Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Alchemia ogrodu – domowa uprawa superfoods - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 maja 2026
64,60
6460 pkt
punktów Virtualo

Alchemia ogrodu – domowa uprawa superfoods - ebook

Coraz więcej osób chce żyć zdrowiej i spokojniej, bez chemii i zbędnego stresu. Alchemia ogrodu to praktyczny poradnik Wydawnictwa Vital, który pokazuje, jak zadbać o zdrowie i wzmocnienie odporności nawet wtedy, gdy do dyspozycji masz tylko parapet lub balkon. Dowiesz się, jak w prosty sposób uprawiać rośliny lecznicze i zioła na odporność, bez doświadczenia i bez zgadywania. To idealne wsparcie dla osób wybierających dietę wegetariańską lub weganizm, które chcą mieć stały dostęp do świeżych, nieprzetworzonych składników. Domowa uprawa staje się tu także naturalnym sposobem na stres i codzienną praktyką mindfulness. Kontakt z roślinami uspokaja, porządkuje myśli i pomaga zwolnić tempo.

Jeśli chcesz jeść lepiej, żyć spokojniej i czerpać radość z natury na własnych zasadach - ta książka jest dla ciebie.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

 

Przedmowa. Nowy system ogrodu

 

Część pierwsza. System liście, korzenie i owoce (LKO)

Wzrastaj wraz z roślinami

Przygotuj się na sukces

Część druga. Liście

Krok 1. Kiełki, pędy i mikrozielonki

Krok 2. Zioła

Krok 3. Zielone warzywa do sałatek

 

Część trzecia. Korzenie

Krok 4. Korzenie

Krok 5. Bulwy, cebule i kłącza

 

Część czwarta. Owoce

Krok 6. Małe owoce

Krok 7. Duże owoce

Krok 8. Nasiona

 

Zakończenie. Zrób kolejny krok

 

Aneks – Nie przestawaj wzrastać

Podziękowania

O Autorce

O Autorze zdjęć

Indeks

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8429-162-7
Rozmiar pliku: 96 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Pochwały dla książki

„Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy planują zakup choćby jednej sadzonki pomidora. Poznałam koncepcję Nicole wiele lat temu i stosuję ją do dziś”.

– Myquillyn Smith, autorka bestsellera „New York Timesa” Welcome Home

„Nicole zachęca wszystkich do pogłębiania wiedzy na temat zrównoważonego stylu życia poprzez piękny i praktyczny proces tworzenia przydomowego ogrodu. Dzięki niej poznasz wszelkie szczegóły, które dają solidne podstawy do stania się ogrodnikiem na całe życie”.

– Jen Hansard, autorka bestsellerów Simple Green Smoothies i Simple Green Meals

„Dzięki tej książce zdobędziesz wiedzę o ogrodnictwie podaną w przystępny sposób. Łatwo z niej korzystać, a zdjęcia są przepiękne. Gorąco polecam”.

– Lauren Liess, autorka Feels Like Home, Down to Earth i Habitat

„To wspaniała książka, która pomoże ci wpleść nawyk uprawiania ogrodu w codzienne życie, nawet jeśli nigdy wcześniej nie przyszło ci do głowy, by się tym zajmować”.

– Jessica Honegger, autorka Imperfect Courage i prowadząca podcast Going Scared

„Ta książka przyda się każdemu ogrodnikowi, niezależnie od poziomu zaawansowania. Nicole jest niezwykle kompetentna, a jednocześnie przedstawia treści w przystępny sposób. Krok po kroku przeprowadzi cię przez proces tworzenia spersonalizowanego systemu ogrodniczego”.

– Ashlie Thomas, znana jako Mocha Gardener, autorka How to Become a Gardener

„Nicole odczarowuje proces tworzenia małego, przydomowego ogródka, niezależnie od tego, czy chcesz sadzić w nim jedzenie, czy kwiaty, i przedstawia go w przejrzystej i uporządkowanej formie. Autorka poprowadzi cię za rękę za pomocą słów i obrazów. Zdobędziesz wiedzę i posiądziesz praktyczne umiejętności, dzięki czemu wyhodujesz w swoim ogródku dokładnie to, co chcesz”.

– Jennifer Jewell, twórczyni i prowadząca nagradzany program radiowy i podcast Cultivating Place

„Ogrodnicy na każdym poziomie, od debiutantów z małymi balkonami po takich jak ja, z doświadczeniem i dysponujących dużą przestrzenią, osiągną znacznie większe sukcesy, gdy sięgną po tę książkę i wdrożą opisany w niej prosty system”.

– Jill McSheehy, prowadząca podcast Beginner’s Garden i autorka Vegetable Gardening for Beginners

Jeśli odkładałeś zajęcie się ogrodem na wieczne później, porzuciłeś ten pomysł albo nawet nie spróbowałeś, bo myślałeś, że nie masz dość: miejsca, słońca, czasu, doświadczenia czy cierpliwości, ta książka jest dla ciebie.

Te słowa, zdjęcia i kroki są dla wszystkich, którzy jeszcze nie zajęli się ogrodnictwem, bo uważają, że mają czegoś za mało. Ta książka to nie tylko poradnik, dzięki któremu nauczysz się uprawiać ogród. Poznasz dzięki niej system ogrodnictwa, który pozwoli ci dopasować to, co już masz, do rośliny, która potrzebuje dokładnie tego, czym dysponujesz. Ten ośmiostopniowy system odzwierciedla naturalny cykl wzrostu roślin i pokazuje, że bez względu na to, jak mało lub jak dużo masz miejsca, czasu, słońca czy doświadczenia, zawsze znajdzie się roślina, którą możesz w danej chwili posadzić.

Na tych stronach każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy dopiero zaczyna, czy ma już za sobą kilka sezonów pracy w ogrodzie. System, który nazywam Liście, korzenie i owoce, jak również opisane tu historie wywodzą się z mojej własnej, pełnej błędów ogrodniczej drogi oraz z pracy z tysiącami osób, które twierdziły, że nie mają ‚‚ręki do roślin”, a mimo to zaczęły zapełniać swoje kosze plonami, nawet jeśli wcześniej wydawało im się to niemożliwe. Skoro nam udało się wyhodować coś pięknego i smacznego, wiem, że tobie też się uda.

Śledź postępy w swoim ogrodzie i skorzystaj z dodatkowego wsparcia dzięki dziennikowi, który możesz pobrać bezpłatnie ze strony leavesrootsandfruit.com.

‚‚Powinniśmy założyć ogród”, powiedziałam do męża, Jasona, gdy wracaliśmy od moich rodziców. Pnącza pomidorów koktajlowych mojej mamy były oblepione słodkimi, czerwonymi owocami. Nasze dzieci zrywały je garściami i jadły prosto z krzaka. Zanim Jason zdążył odpowiedzieć, już widziałam oczami wyobraźni, jak wracam z podwórka z koszem pełnym domowych warzyw, które jemy na kolację każdego wieczoru.

Nie miałam cierpliwości, by czekać na realizację marzeń. Dlatego zaraz po powrocie do domu zrobiliśmy to, co robi większość osób zaczynających przygodę z ogrodem. Pojechaliśmy prosto do marketu budowlanego. Wybraliśmy największe, najbardziej obiecujące sadzonki pomidorów i z dumą przypięliśmy je pasami na tylnej kanapie naszego minivana.

Popełniliśmy przy tym co najmniej dziewięćdziesiąt dziewięć błędów, ale opowiem o trzech z nich.

Po pierwsze, zaczęliśmy od pomidorów, jednej z najbardziej wymagających roślin. (Technicznie rzecz biorąc pomidory to owoce, ale o tym później).

Po drugie, kupiliśmy rośliny, zanim w ogóle przygotowaliśmy miejsce na ogród.

Po trzecie, posadziliśmy je w środku lipca, zupełnie nie zważając na porę roku, którą preferują pomidory.

Dwa miesiące później, gdy wracałam z ogrodu porośniętego chwastami, nie potrzebowałam kosza, żeby przynieść do domu trzy pomidory, których nie zjadły szopy.

Niezrażeni niepowodzeniem w pierwszym roku zasadziliśmy pomidory ponownie w kolejnym sezonie, tym razem w małych podwyższonych grządkach. Na tarasie zrobiliśmy miejsce na donice z pomidorami i z nadzieją posialiśmy kilka nasion arbuza. Choć przygotowaliśmy ogród nieco lepiej niż za pierwszym razem i wybraliśmy właściwszą porę na rozpoczęcie prac, przed szopami udało nam się uchronić tylko kilka pomidorów, ogórki uschły w połowie lata, a arbuza nie doczekaliśmy się wcale.

Ta druga nieudana próba niemal przekonała mnie, że ogrodnictwo nie jest dla mnie. Pomyślałam, że to zajęcie dla ludzi, którzy wychowali się na wsi i całe życie pracowali z roślinami. Dla tych, którzy mają dużo więcej czasu niż ja. Dla osób z tak zwaną ręką do roślin.

Po dwóch rozczarowujących doświadczeniach stało się jasne, że nie możemy wciąż robić tego samego i oczekiwać lepszych efektów. Potrzebowaliśmy zupełnie nowego podejścia.

W kolejnym roku, zamiast rozkopywać trawnik, żeby posadzić warzywa, zbudowaliśmy wyższe grządki i zamówiliśmy ciężarówkę najlepszej ziemi, jaką udało się znaleźć. Zamiast jechać do sklepu po sadzonki, odwiedziliśmy ogród znajomych i przyjęliśmy od nich nadmiarowe paczki nasion z nazwami takimi jak sałata Rocky Top, karłowaty jarmuż syberyjski, rukola dzika czy gorczyca purpurowa. Wcześniej nawet nie myślałam, że takie rośliny mogłyby rosnąć w moim ogrodzie.

Kiedy grządki były gotowe i wypełnione ziemią, otworzyliśmy paczki nasion i zabraliśmy się do pracy.

Już po kilku miesiącach zebraliśmy plony wielokrotnie większe niż w obu poprzednich latach razem wziętych. Może trochę przesadzam, ale naprawdę niewiele.

Przez kolejne 6 miesięcy codziennie coś zbieraliśmy. Zajadaliśmy się sałatkami, smoothie i pysznymi daniami prosto z ogrodu, a nadmiarem plonów dzieliliśmy się z przyjaciółmi i sąsiadami.

Potrzebowałam trzech sezonów i wielu martwych roślin, żeby moje marzenie o jedzeniu z własnego ogrodu się spełniło. Ale kiedy omijałam w sklepie alejki warzywne, bo wszystko rosło już w moim ogrodzie kuchennym, wiedziałam, że stałam się ogrodniczką. Mimo to w zasięgu wzroku nadal nie dostrzegałam ani jednego pomidora.

8 kroków do sukcesu

Moja własna ogrodnicza droga nauczyła mnie w trudny sposób tego, czym chcę się z tobą podzielić w tej książce. Nie musisz być profesjonalistą ani mieć ręki do roślin, żeby zostać ogrodnikiem. Nie musisz też posiadać odpowiedniej ilości jakichkolwiek zasobów, żeby zacząć. Sprawny system pozwoli ci wyhodować własne ekologiczne i pyszne jedzenie o każdej porze roku.

Gdybym tamtego pierwszego lata uważniej przyjrzała się ogrodowi mojej mamy, zauważyłabym, że dominuje w nim zieleń i liście, a owoce pojawiają się w zasięgu wzroku od czasu do czasu. Zobaczyłabym, że słodkie pomidory rosły na pnączach posadzonych kilka miesięcy wcześniej. Gdybym przyjrzała się dokładniej, dostrzegłabym, że pod wysokimi pędami pomidorów rosły inne rośliny na różnych poziomach – krzaczki bazylii, liście rukoli, czosnek i szczypior.

W końcu zrozumiałam, że klucz do uprawy ogrodu tkwi w tym, żeby metaforycznie zejść po pędzie pomidora aż do ziemi i zacząć właśnie tam. Najpierw od liści, potem od korzeni, a na końcu od roślin owocujących.

Pozwól, że to wyjaśnię.

Wyobraź sobie, że między tobą a umiejętnością uprawy niemal wszystkiego we własnym ogrodzie znajdują się schody. Stoisz na dole, a twoje największe ogrodnicze marzenia czekają na samej górze.

Wyobraź sobie, że te schody mają osiem stopni, a każdy z nich oznacza coraz większe wymagania roślin dotyczące światła, miejsca, czasu i pielęgnacji. Im niższy stopień, tym mniej potrzebują rośliny, zarówno od ciebie, jak i od natury, żeby dobrze rosnąć. Im wyżej, tym więcej zasobów i troski trzeba im poświęcać.

Rozumiesz?

Te schody reprezentują system ogrodnictwa, który przedstawiam w tej książce. Możesz zacząć swoją przygodę od pierwszego poziomu i z każdym krokiem uczyć się, jak uprawiać nowe, smaczne i zdrowe rośliny, które będziesz zbierać i jeść, wspinając się coraz wyżej.

Pierwszy krok nie wymaga wiele. Ani dużo słońca, ani dużo czasu, ani dużo miejsca. Właściwie możesz zacząć nawet na kuchennym parapecie.

Na każdym kolejnym stopniu będziesz potrzebować więcej światła, więcej miejsca i więcej czasu. Czasu, żeby twoje rośliny mogły rosnąć, a także czasu, który poświęcisz na opiekę nad nimi.

Rośliny z pierwszego kroku są małe i łatwo je uprawiać w domu. Na 7. kroku są już tak rozłożyste i bujne, że możesz wśród nich chodzić niczym po labiryncie.

Możesz mieć pokusę, żeby od razu zrobić wielki skok na szósty stopień, bo to tam rosną pomidory, ale uwierz mi, że dochodzenie do tego powoli jest znacznie przyjemniejsze i o wiele mniej frustrujące.KROK 1
Kiełki, pędy i mikrozielonki

ŚWIATŁO SŁONECZNE

Mam dla ciebie zaskakującą wiadomość: kiełki i mikrozielonki nie wymagają światła, żeby rozpocząć wzrost. Choć wszystkie rośliny potrzebują słońca, większość nasion kiełkuje w ciemności. To woda wybudza je z uśpienia.

Jeśli uprawiasz wyłącznie kiełki, w ogóle nie musisz martwić się o światło. Większość nasion wykiełkuje w naturalnym świetle kuchni, byle niezbyt intensywnym. Będą one gotowe już po 5-6 dniach od namoczenia.

Mikrozielonki potrzebują natomiast światła, żeby rozwinąć się w pełne zielone liście zamiast pozostać na etapie kiełków. Początkowo mogą kiełkować w chłodnym, ciemnym otoczeniu, imitującym podziemne warunki, ale gdy pojawią się pierwsze zielone pędy, rosną najlepiej w jasnym, stałym świetle umieszczonym kilka centymetrów nad tacą.

Możesz użyć profesjonalnej lampy do doświetlania z możliwością regulacji wysokości nad roślinami. Ten sposób wymaga więcej przygotowań, ale później jest prosty w obsłudze. W miarę jak rośliny rosną, podnoś lampę, tak aby żarówka nie dotykała liści i była zawsze kilka centymetrów nad nimi.

Mikrozielonki najlepiej rosną w pomieszczeniu pod lampą lub w szklarni z kontrolowaną temperaturą. Najlepiej czują się przy 12 godzinach sztucznego światła, chociaż w naturalnym świetle mogą rosnąć nieco krócej. (Nie polecam uprawy mikroliści na parapecie, ponieważ tam wytwarzają dłuższe łodygi, mniej zwarte liście i są mniej wydajne niż te uprawiane pod lampami).

Krok po kroku: jak sadzić mikrozielonki

1. Przygotuj tackę do rozsady, tackę bez odpływu, mieszankę do wysiewu, nasiona i wodę.

2. Dodaj wodę do mieszanki do wysiewu, aż będzie równomiernie wilgotna.

3. Rozprowadź wilgotną mieszankę w tacy do rozsady.

4. Równomiernie rozsyp nasiona na powierzchni mieszanki i lekko przykryj je kompostem.

5. Lekko zagrab nasiona, aby równomiernie je rozprowadzić.

6. Delikatnie dociśnij nasiona, aby zapewnić im kontakt z glebą.

7. Przykryj tackę kopułką, aż nasiona wykiełkują.

8. Umieść tackę pod lampami i podlewaj tackę bez odpływu, gdy podłoże zacznie wysychać.KROK 3
Zielone warzywa do sałatek

JARMUŻ
‘BLUE CURLED SCOTCH’

SAŁATA MASŁOWA CHRUPIĄCA

SZPINAK
MALABARSKI

BOĆWINA
‘BRIGHT LIGHTS’

SZPINAK
‘BLOOMSDALE’

JARMUŻ
‘TOSCANO’

Jest tak wiele odmian liści, które warto jeść, a których próżno szukać w sklepie. Rzadko trafiają na półki, bo źle znoszą transport albo szybko się psują.

Zanim więc zabierzesz się za uprawę własnych sałat, poznajmy ich odmiany. Są trzy najważniejsze rodziny roślin sałatowych, które warto znać.

Asteraceae. Na początek rodzina astrowatych, którą już poznałeś w krokach 1. i 2. Należą do niej słoneczniki, cynie, nagietki i oczywiście astry. Tym razem jednak skupiamy się na tych astrowatych, które zamieniają się w pyszne liście sałatowe: sałatę rzymską, lodową, mieszankę spring mix, radicchio, sałatę masłową i masłową chrupiącą. Te odmiany najlepiej czują się w chłodniejszych porach roku, gdy temperatury wahają się od tuż powyżej zera do około 18-24°C.

Brassicaceae. Kolejna rodzina to rośliny kapustowate. Ich liści są ciemniejsze od liści rodziny astrowatych i różnią się wielkością – od małych listków rukoli po jarmuż, który może osiągnąć nawet 1,5 m wysokości. Wśród najważniejszych kapustowatych warto wymienić rukolę, rzodkiewki (uprawiane dla liści), jarmuż, kapustę pastewną, gorczyce i kapustę.

Kapustowate również lubią chłodniejsze pory roku. Są odporne na przymrozki albo wręcz mrozoodporne, więc można je sadzić, gdy tylko ziemia nadaje się do uprawy na wiosnę; uprawiać pod agrowłókniną lub nawet w zimie. Niektóre z nich, jak rukola czy jarmuż, potrafią rosnąć nawet w temperaturach powyżej 24°C. Jarmuż i kapusta pastewna są roślinami dwuletnimi i przy dobrych warunkach mogą rosnąć w ogrodzie przez dwa sezony.

Amaranthaceae. Rodzinę szarłatowatych poznałeś w kroku 1., a teraz pozwolimy im osiągnąć pełny rozmiar. Do przyrządzania sałatek nadają się szpinak, boćwina i liście buraka. Są one pełne antyoksydantów i witamin, a także uwielbiają chłodniejsze pory roku. Boćwina, podobnie jak jarmuż, jest dwuletnia i może przetrwać w ogrodzie nawet kilka sezonów.

Jeśli zasadzisz tylko te trzy rodziny roślin w swoim kuchennym ogrodzie, będziesz miał w swojej sałatkowej misce więcej różnorodności, niż się spodziewałeś. Astrowate, kapustowate i szarłatowate razem dają wystarczająco dużo liści, które możesz zbierać prosto z ogrodu przez większość roku, a czasem nawet przez cały rok, ponieważ w każdej rodzinie są rośliny odporne na mróz i takie, które znoszą letnie upały.

Kiedy opanujesz pielęgnację roślin z tych trzech rodzin, możesz zacząć eksperymentować z mniej znanymi, zwłaszcza gdy chcesz uprawiać coś w pełnym letnim słońcu. Na cieplejsze miesiące warto sięgnąć po Tropaeolaceae, czyli nasturcję, pikantną zieleninę, która tworzy też piękne, jadalne kwiaty. Rodzina Aizoaceae to szpinak nowozelandzki, który uwielbia upały. (Tak naprawdę nie jest szpinakiem, ale ma podobne wartości odżywcze). Kolejny ‚‚szpinak” pochodzi z rodziny Basellaceae i jest znany jako szpinak malabarski. To pnącze o liściach pełnych składników odżywczych, które świetnie rośnie w letnich temperaturach.

W chłodniejszym sezonie warto zainteresować się rodziną rdestowatych, czyli Polygonaceae, do której należy szczaw o liściach o przyjemnym, cytrusowym smaku.

Przygotowanie

PRZESTRZEŃ

Jeśli chodzi o odstępy między roślinami, zielone rośliny sałatkowe są jednymi z najbardziej ‚‚wyrozumiałych” w całym ogrodzie. Wyrosną naprawdę duże, nawet jeśli zaoferujesz im niewiele przestrzeni. Jeśli dasz im tylko kilka cm, wyrosną tyle, ile zdołają, na małym skrawku ziemi.

W pewnym sensie rośliny sałatowe dają ci wybór. Rozumiesz?

To, ile miejsca na nie przeznaczysz, zależy tak naprawdę od dwóch rzeczy: po pierwsze od tego, jak dużych zbiorów się spodziewasz, a po drugie od tego, czy wolisz ścinać po kilka liści z każdej rośliny, czy od razu zbierać całą główkę.

POTRZEBY ZIELONYCH SAŁAT W ZALEŻNOŚCI OD ROZMIARU

--------------- ------------------------------------------------------- --------------------------------------------------------------------------- -----------------------------------------------------------------------
ROZMIAR MAŁY ŚREDNI DUŻY

TYP Rodzina astrowatych: mieszanki sałat, sałata masłowa Rodzina astrowatych: sałata rzymska, Bibb Rodzina astrowatych: sałata lodowa

Rodzina szarłatowatych: szpinak Rodzina szarłatowatych: liście buraka, większe odmiany szpinaku Rodzina szarłatowatych: boćwina

Rodzina kapustowatych: rukola Rodzina kapustowatych: mniejsze odmiany musztardowców i jarmużu, bok choy Rodzina kapustowatych: jarmuż, musztardowiec, kapusta

ODSTĘPY 9-16 roślin na 0,09 m² (30×30 cm) 5-9 roślin na 0,09 m² (30×30 cm) 1-4 rośliny na 0,09 m² (30×30 cm)

(odstęp ok. 7-10 cm) (odstęp ok. 10-15 cm) (odstęp ok. 15-30 cm)

SADZENIE Bezpośrednio z nasion, gdy gleba nadaje się do uprawy Bezpośrednio z nasion i/lub rozsady, gdy gleba nadaje się do uprawy Rozsada w pomieszczeniu; przesadzenie, gdy gleba nadaje się do uprawy

DNI DO ZBIORU 30-45 45-60 60-90
--------------- ------------------------------------------------------- --------------------------------------------------------------------------- -----------------------------------------------------------------------

Jeśli celujesz w zbiory małych liści, wysiej nasiona gęściej – od 9 do 12 nasion na 0,1 m² dla mniejszych odmian albo od 1 do 4 na 0,1 m² dla większych. Rośliny które nawet na małej powierzchni dają sporo drobnych, smacznych liści, to między innymi spring mix, sałata masłowa chrupiąca i endywia z rodziny astrowatych, rukola i liście rzodkiewki z rodziny kapustowatych oraz szpinak i liście buraka z rodziny szarłatowatych. Te rośliny świetnie rosną już na kilkudziesięciu cm² i smakują najlepiej, gdy osiągną długość 7-10 cm. Pamiętaj tylko, że wysiane gęsto wymagają częstego zbierania.

Jeżeli wolisz zbierać większe liście albo całe główki kapusty czy sałaty rzymskiej, zostaw roślinom więcej miejsca, aby mogły w pełni dojrzeć. Do większych roślin zalicza się sałata rzymska i lodowa oraz radicchio z rodziny astrowatych, jarmuż, gorczyca i kapusta z rodziny kapustowatych oraz boćwina z rodziny szarłatowatych. Choć wszystkie można uprawiać także na tak zwane baby greens, po 45-60 dniach w ogrodzie ich liście osiągają długość 25-30 cm, a sama roślina może rozrosnąć się nawet na m². Dlatego większe rośliny należy sadzić w rozstawie od 1 do 4 sztuk na 0,1 m².KROK 4
Korzenie

Jeśli kupujesz nawóz do warzyw korzeniowych, zwróć uwagę na stosunek N-P-K. Druga i trzecia litera oznaczają fosfor i potas; powinno ich być więcej niż azotu oznaczonego jako N. I zawsze polecam nawozy naturalne i organiczne, najlepiej pochodzące z kompostu lub innych naturalnych materiałów.

PIELĘGNACJA

Aby w krótkim okresie wzrostu uzyskać jak największe i najlepiej rozwinięte korzenie, warto skupić się na trzech podstawowych zasadach:

1. Utrzymuj stały poziom wilgotności gleby przez cały czas wzrostu.

2. Zapewnij korzeniom jak najwięcej miejsca do rozwoju, siejąc nasiona starannie w odpowiednich odstępach i regularnie przerzedzając rośliny tam, gdzie jest ich za dużo.

3. Dbaj o to, żeby dostarczane składniki odżywcze wspierały rozwój korzeni, a nie nadmierny wzrost liści. W tym celu na początku sezonu stosuj nawozy bogate w fosfor i potas zamiast tych z dużą zawartością azotu.

Jeśli wchodzisz w intensywny okres w życiu i wiesz, że nie będziesz mieć zbyt dużo czasu na pielęgnowanie ogrodu, ale mimo to chcesz zebrać plony, warzywa korzeniowe mogą być dobrym rozwiązaniem. Po posadzeniu, podlaniu i przerzedzeniu większość z nich rośnie praktycznie sama, a twoim zadaniem pozostaje jedynie sprawdzanie, czy nie pojawiły się chwasty, kontrolowanie wilgotności i zbiór plonów.

W pierwszych tygodniach po wysiewie kluczowe jest regularne podlewanie. Gdy siewki już wzejdą, warzywa korzeniowe potrzebują jedynie około 2,5 cm wody tygodniowo, niezależnie od tego, czy pochodzi ona z podlewania, czy z deszczu.

W miarę jak korzeń rośnie, najpierw rozwija się mały korzonek i pierwsze liście właściwe. To właśnie liście odgrywają najważniejszą rolę w rozwoju korzenia, ponieważ dzięki fotosyntezie dostarczają mu energii. Naszym celem w uprawie roślin korzeniowych jest to, aby sam korzeń maksymalnie się rozrósł w optymalnym czasie wzrostu.

Kilka słów o nasionach buraków

Każde nasiono buraka to w rzeczywistości skupisko kilku nasion, w którym może znajdować się 2, 3, a czasem nawet 5 zarodków. Tak zwane nasiona wielozarodkowe powstają wtedy, gdy kwiaty buraka rosną w skupiskach, zrośnięte ze sobą przez płatki.

Dlatego po wysianiu buraków trzeba się spodziewać, że z jednego nasiona wykiełkuje kilka siewek. Aby każda roślina miała dość miejsca na pełny rozwój, należy przerzedzić te skupiska, zostawiając tylko jedną najmocniejszą roślinę.

Kiedy siewki wykiełkują, od razu widać, jak dobrze rozmieściłeś nasiona. Czy każda roślina ma wystarczająco dużo miejsca i światła? Używam palców jako miarki – dwa palce odstępu dla rzodkiewki, trzy dla marchewki, cztery dla buraka i pięć dla selera korzeniowego.

Jeśli siewki rosną zbyt blisko siebie, czas na przerzedzanie. Wybierz jedną z dwóch roślin rosnących obok siebie, najlepiej tę słabszą lub mniej dorodną. Przerzedzaj siewki od razu, gdy pojawią się ich prawdziwe liście. Zwlekanie powoduje, że rośliny długo pozostają w stresie, czekając na dostęp do wody i składników odżywczych, co opóźnia ich rozwój.

Przerzedzać można na dwa sposoby: wyrywając siewkę razem z korzonkiem albo przycinając ją tuż przy ziemi nożyczkami. Druga metoda jest łagodniejsza dla pozostawionej rośliny i mniej brudna.

Następnie zadbaj o stałą wilgotność gleby. Jeśli nasiona marchewki lub rzodkiewki przeschną w okresie kiełkowania lub we wczesnej fazie wzrostu, rozwój korzeni może opóźnić się nawet o kilka tygodni.

Ważne jest też zapewnienie roślinom jak największej ilości światła. Jeśli będą przez kilka dni rosnąć w cieniu większych roślin, ich rozwój może spowolnić, a nawet całkiem się zatrzymać.

Raz w tygodniu warto delikatnie oczyścić ziemię wokół roślin z liści, zwiędłych lub martwych roślin i chwastów. Warzywa korzeniowe są wrażliwe na swoje otoczenie i czasem przestają rosnąć, gdy wyczuwają konkurencję.

Jeśli podczas oczyszczania zauważysz, że czubek korzenia wystaje nad powierzchnię, delikatnie obsyp go świeżą ziemią lub kompostem aż do miejsca, w którym zaczyna się łodyga. Obsypywanie sprawia, że korzenie mogą dalej swobodnie rosnąć i lepiej się rozwijać przed zbiorem.

Zbiory

CZAS

Konieczność czekania na warzywa korzeniowe wcale nie wynika z tego, że rosną powoli. Większość dojrzewa do zbioru w mniej niż 2 miesiące. Trudność polega raczej na tym, że trudno określić, kiedy dokładnie są gotowe.

Liście mogą podpowiedzieć, co dzieje się pod ziemią. Zwykle wielkość korzenia odpowiada temu, co widać nad powierzchnią. Warzywa korzeniowe potrzebują więcej czasu niż rośliny liściaste, ale, co ciekawe, wszystkie wytwarzają liście, które są jadalne i można je zbierać niemal od początku wzrostu. Dlatego nawet jeśli z niecierpliwością czekasz na rzodkiewki czy buraki, możesz wcześniej wykorzystać ich liście.

Jeśli zapewnisz roślinom odpowiednią przestrzeń, regularne podlewanie, właściwe składniki odżywcze w glebie i maksymalną ilość światła, większość z nich będzie gotowa do zbioru w mniej niż 2 miesiące.

Warto być cierpliwym, ale równie ważne jest, aby nie zostawiać ich w ziemi zbyt długo. W najlepszym momencie korzenie są chrupiące i soczyste. Z czasem jednak twardnieją i zaczynają wypuszczać boczne korzonki. Moment na zbiór jest krótki i trzeba go wykorzystać, aby twoja praca nie poszła na marne.

Pewnego sezonu miałam duży plon rzodkiewek typu French breakfast. Odkładałam ich zbiór, bo chciałam mieć czas na zaprawienie ich w zalewie tuż po wyrwaniu. Kiedy w końcu się za nie zabrałam, korzenie były już za duże, straciły kolor i stały się włókniste oraz gorzkie. Próbowałam kilka zapeklować, ale słoik przeleżał w lodówce, aż w końcu musiałam go wyrzucić.

CZAS DO ZBIORU DLA WARZYW KORZENIOWYCH

------------------------------ ---------------
WARZYWO KORZENIOWE DNI DO ZBIORU
Rzodkiewki 35-45
Małe marchewki i buraki 60-80
Seler korzeniowy i pasternak 90-100
------------------------------ ---------------

KROK 5
Bulwy, cebule i kłącza

‚‚Daleko jeszcze?”.

Wracaliśmy do domu od mojej mamy. Moje dzieci zrywały w jej ogrodzie słodkie pomidorki koktajlowe prosto z krzaka. Ostatecznie zmusiły mnie do wypowiedzenia następujących słów: ‚‚Chcę mieć ogród”. Podróż już i tak trwała długo i to nie tylko dzieci pytały, czy jeszcze daleko. Sama nie mogłam się doczekać, aż wreszcie będziemy w domu. Chciałam jak najszybciej przekopać ogródek, posadzić pomidory i w końcu zjeść coś, co wyhodowałam sama.

Podróż trwała dłużej niż 6 godzin, ale droga do mojego pierwszego pomidorowego zbioru była znacznie dłuższa. Właściwie minęło aż sześć sezonów letnich, zanim odniosłam swój pierwszy prawdziwy sukces w uprawie pomidorów.

Pewnej wiosny, kiedy miałam już opanowane oregano, sałatę, marchewki i ziemniaki, poczułam, że wreszcie jestem gotowa, by zebrać pełny kosz domowych pomidorów. Moje grządki były przygotowane, wiedziałam już, jaki system podpór wykorzystać, żeby zmieścić jak najwięcej krzaków w podwyższonych rabatach, miałam również listę najlepszych odmian, które chciałam posadzić.

Wiedziałam, że w dwóch grządkach zmieszczę co najmniej trzydzieści roślin, używając systemu Florida weave, czyli przeplatania sznurków między rzędami podpór. Posadziłam pomidory wcześnie, zaraz po ostatnich przymrozkach. Ułożyłam wzdłuż rzędów węże kroplujące i zaplanowałam harmonogram nawożenia i przycinania. W poprzednim roku nauczyłam się, jak mocniej przycinać liście, a do tego przygotowałam ziemię wzbogaconą odchodami dżdżownic i kurzym obornikiem, które obiecałam sobie rozsypywać co tydzień, gdy tylko rośliny zakwitną.

Trzymałam się planu. W każdą sobotę, zanim dzieci wstały, wychodziłam z sekatorem, rękawicami i workiem nawozu. Obcinałam najniższe liście, posypywałam każdą roślinę garścią odżywki i porządnie podlewałam. W pozostałe dni odpoczywałam i obserwowałam, jak rośliny rosną z dnia na dzień. Gdy nadchodziła kolejna sobota, znów zabierałam się do pracy.

Po 60 dniach pojawiły się pierwsze pomidory, a potem owocowały już tydzień w tydzień. Robiłam salsy i sosy, a caprese zajadałam się niemal codziennie. Miałam przy kuchennym zlewie tyle pomidorów, że dzwoniłam do sąsiadów, żeby przyszli i zabrali część dla siebie.

Nie był to jednak łut szczęścia, a kwestia wiedzy i konsekwencji. Nie skończyłam żadnych specjalnych kursów, nie przeczytałam magicznej książki ani nie stałam się nagle właścicielką wielkiej ziemi. To był efekt 5 lat uprawiania prostszych roślin, stopniowego poznawania ich potrzeb i cieszenia się mniejszymi zbiorami liści i korzeni. I tego, że się nie poddałam.

Jeśli dotarłeś do tego momentu, być może ty też czujesz, jakbyś był w długiej podróży i zastanawiasz się, kiedy wreszcie ujrzysz własne pomidory.

Dobra wiadomość: już niedługo!

A skoro czytasz tę książkę, mam nadzieję, że zajmie ci to mniej niż 6 lat. Ale nawet jeśli tyle właśnie potrzebujesz, pamiętaj, że nie jesteś w tym sam. W tym rozdziale dowiesz się wszystkiego, czego nauczyłam się, zanim doczekałam się pierwszego pomidorowego sukcesu i czego dowiedziałam się później.

Więc koniec z pytaniami ‚‚Daleko jeszcze?”, dobrze?

Czas wysiąść i zabrać się za sadzenie.

Słowo ‚‚owoce” zapewne najbardziej kojarzy ci się z pomarańczami czy jabłkami, ale skoro czytasz tę książkę, już wiesz, że większość roślin, które chcesz uprawiać w swoim ‚‚warzywnym ogrodzie”, wcale nie jest ‚‚warzywami”. To owoce.

Owoc to zazwyczaj słodki, mięsisty produkt rośliny, który zawiera nasiona i nadaje się do jedzenia.

Dobra wiadomość: kiedy zapytasz swoje dzieci, czy wolą na obiad owoce czy warzywa, a one jak zwykle odpowiedzą ‚‚owoce” (tak jak moje), możesz spokojnie nałożyć im na talerz dynię, cukinię, pomidory i fasolkę. Sami prosili.

Jeśli spojrzymy na cykl życia rośliny (patrz strona 20), zauważymy, że owoce pojawiają się pod koniec tego cyklu, tuż przed tym, jak roślina rozpoczyna go od nowa, produkując nasiona.

Dopiero kiedy rozrysowałam sobie każdy krok tego systemu, zrozumiałam, że potrzebne jest rozróżnienie między małymi a dużymi owocami. Dlaczego? Bo owoc ważący 100 g ma zupełnie inne wymagania dotyczące słońca, miejsca, czasu i pielęgnacji niż taki, który osiąga 1,5 lub nawet 15 kg.

Poza tym wielu z nas ma do dyspozycji wystarczająco dużo miejsca, nawet przy zaledwie 1,5 m² ogrodu, żeby uprawiać sporo małych owoców. Ale jeśli nie mamy świadomości, jakich rozmiarów mogą być duże owocujące rośliny, możemy zużyć prawie całą przestrzeń na jedną czy dwie z nich.

Osobiście, mając ogród z podwyższonymi grządkami o powierzchni około 9 m², nie traktowałam dużych owoców jako priorytetu. Za to dzięki metodom intensywnego sadzenia mogę zmieścić wiele roślin dających małe owoce i cieszyć się zbiorami przez cały sezon.

Zacznijmy więc od małych owoców, ale nie zapominaj o moich legendarnych zbiorach pomidorów. To, że nazywamy je ‚‚małymi”, wcale nie znaczy, że ich plony są mało znaczące.

Na marginesie: niełatwo jest wyznaczyć granicę między małymi a dużymi owocami. Na potrzeby tej książki, dla uproszczenia, przyjęłam za punkt graniczny roślinę, która potrzebuje więcej niż 0,3 m² przestrzeni w podwyższonej grządce lub wymaga ponad 120 dni, by wydać owoce. Wzięłam pod uwagę także wagę owocu jako wskazówkę, czy zakwalifikować go do kategorii małych czy dużych. Jak w przypadku niemal wszystkiego w ogrodnictwie, można o tym dyskutować!

BAKŁAŻAN

FASOLA KRZACZASTA

ŻÓŁTA PAPRYKA

OGÓREK MEKSYKAŃSKI

POMIDOR

PAPRYKA SHISHITO

POMIDOR ‘SUNGOLD’

FASOLA KRZACZASTA ‘BLUE LAKE’

DYNIA ‘CROOKNECK’

PAPRYKA BANANOWA

POMIDOR TOMATILLO

BAKŁAŻAN ‘FAIRY TALE’

Rodziny roślin

Niektóre z roślin owocujących z poniższych trzech rodzin zaliczamy do ‚‚małych”, ponieważ (a) ich owoce nie ważą więcej niż 1,5 kg, (b) większość dojrzewa w ciągu 60-100 dni od posadzenia i (c) potrzebują mniej niż 0,2-0,3 m² powierzchni, aby osiągnąć dojrzałość.

Solanaceae. Ta rodzina, zwana również psiankowatą, jest chyba najbardziej znaną z rodzin roślin owocujących. W kroku 5. poznałeś ziemniaki, teraz czas na pomidory, papryki, miechunki, tomatillos i małe bakłażany.

Rośliny te rosną dość duże, a niektóre, jak pomidory pnące i tomatillos, potrafią osiągać spore wysokości. Ich owoce pojawiają się i dojrzewają głównie w ciepłym lub gorącym sezonie.

Cucurbitaceae. Do tej rodziny należą ogórki, dynie i cukinie, a także rośliny wydające duże owoce, o których opowiem w kroku 7. Rośliny z tej rodziny zajmują dużo miejsca i rosną w formie krzaczastej lub płożącej.

Fabaceae. Rodzina zwana także bobowatymi obejmuje groch i fasolę, które rozwijają nasiona w strąkach wyrastających z kwiatów. Tak, groch i fasola to owoce – chyba że pozwolisz im dojrzeć do momentu, gdy zbrązowieją i wyschną. Wtedy uznaje się je za nasiona (więcej o tym w kroku 8.).

Malvaceae. Do tej rodziny należą okra i hibiskus roselle, a także bawełna i hibiskus. Te ciepłolubne rośliny rosną wysoko i wytwarzają piękne kwiaty, z których powstają owoce pełne nasion.

Przygotowanie

PRZESTRZEŃ

Kiedyś wszystkie moje dzieci (a mam ich czworo) spały w jednym pokoju. Ustawiliśmy dwa łóżka piętrowe i każda noc przypominała trochę imprezę piżamową. Było w tym trochę magii, choć też sporo chaosu. Było też bardzo wygodnie – wszystkie kładły się spać o tej samej porze, dostawałam wszystkie buziaki na dobranoc w jednym miejscu i budziłam je razem.

RODZINY ROŚLIN O MAŁYCH OWOCACH W SKRÓCIE

--------------- ------------------------------------------------- -----------------------------------
RODZINA POSPOLITE ROŚLINY KRZEWIASTE POSPOLITE ROŚLINY PNĄCE
Cucurbitaceae Dynia, cukinia Ogórki
Bobowate Fasola krzaczasta, groch Fasola tyczna, groch tyczny
Malvaceae Okra, hibiskus sabdariffa (roselle) —
Solanaceae Papryka, pomidory karłowe, miechunka, bakłażany Pomidory wysokorosnące, tomatillo
--------------- ------------------------------------------------- -----------------------------------KROK 7
Duże owoce

PIELĘGNACJA

Możesz zwiększyć szanse na obfite plony, wykonując kilka podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, które dzielą się na następujące kategorie: ochrona, podpieranie, przycinanie i odchwaszczanie.

Najlepszym sposobem na ochronę roślin dających duże owoce jest przykrycie ich włókniną przeciwprzymrozkową na początku wzrostu, ogrodniczą siatką z mikrowłókna w pierwszych miesiącach w ogrodzie oraz cieniówką w najgorętsze dni lata, jeśli temperatury są zbyt wysokie. Od dnia wysadzenia sadzonek do gruntu dobrze jest używać osłon rzędowych, które odstraszają szkodniki, takie jak stonka ogórkowa czy przeziernik dyniowiec. Zdejmij jednak osłony, gdy pojawią się kwiaty, aby umożliwić dostęp zapylaczom.

Rośliny rozrastające się po ziemi nie potrzebują dodatkowego podparcia, ale brukselka, brokuły i romanesco mogą być zbyt ciężkie w górnych partiach. W miarę wzrostu podpieraj je palikami. Wszystkim roślinom owocującym dobrze robi podsypanie świeżego, dojrzałego kompostu wokół podstawy po wytworzeniu kilku pierwszych zestawów liści.

Jeśli zdecydujesz się prowadzić jeżyny lub tykwy na kratkach, co tydzień sprawdzaj, czy pędy są nadal przymocowane do podpór – i podwiązuj te, które potrzebują pomocy.

Przycinanie pozwala skierować więcej energii rośliny na wzrost owoców. Jeśli chcesz przycinać, usuwaj boczne pędy wyrastające poziomo na tykwach i dyniach. Duże bakłażany można przycinać, pozostawiając główny pęd i wycinając te, które nie zawiązują owoców. Rośliny jagodowe wymagają specjalnego rodzaju cięcia; pędy malin i jeżyn należy przycinać raz w roku, usuwając tylko te, które owocowały w poprzednim sezonie. Rozłogi truskawek (pędy wypuszczane przez roślinę, które zakorzeniają się i tworzą nową sadzonkę) warto co roku odcinać i przesadzać w inne miejsce.

SEKATORY

Ponieważ duże pnącza i krzaczaste rośliny rosną przez długi czas, bardzo ważne jest utrzymanie dobrej cyrkulacji powietrza w ich obrębie, aby zapobiec pleśni i mączniakowi. Upewnij się, że pędy roślin jagodowych są rozstawione na tyle szeroko, aby do każdego docierało dużo światła i świeżego powietrza. To samo dotyczy pnących tykw, melonów i dyni. Postaraj się, aby pędy nie krzyżowały się ani nie plątały, przynajmniej na początku. Co tydzień lub dwa delikatnie podnoś i obracaj tykwy i melony leżące na ziemi, aby zapobiec gniciu. W przypadku kapustowatych, takich jak brokuły i kalafior, usuwaj nadmiar liści, aby utrzymać odstępy między roślinami i zapewnić im lepszą wentylację oraz dostęp światła.

PRZEWIDYWANE ZBIORY Z JEDNEJ ROŚLINY O DUŻYCH OWOCACH

------------------ --------------------------------
ROŚLINA PLONY Z JEDNEJ ROŚLINY
Jagody 4,5-9 kg
Brokuły/kalafior główka + dodatkowe pędy boczne
Brukselka 10-15 sztuk
Bakłażany (duże) 4-6 sztuk
Tykwy 2-3 sztuki
Melony 2-4 sztuki
Dynie 2-5 sztuk
Truskawki 5-7 sztuk
------------------ --------------------------------

Ostatnie zadania przy pielęgnacji roślin dających duże owoce to odchwaszczanie i ściółkowanie. Ponieważ rosną one w gruncie, trzeba regularnie usuwać chwasty, aby nie zabierały im składników odżywczych. Choć wielu ogrodników poleca używanie kory lub liści do ściółkowania, zauważyłam, że to świetna kryjówka dla szkodników. Owszem, ściółka ogranicza wzrost chwastów i zatrzymuje wilgoć w glebie, ale jednocześnie stanowi schronienie dla niepożądanych stworzeń. Zamiast tego polecam używać kompostu do zatrzymywania wilgoci i dostarczania składników odżywczych. Jeśli jednak chcesz dodać ściółkę, wybierz raczej słomę sosnową niż korę, jeśli jest dostępna w twojej okolicy.

Zbiory

CZAS

Rośliny dające duże owoce potrzebują co najmniej 100 dni od wysiewu nasion, aby wydać plon. Warto więc wcześniej zaplanować, jak długo będą zajmować miejsce w ogrodzie, jak często będą wymagać podlewania i pielęgnacji oraz kiedy nadejdzie pora na wielkie zbiory.

Rośliny kapustowate rosną 100 dni lub dłużej. Duże dyniowate, takie jak tykwy, dynie i melony, a także bakłażany z rodziny psiankowatych, spędzają w ogrodzie od 4. do 6. miesięcy. Wieloletnie krzewy jagodowe pozostają w ogrodzie przez cały rok, ale aktywnie wytwarzają pędy, liście, kwiaty i owoce w cyklu trwającym od 90. do 120. dni. Najpierw owocują truskawki, potem borówki i maliny, a na końcu – po najcieplejszych dniach lata – dojrzewają jeżyny.

Uprawa tych roślin wymaga czasu, ale nie musisz przez cały okres działać w szybkim tempie. To rośliny wykonują najcięższą pracę. Im dłużej na coś czekamy, tym bardziej cieszy nas efekt. Owoce, które zbierzesz, będą prawdziwą nagrodą za twój wysiłek.

PLON

Czekałeś 4, 5, a może nawet 6 miesięcy na ten moment i wreszcie nadszedł czas zbiorów. Przygotuj sekator i taczki, bo te plony nie zmieszczą się w koszu.

Jak jednak rozpoznać, że roślina jest gotowa do zebrania?

Chociaż rośliny nie potrafią mówić, każda daje wyraźne sygnały, że pora już zbierać.

Melony mają swój sposób na zakomunikowanie gotowości. Ich siateczkowy wzór staje się wyraźniejszy, a u podstawy szypułki pojawia się pęknięcie. Kolor owocu nabiera intensywności i głębi. Wysychające wąsy wokół owocu to kolejny znak, że zbliża się czas zbioru. Na koniec sprawdź skórkę. Powinna być napięta, ale lekko ustępować pod naciskiem kciuka. Postukaj melon i posłuchaj. Jeśli brzmi pusto, jest gotowy.

Na tydzień lub dwa przed zbiorem tykw, dyni i melonów przestań je podlewać i nawozić. Podczas zbioru zostaw przy owocu kilka centymetrów głównej łodygi, aby te dobrze się przechowywały.

Dojrzewające kapustowate, takie jak brokuły i kalafiory, tworzą ciasne kwiatostany, które z dnia na dzień się powiększają. Możesz je zbierać na dowolnym etapie. Sztuka polega na tym, żeby poczekać na odpowiedni moment, ale nie tak długo, aby różyczki pożółkły i zakwitły. Wtedy roślina wciąż jest jadalna, ale smak będzie inny niż się spodziewasz.

Niektóre kapustowate, szczególnie brokuły, można ścinać u podstawy różyczki, pozostawiając główną roślinę, która przy sprzyjających warunkach wytworzy boczne pędy gotowe do kolejnych zbiorów w ciągu kilku tygodni.

Niektóre większe owoce lepiej smakują, jeśli zostaną zebrane po pierwszym przymrozku. Dotyczy to brukselki, brokułów, romanesco i tykw. Owoce jagodowe i melony powinno się zebrać przed nadejściem przymrozków. W przypadku kapustowatych zbieraj tylko tyle, ile w danym momencie potrzebujesz. Różyczki brukselki mogą pozostawać na łodydze jeszcze przez pierwsze tygodnie zimy, nawet po pierwszym przymrozku.

mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij