Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Zbiegli naziści - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
26 sierpnia 2026
4433 pkt
punktów Virtualo

Zbiegli naziści - ebook

Po zakończeniu II wojny światowej wielu wysoko postawionych funkcjonariuszy SS uniknęło kary. Opuścili Europę zaskakująco łatwo – to od lat skłaniało do mnożenia teorii spiskowych. Poważni historycy dotąd jednak nie zajmowali się tym tematem.

Książka Geralda Steinachera uzupełnia tę lukę. Autor wnikliwie bada okoliczności, w jakich dochodziło do ucieczek, i trasy, którymi zbiegowie podążali. Odpowiada również na pytanie, kto udzielał pomocy zbrodniarzom wojennym. Dowodzi ostatecznie, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż organizował dokumenty i ułatwiał zmianę tożsamości. Opisuje także rolę Watykanu i wewnątrzkościelny konflikt pomiędzy moralnością a Realpolitik. Nie pomija również roli aliantów, zwłaszcza amerykańskich służb wywiadowczych, które na początku zimnej wojny werbowały byłych agentów SS.

Fakty opisane przez Steinachera są nie mniej zajmujące niż wytwory wyobraźni Fredericka Forsytha.

"To książka podsumowująca lata badań i rozprawiająca się definitywnie z mitami i półprawdami na temat losów zbrodniarzy nazistowskich, którym po 1945 roku udało się opuścić Europę. Jej bodaj największą zaletą jest racjonalne, ugruntowane źródłowo wytłumaczenie, dlaczego wszechogarniający, brunatno-czarny spisek po prostu nie był im potrzebny. Steinacher wykracza daleko poza opis setek przypadków udanych ucieczek. Nie ulega teoriom spiskowym, pokazuje złożoność konkretnych sytuacji, wyjaśnia motywy i powiązania personalne." prof. dr hab. Włodzimierz Borodziej

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8396-371-6
Rozmiar pliku: 4,5 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA I PODZIĘKOWANIA

Niniejsza publikacja powstała jako praca habilitacyjna przygotowana na Uniwersytecie Leopolda Franzensa w Innsbrucku w 2007 roku. Na potrzeby wydania książkowego została skrócona i poprawiona. Zgłębienie tego tematu wymagało długich okresów poszukiwań archiwalnych w Europie i w Stanach Zjednoczonych w ciągu minionych pięciu lat.

Praca ta nie mogłaby powstać bez wsparcia różnych instytucji i osób prywatnych. Przede wszystkim chciałbym podziękować Muzeum Holokaustu w Stanach Zjednoczonych, gdzie pozwolono mi pracować nad rozprawą w ramach stypendium badawczego. Mogłem prowadzić poszukiwania w archiwum muzeum, a wielu jego pracowników udzielało mi bezcennych wskazówek, w tym Peter Black, Jürgen Matthäus, Lisa Yavnai, Bruce Tapper, Suzanne Brown-Fleming, Jan Lambertz i Richard Breitman.

Otrzymałem również ważne sugestie i wsparcie od pracowników archiwów, z którymi konsultowałem się w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Na szczególne podziękowania zasłużyli: Marija Fueg z Archiwum Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie, John E. Taylor z College Park w stanie Maryland, Harald Toniatti z Archiwum Państwowego w Bolzano i Elisabeth Klamper z Centrum Dokumentacji Austriackiego Ruchu Oporu w Wiedniu. Matteo Sanfilippo okazał mi wielką pomoc w rozwiązywaniu problemów dotyczących archiwów rzymskich. Chciałbym też podziękować Johannowi Höristowi, proboszczowi Santa Maria dell’Anima, niemieckiego i austriackiego kościoła w Rzymie, za jego pomoc i wsparcie podczas poszukiwań w tamtejszym archiwum.

W ciągu kilku lat rozmowy z kolegami i przyjaciółmi motywowały mnie i inspirowały na różne sposoby. Wiele pomysłów, sugestii, pytań i kontaktów wynikło z tych spotkań. W tym momencie chciałbym wyrazić szczególne podziękowania Hansowi Heissowi, Leopoldowi Steurerowi, Stas Nikolovej, Andrei Di Michele, Horstowi Schreiberowi, Renate Telser i Christofowi Mauchowi. Zachęcali mnie do pracy nawet w trudnych chwilach, a bez pomocy i wsparcia Hansa Heissa i Leopolda Steurera niniejsza książka nie mogłaby powstać. Poprawili również kilka rozdziałów, jeśli chodzi o język, formę i treść, poświęcając na to mnóstwo cennego czasu. Chciałbym szczególnie podziękować mojemu mentorowi Rolfowi Steiningerowi z Innsbrucku, który uważnie śledził moje postępy zawodowe i akademickie. Jako szef instytutu na Uniwersytecie w Innsbrucku Rolf Steininger zawsze ściśle łączył historię regionalną ze współczesną historią powszechną: ta perspektywa wpływa na moją pracę do dziś. Podczas moich studiów w Stanach Zjednoczonych Günther Bischof z Nowego Orleanu zapoczątkował nową (i szeroką) dziedzinę współczesnych badań historycznych, które nadały mojej pracy naukowej nowy kierunek. Chciałbym podziękować Lindzie i Ericowi Christensonom za ich nieustającą gościnność w ciągu minionych kilku lat w Stanach Zjednoczonych. Carlo Gentile i Kurt Schrimm zapewnili mi wgląd w procesy hitlerowskich zbrodniarzy wojennych we Włoszech i w Niemczech w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Shraga Elam dostarczył mi wielu dodatkowych informacji na temat operacji „Bernhard”. Uki Goñi i Luis Moraes z Buenos Aires wnieśli istotny wkład w moje zrozumienie współczesnej argentyńskiej polityki i historii. Historycy Wolfgang Benz, Klaus Larres, Reiner Pommerin i Anton Pelinka zgłosili cenne spostrzeżenia, które pozwoliły poprawić moją pracę habilitacyjną.

Eva Trafojer, Norbert Sparer, Christian Url, Tanja Schluchter i Thomas Pardatscher poświęcili wiele godzin na korektę poszczególnych rozdziałów niniejszej pracy, co znacznie ułatwiło mi wprowadzenie końcowych poprawek. Lou Bessette z Montrealu w Quebecu pomógł mi przetłumaczyć wstęp do wydania angielskiego; Harald Dunajtschik sporządził indeks i przedstawił wiele dodatkowych sugestii. Dziękuję Shaunowi Whiteside’owi za doskonałe tłumaczenie angielskie i Jennifer Shimek za ostateczną redakcję książki.

Mam dług wdzięczności wobec rodziny de Rachewiltzów za gościnność w zamku Brunnenburg niedaleko Merano – prawdziwym ustroniu dla myślicieli. To właśnie tam i w Ośrodku Studiów Europejskich na Uniwersytecie Harvarda powstała ostateczna wersja wydania angielskiego. Chciałbym również wyrazić podziękowania przyjaciołom i kolegom o podobnych zapatrywaniach: Georgowi Mischiemu, Pietrowi Fogalemu i Philippowi Trafoierowi, którzy cierpliwie znosili długie rozmowy na temat tej książki i poszczególnych problemów badawczych.

Rodzina i przyjaciele okazali wiele zrozumienia dla mojej pracy i nie pozwolili mi stracić styczności z życiem poza uczelnią. To im, a zwłaszcza mojemu bratu Wernerowi, dedykowana jest niniejsza książka.

G.S.

Waszyngton, Harvard / Boston i Brunnenburg pod Merano 2010WYKAZ SKRÓTÓW

ACC Allied Control Commission – Aliancka Komisja Kontroli

ACS Archivio Centrale dello Stato – Centralne Archiwum Państwowe (Włochy)

AGIUS Assistenza Giuridica agli Stranieri – Pomoc Prawna dla Cudzoziemców (Włochy)

AMG Allied Military Government – Aliancki Zarząd Wojskowy

CAPRI Compañía Argentina para Proyectos y Realizaciones Industriales – Fuldner y Cía – Kompania Argentyńska dla Realizacji Projektów Przemysłowych, Fuldner i sp.

CEANA Comisión para el Esclarecimiento de las Actividades del Nazismo en la República Argentina – Komisja do spraw Zbadania Działalności Nazistowskiej w Argentynie

CIA Central Intelligence Agency – Centralna Agencja Wywiadowcza (USA)

CIC Counter Intelligence Corps – Korpus Kontrwywiadu (USA)

DAIE Delegación Argentina de Inmigración en Europa – Delegatura Imigracyjna Argentyny w Europie

DAV Deutsche Antinazistische Vereinigung – Niemiecki Związek Antynazistowski

FBI Federal Bureau of Investigation – Federalne Biuro Śledcze (USA)

Gestapo Geheime Staatspolizei – Tajna Policja Państwowa (III Rzesza)

IRO International Refugee Organization – Międzynarodowa Organizacja do spraw Uchodźców

MKCK Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża

NARA National Archives and Record Administration – Administracja Archiwów i Rejestrów Państwowych (USA)

NCWC National Catholic Welfare Conference – Krajowa Konferencja Katolickich Instytucji Dobroczynnych (USA)

NSDAP Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników (III Rzesza)

ODESSA Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen – Organizacja Byłych Członków SS

OSS Office of Strategic Services – Biuro Służb Strategicznych (USA)

PCA Pontificia Commissione di Assistenza ai Profughi – Papieska Komisja Pomocy dla Uchodźców (Watykan)

SD Sicherheitsdienst – Służba Bezpieczeństwa (III Rzesza)

SS Die Schutzstaffel der NSDAP – Sztafety OchronneNSDAP (III Rzesza)

UNRRA United Nations Relief and Rehabilitation Administration – Administracja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy

USHMM United States Holocaust Memorial Museum – Muzeum Holokaustu w WaszyngtonieWPROWADZENIE

W 1967 roku Szymon Wiesenthal, nazywany „łowcą nazistów”, napisał w książce _The Murderers among Us_ :

Pod koniec 1947 roku zacząłem szukać tras ucieczek ważnych zaginionych nazistów, którzy figurują na listach poszukiwanych kilku krajów. Wiedziałem, że z końcem wojny wszyscy znaczniejsi dowódcy SS i funkcjonariusze Gestapo otrzymali z RSHA fałszywe dokumenty na nowe nazwiska. Ale byłem mniej zainteresowany nazwiskami niż trasami. Trzeba było ustalić, dokąd wyjechali i w jaki sposób, kto im pomagał i kto za wszystko zapłacił¹.

Wiesenthal nawiązywał wówczas do poważnej luki w badaniu okoliczności ucieczki funkcjonariuszy SS i zbrodniarzy wojennych za ocean – luki, której jemu nie udało się wypełnić i która nadal, kilkadziesiąt lat później, nie została jeszcze wypełniona. Niniejsza książka odtwarza ucieczki i trasy przerzutowe hitlerowskich zbrodniarzy po 1945 roku.

Nazizm i druga wojna światowa z jej masowymi zbrodniami i ludobójstwami wywarły ogromny wpływ na historię XX stulecia. W rezultacie studia nad nazizmem zyskały w ostatnich kilku dekadach wielką popularność. Liczba książek, artykułów, tekstów internetowych, filmów fabularnych i dokumentalnych na ten temat jest ogromna. Szczególnie istotne stały się obecnie badania nad zbrodniarzami hitlerowskimi, a centralne miejsce zajmują w nich sytuacja społeczna, motywy i działania planistów, wykonawców i uczestników ludobójstwa, jak na przykład w głośnej ostatnio powieści Jonathana Littella pod tytułem _Łaskawe_².

Ale ucieczka zbrodniarzy wojennych i członków SS jest na ogół pomijana. Dopiero w ostatnich kilku latach temat ten przyciągał coraz większą uwagę, natomiast po zakończeniu drugiej wojny światowej liczni hitlerowscy zbrodniarze wojenni i naziści uniknęli kary, uciekając za ocean. Okoliczności, które im to umożliwiły, i trasy, którymi podążali, jak również kwestia, kto pomagał zbrodniarzom wojennym, nie były przedmiotem wnikliwego dochodzenia³.

Przez całe dziesięciolecia funkcjonowały przemawiające do wyobraźni i jednocześnie uderzająco nierealistyczne wizje rzekomo potężnych tajnych organizacji takich jak ODESSA (Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, Organizacja Byłych Członków SS). Mit ODESSY, oparty na twierdzeniach Szymona Wiesenthala, stał się ucieleśnieniem spiskowej teorii potajemnego przetrwania nazistowskiej elity. Najbardziej znanym wyrazem takich idei jest napisana w 1972 roku powieść Fredericka Forsytha _Akta Odessy_, historia ściśle powiązanej grupy byłych esesmanów, którzy utworzyli tajną „organizację Odessa”. Zarówno powieść, jak i zrealizowany na jej podstawie film cieszyły się ogromną popularnością na całym świecie. Istnienie tej żywo nakreślonej konspiracyjnej grupy – która rzekomo miała do swojej dyspozycji znaczne środki finansowe i otaczała troskliwą opieką swoich członków, wynosząc ich na bardzo wysokie stanowiska w powojennym świecie – zostało z czasem uznane za fakt. ODESSA stała się znana jako największa tajna organizacja wszech czasów, potężne bractwo SS działające na skalę globalną za prawie nieprzeniknioną zasłoną tajemnicy. Surowa dyscyplina i autokratyczna struktura miały rzekomo sprawić, że jej członkowie byli gotowi odrodzić nazizm, uderzyć ponownie i narzucić światu brutalną antyutopię. Ale taki obraz nazistowskich zbiegów i tras ich ucieczki bardzo odbiegał od obiektywnej prawdy.

W 1946 i 1947 roku tajemnicza ODESSA naprawdę przyciągnęła znaczną uwagę służb takich jak amerykański Korpus Kontrwywiadu (CIC). Mimo wytrwałych poszukiwań agenci CIC nie zdołali jednak odkryć żadnych niezbitych faktów dotyczących okoliczności powstania, struktury czy konkretnych działań wyimaginowanej grupy. Zaczęli nawet podejrzewać, że niektóre drobne i mało znaczące kręgi esesmanów, czerpiąc zadowolenie z pogłosek, przyjęły nazwę ODESSA, aby stworzyć atmosferę tajemnicy wokół swojego bractwa. Większość informacji na temat ODESSY, które docierały do CIC, była bardzo mglista, a ich pochodzenie nie całkiem wiarygodne, ponieważ opierały się raczej na plotkach niż na faktach. Mimo to Amerykanie, przynajmniej początkowo, zdawali się wierzyć, że nazistowskie podziemie cieszyło się po wojnie długim życiem, i zawzięcie wypatrywali wszelkich najdrobniejszych zdarzeń i oznak, które potwierdzały tę obawę.

Ten zimnowojenny klimat nieufności dał początek uporczywemu mitowi, osadzonemu podobno w scenerii hotelu pod nazwą Maison Rouge, który do dzisiaj stoi w Strasburgu. Autorzy powieści sensacyjnych i dziennikarze prasy popularnej nadal przywołują fascynującą historię tajnej konferencji, która jakoby miała się tam odbyć 10 sierpnia 1944 roku. W jej trakcie osoby kierujące gospodarką Trzeciej Rzeszy wraz z wyższymi funkcjonariuszami SS miały opracować plan ocalenia nazizmu. Wielu ludzi, w tym takie autorytety jak Szymon Wiesenthal, wierzyło, że uczestnicy tamtego spotkania postanowili przelać potajemnie za granicę kilka miliardów marek „na pokrycie kosztów największej podziemnej organizacji w historii świata”. Wiesenthal obwieścił z przekonaniem, że wśród uczestników konferencji znalazł się baron węglowy Emil Kirdorf oraz magnaci stalowi Fritz Thyssen i Gustav Krupp, wszyscy czerpiący korzyści z przymusowej siły roboczej z obozów koncentracyjnych. Do dziś nie znaleziono ani cienia dowodu na poparcie tej niewiarygodnej historii o spotkaniu na wysokim szczeblu w celu zaplanowania narodzin Czwartej Rzeszy. W rzeczywistości Kirdorf zmarł w 1938 roku, Krupp ustąpił ze stanowiska w 1943 roku, a Thyssen był wówczas więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen⁴.

Za życia Wiesenthal wielokrotnie powracał do tematu ODESSY, najwyraźniej zafascynowany wiarygodnym symbolem, który współgrał z trudnościami, jakie napotykano w procesie powojennych rozliczeń z nazizmem. Legendarne spotkanie w Strasburgu i jego rzekoma rola w położeniu podwalin pod ODESSĘ zostały opisane przez niego w książce _The Murderers among Us_. Wiesenthal utrzymywał, że dowiedział się o organizacji w 1950 roku od „Hansa”, dobrze poinformowanego byłego funkcjonariusza niemieckiego wywiadu: kolejne przystanki-kryjówki na trasie ucieczki nazistów miały być urządzone mniej więcej co czterdzieści kilometrów w miejscach takich jak klasztory; ostatni etap miał obejmować wypłynięcie z portu w Genui do Argentyny generała Peróna.

Docelowo wiedeński łowca nazistów posłużył się wizerunkiem tej organizacji, aby wyjaśnić wszystkie rzeczywiste i domniemane ucieczki, zarówno głośnych zbrodniarzy, jak i „szeregowych żołnierzy” w nazistowskiej maszynerii ludobójstwa i zniszczenia. ODESSA pozwalała w prosty sposób wytłumaczyć złożone i niejasne zjawisko nazistowskiego exodusu. Niezmordowany w swojej pogoni za zbrodniarzami i sprawiedliwością, Wiesenthal znalazł użyteczny symbol, aby podtrzymywać niepokój i oburzenie opinii publicznej przebiegłością byłych esesmanów i bezkarnością ich działań.

Historie poszczególnych ucieczek, na przykład Adolfa Eichmanna, zostały już wielokrotnie opowiedziane, zarazem jednak kwestia zbiegłych nazistów nie była szczególnie wnikliwie badana, a przez dłuższy czas współcześni historycy okazywali bardzo niewielkie zainteresowanie tym tematem. Holger Meding, specjalista od Ameryki Łacińskiej na Uniwersytecie w Kolonii, podał trzy powody tak długiego braku zainteresowania badaczy: archiwa, które do niedawna były niedostępne, nonszalanckie traktowanie tematu ucieczek (a nawet ich wymyślanie) przez dziennikarzy oraz sensacyjne podejście do wymyślonych lub prawdziwych przypadków indywidualnych, na przykład Josefa Mengelego, Adolfa Eichmanna i Martina Bormanna, które odstraszało zawodowych historyków⁵.

Zmieniające się okoliczności zachęciły do podjęcia na nowo tematu pomocy dla uciekających nazistów, esesmanów i kolaborantów. Nowa sytuacja polityczna, znajdująca swoje odzwierciedlenie między innymi w otwarciu archiwów i swobodzie badania przeszłości, przyczyniła się znacząco do polepszenia stanu badań naukowych i wzrostu zainteresowania opinii publicznej. Wraz z końcem zimnej wojny wzrosła też wola polityczna do zajmowania się tym tematem; tarcza, która osłaniała żyjących jeszcze i ukrywających się funkcjonariuszy SS oraz zbrodniarzy wojennych, przestała istnieć. Po upadku muru berlińskiego w 1989 roku i zakończeniu zimnej wojny wiele międzynarodowych archiwów zostało otwartych, władze sądownicze wznowiły dochodzenia, a kilka rządów powołało komisje z udziałem historyków do zbadania ucieczek nazistów w latach powojennych.

W ostatnim czasie historycy wykazali, że wszechpotężna, mityczna organizacja o nazwie ODESSA nigdy nie istniała. Z ich badań wynika również niezwykle jasno, iż proste, jednoprzyczynowe modele niewystarczająco wyjaśniają skomplikowane układy, które ułatwiały nazistom ucieczkę. Byli naziści i esesmani niewątpliwie utrzymywali kontakty i tworzyli grupy wsparcia umożliwiające im ucieczkę z Niemiec. Te luźne powiązania stawały się stopniowo bardziej konkretne w 1946 roku i później i często tworzyły je niewielkie grupki ludzi, którzy razem walczyli na froncie. Na przykład siatka utrzymywana przez byłych członków Waffen-SS pokazuje, w jaki sposób więzi zadzierzgnięte na polu walki i w jednostkach frontowych pozwalały później rozpoczynać i wspierać powojenne kariery. Ci ludzie często pomagali sobie nawzajem nie tylko uciec z Europy, lecz także zapuścić korzenie w nowych krajach osiedlenia.

Większość przedstawionych tutaj ustaleń dotyczy Włoch, ponieważ ten kraj miał się stać najważniejszą autostradą dla zbrodniarzy wojennych (_Reichsautobahn für Kriegsverbrecher_) w drodze do bezpiecznego schronienia za oceanem. Oczywiście nastąpiło to z czasem, kiedy już zaistniały sprzyjające okoliczności. Aliancka wojskowa okupacja Włoch zakończyła się dopiero w grudniu 1945 roku, a wcześniej odstraszała uchodźców od korzystania z tej drogi. Ale przeprowadzona w niniejszej książce analiza wykazuje, że trasa przerzutowa przez Włochy zaczęła funkcjonować w 1946 roku i że większość uciekających z Europy nazistów przechodziła przez włoskie porty w swojej podróży za granicę. Znaczącej pomocy udzielała uciekinierom niemieckojęzyczna ludność Górnej Adygi (Tyrolu Południowego), regionu nadgranicznego poddawanego za rządów Benita Mussoliniego intensywnej italianizacji. Ludność, której często nie pozwalano się posługiwać językiem niemieckim ani nawiązywać do tyrolskiej kultury, utrzymywała silne więzi z niemieckim nacjonalizmem, chociaż Hitler nie chciał bronić jej sprawy przed Mussolinim. Pod koniec 1945 roku Tyrol Południowy stał się również pierwszym niemieckojęzycznym regionem na trasie ucieczkowej uwolnionym od kontroli alianckich władz wojskowych.

Książka wyjaśnia, jak ten splot okoliczności ułatwił powstanie „luku ratunkowego” (_Nazi-Schlupfloch_) w dogodnie położonym regionie Tyrolu Południowego. Byli naziści i funkcjonariusze SS uciekający z Niemiec lub Europy Wschodniej do Włoch przekraczali leżące pośrodku terytorium austriackie. Mogli być przeprowadzani przez przełęcz Brenner tradycyjnymi trasami przemytniczymi, co wiązało się ze znacznie mniejszym ryzykiem niż podróż przez silnie strzeżone szlaki północne, takie jak porty w Rotterdamie czy Hamburgu. Niektórzy przemytnicy nie wprowadzali żadnych rozróżnień: poza emigrantami niemieckimi, których celem była Ameryka Południowa, z ich usług korzystali często Żydzi, którzy wyjeżdżali nielegalnie z Europy, aby osiedlić się w Palestynie. W makabryczny sposób ścieżki uciekających hitlerowskich zbrodniarzy często krzyżowały się ze ścieżkami ich ofiar na trasach przerzutowych przez Alpy. Tyrol Południowy stał się naturalnym ośrodkiem dla esesmanów i przedstawicieli kręgów biznesowych, aby się ponownie zjednoczyć i nawiązać kontakty pomiędzy Niemcami, Włochami, Hiszpanią i Argentyną – kontakty, które umożliwiały im ucieczkę. Zbiegowie byli często tak gościnnie przyjmowani w tym rejonie nadgranicznym, że niektórzy pozostawali tam przez całe miesiące, a nawet lata, pracując w tamtejszych gospodarstwach rolnych lub żyjąc za pożyczone pieniądze, aby zebrać fundusze na wizy emigracyjne i opłaty za przejazd. Grupy pomocy w Tyrolu Południowym były najwyraźniej dobrze zorganizowane i mogły zaopatrywać uciekających zbrodniarzy wojennych i funkcjonariuszy SS w niezbędne rzeczy, w tym w nowe dokumenty wystawione na fałszywe nazwiska.

Oprócz tego książka podejmuje temat działań Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK). Ta organizacja czerpała wpływy i znaczenie przede wszystkim ze swojej postawy moralnej jako neutralnego humanitarnego mediatora. Pytanie, czy taka postawa była możliwa do utrzymania w świecie zdominowanym przez _Realpolitik_, pojawia się w tym opracowaniu często. Doskonale wiadomo, że MKCK nie zaprotestował przeciwko Holokaustowi, chociaż posiadał jasne informacje, co się dzieje z europejskimi Żydami. Organizacja najwyraźniej podjęła taktyczną decyzję, żeby nie protestować, w obawie, iż mogłoby to zagrozić jej zdolności do prowadzenia działalności humanitarnej w okupowanej Europie. Tym samym autorytet moralny ustąpił przed względami praktycznymi. Ale jak zareagował komitet, kiedy naziści i zbrodniarze wojenni zaczęli korzystać z usług Czerwonego Krzyża, aby uniknąć alianckiej sprawiedliwości? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należało się zapoznać z przebiegiem dyskusji, która toczyła się w związku z tym dylematem w siedzibie MKCK w Genewie. Historyk Jean-Claude Favez i inni badacze ujawnili już rolę organizacji podczas drugiej wojny światowej, zwłaszcza wykazywaną aż do 1945 roku niechęć MKCK do potępienia masowego mordowania Żydów. Ale historia MKCK we wczesnych latach powojennych nie została jeszcze napisana, a niniejsza książka jest pierwszą poważną próbą wypełnienia tej luki.

MKCK, chociaż nigdy nie był chętnym partnerem nazistowskich zbiegów, najwyraźniej podawał im pomocną dłoń. Wśród przesiedleńców (dipisów) ukrywali się tacy dobrze znani zbrodniarze jak Adolf Eichmann, Josef Mengele i Franz Stangl, którzy posłużyli się dokumentami podróżnymi wystawionymi przez MKCK, aby uciec za granicę. W ten sposób splamione życiorysy przekształcały się w nieskazitelne dowody tożsamości. Chociaż MKCK dysponował wiedzą, że są one wykorzystywane do takich celów, i publicznie okazał skruchę, jego działania wykraczały daleko poza udzielanie pomocy pojedynczym osobom. Niniejsza książka dostarcza dowodu, iż dokumenty podróżne wydawane przez komitet pozwoliły tysiącom nazistów, zbrodniarzy wojennych i kolaborantów z całej Europy wymknąć się z rąk sprawiedliwości i znaleźć schronienie w Ameryce Północnej i Południowej, w Hiszpanii i na Bliskim Wschodzie. Do połowy 1951 roku Czerwony Krzyż wystawił co najmniej sto dwadzieścia tysięcy dokumentów podróżnych w ramach czegoś, co należy uznać za niezwykle wątpliwą operację. Procedura weryfikacyjna stosowana przy wydawaniu dokumentów mogła być trochę niedbała, a nawet całkowicie nieodpowiednia, ale organizacja funkcjonowała zdumiewająco sprawnie, zważywszy na liczbę uchodźców, którzy zgłaszali się do jej przedstawicieli.

Książka relacjonuje udział MKCK w operacji ratunkowej zorganizowanej przez nazistów i ujawnia, co przywódcy Czerwonego Krzyża rzeczywiście wiedzieli na ten temat. Ustala ponad wszelką wątpliwość, że Paul Ruegger, ówczesny przewodniczący MKCK, był świadom, iż dokumenty podróżne Czerwonego Krzyża nie zawsze trafiają we właściwe ręce, lecz mimo to nie interweniował. Znów należy zadać pytanie o brak odpowiednich działań ze strony MKCK: dlaczego komitet nie zareagował szybko i skutecznie, kiedy wyszły na jaw ogromne rozmiary skandalu z dokumentami podróżnymi? Raz jeszcze zadziałały tutaj względy praktyczne. MKCK najwyraźniej traktował przypadki związane ze skandalem jak kilka „zepsutych jabłek” w ogromnej masie przesiedleńców i nie chciał, żeby ta afera zagroziła całemu programowi pomocy dla uchodźców. Ilekroć pojawiała się ta kwestia, przedstawiciele Czerwonego Krzyża pospiesznie zapewniali, że za wyłuskiwanie podejrzanych przypadków w ostatecznym rozrachunku odpowiedzialni byli alianci i Watykan. Niniejsza publikacja opisuje ten proces przerzucania odpowiedzialności.

Książka bada również, w jakim stopniu przeszłość i przekonania polityczne niektórych członków MKCK odegrały rolę w tym procesie uchylania się od odpowiedzialności i zaniechania odpowiedniej weryfikacji danych osób ubiegających się o wydanie nowych dokumentów tożsamości. Wiadomo, że przewodniczący Carl Jacob Burckhardt okazywał sympatie proniemieckie i był co najmniej ukrytym antysemitą. Czy miało to konkretny wpływ na udział Czerwonego Krzyża w udzielaniu pomocy uciekającym nazistom? Ta kwestia pozostanie otwarta, dopóki nie zbada się wnikliwiej życiorysów i decyzji podejmowanych przez członków MKCK. Z książki wynika jednak jasno, że na decydentów w obrębie MKCK wpływały silne przekonania antykomunistyczne i obawy przed komunizmem. Można powiedzieć, że organizacja nigdy nie zachowywała ścisłej neutralności i od czasu do czasu pozwalała się wykorzystywać jako broń we wczesnym okresie zimnej wojny. Potwierdza to szczegółowa analiza sylwetek przedstawicieli Czerwonego Krzyża we Włoszech zaraz po wojnie i decyzji podejmowanych w jego siedzibie w Genewie w związku z pomocą dla przesiedleńców.

Książka dokumentuje bliską współpracę pomiędzy MKCK a watykańskimi agencjami pomocy dla uchodźców we Włoszech. Postawa Watykanu i papieża Piusa XII w okresie nazistowskim była przedmiotem długotrwałej debaty historycznej, zwłaszcza milczenie Stolicy Apostolskiej na temat Holokaustu, kiedy dokonywała się zagłada Żydów. Podobnie jak w przypadku MKCK konflikt Watykanu pomiędzy standardami moralnymi a _Realpolitik_ staje się z perspektywy oczywisty. Wielu przywódców Kościoła katolickiego – czasem świadomie, czasem mimowolnie – również angażowało się w ułatwianie ucieczki nazistom. Nadrzędnym motywem była dla kleru chęć walki z „bezbożnym komunizmem”. Korespondencja pomiędzy biskupami w Stanach Zjednoczonych i w Watykanie ujawnia, że strach przed komunistycznym przewrotem we Włoszech był wówczas ogromny i wynikał po części z tego, iż Włochy miały najsilniejszą partię komunistyczną w powojennej Europie Zachodniej. Szczególnie interesująca w tym kontekście politycznym jest rola Papieskiej Komisji Pomocy dla Uchodźców, ważnej organizacji charytatywnej pod nadzorem sekretarza stanu Giovanniego Montiniego (późniejszego papieża Pawła VI). Komisja (wspierana przez amerykański Kościół katolicki) zajmowała istotne miejsce w ogólnej strategii zwalczania komunizmu na początku zimnej wojny, jak dowodzili w tym czasie urzędnicy amerykańskiego Departamentu Stanu. Dokumenty sugerują, że niektóre osobistości w Watykanie wykorzystywały organizację jako narzędzie w walce ze wspólnym wrogiem, wzrostem radzieckich wpływów w Europie. Najważniejszą postacią w tej grze był Alois Hudal, rektor seminarium Santa Maria dell’Anima w Rzymie (a przy tym zaciekły nacjonalista i zwolennik Adolfa Hitlera). Jako biskup od 1933 roku i asystent tronu papieskiego przez wiele lat utrzymywał bliskie osobiste związki z papieżem Piusem XII. Chociaż poczynając od 1943 roku, jego wpływy w Watykanie i w obrębie hierarchii kościelnej słabły, to zdołał uzyskać specjalne papieskie błogosławieństwo dla programu pomocy nazistowskim zbiegom. W późniejszych latach Hudal stał się dla Watykanu kozłem ofiarnym, ale w czasie kiedy pełnił swój urząd, jego poczynania w żadnym razie nie były wyjątkiem: watykańskie komisje do spraw uchodźców chorwackich, słoweńskich, ukraińskich i węgierskich działały w podobny sposób, udzielając pomocy byłym faszystom i nazistowskim kolaborantom w ucieczce z ich ojczystych krajów.

Kościół katolicki okazał się w wysokim stopniu zdolny do przystosowania i elastyczny w złożonej sytuacji politycznej, jaka się wówczas wytworzyła. Wystarczy spojrzeć na historię Kościoła za rządów faszystowskich: w 1929 roku Stolica Apostolska i Włochy podpisały traktaty laterańskie, kończące wieloletni konflikt pomiędzy Kościołem a państwem włoskim. W pierwszym z trzech wynegocjowanych traktatów Włochy uznały religię rzymskokatolicką za jedyną religię państwową. Znaczenia traktatów w rozwoju wydarzeń w całej Europie przed wojną, podczas wojny i po jej zakończeniu nie sposób przecenić. Dziennikarz John Cornwell sugeruje, że włoski konkordat (drugi traktat laterański) zapowiadał podpisany w 1933 roku Reichskonkordat, układ zawarty po przewlekłych negocjacjach pomiędzy Hitlerem a sekretarzem stanu kardynałem Eugeniem Pacellim (późniejszym Piusem XII).

Włoski konkordat funkcjonował jako swego rodzaju sojusz pomiędzy Kościołem a reżimem faszystowskim i pozwalał obu zgadzać się w większości kwestii, przynajmniej do 1938 roku, kiedy reżim Mussoliniego wprowadził ustawy rasowe skierowane przeciwko Żydom i Słowianom we Włoszech oraz czarnej ludności afrykańskiej w koloniach włoskich. W istocie relacje pomiędzy faszystami a duchowieństwem we Włoszech pozostawały na ogół bezkonfliktowe aż do 1943 roku. Nawet po tym, jak północne Włochy znalazły się we wrześniu 1943 roku pod okupacją niemiecką, nie było przejawów ogólnej polityki antykatolickiej. W niektórych przypadkach esesmani i przedstawiciele Kościoła w północnych Włoszech zadzierzgiwali więzy podyktowane wspólną obawą przed umocnieniem się komunizmu w tym regionie. Zupełnie inna sytuacja panowała w Austrii i w Niemczech, gdzie Kościół katolicki ustawicznie wchodził w konflikt z reżimem hitlerowskim, zwłaszcza na tle nazistowskiej ideologii rasowej. Czasami reżim nawet otwarcie atakował biskupów, prześladował księży, wysyłał ich do obozów koncentracyjnych i zamykał klasztory.

Zmiana okoliczności po wojnie, wraz z narastającym nieustannie strachem przed ekspansją komunizmu, silnie wpłynęła na sposób, w jaki Kościół rozumiał swoją rolę w świecie. Po wyzwoleniu Rzymu przez wojska alianckie w 1944 roku Kościół katolicki „odkrył” demokrację. Pius XII oświadczył, że Kościół będzie ją postrzegał – jeśli zostanie ulepszona pod wpływem chrześcijaństwa – jako formę rządów równorzędną z monarchią. Wcześniej Kościół tradycyjnie wchodził w sojusz z monarchią i reżimami autorytarnymi, uważając je za bardziej akceptowalne niż inne systemy rządzenia. Teraz uznał się za siłę stabilizującą w powojennych Włoszech, jeden z niewielu niekwestionowanych autorytetów w próżni pozostawionej przez faszyzm, nazizm i wojnę domową. Z pewnością Kościół nadal wywierał ogromny wpływ na społeczeństwo i nie zamierzał rezygnować ze swojej pozycji. Faszystowskie ideologie „ras panów” (_Herrenrassen_), kult wojny i skrajny nacjonalizm przywiodły Europę do katastrofy, a Kościoły chrześcijańskie chciały to zmienić, odzyskując swoją supremację w społeczeństwie i polityce. Religijny antyjudaizm (różniący się od antysemickiego rasizmu) mógł skłaniać niektórych do pomagania nazistom w ucieczce. Ale bardziej istotne wydają się inne czynniki, wśród nich pragnienie niesienia pomocy katolikom bez względu na ich przeszłość polityczną i – przede wszystkim – determinacja, aby przeciwstawić się komunizmowi w chaotycznej i nieprzewidywalnej sytuacji w powojennej Europie.

W tym czasie Kościół prowadził politykę zachęcania do powrotu katolickich „odstępców” i przyjmowania na swoje łono nawróconych protestantów. Niniejsza książka dostarcza niezbitych dowodów, iż niektórzy księża posuwali się czasem do tego, że oferowali „powtórny chrzest” niekatolickim (w większości protestanckim) Niemcom, którzy szukali pomocy duchowieństwa w swojej ucieczce przed spodziewanym odwetem. Powrót na łono Kościoła części zbłąkanych owieczek – ludzi, którzy tymczasowo „ulegli pokusom nazizmu” – też przywitano z entuzjazmem. Niektórzy członkowie Kościoła katolickiego postrzegali to jako sposobność do rechrystianizacji Europy po latach pogańskich rządów nazistowskich. Denazyfikacja przez chrzest najwyraźniej funkcjonowała na obrzeżach doktryny kościelnej, ale nadzwyczajne czasy rodzą nadzwyczajne środki; fakt, iż ją praktykowano, sugeruje, że ci w Kościele, którzy pomagali uciekinierom, mogli potrzebować silnych symboli, aby przezwyciężyć swoje wątpliwości w niezwykle złożonej sytuacji. Wiele kwestii pozostaje otwartych, lecz archiwa watykańskie nadal są dostępne tylko do 1939 roku. Dlatego książka jest oparta głównie na literaturze przedmiotu, relacjach świadków, archiwach niemieckiego kościoła Santa Maria dell’Anima w Rzymie, amerykańskiego Kościoła katolickiego i Kościołów regionalnych. Miałem też okazję przeprowadzić interesującą rozmowę z prałatem Josefem Praderem, bliskim powiernikiem biskupa Hudala, o tego rodzaju działalności.

Nie można zignorować roli zachodnich aliantów, zwłaszcza udziału amerykańskich służb wywiadowczych, w udzielaniu pomocy uchodźcom z nazistowską przeszłością i zatrudnianiu byłych agentów SS na początku zimnej wojny. Alianci zbierali również siły, aby powstrzymać „oczywiste i bezpośrednie zagrożenie” w postaci komunistycznej ekspansji. Zimnowojenne lęki wzięły górę nad powojennym rozliczeniem z hitlerowskimi zbrodniami. W tym samym czasie amerykańskie organizacje wywiadowcze podlegały daleko idącym przemianom wewnętrznym, z których jedną było rozwiązanie w 1945 roku Biura Służb Strategicznych (OSS), poprzednika Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Z tego powodu Korpus Kontrwywiadu (CIC) cierpiał na poważne braki kadrowe i był nieprzygotowany do nowych wyzwań, które się wówczas pojawiły; pilnie potrzebował nowych źródeł informacji, a jego operacje wydawały się często amatorskie i nieco rozpaczliwe.

W tym kontekście podziemne siatki zrodzone ze współpracy pomiędzy MKCK a Kościołem katolickim, aby pomagać nazistom w ucieczce, stały się użyteczne dla samych aliantów. Już w 1947 roku CIC wykorzystywał szczurzy korytarz, jak go nazywano w żargonie wywiadowczym. Przerzucano nim byłych esesmanów zwerbowanych jako doradcy przez amerykańskie służby wywiadowcze z objętych radziecką okupacją obszarów Austrii i Europy Wschodniej do Włoch, a stamtąd do Ameryki Południowej. Z punktu widzenia CIC esesmani i agenci niemieckiego kontrwywiadu dysponowali szczególną wiedzą na temat Związku Radzieckiego i Europy Wschodniej, która mogła służyć powojennym celom Amerykanów. W ostatnich latach uczeni, tacy jak Richard Breitman, Norman Goda, Timothy Naftali, Robert Wolfe i Kerstin von Lingen, udokumentowali te powiązania bardzo szczegółowo. W ostatecznym rozrachunku niebudzący sympatii nowi agenci zwerbowani przez CIC dostarczyli bardzo niewiele cennych informacji na temat Związku Radzieckiego oraz jego państw satelickich i sojuszników. Niniejsza książka rozwija ten wątek, wnikając głębiej w sytuację panującą ówcześnie we Włoszech i dokładnie analizując potajemne kontakty nawiązane już na początku 1945 roku pomiędzy SS we Włoszech a placówką OSS w Szwajcarii, kierowaną przez Allena Dullesa. Do tej pory badania historyczne skupiały się głównie na roli Dullesa i jego skomplikowanej sieci kontaktów. Miała ona zasadnicze znaczenie nie tylko dla określenia metod zbierania informacji przez aliantów, lecz także dla zidentyfikowania prawdopodobnych organizatorów włoskiego szczurzego korytarza. Na przykład jedna z siatek przerzutowych wyłoniła się z operacji „Bernhard”, akcji fałszerskiej na wielką skalę, przypomnianej ostatnio widzom na całym świecie dzięki nagrodzonemu Oscarem austriacko-niemieckiemu filmowi _Fałszerze_ (_Die Fälscher_). Po 1945 roku niektórzy byli esesmani powiązani z operacją „Bernhard” przystąpili do organizowania tras i ośrodków przerzutowych we Włoszech i stali się częścią szczurzego korytarza CIC. Ale do ustalenia dokładnych powiązań pomiędzy operacją „Bernhard” a szczurzym korytarzem potrzebne są dalsze badania. Opisując poszczególne ogniwa tej siatki, chciałbym szczególnie zwrócić uwagę na główną rolę Włoch w organizowaniu pomocy dla nazistowskich zbiegów.

Niniejsze opracowanie nie skupia się wyłącznie na Argentynie jako celu podróży uciekających nazistów. Wbrew powszechnemu przekonaniu ten południowoamerykański kraj był tylko jednym z kilku, które stanowiły bezpieczne schronienie dla uchodzących przed wymiarem sprawiedliwości zbrodniarzy wojennych, nazistów i faszystów. Niektórzy badacze przypisują argentyńską politykę otwartych drzwi głównie przychylnemu nastawieniu do nazistowskiej ideologii, ale niniejsza książka prezentuje bardziej wyważoną opinię. Gotowość Argentyny do udzielania gościny zbiegom wynikała z tych samych motywów, które kierowały również postępowaniem władz innych krajów (zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego i Francji). Wszystkie one chętnie przyjmowały u siebie Niemców i Austriaków uznawanych za użytecznych, bez względu na ich przeszłość polityczną i działalność podczas wojny; świadczy to o pragnieniu realizowania interesów narodowych z pomocą ogromnej rzeszy bezrobotnych nazistowskich zbiegów, ludzi o specjalnych zdolnościach – którzy przypadkowo mieli coś do ukrycia. Prace Uki Goñiego, Holgera Medinga, Carloty Jackisch i innych uczonych wykazały, iż rząd argentyński również dokładał szczególnych starań, aby zwerbować niemieckich specjalistów z doświadczeniem wojskowym lub wiedzą techniczną. Niniejsze opracowanie czerpie z takiej literatury, jak również z niedawno udostępnionych włoskich i amerykańskich źródeł archiwalnych. Konkretne działania podejmowane przez urzędników argentyńskich w procesie przyjmowania nazistowskich zbiegów są szczególnie uderzające. Zarówno legalną, jak i nielegalną rekrutację prowadzili Argentyńczycy pochodzenia niemieckiego, a we Włoszech w procederze tym uczestniczyli nawet byli esesmani.

Po dotarciu do Argentyny zbiegli naziści rzeczywiście znajdowali bezpieczną przystań, ponieważ ekstradycja z tego kraju była mało prawdopodobna. Ilu zbrodniarzy wojennych i nazistów uciekło za ocean? Wciąż trudno podać dokładne liczby, ponieważ w dużym stopniu zależy to od sposobu określenia tego, kto był, a kto nie był nazistowskim zbrodniarzem, oraz od narodowości zbiegów (oczywiście nie tylko Niemcy i Austriacy uciekali za granicę). Uciekinierów, którzy skorzystali z pomocy opisywanej tutaj siatki, możemy podzielić na trzy grupy: 1) wysokiej rangi nazistów i oficerów SS, 2) zbrodniarzy wojennych i osoby odpowiedzialne za Holokaust oraz 3) faszystów i kolaborantów z całej Europy. Czasami trudno przeprowadzić wyraźne rozróżnienia. Według źródeł argentyńskich około stu osiemdziesięciu wysoko postawionych lub bardzo skompromitowanych nazistowskich urzędników i oficerów SS wjechało do tego kraju z Europy przez port w Buenos Aires. Historyk Holger Meding ocenia zaś liczbę przybyszów na trzystu do ośmiuset wysokiej rangi nazistów, w tym około pięćdziesięciu znanych zbrodniarzy wojennych i ludobójców. Dołączyły do nich tysiące kolaborantów i faszystów z Włoch, Węgier, Słowenii, Belgii, Chorwacji i innych krajów. Znajdowały się wśród nich takie ważne osobistości jak Ante Pavelić, były przywódca państwa chorwackiego.

Jak wspomniano wcześniej, Argentyna z pewnością nie była jedynym miejscem schronienia dla nazistowskich zbiegów. Hiszpania, kraje Bliskiego Wschodu oraz Ameryki Północnej i Południowej – w tym Stany Zjednoczone i Kanada – też przyjmowały uciekinierów. Na przykład w 1946 roku około dziewięciu tysięcy Ukraińców z Dywizji SS „Galizien” dotarło przez Włochy do Wielkiej Brytanii, a stamtąd do Kanady, podając się za osadników chętnych do pracy na rozległych obszarach ziem uprawnych tego kraju. Wśród nich byli również strażnicy z obozów koncentracyjnych. Jasny obraz statystyczny dotyczący osób, które uciekły za granicę, wyłoni się dopiero po wnikliwym zbadaniu dokumentów archiwalnych we wszystkich większych krajach, które przyjmowały nowych imigrantów, nie tylko w Argentynie.

W ciągu pięciu lat pracy nad książką odwiedziłem liczne archiwa w wielu krajach i zbadałem ich zawartość. Były to między innymi archiwa państwowe we Włoszech, w Austrii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii, a także archiwa regionalne, kościelne i korporacyjne. Konsultowałem się często z Archiwum Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie. Jako pierwszy zbadałem wewnętrzną korespondencję Czerwonego Krzyża z tamtych lat. Całkowicie nowy wgląd w problem udzielania pomocy nazistowskim zbiegom zapewniło też archiwum Krajowej Konferencji Katolickich Instytucji Dobroczynnych w Waszyngtonie. Ponadto uważnie przejrzałem bogate zbiory amerykańskich archiwów państwowych. Obok dokumentów Międzynarodowego Czerwonego Krzyża tworzą one kościec tej bogato udokumentowanej książki. Centralne Archiwum Państwowe i Istituto Santa Maria dell’Anima w Rzymie, archiwa państwowe we Włoszech oraz archiwa parafialne i miejskie dostarczyły ważnych brakujących fragmentów, potrzebnych do zrozumienia powojennej sytuacji we Włoszech.

_Zbiegli naziści_ to również pierwsza książka, która łączy i analizuje wszystkie struktury wykorzystywane przez nazistów podczas ucieczki. Przedstawia bardziej złożony obraz zamieszanych w ten proceder instytucji i wzajemnych powiązań między nimi. Najpierw opisuje rolę Włoch, a zwłaszcza Tyrolu Południowego w przerzucie nazistów uciekających z Europy. W następnych rozdziałach omówione zostały struktury i trasy przerzutowe: rola Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, rola różnych osobistości w Watykanie i działania służb wywiadowczych w latach powojennych. Ostatni rozdział jest poświęcony Argentynie, dokąd uciekło wielu zbrodniarzy. Mam nadzieję, że to świeże, ponadnarodowe i interdyscyplinarne podejście do tematu pozwoli lepiej zrozumieć, w jaki sposób tak wielu nazistów zdołało ujść przed sprawiedliwością po 1945 roku.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij