Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Zbig. Życie Zbigniewa Brzezińskiego proroka czasów zimnej wojny - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
12 sierpnia 2026
4719 pkt
punktów Virtualo

Zbig. Życie Zbigniewa Brzezińskiego proroka czasów zimnej wojny - ebook

Od nieznanego emigranta do najpotężniejszego Polaka w Ameryce. Znakomita biografia Zbigniewa Brzezińskiego, który u boku prezydentów Stanów Zjednoczonych kształtował bieg historii.

Montreal, maj 1945 roku. Siedemnastoletni syn polskiego dyplomaty wybiega na ulicę świętować koniec wojny. Wśród brytyjskich i amerykańskich flag dostrzega jednak sierp i młot. Już wie, że pół Europy właśnie wpadło z jednej dyktatury w drugą. Od tej sceny zaczyna się droga, jakiej nie przeszedł żaden inny emigrant w dziejach amerykańskiej polityki.

Zbigniew Brzeziński napisał na Harvardzie doktorat o sowieckich czystkach i pił kawę z agentami SB w Warszawie, wyciągając od nich więcej, niż oni od niego. Na pokładzie prywatnego odrzutowca Davida Rockefellera powołał instytucję, która zmieniła przebieg zimnej wojny.

Edward Luce, korespondent „Financial Timesa”, napisał biografię, którą czyta się jak powieść szpiegowską – z tą różnicą, że wszystko tu jest prawdą: od intymnych dzienników matki Brzezińskiego, przez teczki polskiej bezpieki, po zapisy rozmów przywódców światowych mocarstw. To też portret człowieka, który całe życie wiedział, czego chce, i płacił za to cenę, o której nie przeczytamy w podręcznikach. Ta biografia zmienia nasz sposób myślenia o współczesnym świecie, erze sowieckiej i pozornym „końcu historii”.

„To nie tylko najpełniejsza biografia kluczowej postaci w historii zimnej wojny, ale również książka oferująca niezwykle trafne spojrzenie na istotę władzy – zwłaszcza na to, jak intelektualna odwaga i dobra wiara ścierają się z brutalną rzeczywistością. Ważna lektura dla każdego, kto chce zrozumieć historię Ameryki i współczesnego świata”.

Anne Applebaum

„Znakomita kronika życia jednego z najważniejszych amerykańskich strategów XX wieku i epoki, którą współtworzył”.

Francis Fukuyama

„Tym, kim Kissinger był dla Republikanów lat 70., tym Brzeziński – dla Demokratów. W czasach powracającego zagrożenia ze strony Rosji ta mistrzowsko opowiedziana przez wybitnego Eda Luce’a historia wybrzmiewa aktualnie jak nigdy wcześniej”.

Susan Glasser

Edward Luce – brytyjski dziennikarz, ceniony publicysta, główny komentator i felietonista „Financial Timesa” w Waszyngtonie. Autor biografii „Zbig” oraz książek „The Retreat of Western Liberalism”, „Time to Start Thinking: America in the Age of Descent” i „In Spite of the Gods: The Strange Rise of Modern India”. Regularnie występuje jako ekspert w BBC i CNN.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8380-530-6
Rozmiar pliku: 5,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Dla Niamh

Prolog

Hitler nie żył. Wieść o samobójstwie dyktatora rozniosła się lotem błyskawicy, a ludzie po obu stronach Atlantyku wylegali na ulice i gromadzili się na placach, by świętować koniec najbardziej bezlitosnej wojny w dziejach świata. Nie inaczej działo się w Montrealu, stolicy francuskojęzycznej kanadyjskiej prowincji Quebec. W tłumie uczniów, którzy wybiegli z klas, był siedemnastoletni Zbigniew Brzeziński, drugi z czterech synów polskiego konsula generalnego w Montrealu. „Niemcy skapitulowały!”, napisał w dzienniku 8 maja 1945 roku. „Dziś rano, będąc w szkole, usłyszałem tę elektryzującą wiadomość. Miasto pełne flag, kwiatów, ludzi, radości! Tylko my, Polacy, nie bierzemy udziału w tej satysfakcji ze zwycięstwa”. W zatrzęsieniu brytyjskich flag, czerwonych kanadyjskich bander oraz amerykańskich sztandarów gdzieniegdzie dało się dostrzec sierp i młot. Widok sowieckiej flagi tłumił radość młodego Polaka, który wkrótce miał się stać bezpaństwowcem. „Szliśmy ulicą i wiwatowaliśmy”, wspominał pod koniec życia. „Ale miałem poczucie, że nie wszystko jest w porządku, bo przecież pół Europy tkwiło w rękach innej groźnej dyktatury, równie okrutnej jak hitleryzm”.

Kanadyjczykom można chyba wybaczyć pozytywne reakcje na widok czerwonych radzieckich flag. W tytanicznym starciu z nazizmem Związek Radziecki stracił o wiele więcej żołnierzy i cywilów niż Stany Zjednoczone oraz imperium brytyjskie łącznie. ZSRR okazał się tak ważny dla walki z nazizmem, że radziecki dyktator Józef Stalin wśród wielu mieszkańców Zachodu, najwyraźniej nieświadomych jego działań, zyskał przydomek „Wujek Joe”. Dziesięć miesięcy później w Fulton Winston Churchill, w czasie wojny premier Wielkiej Brytanii, wzbudził powszechne zaniepokojenie, wspominając o „żelaznej kurtynie”, która zapadła w poprzek Europy.

Jednak w euforii panującej tamtego majowego dnia tylko Polak mógł witać zwycięstwo z goryczą. Niespełna rok wcześniej zrozpaczony Brzeziński odnotował stłumienie powstania warszawskiego, podczas którego wojska niemieckie zrównały miasto z ziemią, czyniąc z niego najbardziej zrujnowaną stolicę w Europie. Armia Czerwona miesiącami stała na prawym brzegu Wisły i bezczynnie przyglądała się, jak Niemcy metodycznie niszczą miasto, w którym Brzeziński przyszedł na świat. Amerykański prezydent Franklin D. Roosevelt oraz Churchill od czasu do czasu próbowali wspomóc polski ruch oporu, lecz Stalin blokował alianckie zrzuty, aż w końcu było za późno. Wujek Joe, który polskich bojowników nazywał „przestępczą bandą”, wolał, by Niemcy wyręczyli go w krwawym dziele, likwidując Armię Krajową i tym samym pozbawiając Polaków szansy na samodzielne wyzwolenie. W rzezi zginęło ćwierć miliona Warszawiaków. Nie ostał się niemal żaden większy budynek. Kiedy Niemców w końcu przepędzono, młody Brzeziński widział sytuację bardzo trzeźwo: „Wojska sowieckie wzięły Warszawę!”, zapisał w styczniu 1945 roku. „Wszyscy Polacy rozumieją, że jest to nie »uwolnienie«, ale po prostu zmiana formy terroru”.

Brzeziński walczył o pociągnięcie ZSRR do odpowiedzialności jeszcze trzy dekady później, kiedy w 1977 roku prezydent Jimmy Carter wybrał go na stanowisko swojego doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego w końcowej fazie odprężenia (détente) w relacjach Wschód–Zachód. Brzeziński został pierwszym – i jak do tej pory ostatnim – Amerykaninem polskiego pochodzenia, który piastował tę funkcję. W międzyczasie doskonale opanował rosyjski, uzyskał stopnie naukowe na Harvardzie i Columbii, został jednym z najważniejszych amerykańskich sowietologów, doradzał prezydentowi Johnowi F. Kennedy’emu, pracował dla prezydenta Lyndona Bainesa Johnsona, służył jako doradca do spraw polityki zagranicznej w 1968 roku podczas niefortunnej kampanii prezydenckiej Huberta Humphreya i dał się poznać jako najbardziej zawzięty rywal Henry’ego Kissingera. Jego krytycy nieustannie określali go „Polakiem”, co miało podważać jego niewzruszoną wierność Ameryce. On jednak, podobnie jak wielu imigrantów, podkreślał, że jest „szaleńczo” dumny z bycia Amerykaninem. Nie uważał swojego pochodzenia za źródło jakiegokolwiek napięcia. Kiedy w 1958 roku w Bostonie odbierał amerykańskie obywatelstwo, sędzia spytał go, czy chciałby nadać angielską formę swojemu trudnemu do wymówienia nazwisku. Brzeziński odmówił. „Ameryka to jedyny kraj, w którym człowiek nazywający się Zbigniew Brzeziński może pracować na swoje imię i nie musi go zmieniać”, powtarzał często. Miał rację. Jednak to trudne nazwisko – „wymawia się zbig-nief bre-szin-ski”, instruował Carter swoich pracowników podczas pierwszego spotkania sztabu w Białym Domu w 1977 roku – łączyło się zarówno z jego największą siłą, jak i najpoważniejszą słabością.

Siłę dawało mu poczucie życiowej misji, które towarzyszyło mu od bardzo młodego wieku. W 1953 roku jako student Harvardu, w ramach pierwszej transatlantyckiej podróży od czasu wypłynięcia z Polski do Ameryki, odwiedził w Monachium niedawno otwartą siedzibę Radia Wolna Europa (RWE). Poznał wówczas Jana Nowaka-Jeziorańskiego, szefa sekcji polskiej rozgłośni i legendarnego „kuriera z Warszawy”. Nowak-Jeziorański podczas wojny utrzymywał łączność między stolicą a polskim rządem na uchodźstwie w Londynie i przekazywał Brytyjczykom oraz Amerykanom wojenne depesze, w tym informacje o Holocauście, którym nikt nie dowierzał. Encyklopedyczna wiedza dwudziestopięcioletniego polskiego studenta na temat ruchu oporu i dokonań Armii Krajowej wprawiła Nowaka-Jeziorańskiego w osłupienie. Ojciec Brzezińskiego powiedział mu później, że jego syn miał ambicję wyzwolenia Polski z rąk Sowietów. Nowak-Jeziorański nie zanotował własnej reakcji na tę wypowiedź, ale można założyć, że graniczyła z niedowierzaniem. Nietuzinkowy człowiek potrzebuje czasem impulsu, tak jak rakieta wymaga zapłonu silnika. Dla Brzezińskiego była nim zraniona polskość oraz poczucie amputowanej historii jego kraju.

Dzięki jasno określonym celom stał się jednym z najważniejszych amerykańskich badaczy zimnej wojny. Biegła znajomość języków polskiego i rosyjskiego, a także relacje z wieloma emigrantami z Europy Wschodniej, do których zaliczała się między innymi jego czeska żona Emilie Beneš, dały mu przewagę nad innymi sowietologami. Wielu jego kolegów po fachu nie mówiło zbyt dobrze po rosyjsku, niektórzy wcale. Prace naukowe Brzezińskiego za sprawą jego różnorodnych doświadczeń kulturowych były szczególnie przenikliwe. W 1950 roku w pracy magisterskiej, złożonej na Uniwersytecie McGill w Montrealu, uznał „problem wielu narodowości” za piętę achillesową Związku Radzieckiego. Narody nierosyjskie w ZSRR oraz krajach satelickich Układu Warszawskiego zachowały poczucie odrębności narodowej, twierdził. Nie będą w nieskończoność tolerować działań, które – niezależnie od internacjonalistycznych idei, w jakie przystroił się marksizm – powszechnie uważano za przejawy rosyjskiego imperializmu. Związek Radziecki to nie monolit, a niechęć wobec rosyjskiego kolonializmu można wykorzystać, aby przyspieszyć rozpad bloku wschodniego. Spostrzeżenie to wymykało się wielu analitykom, w tym Kissingerowi i większości współpracowników Brzezińskiego w administracji Cartera.

Jego pewność siebie sprawiała na niektórych wrażenie arogancji, a niekiedy brawury. Nie tylko podważał dogmat o konieczności podtrzymywania odprężenia, przy którym obstawał amerykański rząd, lecz także uważał, że trwałość Związku Radzieckiego – supermocarstwa, które w dobie atomowej należy na wszelki wypadek traktować jako równe Ameryce – opiera się na złudzeniu. Kraj ten na naszych oczach ulega erozji, twierdził, i wystarczy mu trochę pomóc. „Żelazna kurtyna” Churchilla w istocie okazała się zrobiona z „półprzepuszczalnej membrany”.

Carter, rolnik z Georgii i członek ruchu nowo narodzonych baptystów, z pozoru nie wydawał się oczywistym patronem Brzezińskiego, a jednak wbrew zastrzeżeniom mnóstwa ludzi, począwszy od Kissingera po prawej stronie po grono „mędrców” coraz bardziej ugodowo nastawionego establishmentu białych protestantów, nie tylko zatrudnił „Zbiga”, jak go powszechnie nazywano, lecz także ignorował hałaśliwe wezwania, by go zwolnić, gdy polityczna gra stawała się coraz brutalniejsza. Nawet u szczytu irańskiego kryzysu zakładników, do którego częściowo doprowadziły działania Brzezińskiego – obstawał bowiem, że należy wpuścić do kraju na leczenie zdetronizowanego irańskiego szacha – Carter bronił swojego kontrowersyjnego doradcy. Nie tylko się z nim przyjaźnił, ale także twierdził, że spośród jego kadry wyłącznie Brzeziński dostarcza mu strategiczne ramy do przechytrzenia Związku Radzieckiego. Zimna wojna skończyła się za prezydentury George’a H.W. Busha, dziewięć lat po tym, gdy Carter opuścił stanowisko, lecz to właśnie za rządów Cartera Sowieci w dużej mierze utracili wiarę w siebie. Jego rząd „prowadził z Sowietami wojnę ideologiczną z determinacją i intensywnością, jakiej dotąd nie znano”, napisał były dyrektor CIA Robert Gates, dla którego punktem zwrotnym kariery było objęcie stanowiska doradcy Brzezińskiego w Białym Domu. „Nasionka”, które zasiał Brzeziński – użycie praw człowieka jako broni przeciwko Moskwie i podsycanie w Europie Środkowej i Wschodniej nadziei na niepodległość – miały według Gatesa po latach obrodzić „zabójczymi owocami”. Jednym z nich był polski ruch Solidarności. Przyjęło się, że żelazna kurtyna runęła 9 listopada 1989 roku wraz z upadkiem muru berlińskiego, lecz pękła już 4 czerwca, kiedy Solidarność odniosła zdecydowane zwycięstwo w polskich wyborach. Dwa miesiące później Moskwa zezwoliła Solidarności na stworzenie rządu, co zakończyło monopol komunistów na władzę. Trzy miesiące później to samo zdarzyło się w Berlinie. Polska skruszyła tamę. Brzeziński odegrał ważną rolę w ochronie stworzonego przez Lecha Wałęsę sojuszu między robotnikami a intelektualistami i poprowadzeniu go do zwycięstwa. Kilka miesięcy później w „Timie” ukazał się wywiad z Brzezińskim zatytułowany Zbigniew Brzezinski: Vindication of a Hard-Liner (Zbigniew Brzeziński: rehabilitacja dogmatyka). Jego autorem był Strobe Talbott, w latach Cartera jeden z najbardziej zagorzałych krytyków Brzezińskiego.

Rozpad ZSRR miał wiele przyczyn. Zdaniem Jana Nowaka-Jeziorańskiego, któremu wiele lat wcześniej w Monachium tak spodobał się buńczuczny młody Brzeziński, do najważniejszych należało użycie praw człowieka w charakterze broni. Wielu mieszkańców państw Europy Środkowo-Wschodniej przyznaje mu rację.

W Waszyngtonie swarliwy charakter Brzezińskiego stał się niemal jego piętą achillesową. W Kirgistanie – dawnej republice radzieckiej, a dziś kraju w Azji Środkowej – Brzezińskiego podczas wizyty w latach dziewięćdziesiątych okrzyknięto współczesnym Nostradamusem, ponieważ jako jedyny przewidział nadchodzącą zapaść systemu. W Rosji uważa się, że jego zabiegi stały się zasadniczym powodem rozpadu ZSRR, a on wciąż przedstawiany jest jako arcywróg. W 2014 roku Nikołaj Patruszew, były szef dawnej KGB (dziś FSB) i doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego Władimira Putina, powiedział, że ZSRR „rozpadł się wskutek planu opracowanego przez amerykańskiego politologa Zbigniewa Brzezińskiego i CIA, której celem było osłabienie rosyjskiej gospodarki”. Trudno oddzielić te przerysowane osądy od kwestii polskich korzeni Brzezińskiego, które władze radzieckie zawsze uważały za oczywiste źródło uprzedzeń. Pod tym jednym względem Moskwa zgadzała się z dużą częścią waszyngtońskiego establishmentu.

Znaczenie dokonań Brzezińskiego podczas zimnej wojny jest dziś niedoceniane w Stanach, a przeceniane w Rosji. Podejrzenia o jego rzekomą wierność wobec Polski kosztem Ameryki padały z wielu stron. W. Averell Harriman, bodaj najważniejsza figura powojennych kręgów polityki zagranicznej, wyraził odczucia wielu osób ze swojego anglofilskiego otoczenia, gdy stwierdził, że Brzezińskiemu brakuje „amerykańskiego etosu” i „nie miałby nic przeciwko wciągnięciu Stanów Zjednoczonych w konflikt z Rosją w imię polskich interesów”. Robert Lovett, sekretarz obrony na początku lat pięćdziesiątych i, podobnie jak Harriman, członek ekskluzywnego klubu Skull and Bones na Yale, a przy tym wzorowy przykład WASP-a, powiedział: „Nie powinniśmy stanowiska doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego powierzać człowiekowi, który w zasadzie nie jest Amerykaninem. Nikt nie prowadziłby z Rosjanami negocjacji z podobną pogardą i nieufnością”. Brzeziński musiał się też mierzyć z ciągłymi oskarżeniami o – w najlepszym wypadku – niechęć do Izraela. Był członkiem zespołu Cartera podczas długotrwałych izraelsko-egipskich rozmów pokojowych w Camp David w 1978 roku, wskutek których pierwszy kraj arabski uznał państwowość Izraela. Jednocześnie podjęta próba otwarcia rozmów izraelsko-palestyńskich na temat rozwiązania dwupaństwowego pomimo wysiłków Cartera i Brzezińskiego spełzła na niczym. Krytycy wyciągali polskość Brzezińskiego przeciw niemu. Nigdy całkowicie nie wyzbył się polskiego akcentu, a ponieważ Polskę postrzegano jako kraj antysemicki, czyniło to z niego oczywisty cel. Bez wahania potępiał „izraelskie lobby” i między innymi dlatego w 2008 roku Barack Obama zdystansował się od niego podczas prawyborczych zmagań z Hillary Clinton, chociaż wcześniej sporo zyskał na publicznym poparciu otrzymanym od Brzezińskiego w momencie, gdy go najbardziej potrzebował.

Wysuwane wobec Brzezińskiego oskarżenia o antysemityzm nie mają żadnych podstaw. W 1977 roku Menachem Begin, dogmatyczny premier Izraela, mówiący zresztą po polsku, wręczył mu dokumenty z laudacją na cześć jego ojca, konsula w Lipsku w latach trzydziestych. Tadeusz Brzeziński wydawał wizy wyjazdowe niemieckim Żydom, a reżim Hitlera usiłował wymusić jego dymisję na polskich władzach. „Naród żydowski, drogi panie Brzeziński, nie zapomina przyjaciół”, napisał Begin do ojca Zbigniewa kilka tygodni później. Wykonany przed kamerami gest Begina poruszył Brzezińskiego. Był jednak człowiekiem zbyt dumnym, by odpowiadać na kampanię zakulisowych pomówień.

Trzecią grupą, która przeciw niemu występowała, były demokratyczne gołębie, ugodowcy z kręgów polityki zagranicznej. Brzeziński nazywał ich „mcgovernowcami” w nawiązaniu do katastrofalnej kampanii prezydenckiej George’a McGoverna z 1972 roku, który po klęsce w Wietnamie skierował Partię Demokratyczną w lewo. Brzeziński, który bezwarunkowo popierał wojnę, twierdził, że cierpią oni na „syndrom wietnamski”. Zaliczał do tego grona Cyrusa Vance’a, wytwornego sekretarza stanu w rządzie Cartera i jednego z ostatnich wielkich WASP-ów. Vance nie był żadnym przeciwnikiem dla Brzezińskiego, który zwyciężył z nim w większości ważnych bitew politycznych, walcząc między innymi o normalizację relacji z Chinami, otwarte oskarżenie Moskwy o prześladowanie dysydentów (w tym żydowskich refuseników), zbrojenie afgańskich bojowników przeciw radzieckim najeźdźcom oraz modernizację amerykańskiego arsenału jądrowego prowadzącą do wielkich usprawnień w dziedzinie amerykańskiej broni strategicznej. Tę ostatnią inicjatywę błędnie przypisuje się Ronaldowi Reaganowi, następcy i nemezis Cartera.

Dlaczego Brzezińskiego w pełni nie doceniono? Waszyngton to wioska frakcji i grupek, w której liczy się głównie lojalność wobec swoich i popieranie reprezentowanej przez nich linii. Grupka Brzezińskiego składała się tylko z jednej osoby. Nie należał do żadnej konkretnej szkoły polityki zagranicznej i nie dało się go jednoznacznie określić ani jastrzębiem, ani gołębiem. Nie przejmował się etykietkami takimi jak „realista” czy „idealista”. Nie był też niezachwianym demokratą. W 1972 roku głosował na Richarda Nixona, a nie McGoverna, a w 1988 roku poparł George’a H.W. Busha w zmaganiach przeciw Michaelowi Dukakisowi. Skrajnie różnił się od Kissingera, mistrza kokieterii, i nie miał cierpliwości do prasy. Niechęć wobec waszyngtońskiej gry negatywnie odbiła się na sile jego wpływu. Reagan dwukrotnie rozważał powołanie go na stanowisko swojego doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego, lecz wskutek licznych sprzeciwów za każdym razem rezygnował. Z biegiem czasu Brzeziński narobił sobie więcej wrogów po prawej niż po lewej stronie. Stało się to szczególnie widoczne w 2003 roku, kiedy bezzwłocznie i stanowczo wypowiedział się przeciw wojnie z Irakiem, przez co został samotnikiem, który idzie pod prąd zasad waszyngtońskiej rozgrywki. Jak się później okazało – miał rację, ale nie podporządkował się bieżącej modzie politycznej. Popierający wojnę z Irakiem Kissinger dobrze znał zasady tej gry. Brzezińskiego one nie obchodziły.

Biografię tę postanowiłem napisać między innymi dlatego, że dzieje człowieka takiego pokroju pozwalają nam zajrzeć za kulisy działania świata i powstawania historii. Chociaż gdy żył, nie miałem pojęcia, że kiedyś zostanę jego biografem, przez ostatnią dekadę jego życia wielokrotnie z nim rozmawiałem – zwykle w jego ulubionych miejscach, takich jak restauracja Teatro Goldoni przy ulicy K czy Jefferson Hotel przy 16. Ulicy. Był uważnym obserwatorem światowych wydarzeń. Jego spostrzeżenia i wielki skarbiec pamięci historycznej bardzo się przydawały dociekliwemu dziennikarzowi. Pisanie tej książki było wyścigiem z zegarem biologii. Przeprowadziłem wywiady z ponad setką współczesnych Brzezińskiemu osób. Niestety, niektórzy – w tym wiceprezydent Cartera Walter Mondale, legendarny ambasador szacha Iranu Ardeszir Zahedi oraz Michaił Gorbaczow, ostatni przywódca ZSRR – odeszli, zanim zdążyłem z nimi porozmawiać. Inni, tacy jak Madeleine Albright, była sekretarz stanu i jedna z wielu protegowanych Brzezińskiego, zmarli podczas powstawania tej biografii, oddawszy mi wcześniej wielkie przysługi. Carter u schyłku długiego życia także okazał się dla mnie wspaniałomyślny. Większość odpowiedników Brzezińskiego w Chinach i Związku Radzieckim już za jego czasów składała się ze starszych osób. Jako badacz Brzeziński podkreślał, że ZSRR stał się skostniałą „gerontokracją”.

Korzystałem z protokołów posiedzeń politbiura, radzieckich pamiętników, notatek ważnych postaci z Ameryki i innych krajów oraz archiwów amerykańskich instytucji związanych z bezpieczeństwem narodowym oraz dyplomacją. Znakomitym źródłem wiedzy była dla mnie Biblioteka Prezydencka Jimmy’ego Cartera w Atlancie. Bogatym, niekiedy niezamierzenie komicznym zasobem informacji okazały się teczki polskiej Służby Bezpieczeństwa. Otrzymałem również obfitą, w większości wcześniej nieudostępnianą korespondencję Brzezińskiego z Janem Pawłem II, polskim duchownym i pierwszym od ponad czterystu lat papieżem pochodzącym spoza Włoch, którego wybór KGB uważała za „spisek Brzezińskiego”.

Dzieci Brzezińskiego, Ian, Mark i Mika, udzieliły mi bezwarunkowego dostępu (choć nie jest to biografia autoryzowana) do obszernych dzienników, listów i dokumentów ojca, a także pokaźnego zbioru materiałów przechowywanych w Bibliotece Kongresu. Brzeziński był starannym kronikarzem. Bez zaufania i wspaniałomyślności jego rodziny moje przedsięwzięcie przypominałoby syzyfową pracę. Żadne życie nie jest schludną przypowieścią moralną z filmowym zakończeniem. Byłoby to zresztą nudne i niewiarygodne. Historia Brzezińskiego pochłonęła mnie od chwili, gdy zacząłem ją badać. Biorąc pod uwagę znaczenie jego dokonań i specyfikę czasów, w których żył, nie mogłoby być inaczej. Zmarł w maju 2017 roku, zaledwie kilka miesięcy po inauguracji Donalda Trumpa. Urodził się natomiast w dobrze sytuowanej warszawskiej rodzinie w 1928 roku, tym samym, w którym Stalin doszedł do władzy. I w tym właśnie momencie zaczyna się ta książka.Przypisy

Prolog

Zbigniew Brzeziński, dziennik, 8 maja 1945 (dalej: Zbigniew Brzeziński, dziennik). Dziennik jest w posiadaniu rodziny Brzezińskiego.

Zbigniew Brzeziński, wywiad z Justinem Vaïsse’em, maj 2011.

Zbigniew Brzeziński, dziennik, 17 stycznia 1945.

Charles Gati, Zbigniew Brzezinski: The Professor-Strategist, „Politico”, 28.12.2017.

Zbigniew Brzeziński, wywiad z autorem, styczeń 2012.

Patrick G. Vaughan, Zbigniew Brzezinski: The Political and Academic Life of a Cold War Visionary (praca doktorska, West Virginia University, 2003), s. 34.

Zbigniew Brzezinski, Russo-Soviet Nationalism (praca magisterska, McGill University, 1950), pudełko I: 84.5, Zbigniew Brzezinski Papers, Manuscript Division, Library of Congress, Washington, DC (dalej: Archiwum Brzezińskiego, LoC).

Według opisu Vaughana. Zbigniew Brzezinski, dz. cyt., s. 6.

Robert M. Gates, From the Shadows: The Ultimate Insider’s Story of Five Presidents and How They Won the Cold War, Simon & Schuster, New York 2006, s. 95.

Tamże, s. 96.

Opis Brzezińskiego autorstwa prezydenta Kirgistanu Askara Akajewa, dziennik podróży po Azji Środkowej i Gruzji, czwartek, 9 grudnia 1993, pudełko I: 103.6, Brzezinski Papers, LoC.

Michaił Zygar, Wszyscy ludzie Kremla, tłum. Agnieszka Sowińska, Agora, Warszawa, 2017, s. 460.

Cyt. za: Walter Isaacson, Evan Thomas, The Wise Men: Six Friends and the World They Made, Simon & Schuster, New York 2014, s. 728.

Tamże, s. 736.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm, The Age of Brzezinski, pudełko II: 248.9, Brzezinski Papers, LoC.

Rozdział 1

Winston Churchill, Druga wojna światowa, tłum. Kazimierz Mosiewicz, tom VI, ks. 2, Non Stop Press, Gdańsk 1996, s. 105.

Informacje o historii Polski w tym rozdziale za: Joshua D. Zimmerman, Jozef Pilsudski: Founding Father of Modern Poland, Harvard University Press, Cambridge, MA 2022; John Connelly, From Peoples into Nations: A History of Eastern Europe, Princeton University Press, Princeton, NJ 2020; Timothy Snyder, Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem a Stalinem, tłum. Bartłomiej Pietrzyk, Świat Książki, Warszawa 2011; Timothy Snyder, Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś 1569–1999, tłum. Magdalena Pietrzak-Merta, Fundacja Pogranicze, Sejny 2006; Norman Davies, Orzeł biały, czerwona gwiazda. Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920, Znak, Kraków 2011; Norman Davies, Boże igrzysko. Historia Polski, tłum. Elżbieta Tabakowska, Znak, Kraków 2023; Wacław Jędrzejewicz, Józef Piłsudski 1867–1935. Życiorys, LTW, Dziekanów Leśny 2024.

Maciej Wilamowski, Konrad Wnęka, Lidia A. Zyblikiewicz, Leksykon polskich powiedzeń historycznych, Znak, Kraków 1999, s. 105.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm, The Age of Brzezinski, pudełko II: 248.9, Brzezinski Papers, LoC.

Józef Frankiewicz, Kazimierz Brzeziński 1866–1924, „Studia Przemyskie” 2004, t. 2, s. 230–235.

Tadeusz Brzeziński, curriculum vitae, zdjęcia albumu przed demontażem, pudełko II: 246.4, Brzezinski Papers, LoC.

Historia rodziny Romanów, archiwum prywatne, Lech Brzezinski.

Przemówienie Tadeusza Brzezińskiego w Montrealu w 1940, archiwum rodziny.

Tamże.

Ziolkowska-Boehm, The Age of Brzezinski, dz. cyt.

Leonia Brzezińska, dziennik, 24 grudnia 1934.

Karen De Witt, Brzezinski, the Power and the Glory, „Washington Post”, 4.02.1977.

Leonia Brzezińska, dziennik, 19.12.1933.

Tamże, 7.10.1933.

Tamże, 21.10.1933.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm, The Age of Brzezinski, dz. cyt.

Tamże.

Leonia Brzezińska, dziennik, 28.05.1934.

Tamże, 24.12.1933.

Tamże, 21.01.1934.

Juliette Bretan, The Glittering Nightlife and Thriving Culture of Interwar Warsaw, Notes from Poland, 28 maja 2021, https://notesfrompoland.com/2021/05/28/the-glittering-nightlife-and-thriving-culture-of-interwar-warsaw, dostęp: 30.11.2025.

Leonia Brzezińska, dziennik, 15.08.1934 i 10.11.1934.

Tamże, 24.02.1935.

Thomas Jefferson do Horatio Gatesa, 21 lutego 1798, Founders Online, https://founders.archives.gov/documents/Jefferson/01-30-02-0083, dostęp: 30.11.2025.

Leonia Brzezińska, dziennik, 14.05.1935.

Patrick G. Vaughan, Zbigniew Brzeziński, tłum. Piotr Amsterdamski, Jadwiga Amsterdamska, Jacek Barczyński, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 8.

Zimmerman, Józef Piłsudski, dz. cyt., s. 414.

Leonia Brzezińska, dziennik, 11.05.1937.

Zbigniew Brzeziński, wywiad z Justinem Vaïsse’em, maj 2011.

Z transkrypcji polskiego filmu dokumentalnego Ojciec i syn, reż. Zbigniew Kowalewski, 1990, tłum. Andrzej Grządkowski.

Leonia Brzezińska, dziennik, 18.03.1938.

Tamże, 18.03.1938.

Richard M. Langworth, Churchill’s Words: Choosing Between War and Shame – and Getting Both, Hillsdale College Churchill Project, 11.102019, https://richardlangworth.com/war-shame. Churchillowi często przypisuje się wypowiedź skierowaną do Chamberlaina: „Mogliście wybrać między wojną a hańbą. Wybraliście hańbę, a wojnę i tak dostaniecie”. Nie znaleziono żadnych materiałów potwierdzających te słowa.

Jerzy Koźmiński, wywiad z autorem, styczeń 2021.

Leonia Brzezińska, dziennik, 20.10.1938.

Tamże, 20.10.1938.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij