogący, zarządzający Generalną Dyrekcją w Wałbrzychu, a dziś schorowany bibliotekarz. Gdy wysłuchał rozdygotanej kobiety, zasłabł. Wszyscy tu wiedzieli, że ma chore serce, odprowadzili go więc do mieszkania w zamkowej oficynie.
W tym czasie nadbiegli już dawny kasztelan Paul Fichte i mastalerz Edward Wawrzyczek. Uradzili wspólnie, że nie ma na co czekać – trzeba dokładnie sprawdzić, co się stało w mauzoleum, czy kobiecie coś się nie przewidziało i czy nie doszło do nieporozumienia. Wizja lokalna była krótka, a wniosek jeden: było gorzej, niż myśleli. Blaszany sarkofag Herzoga, dziadka żyjącego księcia, był rozpruty, a jego kości ktoś porozrzucał po kaplicy. To samo spotkało ciała jego dwóch małżonek, pochowanych tu także księżnych – Marie i Mathilde.
Fichte opowiadał później, że najbardziej ścisnął go za serce widok sprofanowanego grobu ich wnuczki – zmarłej niemal zaraz po urodzeniu córki księżnej Daisy i Hansa Heinricha XV. Trumna Daisy, którą pochowano zaledwie dwa lata wcześniej, też została zniszczona. Ktoś zerwał z szyi księżnej mały sznur pereł i zdjął ślubną obrączkę z palca.
Mężczyźni pozbierali rozrzucone po podłodze kości książęcej rodziny i zabezpieczyli drzwi kaplicy. Klęcząc na posadzce przed zniszczonymi sarkofagami, jeszcze dotkliwiej odczuli wagę świętokradztwa, do którego tu doszło. Nikt nie miał wątpliwości, że dokonali go Sowieci, którzy już od tygodnia byli w Książu i okolicy, grabiąc skrzętnie wszystko, co wpadło im w ręce. Śmiali się przy tym, a stawiających opór traktowali kolbami karabinów.
Dawni służący uradzili wspólnie, że coś takiego nie może się powtórzyć. Ogrodnik Scholtz, który od kilkunastu dni znów chodził w cywilnym ubraniu, zaproponował, by trumny z ciałami właścicieli Książa trafiły na ewangelicki cmentarz w Niedersalzbrunn (Szczawienku).
Pod osłoną nocy on, Fichte, Wawrzyczek i Szczotka położyli trumny na specjalnej platformie zaprzężonej do bryczki i wywieźli na nekropolię. Tylko oni wiedzieli, że trafiły tam jedynie cztery z nich. Dawni służący uznali bowiem, że ciało ostatniej pochowanej tu księżnej – Angielki Daisy – zostanie w Książu. Zobowiązali się też, że nikomu nie ujawnią miejsca jej pochówku. Scholtz wybrał kwaterę z widokiem na zamek, w parku, który tak kochała, pod krzewem rododendronów. Jednak i tym razem zabrakło im czujności. Nie wzięli pod uwagę, że świeży grób w ziemi znów zwabi radzieckich żołnierzy. Wkrótce służący ponownie znaleźli szczątki swojej księżnej wystawione na widok publiczny. Uznali, że również jej trumna powinna trafić na cmentarz w Niedersalzbrunn.
Miejska legenda głosi, że każdego roku w dniu urodzin Daisy – 28 czerwca – ktoś składał na grobie kwiaty, ponoć białe stokrotki. Aż w latach osiemdziesiątych XX wieku Polacy zbudowali w tym miejscu Aleję Charles’a de Gaulle’a. Jednak opowieść o wielkiej ofiarności służących wobec swojej księżnej i ich wierności przetrwała do dziś.
Czy wydarzenia z połowy maja 1945 roku wyglądały dokładnie tak? Zapewne historia ta różniła się w szczegółach. Nie zmienił się uniwersalizm opowieści o książańskich służących. Choć ich historie rozmył upływający czas, wystarczy zamknąć oczy i posłuchać bijącego zegara. On ciągle te historie odmierza.PRZYPISY
W pamięci Hamburczyków szczególnie utrwalił się wielki nalot w nocy 27/28 lipca 1944 roku, kiedy w morzu ognia zginęło około trzydziestu–czterdziestu tysięcy osób.
Heil dir im Siegerkranz (Chwała Ci, w wieńcu zwycięzcy) – niemiecka pieśń patriotyczna będąca w latach 1871–1918 nieoficjalnym hymnem Cesarstwa Niemieckiego. Wykonywana była z okazji rocznicy wstąpienia na tron cesarzy i królów niemieckich, a także ich urodzin lub śmierci.
God Save the King (Boże, chroń króla) – hymn brytyjski.
Ten i kolejne cytaty w rozdziale, jeśli nie oznaczono inaczej, pochodzą z artykułu Ślub w wyższych sferach opublikowanego 9 grudnia 1891 roku w angielskim „The Times”, w tłumaczeniu Mateusza Mykytyszyna. Artykuł w posiadaniu Fundacji Księżnej Daisy von Pless.
Daisy von Pless, Daisy, księżna von Pless o sobie, czyli Taniec na wulkanie, tłum. Barbara Borkowy, Wałbrzych 2022, s. 39.
Mary Adelaide z domu FitzPatrick, zwana Patsy (1854–1920) – irlandzka arystokratka, słynna piękność swoich czasów i żona pułkownika Williama Cornwallisa-Westa, zwanego Poppets, ojca księżnej Daisy.
„Niech Bóg Wam Pszczyni”. Za: W. John Koch, Daisy. Księżna Pszczyńska, Pszczyna 2007.
Victoria Mary Augusta Louise Olga Pauline Claudine Agnes (1867–1953) – członkini brytyjskiej rodziny królewskiej. Po objęciu tronu przez jej męża Jerzego V została królową Zjednoczonego Królestwa, a po jego śmierci w 1936 roku – królową wdową. Była matką dwóch królów – Edwarda VIII, który abdykował, i Jerzego VI. Jej wnuczkami były Elżbieta i Małgorzata. Ta pierwsza została w 1952 roku królową Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej i panowała aż do 2022 roku.
Już po wojnie sznur pereł obrósł legendą, która właściwie wciąż ewoluuje na naszych oczach. Według niej podczas podróży Daisy po Morzu Czerwonym perły na polecenie księcia wydobywali w trudzie poławiacze pereł. Jeden z nich miał zginąć na ich oczach, przeklinając księżniczkę. W jednej z wersji przeczytałam nawet o jego krwi, która miała poplamić jej śnieżnobiałą suknię.
Jäger – termin użyty przez Daisy – ma w języku niemieckim dwa znaczenia. Jäger (jegrzy) to formacja lekkiej piechoty strzelców wyborowych z XVIII–XIX wieku. Jäger (łowczy, myśliwy) to też określenie funkcji na dworach arystokratycznych i szlacheckich, związanej z polowaniami i opieką nad zwierzyną łowną w danym majątku. W tym wypadku Daisy miała na myśli to drugie znaczenie.
Brama Lwów – wzniesiona w stylu późnobarokowym pod koniec XVIII wieku. Jej projektantem był pochodzący z Hesji Christian Wilhelm Tischbein (1751–1824), malarz i architekt na dworze hrabiego Hansa Heinricha VI von Hochberga (1768–1833).
Opis miasta odtwarzam na podstawie artykułu opublikowanego w „Der Freiburger Bote” z 7 lipca 1892 roku.
Daisy von Pless, Daisy, księżna von Pless o sobie..., s. 301.
Obóz dla internowanych w Ruhleben – cywilny obóz w okresie pierwszej wojny światowej. Znajdował się dziesięć kilometrów na zachód od Berlina. Powstał na terenie toru wyścigów konnych, wytyczonego w 1908 roku na północ od linii kolejowej Berlin–Hamburg.
Obóz jeniecki Döberitz w pobliżu Berlina powstał w 1915 roku na terenie największego poligonu wojskowego w Niemczech. Poligon ten używany był przez blisko trzysta lat przez wojska pruskie, Reichswerę, Wehrmacht i sowieckie siły okupacyjne po drugiej wojnie światowej. Poligon został zamknięty w 1992 roku. Obóz posiadał filie w miejscowościach Rohrbeck i Dyrotz. Przewinęło się przez niego około trzydziestu tysięcy jeńców alianckich.
Więcej o tej postaci w rozdziale ósmym.
Właściwie Wilhelm Albert Edward hrabia von Hochberg, baron zu Fürstenstein, IV książę von Pless (1900–1984).
Alexander Friedrich Wilhelm Georg Konrad Ernst Maximilian von Hochberg, książę von Pless, hrabia von Hochberg (1905–1984).
Edwina Lillian FitzPatrick, zwana Eną (1893–1984) – angielska arystokratka, bliska kuzynka księżnej Daisy, córka Roberta Persee „Boba” Fitz-Patricka i Caroline Rebecce FitzPatrick.