-
nowość
Zanim ucichnie melodia - ebook
Zanim ucichnie melodia - ebook
Muzyka może cię ukoić… albo doprowadzić do szaleństwa.
Dziewiętnastoletnia Blaire McMillan rozpoczyna nowy etap życia w małej szkockiej wsi. Jej narzeczony, Alexander, jest marynarzem, więc tuż po przeprowadzce dziewczyna zostaje sama.
To dla niej idealna okazja, by zacząć pracę, nawiązać nowe znajomości i odnowić swoją pasję do gry na fortepianie. W tym celu Blaire korzysta z instrumentu, który pozostał po poprzedniej właścicielce domu.
Spokój, jaki dziewczyna zyskuje, szybko zostaje jednak zakłócony. Budynek zaczyna ukazywać swoje mroczne oblicze.
McMillan słyszy melodię nawet wtedy, gdy sama nie dotyka klawiszy. Koszmary stopniowo mieszają się z rzeczywistością, a ludzie, których nie powinno być na tym świecie, próbują za wszelką cenę do niego wtargnąć.
Umiłowana przez dziewiętnastolatkę muzyka, zamiast uśmierzać ból, stopniowo prowadzi ją do obłędu. Czy z tej ścieżki da się jeszcze zawrócić? A może kto raz wpadnie w sidła własnego umysłu, już nigdy się z nich nie uwolni?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Obyczajowe |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8423-471-6 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Gra na fortepianie była moim życiem. Czułam, że jestem związana z tym instrumentem nie tylko ciałem, ale i duszą. Wiedziałam, że oddycham po to, by doskonalić się w muzyce, i że prawdopodobnie umrę podczas uderzania w klawisze. Kochałam to całym sercem. Żywiłam do fortepianu tak silne, płomienne uczucie, jakiego nigdy wcześniej nie miałam okazji doświadczyć. Niczego tak nie uwielbiałam. Tamtej nocy spod moich palców wydobywała się melodia pełna dramatyzmu. Wygrywałam jeden z utworów Rachmaninowa i czułam, jak moje palce płoną żywym ogniem. Nie przestawałam jednak, pomimo wycieńczenia. Opadałam z sił nie tylko przez grę. Nie mogłam oszukać wieku, który podstępnie okradał mnie z energii życiowej. Kiedy tak grałam, czułam, jak powoli przechodzę na drugą stronę. Życie ulatywało ze mnie z każdą kolejną nutą. Zanim się obejrzałam, słońce wdrapywało się na horyzont. Feeria barw za oknem inspirowała mnie jeszcze bardziej. Nie spostrzegłam nawet, kiedy przestałam grać, ale melodię słyszałam do samego końca. Tamtego dnia rano przyszła po mnie Śmierć. Wyglądała inaczej, niż ją sobie wyobrażałam – nie miała kosy i czarnej szaty pokrywającej ciało. Była zjawiskowo piękna. Mieniła się różnymi kolorami, które stapiały się ze sobą i tworzyły trudną do określenia, nieuchwytną barwę. Ciągle przybierała inny kształt. Chwilami wydawało mi się, że spogląda na mnie z zadowoleniem. Zaraz po tym jednak jej oczy znikały. Wydobywała się z niej najcudowniejsza pieśń, jaką kiedykolwiek słyszałam. Gestem dłoni zachęcała, abym podążała za nią. Szłam więc i nie myślałam o niczym. Nie pamiętam, co mijałam po drodze, ale wiem, że czułam się wspaniale. Nie rozglądałam się na boki, a tym bardziej nie ośmieliłam się odwrócić. Liczyło się tylko to piękno, które widziałam naprzeciw – coś niewyobrażalnie doskonałego, co sama od zawsze pragnęłam stworzyć. Czułam, że tracę połączenie z własnym ciałem. Nie byłam już sobą. Chyba tak naprawdę nigdy nie poznałam samej siebie.
Tam, dokąd zmierzałam, pojęcie czasu nie istniało. Nie doświadczałam jego upływu. Trafiłam do Otchłani – części zaświatów przeznaczonej dla zmarłych, którzy zostawili na Ziemi niedokończone sprawy. Mogli pozostać tam na dobre albo tułać się dalej pośród żywych. Wybór należał do nich. Tej nocy wszystkie duchy zatańczyły do mojej melodii.