Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Białe noce - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
21 stycznia 2026
2549 pkt
punktów Virtualo

Białe noce - ebook

On – samotnik, żyjący bardziej w świecie marzeń niż realnych relacji. Ona – młoda kobieta, czekająca na kogoś, kto może nigdy nie wróci. Spotykają się przypadkiem na moście rozświetlonym białymi nocami Petersburga. Przez kilka wspólnych wieczorów rodzi się między nimi wyjątkowa więź – piękna i... być może tylko chwilowa.

Dostojewski, nazywając swój utwór „powieścią sentymentalną ze wspomnień marzyciela”, z mistrzowską subtelnością ukazuje kruchość ludzkich uczuć i głębię emocji skrywanych pod powierzchnią codzienności. Białe noce to historia, w której mieści się pełne spektrum ludzkich doświadczeń – od nadziei po rozczarowanie, od iluzji po brutalną prawdę.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna obca
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8441-001-1
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PIERWSZA NOC

To była cudowna noc. Taka, drogi Czytelniku, która może się zdarzyć tylko wtedy, kiedy jesteśmy młodzi. Niebo było tak gwieździste i tak jasne, że patrząc w nie, trzeba było zapytać samego siebie: czy naprawdę pod takim niebem mogą żyć źli i niezadowoleni ludzie? To też jest pytanie młodości, drogi Czytelniku, wczesnej młodości. Ale niech Bóg jak najczęściej każe Ci zadawać sobie podobne!

Mówiąc o różnych złych i niezadowolonych ludziach, muszę wspomnieć także o swoim dziwnym zachowaniu tego dnia. Od samego rana byłem jakoś dziwnie przygnębiony.

Zdawało mi się, że wszyscy mnie opuścili i odwrócili się ode mnie. Oczywiście, każdy ma prawo zapytać: kim są ci wszyscy? Przecież już od ośmiu lat mieszkam w Petersburgu i nie nawiązałem prawie żadnej znajomości. Tylko do czego one są mi potrzebne? I bez nich znam całe miasto. Po prostu wydawało mi się, że wszyscy mnie opuścili, bo cały Petersburg nagle wstał i wyjechał na daczę.

Przestraszyłem się samotności. Przez trzy dni błąkałem się smutny po mieście i kompletnie nie rozumiałem, co się ze mną działo. Nie spotkałem nikogo z tych, których przywykłem widywać przez cały rok codziennie w tym samym miejscu i o tej samej porze. Nieważne, czy szedłem po Newskim, po parku, czy włóczyłem się po bulwarze. Oczywiście ci ludzie mnie nie znają, ale ja ich znam. Znam ich dobrze. Prawie na pamięć nauczyłem się ich twarzy. Cieszę się, kiedy są szczęśliwi, i przykro mi, kiedy są smutni.

Prawie zaprzyjaźniłem się z jednym staruszkiem. Spotykam go codziennie o tej samej porze na Fontance. Ma taką poważną i zamyśloną twarz. Ciągle coś szepcze pod nosem i macha lewą ręką. W prawej trzyma długą, sękatą laskę ze złotą gałką.

Nawet jemu zrobiło się lżej, jak mnie zauważył. Jestem pewien, że gdybym nie pojawił się w określonym czasie na Fontance, byłoby mu przykro. Dlatego czasem prawie się ze sobą witamy. Zwłaszcza wtedy, kiedy obaj jesteśmy w dobrych nastrojach. Niedawno nie widzieliśmy się przez dwa dni, więc kiedy spotkaliśmy się trzeciego, już prawie chwyciliśmy za kapelusze, żeby się przywitać. Na szczęście w porę się opamiętaliśmy, opuściliśmy dłonie i serdecznie się minęliśmy.

Znam też te domy.

Kiedy idę, każdy z nich jakby wybiega mi na spotkanie. Każdy jakby patrzy na mnie wszystkimi swoimi oknami. Każdy jakby mówi: „Dzień dobry, jak się pan czuje? Ja, dzięki Bogu, jestem zdrowy, ale w maju przybędzie mi piętro”. Albo: „Jak się pan miewa? Jutro będą mnie remontować”. Albo: „Prawie się spaliłem i bardzo się bałem” itd.

Mam wśród nich swoich ulubieńców. Mam też bliskich przyjaciół. Jeden z nich ma w planach latem leczyć się u architekta. Specjalnie będę przychodzić do niego codziennie, żeby nic złego mu się nie stało. Niech Bóg ma go w swojej opiece!…

_Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej_
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij