Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Zwykły Plagiat - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 grudnia 2025
20,19
2019 pkt
punktów Virtualo

Zwykły Plagiat - ebook

Publikacja poetycka pod tytułem „Zwykły Plagiat” to niewielki zbiór tekstów poetyckich, w lekko humorystycznym tonie, stworzony z nudów i dla zabicia czasu. Tekst powstał bez pomocy sztucznej inteligencji, ale z pomocą naturalnej głupoty. Jeżeli znajdzie się przynajmniej jedna osoba czytelnicza, której „Zwykły Plagiat” się spodoba to osobie autorskiej będzie bardzo miło!

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poezja
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8431-860-7
Rozmiar pliku: 2,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

„Broń Masowego Wrażenia”

Może będziesz święty, a może niegrzeczny

Może dziś odejdziesz, a może będziesz długowieczny

Może zmienisz twarz, a może całe ciało

Może to jednak będzie zdecydowanie za mało

Może będziesz prawdziwa, a może będziesz kłamać

Może będziesz z kimś, a może będziesz sama

Może zmienicie kraj, a może nawet życie

Może wtedy wszyscy już w siebie uwierzycie

Może wyjmiesz sobie swój kręgosłup moralny

To będziesz jako „człowiek” wnet przystosowywalny

Może zmienisz głowę, a może wyjmiesz oczy

Wtedy już nikt na świecie cię nigdy nie zaskoczy

Może zaprzecie się trzy razy samych siebie

A wtedy już będziecie w usatysfakcjonowanym niebie

Może będziecie prawdą taką jaką widzicie

I zaczniecie umilać sobie nawzajem życie

DO LUDZI

„Dopiero”

Dopiero, gdy jesteś piękny młody zdrowy łatwy i przyjemny

Rozbudzisz w większości pokłady przynależności

Dopiero wtedy tobie uwierzą i zaufają bezwzględnie

Oddadzą ci pieniądze ostatnią koszulę ciało oraz kości

Tolerancja + akceptacja = populizmu demonstracja

Akceptacja + tolerancja = propagandy mistyfikacja

Dopiero, gdy jesteś sobą jaki jesteś bez zamaskowania

Nie pozwolą tobie spełnić najmniejszego wahania

Będą dręczyć zakłócać deprawować aż do skutku

Eliminacją nieprawidłowości zepchną pod dywan powolutku

Jesteś marginesem społeczeństwa

Wykluczonym do granic możliwości szaleństwa

Nie pozwolą na życie w świętym spokoju

Nie zniosą żadnego niepasującego do nich nastroju

Tolerancja + akceptacja = puste słowa

Akceptacja + tolerancja = jak zeszłoroczna pogoda

„Ja to nie ja”

Nigdy nie byłem sobą

Nie wiem co to znaczy

Nie jestem autentyczny

Staram się być szczery

Dla wszystkich komiczny

Iluzorycznie oceniają mnie

Nie mam dystansu

Nigdy nie dostałem awansu społecznego

Dlatego nie wiem co to znaczy

Być sobą

Jestem człowiekiem to wszystko

Co mogę o sobie powiedzieć

Staram się mieć szacunek

Do innych i samego siebie

Ale to nie wystarczy

Ale zawsze jest jakieś ale

Ale trzeba się rozwijać

Uparcie i stale

Co to znaczy być sobą

Ja to nie ja

Może autentyczny

W sztucznym oceanie zła

„Jasność”

Cóż to za jasność mnie oślepiła

Jako jedyna mną nie wzgardziła

Ta dobra pani podała mi dłoń

Wpadłem z łatwością w jej światły ton

Cóż to za jasność i jej promienie

Ofiarowały mi zrozumienie

Nie wyrzekały się moich słów

Jasność ta była jak anioł stróż

Cóż to za jasność mnie oślepiła

Z kolan podniosła, poprowadziła

Podarowała mi w swym świetle tron

Nagle pojąłem gdzie jest mój dom

Cóż to za jasność zdumiewająca

Swym dziwnym błogim blaskiem kojąca

Jednak niewielu urzeka to lśnienie

Szczęśliwcy idą na zatracenie…

Jak można bać się takiej światłości;

Potęgi zmiany, rządów nicości!

Jasności co gardzi krzywdą niejedną

Zamienia wątpiących w jaskrawą pewność

Rozum zabiera wszystkowiedzącym

Drogę rozjaśnia wciąż szukającym

Otchłanią tym, co szczyty zdobyli

Oparciem dla tych, co się zgubili

Cóż to za jasność ciemna i smutna

Jawnością prawdy nader okrutna

Cóż to za jasność co światła nie ma

Przychodzi nocą podczas zaćmienia

Ja znam od dawna tę tajemnicę

Cienia przejrzystość wyostrza źrenice

Czarnej jasności dają się ponieść wodzy

Inni, cierpiący, samotni, ubodzy

„Jedynie przemijanie”

Nic się nie stanie

Gdy po nas zostanie

Jedynie przemijanie

Nic się nie stanie

Gdy pozostanie

Nic i rozstanie

Wszystko się stanie

Gdy zostawimy

Zwłaszcza przetrwanie

Przemijajmy z radością

Godnością rozdzielenia

Wolnością nieistnienia

Po… nic

Do stracenia

„Na życzenie”

Chcesz odnaleźć w sobie ten magiczny czas

Czy potrafisz

Spojrzeć sobie w oczy kiedy z życiem grasz

Na życzenie

Chcesz obudzić w sobie swoje dawne sny

Czy potrafisz

Choć na chwilę przestać tylko sobą być

Wiesz, że to zbyt ryzykowny plan

Zbudować most prosto do myśli bram

Między świadomością i podświadomością

Zburzyć niewidzialny mur

Pozbyć się łaknienia chcenia

Nie wspinać się na żadną z gór

Tak tak umiesz przecież mówić nie

Czy już jesteś człowiekiem

Na samym dnie

Twoja szczera wiara i wieczna nadzieja

To złudne oksymorony

Sprzecznie spójnie niedorzecznym

Jesteś z każdej strony

Chcesz odnaleźć w sobie ten beztroski stan

Czy potrafisz

Spojrzeć sobie w oczy kiedy jesteś sam

Na życzenie

Chcesz obudzić w sobie swoje piękne dni

Czy potrafisz

Choć na chwilę przestać tylko sobą być

„Nad Życie”

Jesteśmy zamknięci w wieży

Po różnych stronach świata

Nic nas nie łączy poza tym

Że wszystkim nam mijają lata

Jesteśmy nawet szczęśliwi

I wciąż się szczęścia uczymy

Kochając bez miłości

I cierpiąc bez przyczyny

Nasze drogi się nigdy nie schodzą

Nie przenikają się nasze dusze

Nie żyjemy już żadną nadzieją

Nie doświadczamy już żadnych wzruszeń

Ale tam gdzie nikt nas nie widzi

I tu gdzie nikt nas nie dotyka

Potrafimy zobaczyć dokładnie

To co sądzimy, że nikt nie usłyszał

Przecież to na pewno się stanie

Zburzymy mur cicho i skrycie

Zniszczymy wszystko wokoło

By stworzyć coś co jest nad życie…

„Nieskończony”

Wielu już się domknęło

Zniknęło przeszło w nieświadomość

Zginęło w niepamięci

Było i minęło

Szybko i niepostrzeżenie

A ja wciąż jestem

Nie wiem po co jeszcze

Czekam na swoje nieszczęście

Nieskończone antypojęcie

Wszyscy wielcy są całością

Skończoną stałością

Doskonałą mądrością

Mądrą doskonałością

Jedności wolnością

Wszechogromną spójnością

A ja wciąż jestem

Zamknięty w byciu

Skrupulatnie niestabilny

Nieporadnie bezsilny

W przemijaniu omylny

Bezruch w ruchu

Tonący

Mam wrażenie, że zostanę

Pogrążony w nazewnictwie

Nieokreślony choć zaszufladkowany

Zawsze w formie nieskończonej

Nigdy sam w sobie

Fundament improwizacji

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij