21:43 - ebook
21:43 Są chwile, które mijają. I są takie, które zostają z nami na zawsze. Alicja nie spodziewa się, że zwyczajny wieczór o godzinie 21:43 stanie się początkiem wydarzeń, które na zawsze zmienią jej życie. Wspomnienia, emocje i tajemnica z przeszłości powracają, zmuszając ją do zmierzenia się z tym, przed czym przez lata próbowała uciec. Czy można zacząć wszystko od nowa, kiedy przeszłość wciąż upomina się o swoje? „21:43” to pełna emocji opowieść o miłości, stracie, nadziei i wyborach, których konsekwencje mogą zmienić całe życie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura piękna polska |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| Rozmiar pliku: | 1,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
21:43
Alicja pamiętała tę godzinę dokładniej niż słowa, które wtedy usłyszała. Później wielokrotnie zastanawiała się, dlaczego akurat cyfry zostały w niej tak mocno. Może dlatego, że czas potrafi zatrzymać człowieka w jednym punkcie. Jedna minuta przed telefonem była jeszcze zwyczajnym wieczorem. Jedna minuta później wszystko miało już inne znaczenie.
Siedziała na kanapie. Telewizor był włączony, ale go nie oglądała. Na stole stała niedopita herbata. Czekała na Marka. Miał wrócić później.
Telefon zawibrował.
Nieznany numer.
— Halo?
Po drugiej stronie przez chwilę panowała cisza.
Potem kobiecy głos powiedział jej imię.
— Alicja?
— Tak.
— Muszę ci coś powiedzieć.
Serce zaczęło bić szybciej.
Kobieta mówiła spokojnie. Za spokojnie. Powiedziała, że zna Marka. Że spotykają się od jakiegoś czasu. Że Alicja powinna wiedzieć, z kim jest związana.
Alicja słuchała.
Nie krzyczała.
Nie pytała o szczegóły.
Kiedy rozmowa się skończyła, spojrzała na zegar.
21:43.
Marek wrócił po godzinie.
— Czemu nie śpisz?
Patrzyła na niego.
— Kim ona jest?
Wtedy po raz pierwszy zobaczyła w jego oczach coś, czego nie potrafił ukryć.
Nie złość.
Nie zdziwienie.
Strach.
I już wiedziała, że jej życie właśnie się zmieniło.ROZDZIAŁ DRUGI
Prawda
Zdjął kurtkę, odłożył klucze i usiadł naprzeciwko niej. Alicja patrzyła na każdy jego ruch. Nagle wszystkie drobne rzeczy z ostatnich miesięcy zaczęły układać się w jeden obraz.
Późniejsze powroty.
Telefon odwracany ekranem do stołu.
Nowe hasło w telefonie.
Brak bliskości.
— Od jak dawna? — zapytała.
Marek milczał.
— Od jak dawna?
— Kilka miesięcy.
To zabolało bardziej niż samo słowo „tak”.
Kilka miesięcy.
A więc przez cały ten czas żyła obok człowieka, który prowadził drugie życie.
— Kochasz ją?
— Nie wiem.
Alicja uśmiechnęła się gorzko.
— A mnie?
Tym razem odpowiedział szybciej.
— Ciebie też.
„Też”.
Jedno słowo wystarczyło, żeby poczuła się jak ktoś, kto przegrał konkurs, o którego istnieniu nie wiedział.
Tamtej nocy Marek spał w drugim pokoju. Alicja nie spała wcale.
O świcie otworzyła telefon i przeczytała wiadomości, które kobieta przesłała jej wcześniej. Nie chciała wiedzieć. Wiedziała jednak, że dopóki będzie żyła w niewiedzy, będzie wymyślała jeszcze gorsze wersje prawdy.
Rano Marek powiedział:
— Musimy porozmawiać.
— Nie dzisiaj.
— Alicja...
— Dzisiaj muszę najpierw nauczyć się oddychać.
Wyszła z domu.
Po raz pierwszy od wielu lat nie wiedziała, dokąd idzie.ROZDZIAŁ TRZECI
Pustka
Marek wyprowadził się szybko. Zabrał ubrania, dokumenty i kilka rzeczy, o które nawet nie zapytała. Puste miejsce w szafie bolało bardziej, niż się spodziewała.
Alicja przestała gotować.
Przestała odbierać telefony.
Przestała odpowiadać na pytania.
W pracy patrzyła w ekran i nie wiedziała, co przed chwilą czytała.
Najgorsze były wieczory.
Wtedy mieszkanie przypominało jej wszystko.
Kubek Marka.
Krzesło, na którym siadał.
Jego książka.
Cisza.
Pewnego wieczoru kupiła butelkę wina.
Wypiła kieliszek.
Potem drugi.
Po chwili przestała liczyć.
Nie piła dlatego, że lubiła alkohol. Piła, żeby przez kilka godzin nie czuć tego, co czuła przez cały dzień.
Następnego ranka obudziła się z bólem głowy i poczuciem wstydu.
Powiedziała sobie, że to się nie powtórzy.
Powtórzyło się.
I wtedy zaczęła rozumieć, że problemem nie jest jedna butelka. Problemem jest to, że znalazła sposób, żeby na chwilę uciec od własnego życia.ROZDZIAŁ CZWARTY
Anna
Zapukała trzy razy. Alicja długo nie otwierała.
— Wiem, że jesteś — powiedziała zza drzwi.
Alicja otworzyła.
Anna weszła i niczego nie komentowała.
Nie pytała o Marka.
Nie mówiła, że wszystko będzie dobrze.
Zrobiła herbatę, uchyliła okno i usiadła obok.
— Jadłaś coś?
Alicja pokręciła głową.
— To najpierw zjemy.
— Nie jestem głodna.
— Ja też nie. Ale zjemy.
Po chwili Alicja zaczęła płakać.
— Nie wiem, jak mam to przeżyć.
Anna objęła ją.
— Nie musisz wiedzieć. Musisz przeżyć dzisiaj.
To zdanie zostało z nią na długo.
Wieczorem Anna powiedziała:
— Powinnaś porozmawiać z terapeutką.
— Nie jestem chora.
— Nie powiedziałam, że jesteś. Powiedziałam, że cierpisz.
Alicja długo patrzyła w podłogę.
— Boję się.
— Wiem.
— A jeśli już zawsze taka będę?
Anna ścisnęła jej dłoń.
— Nie będziesz. Ale nie próbuj przechodzić przez to sama.
Po jej wyjściu Alicja zapisała numer terapeutki.
Nie zadzwoniła.
Jeszcze nie.