-
nowość
-
promocja
Zanim nadejdzie czas - ebook
Zanim nadejdzie czas - ebook
Każdy wybór ma swoją cenę…
Lilka – niepoprawna romantyczka, pełna pogody ducha i zawsze chętna do przygód – staje u progu dorosłości. Przeżywa pierwsze zauroczenia i prawdziwą wielką miłość, ale musi też pokonać przeszkody, jakie spotyka na swojej drodze.
Kto decyduje o losie człowieka? Przeznaczenie? A może każdy sam kieruje swoim życiem, kiedy stojąc na rozdrożu, podejmuje decyzję, w którą stronę się udać? Lilka wciąż zadaje sobie to pytanie i stale walczy z przeznaczeniem, które zawsze stawia na swoim. Być może właśnie dzięki temu jej historia jest burzliwa i pełna emocji. Przeplatają się w niej smutek i radość, chwile szczęścia oraz te tragiczne.
Czy dziewczyna wybierze właściwą drogę? Czy zaufa przeznaczeniu i sprosta przeciwnościom? Przekonacie się, sięgając po pierwszy tom „Sagi o życiu Lilki” – opowieści opartej na prawdziwych wydarzeniach, w której poznacie historię nie tylko Lilki, ale również jej rodziny i przyjaciół.
| Kategoria: | Biografie |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68695-52-6 |
| Rozmiar pliku: | 4,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Sagę o życiu Lilki dedykuję przede wszystkim moim dzieciom i wnukom: Marcinowi, Joasi, Markowi, Kindze, Julitce i Nikosiowi. To dla nich (i dla siebie również) spełniam marzenia o pisaniu i to dzięki nim moje życie pomimo upływu lat wciąż nabiera tempa.
Do tego, abym w ogóle sięgnęła po pióro i napisała tę książkę, przyczyniło się kilka osób, o których wspomniałam w poprzednim wydaniu. Jednak do zrobienia kolejnego kroku i do wydania tej historii – w takiej formie jak obecnie – namówiły mnie zupełnie inne osoby. Są to między innymi trzy wspaniałe pisarki, rzeszowianki i moje przyjaciółki: Ania Ziobro, Małgosia Matwij i Jadzia Buczak, którym jestem ogromnie wdzięczna za wsparcie, pomoc i przede wszystkim za to, że we mnie uwierzyły. Dziękuję również Marcinowi Halskiemu i Wydawnictwu Nie powiem za zaufanie i za możliwość wznowienia tej sagi, co było dla mnie niezwykle istotne.
Podziękowania należą się również Beacie Sagan-Szendzielorz za ogromną pomoc w zredagowaniu – za spojrzenie chłodnym okiem na to, co dla mnie czasami było trudnym wyborem. To dzięki jej „diecie odchudzającej” ta książka wygląda dużo ciekawiej.
A także dziękuję Ani Kucharskiej za korektę. Ania również wykonała wspaniałą robotę, szlifując moją stylistykę do perfekcji i dając kilka cennych uwag.
I na koniec chcę jeszcze podziękować moim serdecznym przyjaciółkom Eli R. i Danusi W. za codzienne wsparcie i motywację do dalszego pisania. Za to, że w chwilach zwątpienia zawsze są blisko mnie i nie pozwalają rezygnować z marzeń.
Życie jest piękne, gdy wokół tyle dobrych ludzi, ale nawet kiedy bywa smutno, pamiętajmy, że żadna burza nie trwa wiecznie, a po niej zaświeci słońce, tak jak świeci ono teraz dla mnie.Wstęp
Tomasz spojrzał na mnie z czułością. Zobaczyłam te ciepłe iskierki w jego oczach i zrozumiałam, że on wie, kim jestem, skąd mnie zna, że pamięta. Wziął moją dłoń, ucałował ją, przytulił do swojej piersi i się uśmiechnął.
– Teraz już nie pozwolę ci zniknąć z mojego życia. Wtedy pojawiłaś się w nim na krótką chwilę. Byłem pewien, że jesteś mi przeznaczona, ale ty wybrałaś inną drogę. Żałowałem później, że o ciebie nie zawalczyłem. Myślałem, że tak widocznie musiało być, że się pomyliłem, a los po prostu spłatał mi przykrego figla, najpierw dając nadzieję, a potem ją zabierając.
Jego słowa potwierdziły tylko moje domysły. Może i faktycznie byliśmy sobie przeznaczeni, tylko ja popełniłam błąd, dokonując wyboru, który zaważył na całym naszym życiu.
– Ja też miałam wrażenie, że przez moją decyzję twoje życie nie ułożyło się, tak zresztą, jak i moje. Kiedy już dowiedziałam się, jak potoczyły się twoje losy, prosiłam Boga, bym mogła cię za to przeprosić, bo być może zadecydowałam wtedy błędnie, myśląc, że tak właśnie powinno być. I wychodzi na to, że Bóg mnie wysłuchał, dając nam drugą szansę, bym mogła naprawić swój błąd. Choć wiem, że na wiele rzeczy jest już za późno…
– Na miłość nigdy nie jest za późno – powiedział, przytulając mnie do siebie.
Znów patrzyliśmy sobie w oczy jak wiele, wiele lat temu, a potem nasze usta odnalazły się w czułym pocałunku, by zakończyć historię, która powinna mieć zupełnie inny przebieg. A może nie? Może tak właśnie miało być? Tego nikt z nas nie wie, a czasu już nie cofniemy. Najważniejsze, że się znów odnaleźliśmy i odtąd, tak długo, ile jeszcze los nam pozwoli, możemy wspólnie iść przed siebie.
Ten fragment jest po to, by Was, drodzy czytelnicy, zachęcić do wysłuchania historii mojego życia. Życia, w którym działo się bardzo wiele. Mogłabym tymi wszystkimi wydarzeniami obdarzyć kilka osób. Smutek, łzy, radość, niesamowite zwroty akcji, chwile szczęścia i chwile tragiczne; i co najważniejsze: jeżeli ktoś myśli, że sam może decydować o swoim życiu, kierować nim i panować nad sytuacją, to moim zdaniem bardzo się myli. Na podstawie własnych doświadczeń uważam, że los i przeznaczenie lubią wtrącać swoje trzy grosze i to one najczęściej wyrokują o wyborach, które niby są nasze. To znaczy do pewnego stopnia faktycznie sami układamy własne życie, dostajemy do ręki jakieś talenty i albo je realizujemy, albo zaprzepaszczamy, a los tylko przygląda się temu i w odpowiednim momencie interweniuje, by było tak, jak on zaplanował. Zapewne też każdy z nas musi stanąć na jakimś rozdrożu, lecz nieważne, jakiego dokonamy wyboru, docelowo zawsze jest to zgodne z tym, co przeznaczył dla nas los – bez względu na to, jak bardzo chcielibyśmy dojść zupełnie gdzie indziej.
Takie właśnie było całe moje życie. Walczyłam z losem i przeznaczeniem i chyba nietrudno domyślić się, kto miał najwięcej do powiedzenia, kto wygrywał wszystkie potyczki. Tak, właśnie tak. To los i przeznaczenie, ale może dzięki temu moje życie było tak ciekawe, burzliwe i warte opowiedzenia. Zwłaszcza ku przestrodze, choć i nauki jakieś wyciągnąć z tego można. A co mnie do tego skłoniło? Któregoś dnia pewna znajoma, słuchając, jak opowiadam o tym wszystkim, co mnie w życiu spotkało, stwierdziła, że powinnam napisać książkę. Długo się nad tym zastanawiałam. W końcu poprosiłam autorkę owej książki, którą właśnie trzymacie w ręku, by spisała moje dzieje. Tak oto powstała Saga o życiu Lilki, czyli o mnie. Kim jestem? Nazywam się Liliana… No dobra, na razie podam panieńskie nazwisko, by zbyt wcześnie nie zdradzić Wam wszystkiego. Tak więc jeszcze raz: nazywam się Liliana Bieńczyk i nie jestem żadną celebrytką ani nikim znanym, ot po prostu zwykłą kobietą. Nie mam za sobą żadnych studiów, doktoratów i tym podobnych, ani nawet matury. Czy zatem brak tych wszystkich papierków stawia mnie w gorszej sytuacji? Zaniża moją inteligencję i odbiera szansę na osiągnięcie jakichś sukcesów? Otóż nie. To, że naukę zakończyłam na szkole zawodowej, wynikało z wielu różnych przyczyn – na pewno nie z braku inteligencji. A czy życie takich osób może być bogatsze w wydarzenia, ciekawsze? Myślę, że to też nie ma znaczenia. Czytając historię mojego życia, przekonacie się, jak wiele z Lilki może być w Was i na odwrót.
Życie składa się z wielu drobiazgów, rzeczy małych i dużych, nie da się wszystkiego opisać dokładnie. Skupię się więc na sobie i swoich przeżyciach, na radościach i smutkach, na upadkach i podnoszeniu się z nich, na walce z przeciwnościami losu i o szczęście swoich najbliższych. Na chwilach, które były dla mnie ważne, czasami trudne, innym razem piękne, ale niezaprzeczalnie zostawiły ślad w moim sercu. Historia, którą oddaję w Wasze ręce, może wywołać wiele refleksji, zadumy, kpiącego uśmiechu, ale też i możecie w niej odnaleźć samych siebie.
Wiem też, że nie wszystkim spodoba się moja historia, decyzje, które podjęłam, moje spojrzenie na świat i wiarę. Aczkolwiek takie właśnie było moje życie, tak to widziałam i tak czułam. Wy jedynie możecie to tylko zaakceptować lub nie. Nie mam zamiaru nikogo oceniać ani rozliczać. Opowiem jedynie to, co się wydarzyło i jaki wpływ miały te wydarzenia na mnie samą.
To co? Jesteście gotowi na wysłuchanie mojej historii? Jeżeli tak, to usiądźcie wygodnie i posłuchajcie, będzie to bowiem naprawdę bardzo długa opowieść…