Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

Życie to gra– poznaj zasady i zacznij wygrywać – 4 książki w 1. - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
6 kwietnia 2026
39,90
3990 pkt
punktów Virtualo

Życie to gra– poznaj zasady i zacznij wygrywać – 4 książki w 1. - ebook

To praktyczny przewodnik po tym, jak działa prawo przyciągania, afirmacje, moc słowa i świadome tworzenie rzeczywistości. W tej książce znajdziesz sprawdzone zasady, które pomogą Ci: * zrozumieć, jak działa manifestacja i prawo przyciągania * nauczyć się używać afirmacji, które naprawdę działają * przyciągać pieniądze, sukces i nowe możliwości * uwolnić się od blokujących przekonań i strachu * podnieść swoją energię i wejść w stan obfitości * zacząć świadomie tworzyć swoje życie Florence Scovel Shinn w prosty i konkretny sposób pokazuje, jak Twoje myśli i słowa wpływają na Twoje życie — i jak możesz to wykorzystać na swoją korzyść. W tym wydaniu otrzymujesz 4 książki w 1: • Życie to gra. Poznaj zasady i zacznij wygrywać • Twoje słowa tworzą Twoją rzeczywistość • Ukryte drzwi do sukcesu • Moc wypowiedzianego słowa

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
Rozmiar pliku: 1,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

O Autorce

Florence Scovel Shinn to postać absolutnie wyjątkowa – nowojorska artystka i nauczycielka metafizyki, która działała na początku ubiegłego stulecia. Jej książki to prawdziwe perełki: choć są krótkie, kryją w sobie niesamowitą głębię. Autorka udowadnia w nich, że każdy z nas może „wskoczyć na falę” nieustającego zdrowia, dobrobytu i szczęścia. Zamiast teoretyzować, Florence posługuje się autentycznymi historiami swoich klientów. Pokazuje w nich, jak zmiana nastawienia i proste afirmacje potrafią zmienić każdego w życiowego „zwycięzcę”, który potrafi panować nad okolicznościami i przyciągać obfitość dzięki znajomości duchowych praw.

Dziś Florence uznaje się za jedną z najpopularniejszych nauczycielek sukcesu ubiegłego wieku. Już w czasach swojej największej świetności przyciągała tłumy – jej wykłady pękały w szwach, a książki zdobywały rzesze fanów nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.

Artystyczne korzenie i wielka miłość

Florence urodziła się 24 września 1871 roku w Camden, w stanie New Jersey. Dorastała w rodzinie prawnika jako jedna z trójki rodzeństwa. Wykształcenie zdobywała w Filadelfii, gdzie studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. To właśnie tam poznała swojego przyszłego męża, Everetta Shinna – cenionego malarza impresjonistę i twórcę wielkoformatowych murali. Choć Florence odebrała klasyczne wykształcenie artystyczne, jej słynne rysunki piórkiem były raczej owocem czystego talentu niż technicznego treningu.

Zaraz po studiach para pobrała się i przeprowadziła do Nowego Jorku, by tam rozwijać swoje kariery. Everett był zafascynowany teatrem – zbudował nawet małą scenę na tyłach ich pracowni przy Waverly Place, blisko Washington Square. Założył własną trupę aktorską i pisał sztuki, w których Florence zawsze obsadzał w głównych rolach.

Od ilustracji do „Gry o życie”

Przed I wojną światową Florence była znaną ilustratorką literatury dziecięcej w popularnych magazynach. Jednak jej życie osobiste przeszło rewolucję w 1912 roku, kiedy po czternastu latach małżeństwa Everett poprosił o rozwód.

Przełomowy moment w jej karierze pisarskiej nastąpił w 1925 roku. Kiedy nie mogła znaleźć wydawcy dla swojej najważniejszej książki, „Gra o życie i jak w nią grać”, postanowiła opublikować ją własnym sumptem. Trzy lata później wydała „Twoje słowo jest Twoją różdżką”, a w 1940 roku – tuż przed śmiercią – „Sekretne drzwi do sukcesu”. Ostatnia jej praca, „Moc wypowiedzianego słowa”, to zbiór notatek zebranych przez jednego z jej uczniów i wydany już po jej odejściu.

Wiecznie żywa inspiracja

Sekret popularności Florence tkwił w jej niezwykłej umiejętności tłumaczenia zasad sukcesu w sposób lekki, zabawny i przystępny. Dzieląc się historiami z życia wziętymi, pokazywała, że wiara w siebie i moc afirmacji to klucze do wygranej w „grze o życie”.

Florence odeszła w 1940 roku, ale jej natchnione teksty i artystyczna wrażliwość pozostawiły na świecie trwały ślad. Jej twórczość wciąż pomaga ludziom na całym globie poszerzać horyzonty i zmieniać swoją rzeczywistość na lepsze.

Florence Scovel Shinn

Życie to gra.

Poznaj zasady i zacznij wygrywać.------------------------------------------------------------------------

Rozdział 1

GRA

Większość ludzi uważa, że życie to walka – ale to nieprawda. Życie to gra.

Jest to jednak gra, w którą nie da się wygrywać bez znajomości duchowych zasad. Stary i Nowy Testament wyłożyły te reguły z niezwykłą jasnością. Jezus Chrystus uczył, że to wielka gra dawania i brania.

„Co człowiek sieje, to i żąć będzie”. Oznacza to, że cokolwiek wypuścimy w świat – słowem czy czynem – wróci do nas. To, co dajesz, otrzymasz z powrotem.

Jeśli dajesz nienawiść, spotka cię nienawiść; jeśli dajesz miłość, wróci do ciebie miłość. Jeśli krytykujesz, sam będziesz krytykowany; jeśli kłamiesz – zostaniesz okłamany, a jeśli oszukujesz – sam zostaniesz oszukany. Dowiadujemy się również, że kluczową rolę w tej grze odgrywa nasza wyobraźnia.

„Z całą pilnością strzeż swego serca (swojej wyobraźni), bo z niego wypływa życie” (Prz 4:23).

To oznacza, że obrazy, które tworzymy w głowie, prędzej czy później zamanifestują się w naszej rzeczywistości. Znałam mężczyznę, który panicznie bał się pewnej rzadkiej choroby. Choć trudno było się nią zarazić, on bez przerwy ją sobie wyobrażał i o niej czytał, aż w końcu faktycznie pojawiła się w jego ciele. Zmarł jako ofiara własnej, zniekształconej wyobraźni.

Widzimy więc, że aby odnosić sukcesy w grze o życie, musimy wytrenować swoją wyobraźnię. Ktoś, kto potrafi wyobrażać sobie tylko dobro, przyciąga do siebie każde szczere pragnienie swojego serca: zdrowie, dostatek, miłość, przyjaciół i możliwość pełnej realizacji swoich najwyższych ideałów.

Wyobraźnię nazywa się czasem „nożyczkami umysłu”. Dzień po dniu wycinają one obrazy, które człowiek nosi wewnątrz siebie, a z czasem te kreacje spotykają go w świecie zewnętrznym. Aby skutecznie panować nad wyobraźnią, trzeba zrozumieć, jak działa nasz umysł. Już starożytni Grecy mówili: „Poznaj samego siebie”.

Umysł składa się z trzech poziomów: podświadomości, świadomości i nadświadomości.

Podświadomość to czysta energia, która nie ma własnego kierunku. Działa jak para wodna czy elektryczność – robi dokładnie to, co jej każemy, nie analizując poleceń. Wszystko, co głęboko czujemy lub co wyraźnie sobie wyobrazimy, zostaje zapisane w podświadomości i zrealizowane z najdrobniejszymi szczegółami.

Podam przykład: pewna moja znajoma w dzieciństwie ciągle bawiła się w „wdowę”. Ubierała się na czarno, zakładała długi welon, a dorośli uważali, że jest urocza i zabawna. Kiedy dorosła, wyszła za mąż za człowieka, którego bardzo kochała. Wkrótce potem on zmarł, a ona przez wiele lat nosiła czarną żałobę i welon. Obraz samej siebie jako wdowy tak mocno zapisał się w jej podświadomości, że z czasem stał się rzeczywistością, nie zważając na tragedię, jaką wywołał.

Świadomość bywa nazywana umysłem „śmiertelnym” lub „cielesnym”. To nasz ludzki rozum, który widzi życie takim, jakim wydaje się być na pierwszy rzut oka. Dostrzega śmierć, nieszczęścia, choroby, biedę i wszelkiego rodzaju ograniczenia, a następnie utrwala te negatywne obrazy w podświadomości.

Nadświadomość to z kolei Boski Umysł wewnątrz każdego z nas – to sfera doskonałych idei. Znajduje się w niej „wzorzec doskonały”, o którym pisał Platon – Boski Plan. Istnieje on dla każdego człowieka.

„Jest miejsce, które tylko Ty masz zająć i nikt inny go nie wypełni; jest coś, co tylko Ty masz zrobić i nikt inny tego nie dokona”.

Wizja tego planu znajduje się właśnie w nadświadomości. Zazwyczaj dociera ona do naszej świadomości jako nieosiągalny ideał – coś „zbyt pięknego, by mogło być prawdziwe”. W rzeczywistości jest to jednak nasze prawdziwe przeznaczenie, podszeptane nam przez Nieskończoną Inteligencję, która jest w nas.

Wielu ludzi nie zna swojego przeznaczenia i walczy o rzeczy lub sytuacje, które do nich nie pasują, a które – nawet gdyby je zdobyli – przyniosłyby im tylko rozczarowanie.

Przykład: Przyszła do mnie kobieta z prośbą, bym „wypowiedziała słowo” (użyła afirmacji), dzięki któremu wyjdzie za konkretnego mężczyznę, w którym była bardzo zakochana (nazwijmy go A.B.). Odpowiedziałam, że byłoby to naruszenie duchowego prawa, ale mogę „wypowiedzieć słowo” za właściwego mężczyznę, „boski wybór” – kogoś, kto należy do niej z mocy boskiego prawa.

Dodałam: „Jeśli A.B. jest tym właściwym, nie stracisz go. Jeśli nie, otrzymasz kogoś równie wartościowego”. Kobieta często widywała się z A.B., ale ich relacja stała w miejscu. Pewnego wieczoru zadzwoniła i powiedziała: „Wiesz co? Przez ostatni tydzień A.B. przestał mi się wydawać taki wspaniały”. Odpowiedziałam: „Może po prostu nie jest tym boskim wyborem. Może czeka na ciebie ktoś inny”. Wkrótce potem poznała innego mężczyznę, który od razu się w niej zakochał i stwierdził, że jest ona jego ideałem. W zasadzie mówił jej wszystko to, co zawsze chciała usłyszeć od A.B.

Sama przyznała: „To było niemal niesamowite”. Szybko odwzajemniła jego uczucie i zupełnie straciła zainteresowanie tamtym pierwszym mężczyzną. To pokazuje działanie prawa substytucji (zastępowania). Niewłaściwy pomysł został zastąpiony właściwym, bez poczucia straty czy poświęcenia.

Jezus Chrystus powiedział: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane”. Dodał też, że to Królestwo jest w nas. Królestwo to nic innego jak sfera właściwych idei, czyli ten boski wzorzec.

Jezus uczył również, że kluczową rolę w grze o życie odgrywają nasze słowa. „Na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony”. Wielu ludzi sprowadziło na siebie nieszczęścia przez nierozważne gadanie.

Przykład: Pewna kobieta spytała mnie, dlaczego jej życie to teraz pasmo biedy i ograniczeń. Kiedyś miała piękny dom, otaczała się drogimi rzeczami i nie brakowało jej pieniędzy. Okazało się, że często narzekała na obowiązki domowe i powtarzała: „Mam dość tych wszystkich rzeczy, chciałabym móc spakować całe życie do jednej walizki”. I dodała po chwili: „No i dzisiaj faktycznie mieszkam w walizce”. Dosłownie „wymówiła” sobie taką rzeczywistość. Podświadomość nie ma poczucia humoru – ludzie często niechcący ściągają na siebie pecha przez głupie żarty.

Inna kobieta, bardzo zamożna, ciągle żartowała, że „szykuje się do przytułku”. Po kilku latach straciła prawie cały majątek, bo wbiła swojej podświadomości do głowy obraz braku i niedostatku.

Na szczęście to prawo działa w obie strony i niedostatek można zamienić w obfitość.

Pewnego gorącego letniego dnia przyszła do mnie kobieta na „sesję” dotyczącą dobrobytu. Była wykończona i załamana. Powiedziała, że ma przy sobie ostatnie osiem dolarów. Powiedziałam: „Świetnie, pobłogosławimy te osiem dolarów i pomnożymy je tak, jak Jezus pomnożył chleb i ryby”. Uczył On przecież, że każdy człowiek ma moc błogosławienia, mnożenia, uzdrawiania i przyciągania pomyślności.

Spytała: „Co mam teraz zrobić?”. Odpowiedziałam: „Zaufaj intuicji. Masz jakiś impuls, żeby gdzieś pójść albo coś zrobić?”. Intuicja to nic innego jak „nauka od wewnątrz”. To nasz niezawodny przewodnik (o zasadach jej działania napiszę więcej w kolejnym rozdziale).

Kobieta odparła: „Nie wiem... mam wrażenie, że powinnam wrócić do domu. Starczy mi akurat na bilet”. Jej dom rodzinny znajdował się w dalekim mieście i kojarzył się jej z biedą. Logika podpowiadałaby: „Zostań w Nowym Jorku, znajdź pracę i zarób pieniądze”. Ale ja powiedziałam: „Jedź do domu. Nigdy nie ignoruj intuicji”. Wypowiedziałam dla niej następujące słowa: „Nieskończony Duchu, otwórz drogę do wielkiej obfitości dla . Jest ona magnesem przyciągającym wszystko, co należy do niej z mocy boskiego prawa”. Kazałam jej ciągle to powtarzać.

Od razu wyjechała. Na miejscu, odwiedzając znajomą, natknęła się na dawnego przyjaciela rodziny. Dzięki niemu, w niemal cudowny sposób, otrzymała tysiące dolarów. Często mi powtarza: „Opowiadaj ludziom o tej kobiecie, która przyszła do ciebie z ośmioma dolarami i intuicją”.

Na drodze każdego człowieka zawsze czeka obfitość, ale można ją urzeczywistnić tylko przez pragnienie, wiarę lub wypowiedziane słowo. Jezus wyraźnie zaznaczył, że to my musimy zrobić pierwszy krok.

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7:7).

W Piśmie czytamy również: „W sprawach moich rąk wydawajcie mi polecenia”. Nieskończona Inteligencja – Bóg – jest zawsze gotowa spełnić nasze prośby, zarówno te małe, jak i wielkie. Każde pragnienie, wypowiedziane czy tylko pomyślane, jest formą prośby. Często sami jesteśmy zaskoczeni, jak szybko się one spełniają.

Przykład: Pewnego razu przed Wielkanocą, widząc w kwiaciarniach piękne krzewy róż, pomyślałam, że chciałabym taki dostać. Przez ułamek sekundy zobaczyłam go oczami wyobraźni, jak ktoś wnosi go przez drzwi. Gdy nadeszły święta, faktycznie dostałam piękny krzew róży. Następnego dnia podziękowałam przyjaciółce i powiedziałam, że to dokładnie to, o czym marzyłam. Ona odpowiedziała zdziwiona: „Przecież nie wysłałam ci róży, tylko lilie!”. Okazało się, że w kwiaciarni pomylono zamówienia i wysłano mi różę tylko dlatego, że uruchomiłam prawo przyciągania. Musiałam ją dostać.

Między człowiekiem a jego najwyższymi ideałami stoi tylko jedna przeszkoda: wątpliwości i strach. Kiedy nauczysz się „chcieć bez martwienia się”, każde twoje pragnienie spełni się natychmiast.

W kolejnym rozdziale wyjaśnię dokładniej, dlaczego tak się dzieje i jak wymazać strach ze świadomości. To nasz jedyny wróg – lęk przed brakiem, porażką, chorobą czy stratą. Jezus pytał: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?”. Musimy zastąpić strach wiarą, bo strach to po prostu wiara „odwrócona” – to wiara w zło zamiast w dobro.

Celem gry o życie jest jasne widzenie dobra i wymazywanie z umysłu wszelkich obrazów zła. Robimy to poprzez wpajanie podświadomości poczucia pomyślności. Pewien człowiek sukcesu opowiedział mi, jak nagle pozbył się lęku dzięki prostemu napisowi na ścianie. Widniało tam zdanie: „Po co się martwić? To pewnie i tak się nie wydarzy”. Te słowa tak mocno zapadły mu w podświadomość, że dziś jest głęboko przekonany, iż spotka go tylko dobro – i tak też się dzieje.

W następnym rozdziale zajmiemy się metodami programowania podświadomości. Jest ona naszym wiernym sługą, ale musimy uważać, jakie wydajemy jej polecenia. Nasza podświadomość jest jak „cichy słuchacz” u naszego boku. Każda myśl i każde słowo zapisuje się w niej z niezwykłą precyzją. Przypomina to artystę nagrywającego płytę – każda nuta, ale też każde zawahanie czy chrząknięcie, zostaje utrwalone.

Dlatego zniszczmy stare, złe nagrania w naszej podświadomości – te fragmenty naszego życia, których nie chcemy pamiętać – i stwórzmy nowe, piękne zapisy.

Powiedz te słowa na głos, z mocą i przekonaniem:

„Mocą mojego słowa niszczę i usuwam każdy fałszywy zapis w mojej podświadomości. Niech obrócą się w pył i nicość, bo były tylko wytworem mojej wyobraźni. Teraz tworzę doskonałe zapisy poprzez Chrystusa we mnie – zapisy Zdrowia, Bogactwa, Miłości i Pełnej Realizacji Siebie”.

To jest fundament życia. Gra zakończona sukcesem.

W kolejnych rozdziałach pokażę, jak zmieniając słowa, możesz zmienić całe swoje życie. Kto nie zna potęgi słowa, ten zostaje w tyle. „Życie i śmierć są w mocy języka”.------------------------------------------------------------------------

Rozdział 2

PRAWO DOBROBYTU

„Tak, Wszechmocny będzie twoją obroną i będziesz mieć mnóstwo srebra”.

Jednym z najważniejszych przesłań płynących z Pisma Świętego jest to, że Bóg jest źródłem wszystkiego, czego człowiek potrzebuje. Każdy z nas może – poprzez wypowiedziane słowo – uwolnić i przyciągnąć to, co należy mu się z mocy boskiego prawa. Warunek jest jeden: trzeba mieć absolutną wiarę w moc swoich słów.

Izajasz powiedział: „Słowo moje nie wróci do mnie próżne, lecz wykona to, z czym je posłałem”. Dziś wiemy, że słowa i myśli to potężna siła wibracyjna, która nieustannie kształtuje nasze ciało i całe nasze życie.

Pewnego razu przyszła do mnie zrozpaczona kobieta. Piętnastego dnia miesiąca miała zostać pozwana o brak spłaty trzech tysięcy dolarów. Nie miała pojęcia, skąd wziąć te pieniądze, i była bliska załamania.

Powiedziałam jej: „Bóg jest Twoim źródłem, a na każdą potrzebę istnieje gotowe rozwiązanie”.

„Wypowiedziałam słowo” – podziękowałam za to, że te trzy tysiące dolarów trafią do niej we właściwym czasie i we właściwy sposób. Poleciłam jej, by wierzyła bez cienia wątpliwości i – co najważniejsze – by działała tak, jakby już tę wiarę zrealizowała. Nadszedł piętnasty, a pieniędzy wciąż nie było.

Zadzwoniła do mnie z pytaniem, co ma robić.

Odpowiedziałam: „Dziś jest sobota, więc nikt nie poda Cię do sądu. Twoim zadaniem jest zachowywać się jak osoba bogata. Pokaż, że wierzysz, iż otrzymasz te pieniądze do poniedziałku”. Poprosiła, bym zjadła z nią lunch, żeby podnieść ją na duchu. Kiedy spotkałyśmy się w restauracji, powiedziałam: „To nie jest czas na oszczędzanie. Zamów drogi posiłek. Zachowuj się tak, jakbyś już miała te trzy tysiące”.

„O cokolwiek prosić będziecie w modlitwie, wierząc, otrzymacie”. Musisz działać tak, jakbyś już to otrzymał.

Następnego dnia rano znów zadzwoniła, prosząc, bym spędziła z nią dzień. Odmówiłam: „Nie, jesteś pod boską opieką, a Bóg nigdy się nie spóźnia”.

Wieczorem zadzwoniła ponownie, tym razem podekscytowana: „Kochana, stał się cud! Siedziałam rano w pokoju, gdy zadzwonił dzwonek. Powiedziałam pokojówce, żeby nikogo nie wpuszczała, ale ona wyjrzała przez okno i zawołała: »To pani kuzyn z tą długą białą brodą!«. Kazałam mu wrócić. Rozmawialiśmy około godziny, a gdy już wychodził, zapytał od niechcenia: »A tak przy okazji, jak u ciebie z finansami?«. Przyznałam, że potrzebuję pieniędzy, a on na to: »Ależ oczywiście, pierwszego dnia miesiąca dam ci trzy tysiące dolarów«”.

Kobieta kontynuowała: „Nie chciałam mu mówić o sądzie. Co mam zrobić? Pieniądze dostanę dopiero pierwszego, a potrzebuję ich na jutro!”. Powiedziałam: „Będę dalej pracować z Twoją intencją”. Dodałam: „Duch nigdy się nie spóźnia. Dziękuję za to, że pieniądze już są w sferze niewidzialnej i zamanifestują się punktualnie”.

Następnego ranka kuzyn zadzwonił do niej i powiedział: „Wpadnij dziś rano do mojego biura, dam ci te pieniądze od ręki”. Tego samego popołudnia miała na koncie pełną sumę i wypisywała czeki tak szybko, jak tylko pozwalały jej na to drżące z emocji ręce.

Jeśli prosisz o sukces, a jednocześnie przygotowujesz się na porażkę, dostaniesz to, na co się przygotowałeś. Przykład: Przyszedł do mnie mężczyzna z prośbą, bym „wypowiedziała słowo” o umorzeniu pewnego długu. Szybko odkryłam jednak, że spędza on całe dnie na planowaniu tego, co powie wierzycielowi, gdy nie uda mu się zapłacić rachunku. W ten sposób całkowicie zniweczył moje słowa. Powinien był widzieć siebie, jak spłaca ten dług.

Mamy na to świetny przykład w Biblii. Trzej królowie utknęli na pustyni bez wody dla swoich ludzi i koni. Poradzili się proroka Elizeusza, który przekazał im zdumiewającą wiadomość:

_„Tak mówi Pan: Nie ujrzycie wiatru ani nie ujrzycie deszczu, a jednak wykopcie w tej dolinie pełno rowów”_.

Musisz przygotować się na to, o co prosiłeś, nawet gdy nie widać najmniejszego znaku, że to nadchodzi.

Inny przykład: Pewna kobieta szukała mieszkania w Nowym Jorku w roku, gdy był ich ogromny deficyt. Znalezienie czegokolwiek graniczyło z cudem. Znajomi współczuli jej, mówiąc: „To straszne, będziesz musiała oddać meble do magazynu i zamieszkać w hotelu”. Ona jednak odpowiadała: „Nie musicie mi współczuć. Jestem »super-człowiekiem« i dostanę to mieszkanie”.

Wypowiedziała słowa: „Nieskończony Duchu, otwórz drogę do właściwego mieszkania”. Wiedziała, że na każdą potrzebę istnieje rozwiązanie i że „jeden z Bogiem to już większość”. Miała zamiar kupić nowe koce, ale wtedy pojawił się „kusiciel” – sceptyczna myśl: „Nie kupuj ich, przecież może wcale nie znajdziesz mieszkania i tylko zmarnujesz pieniądze”. Natychmiast odpowiedziała samej sobie: „Wykopię swoje rowy, kupując te koce!”. Przygotowała się na mieszkanie – zachowała się tak, jakby już je miała.

Znalazła je w cudowny sposób. Dostała je, mimo że było ponad dwustu innych chętnych. Te koce były dowodem jej aktywnej wiary. Rowy wykopane przez królów na pustyni również wypełniły się po brzegi.

Wejście w ten duchowy rytm nie jest dla przeciętnego człowieka łatwe. Z podświadomości uderzają negatywne myśli, wątpliwości i lęk. To „armia obcych”, którą trzeba rozgonić. To wyjaśnia, dlaczego często „najciemniej jest tuż przed świtem”. Wielki przełom zazwyczaj poprzedzają męczące myśli.

Kiedy wypowiadasz głęboką duchową prawdę, rzucasz wyzwanie starym przekonaniom w swojej podświadomości. Błędy wychodzą na wierzch, żebyś mógł się ich pozbyć. To moment, w którym musisz powtarzać swoje afirmacje, cieszyć się i dziękować za to, co już otrzymałeś. „Zanim zawołacie, ja odpowiem”. To oznacza, że każdy „dobry i doskonały dar” już na Ciebie czeka – wystarczy go uznać.

Możesz otrzymać tylko to, co jesteś w stanie dostrzec oczami wyobraźni. Narodowi Izraela powiedziano, że dostaną całą ziemię, jaką zdołają ogarnąć wzrokiem. To dotyczy każdego z nas. Masz tylko tyle, ile mieści się w Twojej mentalnej wizji. Każde wielkie osiągnięcie stało się faktem dzięki trzymaniu się wizji, i to często w momentach, gdy wszystko wskazywało na porażkę.

Gdy Izraelici dotarli do „Ziemi Obiecanej”, bali się do niej wejść. Mówili, że mieszkają tam olbrzymy, przy których czują się jak szarańcza. „I widzieliśmy tam olbrzymów, i byliśmy w ich oczach (i we własnych) jak szarańcza”. To doświadczenie niemal każdego z nas.

Jednak ten, kto zna duchowe prawo, nie przejmuje się pozorami. Potrafi cieszyć się nawet wtedy, gdy wciąż jest „w niewoli”. Trzyma się swojej wizji i dziękuje za cel, który został już osiągnięty. Jezus Chrystus dał nam wspaniały przykład, mówiąc do uczniów: „Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją do żniw”. Jego jasna wizja przebijała „świat materii” i widziała świat czwartego wymiaru – rzeczy takimi, jakimi są w Boskim Umyśle: doskonałe i skończone.

Dlatego musisz zawsze widzieć koniec swojej podróży i żądać zamanifestowania tego, co już otrzymałeś – czy to zdrowia, miłości, pieniędzy, domu czy przyjaciół. To wszystko są gotowe, doskonałe idee zarejestrowane w Twojej nadświadomości. One muszą przejść _przez_ Ciebie, a nie przyjść _do_ Ciebie.

Pewien mężczyzna prosił mnie o wsparcie w odniesieniu sukcesu. Musiał w określonym czasie zebrać pięćdziesiąt tysięcy dolarów na swój biznes. Termin prawie upłynął, a on był w rozpaczy. Nikt nie chciał zainwestować, a bank odmówił kredytu. Powiedziałam mu: „Pewnie w banku straciłeś panowanie nad sobą, a przez to straciłeś moc. Możesz kontrolować każdą sytuację, jeśli najpierw zapanujesz nad sobą. Wróć tam, a ja zajmę się wsparciem duchowym”.

Moja afirmacja brzmiała: „Jesteś w miłości zjednoczony z duchem każdej osoby w tym banku. Niech z tej sytuacji wyłoni się boskie rozwiązanie”. Odparł: „Kobieto, mówisz o rzeczach niemożliwych. Jutro jest sobota, bank zamykają o dwunastej, mój pociąg będzie tam dopiero o dziesiątej, termin mija jutro i tak mi nie dadzą tych pieniędzy. Jest za późno”.

Odpowiedziałam: „Bóg nie potrzebuje czasu i nigdy się nie spóźnia. Dla Niego wszystko jest możliwe. Nie znam się na biznesie, ale znam się na Bogu”. Odparł: „Brzmi to świetnie, kiedy tu siedzę i Cię słucham, ale gdy wychodzę na zewnątrz, rzeczywistość jest straszna”.

Mieszkał w innym mieście, więc nie miałam od niego wieści przez tydzień. Potem przyszedł list: „Miałaś rację. Zebrałem pieniądze i nigdy więcej nie zwątpię w to, co mi powiedziałaś”.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij