-
nowość
-
promocja
Zwyciężać ból - ebook
Zwyciężać ból - ebook
Tylko 3 minuty dziennie mogą zmienić Twoje życie!
Czy ból pleców, karku lub stawów utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie? Marzysz o tym, by znów poruszać się swobodnie i bez dyskomfortu? Poprawa samopoczucia nie musi wymagać godzin ćwiczeń ani kosztownych terapii. Poznaj prosty program krótkich ćwiczeń, który pomoże zadbać o sprawność i zmniejszyć ryzyko dolegliwości bólowych.
Autor w przystępny sposób wyjaśnia przyczyny bólu oraz przedstawia praktyczne rozwiązania, które łatwo włączyć do codziennej rutyny. To poradnik dla każdego, kto chce poruszać się swobodniej i cieszyć się większym komfortem życia.
Lepsze samopoczucie zaczyna się od prostego ruchu.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-11-19071-9 |
| Rozmiar pliku: | 2,7 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Książka ta powstała w wyniku wysiłku wielu osób, które poświęciły swój czas i wiedzę, abyśmy mogli ziścić marzenie o jej napisaniu.
Heidi i ja jesteśmy wdzięczni zwłaszcza naszemu wydawcy, Tracy Behar. Jej szybkie opinie na temat naszej pracy, ogromne zaangażowanie i niezwykła przenikliwość inspirowały nas i kształtowały poszczególne części książki. Chcieliśmy także podziękować naszemu agentowi Matthew Gumie za jego niestrudzone wysiłki, niezliczone pomysły i niewyczerpaną energię. Matthew Jonesowi zawdzięczamy niezwykle cenne, bezstronne i fachowe porady prawne, których udzielał nam przed publikacją. Utalentowana Christy Stoner stworzyła świetne rysunki. David Daigle sfotografował poszczególne pozycje terapeutyczne z niewiarygodną przejrzystością. Robin Morell, odpowiedzialny za logistykę przedsięwzięcia, sprawił, że nie pogubiłem się w życiu pełnym rozlicznych obowiązków. Dr Bernard Lender, przewodniczący Touro College, umożliwił mi wygospodarowanie czasu, który mogłem poświęcić na pisanie. Lekarze Bert Agus i Laura Jacobs oraz farmaceutki Wendy Jones i Jodi Levine udzielały mi cennych, fachowych wskazówek.
Ogromną wdzięczność chcielibyśmy wyrazić wobec naszych modeli: Michele Cherry-Grace, Jabariego Hearna, Angie Lee, Brendana O’Reilly’ego, Michaela Papadola i Nathana Peitzmeiera, którzy cierpliwie znosili godziny pozowania i upominania z zapałem i poczuciem humoru. Bohaterowie prawdziwych historii byli na tyle uprzejmi, że zgodzili się na ich upublicznienie, dzięki czemu czytelnicy mogą się przekonać, jak osoby żyjące w realnym świecie wygrały swe batalie z bólem.
Chcielibyśmy również podziękować bliskim przyjaciołom i rodzinie, którzy wspierali nas duchowo i praktycznie w czasie pisania książki. Dani Alpert, Michelle Rivera, Amy Ruskin i Leah Stansbury zawsze zjawiały się w potrzebie, czy to aby odblokować siły twórcze, dodać otuchy, czy dzielić tysiące wątpliwości, entuzjazm, niepewność i inne emocje nieodłącznie związane z realizacją jakiegokolwiek projektu. Harlan Levine nieustannie obracał wszystko w żart przez pocztę elektroniczną. Amy Utstein i Rebecca Raphael, pełne wspaniałych pomysłów, zredagowały konspekt i książkę. Steve Utstein dzielił się swą ogromną wiedzą na temat przetwarzania tekstów i sprawiał, że podstępna często technika stawała się bardziej przyjazna. Denise Hammond wykorzystała swe ogromne zasoby, dzięki którym sesje zdjęciowe były harmonijne i kompletne. Jonnie Stansbury służył wsparciem i mądrą radą. Ciocia i wujek Rabin nie tylko nas sobie przedstawili, ale przygotowywali wyśmienite jedzenie na nasze całonocne sesje pisania. Dziękujemy też GG, pierwszej osobie, której powiedzieliśmy, że piszemy tę książkę i która w pełni wierzyła w sukces przedsięwzięcia, kiedy było ono zaledwie mglistą ideą.
Na koniec Heidi dziękuje Simonowi i Vicki Shinkom za bezwarunkową miłość, przewodnictwo i wsparcie, a także Caitlin Stansbury, która pomagała jej być kreatywną i odważną na co dzień. Ja chciałbym najgoręcej podziękować Arelowi, Yaronowi, Orahowi i Yael Weisbergom, za ich rady, wyrozumiałość i zrozumienie. Zwłaszcza Rinie Weisberg, której całkowite poświęcenie rodzinie i wsparcie w mojej pracy zawodowej sprawiło, że mogłem napisać tę książkę.WSTĘP. HEIDI SHINK
Heidi Shink
Wstęp
Pierwszym zdaniem, które usłyszałam od doktora Weisberga, było pytanie: „Czy codziennie myje pani zęby?”. Gdybym nie leżała na brzuchu na kozetce, czując straszliwy ból, i nie była niemal całkowicie unieruchomiona, wstałabym i podeszła do drzwi gabinetu, aby upewnić się, że wisi na nich tabliczka z napisem „Fizjoterapeuta”, a nie „Dentysta”. Zdziwiona zaczęłam się zastanawiać, co zęby mają wspólnego z moim kręgosłupem. Jak się okazało, bardzo wiele. Dr Weisberg wytłumaczył mi, że opracował program, który wpływa na uporczywe dolegliwości w taki sam sposób, jak szczotkowanie zębów i używanie nici dentystycznej zapobiega próchnicy. Mało tego: zajmuje mniej więcej tyle samo czasu.
Dzisiaj trudno uwierzyć, że profilaktyka ochrony zębów to stosunkowo niedawny zwyczaj. Jeszcze w poprzednim stuleciu dbałość o higienę jamy ustnej nie należała do codziennych czynności. W efekcie ludzie zaczynali tracić zęby około trzydziestki, a w wieku lat pięćdziesięciu nie mieli już ani jednego. Uważano wówczas, że utrzymanie pełnego uzębienia przez całe życie jest po prostu niemożliwe. Dzisiaj wiemy, że teoria ta jest całkowicie błędna. Przyczyną złego stanu zębów była niewystarczająca dbałość o stan jamy ustnej. Z chwilą kiedy profilaktyka stała się rutyną, sztuczna szczęka przed emeryturą przeszła do historii.
Na początku obecnego stulecia zwykła dbałość o stan mięś-ni i stawów nie znajduje odbicia w codziennych czynnościach. W zasadzie nie istnieje nawet coś takiego jak profilaktyka chorób układu mięśniowo-szkieletowego. To poważne zaniedbanie doprowadziło do tragicznych skutków. Bóle przewlekłe przyjęły rozmiar epidemii, a liczba osób nimi dotkniętych stale się zwiększa. Siedem na dziesięć osób na całym świecie w wieku trzydziestu lat cierpi na jakąś formę nawracającego bólu. W okolicach pięćdziesiątki prawie wszyscy doświadczają znaczącego, wymiernego spadku możliwości funkcjonowania mięśni i stawów. Panuje powszechne przekonanie, że taka jest kondycja organizmu ludzkiego. Wcześniej czy później muszą się pojawić bóle i dysfunkcje. Nic bardziej mylnego. Prawda jest taka, że metody (czy raczej ich brak) stosowane do ochrony zasadniczych elementów naszego organizmu nie wystarczają, aby zapewnić mu zdrowie. W momencie, kiedy dbałość o układ mięśniowo-szkieletowy staje się rutyną, niemal wszystkie bóle znikają. Ale kto o tym wie? Ja oczywiście nie wiedziałam.
Jestem przeciętną Amerykanką. Odżywiam się nieregularnie, prowadzę siedzący tryb życia (chociaż zdarzają mi się okresy aktywności fizycznej), stanowczo za dużo pracuję i, mimo to, cieszę się doskonałym zdrowiem. Nie znaczy to jednak, że przez większą część dorosłego życia nie doświadczałam różnorakich dolegliwości. Miewałam silne bóle głowy i nerwobóle szyi związane ze stresem, przykurcze rąk i sztywnienie nadgarstków od pracy przy komputerze oraz bóle kolan i zdrętwiałe podudzia po ćwiczeniach na serce. Brzmi znajomo? Byłam również jedną z milionów osób cierpiących na unieruchamiające, uporczywe bóle krzyża. Starając się poprawić kondycję swego organizmu, chodziłam do kręgarzy, specjalistów od akupunktury, lekarzy, psychiatrów, fizykoterapeutów i masażystów – wszystko bezskutecznie. Kupiłam mnóstwo książek na temat bólu, przeszukiwałam zasoby Internetu i wydałam mnóstwo pieniędzy na dziwaczne przyrządy do ćwiczeń. Próbowałam nawet kryształów! Jednak wszystkie moje wysiłki spełzały na niczym. Wreszcie pogodziłam się z faktem, że jestem skazana na ból aż do śmierci, a kiedy sporadyczne niedyspozycje zamieniły się w dolegliwości odbierające mi chęć do życia, straciłam nadzieję. Na tym etapie trafiłam do doktora Weisberga, który sprawił, że wszystko się zmieniło. Już w czasie pierwszej wizyty zapoznał mnie ze swoim przełomowym programem.
Program Weisberga to trzystopniowa strategia taktyczna mająca na celu zapewnienie układowi szkieletowo-kostnemu zdrowia i długowieczności. Składają się na nią: program „Trzy minuty zapobiegania”, niedopuszczający do wystąpienia przewlekłych bólów, „Encyklopedia uśmierzania bólu”, dzięki której można szybko doświadczyć ulgi i poprawić stan chorych narządów, oraz „Kwartalny przegląd” przygotowujący organizm do zsynchronizowanego działania. Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie w programie, była znikoma ilość czasu potrzebna do jego realizacji. Byłam pewna, że bez względu na to, jak bardzo będę zajęta, mogę poświęcić trzy minuty dziennie, aby oszczędzić sobie tygodni, miesięcy, a nawet lat bólu. Doktor Weisberg wprowadził mnie w medyczne i naukowe tajniki swej filozofii oraz opowiedział, jaką drogą do niej doszedł. Był to zdroworozsądkowy, wymagający czynnego udziału program, dzięki któremu moje bóle w ciągu dwóch dni znacząco zelżały, a w ciągu dwóch tygodni ustąpiły całkowicie. Z dumą stwierdzam, że od trzech lat, czyli od czasu, kiedy zaczęłam stosować program doktora Weisberga, przestałam cierpieć na przewlekłe bóle. Co więcej, nie pojawiły się żadne nowe dolegliwości.
Oprócz tego wszyscy członkowie mojej rodziny znaleźli się wśród tysięcy pacjentów, którym doktor Weisberg skutecznie pomógł. Jego metody są odpowiednie dla każdego, począwszy od mojego dziewięcioletniego bratanka, a skończywszy na mojej osiemdziesięciodziewięcioletniej babci. Doktor Weisberg zajął się każdą częścią ciała członków mojej rodziny, od czubka głowy do pięt. Oszczędził nam lat bólu, zbędnych operacji, wydatków na lekarzy i długotrwałych okresów brania silnie uzależniających leków. Tak wiele zawdzięczamy programowi Weisberga, że trudno wyliczyć wszystkie korzyści; stąd powstała inspiracja do napisania tej książki.
Nie jestem lekarzem, pielęgniarką ani nie mam żadnych związków z medycyną. Jestem laikiem, który doświadczał silnych bólów. To, że przestałam cierpieć, zawdzięczam doktorowi Weisbergowi. Teraz mogę dużo pracować i do woli się bawić, nie martwiąc się, że przyjdzie mi za to słono zapłacić. Niewielki dodatek do moich porannych zajęć – mycia zębów czy wypicia kawy – w postaci ćwiczeń z programu „Trzy minuty zapobiegania” całkowicie odmienił moje życie. I nie chodzi tu tylko o to, że dzisiaj odczuwam znaczącą różnicę, ale i o to, że mogę bez lęku patrzeć w przyszłość.WSTĘP. DR JOSEPH WEISBERG
Dr Joseph Weisberg
Wstęp
Książka ta powstała po to, by zasadniczo zmienić jakość życia ludzi przez nauczenie ich metod uwolnienia się od bólu. Napisałem ją, by przekonać państwa, że życie bez bólu jest możliwe, a osiągnięcie celu leży w zakresie możliwości każdego z nas. Dzięki informacjom zawartym w poradniku będą państwo mogli zapobiec bólom, zanim się pojawią, i zaradzić tym, które już występują. Pomogę wam zmienić sposób patrzenia na ból, zrozumieć fizjologię człowieka i nauczyć się dbania o siebie. Zadaniem mojego programu jest przywrócenie układowi mięśniowo-szkieletowemu organizmu optymalnej formy i zapewnienie jego sprawnego funkcjonowania do końca życia – wszystko naturalnymi metodami: bez stosowania leków, niesprawdzonych ziół czy drogich przyrządów gimnastycznych. Co więcej, nie wymagam nawet zmiany przyzwyczajeń. Jedyne, co jest potrzebne, to odrobina dobrej woli i trzy minuty dziennie.
Niewiele osób wie, że ciało ludzkie, z wyjątkiem organizmów osób chorych (których omówienie wykracza poza temat książki), jest zaprogramowane na działanie na najwyższych obrotach przez ponad sto lat. Właściwie wykorzystywane mięśnie i stawy są w stanie pracować przez 120 lat. Wydaje się to niemożliwe, skoro większość ludzi nie dożywa sześćdziesiątki bez doświadczania bólów o różnorakim charakterze, artretyzmu, przykurczy, bólów pleców i głowy oraz ogólnego ograniczenia sprawności fizycznej. Według statystyk setki milionów ludzi cierpi na przewlekłe bóle, a ich liczba stale wzrasta. Tak się przyzwyczailiśmy wierzyć w pogląd, że ból jest nieodłącznym elementem starzenia się, że nie przypuszczamy nawet, iż można mu zaradzić. Otóż ja mówię, że można.
Mój program zapobiegania bólom i szybkiego powrotu do formy zaczął powstawać trzydzieści lat temu. Podobnie jak to było z większością wynalazków, wziął się z potrzeby. Mimo że jestem wysoko wykwalifikowanym i przeszkolonym fizjoterapeutą, miewałem napady silnych i uporczywych bólów. W końcu to, że jestem lekarzem, nie chroni mnie przed chorobami. Nikt nie jest uodporniony na ból, bez względu na wiek, płeć czy stopień wytrenowania organizmu. Kiedy moje dolegliwości stały się tak dokuczliwe, że przeszkadzały mi w pracy i życiu prywatnym, postanowiłem znaleźć sposób, aby im zaradzić. Potrzebowałem czegoś, co szybko przywróci mi równowagę, a także czegoś, co w ogóle nie dopuści do powstania bólu. Niestety nic takiego nie istniało. Daremnie zgłębiałem prace ze swojej dziedziny i jej pokrewnych, przeczesywałem księgarnie oraz biblioteki, a także konsultowałem się z innymi specjalistami. Wszędzie znajdowałem te same rady, o których słyszała większość z nas: środki przeciwbólowe, pozostawanie pod stałą opieką lekarską, operacja. Zdarzało się, że niektóre z tych „lekarstw” czasowo niwelowały moje dolegliwości, ale ich nie usuwały. Ból powracał niemal natychmiast po tym, jak ustąpił. Wiedziałem, że musi być jakiś lepszy sposób.
Wpadłem na pomysł, który zarówno wtedy, jak i dzisiaj jest absolutnie przełomowy: zamiast zwalczać ból, należy przede wszystkim leczyć dysfunkcję, która go powoduje. Codziennie, nawet o tym nie wiedząc, ulegamy niezliczonej liczbie mikrourazów. Wykonywanie zwykłych czynności: sięganie po torbę z zakupami, podnoszenie teczki, bieg do pociągu, wyprowadzanie psa, siadanie przy biurku, praca przy komputerze, czesanie włosów, ćwiczenia i tysiące innych, nieznacznie uszkadza mięśnie i stawy. Kiedy wszystkie mikrourazy się zsumują, powstaje ból. Jako lekarz wiedziałem, że mięśnie i stawy mają niewiarygodną, wrodzoną zdolność odzyskiwania sprężystości. Stworzyłem program, w którym codziennie wykorzystuje się naturalną skłonność organizmu do regeneracji, co zapobiega kumulowaniu się mikrourazów i powstawaniu bólu. Kiedy zacząłem się zastanawiać, dlaczego układ mięśniowo-szkieletowy jest tak podatny na zużycie, odkryłem, że winę ponosi przepaść pomiędzy potrzebami układu biologicznego a współczesnym stylem życia. Mój program ma za zadanie tę przepaść zasypać. Szczegółowo opowiadam o tym wszystkim w książce, a ogólnie można powiedzieć, że opracowałem metodę terapeutyczną, która umożliwia organizmowi chronić się przed nim samym. Nazwałem ją metodą Weisberga.
Podstawowym kryterium mającym zasadnicze znaczenie dla mojego programu była oszczędność czasu. Zawsze byłem osobą bardzo zapracowaną, zbyt zajętą, by poświęcać część dnia na utrzymanie formy fizycznej i dobrego samopoczucia. Może się to wydawać dziwne u osoby mojej profesji, a jednak nie miałem ochoty poświęcać znikomej ilości wolnego czasu, jakim niekiedy dysponowałem, na program ćwiczeń, nawet jeśli miałoby mi to poprawić jakość życia i oszczędzić bólu, frustracji i pieniędzy. Doskonale wiedząc, że nie jestem wyjątkiem, postanowiłem zaprojektować metodę Weisberga tak, aby każdy mógł ją dostosować do swojego życia, a nie musiał dostosowywać życia do programu. Zdawałem sobie sprawę, że zestaw ćwiczeń, by był efektywny, trzeba wykonywać regularnie, a co za tym idzie musi być praktyczny. Po przestudiowaniu literatury medycznej doszedłem do wniosku, że mniej oznacza więcej: trzy minuty dziennie nie tylko wystarczą, ale nawet z naddatkiem utrzymują układ mięśniowo-szkieletowy w doskonałej formie. Mój program był gotowy.
Rzecz jasna pierwszym pacjentem, który testował metodę Weisberga, byłem ja sam. Kiedy przekonałem się, że jest bezpieczny i spełnia swoje zadanie, zacząłem polecać go innym. Pierwsi żołnierze metody Weisberga, jak ich nazwałem, potwierdzali to, czego sam doświadczyłem. Już po kilku tygodniach stawali się bardziej aktywni, a ból malał. Z czasem ustępował całkowicie. Po roku, dwóch, a nawet dziesięciu stwierdzałem, że te osoby, które rzetelnie stosowały metodę Weisberga, w zasadzie nie miały nawrotów bólu. Od tamtej pory pomogłem tysiącom pacjentów zawsze z tym samym rezultatem. Teraz kolej na państwa.
_Życie bez bólu: wystarczą trzy minuty dziennie_ to klucz do uwolnienia się od, jak by się wydawało, nieuniknionego bólu. Czytelnicy tej książki będą mogli przekroczyć próg i znaleźć się w świecie lepszego zdrowia i większych sił witalnych. Osoby, które przeczytały wstęp, zrobiły już pierwszy krok na drodze do życia bez bólu.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Australijska Fundacja Mózgu, profesor Robert Ouvier, oddział neurologii, New Children’s Hospital, 27 marca, 2003.
2. H.R. Khouzam, „Chronic Pain and Its Management in Primary Care”, Southern Medical Journal, 2000, 93 (10), s. 946––952.
3. C. Kalb, „The Great Back Pain Debate”, Newsweek, 26.04.2004.
4. Medical Data International, Market and Technology Reports, U.S. Markets for Pain Management Products, Report RP-821922, June 1999; National Institute of Health, „The NIH Guide: New Directions in Pain Research I”, Washington, D.C.: GPO, 1998.
5. Chronic Pain Solutions newspaper and website, 2002.
6. American Council for Headache Education, 2004
7. R.C. Lawrence et al., „Estimates of the Prevalence of Arthritis and Selected Musculoskeletal Disorders in the United States”, Arthritis & Rheumatism, vol. 41, no. 5, s. 778, May 1998.
8. M. Drangsholt et al., „Temporomandibular Disorder Pain”, Epidemiology, 203ff.
9. K. Springen. „Small Patients, Big Pain”, Newsweek, 19.05.2003.
10. A. Underwood, „Fibromyalgia: Not All in Your Head”, Newsweek, 19.05.2003.
11. Chronic Pain Solutions, op. cit.
12. C. Kalb, „Playing with Pain Killers”, Newsweek, 9.04.2001.
13. T. Butler, „Migraines: Target for Health and Productivity Interventions”, Health and Productivity, March 2003.
14. C. Kalb, op. cit.