Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Zero błędów - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
31 lipca 2026
4699 pkt
punktów Virtualo

Zero błędów - ebook

Secret Service, od 1865 roku odpowiedzialna za ochronę prezydentów USA, przechodziła drogę od wzoru profesjonalizmu po instytucję uwikłaną w skandale i polityczne naciski. Trzykrotna laureatka Nagrody Pulitzera, dziennikarka „Washington Post”, odsłania kulisy jej wzlotów i upadków: od reform po zamachu na Kennedy’ego, przez udaremnioną próbę zabójstwa Reagana, aż po dramatyczne wydarzenia na Kapitolu 6 stycznia 2021 roku.

To wstrząsająca opowieść o władzy, lojalności i granicach odpowiedzialności służb specjalnych.

Kategoria: Biografie
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-11-19077-1
Rozmiar pliku: 1,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

OD AUTORKI

Kiedy w 2012 roku zaczę­łam bli­żej zaj­mo­wać się ame­ry­kań­ską Secret Service, ową wyjąt­kową agen­cją mającą stać na straży prawa, kra­jem wstrzą­snął naj­bar­dziej upo­ka­rza­jący skan­dal w jej naj­now­szej histo­rii: kil­ku­na­stu agen­tów i ofi­ce­rów zostało oskar­żo­nych o zamie­nie­nie pre­zy­denc­kiej podróży do kurortu w Ame­ryce Połu­dnio­wej w jedyny w swoim rodzaju wie­czór kawa­ler­ski, pod­czas któ­rego doszło do pijań­stwa i zapro­szono pro­sty­tutki. W owym cza­sie wybryk ten wstrzą­snął kra­jem wła­śnie dla­tego, że pra­cow­nicy Secret Service przez długi czas byli syno­ni­mem nie­stru­dzo­nej i bez­in­te­re­sow­nej czuj­no­ści, grupą patrio­tów goto­wych wła­snym cia­łem chro­nić demo­kra­cję w Ame­ryce.

Kiedy jed­nak bar­dziej zagłę­bi­łam się w temat, zorien­to­wa­łam się, iż mamy do czy­nie­nia z jesz­cze bar­dziej nie­po­ko­ją­cym skan­da­lem niż owe wybryki w stylu nie­grzecz­nych chłop­ców – owa od dawna sza­no­wana agen­cja nie speł­niała swo­jego naj­waż­niej­szego obo­wiązku: zapew­nie­nia bez­pie­czeń­stwa pre­zy­den­towi. Agenci i funk­cjo­na­riu­sze posłu­żyli mi za prze­wod­ni­ków, uka­zu­jąc krok po kroku, jak Secret Service staje się papie­ro­wym tygry­sem, osła­bia­nym przez aro­ganc­kich, ogra­ni­czo­nych dowód­ców, sys­tem awan­sów oparty na lojal­no­ści, a nie umie­jęt­no­ściach, lata chu­dych budże­tów oraz prze­sta­rzałą tech­no­lo­gię. Z ich pomocą posta­no­wi­łam się­gnąć jesz­cze głę­biej, aby zro­zu­mieć, jak do tego doszło, i prze­śle­dzić poprzed­nie pięć dekad dum­nej Secret Service. Jak udało jej się dojść do sie­bie po zama­chu na pre­zy­denta Ken­nedy’ego, odbu­do­wać swoje siły i pro­to­koły bez­pie­czeń­stwa do tego stop­nia, by stać się przed­mio­tem zazdro­ści całego świata, po czym dopu­ścić do powol­nego upadku, który zanie­po­koił i roz­gnie­wał jej pra­cow­ni­ków dzia­ła­ją­cych na pierw­szej linii?

Istotna uwaga na temat mojego celu: nie­któ­rzy sze­fo­wie i byli pra­cow­nicy Secret Service zarze­kali się, iż zaata­kują moją pracę, oskar­ża­jąc mnie, że sta­ram się zawsty­dzić ich sza­no­waną insty­tu­cję i wycią­gnąć na świa­tło dzienne jej ułom­no­ści. Jed­nak owe trudne sprawy opi­suję przede wszyst­kim dla pra­cow­ni­ków Secret Service słu­żą­cych na pierw­szej linii oraz dla jej przy­szło­ści. Oso­bi­ście jestem pod wiel­kim wra­że­niem agen­tów i funk­cjo­na­riu­szy, któ­rzy orga­ni­zują się, wal­cząc o swoje wspólne istotne cele, i tego, co osią­gają każ­dego dnia, słu­żąc pod tak dużą pre­sją. Pra­cują, czę­sto nie mogąc liczyć na żadną wdzięcz­ność, odpo­wied­nie wspar­cie lub pro­ak­tywną stra­te­gię swo­ich sze­fów. Piszę, bo zasłu­gują na dużo wię­cej.

Niniej­sza książka opiera się na set­kach godzin wywia­dów prze­pro­wa­dzo­nych z ponad 180 oso­bami, w tym obec­nymi i byłymi agen­tami Secret Service, funk­cjo­na­riu­szami i dyrek­to­rami, człon­kami gabi­ne­tów, dorad­cami i wyż­szymi urzęd­ni­kami rzą­do­wymi admi­ni­stra­cji ośmiu poprzed­nich pre­zy­den­tów oraz człon­kami Kon­gresu i ich per­so­nelu, a także innymi świad­kami wyda­rzeń opi­sy­wa­nych na poniż­szych stro­nach. Roz­ma­wia­łam z człon­kami per­so­nelu Secret Service, któ­rzy pra­co­wali pod okiem samego pre­zy­denta, jak i w odle­głych biu­rach tere­no­wych, a także – rów­nie goto­wymi do poświę­ceń – człon­kami ich rodzin. Więk­szość osób, z któ­rymi współ­pra­co­wa­łam pod­czas swo­ich badań, zgo­dziła się na szczerą roz­mowę pod warun­kiem zacho­wa­nia ich ano­ni­mo­wo­ści, albo chcąc w ten spo­sób chro­nić swoją karierę, albo z obawy przed odwe­tem ze strony agen­cji i jej byłych pra­cow­ni­ków, któ­rzy nie­ustan­nie sta­rają się tuszo­wać popeł­niane błędy i zacho­wać dobre imię agen­cji. Wielu podzie­liło się swo­imi doświad­cze­niami, pozo­sta­jąc w cie­niu, co pozwo­liło mi wyko­rzy­stać ich infor­ma­cje na tyle, na ile mogłam ochro­nić ich toż­sa­mość i nie powo­ły­wać się na szcze­góły, dzięki któ­rym można by było dojść do ich nazwisk.

Jestem obiek­tywną dzien­ni­karką, z zaan­ga­żo­wa­niem dzie­lącą się prawdą z opi­nią publiczną, a tutaj pra­gnę­łam ją zre­ali­zo­wać w spo­sób na tyle bli­ski prawdy, na ile udało mi się to usta­lić na pod­sta­wie rygo­ry­stycz­nych zasad pracy repor­ter­skiej. Sytu­acje opi­sane w tej książce zostały zre­kon­stru­owane na pod­sta­wie rela­cji z pierw­szej ręki i, jeśli to tylko moż­liwe, potwier­dzone przez kilka źró­deł. Spraw­dzi­łam je rów­nież oso­bi­ście dzięki moż­li­wo­ści wglądu w wewnętrzne raporty i notatki urzę­dowe. Cho­ciaż ist­nieje ten­den­cja do pomi­ja­nia rela­cji ano­ni­mo­wych źró­deł, wiele osób, które roz­ma­wiały ze mną pouf­nie, rów­nież prze­pro­wa­dziło wła­sne śledz­two i podzie­liło się ze mną notat­kami, zapi­skami w kalen­da­rzach i kore­spon­den­cją, aby w ten spo­sób jesz­cze bar­dziej wzmoc­nić ich wia­ry­god­ność. Roz­mowy mogą nie zawsze być dokładne, ale prze­ka­zu­jąc ich treść, opie­ra­łam się na wspo­mnie­niach wielu osób. W kilku wypad­kach różne źró­dła odmien­nie przed­sta­wiały meri­tum sprawy i – kiedy było to konieczne – piszę o tym otwar­cie, przy­zna­jąc, że różne osoby mogą w różny spo­sób zapa­mię­tać to samo zda­rze­nie.

Niniej­sza książka jest efek­tem moich repor­taży zamiesz­cza­nych na łamach „The Washing­ton Post”. Nie­które z epi­zo­dów, o któ­rych tu prze­czy­tasz, miały swoje początki w arty­ku­łach, które napi­sa­łam dla owej gazety, czę­sto korzy­sta­jąc przy tym z pomocy moich mądrych kole­gów. Jed­nak więk­szość scen, dia­lo­gów i cyta­tów w mojej książce jest ory­gi­nalna i oparta na obszer­nych wywia­dach, które prze­pro­wa­dzi­łam na potrzeby tego pro­jektu.

Owa histo­ryczna rela­cja w dużym stop­niu sko­rzy­stała dzięki bie­żą­cym donie­sie­niom pra­so­wym w „The Washing­ton Post_”_ i innych publi­ka­cjach. Opar­łam się rów­nież na kilku fascy­nu­ją­cych książ­kach przy­bli­ża­ją­cych okre­ślone realia. Część z nich została napi­sana przez byłych agen­tów, któ­rzy uznali, że ich doświad­cze­nia zapi­szą się w histo­rii. Doce­niam klu­czowe zna­cze­nie infor­ma­cji zaczerp­nię­tych z owych rela­cji, do któ­rych bez­po­śred­nie odnie­sie­nia zamiesz­czam w tek­ście lub przy­pi­sach.PROLOG

Wie­czo­rem 30 marca 1981 roku, w mie­ście Nor­folk, w sta­nie Wir­gi­nia, ośmio­letni chło­piec sie­dział w salo­nie przy­kle­jony do tele­wi­zora. Tego samego dnia, kilka godzin wcze­śniej, John Hinc­kley jr. usi­ło­wał zamor­do­wać Ronalda Reagana wycho­dzą­cego z hotelu Washing­ton Hil­ton. Jed­nak kiedy CBS News odtwa­rzało ową scenę w zwol­nio­nym tem­pie, chło­piec nie sku­piał się na pre­zy­den­cie. Jego uwagę przy­kuł czło­wiek, który nagle poja­wił się w kadrze.

Wytę­ża­jąc wzrok, chło­piec patrzył ze zdu­mie­niem, jak męż­czy­zna o kwa­dra­to­wej szczęce, ubrany w jasno­szary gar­ni­tur, odwraca się w stronę strzelca, po czym upada na zie­mię, ści­ska­jąc się za brzuch. Osła­nia­jąc wła­snym cia­łem pre­zy­denta, jak mówił w tle dzien­ni­karz, Tim McCar­thy praw­do­po­dob­nie oca­lił jego życie. W tym momen­cie młody Brad Gam­ble (imię zmie­nione) wie­dział dokład­nie, co chce robić, kiedy doro­śnie: będzie agen­tem Secret Service.

Obec­nie, 30 lat póź­niej, Gam­ble rze­czy­wi­ście peł­nił ową misję. Był człon­kiem Oddziału Inter­wen­cyj­nego Secret Service, CAT. W całym sys­te­mie ochrony pre­zy­denta CAT odgrywa praw­do­po­dob­nie naj­nie­bez­piecz­niej­szą rolę. Więk­szość ludzi, kiedy wyobraża sobie Secret Service, widzi agen­tów w gar­ni­tu­rach, któ­rzy osła­niają i ewa­ku­ują pre­zy­denta w chwi­lach zagro­że­nia. Potęż­nie uzbro­jone siły CAT mają jed­nak inną misję: ich zada­niem jest biec w kie­runku strza­łów lub eks­plo­zji zagra­ża­ją­cych pre­zy­den­towi i je zneu­tra­li­zo­wać. Credo oddziału spro­wa­dza się wyłącz­nie do dwóch skut­ków ich dzia­ła­nia, które, jak wie­rzyli, cze­kały każ­dego napast­nika, który sta­nie im na dro­dze: „Mar­twy lub aresz­to­wany”.

Gam­ble był dumny z wybra­nej drogi kariery. Jego kole­dzy sza­no­wali go za bez­in­te­re­sowny patrio­tyzm, któ­rym się kie­ro­wał, oraz za wyjąt­kową uwagę, jaką przy­kła­dał do szcze­gó­łów ope­ra­cyj­nych. Dla­czego zatem, póź­nym latem 2012 roku, sie­dząc w restau­ra­cji nie­da­leko Fort Bragg w Karo­li­nie Pół­noc­nej, nagle poczuł, że robi mu się nie­do­brze?

Gam­ble i jego kole­dzy przy­szli do nie­wiel­kiej rodzin­nej restau­ra­cji w towa­rzy­stwie grupy człon­ków Delta Force, któ­rzy nad­zo­ro­wali coroczne szko­le­nie oddziału CAT. Od nie­mal tygo­dnia zespół Gam­ble’a ćwi­czył z owymi sta­lo­wymi żoł­nie­rzami Sił Spe­cjal­nych, pozo­ru­jąc próby zama­chów i ataki przy braku widocz­no­ści, aby nauczyć się, jak chro­nić sie­bie i swo­ich kole­gów pod­czas walki wręcz.

Po obie­dzie zło­żo­nym z żebe­rek, ste­ków i skrzy­de­łek Gam­ble usiadł z butelką piwa i wdał się w poga­wędkę z jed­nym z ano­ni­mo­wych boha­te­rów wyda­rzeń 11 wrze­śnia 2001 roku, star­szym sier­żan­tem Delta Force, któ­rego nazwę, powiedzmy, John. Gam­ble lubił styl Johna, który nie bawił się w owi­ja­nie w bawełnę. Sier­żant mógł się pochwa­lić praw­dzi­wym doświad­cze­niem na polu bitwy – dwa tygo­dnie po ata­kach na World Trade Cen­ter wziął udział w natar­ciu na posia­dłość mułły Omara w Kan­da­ha­rze. Nie lubił się tym jed­nak zbyt­nio chlu­bić – czym natych­miast zdo­był zaufa­nie i sza­cu­nek Gam­ble’a.

Przy dru­gim piwie Gam­ble poczuł się na tyle wylu­zo­wany, że zadał Joh­nowi pyta­nie, które przy­szło mu nagle do głowy: „Po prze­szko­le­niu tak wielu agen­tów i funk­cjo­na­riu­szy orga­nów ści­ga­nia, co sądzisz o goto­wo­ści Secret Service do dzia­ła­nia?”. Sier­żant zawa­hał się, więc Gam­ble zaczął go naci­skać.

– Na serio, jak byś nas oce­nił?

– No cóż – odparł John. – Żal mi was, chło­paki. Secret Service naprawdę was zawio­dło. Ni­gdy nie będzie­cie w sta­nie powstrzy­mać praw­dzi­wego ataku.

Nie była to odpo­wiedź, na jaką liczył Gam­ble, a kiedy słu­chał, jak John ana­li­zuje prze­sta­rzały sprzęt Secret Service i jej kiep­skie przy­go­to­wa­nie, poczuł mdło­ści. W głębi duszy wie­dział, jak źle wypo­sa­żone i prze­sta­rzałe jest Secret Service, ale fakt, że usły­szał to z ust kogoś, kogo sza­no­wał, spo­wo­do­wał, iż nie mógł temu zaprze­czyć. W tym momen­cie sta­nęły mu przed oczami wszyst­kie sytu­acje, w któ­rych widział, jak Secret Service popeł­niało błędy – ostat­nią był wyjazd do Bom­baju wraz z pre­zy­den­tem Obamą w 2010 roku. Jed­nostka ledwo unik­nęła wów­czas poważ­nego mię­dzy­na­ro­do­wego incy­dentu po tym, jak zastrze­lono nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nego uzbro­jo­nego ban­dytę, który oka­zał się funk­cjo­na­riu­szem miej­sco­wej poli­cji. Sce­na­riu­sze takie jak te były pró­bami gene­ral­nymi przed praw­dzi­wym ata­kiem na pre­zy­denta, a w ciągu pię­ciu lat, jakie spę­dził w CAT, widział, jak wiele razy Secret Service zawio­dło.

Gam­ble sta­nął teraz w obli­czu bru­tal­nej prawdy: coraz czę­ściej Secret Service wypeł­niało swoją misję „zero błę­dów”, opie­ra­jąc się nie na wła­snych umie­jęt­no­ściach, ludziach, prze­szko­le­niu lub tech­no­lo­gii, ale na głu­pim szczę­ściu. Jak długo owo szczę­ście będzie im dopi­sy­wać? Gam­ble nie był osa­mot­niony. Znał innych odda­nych swo­jej misji agen­tów, któ­rzy odczu­wali nara­sta­jące roz­cza­ro­wa­nie, zwłasz­cza ludźmi sto­ją­cymi na czele agen­cji. Jed­nak strach przed reper­ku­sjami naka­zy­wał im mil­czeć. Przy­naj­mniej dopóki stawka nie sta­nie się zbyt wysoka.

Secret Service zaj­muję się od 2012 roku, poczy­na­jąc od arty­kułu „Hooker­gate”, opi­su­ją­cego skan­dal, który wybuchł po tym, jak pod­czas przy­go­to­wań do wizyty pre­zy­denta Obamy w Car­ta­ge­nie w Kolum­bii agenci zapro­sili do pokoi hote­lo­wych pro­sty­tutki – było to wyda­rze­nie, które dało mi pierw­szy obraz dużo głęb­szych pro­ble­mów insty­tu­cjo­nal­nych, z jakimi zma­gała się Secret Service. W kolej­nych latach coraz wię­cej agen­tów wyra­żało obawy w kwe­stii zdol­no­ści agen­cji do ochrony pre­zy­den­tów, ich rodzin i innych naj­wyż­szych urzęd­ni­ków pań­stwo­wych. Ich rela­cje uka­zują orga­ni­za­cję nad­mier­nie obcią­żaną zada­niami, tonącą w kolej­nych misjach i naje­żoną zagro­że­niami bez­pie­czeń­stwa, wyni­ka­ją­cymi z głę­bo­kiej nie­uf­no­ści mię­dzy sze­re­go­wymi agen­tami a ich sze­fami.

Agenci ci jed­nak zła­mali kodeks mil­cze­nia, obo­wią­zu­jący ich w Secret Service, na rzecz wyż­szego dobra, jakim było pod­nie­sie­nie alarmu. Przy­szli do mnie w nadziei, że repor­terka śled­cza z „The Washing­ton Post” wysłu­cha ich obaw, zawsty­dzi sze­fów, któ­rzy zawie­dli, i pomoże ura­to­wać tonący sta­tek. Aby opo­wie­dzieć ich całą histo­rię, prze­pro­wa­dzi­łam i przej­rza­łam setki wywia­dów z agen­tami, funk­cjo­na­riu­szami, dyrek­to­rami, kon­gres­me­nami, pre­zy­den­tami i ich per­so­ne­lem. Prze­czy­ta­łam tysiące doku­men­tów, w tym z archi­wów pre­zy­denc­kich, a także wewnętrzne raporty Secret Service, akta śledztw oraz prze­glą­dów bez­pie­czeń­stwa, które ni­gdy nie zostały podane do publicz­nej wia­do­mo­ści. Odkry­łam bogatą, skom­pli­ko­waną histo­rię – o odwa­dze i sprze­daj­no­ści, hero­izmie i nie­kom­pe­ten­cji – od któ­rej Ame­ryka nie może i nie powinna odwra­cać głowy.

Niniej­sza książka nie jest typową aka­de­micką histo­rią. Moim celem jest tutaj przed­sta­wie­nie począt­ków i – jak naj­bar­dziej moż­li­wego do unik­nię­cia – upadku Secret Service w ciągu ostat­nich 60 lat, od Ken­nedy’ego do Trumpa. Cza­sami zapo­mi­namy, że to wła­śnie ta dumna, w dużej mie­rze nie­wi­dzialna siła stoi mię­dzy pre­zy­den­tem a wszyst­kimi poten­cjal­nymi zama­chow­cami. Ochra­niają pre­zy­denta, bro­nią rów­nież demo­kra­cji. I cho­ciaż nie­gdyś agen­cja z poświę­ce­niem i kom­pe­ten­cją sta­wała już w obli­czu nie­praw­do­po­dob­nych wręcz prze­ciw­no­ści, obec­nie zagraża jej bez­pre­ce­den­sowe nie­bez­pie­czeń­stwo.

Na poniż­szych stro­nach sta­ram się uka­zać por­tret agen­cji nazna­czo­nej uni­ka­to­wym zesta­wem sprzecz­no­ści: nie­ustan­nie zmie­nia­jąca się i utaj­niona misja w połą­cze­niu z nie­moż­li­wymi do speł­nie­nia ocze­ki­wa­niami. Brak ela­stycz­no­ści w sys­te­mie zarzą­dza­nia, co ma zwięk­szać dys­cy­plinę, wzbu­dza jed­nak czę­sto nie­chęć i bunt. Orga­ni­za­cja, któ­rej stan­dardy efek­tyw­no­ści są dużo wyż­sze niż w wypadku jakiej­kol­wiek innej agen­cji fede­ral­nej, pod­czas gdy morale i stan­dardy zacho­wa­nia oso­bi­stego są cza­sami znacz­nie niż­sze. Grupa robo­cza, któ­rej człon­ko­wie czę­sto poświę­cają nor­malne życie i zmu­szają się do nie­sa­mo­wi­tego wysiłku, aby wyko­nać nie­mal nie­moż­liwą do reali­za­cji misję, pra­cu­jący jak nie­wol­nicy dla sze­fów, któ­rych część dba przede wszyst­kim o sie­bie i nie umie podej­mo­wać śmia­łych wybo­rów, które mogłyby wes­przeć sta­ra­nia swych pod­wład­nych.

Moim celem jest zaj­rze­nie za kulisy orga­ni­za­cji zmu­szo­nej do nie­koń­czą­cej się walki o poprawę swo­jej repu­ta­cji, zwięk­sze­nie swo­ich zaso­bów i pod­nie­sie­nie morale swych pra­cow­ni­ków. Być może praw­dziwą iro­nią losu jest to, że uka­zuję tu agen­cję, która wydaje się refor­mo­wać dopiero wów­czas, gdy staje w obli­czu tego, czemu przy­się­gała zapo­bie­gać: tra­ge­dii.

W ciągu ostat­nich sze­ściu dekad Secret Service roz­ro­sła się z 300 agen­tów i budżetu w wyso­ko­ści 5 milio­nów dola­rów do 7 tysięcy agen­tów, funk­cjo­na­riu­szy i innego per­so­nelu oraz budżetu prze­kra­cza­ją­cego 2,2 miliarda dola­rów. Jej misja także ule­gła roz­sze­rze­niu. Zamiast stać na straży jed­nego przy­wódcy, agen­cja ochra­nia obec­nie także jego dal­szą rodzinę, wielu jego zastęp­ców, a nawet prze­ciw­ni­ków poli­tycz­nych. Jej celem jest nie tylko zatrzy­ma­nie poci­sku, ale także zablo­ko­wa­nie drona z gazem tru­ją­cym, cybe­ra­taku zagra­ża­ją­cego sieci ener­ge­tycz­nej kraju oraz zapo­bie­ga­nie wszel­kiego rodzaju zagro­że­niom dla kibi­ców na sta­dio­nie Super Bowl. Tego typu misja może się oka­zać poważ­nym wyzwa­niem dla każ­dej orga­ni­za­cji. Jed­nak Secret Service cier­piała nie tylko ze względu na coraz więk­sze wyzwa­nia. Z powodu sła­bo­ści jej wła­snych pra­cow­ni­ków stan­dardy i zdol­no­ści agen­cji do wypeł­nia­nia pod­sta­wo­wych zadań spa­dają od lat, co rodzi kilka klu­czo­wych pytań:

Jak do tego doszło, że Secret Service z eli­tar­nej, ciężko pra­cu­ją­cej grupy patrio­tów, która przy­się­gała uczy­nić wszystko, aby po zabój­stwie JFK ochro­nić przy­szłych pre­zy­den­tów, stała się bandą kolesi, w któ­rej toczą się wewnętrzne walki, panuje powszechna pobłaż­li­wość i bra­kuje chęci życia?

W jaki spo­sób agen­cja, ze zwar­tej grupy, która szczy­ciła się ponad­par­tyjną postawą „ludzie ich wybie­rają, a my ich chro­nimy”, stała się orga­ni­za­cją, która jest wyko­rzy­sty­wana przez pre­zy­den­tów do tchórz­li­wych dzia­łań poli­tycz­nych i wie, że musi się na to godzić, aby nie wypaść z łask?

I wresz­cie, w jaki spo­sób Secret Service z insty­tu­cji, która zain­spi­ro­wała i zawład­nęła wyobraź­nią ośmio­let­niego chłopca z Nor­folk w sta­nie Wir­gi­nia, zamie­niła się w orga­ni­za­cję nie­bę­dącą w sta­nie zatrud­niać ludzi wystar­cza­jąco szybko, aby zastą­pić tych, któ­rzy odcho­dzą, i przez trzy lata z rzędu została uznana za naj­bar­dziej znie­na­wi­dzone miej­sce pracy we wszyst­kich insty­tu­cjach fede­ral­nych?

_Zero błę­dów_ jest kro­niką tego upadku w ciągu dzie­się­cio­leci, zmian na szczy­tach wła­dzy i ewo­lu­ują­cych zasad gry za sprawą wyda­rzeń na świe­cie. Cho­ciaż agen­cja ponio­sła po dro­dze wiele żenu­ją­cych pora­żek, warto zauwa­żyć, że od czasu Johna F. Ken­nedy’ego żaden ochra­niany przez nią pre­zy­dent nie został zabity. Wielu peł­nych zaan­ga­żo­wa­nia męż­czyzn i kobiet, któ­rzy stoją przy oddzie­la­ją­cych tłum linach i prze­szu­kują go w poszu­ki­wa­niu nawet naj­mniej­szych oznak zagro­że­nia, wie­lo­krot­nie udo­wod­niło swoją war­tość i przy­naj­mniej dzięki wła­snemu poczu­ciu obo­wiązku wyka­zali, że są wierni swo­jemu mottu: „Godni zaufa­nia i nie­za­wodni”. Nie­stety, samym upo­rem ich orga­ni­za­cja nie jest w sta­nie powstrzy­mać zama­chowca.

Pod­czas pisa­nia tej książki zorien­to­wa­łam się, że upa­dek Secret Service postę­po­wał już od dzie­się­cio­leci, ale mia­łam oka­zję rów­nież doce­nić wielu agen­tów, któ­rzy peł­nią swoją służbę pomimo nie­po­rządku i przy­pad­ko­wo­ści, jakie wcią­gają ich w swój wir. Każ­dego dnia owi słu­dzy pań­stwa, któ­rych Eisen­ho­wer nazwał „żoł­nie­rzami bez mun­du­rów”, stoją na zim­nie i desz­czu przed Bia­łym Domem oraz, zno­sząc otę­pia­jącą nudę, strzegą scho­dów i hote­lo­wych kory­ta­rzy w cen­trach kon­gre­so­wych. Ocie­ka­jąc potem wsią­ka­ją­cym w pod­ko­szulki i skar­petki, godzi­nami cier­pli­wie stoją ple­cami do sie­bie na wie­cach. Przez wiele godzin i dni pozo­stają w swego rodzaju hiper­czuj­no­ści, która powo­duje, iż zwy­czajna osoba czuje się wyczer­pana już po dzie­się­ciu minu­tach.

Doce­niam także fakt, że Secret Service naro­dziła się wsku­tek fun­da­men­tal­nego napię­cia, które leży u pod­staw ame­ry­kań­skiej demo­kra­cji: sym­bo­licz­ność kon­tra bez­pie­czeń­stwo. Cię­żar, który spo­czywa na ich bar­kach, stał się dla mnie szcze­gól­nie nama­calny, kiedy nie­któ­rzy agenci opo­wie­dzieli mi o tym, jak zostali wpro­wa­dzeni w sze­regi ochrony pre­zy­denta, a zwłasz­cza tak wyjąt­ko­wego przy­wódcy, jak pre­zy­dent Clin­ton. Agent spe­cjalny Larry Coc­kell roz­po­czął swój wykład od udo­stęp­nie­nia nekro­logu agenta, który pro­wa­dził limu­zynę z pre­zy­dentem Ken­ne­dym w dniu jego zabój­stwa i nieco zwol­nił na dźwięk pierw­szego strzału. Pierw­szy wers wzmianki o śmierci tego agenta wska­zy­wał na rolę, jaką ode­grał on w tra­ge­dii, która okre­śliła całe jego życie.

– Jeste­ście teraz czę­ścią agen­cji odpo­wia­da­ją­cej za życie pre­zy­denta i sta­bil­ność naszej demo­kra­cji – powie­dział Coc­kell, jak wspo­mi­nali agenci. – Tak wygląda porażka. Nie mogę odnieść suk­cesu, chyba że wam się także uda. Jeżeli nie zadzia­łamy wszy­scy, wszy­scy zawie­dziemy. Ocze­kuję, że każdy z was przez cały czas pozo­sta­nie skon­cen­tro­wany i zaan­ga­żo­wany, a jeżeli uwa­ża­cie, że ist­nieje jakaś prze­szkoda, aby to osią­gnąć, pro­szę, aby­ście dzi­siaj szcze­gó­łowo to przed­sta­wili.

Ame­ryka pra­gnie, by uka­zy­wać jej obraz jako kraju wol­no­ści i otwar­to­ści „dla ludu”. Jesz­cze w 1881 roku, 16 lat po zabój­stwie pre­zy­denta Lin­colna, pod rzą­dami świeżo wybra­nego Jamesa Gar­fielda, kraj odrzu­cił ideę pre­zy­denc­kich sił bez­pie­czeń­stwa, ponie­waż pach­niało to „roy­al­sami” ukry­wa­ją­cymi się za strażą impe­rialną. Pomimo nie­ustan­nego niebez­pie­czeń­stwa Bill Clin­ton i JFK nie­ustan­nie utrud­niali życie ochra­nia­ją­cym ich agen­tom, pod­cho­dząc na nie­wielką odle­głość do swo­ich wiel­bi­cieli. Ten ostatni zasły­nął też z tego, że potra­fił nie­spo­dzie­wa­nie rzu­cić wszystko, aby popły­wać na publicz­nej plaży w Kali­for­nii. Z kolei agenci ochra­nia­jący Reagana, pod­czas pierw­szego publicz­nego wystą­pie­nia pre­zy­denta po zama­chu na jego życie, wdali się w burz­liwą debatę z Secret Service na temat spo­sobu uży­wa­nia wykry­wa­czy metali, aby były jak naj­mniej widoczne. Nawet w ramach samej agen­cji jej pra­cow­nicy omal nie pobili się, dys­ku­tu­jąc o takich kwe­stiach jak ta, czy długa broń na dachu Bia­łego Domu nie stwo­rzy wra­że­nia, że przy­wódca wol­nego świata zamiesz­kuje w bazie woj­sko­wej.

Wyjąt­kowo rzadki suk­ces, pole­ga­jący na połą­cze­niu owych dwóch rywa­li­zu­ją­cych ze sobą poglą­dów, został odnie­siony pod­czas prze­mó­wie­nia Baracka Obamy 4 listo­pada 2008 roku, kiedy ponad 71 milio­nów tele­wi­dzów obej­rzało w cza­sie rze­czy­wi­stym rado­sne, nie­mal spon­ta­nicz­nie wyglą­da­jące wyda­rze­nie w Grand Parku w Chi­cago z oka­zji wyboru pierw­szego czar­no­skó­rego pre­zy­denta Ame­ryki. Kame­rom umknął fakt, że obszar powietrzny w tym rejo­nie został ogło­szony strefą zakazu lotów, a pre­zy­denta elekta ochra­niały dwie ogromne tafle kulo­od­por­nego szkła mają­cego uda­rem­nić poten­cjalny atak snaj­pe­rów. Zarówno w kate­go­rii prak­tycz­nej, jak i sym­bo­licz­nej scena ta zawie­rała w sobie wszystko to, co należy do ruty­no­wych osią­gnięć Secret Service.

Zero błę­dów dotyka owej wznio­słej histo­rii, ale to, co osta­tecz­nie uka­zuje, jest dużo bar­dziej oso­bi­stą rela­cją. Książka ta jest o obec­nych i byłych agen­tach, funk­cjo­na­riu­szach i per­so­nelu admi­ni­stra­cyj­nym two­rzą­cych owo tajne brac­two zde­cy­do­wane podzie­lić się ze mną swo­imi histo­riami. Zawsze będę im wdzięczna, że zary­zy­ko­wali swoje kariery – nie dla­tego jed­nak, że chcieli podzie­lić się pikant­nymi plot­kami na temat pre­zy­den­tów i ich rodzin, ale dla­tego, że wie­dzą, iż Secret Service źle funk­cjo­nuje i wymaga naprawy. Opo­wia­da­jąc swoje histo­rie, mają nadzieję, że wpłyną na odnowę Secret Service, którą kochają. Zasłu­gują na publiczną dekla­ra­cję odbu­dowy swo­jej agen­cji, aby nie musieć haro­wać w cią­głym stra­chu przed porażką, nie wspo­mi­na­jąc już o oso­bi­stym ryzyku.

Ame­ryka, jej pre­zy­denci i oby­wa­tele zbyt czę­sto w prze­szło­ści trak­to­wali dzia­łal­ność Secret Service jako coś oczy­wi­stego, to czę­sto przy­no­siło jed­nak tra­giczne skutki.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. _Remarks at the Pula­ski Day Parade, Buf­falo, New York, The Ame­ri­can Pre­si­dency Pro­ject, 14 paź­dzier­nika 1962._

2. „Bom­ber’ Plan­ned to Kill Jack at Mass”, Asso­cia­ted Press, 20 grud­nia 1960.

3. Zezna­nia Jamesa Row­leya przed Komi­sją War­rena, 18 lipca 1964.

4. Jay Seku­low, _Wit­nes­sing Their Faith: Reli­gious Influ­ence on Supreme Court Justi­ces and Their Opi­nions_ (Sheed & Ward, 2005), s. 165.

5. _1994 White House Secu­rity Review, Secret Service History_, books.google.com/books?id=86628a9v-
moC&pg= PA165#v=one­page&q&f=false.

6. Tho­mas J. Crau­gh­well, _Ste­aling Lin­coln’s Body_ (Cam­bridge, Mass.: Belk­nap Press of Harvard Uni­ver­sity Press, 2008), s. 44.

7. Ste­phen Mihm, _A Nation of Coun­ter­fe­iters_ (Cam­bridge, Mass.: Harvard Uni­ver­sity Press, 2007), s. 344.

8. Phi­lip Melan­son, _The Secret Service: The Hid­den History of an Enig­ma­tic Agency_ (Car­roll & Graf, 2002), s. 20.

9. Char­les Lane, _Fre­edom’s Detec­tive: The Secret Service, the Ku Klux Klan and the Man Who Master­min­ded Ame­rica’s First War on Ter­ror_ (Hano­ver Squ­are Press, 2019), s. 181–184.

10. Melan­son, _The Secret Service: The Hid­den History of an Enig­ma­tic Agency_, s. 22.

11. Tamże.

12. Joseph Buc­klin Bishop, _The­odore Roose­velt and His Time: Shown in His Own Let­ters_ (Scrib­ners, 1920).

13. Sarah Booth Con­roy, „Blair House Remem­brance”, _The Washing­ton Post_, 2 listo­pada 1990.

14. Harry S. Tru­man, „Let­ter to Dean Ache­son”, 2 listo­pada 1950, sha­pell.org/manu­script/harry-tru­man-assas­si­na­tion-attempt/.

15. Notatka do oso­bi­stej sekre­tarki Eve­lyn Lin­coln, John F. Ken­nedy Pre­si­den­tial Archi­ves.

16. J. Paul Lan­dis, wykład o Secret Service w cza­sach Ken­nedy’ego pod­czas Cle­ve­land Polka Asso­cia­tion Meeting, 31 maja 2012, youtube.com/ watch?v=wENV85zx_S0.

17. Robert S. Allen, Paul Scott, „House Group Stu­dies Pre­si­dent’s Pro­tec­tion”, _Sara­sota Herald-Tri­bune_, 14 maja 1964.

18. Phi­lip Meyer, „JFK Liked Crowds, Sca­red Guards”, _The Akron Beacon Jour­nal_, 23 listo­pada 1963.

19. 5 „JFK’s Paci­fic Swim, August 1962,” pophi­sto­ry­dig.com/topics/jfks-paci­fic-swim-1962/.

20. Ken­neth P. O’Don­nell, David F. Powers, _„Johnny, We Har­dly Knew Ye”: Memo­ries of John Fit­zge­rald Ken­nedy_ (New York: Open Road Inte­gra­ted Media, 2013), youtube.com/ watch,?v=KEHEw-dop00.

21. „JFK’s Paci­fic Swim”; „Ken­nedy Caps Visit with Dip in Paci­fic”, _Los Ange­les Times_, 20 sierp­nia 1962.

22. Pierre Salin­ger, _P.S.: A Memoir_ (New York: St. Mar­tin’s Press, 2001), s. 155.

23. Vince Devlin, „For­mer Secret Service Agent Kept Watch over Pre­si­dents and Their Fami­lies”, _Mis­so­ulian_, 29 kwiet­nia 2007.

24. Caro­line Ken­nedy, _Jacqu­eline Ken­nedy: Histo­ric Conver­sa­tions on Life with John F. Ken­nedy_ (New York: Hachette Books, 2011).

25. Wywiad ABC News z Timem McIn­tyre’em, youtube.com/watch?v=30H]4EEo9Qo.

26. Trans­cript of the Remarks of the Vice Pre­si­dent, Broom County Cour­tho­use Steps, Bin­gham­ton, New York, 30 wrze­śnia 1960, pre­si­dency.ucsb.edu/ ws/ index.php? pid=25517.

27. „Report of the House Select Com­mit­tee on Assas­si­na­tions of the U.S. House of Repre­sen­ta­ti­ves”, część D, s. 431.

28. House Select Com­mit­tee on Assas­si­na­tion, Report, Volume 3, 919. Exhi­bit JFK F-450; dostęp 12 sierp­nia 2020, history-mat­ters.com/archive/jfk/hsca/repor­tvols/vol3/pdf/HSCA_Vol3_0919_3_Rowley.pdf.

29. Zezna­nie inspek­tora Toma Kel­leya przed Komi­sją War­rena; dostęp 13 sierp­nia 2020, mca­dams.posc.mu.edu/ russ/jfkinfo/hsca­kell.htm.

30. Patri­cia Sul­li­van, „Robert I. Bouck, 89”, _The Washing­ton Post_, 8 maja 2004.

31. Phi­lip Zeli­kow, Ernest May, wstęp do _The Pre­si­den­tial Recor­dings: John F. Ken­nedy: The Great Cri­ses_, t. 1–3 (New York: W. W. Nor­ton, 2001), s. xvii–xxiv.

32. House Select Com­mit­tee on Assas­si­na­tions, „Final Report: I. Fin­dings–D. Agen­cies and Depart­ments of the U.S. Govern­ment Per­for­med with Vary­ing Degrees of Com­pe­tency”, s. 232.

33. Raport Komi­sji War­rena, roz­dział 8, „The Pro­tec­tion of the Pre­si­dent”, archi­ves.gov/rese­arch/jfk/war­ren-com­mis­sion-report/chap­ter-8.html.

34. Pierre Salin­ger, _With Ken­nedy_ (New York: Double­day, 1966), s. 3.

35. Douglas B. Roberts, „MSU Leader’s Dad Was Secret Service Agent in Car Behind John F. Ken­nedy in Dal­las on Novem­ber 22, 1963”, _Michi­gan Live_, 22 listo­pada 1963.

36. Wil­liam Man­che­ster, _The Death of a Pre­si­dent_ (Boston: Back Bay Books, 1967), oraz Gerald Bla­ine, _The Ken­nedy Detail: JFK’s Secret Service Agents Break Their Silence_ (New York: Gal­lery Books, 2011).

37. „50 Years Later, JFK’s Visit to Tampa Still Reso­na­tes”, _Tampa Bay Times_, 22 listo­pada 2013.

38. „Time Cap­sule: JFK’s Visit to Tampa, Novem­ber 18, 1963”, _Tampa Bay Tri­bune_, 12 listo­pada 2013.

39. Tamże.

40. Man­che­ster, _Death of a Pre­si­dent_.

41. Bla­ine, _Ken­nedy Detail_.

42. Zezna­nie Richarda Mac­kiego przed Komi­sją War­rena.

43. Chri­sto­pher Evans, „Remem­be­ring the Cel­lar”, _Fort Worth Star-Tele­gram_, 25 maja 1984.

44. Tamże.

45. Tamże.

46. Phi­lip Pot­ter, _The Sun_ (Bal­ti­more), 23 listo­pada 1963, s. 1.

47. _Louisville Courier-Jour­nal_, 23 listo­pada 1963, s. 18.

48. Gerard Bla­ine, _Ken­nedy Detail_.

49. Tamże, s. 142.

50. Zezna­nie Paula Lan­disa przed Komi­sją War­rena, 27 listo­pada 1963, mca­dams.posc.mu.edu/russ/m_j_russ/Sa-landi.htm.

51. Raport komi­sji War­rena, roz­dział 2, „The Assas­si­na­tion”, archi­ves.gov/rese­arch/jfk/war­ren com­mis­sion-report/chap­ter-2.html#motor­cade.

52. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Bar­bary Row­land, 7 kwiet­nia 1964, mca­dams.posc.mu.edu/russ/testi­mony/ rowland_barb.htm; mca­dams.posc.mu.edu/russ/testi­mony/rowland_a.htm.

53. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Paula Lan­disa.

54. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Roya Kel­ler­mana.

55. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Paula Lan­disa.

56. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Roya Kel­ler­mana.

57. Man­che­ster, Death of a Pre­si­dent.

58. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Roya Kel­ler­mana.

59. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Geo­rge’a W. Hic­keya jr.

60. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Paula Lan­disa.

61. Komi­sja War­rena, Zezna­nie Rufusa Wayne’a Young­blo­oda, mca­dams.posc.mu.edu/russ/testi­mony/young­blo.htm.

62. Bla­ine, _Ken­nedy Detail_.

63. Wywiad z Winem Law­so­nem, C-SPAN, 5 listo­pada 2003.

64. Jimmy Bre­slin, „A Death in Emer­gency Room One”, „New York Herald Tri­bune”, 23 listo­pada 1963.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij