Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Błogosławieństwo Niebios - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
23 września 2026
2490 pkt
punktów Virtualo

Błogosławieństwo Niebios - ebook

Xie Lian nie może uciec przed kolejnymi okrutnymi próbami Bieli bez Twarzy. Demon za wszelką cenę pragnie, by książę porzucił mrzonki o ratowaniu zwykłych ludzi. Kiedy opuszczają go bliscy, niemal przekracza granicę.

Wystarczy jeden gest, by odmienić wszystko.

Powrót do Kuźni przyniesie rozwiązanie jednej z największych zagadek – kim jest Biel bez Twarzy i czego pragnie. Xie Lian zmuszony będzie stawić mu czoła, lecz tym razem nie będzie sam. Dawni sprzymierzeńcy, nowi sojusznicy i niezawodny Hua Cheng staną z nim ramię w ramię, by pokonać zło, które panoszy się już zbyt długo.

Nadszedł czas odkrywania tajemnic i wyrównywania dawnych rachunków. Bo gdy przeszłość wreszcie upomni się o swoje, każdy będzie musiał zapłacić należną cenę.

Kategoria: Fantasy
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8457-051-7
Rozmiar pliku: 25 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

KARTY POSTACI

IMIĘ: XIE LIAN

ALIASY: Hua Xie

PRZY­DOMKI: Książę, Który Raduje Bogów; Radu­jący Bogów, Kwietny Bóg-Wojow­nik, Kwietny Gene­rał/Gene­rał Hua

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Pawi­lon Xianle w sto­licy Nie­bios

MIEJ­SCE URO­DZE­NIA: Xianle (następca tronu)

DATA URO­DZE­NIA: 15 lipca

WZROST: 178 cm

ZNAKI SZCZE­GÓLNE: dwie Prze­klęte Obrę­cze

BROŃ: wstęga Ruoye

EKWI­PU­NEK: słom­kowy kape­lusz, zawie­szony na szyi pier­ścień

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: wnie­bo­wstą­pił trzy­krot­nie, dwu­krot­nie zde­gra­do­wany, jedna z Czte­rech Wiel­kich Legend

„Xie Lian nie odpo­wie­dział, pod­niósł tylko gałąź i zaczął ćwi­czyć sztukę mie­cza. Cho­ciaż nie miał w rękach praw­dzi­wego mie­cza, to pre­zen­to­wał się pięk­nie, a i przed­sta­wiana przez niego tech­nika zachwy­cała, dla­tego wielu ludziom się spodo­bało. Feng Xin stał z boku i obser­wo­wał, po chwili odwró­cił głowę. A Xie Lian bez cie­nia wstydu ani obawy dalej fech­to­wał.

– Bez­na­dzieja! Nie da się na to patrzeć! – dobie­gło nagle z tłumu.

Xie Lian lekko zwol­nił, spoj­rzał w dal. Zoba­czył w tłu­mie męż­czy­znę, który jadł melona i pluł pest­kami. Z pew­no­ścią wycze­ki­wał sen­sa­cji.

– Przy­sze­dłem tu oglą­dać występy! – krzyk­nął do Feng Xina. – Będę mówił, co mi się podoba! Chce­cie od nas pie­nię­dzy, a śmie­cie nas pouczać? Zamień to na praw­dziwy miecz! Zamień, a roz­ważę, czy dać ci parę gro­szy!

Pozo­stali się przy­łą­czyli. Roz­gnie­wany Feng Xin już miał się rzu­cić do bicia, kiedy prze­mknęła koło niego biała postać. Xie Lian stał już przy tam­tym męż­czyź­nie, chwy­cił go i rzu­cił. Miał wielką siłę: męż­czy­zna poszy­bo­wał kil­ka­na­ście metrów w górę, a skórka melona upa­dła na zie­mię”.

IMIĘ: HUA CHENG

PRZY­DOMKI: Krwawy Deszcz w Poszu­ki­wa­niu Kwiatu, San­lang

RAN­KING: arma­ge­don – władca demo­nów

GDZIE GO SZU­KAĆ: Dom Gry lub Dom Naj­wyż­szej Ucie­chy w Mie­ście Duchów, czę­sto prze­bywa w Kasz­ta­no­wym Przy­bytku

WZROST: 190 cm

ZNAKI SZCZE­GÓLNE: opa­ska na pra­wym oku

BROŃ: zakrzy­wione ostrze losu Eming

EKWI­PU­NEK: dzwo­neczki przy butach, srebrne kar­wa­sze, wple­ciony w war­kocz czer­wony kora­lik

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jeden z Czte­rech Wiel­kich Gróz

SPE­CJALNA UMIE­JĘT­NOŚĆ: srebrne motyle

„– San­lang!!!

Echo jesz­cze brzmiało, gdy czy­jeś ramiona przy­cią­gnęły go do sie­bie i zamknęły w uści­sku. Xie Lian zesztyw­niał. Spoj­rzał w dół. Roz­luź­nił się dopiero, kiedy zoba­czył, że obej­mują go ręce w czer­wo­nych ręka­wach i srebr­nych kar­wa­szach.

– Osza­leję! – Przy jego uchu zabrzmiał głę­boki głos.

Usły­szaw­szy to, Xie Lian odwró­cił się gwał­tow­nie. Wziął twarz Hua Chenga w dło­nie i pocie­szał:

– Nie sza­lej, nie sza­lej, już wysze­dłem!

Włosy Hua Chenga były w nie­ła­dzie, w oczach wciąż jesz­cze miał roz­pacz. Jed­nym ruchem zdjął i wyrzu­cił maskę, któ­rej Xie Lian nie mógł zerwać z twa­rzy. Xie Lian nie wie­dział, dla­czego cią­gle trzyma w dło­niach jego twarz. Robił to nie­świa­do­mie, pew­nie z zamia­rem pocie­sze­nia go albo jakby się bał, że tam­ten zamar­z­nie pod wpły­wem wia­tru i śniegu. W końcu długo prze­by­wał wewnątrz Pale­ni­ska, Hua Cheng musiał przez cały ten czas strzec kra­teru wul­kanu. Do środka weszli razem, ale gdy jeden z nich został nagle wyrzu­cony i nie miał poję­cia, co się działo w środku, czy może dzi­wić, że o mało nie osza­lał?

Hua Cheng mocno przy­tu­lił Xie Liana.

– Nie mogłem wejść do Pale­ni­ska… – powie­dział cicho”.

IMIĘ: LING WEN

PRZY­DOMKI: Czci­godna Ling Wen

ALIASY: Mini­stra Jie, Nan­gong Jie

RAN­KING: bóg

GDZIE JEJ SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jedna z Trzech Tru­cizn

„Wtem otwo­rzyły się drzwi Pawi­lonu Boskiego Wojow­nika. Nastrój natych­miast się zmie­nił i nie­bia­nie gotowi byli się rzu­cić sza­leń­czo w ich stronę, zamarli jed­nak w bez­ru­chu, widząc, kto w nich sta­nął. Drogę ucieczki blo­ko­wał im wysoki, ubrany w czerń męż­czy­zna, który roz­ta­czał ciężką atmos­ferę nie­pro­szo­nego gościa. Był to Ling Wen, oble­czony w Nie­śmier­telny Haft!

Tłum nie­bian nie wie­dział, co począć, i obser­wo­wał Ling Wena, który wszedł do pawi­lonu i klęk­nął przed Jun Wu.

– Wasza Cesar­ska Mość – powie­dział gło­sem peł­nym sza­cunku.

– Zabierz się do tego. Wiesz, co robić – odparł Jun Wu.

Ling Wen się uśmiech­nął.

– Oczy­wi­ście, rozu­miem”.

IMIĘ: PEI MING

PRZY­DOMKI: Świe­tli­sty Gene­rał; Gene­rał, Który Zła­mał Miecz

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jeden z Trzech Tru­cizn, uwo­dzi­ciel, czczony jako bóg od spraw miło­snych, jedna z Czte­rech Wiel­kich Legend

„Z wnę­trza Świe­tli­stego Pawi­lonu dobie­gały wrza­ski, a zaalar­mo­wany Xie Lian pobiegł, żeby zba­dać sytu­ację. W środku pano­wał chaos!

Twarz Pei Minga była wręcz szara. Xuan Ji owi­nęła się wokół niego niczym wąż, opla­ta­jąc go cia­sno, jakby chciała się zawią­zać w supeł. Jej dłu­gie włosy opa­dały luźno, twarz była zie­lona, zęby ocie­kały krwią, ostrym wzro­kiem mie­rzyła Pei Minga, jakby chciała zato­pić w nim kły.

– Mój! Mój! Jesteś mój! – syczała”.

IMIĘ: JUN WU

PRZY­DOMKI: Władca Nie­bios, Pierw­szy Bóg-Wojow­nik Trzech Świa­tów, Cesarz Boski Wojow­nik

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: więk­szą część roku spę­dza na patro­lo­wa­niu gór i mórz

„W tej wła­śnie chwili przez gęste czarne chmury prze­biła się smuga bia­łego świa­tła, jakby coś zalśniło ponad nimi. Wraz z nią nie­zli­czone pro­mie­nie rażą­cej w oczy jasno­ści prze­biły czarne chmury i mściwe duchy. To białe świa­tło, tak ostre, że aż ośle­pia­jące, było dobrze znane wszyst­kim nie­bia­nom. Wypeł­niało i otu­lało całą Sto­licę Nie­śmier­tel­nych.

Przy­był Jun Wu!

Pro­mie­nie padały na mściwe duchy, które zni­kały jeden za dru­gim, jak chmury roz­pro­szone przez wiatr. Z obło­ków wyło­nił się bóg-wojow­nik w bia­łej zbroi, dzier­żący miecz. To naprawdę był on!

Wszy­scy poczuli ulgę.

– Wasza Cesar­ska Mość, jed­nak przy­by­łeś! – krzy­czeli jeden przez dru­giego”.

IMIĘ: YUSHI HUANG

PRZY­DOMKI: Pani Desz­czu; Księż­niczka, Która Pod­cięła Sobie Gar­dło

RAN­KING: bóg

GDZIE JEJ SZU­KAĆ: kró­le­stwo Yushi

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jedna z Czte­rech Wiel­kich Legend

„W końcu przed Pawi­lo­nem Boskiego Wojow­nika poja­wiła się postać. Tao­istka w zie­lo­nych sza­tach sie­działa na wyso­kim czar­nym wole, a przy jej talii luźno wisiał miecz. Za nią szło kilku far­me­rów o róż­nej budo­wie i wzro­ście.

Przy­była Pani Desz­czu!

Xie Lian był nieco zasko­czony. Bio­rąc pod uwagę metody przez sie­bie sto­so­wane – przy­naj­mniej już po tym, jak został nakryty – Jun Wu powi­nien zabić każ­dego boga i nie­śmier­tel­nego, któ­rzy sta­nę­liby mu na dro­dze. Dla­czego więc dla Pani Wia­tru zro­bił wyją­tek?

Wszedł­szy do pawi­lonu, Pani Wia­tru ski­nęła im lekko.

– Wasza Ksią­żęca Mość, Wasza Cesar­ska Mość, mam nadzieję, że pozo­sta­je­cie w dobrym zdro­wiu”.

IMIĘ: YIN YU

PRZY­DOMKI: Wysłan­nik Uby­wa­ją­cego Księ­życa

GDZIE GO SZU­KAĆ: Mia­sto Duchów

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: Prze­klęta Obręcz na pra­wym nad­garstku, _shi­xiong_
boga-wojow­nika zachodu Quan Yizhena

„– Yin Yu?

W pod­ło­dze, nie wia­domo kiedy, poja­wiła się dziura, a z niej wynu­rzył się Yin Yu. W dłoni trzy­mał ostry szpa­del, drugą ręką ocie­rał pot z czoła.

– Tak, Wasza Ksią­żęca Mość, to ja. Jak dobrze, że się nie doko­pa­łem w złe miej­sce. Chodź, szybko!

Xie Lian cał­ko­wi­cie zapo­mniał, że Yin Yu miał magiczną broń – szpa­del Pana Ziemi! Nie został też przez nikogo odkryty. Jak widać, igno­ran­cja wycho­dzi cza­sami na dobre. Xie Lian już miał go wycią­gnąć, kiedy jego ciało cof­nęło się mimo­wol­nie.

– Wasza Ksią­żęca Mość? Coś się stało? – zdzi­wił się Yin Yu”.

IMIĘ: QUAN YIZHEN

PRZY­DOMKI: Jego Wyso­kość Qiy­ing, bóg-wojow­nik zachodu

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

„Nagle roz­legł się ryk, obwiesz­cza­jąc szarżę watahy czar­nych dzi­czych demo­nów zosta­wia­ją­cych za sobą chmurę pyłu. Na grzbie­cie odyńca pędzą­cego na czele sie­dział młody chło­pak, wyglą­dał na bar­dzo zado­wo­lo­nego. Wszy­scy pierz­chali w popło­chu, a on zmu­sił swo­jego nowego wierz­chowca, żeby jesz­cze szyb­ciej biegł w stronę posągu.

– Qiy­ing, nie bie­gnij tak! – zawo­łali szybko pasa­że­ro­wie.

Yin Yu na jego widok od razu dostał migreny, bez wąt­pie­nia wolałby przez trzy dni i trzy noce słu­chać krzy­ków Qi Ronga, niż zamie­nić jedno słowo z Quan Yizhe­nem. Natych­miast zało­żył maskę. Quan Yizhen miał jed­nak bystre oczy, od razu go zauwa­żył.

– Shi­xiong?! – zawo­łał gło­śno.

– Wło­da­rzu, ja sobie pójdę – powie­dział pospiesz­nie Yin Yu.

– Nie bój się tak – odparł Hua Cheng.

– Nie. On naprawdę jest prze­ra­ża­jący!

Quan Yizhen popę­dził bied­nego demo­nicz­nego odyńca, pięć razy więk­szego od niego, i pognał w ich kie­runku.

– Shi­xiong! – krzyk­nął ponow­nie”.

IMIĘ: MU QING

PRZY­DOMKI: Xuan­zhen, Bóg Sprzą­tacz

ALIASY: Fu Yao

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

MIEJ­SCE URO­DZE­NIA: Xianle

„Gigan­tyczny »Xie Lian« robił tak wiel­kie wra­że­nie, że patrząc na niego, trudno było dostrzec cokol­wiek innego. W zasięgu wzroku Mu Qinga była wyłącz­nie ta twarz.

– Czy ja zwa­rio­wa­łem…?

Oczy Feng Xina też były sku­pione tylko na jed­nym.

– Co to, do kurwy nędzy, jest?

Byli w takim szoku, że Xie Lian musiał krzyk­nąć kilka razy, zanim dostrze­gli, gdzie jest. Wtem Xie Lian poczuł uno­szący się w powie­trzu ostry zapach siarki. Odwró­cił się i zoba­czył, jak w sza­lo­nym tem­pie niebo pokry­wają czarne chmury i popiół.

– Szybko, wsia­daj­cie, wywiozę was stąd!

Powoli wspi­nali się na ręce posągu, każdy szu­kał sobie miej­sca. Pei Ming i Yin Yu onie­mieli, ale zale­d­wie na moment. Feng Xin i Mu Qing już stali na ramio­nach posągu, cho­ciaż wciąż nie wie­rzyli wła­snym oczom.

– W jaki spo­sób nim poru­szasz? – docie­kał Mu Qing. – Nie potrzeba do tego przy­pad­kiem dużo mocy? A czy ty cza­sem nie jesteś w ogóle jej pozba­wiony?”

IMIĘ: FENG XIN

PRZY­DOMKI: Nany­ang, Bóg Hoj­nie Obda­rzony, Bóg Hoj­nie Obda­rza­jący

ALIASY: Nan Feng

RAN­KING: bóg

GDZIE GO SZU­KAĆ: Wyż­sze Nie­biosa

MIEJ­SCE URO­DZE­NIA: Xianle

„Feng Xin wpa­try­wał się w niego okrą­głymi oczami. Przy­po­mniał sobie, że król i kró­lowa są za ścianą, ści­szył więc głos.

– Ukra­dłeś to?

– Nie patrz tak na mnie. Wszyst­kim jest ciężko, a z tym będzie lżej.

– Ale nie musisz kraść! Możemy dawać uliczne występy!

– Ile można na tym zaro­bić, żeby się utrzy­mać przy życiu? A jak robisz to cały dzień, to jesteś śmier­tel­nie zmę­czony.

Nie­pewny, czy się nie prze­sły­szał, Feng Xin chwiej­nie się cof­nął.

– Jak to się stało, że tak się zmie­ni­łeś?

– Jak? – odparł Xie Lian, uno­sząc głowę.

– Nie będę ci wyja­śniał! – Feng Xin był roz­gnie­wany. – Sam widzisz, jaki teraz jesteś! Nie pyta­łem cię już o tę sprawę z rabun­kiem, ale jakim cudem teraz jest jesz­cze gorzej?”

IMIĘ: SHI QIN­GXUAN

PRZY­DOMKI: pan Wiatr

RAN­KING: czło­wiek

POWIĄ­ZA­NIA RODZINNE: Shi Wudu, Pan Wody

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: hojny, łatwo nawią­zuje przy­jaź­nie

„– Hej, hej! Słu­chaj­cie mnie wszy­scy! Słu­chaj­cie, nie gadać! Naj­pierw niech powie, o jaką sprawę cho­dzi.

Xie Lian odwró­cił się w stronę, skąd dobie­gły te słowa, i zoba­czył, że wypo­wie­dział je żebrak z chorą nogą. Miał poszar­pane ubra­nia, potar­gane włosy i brudną twarz, był wychu­dzony, trudno dostrzec, jak wła­ści­wie wyglą­dał. Głos jed­nak zda­wał się nale­żeć do kogoś mło­dego. Machał na zgro­ma­dzo­nych w świą­tyni, ale co dziwne, uży­wał tyko jed­nej ręki, co czy­niło jego ruchy nie­zgrab­nymi. Wyda­wało się, że żebracy go posłu­chali, wyzwi­ska uci­chły”.

IMIĘ: LAN CHANG

RAN­KING: demo­nica

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: matka Cuocuo, ducha płodu

„Wtem nie­opo­dal roz­brzmiał kolejny głos:

– Cuocuo? Cuocuo?

Cichy odgłos stóp sta­wał się coraz gło­śniej­szy i zza ściany wyło­niła się drobna kobieca postać. Lan Chang.

Xie Lian wes­tchnął. Sto­licę Nie­śmier­tel­nych naprawdę opa­no­wały demony wszel­kiej maści!

Lan Chang w końcu dostrze­gła swoje dziecko na dachu.

– Cuocuo! – zaczęła go kar­cić. – Mówi­łam ci, że masz się nie odda­lać. Nie znasz tego miej­sca, a jesz­cze tak tu jasno, że pra­wie ośle­płam! Bie­gasz i bie­gasz, a ja cią­gle muszę cię szu­kać… I jak tu skoń­czy­łeś?!

Spoj­rzała na tabliczkę nad pawi­lo­nem i cof­nęła się dwa kroki. Na widok jej reak­cji Xie Lian przy­po­mniał sobie, że pod sto­pami mieli Pawi­lon Nany­anga. I zamknię­tego w nim Feng Xina!

Lan Chang rów­nież musiała to wyczuć, ponie­waż jej twarz wykrzy­wił lekki gry­mas. Spoj­rzała na ducha płodu i upo­mniała go:

– Po coś tu przy­lazł!”

IMIĘ: QI RONG

PRZY­DOMKI: Zie­lony Demon, Nocny Wędro­wiec Zie­lo­nej Latarni, Książę Lustrza­nego Odbi­cia

RAN­KING: masa­kra – władca demo­nów

GDZIE GO SZU­KAĆ: Kasz­ta­nowy Przy­by­tek na ziemi

POWIĄ­ZA­NIA RODZINNE: kuzyn Xie Liana, opę­tał ciało ojca Guziego

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jeden z Czte­rech Wiel­kich Gróz

„– O kurde, ha, ha, ha, Nie­biosa są jed­nak niczym! – dobiegł ich sza­lony śmiech. – I tak skoń­czyły pod moim butem!

Ten głos spra­wił, że cała trójka zamarła.

Do pokoju wpa­ro­wał męż­czy­zna w zie­lo­nej sza­cie i był to oczy­wi­ście nie kto inny jak Qi Rong! Wyglą­dało na to, że Jun Wu nie tylko zamknął wszyst­kich nie­bian w Sto­licy, lecz także pozwo­lił demo­nom, by robiły, co zechcą, a one oczy­wi­ście od razu zaczęły się pano­szyć i siać zamęt. Co samo w sobie było dość zabawne. Ale zabaw­niej­szy był Qi Rong, który od razu po wej­ściu do pokoju wyce­lo­wał pal­cem w Mei Nia­nqinga.

– Ty prze­klęty dziadu! – ryk­nął”.

IMIĘ: BIEL BEZ TWA­RZY

ALIASY: Zguba w Bieli

RAN­KING: arma­ge­don

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: jeden z Czte­rech Gróz

„Biel bez Twa­rzy nie miał jed­nak zamiaru ucie­kać. Szedł nie za szybko, nie za wolno, nie­spiesz­nie, ale cią­gle wyprze­dza­jąc Xie Liana o sie­dem, osiem kro­ków. Xie Lian ruszył za nim, gdy przez głowę prze­mknęła mu pewna myśl. Sta­nął i się odwró­cił. Spo­strze­gł­szy, że książę już za nim nie idzie, Biel bez Twa­rzy rów­nież się zatrzy­mał.

– Czemu za mną nie podą­żasz?

Xie Lian odwró­cił głowę.

– Czyż nie chcesz po pro­stu mnie odcią­gnąć, żeby móc roz­sie­wać znów cho­robę szka­rad­nych obli­czy? Dla­czego miał­bym iść za tobą i ci to uła­twić?

– Nie, mylisz się. Moim celem nie jest odcią­gnię­cie cię. Moim celem jesteś wła­śnie ty.

Cho­ciaż nosił smu­cącą się i śmie­jącą się maskę, Xie Lian, nie wie­dzieć czemu, wyczu­wał, że Biel się uśmie­cha.

– Czego ty wła­ści­wie chcesz? – spy­tał.

Zada­wał to pyta­nie nie­zli­czoną liczbę razy, zaczy­nał już tra­cić cier­pli­wość.

– Mówi­łem ci, chcę, żebyś sta­nął u mego boku – odparł Biel bez Twa­rzy”.

IMIĘ: MEI NIA­NQING

RAN­KING: czło­wiek

ISTOTNE INFOR­MA­CJE: mistrz i nauczy­ciel Xie Liana

„Mei Nia­nqing nie był sam. Gdy Xie Lian otwo­rzył drzwi, wszy­scy odwró­cili się w jego stronę.

– Mistrzu? – wydu­kał zszo­ko­wany Xie Lian.

Mei Nia­nqing zer­k­nął na niego prze­lot­nie.

– Pocze­kaj chwilę – rzu­cił. – Jak to moż­liwe, jak?!

Xie Lian i Hua Cheng stali w bez­ru­chu.

Mei Nia­nqing oraz trzy inne osoby roz­gry­wały wła­śnie par­tyjkę. Cho­ciaż te trzy osoby były w rze­czy­wi­sto­ści mar­twe – zwy­kłe, nie­dbale wycięte papie­rowe ludziki – trudno powie­dzieć, jakie prze­dziwne zaklę­cie je oży­wiło, a nawet spra­wiło, że grały w karty. A słowa Mei Nia­nqinga, które usły­szeli, wywo­łały wła­śnie roz­dane karty”.

IMIĘ: BEZ­I­MIENNY

RAN­KING: duch

„Wtem gdzieś z tyłu dobiegł głos:

– Wasza Wyso­kość…

Odwró­cił się. Nie wia­domo kiedy, za ple­cami postaci w bieli poja­wił się mło­dzie­niec ubrany na czarno. Skło­nił mu się i przy­klęk­nął na jedno kolano. Xie Lian nazwał go »mło­dzień­cem«, kie­ru­jąc się brzmie­niem jego głosu i syl­wetką. Wysoki chło­pak nosił schludny żoł­nier­ski mun­dur, syl­wetkę miał smu­kłą jak świeża łodyga bam­busa, nie stra­cił jesz­cze aury mło­dzień­czej nie­win­no­ści. Jego szaty były czarne jak atra­ment, rów­nie czarne włosy nosił zwią­zane. U pasa wisiała mu sza­bla, długa i smu­kła. Powoli pod­niósł głowę, twarz zasła­niała mu śnież­no­biała maska, na któ­rej wid­niał krzywy uśmiech”.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij