Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Złota klatka pożądania - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 sierpnia 2026
14,90
1490 pkt
punktów Virtualo

Złota klatka pożądania - ebook

Dwa dni. Jeden dom. Brak jakichkolwiek zasad. Igor to poukładany chłopak, który wraz z narzeczoną Aurelią przyjeżdża na weekend do posiadłości jej ojca. Na miejscu odkrywa jednak, że charyzmatyczny Tomasz i jego zjawiskowa żona Sylwia żyją w świecie pozbawionym tabu, gdzie wolność i pożądanie dyktują własne reguły. Gdy gospodarz wciąga Igora w dyskretną grę zmysłów, chłopak staje przed wyborem, który wywróci jego życie do góry nogami. Prowokacje nad basenem, ukradkowe dotyki i zakazana namiętność prowadzą go prosto w pułapkę niebezpiecznej pokusy. Jak daleko się posuniesz, gdy mąż kobiety, której pragniesz, daje ci pełne zielone światło? Duszny dramat erotyczny o przekraczaniu granic, władzy i cenie za wstęp do świata bez hamulców.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Erotyka
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 1 000 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

CHAPTER 1

Słońce powoli schodziło nisko nad koronami sosnowego lasu, rzucając długie, złociste cienie na szeroki, szutrowy podjazd posiadłości Tomasza. Dni takie jak ten – gorące, wręcz lepkie od popołudniowego skwaru – zawsze przynosiły ze sobą specyficzne, gęste powietrze. Była to cicha zapowiedź czegoś, co miało nieuchronnie nadejść, nieuchwytne napięcie wiszące w atmosferze tuż przed nadejściem burzy.

Aurelia wyjrzała przez okno czarnego sedan-a, obserwując, jak odległość od miejskiego zgiełku do odizolowanej od świata rezydencji ojca maleje z każdym kilometrem. Była dziewczyną, obok której żaden mężczyzna nie potrafił przejść obojętnie. Choć miała dopiero dwadzieścia dwa lata, nosiła w sobie rodzaj naturalnej, magnetycznej zmysłowości, której nie dało się wyuczyć na żadnym kursie ani podpatrzyć u innych. Nie była to przerysowana, krzykliwa uroda. Chodziło raczej o sposób, w jaki się poruszała – z lekkością i absolutną świadomością własnego ciała. Dopasowane, jasne dżinsy idealnie podkreślały linię jej bioder i długie, zgrabne nogi, a zwykły, biały top na ramiączkach eksponował gładką, lekko opaloną skórę dekoltu. Lekki, prowokujący uśmiech błąkał się po jej pełnych, malinowych wargach, a głębokie, ciemne oczy zdawały się prześwietlać każdego rozmówcę na wskroś. Miała w sobie coś z dzikiego kotka – z zewnątrz słodka, urocza i pozornie niewinna, ale pod powierzchnią skrywająca gorącą, absolutnie pewną swojej siły kobiecość.

Decyzja o podjęciu studiów architektonicznych w innym mieście, oddalonym o ponad czterysta kilometrów od rodzinnego domu, nie była dziełem przypływu chęci poznawania świata. Aurelia potrzebowała własnej przestrzeni, tlenu i odległości. Wychowywanie się u boku ojca – człowieka niezwykle charyzmatycznego, dominującego, a przede wszystkim żyjącego według własnych, nieprzekraczalnych dla większości ludzi zasad – bywało niesamowicie przytłaczające. Tomasz od zawsze roztaczał wokół siebie aurę absolutnej pewności siebie i zupełnego otwarcia na sprawy, które w innych domach spowijała zasłona milczenia. Dla dorastającej dziewczyny oznaczało to brak jakichkolwiek tematów tabu, co bywało wyzwalające, ale i fascynująco niebezpieczne.

Wyjazd na uczelnię był dla niej szansą na wyrwanie się z tego potężnego cienia, sprawdzenie własnych granic i poszukanie własnej niezależności. Choć – jak na ironię – im była starsza, tym bardziej rozumiała, że przejęła od ojca dokładnie ten sam zmysłowy, głodny i odważny apetyt na życie. Nie zadawalała się półśrodkami. Lubiła grę, lubiła napięcie i lubiła patrzeć, jak ludzie wokół niej tracą pewność siebie.

Teraz jednak wracała. I nie wracała sama.

Siedzący za kierownicą Igor nerwowo poprawiał uchwyt na skórzanej tapicerce kierownicy. Jego kostki aż pobielały od uścisku. Był jej narzeczonym od niecałych trzech miesięcy – zaręczyny były żywiołowe, impulsywne, zrodzone z gorącej namiętności. Igor był przystojny, wysokim brunetem o nienagannych manierach, nieco poukładany i absolutnie wpatrzony w Aurelię jak w obraz. Pracował w bankowości inwestycyjnej, wychował się w tradycyjnym, stonowanym domu i nawykł do jasnych, prostych reguł gry. Dla niego świat był czarno-biały, a związki opierały się na stałych schematach.

Dla Aurelii ta wizyta miała być czymś więcej niż zwykłym przedstawieniem wybranka rodzinie. To miała być prawdziwa próba ognia. Chciała pokazać mu, skąd pochodzi, ale w głębi duszy pragnęła zasiać ziarenko niepokoju. Chciała zobaczyć, jak jej poukładany, zasadniczy narzeczony odnajdzie się w starciu z absolutnie bezkompromisowym, nasyconym erotyzmem światem jej ojca i jego nowej, zjawiskowej żony.

– Kochanie, na pewno wszystko jest w porządku? – spytał Igor, zerkając na nią kątem oka. W jego głosie wyraźnie brzmiała nuta napięcia. – Twój ojciec… wspomniałaś, że jest wymagający. Nie chciałbym wyszło na to, że jestem nie w jego typie na zięcia.

Aurelia zaśmiała się cicho. Dźwięk ten był jak brzęk kryształowych kieliszków. Przesunęła powoli dłonią po jego udzie, czując, jak mięśnie Igora pod tkaniną materiałowych spodni momentalnie tężeją. Jej palce wędrowały w górę, niebezpiecznie blisko pachwiny, zatrzymując się tuż przed granicą, która wywołała u niego mocniejszy wdech.

– Rozluźnij się, Igor – powiedziała aksamitnym, niskim tonem, nachylając się do jego ucha tak blisko, że czuł ciepło jej oddechu. – Mój tata nie gryzie… Chyba że sam go o to poprosisz. A nawet jeśli, to przecież jesteś ze mną.

– Łatwo ci mówić – mruknął, ale pod wpływem jej dotyku jego dłoń na chwilę odpuściła mocny chwyt na kierownicy. Samochód potoczył się wolno po równo wysypanym żwirze podjazdu.

Posiadłość robiła piorunujące wrażenie. Była to nowoczesna rezydencja z wielkimi przeszkleniami, otoczona gęstym ogrodzeniem i pięknie utrzymanym ogrodem, w którym zieleń trawnika kontrastowała z ciemną drewnianą elewacją. Nic tu nie było dziełem przypadku – każdy detal krzyczał o luksusie, ale i o dbałości o prywatność. Z zewnątrz dom wyglądał jak absolutna twierdza spokoju, ale wewnątrz krył zupełnie inną dynamikę.

Gdy silnik zgasł, w ciszy popołudnia dało się słyszeć jedynie szum wiatru w koronach drzew i cichy śpiew ptaków. Igor odpiął pasy, poprawił kołnierzyk koszuli i spojrzał w lusterko, jakby sprawdzał, czy jego pancerz jest kompletny. Aurelia przyglądała mu się z rozbawieniem, po czym wysiadła z auta, pozwalając gorącemu powietrzu spłynąć po jej skórze.

W tym samym momencie ciężkie, szerokie dębowe drzwi rezydencji otworzyły się bezszelestnie.

W progu stanął Tomasz. Miał czterdzieści cztery lata, ale wyglądał na mężczyznę w pełni sił witalnych. Wysoki, szeroki w barkach, z wyraźnie zarysowaną linią szczęki i zadbanym, lekko szpakowatym zarostem. Miał na sobie luźną, odpiętą pod szyją lnianą koszulę i ciemne spodnie. Tomasz roztaczał wokół siebie aurę naturalnej dominacji – nie musiał podnosić głosu ani wykonywać gwałtownych ruchów, by skupić na sobie całą uwagę. W jego spojrzeniu, jasnym i świdrującym, kryła się mądrość człowieka, który spróbował w życiu wielu rzeczy i nie miał zamiaru przepraszać za swoje pragnienia.

Jednak to nie Tomasz przyciągał wzrok w pierwszej kolejności.

Tuż obok niego pojawiła się ona. Macocha Aurelii – Sylwia.

Gdyby ktoś kazał stworzyć definicję atrakcyjnej, dojrzałej kobiety, Sylwia byłaby jej absolutnym wzorcem. Kobieta tuż przed czterdziestką, o figurze klepsydry, której nie dało się zignorować. Miała na sobie dopasowaną, półprzezroczystą sukienkę w kolorze głębokiego szmaragdu, która idealnie opinała jej obfity, jędrny biust, wąską talię i wyraźnie zaokrąglone biodra. Jej długie, kasztanowe włosy opadały falami na odsłonięte ramiona. Z całej jej postaci bije zmysłowość tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Sylwia doskonale wiedziała, jak działa na mężczyzn, i nosiła swoją seksualność niczym koronę.

Igor zastygnął w pół kroku, gdy opuścił samochód. Jego wzrok na ułamek sekundy bezwiednie zjechał na głęboki dekolt Sylwii, zanim zdołał zmusić swoje oczy do powrotu w stronę twarzy gospodyni. Aurelia dostrzegła ten ułamek sekundy zawahania i na jej ustach pojawił się dyskretny, uśmiech satysfakcji.

– Córeczko! – Tomasz postąpił krok naprzód, otwierając szeroko ramiona.

Aurelia podeszła do ojca i wtuliła się w niego mocno. Tomasz uniósł ją na chwilę, całując ciepło w policzek, po czym przyglądnął się jej z ojcowską dumą i wyraźną błyskotliwością w oczach.

– Wyglądasz kwitnąco. Miasto ci służy, ale widzę, że domowy klimat wciąż masz w krwi – powiedział z mocnym, niskim uśmiechem, po czym przeniósł wzrok na stojącego obok Igora. – A to zapewne ten śmiałek, który skradł serce mojej córki.

Igor natychmiast wyciągnął dłoń, starając się opanować drżenie głosu.

– Dzień dobry panu. Igor. Bardzo mi miło panie Tomaszu.

Tomasz uścisnął jego dłoń. Uścisk był mocny, zdecydowany, jak męski sprawdzian na samym wstępie.

– Tomasz. Dla ciebie po prostu Tomasz, w tym domu nie bawimy się w oficjalne tytulatury. Witaj pod naszym dachem – odpowiedział ojciec Aurelii, nie puszczając dłoni chłopaka o sekundę dłużej, niż było to konieczne, by wywrzeć odpowiednie wrażenie.

W tym momencie do grupy dołączyła Sylwia. Jej krok był powolny, kołyszący. Zapach jej perfum – ciążka mieszanka wanilii, piżma i jaśminu – natychmiast wypełnił przestrzeń wokół nich.

– Nie stójcie tak na tym skwarze – powiedziała z aksamitnym uśmiechem. Jej głos był niski, lekko chropowaty, niezwykle pociągający. Podeszła najpierw do Aurelii, całując ją lekko w oba policzki. – Dobrze cię widzieć, mała. Brakuje tu twojej energii.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij