Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Chiny Historie życia i śmierci w państwie kontroli - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
9 września 2026
4045 pkt
punktów Virtualo

Chiny Historie życia i śmierci w państwie kontroli - ebook

Rosnąca potęga Chin jest dziś widoczna w każdym obszarze naszego życia, a ich rywalizacja ze Stanami Zjednoczonymi może zadecydować o kształcie naszej przyszłości. To, co się dzieje za granicami tego autorytarnego państwa, jest jednak w wielu wypadkach pilnie strzeżoną tajemnicą. Nie bez powodu…

Aby zrozumieć współczesne Chiny, trzeba poznać mieszkańców tego kraju oraz mechanizmy, za pomocą których reżim stara się ich kontrolować.

Emily Feng w barwny, niemal filmowy sposób kreśli losy ponad dwudziestu prawdziwych bojowników o wolność. Wśród jej bohaterów są: ujgurska rodzina rozdzielona podczas masowych aresztowań i umieszczona w różnych „obozach reedukacyjnych”, nauczyciel z Mongolii Wewnętrznej zmuszony do dokonywania dramatycznych wyborów z powodu posługiwania się swoim językiem oraz uciekinier z Hongkongu próbujący odnaleźć się w nowej rzeczywistości daleko od domu.

Ryzykując wiele, autorka relacjonuje poruszające świadectwa odwagi, oporu i przetrwania w kraju, który dyktuje światu warunki, a jednocześnie coraz bardziej się na niego zamyka. Feng pokazuje, jak naprawdę wygląda życie w komunistycznym reżimie i jak niezwykłą pomysłowość i siłę potrafią odnaleźć w sobie ludzie, by przetrwać i zachować godność.

„Adwokat uznał, że skoro ma zostać aresztowany, to wolałby się najpierw porządnie wyspać. Po wstaniu z łóżka sprawdził, czy ktoś jeszcze nie próbował się z nim skontaktować. Ze zdziwieniem odkrył wtedy, że jego komunikator WeChat, cieszący się wielką popularnością w Chinach, dosłownie pęka w szwach od nieodczytanych wiadomości: tej nocy w całym kraju setki adwokatów walczących o prawa człowieka przepadło bez wieści”.

„Zaczęło się od filmiku na TikToku. Nagranie jest wyraźnie amatorskie, w kadrze widzimy kobietę kulącą się w kącie jakiejś szopy. Jest styczeń 2022 roku, kobieta dygocze z zimna. […] Mimo mrozu kobieta na filmie ma na sobie tylko różowy sweter i cienkie bawełniane spodnie. Jej skołtunione włosy dawno nie widziały fryzjera, twarz jest pokryta grubą warstwą brudu. Widać, że kobieta ma szyję obwiązaną łańcuchem, który przymocowany jest do ściany z tyłu. Jakiś mężczyzna – jej mąż? – pochyla się na nią. […] W pewnym momencie pojawia się dziecko – jej syn? – i mówi, że codziennie przynosi mamie jedzenie. Na prymitywnej pryczy zbitej z paru desek widać przyniesioną dziś, nieruszoną porcję – to resztki posiłku, który jedli w domu”.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura faktu
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68846-43-0
Rozmiar pliku: 1,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA

Pomiesz­cze­nie dla osób zatrzy­ma­nych przez służby imi­gra­cyjne raczej nie jest prze­strze­nią inspi­ru­jącą do pracy twór­czej, jed­nak tam­tej paź­dzier­ni­ko­wej nocy 2019 roku, na lot­ni­sku w Peki­nie, mia­łam głowę pełną pomy­słów. Zasta­na­wia­łam się, co ze sobą pocznę przez naj­bliż­sze mie­siące, jeśli nie uzy­skam pozwo­le­nia na ponowne prze­kro­cze­nie gra­nicy kon­ty­nen­tal­nych Chin i nie będę mogła wró­cić do swo­jego miesz­ka­nia nie­da­leko pekiń­skiego parku Cha­oy­ang¹. Zna­la­zła­bym się wów­czas w sytu­acji, w któ­rej musia­ła­bym opi­sy­wać Chiny, prze­by­wa­jąc poza ich gra­ni­cami.

Przez kilka ostat­nich mie­sięcy byłam w cią­głym ruchu, prze­miesz­cza­jąc się mię­dzy Peki­nem i Hong­kon­giem, by na bie­żąco zda­wać rela­cję z odby­wa­ją­cych się tam pro­te­stów anty­rzą­do­wych. Ile­kroć prze­cho­dzi­łam kon­trolę na naj­więk­szym pekiń­skim lot­ni­sku, zatrzy­my­wano mnie na dodat­kowe prze­słu­cha­nie. W dro­dze powrot­nej robiło się jesz­cze bar­dziej ner­wowo: zazwy­czaj cze­ka­jące mnie prze­słu­cha­nie trwało dwie do trzech godzin, pod­czas któ­rych urzęd­ni­ków inte­re­so­wało, czym zaj­muję się w Peki­nie i co pora­bia­łam w Hong­kongu. Każ­do­ra­zowo prze­szu­ki­wano też cyfrową zawar­tość mojego tele­fonu i lap­topa. Tam­tej nocy funk­cjo­na­riusz lot­ni­sko­wej poli­cji poin­for­mo­wał mnie, że jeśli nie zgo­dzę się na kon­trolę sprzętu elek­tro­nicz­nego, zostanę depor­to­wana. Jak wyznał, moja dzien­ni­kar­ska pro­fe­sja spra­wia, że służby będą się mną inte­re­so­wać, a przez fakt, iż posłu­guję się ame­ry­kań­skim pasz­por­tem, sys­tem auto­ma­tycz­nie ozna­cza mnie do kon­troli za każ­dym razem, gdy prze­kra­czam chiń­ską gra­nicę.

Bez tele­fonu, sie­dząc na nie­wy­god­nej meta­lo­wej ławce w pokoju kon­troli, roz­wa­ża­łam sytu­ację, w któ­rej się zna­la­złam. Ostat­nie trzy mie­siące dały mi w kość: cykl życia infor­ma­cji ma w mediach swoje nie­ubła­gane prawa, któ­rym musia­łam się pod­po­rząd­ko­wać, poza tym coraz wię­cej zdro­wia kosz­to­wały mnie nie­ustanne ataki na mnie i moją dzia­łal­ność repor­ter­ską. Miej­scowe wła­dze dały mi jasno do zro­zu­mie­nia, że mimo iż uro­dzi­łam się i wycho­wa­łam za gra­nicą, to tak naprawdę jestem Chinką i w związku z tym powin­nam jako dzien­ni­karka pisząca dla zagra­nicz­nej publiki „przed­sta­wiać swoją ojczy­znę w korzyst­nym świe­tle”. W kolej­nych latach media pań­stwowe nadały mi ety­kietę zdraj­czyni rasy i oskar­żały, że dzia­łam w zmo­wie z „wro­gimi obcymi siłami”. Zali­czono mnie w poczet tzw. bana­nów – bia­łych w środku, a żół­tych jedy­nie z wierz­chu – i jako taka mia­łam rze­komo wyko­rzy­sty­wać moje chiń­skie pocho­dze­nie jako kamu­flaż do zbie­ra­nia infor­ma­cji, które potem posłużą mi do pro­du­ko­wa­nia moich pisa­nych w złej wie­rze rela­cji. Ataki na mnie, pro­wa­dzone zarówno w reżi­mo­wej pra­sie, jak i mediach spo­łecz­no­ścio­wych, przy­brały na sile w 2020 roku, gdy Chiny zamknęły gra­nice w związku z wybu­chem pan­de­mii koro­na­wi­rusa. Ale nawet wtedy odczu­wa­łam wiel­kie pra­gnie­nie, by pozo­stać w Pań­stwie Środka i kon­ty­nu­ować swoją pracę, nawet jeśli mia­łoby się to wią­zać z cią­głymi opóź­nie­niami na lot­ni­sku i inwi­gi­la­cją ze strony służb. Co spra­wiało, że ten kraj oddzia­ły­wał na moje dzien­ni­kar­skie instynkty z taką nie­od­partą siłą? I dla­czego, pomimo wszel­kich trud­no­ści, uwiel­bia­łam w nim miesz­kać?

Udzie­le­nie odpo­wie­dzi na to i mnó­stwo innych pytań zasad­ni­czo wyma­gało zasta­no­wie­nia się nad kwe­stiami toż­sa­mo­ści – nie tylko mojej, lecz rozu­mia­nej sze­rzej: jak Chiń­czycy postrze­gają sie­bie samych i co tak naprawdę zna­czy dla nich bycie Chiń­czy­kiem. Pomysł na tę książkę zro­dził się wła­śnie tam­tej nocy spę­dzo­nej na lot­ni­sku. Osta­tecz­nie pozwo­lono mi prze­kro­czyć gra­nicę i wró­cić do Pekinu, skąd mogłam na­dal pro­wa­dzić dzia­łal­ność repor­ter­ską. Trzy lata póź­niej, w 2022 roku, nie mia­łam już tyle szczę­ścia i wła­dze odmó­wiły mi prawa powrotu do ojczy­zny. I to wła­śnie wtedy zasia­dłam do pisa­nia.

W sercu niniej­szej książki znaj­duje się toż­sa­mość – to, jak pań­stwo kon­tro­luje jej prze­jawy oraz decy­duje o tym, kto ma prawo uwa­żać się za Chiń­czyka. Dwu­na­sto­let­nia kaden­cja Xi Jin­pinga na sta­no­wi­sku sekre­ta­rza gene­ral­nego Komu­ni­stycz­nej Par­tii Chin upływa pod zna­kiem reali­za­cji pro­jektu chiń­skiego odro­dze­nia, a przy oka­zji na nowo wyzna­cza gra­nice chiń­skiej toż­sa­mo­ści. Xi przed­sta­wił znacz­nie węż­szą defi­ni­cję mode­lo­wego chiń­skiego oby­wa­tela: to ktoś nale­żący do narodu Han (to zna­czy nie­bę­dący przed­sta­wi­cie­lem żad­nej z pięć­dzie­się­ciu pię­ciu innych grup etnicz­nych zamiesz­ku­ją­cych na tere­nie Chin), wła­da­jący języ­kiem man­da­ryń­skim (a nie któ­rymś z setek miej­sco­wych chiń­skich dia­lek­tów i języ­ków mniej­szo­ści), jest hete­ro­sek­su­alny i zacho­wuje lojal­ność w sto­sunku do Par­tii. W uję­ciu Xi wzmoc­nie­nie pań­stwa wymaga udziału oby­wa­teli, a wykształ­ce­nie w nich spój­nej, jed­no­li­tej toż­sa­mo­ści stało się prze­wod­nim celem władz w cza­sie, gdy pra­co­wa­łam nad moim repor­ta­żem.

Czy­tel­nicy nie­bę­dący Chiń­czy­kami, tacy, któ­rzy ni­gdy w Chi­nach nie miesz­kali ani nie należą do wąskiego kręgu „ludzi na bie­żąco śle­dzą­cych wyda­rze­nia w Chi­nach”, być może zadają sobie teraz pyta­nie: „A co mnie wła­ści­wie obcho­dzi pro­blem toż­sa­mo­ści w Chi­nach?”. Oto moja odpo­wiedź: uwa­żam, że zro­zu­mie­nie, w jaki spo­sób pań­stwo chiń­skie postrzega sie­bie i jak chce for­mo­wać swo­ich oby­wa­teli, jest nie­zbędne do zro­zu­mie­nia pro­wa­dzo­nej przez Pekin poli­tyki, która z kolei ma coraz więk­szy wpływ na kształ­to­wa­nie glo­bal­nej poli­tyki gospo­dar­czej, szcze­gól­nie w przy­padku Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Książka, którą trzy­ma­cie w rękach, nie jest jed­nak dzie­łem histo­rycz­nym: w swo­ich roz­wa­ża­niach sku­piam się na ludziach żyją­cych współ­cze­śnie. W sytu­acji, gdy obco­kra­jowcy mają coraz trud­niej­szy dostęp do Chiń­skiej Repu­bliki Ludo­wej i coraz trud­niej o zro­zu­mie­nie, jak wygląda codzienne życie Chiń­czy­ków, moją ambi­cją było sku­pie­nie się na zwy­czaj­nych ludziach, któ­rzy z jed­nej strony two­rzą toż­sa­mość, z dru­giej pod­le­gają toż­sa­mo­ściowej poli­tyce władz chiń­skich.

Pra­gnie­nie pie­lę­gno­wa­nia wspól­nej toż­sa­mo­ści i pro­mo­wa­nia jed­no­ści naro­do­wej jest natu­ral­nym odru­chem każ­dego pań­stwa naro­do­wego i Chiny nie sta­no­wią tu wyjątku. Tym, co wydaje mi się ude­rza­jące w przy­padku tego kraju, jest fakt, że odgórne wysiłki kształ­to­wa­nia toż­sa­mo­ści przez wła­dze nie ogra­ni­czają się do sfery war­to­ści, lecz prze­ni­kają do tkanki życia codzien­nego i odci­skają się na jego naj­drob­niej­szych szcze­gó­łach. Wynika to z obawy, że komu­ni­styczny pro­jekt reali­zo­wany przez współ­cze­sne Chiny mógłby osta­tecz­nie podzie­lić los Związku Radziec­kiego: długi okres wewnętrz­nych podzia­łów, roz­war­stwie­nia spo­łecz­nego, zwień­czony nagłym upad­kiem. W wystą­pie­niu w 2012 roku Xi stwier­dził: „Zała­ma­nie się Par­tii wyda­rzyło się z dnia na dzień. Komu­ni­styczna Par­tia Związku Radziec­kiego była pro­por­cjo­nal­nie licz­niej­sza od naszej, jed­nak kadrom zabra­kło odwagi, by w porę zare­ago­wa㔲.

Xi nie zamie­rza popeł­nić błędu swo­ich poprzed­ni­ków w ZSRR. Już w pierw­szych latach jego kariery na sta­no­wi­sku przy­wódcy Komu­ni­stycz­nej Par­tii Chin sfor­mu­ło­wał swoją odpo­wiedź na te obawy w postaci tzw. Doku­mentu nr 9. Kiedy treść Doku­mentu wycie­kła i dowie­działa się o nim opi­nia publiczna, byłam jesz­cze na stu­diach. Wcze­śniej infor­ma­cje na temat Chin, jakie prze­ni­kały do mediów, nie­zbyt mnie inte­re­so­wały, ta jed­nak spra­wiła, że po raz pierw­szy zro­dziła się we mnie myśl: „Współ­cze­sne Chiny to fascy­nu­jący temat dla dzien­ni­karki”. Doku­ment nr 9 zwia­sto­wał otwo­rze­nie nowego frontu w walce o kon­trolę pań­stwa nad oby­wa­te­lami: teraz walka prze­no­siła się na poziom kul­tury, toż­sa­mo­ści i myśle­nia. Z notatki tej jasno wyni­kało, że ów nowy front jest oczkiem w gło­wie dla Xi i dla apa­ratu pań­stwo­wego, który powo­łał do sto­cze­nia epic­kiej bata­lii o serca i umy­sły 1,3 miliarda oby­wa­teli.

Przez kil­ka­dzie­siąt lat – grzmiała notatka – Chiń­czycy byli mamieni przez zachod­nie war­to­ści, pro­mu­jące prawa wybor­cze i odpo­wie­dzial­ność rządu przed wybor­cami. Na sku­tek dzia­łań zastę­pów chiń­skich pisma­ków i pręż­nie roz­wi­ja­ją­cych się plat­form inter­ne­to­wych opi­nia publiczna została zain­fe­ko­wana rady­kal­nymi ide­ami, nie­da­ją­cymi się pogo­dzić z ide­olo­gią komu­ni­styczną. Xi stwier­dza w doku­men­cie, że jego zada­niem jest „stwo­rze­nie sytu­acji, w któ­rej tego typu nie­po­prawne myśle­nie i dysy­denc­kie punkty widze­nia stracą prawo bytu”. Negu­jąc uni­wer­sal­ność takich idei jak wolna prasa czy prawa czło­wieka, auto­rzy Doku­mentu nr 9 szli jesz­cze dalej: stwier­dzali, że ist­nieje jeden, „chiń­ski” model rzą­dze­nia pań­stwem, taki, któ­rego jedy­nym dys­po­nen­tem jest Par­tia.

War­to­ści pro­mo­wane w Doku­men­cie nr 9 nijak się miały do moich doświad­czeń pierw­szych lat pobytu w Chi­nach, do któ­rych prze­nio­słam się po ukoń­cze­niu stu­diów. To wła­śnie wtedy zako­cha­łam się w kraju, któ­rego wiel­kość i wewnętrzne zróż­ni­co­wa­nie daleko prze­wyż­szały wszystko, czego się spo­dzie­wa­łam. Chiny nie są mono­li­tem. Pro­sty przy­kład: miesz­ka­jąc w Peki­nie, stale ćwi­czy­łam swój man­da­ryń­ski – czę­ściowo sztuczny twór zło­żony z orga­nicz­nych dia­lek­tów i akcen­tów, nauczany w Chi­nach jako język naro­dowy. Tym­cza­sem język, któ­rym moi rodzice poro­zu­mie­wali się z naszymi krew­nymi z połu­dnia kraju, nale­żący do grupy chiń­skich języ­ków Wu, był dla mnie i moich pół­noc­nych sąsia­dów w Peki­nie cał­ko­wi­cie nie­zro­zu­miały. Krótka podróż na połu­dnie koleją dużych pręd­ko­ści i nagle prze­no­simy się do kra­iny, gdzie domi­nują warianty kan­toń­skiego, któ­rych z kolei nie zro­zu­mie ktoś wła­da­jący dia­lek­tem Wu.

Na stu­diach, na zaję­ciach z histo­rii, czy­ta­łam o kam­pa­nii Mao Zedonga, w któ­rej nawo­ły­wał „Nie­chaj roz­kwita sto kwia­tów, nie­chaj współ­za­wod­ni­czy sto szkół myśli”. W póź­niej­szym cza­sie wielu z tych, któ­rzy posłu­chali apelu Mao i stali się nie­za­leż­nymi myśli­cie­lami, padło ofiarą repre­sji ze strony sys­temu. Ale bez­po­śred­nio po zamiesz­ka­niu w Peki­nie mia­łam jesz­cze oka­zję doświad­czyć małej próbki tego, na co stać chiń­skie spo­łe­czeń­stwo, gdy pozwoli mu się na inte­lek­tu­alną wol­ność. Pozna­łam wów­czas chiń­skich beat­ni­ków, pisa­rzy, akty­wi­stów i modeli. Więk­szość z nich uro­dziła się i wycho­wała poza Peki­nem. To od tych ludzi uczy­łam się o ryt­mach życia i pozna­wa­łam lokalne histo­rie poszcze­gól­nych pro­win­cji. Dzięki nim tra­fi­łam na wyda­rze­nia poświę­cone takim zagad­nie­niom jak queer, rządy prawa czy związki zawo­dowe. Po raz pierw­szy w życiu sty­ka­łam się z ide­ami i czy­ta­łam pisane w języku chiń­skim eseje, które burzyły moje dotych­cza­sowe wzorce myśle­nia.

Był to dla mnie zara­zem czas nie­ustan­nych podróży. Prze­mie­rza­łam kraj z jed­nego końca na drugi, odwie­dza­jąc spo­łecz­no­ści gór­ni­cze, mia­sta fabryczne, sekty i święte miej­sca komu­ni­zmu. W week­endy robi­łam krót­kie wypady nad ocean, w góry lub nad potężne rzeki, któ­rych sieć prze­cina tery­to­rium Chin. Mam szcze­gólną sła­bość do kra­jo­bra­zów na pół­noc­nym zacho­dzie kraju: w pro­win­cjach takich jak Gansu, Nin­gxia czy Qin­ghai, które bar­dziej przy­po­mi­nają pej­zaże z powierzchni Marsa niż idyl­liczne akwa­rele ze stru­mie­niami i wierz­bami, z jakimi sty­ka­łam się w dzie­ciń­stwie.

Nie­chęt­nie musia­łam przy­znać, że chiń­skie wła­dze mogą mieć rację: mimo że uro­dzi­łam się i wycho­wa­łam w USA, nosi­łam w sobie czę­ściowo rów­nież chiń­ską toż­sa­mość. Kiedy prze­glą­da­łam się w całym ogro­mie tego kraju, czu­łam, jak poru­sza on we mnie naj­czul­sze struny i dotyka tego, kim jestem naprawdę, i stąd wła­śnie brało się moje pra­gnie­nie życia w Chi­nach. Nie byłam jed­nak Chinką w takim wąskim zna­cze­niu, jakie nada­wały temu poję­ciu wła­dze. Zako­cha­nie się w kraju pocią­gało bowiem za sobą pozna­nie go w całym jego bogac­twie i szybko się zorien­to­wa­łam, że owa róż­no­rod­ność pod rzą­dami Xi Jin­pinga jest postrze­gana jako pro­blem. Na moich oczach kur­czyła się prze­strzeń, w któ­rej mogła się toczyć wolna debata w Inter­ne­cie. Pań­stwo pod­da­wało swo­ich kry­ty­ków coraz więk­szemu nad­zo­rowi, stop­niowo posze­rza­jąc defi­ni­cję dysy­denta. Nasi­lały się prze­śla­do­wa­nia mniej­szo­ści reli­gij­nych i etnicz­nych. Para­fra­zu­jąc slo­gan z epoki Mao, jeden z moich roz­mów­ców stwier­dził przy jakiejś oka­zji, że obec­nie apa­rat pań­stwowy pozwala, by „zakwi­tały wyłącz­nie czer­wone kwiaty”.

Ja jed­nak zawsze wola­łam chiń­ski idiom _baihu­iqianpa_, 百卉千葩, ozna­cza­jący nie­zli­czoną mno­gość roślin i kwia­tów, mający wska­zy­wać nie­po­wstrzy­ma­nie roz­wi­ja­jącą się róż­no­rod­ność. To wyra­że­nie lepiej tłu­ma­czyło, skąd brała się moja potrzeba pisa­nia na temat Chin: była to dla mnie z jed­nej strony spo­sob­ność, by na krótki czas wkro­czyć do życia ludzi teo­re­tycz­nie egzy­stu­ją­cych w pań­stwie naro­do­wym, któ­rzy jed­nakże w prak­tyce dia­me­tral­nie róż­nią się mię­dzy sobą w tym, jak jedzą, myślą, mówią i się zacho­wują; z dru­giej fascy­no­wała mnie ich nie­sa­mo­wita odpor­ność i umie­jęt­ność docho­wy­wa­nia wier­no­ści temu, kim naprawdę są, i to nawet w obli­czu zastra­sza­nia i naci­sków, by się pod­po­rząd­ko­wali. To wła­śnie te zagad­nie­nia zna­la­zły się w sercu mojej pracy dzien­ni­kar­skiej, a histo­rie ludzi, któ­rych wtedy pozna­łam, pozo­stały ze mną długo po moim wyjeź­dzie z Chin.

Książka, którą oddaję do rąk Czy­tel­ni­ków, jest zbio­rem wła­śnie takich histo­rii. Naj­pierw przy­glą­dam się w nich ludziom żyją­cym w kon­ty­nen­tal­nych Chi­nach, któ­rzy sym­bo­li­zują różne poli­tyczne wizje przy­szło­ści kraju. W dal­szej czę­ści książki prze­no­szę się do regio­nów przy­gra­nicz­nych, w prze­szło­ści uzna­wa­nych za rubieże cesar­stwa chiń­skiego, to zna­czy regionu Sin­ciang, pro­win­cji Mon­go­lii Wewnętrz­nej, Nin­gxia i Gansu, gdzie język, naro­do­wość i reli­gia sta­no­wią kość nie­zgody w ramach narzu­ca­nego przez Pekin pro­jektu chiń­skiej toż­sa­mo­ści. Następ­nie porzu­cimy Chiny kon­ty­nen­talne i wybie­rzemy się do Hong­kongu, miej­sca będą­cego areną cyklicz­nych pro­te­stów, w któ­rych na sztan­da­rach nie­sione są kwe­stie toż­sa­mo­ści oraz tego, w jakim kie­runku pań­stwo-mia­sto może się roz­wi­jać w łonie szer­szego chiń­skiego pro­jektu. Po powro­cie do Sta­nów Zjed­no­czo­nych odkry­łam, w jaki spo­sób pyta­nie o to, co zna­czy być Chiń­czy­kiem, odci­snęło się na spo­łecz­no­ściach imi­granc­kich, w któ­rych się wycho­wa­łam. Książkę koń­czy wła­śnie spoj­rze­nie na te zagad­nie­nia w kon­tek­ście ame­ry­kań­skim.

Więk­szość tek­stu powstała na Taj­wa­nie – czyli w samo­rząd­nym wyspiar­skim pań­stwie rzą­dzo­nym demo­kra­tycz­nie, do któ­rego Chiny rosz­czą sobie pre­ten­sje i grożą jego zaję­ciem – tam rów­nież książka została zre­da­go­wana. Prze­nio­słam się do Taj­wanu na początku 2023 roku, po tym jak wła­dze w Peki­nie nie prze­dłu­żyły mi zezwo­le­nia na pobyt i cof­nęły akre­dy­ta­cję dzien­ni­kar­ską. Nie­ocze­ki­wa­nie, z dnia na dzień, zosta­łam odcięta od życia, jakie sobie stwo­rzy­łam w Chi­nach, i zna­la­złam się w egzy­sten­cjal­nej próżni. Pocie­chy szu­ka­łam w zapo­zna­wa­niu się z dzie­jami około miliona oby­wa­teli chiń­skich, któ­rzy ponad sie­dem dekad wcze­śniej porzu­cili roz­dartą wojną ojczy­znę i ucie­kli na Taj­wan. Nie­mal wszy­scy z tych uchodź­ców byli prze­ko­nani, że ich emi­gra­cja jest tylko tym­cza­sowa, i tęsk­nili za utra­co­nymi domami w Chi­nach. Więk­szość z nich ni­gdy jed­nak nie wró­ciła do ojczy­zny. Nie chcia­łam podzie­lić losu tam­tej gene­ra­cji uchodź­ców, zanu­rzo­nych w nie­ule­czal­nej nostal­gii i śle­pych na piękno Taj­wanu. W ciągu kolej­nych dwóch lat zna­la­złam nowy dom, a przy oka­zji doświad­czy­łam na wła­snej skó­rze, w jaki spo­sób toż­sa­mość może ist­nieć poza gra­ni­cami pań­stwa naro­do­wego i nie­za­leż­nie od poli­tycz­nego reżimu.

I to wła­śnie takie myśli kłę­biły mi się w gło­wie, gdy w grud­niu 2023 roku udało mi się namó­wić do roz­mowy taj­wań­skiego poli­tyka Ma Ying-jeou. Nasze spo­tka­nie miało miej­sce zale­d­wie na kilka tygo­dni przed klu­czo­wymi dla przy­szło­ści kraju taj­wań­skimi wybo­rami pre­zy­denc­kimi. Podob­nie jak ja, Ma uro­dził się w chiń­skiej rodzi­nie. Jego rodzice porzu­cili ojczy­znę nie­długo po chiń­skiej woj­nie domo­wej i wraz z synem prze­nie­śli się do Taj­wanu. Ma został pre­zy­den­tem demo­kra­tycz­nego Taj­wanu, i to mimo wpo­jo­nej mu przez ojca wiary, że ni­gdy nie powi­nien zapo­mi­nać o swo­ich chiń­skich korze­niach. Nieco wcze­śniej, w 2023 roku Ma odbył swoją pierw­szą podróż do Chin, dla­tego nie omiesz­ka­łam sko­rzy­stać z oka­zji, żeby go o nią spy­tać. Mój roz­mówca wprost nie posia­dał się z eks­cy­ta­cji. Tam, gdzie ja dostrze­ga­łam zamy­ka­nie się kraju pod rzą­dami Xi Jin­pinga, Ma widział zgoła inny obraz: w jego oczach tłumy entu­zja­stycz­nie wita­ją­cych go roda­ków świad­czyły o libe­ra­li­za­cji, jaka doko­nała się w kon­ty­nen­tal­nych Chi­nach. „Kiedy porów­nasz współ­cze­sne Chiny z tymi sprzed trzy­dzie­stu lat, w oczy rzuci ci się wiele róż­nic. Chiń­czycy dzi­siaj doce­niają war­tość demo­kra­cji, mimo że samo poję­cie jest im obce”. Na mojej twa­rzy odma­lo­wało się nie­do­wie­rza­nie, a męż­czy­zna w odpo­wie­dzi nie­znacz­nie się uśmiech­nął. Wszystko wska­zy­wało na to, że zupeł­nie się nie rozu­mie­li­śmy. Mia­łam wra­że­nie, jak­by­śmy mówili o dwóch cał­ko­wi­cie róż­nych kra­jach.

Teraz, z per­spek­tywy czasu, kiedy myślę o tam­tej roz­mo­wie, skłonna jestem z więk­szą wyro­zu­mia­ło­ścią potrak­to­wać słowa Ma. W końcu ja też pra­gnę­łam być uwa­żana za Chinkę i rów­nież tęsk­ni­łam za Chi­nami. Uświa­do­mi­łam sobie jed­nak, podob­nie zresztą jak wielu boha­te­rów tej książki, że każdy z nas tęskni za innymi Chi­nami i ści­gamy miraże ojczy­zny, które od dawna nie mają już nic wspól­nego z rze­czy­wi­sto­ścią, a może nawet ni­gdy nie miały.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.

Jest to naj­więk­szy park rekre­acyjny w Peki­nie (przyp. tłum.).

2.

Sophie Beach, _Leaked Spe­ech Shows Xi Jin­ping’s Oppo­si­tion to Reform_, „China Digi­tal Times” (CDT), Janu­ary 27, 2013, www.chi­na­di­gi­tal­ti­mes.net/2013/01/leaked-spe­ech-shows-xi-jin­pings-oppo­si­tion-to-reform/.

3.

肖扬:人大法律人的家国情怀, 明德公法, April 20, 2019, www.mp.weixin.qq.com/s/jv_sJao09EbkLdvlBIvW7Q.

4.

Susan Fin­der, _Fare­well to Justice Sca­lia from the Supreme People’s Court_, „Supreme People’s Court Moni­tor”, Febru­ary 15, 2016, www.supre­me­pe­ople­sco­urt­mo­ni­tor.com/2016/02/15/fare­well-to-justice-sca­lia-from-the-supreme-peoples-court/.

5.

Shen­ghui Qi and Die­trich Obe­rwit­tler, _On the Road to the Rule of Law: Crime, Crime Con­trol, and Public Opi­nion in China_, „Euro­pean Jour­nal on Cri­mi­nal Policy and Rese­arch” 15 (Febru­ary 2009): 137–157, doi.org/10.1007/s10610-008-9094-3.

6.

Nicho­las D. Kri­stof, _Beijing Jour­nal; Crime Is Up in China, and so Is the Public’s Rage_, „New York Times”, Janu­ary 20, 1992, www.nyti­mes.com/1992/01/20/world/beijing-jour­nal-crime-is-up-in-china-and-so-is-the-public-s-rage.html.

7.

Madżong to popu­larna gra chiń­ska pole­ga­jąca na ukła­da­niu 144 kamieni w nieco podobny spo­sób jak w domi­nie (przyp. tłum.).

8.

Liang Zai, _The Age of Migra­tion in China_, „Popu­la­tion and Deve­lop­ment Review” 27, no. 3 (Sep­tem­ber 2001): 499–524.

9.

Amy Qin, _In China, the For­mi­da­ble Pro­se­cu­tor Tur­ned Lonely Rights Defen­der_, „New York Times”, Octo­ber 20, 2020, www.nyti­mes.com/2020/10/20/world/asia/china-pro­se­cu­tor-lawyer.html, (dostęp 27.02.2024).

10.

Wu Xiuyun, 女检察官’解救’女囚, „The People’s Pro­cu­ra­to­rate of Guang­dong”, Decem­ber 27, 2010, www.gd.jcy.gov.cn/xwys/wzxw/201012/t20101227_483573.html.

11.

一个检察官的六年救赎(上), CCTV节目官网, Octo­ber 26, 2011, www.tv.cctv.com/2011/10/26/VIDE1355584166518375.shtml?spm=C55924871139.PT8hUEEDkoTi.0.0.

12.

_Xi Jin­ping’s spe­ech shows China’s Com­mu­nist Party is still haun­ted by the fall of the Soviet Union_, „South China Mor­ning Post”, April 6, 2019, www.scmp.com/week-asia/opi­nion/article/3004897/xi-jin­pings-spe­ech-shows-chi­nas-com­mu­nist-party-still-haun­ted.

13.

孙大午被捕事件反映的问题. , 美国之音, 美国之音中文网, August 24, 2003, www.voachi­nese.com/a/a-21-a-2003-08-24-14-1-63342177/987429.html.

14.

Emily Feng, _Rights Acti­vist Xu Zhiy­ong Arre­sted in China amid Crack­down on Dis­sent_, NPR, Febru­ary 17, 2020, www.npr.org/2020/02/17/806584471/rights-acti­vist-xu-zhiy­ong-arre­sted-in-china-amid-crack­down-on-dis­sent.

15.

Josh Chin, _Chi­nese Acti­vi­sts Chal­lenge Beijing by Going to Din­ner_, „Wall Street Jour­nal”, Novem­ber 6, 2013, www.wsj.com/artic­les/SB10001424052702304672404579181373425115430, (dostęp: 27.02.2024).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij