Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Błogosławieństwo Niebios - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 czerwca 2026
2899 pkt
punktów Virtualo

Błogosławieństwo Niebios - ebook

Podróż przez Kuźnię trwa. Z każdym krokiem w głąb Motylego Snu Xie Lian i Hua Cheng zagłębiają się w przeszłość ludzi i bogów, próbując uleczyć gromadzone przez stulecia gorycz i urazę.

Wciągając ich w kolejne opowieści, Nieśmiertelny Haft przywołuje wspomnienia bolesne nie tylko dla Xie Liana. Czy losy niebios i śmiertelnych są na zawsze związane z iluzjami Kuźni?

Choć Xie Lian zawsze może liczyć na Hua Chenga, ten wciąż nie odzyskał pełni mocy, a Ling Wen pozostaje pod władzą Nieśmiertelnego Haftu. Wygląda na to, że tym razem książę będzie musiał samotnie zmierzyć się z Bielą bez Twarzy.

Kategoria: Fantasy
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8382-936-4
Rozmiar pliku: 15 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

XIE LIAN

Imię: Xie Lian

Aliasy: Hua Xie

Przy­domki: Książę, Który Raduje Bogów, Radu­jący Bogów, Kwietny Bóg-Wojow­nik, Kwietny Gene­rał/Gene­rał Hua

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Pawi­lon Xianle w sto­licy Nie­bios

Miej­sce uro­dze­nia: Xianle (następca tronu)

Data uro­dze­nia: 15 lipca

Wzrost: 178 cm

Znaki szcze­gólne: dwie Prze­klęte Obrę­cze

Broń: wstęga Ruoye, miecz Dobre Serce

Ekwi­pu­nek: słom­kowy kape­lusz, zawie­szony na szyi pier­ścień

Istotne infor­ma­cje: wnie­bo­wstą­pił trzy­krot­nie, dwu­krot­nie zde­gra­do­wany, jeden z Czte­rech Wiel­kich Legend

„Po dłuż­szej chwili pła­ska war­stwa śniegu zatrzę­sła się dwa razy, a z jej wnę­trza nagle wystrze­liła dłoń. Nie­spo­koj­nie macała puch, nie­długo póź­niej poka­zało się ramię, a za nim głowa. Pokryta śnie­giem postać wzięła głę­boki wdech i zakasz­lała.

Był to Xie Lian. Po męczą­cej walce wresz­cie się wygrze­bał spod gru­bego śniegu, czu­jąc się, jakby wstał z grobu. Miał zdrę­twiałą twarz i dło­nie, więc chuch­nął na nie cie­płym odde­chem. Odwró­cił głowę, bez­myśl­nie błą­dząc wzro­kiem po oto­cze­niu. W tej bez­gra­nicz­nej śnież­nej prze­strzeni nie było ani śladu czer­wieni.

Xie Lian nie mógł jed­nak tak po pro­stu krzy­czeć, ponie­waż kolejna lawina mogłaby spo­wo­do­wać cał­ko­witą kata­strofę.

Mógł jedy­nie wstać i samot­nie wędro­wać po kra­inie sku­tej śnie­giem i lodem, aby odna­leźć Hua Chenga. Co dziwne, teraz jego samotna wędrówka wyda­wała się o wiele zim­niej­sza. Wyczu­wał, że coś było nie tak, cho­ciaż nie do końca wie­dział co, więc pół­przy­tomny szedł dalej. Nie miał poję­cia, ile prze­szedł, gdy nagle pośród zamieci zauwa­żył postać. Jej białe ubra­nia i czarne włosy powie­wały na wie­trze.

Widok innego czło­wieka nieco pod­niósł Xie Liana na duchu”.HUA CHENG

Imię: Hua Cheng

Przy­domki: Krwawy Deszcz w Poszu­ki­wa­niu Kwiatu, San­lang

Ran­king: arma­ge­don – władca demo­nów

Gdzie go szu­kać: Dom Gry lub Dom Naj­wyż­szej Ucie­chy w Mie­ście Duchów, czę­sto prze­bywa w Kasz­ta­no­wym Przy­bytku

Wzrost: 190 cm

Znaki szcze­gólne: opa­ska na pra­wym oku

Broń: zakrzy­wione ostrze losu Eming

Ekwi­pu­nek: dzwo­neczki przy butach, srebrne kar­wa­sze, wple­ciony w war­kocz czer­wony kora­lik

Istotne infor­ma­cje: jeden z Czte­rech Wiel­kich Gróz

Spe­cjalna umie­jęt­ność: srebrne motyle, krwawy deszcz

„Czarna mgła się cof­nęła, a Xie Lian miękko wylą­do­wał na ziemi. Nie zdą­żył nawet ode­tchnąć, gdy przed oczami prze­mknął mu czer­wony cień. Postać w czer­wieni nie wia­domo kiedy zbli­żyła się do niego i jed­nym ruchem ręki zdjęła mu kape­lusz. Słońce świe­ciło tak mocno, że Xie Lian nie mógł otwo­rzyć oczu, pod­niósł więc rękę, by je prze­sło­nić.

– Co…

Nie dokoń­czył nawet ruchu, bo postać zła­pała go mocno za nad­gar­stek. Xie Lian przyj­rzał się jej bli­żej i wyba­łu­szył oczy.

– San­lang?!

Miał jakieś szes­na­ście, sie­dem­na­ście lat, jego uroda aż raziła, nosił czer­wony jak liście klonu strój do jazdy kon­nej, srebrny pas owi­jał mocno jego szczu­płą talię, na obu dło­niach miał ręka­wice z błysz­czą­cej czer­nią skóry jele­nia. Któż, jeśli nie nie­wi­dziany od kilku dni Hua Cheng?

Hua Cheng zła­pał go za rękę, prze­chy­lił głowę, przy obu policz­kach lekko koły­sały się srebrne kol­czyki w kształ­cie liści klonu”.LING WEN

Imię: Ling Wen

Przy­domki: Czci­godna Ling Wen

Aliasy: Mini­stra Jie, Nan­gong Jie

Ran­king: bóg

Gdzie jej szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

Istotne infor­ma­cje: jedna z Trzech Tru­cizn

„ Docho­dził z góry. Bai Jin pod­niósł wzrok i zoba­czył odzia­nego w błę­kitne szaty mło­dzieńca, który oświe­tlony cęt­ko­wa­nym świa­tłem, z lek­kim pół­u­śmie­chem patrzył na niego spo­mię­dzy gęstych liści. Miał około szes­na­stu, sie­dem­na­stu lat, jasną, owalną twarz i deli­katne rysy. Rzu­cił w sto­ją­cego pod drze­wem Bai Jina gałązką.

Chło­pak zesko­czył z drzewa.

– Nie widzia­łem jesz­cze, żeby ktoś tak otwar­cie przy­zna­wał, że jest idiotą. Gdy­bym to wie­dział, nie pomógł­bym ci.

Xie Lian przy­glą­dał mu się uważ­nie, wresz­cie się potwier­dziło, że…

Tym mło­dzień­cem była Ling Wen w męskiej postaci!

Wcze­śniej tego nie zgadł, po pierw­sze, z uwagi na męską postać, po dru­gie, z racji wieku. Do tego w Wyż­szej Izbie Nie­bios Ling Wen zawsze miała poważny wyraz twa­rzy, który nie zdra­dzał żad­nych emo­cji. Xie Lian ni­gdy nie widział jej takiej, było to dla niego nowe i zaska­ku­jące.

Tym­cza­sem Ling Wen splótł ręce na ple­cach, pod­szedł do Bai Jina i z uśmie­chem mie­rzył go wzro­kiem, a Bai Jin z równą cie­ka­wo­ścią przy­pa­try­wał się jemu”.PEI MING

Imię: Pei Ming

Przy­domki: Świe­tli­sty Gene­rał, Gene­rał, Który Zła­mał Miecz

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

Istotne infor­ma­cje: jeden z Trzech Tru­cizn, uwo­dzi­ciel, czczony jako bóg od spraw miło­snych, jeden z Czte­rech Wiel­kich Legend

„Weszli kil­ka­dzie­siąt stopni w górę.

– Co to jest? – spy­tał nagle Pei Ming. Wycią­gnął ze ściany długą kość udową. – Skąd to się tu wzięło? Zga­duję po wyglą­dzie tej kości, że za życia nale­żała do dłu­go­no­giej pięk­no­ści, wielka szkoda, że pocho­wano ją w takim miej­scu.

– Przy­kro mi. To zaiste długa noga, ale należy do męż­czy­zny – uświa­do­mił go Hua Cheng.

Nie cho­dziło o kobietę, więc Pei Ming stra­cił zain­te­re­so­wa­nie i wyrzu­cił kość.

– A ści­śle rzecz bio­rąc, jest to męska kość z tru­pim jadem – dodał Hua Cheng.

Fak­tycz­nie, w miej­scu, gdzie Pei Ming trzy­mał kość, uno­siły się tru­pie opary.

– Możesz kon­tro­lo­wać, gdzie pchasz ręce? Możesz? – ode­zwał się Ling Wen”.JUN WU

Imię: Jun Wu

Przy­domki: Władca Nie­bios, Pierw­szy Bóg-Wojow­nik Trzech Świa­tów, Cesarz Boski Wojow­nik

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

Istotne infor­ma­cje: więk­szą część roku spę­dza na patro­lo­wa­niu gór i mórz

„Jun Wu nie­spiesz­nie pod­szedł do Yin Yu.

– Jak go kon­tro­lu­jesz? – spy­tał.

Cho­ciaż jego ton nie był surowy, miał w sobie coś, co powo­do­wało, że pytany wstrzy­my­wał oddech. Wład­cze spoj­rze­nie budziło w sercu strach. Xie Lia­nowi też zda­rzyło się spra­wiać pro­blemy, ale jesz­cze ni­gdy nie widział Jun Wu takiego. Wyglą­dało na to, że wcze­śniej wręcz trak­to­wał go ulgowo i był wyjąt­kowo łaskawy.

Yin Yu już wcze­śniej był roz­trzę­siony, a teraz tym bar­dziej zanie­mó­wił.

– Nie szko­dzi. – Jun Wu nie­spe­cjal­nie się prze­jął jego mil­cze­niem. – Nawet jeśli nie powiesz, ja i tak wiem. To ta zbroja.

I koniec”.YUSHI HUANG

Imię: Yushi Huang

Przy­domki: Pani Desz­czu, Księż­niczka, Która Pod­cięła Sobie Gar­dło

Ran­king: bóg

Gdzie jej szu­kać: kró­le­stwo Yushi

Istotne infor­ma­cje: jedna z Czte­rech Wiel­kich Legend

„Ledwo padły te słowa, osza­lała z wście­kło­ści Xuan Ji zamarła.

W ciem­no­ści dobiegł ich nagle wyraźny tętent kopyt wołu. Spo­kojny i mia­rowy. Nie minęło wiele czasu, a przed ich oczami poja­wiła się dosia­da­jąca czar­nego wołu postać.

Była to kobieta w zie­lo­nych sza­tach. Spoj­rze­nie miała nie­zmą­cone, a na twa­rzy spo­kój. Zbli­żyła się powoli, pod­nio­sła głowę, jakby patrzyła w daleki punkt. Pei Min­gowi krew zale­wała oczy, aż zapo­mi­nał o mru­ga­niu.

– Wład­czyni Yushi…? – spy­tał onie­miały.

Kobieta lekko pochy­liła głowę, spoj­rzała na niego, a wyraz jej twa­rzy się nie zmie­nił. Uśmiech­nęła się deli­kat­nie i skło­niła.

– Wład­czyni pań­stwa Yushi? – zdzi­wił się Xie Lian.

– Nie ina­czej – odparł Hua Cheng. – Nasza gościni to Pani Desz­czu z Wyż­szej Izby Nie­bios, szes­na­sta księż­niczka i ostat­nia wład­czyni pań­stwa Yushi, Yushi Huang.

Ni­gdy nie miał oka­zji spo­tkać Pani Desz­czu, a tym bar­dziej nie wie­dział, że jest księż­niczką!”HE XUAN

Imię: He Xuan

Przy­domki: Czarna Toń Zata­pia­jąca Statki, Nie­zgłę­biony Demon Czar­nej Toni

Aliasy: Ming Yi

Ran­king: arma­ge­don – władca demo­nów

Gdzie go szu­kać: Wid­mowy Dwór Wody Nie­zgłę­bio­nego Demona Czar­nej Toni, Leże Demona Czar­nej Toni, Wyspa Czar­nej Toni na Morzu Połu­dnio­wym, Wyż­sze Nie­biosa

Istotne infor­ma­cje: jeden z Czte­rech Wiel­kich Gróz

„Xie Lian sku­pił się i doj­rzał, że za ple­cami Shi Qin­gxu­ana stoi nie­bia­nin niż­szej rangi odpo­wie­dzialny za odbie­ra­nie pre­zen­tów od gości. Nie był zbyt uro­dziwy, ale uśmiech­nięty i życz­liwy. Zado­wo­lony Shi Qin­gxuan wszedł do budynku, nie­dbale rzu­cił za sie­bie nie­wielką perłę jako napi­wek. Tam­temu zaświe­ciły się oczy, zła­pał ją obiema dłońmi i powta­rzał „Dzię­kuję, panie, dzię­kuję, panie” ze słu­żal­czym wyra­zem twa­rzy.

– To jest Czarna Toń? – Xie Lian nie wytrzy­mał. – Taki uśmiech­nięty i pro­mienny?

– Wła­śnie on. Fał­szywy uśmiech i tyle. Ten czło­wiek ma w Sto­licy Nie­śmier­tel­nych ponad pięć­dzie­siąt symu­la­krów, każdy jest inny. Może jed­no­cze­śnie obser­wo­wać ponad osiem­dzie­się­ciu człon­ków Wyż­szej Izby Nie­bios i ponad trzy­stu ze Środ­ko­wej. Nie wystar­czy­łaby tylko toż­sa­mość Pana Ziemi.

Xie Lian nie mógł powstrzy­mać podziwu dla aktor­skich zdol­no­ści Czar­nej Toni, jego umie­jęt­no­ści stra­te­gicz­nych i ener­gii tak wiel­kiej, że nie dawała się opi­sać sło­wami.

– A co teraz z tymi pięć­dzie­się­cioma symu­la­krami? – spy­tał.

– Jun Wu przy­gważ­dża jed­nego po dru­gim”.YIN YU

Imię: Yin Yu

Przy­domki: Wysłan­nik Uby­wa­ją­cego Księ­życa

Gdzie go szu­kać: Mia­sto Duchów

Istotne infor­ma­cje: Prze­klęta Obręcz na pra­wym nad­garstku, shi­xiong boga-wojow­nika zachodu Quan Yizhena

„– Wasza Wyso­kość Yin Yu, jeste­śmy ci bar­dzo wdzięczni – wtrą­cił się Ling Wen.

Usły­szaw­szy to imię, Xie Lian zdał sobie sprawę, że głos tego czło­wieka wydaje mu się zna­jomy, musiał go już sły­szeć kil­ku­krot­nie. Spoj­rzał na jego nad­gar­stek. Cho­ciaż był zasło­nięty ręka­wem, Xie Lian miał pew­ność, że pod nim kryje się ciemny krąg Prze­klę­tej Obrę­czy.

Pei Ming też wstał i pod­szedł, żeby się prze­ko­nać, czy męż­czy­zna w czerni fak­tycz­nie jest tym, za kogo go biorą.

– Yin Yu? To naprawdę ty! Co tu robisz? Myśla­łem, że…

Natych­miast zamknął usta.

Wyglą­dało na to, że Yin Yu pra­cuje dla Krwa­wego Desz­czu w Poszu­ki­wa­niu Kwiatu. Słu­żył i Jun Wu, i Hua Chen­gowi. Kie­dyś nie­bia­nin, teraz posła­niec demo­nów – to tak, jakby sza­no­wany gene­rał stał się ban­dytą i napadł nagle na swo­ich daw­nych towa­rzy­szy. Atmos­fera stała się nie­zręczna. Nikt nie wie­dział, co powie­dzieć, Yin Yu pozo­stało więc tylko mil­cząco się odwró­cić, chwy­cić szpa­del i dalej kopać”.QUAN YIZHEN

Imię: Quan Yizhen

Przy­domki: Jego Wyso­kość Qiy­ing, bóg-wojow­nik zachodu

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

„Chło­piec pod­sko­czył i przy­jął pozy­cję.

– Chodź się bić!

– Kto cię nauczył tej postawy? – zacie­ka­wił się Yin Yu.

Ale chło­pak odkrzyk­nął tylko:

– Chodź się bić!

Ska­kał jak małpka, jed­no­cze­śnie rzu­ca­jąc w »prze­ciw­nika« gar­ściami błota i ziemi, i robił to zaska­ku­jąco cel­nie. Yin Yu nie chciał wal­czyć z dziec­kiem, więc ucie­kał, mówiąc przy tym:

– To styl naszej sekty, codzien­nie ukrad­kiem nas pod­glą­dasz i się uczysz? Nie bij, mówię prze­cież, nie bij! Naprawdę tak lubisz się wda­wać w bójki?

Nie­spo­dzie­wa­nie po tych sło­wach chło­pak prze­stał. Potarł ubru­dzone bło­tem ręce i ski­nął głową.

– Lubię – przy­znał.

Mówił to bar­dzo poważ­nie. Xie Lian i Yin Yu zamarli.

Xie Lian byłby głup­cem, gdyby nie zgadł, kim jest ten chło­piec. Wes­tchnął w duchu. »Qiy­ing to praw­dziwy maniak sztuk walki. Uro­dzony bóg-wojow­nik«, pomy­ślał.

Cho­ciaż teraz postronni uwa­żali, że Quan Yizhen ma coś nie tak z głową, Xie Lian czuł z nim więź. Bo żeby być w czymś »bogiem«, należy naj­pierw zostać »sza­leń­cem«. Jeśli ktoś potrafi zro­zu­mieć to sza­leń­stwo, można uznać, że ma w sobie tro­chę poten­cjału, tro­chę sensu. A jeżeli nie rozu­mie, pozo­staje mu tylko wyśmie­wa­nie, nazy­wa­nie innych »cho­rymi« albo »głup­cami«. Już w tym momen­cie da się oce­nić, że nie ma dla niego nadziei na tej dro­dze”.BAI JIN

Imię: Bai Jin

Ran­king: czło­wiek

„– Prze­pra­szam – spy­tał, zacho­dząc im drogę. – Nie wie­cie może, gdzie znajdę gene­rała Baia?

Ale żoł­nie­rze tylko się na niego gapili.

– Gene­rał Bai? U nas w Xuli nie ma nikogo o tym nazwi­sku.

Wyglą­dało na to, że Bai Jin jesz­cze nie został gene­ra­łem.

– A gdzie w takim razie jest Bai Jin? – Xie Lian zadał kolejne pyta­nie.

Żoł­nie­rze na­dal się w niego wpa­try­wali.

– A kto to ten Bai Jin?

Dziwne. Z tego, co wie­dział, Bai Jin dość wcze­śnie wsła­wił się na polu walki, żoł­nie­rze powinni przy­naj­mniej wie­dzieć, że ktoś taki ist­nieje. Xie Lian nie chciał o to wypy­ty­wać, ale nie miał wyj­ścia.

– To może sły­sze­li­ście o pew­nym nie­zrów­na­nie odważ­nym wojow­niku? W ser­cach wro­gów sieje strach, tylko umy­słowo tro­chę…

Tym razem się roze­śmiali, zanim zdą­żył dokoń­czyć.

– A, o nim mówisz! Szu­kasz tego idioty, trzeba było tak wcze­śniej!”MU QING

Imię: Mu Qing

Przy­domki: Xuan­zhen, Bóg Sprzą­tacz

Aliasy: Fu Yao

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

Miej­sce uro­dze­nia: Xianle

„Cała zawsty­dzona trójka sie­działa na dnie dziury. Fu Yao… a nie, teraz powi­nien być zwany Mu Qin­giem. No więc Mu Qing wyglą­dał, jakby coś go tra­piło. Xie Lian pomy­ślał przez chwilę.

– Tak naprawdę to nic takiego… – zaczął i prze­tur­lał się bli­żej niego. – Mu Qingu, Mu Qingu? Mógł­byś się do mnie na chwilę odwró­cić?

– Czego chcesz? – Wes­tchnął.

– Skoro możemy roze­rwać paję­czą sieć zębami, chcę spraw­dzić, czy zdo­łam naj­pierw uwol­nić twoje ręce.

– Nie ma potrzeby – powie­dział Mu Qing, patrząc na niego spod byka.

– Naprawdę chcę pomóc.

Mu Qing się nie ruszył”.FENG XIN

Imię: Feng Xin

Przy­domki: Nany­ang, Bóg Hoj­nie Obda­rzony, Bóg Hoj­nie Obda­rza­jący

Aliasy: Nan Feng

Ran­king: bóg

Gdzie go szu­kać: Wyż­sze Nie­biosa

Miej­sce uro­dze­nia: Xianle

„– Dla­czego tutaj są głazy? Nie możemy przejść? – spy­tał Feng Xin.

– To nie są przy­pad­kiem głazy, które sam zwa­li­łeś? Dla­czego mnie pytasz? – żach­nął się Mu Qing.

– Ale to ty nas pro­wa­dzi­łeś. W takim razie jak nas pro­wa­dzi­łeś, skoro przy­szli­śmy z tego miej­sca i do niego wró­ci­li­śmy? – nie szczę­dził wyrzu­tów Feng Xin.

Mu Qing nato­miast nie miał zamiaru tole­ro­wać jego podejrz­li­wo­ści.

– Nie roz­śmie­szaj mnie, ja też nie znam tych dróg, więc jak miał­bym nas pro­wa­dzić? Czy nie bie­ga­li­śmy cały czas w kółko?

Widząc, że znowu zbiera się na kłót­nię, Feng Xin pod­niósł dłoń.

– Zapo­mnij, nie mam czasu z tobą dys­ku­to­wać. Kopiemy! – pole­cił”.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij