-
nowość
-
promocja
Życie wierszem pisane - ebook
Życie wierszem pisane - ebook
Andrzej Gregorczyk urodził się w 1956 roku pod znakiem Wodnika. Z zawodu jest elektrykiem, ale z zamiłowania pisarzem – od najmłodszych lat pisze wiersze i nie tylko. Tomik "Życie wierszem pisane" jest jego debiutem wydawniczym.
Przekazuję w ręce czytelników tomik wierszy, które powstawały przez 50 lat. Oddają one mój stan ducha na różnych etapach życia, pisałem je z potrzeby serca i pod wpływem emocji, jakie towarzyszyły mi przez te lata.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poezja |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8308-909-6 |
| Rozmiar pliku: | 837 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Zbytek łaski za opłacone oklaski.
A
Nie leć z pięściami do własnych myśli.
G
Jest takie coś, co zawiera wszystkie mądre i mniej mądre dzieła… To życie.
A
Żeby żyć było można godnie, potrzeba wiele garści złota.
G
Garść złota to za mało, żeby można było żyć godnie, nie starczy nawet na chleb do końca życia.
A
Życie może być bajką, pod warunkiem że sami napiszemy do niego scenariusz i nauczymy się dobrze grać rolę szczęśliwych!
G
Życie poczęte nie posiada wiedzy o swym przyszłym bycie.
A
Słowo kocham oznacza jedno – oczekuję tego samego od Ciebie.
G
Każdemu wolno kochać, każdy powinien być kochany.
A
Kocham! – to nie zawsze znaczy, że wiem, co robię.
G
Nie okłamuj bliźniego swego, że kochałeś jego pierwszego, bo przedtem kochałeś siebie samego.
A
Miłość to odnalezienie pola pod przyszłe łany przemian.
G
Miłość to cierpienie, ból i zdrada!!!
A
Zdradzając, niczego nie udowadniasz! Zdradzasz samego siebie.
Zmysły
Wzrok ogień rozpala
Słuch żarna napędza
Węch chleb piecze
Smak budzi pragnienie
Dotyk… Lepiej nie dotykać!!!
A
Czy akt jest czynem? Nie zawsze, czasami wszystko kończy się aktem.
G
Nie ma prawdy gorszej lub lepszej, jest taka, jaka jest!
A
Ucz się głośno myśleć, gdy będziesz chciał skłamać.
G
Bijąc się w piersi, uważaj, abyś sobie mózgu nie uszkodził!
A
Do końca nic nie jest prawdą ani kłamstwem.
G
O cierpieniu nie wie nikt, kto nie zdradził lub nie był zdradzony!
A
Tylko trawa rośnie po cichu.
G
Na początku było słowo, po nim wiersz, piosenka, debata… prokurator…!
A
Słowo rzucone na wiatr to dym po spalonej logice.
G
Życzenie: „obyś był” to czas nieokreślony.
A
Komu warto – to warto, a innym wytartą kartą, niech się chłamem chwalą i na buzię walą!
G
Nie krzycz, nikt cię nie usłyszy, nawet mądry, a reszcie popękają bębenki.
A
Obalić mit o człowieku prawym to patrzeć, jak skręca w lewo.
Polityka nie żywi, a kłamie, ale jest niezbędna w życiu.
G
Zawsze podążaj własną drogą, a bagaż nie będzie ci ciążył.
A
Żyj tak, aby było cię słychać, widzieć, w innym przypadku popełniasz samobójstwo.
G
Trudno jest zrozumieć świat, trudniej zrozumieć ludzi, których znamy i nie znamy.
Najtrudniejsze, gdy to nas, świat i ludzi, oceniają inni.
A
Ja to problem, my to już wojna.
G
Masz sumienie? Sam sobie jesteś sędzią i katem.
A
Sumienie musi boleć, jeśli nie boli, już nie żyjesz.
G
Posiadasz duszę? To nie umieraj przed ciałem.
A
Czystość to niebyt!
G
Grzechem jest też niechęć do poznania smaku jabłka.
A
Czy zrywając nadmiar kwiatów, nie dokonujemy aborcji?
G
Bywa nieraz tak, że to, na co czekasz, dawno już minęło.
A
Pamięć musi mieć źródło przeżyć.
G
Zbłądzić to nie grzech, ale błądzić świadomie to już grzech.
A
Jeśli mam wierzyć w Boga, to muszę uwierzyć, że jestem jego cierpieniem.
G
Jeżeli Bóg cierpiał za nasze winy, to dlaczego od ludzi wymaga takiej ofiary?
Bóg jest, ale Go nie ma wtedy, gdy jest potrzebny.
A
Nie ma Boga na ziemi, jest wstyd za życie i strach przed śmiercią.
G
Wątpliwe jest usprawiedliwienie zbrodni, kierując się miłością do ofiary.
A
Nie strój się w piórka moralności, cherubinem będziesz po śmierci.
G
Nie obrażaj się, zanim nie zostaniesz obrażony.
A
Obłudnikami są ci, co twierdzą, że przez życie szli prostą drogą. Taka nie istnieje.
G
Pamięć zapożyczona jest płytka.
A
W każdej chwili można doznać obrażeń w wyniku obrażania się.
G
Łopian jest gorzki, róża wonna, sądzisz, że jesteś pośrodku?
A
Obrazą nigdy nie będzie prawda!
G
Jad w słodkiej bombonierce to codzienność.
A
Bez sensu walka grzechotnika z ogniem.
G
Rozbiłeś głowę o mur? Nie poprawiaj tynku, będzie ci przypominał, jaką idiotyczną podjąłeś decyzję.
A
Gdy głupota się przepycha, puść ją przodem, za nią idzie rozsądek, z nim się zabierz.
G
Człowiek bezczelny widzi lepiej, prawie nie słyszy i nie czuje nic.
A
Sukces ma wielu ojców, do porażki nie chce się przyznać nikt.
G
Zjawisko pamięci nie występuje u życiowych trupów.
A
Ubierasz się w wilczą skórę, liczysz, że cię nie rozpoznają, a przecież urodziłeś się barankiem.
G
Wszystkie drzewa stoją obok siebie. A te samotne? Nigdy tak nie było!
A
Nawet w gęstym lesie każde drzewo czuje się samotne, czeka na wiatr, by wysmagać sąsiada po twarzy.
G
Gdy podajesz serce na dłoni, uważaj, aby nie wpadło ci w błoto!
A
Nie zalewaj się łzami, bo za chwilę będzie powód do następnych łez.
G
Łza, która spadnie na ziemię, niewielki ślad zostawi, lecz jak na rozpaloną głowę spadnie, wyparuje bez śladu z obcymi ci myślami.
A
Łzy to nieskroplona para wodna.
G
Były mity o Syzyfie, a ty co? Wciąż w tym samym syfie!
A
Była sprawa, są ofiary.
G
Piękne życie jest codzienną modlitwą!
A
Świętem jest dzień, w którym całkowicie byłeś sobą.
G
Zapłatą za każde życie jest śmierć.
A
Dobry za życia, jeszcze lepszy po śmierci – do ciężkiej pracy… i wspomnień.
G
Brałeś udział w życiu, możesz liczyć jedynie na nagrodę od Boga.
A
Będą ci wręczać order, wyręcz ich, zaoszczędzisz sobie kolejnej szpili!
G
Liczysz na swój pomnik? Nie łudź się, wszystkie cokoły zajęte.
A
Licz się z tym, że i twoja drabina kariery ma podcięte szczeble.
G
Wojny wybuchają nie dlatego, że sąsiad nam się nie podoba, lecz dlatego, że ma to, czego my nie mamy.
A
W rewolucji nieważne jest białe czy czerwone, ważne jest miejsce dla nowych elit.
G
Nikt nie jest biedny, musi tylko odnaleźć skarb w sobie i umieć się nim podzielić.
A
Błagasz o litość – a co to jest?
G
Straciłeś wszystko, to nic, masz miejsce na nowe!
A
Więcej jest ludzi brudnych niż czystych.
G
Paznokcie, buzia czyste, słownictwo, sumienie – ściek komunalny.
A
Pracuj, pracuj, a garb ci sam wyrośnie.
G
Cała sterta prania! A portfel? Też wyprany.
A
Prosisz się o kłopoty? Zabieraj moje!
G
Skradłeś komuś uczucie, powiększyłeś bezkarnie swoją kolekcję.
A
Histeria, panika – słabości to znak.
G
Stać cię, jesteś bogaty, podziel się nawet własną krwią, uważaj jednak, komu oddajesz swoje DNA.
A
Czasami słowa wiele znaczą, czasami też są nic niewarte.
G
Nie bądź za mądry, bo cię pająki za obraz wciągną historii po tobie.
A
Zbrodnia jest z natury karą.
G
Zemsta pustką nadziei na pojednanie świeci.
A
Unikaj Andrzejów, jeśli nie chcesz być przy nadziei.
G
Raz skłamiesz, a będziesz więźniem wielu następnych kłamstw. Prawda cię wyzwoli!
A
Nie ci, co nie słyszą, ale ci, co dobrze słyszą, bratają się ze śmiertelną ciszą.
G
Mówisz nikt – krzywdzisz siebie i innych, zawsze gdzieś, kiedyś, ktoś, może tym razem to ty?
A
Gołębia wdzięczność: ty jemu chleb, ziarno, on tobie gówno za darmo.
G
Wołają: „Ty!”, nie zgłaszaj się od razu, może za tobą stoi ktoś wyższy od ciebie.
A
O uczciwości mówisz, spójrz w lustro i poczekaj, z czego posypie się szkło.
G
Zanim wydasz osąd, wykonaj wyrok na sobie.
A
Chcesz zachować czystość – zaszyj sobie usta.
G
Warto nieraz wznieść się na wyżyny, stamtąd lepiej można wybrać miejsce upadku.
A
Być jak R.K., odszukać R.K., to paranoja, spotkać R.K., to już paragnoja.
Gniezno, 1980–2025POZDROWIENIE
Hej, wiatry, wiatry szalone!
Śmigłe, niedogonione.
Wam słowa swe powierzam,
Zwierzam się z myśli i słów.
Nieście słowa rzeczone:
Na wiatr… a jednak spełnione.
Przestrzeń ogromna od celu mnie dzieli,
Nie sposób przejść ni przebiegnąć.
Więc pozdrawiam ja was:
Oczy zielone, usta spragnione.
Treść pozdrowień bratu…
Wiatrowi powierzam.
On mnie nie zawiedzie,
Choć w różne goni strony.
Pozdrawiam Cię przez zieleń łąk,
Gąszcz lasów i błękit nieba.
Pozdrowienie szczere ślę.
Nie dlatego, że jest mi źle,
Lecz dlatego, że tęsknię za Tobą.
Nękam się z czasu chorobą.
Wiej, wietrze, bracie wierny,
Nieś słowa me radosne.
A nie zabłądź w górze czasem,
Bo zapomnisz, co powtórzyć masz.
Mej dziewczynie tam daleko.
Ona czeka… chwile liczy,
Aż muśnie ją zefirka powiew.
Zwiastun kołysanki drzew…
Gdy będziesz już tam u niej,
Wszystko powtórz jej.
Niech zakwitnie pąsem twarz,
W oczy najdzie słona łza.
Włosy ciemne, długie porozrzucaj.
Spraw, by zrozumiała mnie.
Powtórz, że blisko chciałbym
Przy niej być!
Daj jej naręcze polnych kwiatów,
Coś zerwał w locie swym.
By wyrazić naszą wdzięczność,
Że wysłuchać chciała nas.
A na koniec wspomnij o tym,
Że ze wszystkich myśli
Myśl o niej najbardziej cenię dziś.
Słowa zgubisz! – powiem potem.
Potem żegnaj ją ode mnie,
Muśnij ukochane lico.
Niechaj żadna burza
Tego lica nie zachmurza.
I powracaj znowu tu,
Aby dalej towarzyszyć mi.
Ciemne chmury porozrzucać
I przybliżyć dzień powrotu.
Zamość, 16 lipca 1976