-
nowość
-
promocja
Agencja detektywistyczna Christie i Agaty. Tom 8. Kocia katastrofa - ebook
Agencja detektywistyczna Christie i Agaty. Tom 8. Kocia katastrofa - ebook
Mówię wam, to nie jest mój kot! Albo jesteście ślepi, albo wszyscy bierzecie udział w tym spisku!
Christie i Agata odwiedzają plan filmowy, na którym występuje sam Charlie Chaplin – oraz wyjątkowo niesforny kot. Gdy właściciel zwierzaka twierdzi, że kot na planie został podmieniony, a prawdziwy Puszatek zniknął bez śladu, bliźniaczki podejmują się rozwiązania zagadki. Czy uda im się odnaleźć zaginionego kota i oczyścić słynnego aktora z podejrzeń, zanim sprawa wymknie się spod kontroli?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8412-914-2 |
| Rozmiar pliku: | 8,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Spokój w domu Parkerów zakłóciło potężne kichnięcie, od którego zatrzęsła się ziemia. Christie gapiła się z otwartymi ustami na źródło tego dźwięku, a do filiżanki z herbatą wpadł z pluskiem jej herbatnik.
Ojeju! – pomyślała.
Agata, jej siostra bliźniaczka, była równie zdumiona. Chwyciła podłokietnik wysłużonej sofy i otworzyła szeroko oczy. Kto by pomyślał, że August, ich zwykle cichutki belgijski przyjaciel, może wywołać taki hałas? Z pewnością słychać go było w całym miasteczku Torquay!
Matka dziewczynek, Clara, aż westchnęła:
– Na litość boską, Auguście! Czy coś ci jest?
Chłopiec zaczerwienił się po uszy.
– Stokrotnie przepraszam! – zawołał. Rozejrzał się po salonie. – To chyba niemożliwe, żeby wszedł tu kot… nieprawdaż?
Clara wyglądała na zaskoczoną.
– Nie – zaczęła – ale właśnie wracam od pani Trellis, a ona od kilku tygodni ma kota.
– Pani Trellis nie pozwala mi się do niego zbliżać – wtrąciła smutno Christie. – Zapytałam ją, czy Aggie i ja mogłybyśmy do niej zajrzeć, żeby go przynajmniej zobaczyć, ale powiedziała, że kot ma „wrażliwą naturę” i tylko go zdenerwujemy.
Christie było przykro, że nie wolno jej nawet pogłaskać pupila sąsiadki. Nawet jeśli ona i pani Trellis nie darzyły się sympatią, Christie zdecydowanie lubiła koty. Uważała, że są fascynujące. Niektóre z jej najciekawszych zadrapań pochodziły od tych zwierzątek.
Agata też lubiła koty. Były cieplutkie i tuliły się jej do kolan, a czasem stanowiły znakomite podparcie dla książki.
– Czy kot z sąsiedztwa naprawdę może być powodem twojego kataru? – zapytała mama bliźniaczek.
August skinął głową.
– Obawiam się, że tak jest zawsze w przypadku mnie i kotów – powiedział. – Kiedy w pobliżu znajduje się ich sierść, nie mogę powstrzymać kichania. A sierść jest wszędzie! Przykleja się do dywanów, mebli… – Znów głośno kichnął. – …i być może jest też na pani ubraniach, pani Parker.
– Rozumiem – odpowiedziała Clara ze współczuciem. – W takim razie pójdę zmienić sweter. Mam nadzieję, że to pomoże twojemu biednemu nosowi.
Kiedy wróciła, ubrana w inny sweterek, ktoś zadzwonił do drzwi.
– Ja otworzę! – zawołała Christie. Zastanawiała się, czy to przypadkiem nie ktoś, kto przyszedł się poskarżyć na głośne kichnięcie Augusta! Byłoby miło, gdyby choć raz to nie ona była powodem do narzekania. Osoba stojąca przed drzwiami rzeczywiście miała inny kłopot. To był wielki pisarz, sir Arthur Conan Doyle. Na widok Christie aż uniósł ręce ze wzburzenia.
– Dlaczego, na Dickensa, to musiał być kot?! – zawołał.
Christie westchnęła, zdezorientowana, ale nie zaskoczona.
Jak zwykle jest zupełnie oderwany od rzeczywistości – pomyślała. Wszyscy zawsze zakładali, że autor książek o Sherlocku Holmesie powinien myśleć tak samo logicznie jak jego bohater-detektyw, ale Christie wiedziała, że jest zupełnie inaczej. Sir Conan Doyle jako gorący sympatyk duchów wierzył głęboko, że czasem to wróżki swoimi zaczarowanymi paluszkami wyczyniają psikusy, które nam się przytrafiają.
Christie wzruszyła ramionami i zaprowadziła gościa do salonu. Większość ludzi westchnęłaby z przejęcia na widok takiej osobistości. Parkerowie i August byli jednak przyzwyczajeni do tego, że mają wybitnego przyjaciela. Nawet słynąca z nieśmiałości Agata zdołała dość pewnym głosem powiedzieć „dzień dobry”.
– Dobry? Ha! Chciałbym móc tak powiedzieć – odparł pisarz.
Troje dzieci spojrzało na niego ze zdziwieniem.
O rany – pomyślała Christie. – Musi być bardzo zdenerwowany.
– Cóż, może kawałek ciasta owocowego pomoże się panu uspokoić – zaproponowała Clara z uśmiechem. – A potem wszystko nam pan opowie.
Kiedy sir Conan Doyle zasiadł nad dużym kawałkiem ciasta owocowego, zaczął opowiadać, co się wydarzyło.
– Pewnie słyszeliście, że w okolicy kręcą film?
– Tak – odparł August. – Wszyscy o tym mówią.
– Podobno jest oparty na jednej z pańskich powieści, prawda? – odezwała się Agata. Była wielką fanką książek o Sherlocku Holmesie. Sama planowała zostać w przyszłości pisarką.
Sir Conan Doyle wziął do ust kęs ciasta.
– Mniej więcej – odpowiedział. – Z naciskiem na mniej. Z tego, co widzę, zmienili prawie wszystko w tej historii.
– O czym miał być ten film? – zapytała Christie, zastanawiając się, co to ma wspólnego z kotem.
– Jest oparty na opowiadaniu „_Tajemnica wyścigów_” – oznajmił pisarz.
– Czy to ta historia o skradzionym koniu i psie stróżującym? – upewniła się Agata. – W której pies nie szczeka, gdy koń zostaje skradziony, ponieważ rozpoznaje złodzieja?
– Tak – westchnął dramatycznie sir Conan Doyle. – Tylko że w filmie nie gra pies. Tylko kot.
Na długą chwilę zapadła cisza. Wszyscy myśleli nad tym, co zostało powiedziane.
– Cóż, to nie jest taki zły pomysł. – Christie próbowała pocieszać pisarza. – Koty nie szczekają, więc jeśli zwierzę ma się zachowywać cicho, kot nawet pasuje.
_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_