-
nowość
-
promocja
Zdrowa pewność siebie - ebook
Zdrowa pewność siebie - ebook
Czy na drodze do spełnienia marzeń lub realizacji celów stanęły ci kiedykolwiek brak wiary w siebie, lęk przed porażką albo zwątpienie w siebie? Zastanawiasz się czasami, jak wyglądałoby twoje życie, gdyby towarzyszyła ci większa pewność siebie? Ile życiowych okazji przeszło ci koło nosa właśnie z powodu jej braku? A może czekasz na idealny moment, który jednak… wciąż nie nadchodzi? Jeśli chcesz przestać żyć w tak zwanej poczekalni, a zamiast tego – rozwijać się i realizować swój potencjał, ten poradnik jest właśnie dla ciebie. Dowiesz się z niego, jak wypracować prawdziwą i trwałą pewność siebie, działać pomimo obaw i lęku oraz angażować się w życie na sto procent. Russ Harris proponuje grę zwaną pewnością siebie i punkt po punkcie tłumaczy jej reguły. Jeśli zdecydujesz się w nią zagrać, czeka cię fascynująca podróż, w trakcie której odkryjesz nowatorskie podejście do maksymalizowania swojego potencjału – sprawdzone i oparte na wynikach najnowszych badań nad psychologią człowieka. Rozwiniesz elastyczność psychologiczną, czyli umiejętność podejmowania świadomych działań zgodnych z własnymi wartościami. Niniejszy poradnik, oparty na zasadach terapii akceptacji i zaangażowania oraz uważności, zawiera skuteczne techniki rozwijania pewności siebie, a także radzenia sobie z lękiem, zwątpieniem i zamartwianiem się. Pokazuje, jak wydostać się z pułapki własnego umysłu oraz żyć świadomie tu i teraz.
Z tym wspierającym poradnikiem:
• wypracujesz zdrową i trwałą pewność siebie;
• opanujesz umiejętność skutecznego radzenia sobie z negatywnymi myślami;
• nauczysz się działać pomimo lęku i zwątpienia;
• będziesz żyć w zgodzie ze swoimi najgłębszymi wartościami;
• zaczniesz wieść pełne, spełnione życie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Przedmowa
Jakie to szczęście!
Wprowadzenie
Śmiała przygoda–albo nic
Część 1
Rozgrzewka
Rozdział 1
Po co to wszystko?
Rozdział 2
Stare, dobre czasy
Rozdział 3
Prawdaczyfałsz?
Część 2
Miecz obosieczny
Rozdział 4
To nie koniecznie jest tak
Rozdział 5
Uwalnianiesięzhaczyka
Rozdział6
Nigdy nie brakuje słów
Rozdział 7
Pułapka samooceny
Rozdział 8
Reguły zaangażowania
Rozdział 9
Docenianie bieżącej chwili
Rozdział 10
Smog psychiczny
Część 3
Co cię napędza?
Rozdział 11
Źródło energii
Rozdział 12
Pułapka sukcesu
Rozdział 13
Magiczne spoiwo
Część4
Oswajanie strachu
Rozdział 14
Pułapka strachu
Rozdział 15
Mnóstwo miejsca
Rozdział 16
Ujeżdżanie dzikiego ogiera
Część 5
Granie w grę
Rozdział 17
Odwiązanie lin
Rozdział 18
Co cię wstrzymuje?
Rozdział19
Pułapka motywacji
Rozdział 20
Moc samoakceptacji
Rozdział 21
Doskonalenie się
Rozdział 22
Szczytowa efektywność
Rozdział 23
Dopóki piłka w grze, dopóty wszystko jest możliwe
Podziękowania
Materiały źródłowe
Bibliografia
Indeks haseł
| Kategoria: | Psychologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8258-039-6 |
| Rozmiar pliku: | 1,2 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Jakie to szczęście!
Trudno jest być człowiekiem. Boryka się on z większymi wyzwaniami niż jakakolwiek inna istota na tej planecie.
Niemal słyszę natychmiastową ripostę: „Bzdura! Rozejrzyj się wokół. Mamy – przynajmniej w krajach rozwiniętych – wszystko, czego nam potrzeba. Pożywienie, wodę, bezpieczeństwo, ciepło, schronienie, stymulację społeczną”. Owszem, to jest prawda, ale zarazem czyni kondycję ludzką tym bardziej żałosną. Jak to możliwe, że te same istoty, które – relatywnie rzecz ujmując – mają wszystko, jednocześnie zamartwiają się o swoją przyszłość, rozpamiętują porażki albo czują się przygniecione obawami i zwątpieniem w siebie?
Odpowiedź jest dość zaskakująca. Dokładnie te same umiejętności, dzięki którym odnosimy sukcesy, okazują się też przyczynami naszych zmagań.
Ludzki umysł to maszyna rozwiązująca problemy. Wykrywa zagrożenia, analizuje sytuacje, przewiduje rezultaty i proponuje działania. W świecie zewnętrznym to się sprawdza doskonale. Kiedy jednak te same logiczne umiejętności są kierowane do wewnątrz, nasze życie staje się problemem, który wymaga rozwiązania, a nie procesem, którego się doświadcza. I tutaj najczęściej wpadamy w pułapkę: wstrzymujemy swoje życie i toczymy wewnętrzną wojnę.
Przyczyna tego jest prosta. Otóż światem wewnętrznym kieruje nie logika, tylko psychika.
Zasady rozwoju i doświadczenia człowieka są niemal dokładnie przeciwne do tych, które obowiązują w świecie zewnętrznym. Kiedy na podłodze leży śmierdząca resztka jedzenia, wrzucenie jej do śmieci sprawdzi się doskonale. W przypadku naszych najgłębszych obaw to samo działanie okaże się zupełnie nieskuteczne.
Jeśli właśnie teraz intensywnie zmagasz się z problemami z pewnością siebie, to masz ogromne szczęście. Ogromne. Bo los uśmiechnął się do ciebie i dał ci prezent. Pozwól, że to wyjaśnię.
Większość osób, które mają trudności z pewnością siebie, przeżywa życie tak, jakby wpadła jedną nogą w potrzask. Osoby te uważają, że problem tkwi w ich wnętrzu, a nie w potrzasku, w który przypadkowo wpadły. Brną powoli przed siebie, kulejąc i cierpiąc, spowalniane przez ów potrzask.
Być może i ty znajdujesz się w takim właśnie położeniu. Dlaczego więc mówię, że masz szczęście? Przede wszystkim dlatego, że wiesz, iż twoja noga tkwi w potrzasku. A wiele osób tego nie wie, tylko brnie dalej, usiłując ignorować ból.
Masz szczęście także dlatego, że w książce, którą trzymasz w dłoniach, znajdziesz potwierdzoną naukowo metodę pozwalającą wyswobodzić się z tego potrzasku. Wielu ludzi sięga desperacko po różne bzdury, które – zgodnie z obecną wiedzą naukową – niemal na pewno nie pomogą im się uwolnić.
Wreszcie, masz szczęście również dlatego, że jeśli nauczysz się radzić sobie z problemami dotyczącymi pewności siebie, staniesz się osobą znacznie lepiej przygotowaną do tego, by radzić sobie z analogicznymi problemami w innych dziedzinach życia, jeśli (a bardziej realistycznie: kiedy) się pojawią. Twoje cierpienie to opłata za dostęp do takiej możliwości, ale została już przez ciebie uiszczona. Wystarczy. Nadszedł czas na – miejscami wymagającą, lecz jednak – zabawę, jaką są nauka i przemiana.
Znacznie radośniej jest iść w życiu naprzód, kiedy nie ciągnie się za sobą ciężkich potrzasków, które tylko zadają nam ból.
Na szczęście książka, którą trzymasz w rękach, pomoże ci dokładnie zrozumieć, gdzie znajduje się przepaść między brakiem pewności siebie a podejmowaniem działań przynoszących pożądane rezultaty. Jeśli dasz tej książce szansę, najpewniej znajdziesz użyteczną pod względem psychicznym drogę naprzód.
To ostatnie nie jest gwarancją – jest przewidywaniem. Russ Harris nie mówi za wiele o nauce leżącej u podstaw jego książki, jest ona jednak okazała i wciąż się rozrasta. Podstawowa wiedza na temat ludzkiego umysłu, z którą zapoznasz się na kolejnych stronach tego poradnika, pochodzi ze stu pięćdziesięciu badań naukowych, a pośrednio z wielu więcej. Wszystkie one dowodzą, że u osób czytających takie książki dochodzi do znacznej poprawy – pod warunkiem że lektura jest staranna i uzupełniana ćwiczeniem opisanych metod.
W tej wspaniałej książce Russ Harris dokładnie pokazuje, w jaki sposób powstaje wspomniana przepaść, oraz uczy nas zasad rozwoju i przemiany. Jest on chyba najjaśniej piszącym autorem z obszaru treningu akceptacji i zaangażowania czy też terapii akceptacji i zaangażowania (ang. _acceptance and commitment training/therapy_, ACT) oraz jednym z najbardziej uzdolnionych klinicystów i utalentowanych trenerów. Posiada niezwykłą umiejętność przedstawiania skomplikowanych zagadnień w bardzo prosty sposób. W niniejszej książce wykazał się ową umiejętnością po raz kolejny. Pracuję w obszarze ACT od trzydziestu lat, ale oto jestem głęboko poruszony, podekscytowany i olśniony. Russ otworzył mi oczy. Znowu.
Czyż uwolnienie się do problemów z pewnością siebie nie byłoby wielkim szczęściem? Gdyby dane ci było nauczyć się czegoś niezmiernie istotnego, przydatnego do końca życia, czyż nie dziękowałabyś¹ bez końca losowi, że oto dał ci klucz do większej wolności?
Gdy uda ci się zostawić tego typu zmagania za sobą, być może inaczej odczytasz zdanie, którym rozpocząłem tę przedmowę. Trudno jest być człowiekiem. Nie jest to trudne dlatego, że mamy ograniczone zasoby albo że naszym udziałem niestety bywają tragiczne zdarzenia. Jest to trudne ze względu na nasz logiczny umysł – źródło naszej największej siły i najwspanialszych osiągnięć – który kusząco zaprasza nas na manowce, prosto w pułapkę.
Już za chwilę zaczniesz się uczyć, w jaki sposób grzecznie odrzucić jego zaproszenie.Jakie to szczęście!
_Przesyłam ci pokój, miłość i życie_
_Steven C. Hayes_
_profesor psychologii na University of Nevada, autor bestsellera_ W pułapce myśli
_10 kilometrów nad Środkowym Zachodem_
_5 czerwca 2010 r._Wprowadzenie
Śmiała przygoda – albo nic
Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś miał więcej pewności siebie?
„Brak pewności siebie”, „lęk przed porażką”, „trema” „zwątpienie w siebie” – obojętnie, jak to nazwiesz, najprawdopodobniej dużo cię to kosztuje. Zastanów się przez chwilę, z czego musiałeś zrezygnować w życiu. Co cię ominęło? Jakie szanse straciłeś właśnie z tego powodu?
Na przestrzeni wielu lat pracowałem z dosłownie tysiącami osób, które wstrzymywały się ze spełnianiem swoich marzeń czy realizacją ambicji z powodu braku pewności siebie. Co smutne, ów brak nie był ich winą. W żadnym razie nie wynikał z ich głupoty, lenistwa, pesymizmu, deficytów okresu dzieciństwa czy nierównowagi chemicznej w mózgu. Jego przyczyną była po prostu nieznajomość reguł gry, jaką jest pewność siebie.
Gra zwana pewnością siebie
Tak, pewność siebie jest swego rodzaju grą – umiejętną grą psychologiczną. Niestety społeczeństwo uczy nas złych reguł tej gry. Być może całymi latami czytałeś różne artykuły, kupowałeś rozmaite poradniki, oglądałeś programy telewizyjne oraz słuchałeś dobrych rad przyjaciół, członków rodziny i specjalistów z dziedziny ochrony zdrowia na temat tego, jak przezwyciężyć lęk przed porażką, przestać wątpić w siebie i wzmocnić pewność siebie. Przypuszczam, że niektóre z tych rozwiązań nawet sprawdzały się dość dobrze – przynajmniej na krótszą metę. Jestem jednak gotowy się założyć, że ostatecznie nie doprowadziły do tego, czego chciałeś. Czy zatem jesteś otwarty na coś nowego? Trudniejszego? Czy jesteś gotowy spróbować zagrać według zupełnie innych reguł?
Nie mam zamiaru zarzucać cię tym, co słyszałeś już milion razy. Nie będę mówić o wizualizacji, autohipnozie, afirmacjach, kwestionowaniu negatywnych myśli, technikach relaksacyjnych, wzmacnianiu poczucia własnej wartości, strategiach typu „udawaj tak długo, aż stanie się to prawdą” i tak dalej. Nie będę też zaprzeczać rzeczywistości i twierdzić, że możesz mieć wszystko, jeśli tylko poprosisz wszechświat i uwierzysz, iż on ci to da (oczywiście sprzedałbym dzięki temu znacznie więcej książek – nic nie sprzedaje się tak dobrze, jak obietnica, że można mieć wszystko, czego się chce, bez żadnego wysiłku).
Zamiast tego pokażę ci, dlaczego to nie twoja wina, że to, czego próbujesz, nie przynosi żadnych rezultatów. Do tej pory zapewne myślałeś, że nie przykładasz się tak, jak trzeba, albo że robisz coś nie tak: nie myślisz wystarczająco pozytywnie, nie podważasz negatywnych myśli wystarczająco skutecznie, nie ćwiczysz technik relaksacyjnych / autohipnozy / wizualizacji wystarczająco intensywnie i tak dalej. Wkrótce się przekonasz, że choć owe popularne strategie w krótkiej perspektywie mogą przynieść ulgę od strachu, lęku i zwątpieniu w siebie, to jednak rzadko zapewniają prawdziwą i trwałą pewność siebie. Dlaczego? Dlatego że opierają się na niewłaściwych regułach gry zwanej pewnością siebie. A przecież nie można zwyciężyć w żadnej grze, jeśli nie zna się jej reguł!
Proszę, teraz na chwilę przestań czytać i zwróć uwagę na swoje myśli. Na dalszych stronach tej książki będę cię wielokrotnie prosić o to samo – o uświadomienie sobie w większym stopniu, co robi twój umysł, o zauważenie, jak on reaguje i co ci mówi. Zdolność zauważania własnych procesów myślowych to ważna umiejętność psychologiczna. Im częściej będziesz z niej korzystać, tym lepiej poznasz działanie swojego umysłu – a to bardzo się przyda później. Proszę więc, żebyś na kilka sekund odłożył książkę i po prostu zauważał, co mówi ci umysł.
* * *
Czy zauważasz myśli typu: „Jak do tego doszło?”, „Co zrobiłem nie tak?”, „Jak to się stało, że nauczyłem się złych reguł?”. Prawda jest taka, że niemal niemożliwe jest, by nie przyswoić owych reguł, gdy dorasta się we współczesnym społeczeństwie. Uczysz się ich od wczesnego dzieciństwa. Są w tobie głęboko zakorzenione i silnie utrwalane dzięki popularnym mitom, filmom hollywoodzkim, kolorowym magazynom, samozwańczym psychologom, guru od samopomocy, hipnoterapeutom, mówcom motywacyjnym i „zdroworozsądkowym” poradom, których tak często udzielają specjaliści, przyjaciele, krewni.
To właśnie ścisłe przestrzeganie tych reguł sprawia, że wiele osób tkwi w pułapce pewności siebie. Osoby te podejmują próby przezwyciężenia strachu i wzmocnienia pewności siebie za pomocą narzędzi i strategii, które są skuteczne jedynie przez krótki czas i tylko podsycają pragnienie jeszcze większej pewności siebie.
Jakie więc są owe złe reguły? A co ważniejsze, jakie są właściwe reguły, które pomagają nam zwyciężać w grze zwanej pewnością siebie? Czytając tę książkę, będziesz się tego stopniowo dowiadywać. Nie chcę wszystkiego przedstawiać już teraz, zanim przejdziemy do rozdziału 1. Zachęcam cię do potraktowania lektury tej książki jako przygody, jako odkrywczej podróży. Zapraszam cię do delektowania się procesem eksploracji i do cieszenia się po drodze każdym nowym odkryciem. W tej podróży odkryjesz nowe, rewolucyjne podejście do maksymalizowania ludzkiego potencjału – model zmiany głęboko osadzony w najnowszych badaniach nad psychologią człowieka. Dowiesz się, jak rozwinąć tak zwaną elastyczność psychologiczną – ważny stan umysłowy umożliwiający skuteczne reagowanie na strach, lęk i zwątpienie w siebie. Oraz jak wypracować prawdziwą i trwałą pewność siebie. I jak zwiększyć swoją wydajność w dowolnym obszarze życia – od sportu, biznesu i działalności artystycznej po życie towarzyskie, rodzicielstwo i seks!
Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe?
Jeśli w tej chwili odczuwasz zwątpienie lub masz nieco cyniczne nastawienie, to dobrze – zachęcam cię do zachowania sceptycyzmu. Proszę, nie wierz we wszystko tylko dlatego, że ja o tym mówię. Wszak gdyby wiara w to, co mówią inni, była najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, to poradziłbyś sobie z nimi już dawno temu. Zamiast więc bezkrytycznie przyjmować to, co piszę, zawsze sprawdzaj, co mówi twoje doświadczenie, i zastanawiaj się, czy proponowany przeze mnie pomysł znajdzie zastosowanie także w twoim przypadku.
Czy mogę ci zagwarantować, że przedstawione w tej książce metody sprawdzą się u ciebie? Cóż, jeśli kiedykolwiek spotkasz człowieka, który daje ci na cokolwiek stuprocentową gwarancję, to błagam, nie kupuj niczego, co on oferuje. Tego rodzaju gwarancja jest niezaprzeczalnym dowodem braku szczerości (albo samooszukiwania). Nawet najlepszy chirurg nigdy nie zagwarantuje, że operacja zakończy się całkowitym sukcesem. Powie ci, jak ocenia szanse powodzenia, a potem poprosi o podpisanie formularza, w którym przyjmujesz do wiadomości małe, ale jednak ryzyko, że coś może się nie udać.
Jakie zatem są szanse, że z użyciem proponowanych przeze mnie metod odniesiesz sukces? Naprawdę duże! Dlaczego? Ponieważ ta książka bazuje na nowym modelu zmiany zachowania człowieka, przez który zachodnia psychologia zadrżała w posadach. W świecie sportu i biznesu model ten znany jest pod różnymi nazwami, takimi jak „podejście uważności, akceptacji i zaangażowania”, „trening inteligencji emocjonalnej oparty na uważności” czy „trening elastyczności psychologicznej”. Najpowszechniejsza jego nazwa brzmi jednak: „trening akceptacji i zaangażowania”, w skrócie ACT (od ang. _acceptance and commitment training_; wymawiane „akt”, a nie „a-ce-te”).
Steven C. Hayes, profesor psychologii ze Stanów Zjednoczonych, stworzył ACT na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku z myślą o terapii depresji (w obszarze poradnictwa i psychoterapii ACT funkcjonuje pod nazwą „terapia akceptacji i zaangażowania”). Niestety, w tamtym czasie koncepcja okazała się tak rewolucyjna, że trzeba było ponad dwudziestu pięciu lat, by jej założenia zostały zrozumiane szerzej w środowisku psychologów. Obecnie, wraz z gromadzeniem coraz większej liczby dowodów potwierdzających skuteczność, ACT podbija świat, znajdując zastosowanie w wielu trudnych obszarach życia. Jednym z głównych czynników decydujących o jego sukcesie jest innowacyjne podejście do rozwijania uważności.
Czym jest uważność?
Uważność to mentalny stan świadomości, otwartości i skupienia. Kiedy jesteśmy uważni, potrafimy w pełni zaangażować się w to, co robimy, odpuszczać niepomocne myśli i działać skutecznie bez ulegania władzy emocji. Uważność znana jest od tysięcy lat w filozofii Wschodu, a zachodni świat poznawał ją do tej pory jedynie drogą pradawnych wschodnich praktyk, takich jak joga, medytacja, tai-chi, sztuki walki czy zen². Trening akceptacji i zaangażowania pozwala rozwinąć umiejętności związane z uważnością w krótkim czasie, nawet jeżeli nie jesteśmy wyznawcami czy zwolennikami owych tradycji.
Na drodze do prawdziwej pewności siebie główną rolę odgrywają trzy podstawowe umiejętności związane z uważnością. Są to: defuzja, rozszerzanie i zaangażowanie.
Defuzja
Defuzja jest to umiejętność oddzielenia się od swoich myśli i pozwolenia, by one po prostu pojawiały się i znikały, zamiast wikłania się w nie i przyzwalania, by dyktowały nam, co mamy robić. Zapewnia doskonały sposób skutecznego radzenia sobie z bolesnymi, niepomocnymi czy szkodliwymi myślami i przekonaniami.
Rozszerzanie
Rozszerzanie jest to umiejętność otwierania się na emocje, doznania i odczucia, robienia dla nich miejsca i pozwalania, by one po prostu pojawiały się i znikały, bez przyzwalania, by nas przygnębiały, rozstawiały po kątach czy hamowały. Zapewnia doskonały sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami, takimi jak strach, złość czy lęk.
Zaangażowanie
Zaangażowanie jest to umiejętność bycia „psychicznie obecnym”; życia w pełni w bieżącej chwili; bycia w pełni świadomym tego, co się dzieje tu i teraz, zamiast wikłania się we własne myśli; bycia otwartym na swoje bieżące doświadczenie, zaciekawionym nim i aktywnie w nie zaangażowanym. Jest to podstawowa umiejętność, jeśli chodzi o skuteczne działanie oraz czerpanie satysfakcji i zadowolenia ze wszystkiego, co się robi.
Jest jednak jeszcze coś
W treningu akceptacji i zaangażowania chodzi o coś więcej niż samo rozwinięcie umiejętności związanych z uważnością. Obejmuje on także precyzowanie własnych podstawowych wartości – kryjących się w głębi serca pragnień dotyczących tego, jak chce się postępować – oraz wykorzystywanie ich do motywowania, inspirowania i ukierunkowywania swoich działań. Uważność, wartości i zaangażowane działania wspólnie dają początek elastyczności psychologicznej, czyli zdolności podejmowania skutecznych działań zgodnych z osobistymi wartościami – świadomie, z otwartością i skupieniem.
Model ACT jest wyjątkowy ze względu na możliwości jego adaptacji. Te same narzędzia, które pomogły dziesiątkom tysięcy ludzi na całym świecie odzyskać, odbudować i poprawić życie po wielu latach zmagań z uzależnieniem od alkoholu czy narkotyków, z depresją, z zaburzeniem panicznym czy schizofrenią, stosuje się obecnie, by pomagać sportowcom i ludziom biznesu osiągać lepsze wyniki, by usprawniać funkcjonowanie organizacji oraz by redukować stres i zwiększać satysfakcję u pracowników (od policjantów i bankowców po recepcjonistów i dentystów). Z tej książki dowiesz się, jak korzystać z tych narzędzi, aby rozwinąć prawdziwą pewność siebie, spełniać marzenia i być taką osobą, jaką pragniesz być. Najpierw jednak pozwól, że opowiem ci co nieco o sobie.
Moja historia
Pewność siebie to temat bliski mojemu sercu, ponieważ przez wiele, wiele lat bardzo mi jej brakowało. Jako nastolatek i jako młody dorosły w sytuacjach towarzyskich doświadczałem dotkliwego lęku. Wątpiłem w siebie i byłem przerażony, że wyjdę na nudziarza, głupka albo antypatycznego typa. Na długo przed osiągnięciem odpowiedniego wieku zacząłem sięgać po alkohol, żeby sobie z tym radzić. Pod koniec pierwszego roku studiów medycznych piłem już codziennie, i to dużo. Sytuacja się pogarszała, aż pewnego razu, kiedy byłem na trzecim roku, karetka odwiozła mnie do szpitala z objawami zatrucia alkoholowego (mój wstyd był ogromny, ale kac jeszcze większy).
Mała pewność siebie dawała o sobie znać także w bliskich relacjach. Tak bardzo bałem się odrzucenia, że jeżeli nie byłem pijany, to nie zapraszałem żadnej dziewczyny na randkę – a one zazwyczaj nie godziły się, jeśli też nie były wstawione. W tych rzadkich przypadkach, gdy miałem dziewczynę, najczęściej po dwóch tygodniach kończyłem związek. Uważałem, że tylko wtedy partnerka nie zdąży zdać sobie sprawy, jak bardzo jestem do niczego. Innymi słowy, odrzucałem ją, zanim ona zdążyła odrzucić mnie.
Podobne problemy miałem ze studiami. Byłem przekonany, że jestem najgłupszy na całym roku, i za każdym razem, gdy starałem się przebrnąć przez grube i trudne podręczniki do anatomii, fizjologii czy biochemii, moje zwątpienie w siebie natychmiast dawało o sobie znać. I co wtedy robiłem? Cóż, ponieważ nie podobały mi się ani uczucia związane z lękiem, ani myśli o tym, że jestem głupi, więc aby ich uniknąć, unikałem nauki! Z jakim rezultatem? Przez pierwsze dwa lata studiów oblewałem wszystkie egzaminy i musiałem podchodzić do nich ponownie (ostre picie, rzecz jasna, w tym nie pomagało).
Miałem wielkie szczęście, że nie wyrzucono mnie ze studiów, choć ustanowiłem swoisty rekord niezdanych egzaminów. Zawsze jakoś udawało mi się popracować na tyle, by zdać poprawki. W końcu jednak coś do mnie dotarło. Na czwartym roku zacząłem mądrzej podchodzić do studiów; dwa lata później zostałem lekarzem. To dało mi ogromne poczucie spełnienia. Ale czy wzmocniło moją pewność siebie?
Ani trochę!
Po studiach moje zwątpienie w siebie wystrzeliło w kosmos. Kiedy pracowałem jako stażysta w szpitalu, cały czas doświadczałem bardzo silnego lęku. Bałem się, że podejmę złą decyzję, podam niewłaściwy lek albo postawię błędną diagnozę. Kiedy się denerwuję, pocą mi się dłonie – w tamtym czasie były one cały czas dosłownie mokre! Wycierałem je o kitel, ale w ciągu zaledwie kilku chwil znów stawały się gorące i lepkie. Rękawiczki, które musiałem zakładać do badań, momentalnie napełniały się potem. W konsekwencji po kilku tygodniach nabawiłem się okropnego zapalenia skóry. Moje palce pokryły się mnóstwem czerwonych pęcherzy, które trzeba było leczyć sterydami.
Zatem dobrze wiem, czym jest brak pewności siebie. Z jego powodu zrezygnowałem z wielu ważnych dla mnie rzeczy. Porzuciłem wiele istotnych dla mnie dziedzin życia. Hamowały mnie zwątpienie w siebie i lęk przed porażką. Na szczęście byłem w stanie się uczyć i zmieniać. Obecnie z pewnością siebie udzielam się towarzysko – choć prawie wcale nie piję. Z pewnością siebie studiuję różne zagadnienia – a potem piszę książki o tym, czego się nauczyłem. Z pewnością siebie pracuję – co obejmuje także przemawianie przed publicznością na całym świecie. Ufam więc zasadom opisanym w tej książce nie tylko dlatego, że są oparte na solidnych fundamentach naukowych, nie tylko dlatego, że na własne oczy widziałem, jak pomogły setkom moich klientów, ale także dlatego, że tak dobrze sprawdziły się w moim życiu.
Nic nie jest za darmo
Jeśli znajdujesz w sobie otwartość na nowe pomysły i gotowość do uczenia się nowych umiejętności, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że wypracujesz autentyczną pewność siebie. Zarazem – co nie powinno być zaskoczeniem – tak jak wszystko, co poprawia jakość twojego życia, będzie to wymagało od ciebie czasu i wysiłku. Te trzeba będzie zainwestować nie tylko w czytanie niniejszej książki, ale także w ćwiczenie nowych umiejętności i stosowanie ich w odpowiednich obszarach życia. Zastanów się przez chwilę, czy znajdujesz w sobie gotowość na taką inwestycję.
Nikt z nas nie oczekuje, że zostanie dobrym narciarzem, malarzem czy tancerzem jedynie dzięki czytaniu odpowiednich poradników. Owszem, możemy z książek czerpać wiele wartościowych informacji, ale chcąc dobrze jeździć na nartach, dobrze malować czy dobrze tańczyć, musimy ćwiczyć odpowiednie umiejętności. To samo dotyczy rozwijania prawdziwej pewności siebie. Ta książka zapewni ci zarówno potrzebne do tego narzędzia, jak i instrukcje ich stosowania – lecz aby osiągać pożądane rezultaty, potrzebne będą trening i stosowanie narzędzi w praktyce. (Jeśli odczuwasz pewien opór lub wahanie – jeśli twój umysł mówi: „Ale nie mam wystarczającej samodyscypliny / motywacji / siły woli” – nie martw się. Tą kwestią też zajmiemy się w niniejszej książce).
Co dalej?
Książka składa się z pięciu części. W części 1 rozprawiam się z pewnymi popularnymi mitami na temat pewności siebie i wyjaśniam, w jaki sposób wszyscy uczymy się grać według niewłaściwych reguł. Z części 2 dowiesz się, jak skutecznie radzić sobie z negatywnymi myślami, które nawiedzają nas wszystkich (bez dyskutowania z nimi, zastępowania ich afirmacjami itd.). W części 3 omawiam podstawowe zagadnienia dotyczące motywowania siebie i przezwyciężania barier psychicznych. Z części 4 dowiesz się, jak krok po kroku gruntownie zmienić swoją relację ze strachem i lękiem. W części pokażę, jak wykorzystać wszystkie nowe umiejętności, aby zyskać autentyczną pewność siebie, utrwalić swój sukces oraz osiągać możliwie najwyższe wyniki w wybranym obszarze działań.
Prawdopodobnie słyszałeś o Helen Keller. Urodziła się ona w 1880 roku, a w wieku dziewiętnastu miesięcy zachorowała na zapalenie opon mózgowych, w wyniku czego utraciła słuch i wzrok. Pomimo tych przeciwności nauczyła się czytać i pisać, a także została autorką licznych książek oraz wpływową promotorką zmiany społecznej. Była też nominowana do Nagrody Nobla. Jest szeroko cytowana w literaturze, a jej chyba najsłynniejsze powiedzenie brzmi: „Życie jest śmiałą przygodą – albo niczym”.
Mając do wyboru owe dwie możliwości – śmiałą przygodę albo nic – co wybierasz? Jeśli chcesz, żeby twoje życie było śmiałą przygodą, jeśli pragniesz się rozwijać oraz badać i realizować cały swój potencjał, jeśli masz w sobie gotowość, żeby śmiało ruszyć w nowym kierunku, i ciekawość tego, co odkryjesz, i jeśli jesteś gotowy zrobić miejsce na dyskomfort, który może się pojawić po drodze… to na co czekasz?Rozdział 2
Stare dobre czasy
Pędzi prosto na ciebie!
Bum! Bum! Bum!
Ziemia pod twoimi nogami drży.
Bum! Bum! Bum!
Bestia staje na tylnych łapach i wydaje z siebie mrożący krew w żyłach ryk. Jest trzy razy większa od ciebie, porośnięta brązowym, skołtunionym futrem. Jej nogi mają wielkość pni drzew, a z paszczy wystają dwa potężne kły.
Jest rozzłoszczona. I pędzi prosto na ciebie!
Bum! Bum! Bum!
Co się dzieje potem? Niedługo się dowiesz. Najpierw wróćmy do babki wszystkich złych reguł gry zwanej pewnością siebie: „Muszę poczuć się pewnie, zanim zacznę robić to, co ma znaczenie”. Odwołuje się ona do zdrowego rozsądku, ponieważ często rzeczywiście dużo łatwiej jest podjąć działanie i robić to, co dla nas ważne, kiedy już poczujemy się pewnie. Jednakże kurczowe trzymanie się tej reguły oznacza, że poświęcasz mnóstwo czasu, energii i wysiłku na kolejne próby kontrolowania swoich uczuć. Prawdopodobnie będziesz też starać się ze wszystkich sił wyeliminować strach, lęk i niepewność oraz zastąpić je poczuciem spokoju, pewności i bezpieczeństwa. Wielu autorów popularnych poradników twierdzi, że wie, jak tego dokonać dzięki afirmacjom, autohipnozie, kwestionowaniu negatywnych myśli i tak dalej. Niestety nie tak łatwo jest kontrolować własne uczucia, a im bardziej do tego dążysz, tym bardziej narażasz się na rozczarowanie, frustrację i poczucie beznadziei.
Proszę cię ponownie: nie wierz mi na słowo, lecz sprawdź, co wynika z twojego doświadczenia. Czy udało ci się znaleźć metodę kontrolowania własnych uczuć (bez leków i używek), która działa, kiedy znajdujesz się w naprawdę trudnej sytuacji i wychodzisz ze swojej strefy komfortu oraz mierzysz się z własnymi lękami? Czy udało ci się znaleźć metodę, która pozwoliła ci w tych warunkach czuć się całkowicie pewnie i bezpiecznie? Te pytania to oczywiście podstęp. Wiem, że to ci się nie udało, ponieważ jest niemożliwe. Nie da się unieważnić milionów lat ewolucji, które zaprogramowały twoje ciało do reagowania na trudne sytuacje w ściśle określony sposób, a mianowicie za pomocą reakcji „walcz lub uciekaj”.
Aby wyjaśnić, czym jest ta reakcja, wróćmy do pędzącej prosto na ciebie bestii – niech to będzie mamut. Kiedy kudłaty mamut szarżuje na ciebie, masz tak naprawdę tylko dwa wyjścia. Wyjście pierwsze: uciekać (bardzo, bardzo, bardzo szybko!). Wyjście drugie: bronić swojej pozycji i walczyć (bardzo, bardzo, bardzo zaciekle!). To naprawdę wszystko: albo uciekasz, albo walczysz. Zauważ, że obie reakcje wymagają ogromnej energii. Aby walczyć lub uciekać, potrzebujesz siły i wytrzymałości (w innym wypadku bestia cię stratuje).
Na szczęście dzięki milionom lat ewolucji twoje ciało zapewnia ci dokładnie to, czego potrzebujesz. Kiedy stajesz w obliczu zagrożenia, w twoim ciele wzbiera adrenalina, odruchy stają się szybsze, mięśnie napinają się w gotowości do działania, wyostrza się uwaga, a serce pompuje więcej krwi do tych części ciała, które jej najbardziej potrzebują (głównie do dużych mięśni rąk i nóg). Na tym polega owa niezwykła reakcja „walcz lub uciekaj”. (Technicznie rzecz biorąc, jest to reakcja „walcz, uciekaj lub zamieraj”, ponieważ niekiedy zamieramy zamiast uciekać lub walczyć. Dla prostoty wywodu jednak pozostaniemy przy skróconej wersji nazwy).
Omawiana reakcja występuje u wszystkich ssaków oraz u ryb, gadów i ptaków. Ma natychmiastowy i automatyczny charakter. Jest niezbędna do przetrwania, a uruchamia się w chwili rozpoznania zagrożenia. Przygotowuje do zmierzenia się z nim albo do ucieczki przed nim – w zależności od tego, co z większym prawdopodobieństwem ocali życie. Załóżmy, że twój praprzodek, który właśnie stał się celem szarżującego mamuta, nie ma takiej reakcji. Po prostu stoi, patrzy i czeka, zachwycając się majestatycznym pięknem rozpędzonej bestii. Po chwili zostałby rozdeptany na cienki placek!
Teraz wyobraźmy sobie, że należysz do grupy zamieszkujących jaskinie praprzodków. Mieszkacie razem w prehistorycznej dolinie mlekiem i miodem płynącej. Żyje się wam dobrze. Wiecie, gdzie jest pożywienie, wiecie, gdzie jest woda, wiecie, kim są wasi sąsiedzi – i wiecie, gdzie żyją niebezpieczne zwierzęta, dzięki czemu trzymacie się od nich w bezpiecznej odległości. Jednocześnie jesteście w pełni świadomi, że nie możecie nieustannie przebywać w swojej dolinie szczęścia – od czasu do czasu musicie wypuścić się dalej, by zdobyć jedzenie. Kiedy kończą się wam zapasy, zbieracie się wspólnie z sąsiadami i wyruszacie przez góry na poszukiwanie mamuta, którego moglibyście zjeść na obiad.
Nie jest to małe przedsięwzięcie. Podejmujecie duże ryzyko. Im bardziej oddalacie się od znanego wam terytorium, w tym większym niebezpieczeństwie się znajdujecie. Wszak mieszkają tam wielkie zwierzęta. Z wielkimi pazurami i wielkimi kłami. Zwierzęta, które z lubością połknęłyby na obiad przekąskę w postaci wątłej, nieowłosionej małpy! Musicie więc zachować czujność: uważać na tygrysy szablozębne, głodne niedźwiedzie i rywalizujące z wami plemiona.
Nawet najmniejszy sygnał zagrożenia – nagły ruch w zaroślach, niecodzienny zapach w powietrzu, dziwny kształt na horyzoncie – uruchamia w twoim ciele reakcję „walcz lub uciekaj”. Tętno przyspiesza, wydziela się adrenalina, mięśnie się napinają. To dobrze. Jesteś teraz gotowy do walki lub ucieczki. A jeśli się okaże, że to fałszywy alarm, nie ma problemu – po chwili, w obliczu braku jakiegokolwiek zagrożenia, reakcja ustaje. Poziom adrenaliny spada, tętno również, a ty odczuwasz większe odprężenie.
Niewiele się zmieniło od pradawnych czasów. Owszem, życie jest trochę łatwiejsze, a prawdopodobieństwo bycia pożartym, nadzianym na rogi czy rozdeptanym przez wielkie zwierzęta – dużo mniejsze. Nadal jednak musimy podejmować ryzyko. Jeżeli chcemy się rozwijać i wzrastać, musimy wychodzić poza znajome terytoria i zapuszczać się w nieznane. I to nie raz, lecz raz za razem. A ilekroć opuszczamy znajomy teren – powszechnie nazywany strefą komfortu – uruchamia się w nas reakcja „walcz lub uciekaj”.
Wszystko to jest całkowicie naturalne. Za każdym razem, gdy opuszczasz strefę komfortu i wchodzisz w nową, trudną sytuację, podejmujesz spore ryzyko. Wszak nie ma żadnej pewności, że sprawy potoczą się tak, jak chcesz. Niewygodna prawda jest taka, że złe rzeczy mogą się wydarzyć. Nikt nie da gwarancji, że tak się nie stanie. Możesz ponieść porażkę, doznać krzywdy, nawalić albo się ośmieszyć. Możesz spotkać się z odrzuceniem, stracić wszystkie pieniądze albo zmarnować czas i wysiłek, nie dostając niż w zamian. A im dalej wychodzisz poza strefę komfortu – z im większym wyzwaniem się mierzysz – tym większa niepewność co do rezultatu. W takich okolicznościach nie jesteś w stanie wyłączyć reakcji „walcz lub uciekaj” ani wzbudzić w sobie poczucia całkowitej pewności i bezpieczeństwa (o ile nie skorzystasz z substancji wywołujących groźne skutki uboczne).
Oczywiście na co dzień zwykle nie mówimy o reakcji „walcz lub uciekaj”. Najpewniej nie zdarzyło ci się słyszeć, by ktoś powiedział: „W przyszłym tygodniu będę występować przed dwustuosobową publicznością, więc uruchamia się u mnie reakcja »walcz lub uciekaj«”. Taka osoba raczej mówi o strachu czy zdenerwowaniu.
Strach niejedno ma imię
Oto kilka z najpowszechniejszych nazw strachu: „brak pewności siebie”, „lęk”, „zwątpienie w siebie”, „niepewność”, „zdenerwowanie”, „cykor”, „stres”. Zdarzyło mi się pracować z prezesami, żołnierzami, policjantami, prawnikami i chirurgami, którzy początkowo nie przyznawali się do odczuwania strachu czy lęku, ponieważ uważali to za osobistą porażkę albo przejaw słabości. Byli w stanie przyznać się do „stresu”, „napięcia”, „podenerwowania” czy „załamania pewności siebie”, ale nie do „lęku” czy „strachu”.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
W języku angielskim czasowniki i przymiotniki nie mają form męskich i żeńskich. Dla wygody lektury, by nie stosować form podwójnych, zdecydowałam się arbitralnie używać końcówek żeńskich i męskich w zwrotach do czytelnika – naprzemiennie w kolejnych rozdziałach (przyp. tłum.).
2.
Nie należy zapominać, że uważność oddzieloną od aspektu duchowego i religijnego udostępnił zachodniemu światu prof. John Kabat-Zinn, amerykański lekarz i naukowiec, w swoich licznych książkach, artykułach i programach terapeutycznych takich jak ośmiotygodniowy program redukcji stresu oparty na uważności (przyp. red. meryt.).