Zawsze wierna - opowiadanie erotyczne - ebook
Zawsze wierna - opowiadanie erotyczne - ebook
„Rozkoszuje się tym, że wabi go i uwodzi na odległość. Pod jego spojrzeniem Elin staje się rozgrzana i mokra. To, że się jest pożądaną, oznacza posiadanie władzy i właśnie w tym momencie to ona ma nad wszystkim kontrolę – nad swoim życiem i nad jego pożądaniem”.
Elin bawi się w studenckim pubie, gdzie po raz pierwszy spotyka Rolanda. Jest czarujący, to prawdziwy dżentelmen i do tego niesamowicie przystojny – ma wszystko, o czym zawsze marzyła. Jest tylko jeden problem – ma już partnera.
Chociaż wie, że nie powinna, następnego wieczoru wraca do pubu, żeby znów spotkać Rolanda. Elin wie, że wybory, których dokona tego wieczoru, mogą zmienić wszystko. Balansuje między wiernością a zdradą – na granicy, która wraz z wypijanym przez Elin alkoholem staje się coraz bardziej płynna. Jej ciało pragnie i przywołuje Rolanda, jednak sumienie ciągle przypomina o chłopaku, który czeka na nią w domu. Musi dokonać wyboru.
Kogo w końcu Elin wybierze?
Lisa Vild to pseudonim szwedzkiej autorki opowiadań erotycznych. W swoich książkach w sposób bezpruderyjny porusza delikatne i odważne tematy. Uważa, że seks powinien być dostępny dla wszystkich, i chce pokazać go jako coś naturalnego i pełnego niuansów. Czy to, o czym pisze, jest oparte na jej własnych doświadczeniach, pozostaje jednak bez odpowiedzi.
| Kategoria: | Erotyka |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-87-26-33472-2 |
| Rozmiar pliku: | 199 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Przyszła tu z koleżankami, z tym że one czują się tu jak u siebie i są w imprezowych nastrojach, a ich entuzjazm jest zaraźliwy. Dlatego mimo negatywnego nastawienia przez głowę Elin przebiega myśl, że w sumie może być to dość udany wieczór. Ale jeśli ma go przetrwać, musi wlać w siebie kilka piw, żeby się odprężyć. Z tą myślą i ze wzrokiem utkwionym w barze dryfuje przez morze ludzi.
Przy barze jak zawsze jest koszmarny ścisk, ale z determinacją, która może cechować tylko studenta kupującego piwo z dużym rabatem, Elin udaje się przepchnąć do przodu, a po chwili składa zamówienie u tyczkowatego chłopaka, który wygląda, jakby był na granicy niepełnoletniości.
Gdy wlewa chłodne piwo do ściśniętego gardła, czuje, jak pod jego wpływem napięte mięśnie karku trochę się rozluźniają. Rozgląda się wokół. Jest godzina dwudziesta druga trzydzieści cztery, a marzy tylko o tym, by pojechać do domu, do swojego partnera, wśliznąć się do ciasnego łóżka o szerokości stu dwudziestu centymetrów i zasnąć obok Sama.
– Chodź, zatańczymy –wrzeszczy jej do ucha Joel, próbując przekrzyczeć muzykę i gwar, a potem łapie Elin za ramię i ciągnie ją na ciasny i pełen ludzkiego potu parkiet.
Zaczynają tańczyć, a wokół Elin wszystko wokół się rozmywa. Nie ma już znaczenia potworna ciasnota, napaleni i obmacujący ją faceci czy to, że ktoś tak bardzo się uchlał, że rzyga w kącie. Jest tylko ona, muzyka i jej oddech.
W pewnym momencie Elin wykrzykuje:
– Potrzebuję powietrza! Idzie ktoś do palarni?
Ale nikt ze znajomych nie ma na to ochoty, więc na chwiejnych nogach sama wychodzi z ciasnego lokalu i dociera do palarni. Choć to może za dużo powiedziane, bo cała ta palarnia to niewielkie podwórko z długą ławką i ogromną popielniczką.
Elin popatruje wokół, ale widzi tylko migające na ciemnym nocnym niebie gwiazdy. Rozluźnia się, oddycha z ulgą, bo ku jej radości nie ma tu żywej duszy. Siada na ławce i opiera brodę na podciągniętych kolanach. Zamyka oczy i głęboko wdycha świeże powietrze. Wdech. Wydech. Kiedy będzie mogła wrócić do domu? Dopiero co tu przyszli całą grupą i wypili zaledwie po jednym piwie, więc na powrót jest jeszcze zbyt wcześnie. Zbyt nudno.