-
nowość
Cząsteczka długowieczności C15:0 - ebook
Cząsteczka długowieczności C15:0 - ebook
Czy wiesz, że twoje zdrowie w dużej mierze zależy od kondycji komórek? Ta książka pokazuje, jak ważną rolę odgrywa kwas C15:0 – składnik, który wspiera regenerację, pomaga ograniczyć stany zapalne i chroni organizm przed stresem oksydacyjnym. Autorka w przystępny sposób wyjaśnia, dlaczego nie wszystkie tłuszcze są szkodliwe i jak świadomie wybierać te, które naprawdę wspierają zdrowie. Dowiesz się, jak powinna wyglądać dieta przeciwzapalna, co jeść na co dzień i jak poprawić poziom energii, sen oraz odporność. To praktyczny przewodnik dla każdego, kto chce zadbać o zdrowie w sposób świadomy i długofalowy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
Spis treści
Wstęp
Rozdział pierwszy: Niezwykłe odkrycie wśród delfinów
Rozdział drugi: Przedłużanie długowieczności
Rozdział trzeci: C15:0 – cząsteczka długowieczności
Rozdział czwarty: Pierwszy kluczowy kwas tłuszczowy odkryty od dziewięćdziesięciu lat
Rozdział piąty: Wzlot i upadek suplementów omega-3
Rozdział szósty: Badanie szokującego wzrostu zachorowań na stłuszczenie wątroby
Rozdział siódmy: Jak C15:0 może ocalić twoje życie
Rozdział ósmy: Cichy zabójca komórek i lek w postaci C15:0
Rozdział dziewiąty: Skutki niedoboru C15:0 w diecie: zniszczone pokolenia
Rozdział dziesiąty: Jak C15:0 może pomóc twojemu zdrowiu psychicznemu
Rozdział jedenasty: Na co jeszcze może pomóc C15:0 (alergie i choroby autoimmunologiczne)
Rozdział dwunasty: Jak na nowo wprowadzić C15:0 do swojego życia
Bibliografia
| Kategoria: | Zdrowie i uroda |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8429-267-9 |
| Rozmiar pliku: | 6,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Mamie, Tacie i Sissy, którzy wypełnili mój dom z dzieciństwa miłością, śmiechem i pomarańczowym, puszystym dywanem. Ericowi, mojemu współwszystkiemu, bez którego nauka nie przekładałaby się na lepsze życie. Patowi i Bobowi, którzy karmili nas w każdą niedzielę i byli naszymi pierwszymi, wspierającymi nas cheerleaderkami. I Benowi, który uosabia wszystko, czego tylko pragnęłam, który mimo ograniczeń na elektronikę narzuconych mu przez rodziców, wzbogaca nasz dom o szalone stukanie w klawisze i przyciski.WSTĘP
Gdybym została sama w lesie setki lat temu, mogłabym nie przetrwać miesiąca. Dodajmy do tego zimową pogodę, a ten szacunkowy czas mógłby skrócić się do zaledwie kilku dni. Co, przyznaję, może być szalonym sposobem na rozpoczęcie wstępu do książki, która obiecuje „długowieczność”. Ale zaraz to wyjaśnię.
Niestety, przetrwanie ludzkości zależało kiedyś od dobrych myśliwych i zbieraczy. Wszyscy inni – ci, którzy mieli słaby wzrok lub brakowało im celności – szybko ginęli. Jednak jako klasyczny fenotyp mola książkowego, który w XVIII wieku zostałby rozszarpany przez niedźwiedzie, z radością donoszę, że nasz świat się rozwinął i daje nam wszystkim możliwość prosperowania. Nawet nam, kujonom.
Dzięki dłuższemu i zdrowszemu życiu mamy więcej czasu na znalezienie i wypełnienie naszego celu, który przybiera tak wiele różnych form: zanurzanie rąk w ziemi i sadzenie nasion. Bycie trenerem dla dzieci, które mają o wiele zdrowsze kolana niż my. Kochanie swoich bliskich w tysiącu różnych momentach. Wszystko to ostatecznie nadaje sens światu, który wzbogaca kolejne pokolenie. I następne, i następne.
Mój cel jako epidemiologa weterynaryjnego objawił się w postaci badania starzenia się delfinów marynarki wojennej, w dekadach zbierania danych, w tysiącach analiz addytywnych, w nieoczekiwanym odkryciu, w garstce sceptycznych optymistów, w zaskakujących nowych perspektywach, w wierzących we mnie ludzi, a także w szczęściu, miłości, a przede wszystkim – w pilnej potrzebie. Mogę ci powiedzieć jedno. Bez któregokolwiek składnika z tej listy nie mogłabym napisać tej książki. Zatem jeśli jesteś gotowy, by zanurzyć się w naukowej przygodzie w celu wydłużenia swojego zdrowia i długowieczności, wiedz, że w tle dzieje się wiele innych rzeczy.
Być może sięgnąłeś po tę książkę, bo masz dość chorowania. A może jesteś ultrasprawnym i bystrym biohakerem. Albo po prostu kochasz delfiny. Albo, jeśli jesteś jak ja – ogólnie dobrze się czujesz, ale zdajesz sobie sprawę, że twoje zdrowie może być lepsze. W momencie gdy coraz częściej zwracasz uwagę na kolejne oznaki starzenia się, zdajesz sobie sprawę, że musisz wziąć większą odpowiedzialność za swoje zdrowie – zwłaszcza jeśli wszyscy zamierzamy żyć blisko stu lat lub dłużej. Niezależnie od powodu, dla którego tu jesteś, ta książka jest wypełniona po brzegi najnowszymi odkryciami naukowymi, które pomogą nam wszystkim cieszyć się zdrowiem dłużej. Dłuższym zdrowiem dla siebie. Dla naszych rodziców. I dla naszych dzieci.
Niniejsza książka nosi tytuł Cząsteczka długowieczności nie ze względu na dowody na to, że ten składnik odżywczy wydłuża życie kilku badanych robaków i myszy o tygodnie lub miesiące, ale ze względu na bogactwo spójnych dowodów – zarówno obszernych badań śledzących dziesiątki tysięcy osób przez dekady, eksperymentów przeprowadzonych w kontrolowanym środowisku przy użyciu odpowiednich modeli chorób, badań responsywności ludzkich komórek na dawki składników z wykorzystaniem szalek Petriego, badań mechanistycznych skupionych na określonych celach, jak i badań klinicznych z wykorzystaniem podwójnie ślepej próby. Podsumowując, badania te zdecydowanie potwierdzają, że C15:0 (zwany również kwasem pentadekanowym) odgrywa istotną rolę w naszym życiu i od samego urodzenia towarzyszy nam w decydującym okresie życia, aż po najstarsze lata.
Istnieje jednak istotne zastrzeżenie dotyczące tytułu tej książki. Aby idea cząsteczki długowieczności była prawdziwa, trzeba założyć, że (1) jeśli spowolnimy rozwój chorób przewlekłych, takich jak choroby serca, cukrzyca typu 2, stłuszczenie wątroby i niektóre rodzaje nowotworów, będziemy zdrowsi na dłużej; oraz (2) jeśli będziemy dbać o zdrowie tak długo, jak to możliwe, wydłużymy własną długowieczność. Podsumowując, C15:0 nie jest obcym lekiem, który włamuje się do naszego DNA i zmienia je, abyśmy żyli dwieście lat. Jest to składnik odżywczy, który prawdopodobnie był stosowany na całym świecie od milionów lat i przedłużał życie zwierząt. Zasadniczo, C15:0 pomaga nam wyjaśnić, dlaczego ludzie i delfiny żyją dłużej niż myszy. Z kolei usunięcie C15:0, sprawi, że nasze życie może się znacznie skrócić, co potwierdza pięćdziesięcioletni trend społeczeństwa polegający na redukcji wszystkich nasyconych kwasów tłuszczowych.
Kiedy dochodzi do przełomowego odkrycia, burzy to fundament, na którym dotychczas mocno się opieraliśmy. I słusznie, temu, jak każdemu innemu odkryciu, powinien towarzyszyć zdrowy sceptycyzm. Dodam, że jako weterynarka delfinów nie miałam zamiaru odkryć tłuszczu nasyconego, który (1) obaliłby pięćdziesiąt lat zaleceń dietetycznych i (2) zakwestionowałby cały przemysł olejów omega-3 pochodzących od ryb… co zwiększy jeszcze bardziej liczbę sceptyków.
Od czasu naszych pierwszych odkryć dotyczących C15:0 jako dobrego tłuszczu minęła dekada gruntownej, dogłębnej analizy naukowej. Globalne zespoły naukowców nie tylko ze Stanów Zjednoczonych, ale także z Danii, Anglii, Włoch, Japonii, Niemiec, Chin, Singapuru, Korei Południowej, Tajlandii i innych krajów stale pogłębiają naszą wiedzę na temat działania C15:0 i tego, jak uzupełnianie poziomu tego niezbędnego składnika odżywczego może pomóc w przywróceniu długoterminowego zdrowia i dobrego samopoczucia. Badają, dlaczego niemowlęta potrzebują C15:0 dla zdrowego wzrostu i rozwoju poznawczego. Jak C15:0 spowalnia starzenie się komórek, co wspiera naszą długowieczność. Jak ten składnik odżywczy wspomaga nasze błony komórkowe, aby nasze komórki mogły nas odżywiać. Jak łagodzi stany zapalne, naprawia czerwone krwinki, obniża poziom cholesterolu, poprawia kontrolę poziomu glukozy i leczy wątrobę. Jak metabolit C15:0 pomaga nam spać głębiej, odczuwać mniej bólu i uspokajać nastrój. Że stłuszczeniowa choroba wątroby, dotykająca obecnie co trzeciego z nas, jest prawdopodobnie częścią zespołu niedoboru C15:0 w pożywieniu – analogicznie do tego, jak niedobór witaminy C przyczynia się do szkorbutu, czy niedobór witaminy D powoduje krzywicę. I jak niedobory C15:0 w pożywieniu mogą przyspieszać nasze starzenie się i przyczyniać się do wzrostu zachorowań na cukrzycę typu 2, choroby serca i raka, zwłaszcza wśród osób młodych. Dzięki dziesięciu latom badań naukowych nasze pierwsze interesujące odkrycie C15:0 jako pozytywnie wpływającego składnika odżywczego dla starzejących się delfinów przerodziło się w globalny ruch na rzecz ratowania ludzkości.
Najważniejszą rzeczą, której nauczyłam się podczas tej szalonej, trwającej dekadę podróży, jest to, że trzeba pozwolić życiu dziać się. W całości. Podejmujesz ryzyko, które podpowiada ci intuicja. Porażki uderzają w ciebie tak mocno, że aż upadasz. Jednak wraz z tymi porażkami odkrywasz możliwości i spostrzeżenia, których inaczej byś nie dostrzegł. Podążasz za tymi nowymi możliwościami, silniejszy i mądrzejszy. Aż dotrzesz do celu – czymkolwiek „cel” jest dla ciebie.
To tak, jak „bycie na arenie”, o którym mówił Teddy Roosevelt:
Nie liczy się krytyk; nie ten, który wskazuje, jak potyka się silny, albo gdzie sprawca czynów mógłby zrobić coś lepiej. Chwała należy się temu, który rzeczywiście jest na arenie, którego twarz jest umazana kurzem, potem i krwią; który mężnie walczy; który błądzi, który raz po raz ponosi porażkę, bo nie ma wysiłku bez błędów i niedociągnięć; ale który rzeczywiście dąży do czynów; który zna wielki entuzjazm, wielkie poświęcenie; który poświęca się szczytnej sprawie; który w najlepszym razie poznaje triumf wielkich osiągnięć, a w najgorszym, jeśli poniesie porażkę, to przynajmniej poniesie ją, będąc odważnym – i jego miejsce nigdy nie będzie wśród tych zimnych i nieśmiałych dusz, które nie znają ani zwycięstwa, ani porażki.
Theodore Roosevelt¹
W portfelu nosiłam kiedyś maleńki egzemplarz tego cytatu, wydrukowany na cienkim papierze i prymitywnie zalaminowany taśmą klejącą. Dał mi on swobodę działania, bo dzięki niemu wiedziałam, że robię coś w imię nauki. Tak właśnie powinniśmy czynić, gdy chodzi o szczytną sprawę. Mam nadzieję, że ta książka da ci nie tylko konkretny sposób na długie i zdrowe życie, ale także podzieli się z tobą historią, która dowodzi, że wszyscy mamy areny, na których możemy uczynić nasz cenny czas jeszcze bardziej wartościowym.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
NIEZWYKŁE ODKRYCIE WŚRÓD DELFINÓW
Czasami najlepsze odkrycia to te, które były tuż przed nami przez cały czas. Te wywołały epifanie, które pojawiają się po prostu poprzez spojrzenie na ten sam świat, ale z innej perspektywy. Choć może to zabrzmieć odkrywczo, będę szczera: moje odkrycie było przypadkiem i wynikało z prób pomocy starszym delfinom, by te mogły cieszyć się długim i zdrowym życiem.
Chociaż nie zamierzałam znaleźć czegoś, co zniszczyłoby słuszność pięćdziesięcioletniej mantry żywieniowej, to jednak delfiny wskazały mi zupełnie nowe spojrzenie na to, jak wszyscy możemy starzeć się zdrowiej i dłużej funkcjonować bez większych problemów. W rezultacie dokonano nieoczekiwanego odkrycia niezbędnego składnika odżywczego i niepozorny kwas tłuszczowy stał się głównym kandydatem na lidera składników długowieczności. Bez tego składnika odżywczego nasze komórki (i my) rozpadną się. A co jest najbardziej zaskakujące? Może się po prostu zdarzyć, że tłuszcze nasycone zbawią nas wszystkich.
Aby zrozumieć, jak to wszystko się wydarzyło, musimy cofnąć się do roku 2001. Jako epidemiolog weterynaryjny pracowałam dla CDC (Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom) oraz WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) w Atlancie w stanie Georgia. Kim właściwie jest epidemiolog weterynaryjny? Mówiąc najprościej, jesteśmy weterynarzami specjalizującymi się w tropieniu chorób zwierząt, do których zaliczamy nawet ssaki dwunożne. Choć filmy każą wierzyć, że jako żądni przygód tropiciele chorób zwierząt zawzięcie przedzieramy się przez gęstą dżunglę, aby znaleźć źródło nowego wirusa, który szybko rozprzestrzenia się po oddalonym o pół świata Los Angeles, rzeczywistość jest taka, że większość czasu spędzamy przy biurku. Ponieważ była to moja pierwsza oficjalna praca po ukończeniu szkoły weterynaryjnej, moim głównym miejscem pracy było biurko wciśnięte między inne w suterenie budynku. Kiedy płyta w moim discmanie się kręciła, ja, ze słuchawkami na uszach, spędzałam wiele godzin na pisaniu kodu i przeglądaniu niezliczonych danych w poszukiwaniu wzorców. Takich jak na przykład korelacja między występowaniem salmonellozy a gadami.
Pytanie: Jeśli 114 dzieci wybrało się na szkolną wycieczkę do zoo, a 65 zachorowało, jakie jest prawdopodobieństwo, że przyczyną epidemii salmonelli było położenie rąk na zewnętrznym płocie wystawy waranów z Komodo?
Odpowiedź: Całkiem prawdopodobne. Kiedy opiekunowie ogrodów zoologicznych obserwowali zachowania waranów z Komodo po godzinach, odkryli, że te gigantyczne jaszczurki z ciekawością umieszczały swoje zabrudzone salmonellą pazury na zewnętrznym płocie. Wybuch epidemii zaowocował ogólnokrajową inicjatywą mającą na celu dodanie stanowisk do mycia rąk w ogrodach zoologicznych, zwłaszcza w pobliżu otwartych wybiegów gadów¹.
Szacuje się, że rocznie w Stanach Zjednoczonych odnotowuje się siedemdziesiąt tysięcy przypadków salmonellozy związanej z gadami. Ale nie mam nic przeciwko gadom. Tak naprawdę, odkąd pracowałam ze społecznością dziwacznych i często wytatuowanych miłośników gadów, prawie zawsze miałam w domu jakieś gady. Obecnie jest to Dinga, nasz rodzinny boa piaskowy. Oczywiście, z jej powodu często myjemy ręce. Ale wróćmy do w naszej historii, w której nie pojawiają się gady, ale delfiny.
Moi koledzy ze szkoły, również weterynarze, wzdrygali się na myśl o wykorzystaniu czterech wyczerpujących lat edukacji medycznej na matematykę epidemiologiczną dwa piętra pod ziemią. Ale ja, która już jako dziecko z entuzjazmem przeglądałam grube jak cegła książki telefoniczne z żółtego papieru, zakreślając wzory wśród tysięcy dziesięciocyfrowych liczb i myślników, byłam w niebie. A miało być jeszcze lepiej. A to dlatego, że po około dwóch latach spędzonych w Atlancie marynarka wojenna poprosiła mnie o pomoc w przeanalizowaniu danych dotyczących zdrowia delfinów, gromadzonych od kilkudziesięciu lat. W szczególności chodziło o ocenę zmian w rutynowych wynikach badań krwi na podstawie takich czynników, jak pora roku, rok i wiek zwierzęcia. Oficjalnie projekt ten stanowił część stowarzyszenia badawczego Narodowej Akademii Nauk (NAS), finansowanego przez Centrum Wywiadu Medycznego Sił Zbrojnych (AFMIC) i przydzielonego Centrum Systemów Wojennych, Kosmicznych i Morskich (SPAWAR) w San Diego w Kalifornii. Innymi słowy, NAS umożliwiła badanie w SPAWAR finansowane przez AFMIC. Witamy w wojsku!
Niezwykła populacja pacjentów
Mój pierwszy dzień w marynarce wojennej był piękny i słoneczny. Przyszłam w czarnym biznesowym stroju składającym się z koszuli i spódnicy, na obcasach. Powitana przez niezwykle przyjazny zespół doświadczonych lekarzy weterynarii ubranych w znoszone T-shirty i szorty, zostałam załadowana na wózek golfowy, który zawiózł mnie na główne molo programu Marine Mammal Program marynarki wojennej. Gdy szliśmy tym molo, nauczyłam się kilku rzeczy, które nie zmieniły się od dwudziestu lat. Po pierwsze, czarny strój biznesowy w San Diego jest przeznaczony dla nowicjuszy. Po drugie, obcasy nie nadają się do nierównych desek na molo. Po trzecie (i to jest ważne), nikt nie przejmuje się bardziej, nie zainwestował więcej i nie zrobił więcej, aby zrozumieć i namacalnie poprawić zdrowie delfinów, niż marynarka wojenna. Naprawdę, nikt.
To prawdopodobnie dobry moment, aby opowiedzieć o delfinach marynarki wojennej. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych opiekuje się stałą populacją około stu delfinów butlonosych (tursiops truncatus) od ponad sześćdziesięciu lat. Mieszkają w Zatoce San Diego, codziennie wychodzą na otwarty ocean i każdego dnia decydują się wrócić do swoich domów położonych w zatoce. Przez długi czas głównym zadaniem delfinów marynarki wojennej było robienie tego, co w naturalny sposób robią dobrze – mianowicie wykorzystywanie swoich supermocy echolokacyjnych do określenia położenia podwodnych obiektów, co umożliwia ich wydobycie, i znajdowania pływaków wroga. Ale to nie wszystko, co robią. Delfiny marynarki wojennej bezpiecznie pomogły także w humanitarnym rozminowaniu wybrzeży Chorwacji i pomogły działaczom na rzecz ochrony przyrody poszukującym zagrożonych morświnów Vaquita w Zatoce Kalifornijskiej u wybrzeży Meksyku. Chociaż w ciągu ostatniej dekady niektóre formalne obowiązki wojskowe delfinów straciły na znaczeniu z powodu rozwoju technologii sonarowych wytwarzanych przez człowieka, marynarka wojenna w dalszym ciągu pilnie opiekuje się tą cenną populacją i wspiera jej środki do życia na otwartym oceanie².
Fakt, że do Programu Ssaków Marynarki Wojennej zrekrutowano mnie jako epidemiologa weterynaryjnego w 2001 roku, wiele mówi o kulturze programu. Ten zespół lekarzy weterynarii, biologów morskich i behawiorystów zwierząt żarliwie zaangażował się w zrozumienie i poprawę zdrowia delfinów nie tylko dla dobra delfinów marynarki wojennej, ale także dla dobra wszystkich delfinów. Dzięki ponad dwóm tysiącom recenzowanych artykułów naukowych program ten w znaczący sposób przyczynił się do wsparcia wysiłków na rzecz ochrony dzikich waleni na całym świecie.
Zatem w ciągu prawie pół wieku czujnej opieki nad delfinami marynarka wojenna zgromadziła bezcenny zasób standardowych danych na temat zdrowia, z których większość została już załadowana do specjalnie zaprojektowanej elektronicznej bazy danych dokumentacji medycznej. Rutynowo zbierane dane dotyczące zdrowia delfinów marynarki wojennej obejmują ponad czterdzieści pomiarów mających na celu ocenę takich czynników, jak liczba białych krwinek, enzymy wątrobowe, stany zapalne i cholesterol. Te panele zdrowotne zazwyczaj wykraczają daleko poza to, co zwykle otrzymujemy podczas corocznych kontroli w gabinecie lekarskim. Zespół weterynaryjny prowadzący ten program również archiwizował próbki surowicy pobrane w ramach rutynowej opieki nad delfinami, w wyniku czego pomieszczenie pełne zamrażarek o temperaturze -80°C zawierało tysiące bezcennych próbek cierpliwie czekających, aż postęp technologii pozwoli wykorzystać ten niezwykły inwentarz. Podsumowując, marynarce wojennej zajęło około pięćdziesięciu lat stworzenie i zarchiwizowanie najbardziej obszernego i szczegółowego zasobu danych na temat zdrowia delfinów na całej Ziemi, co prawdopodobnie nigdy więcej się nie powtórzy. Miałam niesamowite szczęście, że zostałam zaproszona, aby pomóc w wykorzystaniu tych danych i próbek w celu odkrycia sekretów, które chronią zdrowie delfinów marynarki wojennej. A wszystko to mogłam robić, nosząc wygodny T-shirt i szorty i pracując w biurze, z którego miałam widok na delfiny, które radośnie skakały w wodzie, gdy nad Zatoką San Diego zachodziło słońce.
Jednym z moich pierwszych zadań było lepsze zrozumienie ryzyka chorób zakaźnych delfinów marynarki wojennej. W tamtym czasie populacje dzikich delfinów, szczególnie te bytujące wzdłuż Wschodniego Wybrzeża i w Zatoce Meksykańskiej, umierały na odmianę odry zwaną morbilliwirusem delfinów³. Ten wysoce zakaźny wirus powodował masową śmiertelność wśród dzikich delfinów wzdłuż wielu wybrzeży USA, i to tak szybko, że poza tym, że były martwe, nie miały żadnych widocznych zewnętrznych objawów choroby. Co zrozumiałe, marynarka wojenna chciała ocenić choroby zakaźne stanowiące największe ryzyko dla delfinów marynarki wojennej, i co równie ważne, dowiedzieć się, jak chronić delfiny przed zachorowaniem.
Naszą uwagę skupiliśmy jednak na przewlekłych chorobach związanych z wiekiem u delfinów marynarki wojennej. Z dwóch powodów: po pierwsze, dzięki silnej opiece profilaktycznej i programom badań przesiewowych choroby zakaźne stanowiły mniejsze ryzyko dla zdrowia populacji delfinów marynarki wojennej niż delfinów żyjących na wolności. Po drugie, marynarka wojenna stanęła w obliczu starzenia się populacji delfinów. Chociaż średnia długość życia delfinów na wolności wynosi około dwudziestu lat, delfiny marynarki wojennej żyły dwa razy dłużej niż ich dzikie odpowiedniki, a wiele z nich rutynowo dożywało czterdziestki, a nawet pięćdziesiątki⁴. W 2010 roku około jednej trzeciej populacji delfinów marynarki wojennej miało ponad trzydzieści pięć lat. Wśród starzejących się delfinów zaczęliśmy dostrzegać subtelne zmiany bardzo podobne do tych, które dostrzegamy w ludziach. W ciągu następnych dziesięciu lat zgłębiliśmy elektroniczną dokumentację medyczną, przeanalizowaliśmy zarchiwizowane surowice i tkanki oraz przeczytaliśmy stosy raportów histologicznych, aby lepiej zrozumieć choroby przewlekłe, które rozwijają się w miarę starzenia się delfinów. Zajęło nam to sporo czasu, ponieważ w przeciwieństwie do ludzi, którzy rutynowo narzekają sobie wzajemnie na odczuwane bóle, dolegliwości i nieprzespane noce, delfiny ewoluowały w taki sposób, aby celowo ukrywać swoje choroby w ramach mechanizmu przetrwania. Jeśli jesteś delfinem, nie jest dobrym pomysłem ujawnianie potencjalnym drapieżnikom, że dziś rano obudziłeś się ze sztywnymi i obolałymi stawami. Opieraliśmy się więc na wszystkich danych zdrowotnych, które marynarka wojenna skrupulatnie zebrała.
Oto, co odkryliśmy. Ogólnie rzecz biorąc, w miarę starzenia się delfinów wzrasta poziom cholesterolu i trójglicerydów, a także ogólne stany zapalne⁵. U niektórych starszych delfinów rozwija się przewlekła choroba zwana zespołem metabolicznym, na który składa się wiele schorzeń, w tym insulinooporność oraz podwyższony poziom glukozy, cholesterolu i trójglicerydów⁶. U ludzi zespół metaboliczny dotyka co najmniej jedną na cztery osoby na całym świecie i obejmuje także objawy, takie jak nadmierny otłuszczenie brzucha i nadciśnienie⁷. Brak czasu na oglądanie telewizji na kanapie i słonych przekąsek z chipsami ziemniaczanymi na czele sprawia, że delfiny marynarki wojennej pozostają sprawne fizycznie, a otyłość nie jest przyczyną zespołu metabolicznego. Wiemy też, że trudno stwierdzić, czy problemem jest nadciśnienie; delfiny przesuwają naczynia krwionośne z powierzchni skóry, aby zachować ciepło ciała w zimnych wodach, co utrudnia zakładanie mankietów do pomiaru ciśnienia krwi u naszych płetwowych przyjaciół. Poza tym u starszych delfinów zaobserwowaliśmy wiele elementów zespołu metabolicznego.
Oprócz zespołu metabolicznego odkryliśmy kilka innych znanych chorób przewlekłych u delfinów. Po pierwsze, po bliższym przyjrzeniu się pod mikroskopem zarchiwizowanym tkankom wątroby odkryliśmy, że u niektórych delfinów rozwinęła się choroba zwana stłuszczeniem wątroby⁸. Jak sprytnie się domyśliłeś lub już wiedziałeś, jest to choroba polegająca na nadmiernym odkładaniu się tłuszczu w wątrobie. (Więcej o alarmującym globalnym wzroście liczby stłuszczeniowych chorób wątroby związanych z dysfunkcjami metabolicznymi, czyli stłuszczeniowej choroby wątroby u ludzi, będziemy mówić w rozdziale szóstym). Po drugie, dzięki analizie archiwalnych delfinich mózgów, które pływały w dobrze utrzymanych pojemnikach na półkach pieszczotliwie nazywanych przez nas „magazynem mózgów” odkryliśmy, że u niektórych starszych delfinów rozwinęły się zmiany tkankowe niemal identyczne z tymi obserwowanymi w początkowych stadiach choroby Alzheimera u ludzi. Te podobieństwa między delfinami a ludzką chorobą Alzheimera zaobserwowano także u dzikich delfinów⁹. Im dłużej przeglądaliśmy skarbnicę dokumentacji stanu zdrowia delfinów i próbek marynarki wojennej, tym lepiej rozumieliśmy, jak zdrowie delfinów zmienia się wraz z wiekiem, i tym bardziej docierało do nas, że starsze delfiny wyglądają jak starsi ludzie.
Zrozumienie, jak choroby przewlekłe pojawiają się wraz z wiekiem
Znajdowaliśmy coraz więcej podobieństw między starzejącymi się delfinami a starzejącymi się ludźmi, więc zaczęliśmy angażować się w rozmowy z naszymi kolegami badającymi i analizującymi starzenie się i zdrowie ludzi. Ci naukowcy i lekarze zajmowali się zespołem metabolicznym, stłuszczeniem wątroby i innymi schorzeniami występującymi wraz z wiekiem. Choć z pewnością byliśmy zaintrygowani, często spotykaliśmy się z uprzejmym sceptycyzmem.
Ekspert ds. zdrowia ludzkiego: To niezwykle interesujące, ale wątpię, czy to, co odkrywasz u delfinów, jest naprawdę istotne w przypadku ludzi.
Epidemiolog delfinów (ja): Rozumiem. Ale czy wierzysz, że to, co znajdziemy u myszy, ma znaczenie dla zdrowia ludzkiego?
Ekspert ds. zdrowia ludzkiego: Mam taką nadzieję, ponieważ myszy są naszym standardowym modelem do badania chorób ludzkich.
Epidemiolog delfinów: W takim razie, co powiesz na to: jeśli malutka mysz z małym mózgiem i krótką żywotnością zapewnia wgląd w ludzkie choroby związane ze starzeniem się, czy nie sądzisz, że delfiny z dużymi mózgami i długą żywotnością również mogą być istotne? Zwłaszcza że w naturalny sposób zapadają na te same choroby związane ze starzeniem się, co my?
Ekspert ds. zdrowia ludzkiego: Ach, nie myślałem o tym w ten sposób. OK, może na coś wpadłaś.
W ciągu następnej dekady wielu z naszych początkowych sceptyków stanie się naszymi najpotężniejszymi zwolennikami. Kiedy jednak po raz pierwszy odkryliśmy powiązania ze stanem przedcukrzycowym u delfinów i ludzi, nadal spotykaliśmy się ze sprzeciwem. W 2007 roku napisaliśmy nasz pierwszy manuskrypt naukowy szczegółowo opisujący te podobieństwa, zatytułowany „Duże mózgi i poziom glukozy we krwi: wspólna płaszczyzna dla cukrzycy u ludzi i zdrowych delfinów”. Po przygotowaniu tego artykułu do czasopisma Diabetes nacisnęłam przycisk „Prześlij manuskrypt” i udałam się na cotygodniowe spotkanie zespołu weterynaryjnego. Po dziewięćdziesięciu minutach, gdy wróciłam do biurka, czekał na mnie e-mail od redaktora, w którym stwierdzono, że nasz artykuł nie nadaje się do publikacji w ich czasopiśmie, ponieważ delfiny nie mają istotnego znaczenia dla zdrowia ludzkiego. Istnieje spora szansa, że było to najszybsze odrzucenie artykułu naukowego kiedykolwiek. Ostatecznie opublikowaliśmy te badania w Comparative Medicine¹⁰.
Pomimo fiaska pracowaliśmy dalej – jedną z korzyści ze współpracy z marynarką wojenną był fakt, że mimo że nasze badania zawsze koncentrowały się na ciągłej poprawie zdrowia delfinów z ich bazy, dodatkowo mieliśmy potencjał odkrycia korzyści dla zdrowia publicznego. Zatem podczas gdy świat zdrowia ludzkiego musiał jeszcze uporać się ze swoim sceptycyzmem, my kontynuowaliśmy odkrywanie i rozumienie schorzeń związanych z wiekiem u delfinów. Dzięki wsparciu Biura Badań Marynarki Wojennej (Office of Naval Research) spędziliśmy kolejną dekadę na próbie zrozumienia, dlaczego niektóre starsze delfiny – ale nie wszystkie – zapadały na insulinooporność, zespół metaboliczny i stłuszczenie wątroby. Co najważniejsze, odkrywaliśmy nowe sposoby zapobiegania tym chorobom, leczenia ich, a być może – nawet wyleczenia.
Było to dla nas bardzo ważne, ponieważ znalezienie lekarstwa na choroby jest niezwykle trudne. Oto dlaczego: tak jak nie da się naprawić wycieku wody, dopóki nie znajdzie się uszkodzonej części rury, tak trudno wyleczyć chorobę, jeśli nie wie się, co ją powoduje. Tym, co w medycynie decyduje o „znalezieniu wycieku z rury”, używając dalej naszej hydraulicznej metafory, jest patofizjologia. To niesamowite i przerażające, jak mało wiemy o patofizjologii większości chorób w naszym organizmie. Weźmy na przykład cukrzycę typu 2, która jest jedną z najczęstszych chorób przewlekłych, a obecnie szacuje się, że dotyka 462 milionów ludzi na całym świecie¹¹. Wiemy, że u ludzi może rozwinąć się wysoki poziom glukozy we krwi, który utrzymuje się przez długi czas (to książkowa definicja cukrzycy), i że te wysokie poziomy cukru we krwi bezpośrednio uszkadzają tkanki organizmu, co powoduje niegojące się rany, upośledzenie wzroku, choroby serca i naczyń krwionośnych i wiele innych. Wiemy również, że leki mogą być stosowane w celu kontrolowania i obniżania poziomu glukozy, co pomaga w radzeniu sobie z cukrzycą. Co więcej, w większości przypadków ludzie mogą skutecznie zapobiegać cukrzycy typu 2, ale też minimalizować jej objawy, jeśli zmodyfikują swój styl życia, dietę i rutynę ćwiczeń.
Mimo wszystko, jeśli zapytasz endokrynologa, co powoduje cukrzycę typu 2, prawdopodobnie odpowie: insulinooporność. Jeśli zapytasz, co powoduje insulinooporność, otrzymasz kilkanaście lub więcej odpowiedzi. A jeśli jest ich kilkanaście, oznacza to, że nie do końca poznaliśmy sedno patofizjologii cukrzycy typu 2. W rezultacie, mimo że potrafimy kontrolować cukrzycę typu 2, nie możemy jej łatwo wyleczyć. Dlaczego więc zrozumienie, jak rozwijają się choroby przewlekłe, jest tak trudne? Istnieją dwie główne bariery utrudniające dostarczenie światu lekarstw.
• Po pierwsze, ludzkie życie jest szalenie skomplikowane. Gdybyśmy poprosili cię o wypełnienie kwestionariusza dotyczącego tego, co jadłeś w ciągu ostatnich czterech tygodni, jak trudne by to było? A co z tym, co dokładnie robiłeś sześć dni temu? Osobiście nie potrafiłabym szczegółowo opisać ostatnich 24 godzin z własnego życia. To dlatego, że stale zmieniamy miejsce zamieszkania, to, co jemy, i czynności, które wykonujemy w ciągu naszego życia. Ta różnorodność jest dodatkowo wzmacniana przez inne czynniki, takie jak na przykład różnice wieku, pochodzenie etniczne i rasowe, dochody, czynniki środowiskowe wpływające na poziom stresu, genetyka i dostęp do opieki medycznej. Ta ogromna ilość szumu informacyjnego znacznie komplikuje badania na ludziach, a to sprawia, że niemal niemożliwe jest zidentyfikowanie podstawowej patofizjologii, a tym samym leków na wiele chorób przewlekłych.
• Po drugie, myszy to nie mężczyźni (ani kobiety). Ponieważ ludzie mają tyle zmiennych, świat nauki wykorzystuje dobrze kontrolowane gryzonie do badania przewlekłych chorób związanych z wiekiem. Nauka musiała trochę zaszaleć, żeby być w stanie do badań wykorzystywać zwierzęta, które żyją tylko trzy lata, i z tego powodu naturalnie nie rozwijają większości ludzkich chorób związanych z wiekiem. Dlatego w wielu badaniach wykorzystuje się modyfikację genów, stosuje się ekstremalne diety i uszkadza się tkanki, aby odwzorować nasze choroby metaboliczne, dolegliwości serca, wątroby i mózgu. I chociaż w tych modelach można próbować odtworzyć zaawansowane stadium ludzkich chorób przewlekłych, to jednak brakuje im wciąż jednej rzeczy – zdefiniowania, czym jest tajemnicza czarna dziura, która przez dziesięciolecia daje początek chorobom przewlekłym u ludzi.
W marynarce wojennej mieliśmy przewagę, którą miało niewielu innych: wysokiej jakości dane zdrowotne z minimalnym szumem, pochodzące od pacjentów będących populacją ssaków, które żyły długo, i przez dekady naturalnie rozwijały choroby przewlekłe. Delfiny marynarki wojennej żyją w tym samym środowisku. Jedzą jedno: ryby. Ćwiczą cały dzień. Mają dostęp do tego samego systemu opieki zdrowotnej. Nie piją alkoholu ani słodkich napojów. Nie palą papierosów. Nie stosują lokalnej diety i nie spożywają żywności wysoko przetworzonej. A jednak u niektórych starszych delfinów nadal rozwijają się choroby związane z wiekiem, a u innych – nie. Pytanie brzmi: dlaczego?
U progu wielkiego odkrycia
Ze względu na homogeniczną populację i brak szumu w badaniach delfinów, w przeciwieństwie do różnorodnych czynników wprowadzających niezliczone zmienne wśród ludzi, nasze poszukiwania patofizjologii przewlekłych schorzeń związanych ze starzeniem się u delfinów marynarki wojennej były dość proste. Zaczęliśmy od poszukiwania przyczyn, które najłatwiej było nam zidentyfikować: diety. Jasne, delfiny jedzą ryby. Ale różne delfiny jedzą różne rodzaje ryb, a różne rodzaje ryb mają różne składniki odżywcze. A kiedy myślisz o składnikach odżywczych zawartych w diecie rybnej, prawdopodobnie myślisz o kwasach omega-3. Przynajmniej tam skierowały się nasze myśli.
Aby przetestować hipotezę, że wyższy poziom kwasów tłuszczowych omega-3 chroni delfiny przed rozwojem chorób przewlekłych, oparliśmy się na dwóch populacjach delfinów. Najpierw porównaliśmy delfiny marynarki wojennej żyjące w Zatoce San Diego z delfinami dzikimi żyjącymi w Zatoce Sarasota na Florydzie. Chociaż długość życia delfinów dzikich jest generalnie niższa niż delfinów marynarki wojennej, zdrowie delfinów z Zatoki Sarasota jest niezwykle dobrze udokumentowane od dziesięcioleci. To przedsięwzięcie jest zasługą zespołu oddanych biologów morskich z Programu Badawczego Delfinów Sarasota (Sarasota Dolphin Research Program), grupy, która również wniosła znaczący wkład w badania nad zdrowiem delfinów i działania na rzecz ich ochrony. W porównaniu z większością innych dzikich populacji delfinów, te z Zatoki Sarasota są w doskonałym zdrowiu. W naszej drugiej grupie porównawczej przyjrzeliśmy się delfinom z populacji marynarki wojennej – tym, które miały zespół metaboliczny, i tym które go nie miały. Dzięki porównaniu tych populacji delfinów znaleźliśmy trzy istotne poszlaki.
Poszlaka nr 1: Delfiny z Zatoki Sarasota rzadziej wykazują objawy zespołu metabolicznego w porównaniu z delfinami marynarki wojennej. W naszym wstępnym badaniu porównującym delfiny z Zatoki Sarasota i delfiny marynarki wojennej odkryliśmy, że delfiny marynarki wojennej miały wyższy poziom insuliny, cholesterolu i trójglicerydów¹². Chociaż delfiny marynarki były rzeczywiście starsze, ta tendencja do niskiego poziomu była również obecna wśród niektórych młodych dorosłych delfinów, co sugeruje, że delfiny z Zatoki Sarasota mogą mieć coś, co dodatkowo zmniejsza ryzyko subklinicznego zespołu metabolicznego w młodszych latach życia.
Poszlaka nr 2: Delfiny z wyższym poziomem nieparzystych nasyconych kwasów tłuszczowych miały niższy, zdrowszy poziom insuliny. Porównaliśmy poziomy kwasów tłuszczowych między delfinami z Zatoki Sarasota i delfinami marynarki wojennej. Niestety, nie było różnic w kwasach omega-3. Odkryliśmy jednak coś interesującego. Delfiny z wyższym poziomem nieparzystego nasyconego kwasu tłuszczowego o nazwie C17:0 we krwi, miały niższy, zdrowszy poziom insuliny¹³. Szybkie przeszukanie literatury naukowej wykazało, że nieparzyste nasycone kwasy tłuszczowe, takie jak C17:0 i C15:0, mogą być obecne w niektórych gatunkach ryb¹⁴.
Poszlaka nr 3: Kiedy delfiny marynarki wojennej były karmione rybami zawierającymi więcej nieparzystych nasyconych kwasów tłuszczowych, ich zdrowie metaboliczne uległo poprawie. Nasz kolejny krok był dosyć prosty. Zmierzyliśmy C17:0 i C15:0 w różnych gatunkach ryb spożywanych przez delfiny marynarki wojennej. Obejmowały one między innymi gromadniki, śledzie, makrele i kałamarnice. Zrobiliśmy to samo dla ryb spożywanych przez delfiny z Zatoki Sarasota – głównie były to ryby cefale i ryby prażmowate. Stwierdziliśmy, że gromadniki i kałamarnice – podstawowe składniki diety delfinów marynarki wojennej – nie zawierały wykrywalnych ilości nasyconych kwasów tłuszczowych o nieparzystych łańcuchach, w tym C17:0 i C15:0. Natomiast cefal i szprot z Zatoki Sarasota zawierały te nieparzyste kwasy tłuszczowe nasycone. Podobnie było ze śledziem i makrelą.
Dlatego podawaliśmy sześciu delfinom marynarki wojennej dietę składającą się z cefali i ryb prażmowatych przez sześć miesięcy. Dzięki temu udało nam się zwiększyć ich spożycie nieparzystych kwasów tłuszczowych (zwłaszcza C17:0 i C15:0) ponadczterokrotnie w porównaniu z dietą bazową, nie zmieniając jednocześnie znacząco ich spożycia kwasów omega-3. W ciągu miesiąca poziom C17:0 i C15:0 we krwi delfinów marynarki wojennej wzrósł. Co ważniejsze, ich poziom insuliny i trójglicerydów unormował się. I teraz zaczyna się robić ciekawie. Opublikowaliśmy to wstępne badanie w recenzowanym czasopiśmie Public Library of Science (znanym również jako PLoS ONE) w 2015 roku¹⁵.
W nauce teza postawiona po pierwotnym odkryciu może się przyjąć tylko wtedy, gdy jej wyniki można konsekwentnie powtarzać. Chociaż opublikowane wyniki badań naukowych mogą być intrygujące, jednak tracą na znaczeniu, gdy kolejne badania i inni naukowcy nie potrafią ich skutecznie powtórzyć ani rozwinąć. Musieliśmy więc powtórzyć nasze badanie diety delfinów. Tym razem jednak zdecydowaliśmy się na wykorzystanie zaawansowanej technologii zwanej metabolomiką.
Porozmawiajmy więc o metabolomice. W idealnym świecie, raz w roku każdy człowiek o przeciętnym zdrowiu odbywa nerwową, uprzejmą pogawędkę z flebotomistą, który przygotowuje igłę, wiąże mu ramię gumową linką i pobiera krew do probówek z fioletowymi i czerwonymi zakrętkami. Krew ta jest następnie przesyłana do laboratorium w celu pomiaru od kilkunastu do kilkudziesięciu czynników, które określają stan układu odpornościowego, serca, wątroby, czerwonych krwinek i nerek. Prawdopodobnie przypuszczasz, że z naszej krwi możemy wyciągnąć kilkadziesiąt różnych informacji. W rzeczywistości są ich tysiące. Możemy wyciągnąć tysiące wniosków na temat tego, jak naprawdę się czujesz.
Dzięki tym zaawansowanym testom, które mierzą tysiące metabolitów we krwi, można nie tylko zidentyfikować aktywną chorobę wątroby, gdy osiągamy czterdzieści pięć lat. Mają one potencjał ujawnienia ryzyka rozwoju choroby wątroby u zaledwie piętnastoletniego pacjenta. Metabolomika daje nadzieję na dostarczenie praktycznych spostrzeżeń, które można zobaczyć, gdy nasze ciała zaczynają szwankować, a to pozwala nam interweniować i chronić nasze zdrowie dłużej. O wiele łatwiej złapać i opanować śnieżkę niż lawinę.
W przypadku delfinów początkowo użyliśmy prostego panelu kwasów tłuszczowych, aby odkryć, że delfiny z wyższym poziomem nasyconych kwasów tłuszczowych o nieparzystych łańcuchach mają lepsze zdrowie metaboliczne. Odkryliśmy, że gdy delfiny jadły ryby z większą ilością tych nieparzystych tłuszczów, ich zdrowie metaboliczne się poprawiło. Ale nie podawaliśmy delfinom tabletek zawierających czyste C15:0 i C17:0. Podawaliśmy im cefale i ryby z rodziny prażmowatych, które oprócz dziwnych tłuszczów zawierają wiele innych substancji, które mogły przyczyniać się do pogorszenia stanu zdrowia. Delfiny mają przecież we krwi o wiele więcej niż tylko kwasy tłuszczowe.
Zatem za drugim razem chcieliśmy ocenić około pięciuset różnych cząsteczek we krwi za pomocą metabolomiki. Obejmowały one wszelkiego rodzaju aminokwasy, tłuszcze, węglowodany, witaminy, nukleotydy, peptydy i inne substancje chemiczne, które są naturalne lub nienaturalne, ale mimo to występują we krwi naszej i delfinów. Zwiększyliśmy również populację badawczą z sześciu do trzydziestu delfinów: dwadzieścia delfinów otrzymywało dietę z cefala i prażmowatych, a dziesięć delfinów kontrolnych pozostało na podstawowej diecie delfinów marynarki wojennej.
W tym drugim badaniu metabolomika pozwoliła nam obiektywnie określić, jak dieta z Zatoki Sarasota zmienia środowisko molekularne we krwi delfinów marynarki wojennej. Dzięki większej populacji i grupie kontrolnej mogliśmy lepiej ocenić, czy i w jaki sposób te zmiany we krwi rzeczywiście skutkują lepszym zdrowiem delfinów.
Co zadziwiające, gdy delfiny marynarki wojennej otrzymały dietę rybną z Zatoki Sarasota, skład molekularny ich krwi uległ całkowitej zmianie w ciągu jednego miesiąca¹⁶. Niczym trener budujący zwycięską drużynę z dużej grupy sezonowych kwalifikacji, poddaliśmy każdą cząsteczkę rygorystycznemu programowi treningu statystycznego, aby wybrać trzydzieści najważniejszych cząsteczek, które uległy zmianie dzięki diecie z Zatoki Sarasota. To była dla nas chwila prawdy. Zastosowaliśmy podejście tak zwanych ślepych i nieukierunkowanych badań, aby uzyskać możliwie najobiektywniejsze wyniki i powstrzymać się od stronniczego wyciągania wniosków. Obejmowały one 465 różnych cząsteczek krwi i przeprowadzone zostały przez niezależną jednostkę. Gdzie uplasowały się nasze kwasy tłuszczowe o nieparzystych łańcuchach?
Okazało się, że były to najważniejsze składniki odżywcze, z C15:0 na pierwszym miejscu, a C17:0 – na drugim. To badanie pomogło potwierdzić, że heroiczne nasycone kwasy tłuszczowe o nieparzystych łańcuchach z naszego pierwszego badania były rzeczywiście ważnymi cząsteczkami, których poziom we krwi można było skutecznie zwiększyć, po prostu zwiększając ilość ich źródła w diecie. Nie wiedzieliśmy tego wtedy, ale delfiny właśnie podzieliły się z nami ewolucyjnym sekretem długowieczności: C15:0.ROZDZIAŁ DRUGI
PRZEDŁUŻANIE DŁUGOWIECZNOŚCI
W 2015 roku odkryliśmy związek między wyższym poziomem C15:0 a zdrowszymi delfinami, wykraczający daleko poza lepsze zdrowie; był to początek odkrywania długowieczności ssaków. To prowadzi nas do tematu długowieczności. Kiedy wielu z nas słyszy to słowo, myślimy o konieczności życia ponad oczekiwane lata. O konieczności życia przez kolejne lata z gorszym wzrokiem, pogarszającym się słuchem i słabszymi pęcherzami. O spędzaniu większej liczby godzin w łóżku niż na spacerze. Samotnie. A kiedy myślimy o długowieczności w ten sposób, większość z nas powie: „Nie, dziękuję”.
Ale jeśli mamy do zaoferowania dobre zdrowie – wszyscy powiemy: „Tak, proszę”. Zdrowie oznacza energię i siłę. Bystry umysł i spryt. Cieszenie się naturą i kuchnią bardziej niż kanapą i łóżkiem. I, miejmy nadzieję, ze zdrowiem przychodzi również szczęście. Gdy o tym pomyśleć, długowieczność zajmuje miejsce w dziale science fiction naszej intelektualnej biblioteki, podczas gdy zdrowie jest kluczową lekturą działu poradników.
Z pewnością istnieją naukowcy poszukujący sposobów na modyfikację procesów uwarunkowanych genetycznie, niczym w science fiction, z zamiarem (hipotetycznie) osiągnięcia nieśmiertelności. Jednak kiedy mówimy o wydłużeniu życia i znaczącym zwiększeniu jego jakości, najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest zachowanie jak najlepszego zdrowia przez jak najdłuższy czas. Długość naszego dobrostanu (czyli to, jak długo zachowujemy zdrowie) i nasza długowieczność są ze sobą ściśle powiązane. Aby znacząco wydłużyć naszą długowieczność, istnieje pilna potrzeba wyjścia poza szpitale, które po prostu zapobiegają śmierci, i stworzenia nowych, śmiałych sposobów, które pomogą nam zachować zdrowie tak długo, jak to możliwe.
Jako ludzie, w ciągu ostatniego stulecia całkiem nieźle poradziliśmy sobie z wydłużeniem naszej własnej długowieczności. Gdybyś urodził się na początku XX wieku, spodziewałbyś się dożyć połowy czterdziestki. Obecnie średnia długość życia człowieka zbliża się do połowy lat osiemdziesiątych¹. Możemy łatwo wywnioskować, że dosłownie podwoiliśmy naszą średnią długość życia. Czy zatem możemy kontynuować rozwój medycyny i nauki, aby ponownie podwoić naszą średnią długość życia – do 160 lat lub więcej?
Większość ekspertów zajmujących się tematem długowieczności powiedziałaby: „Nie”. Dzieje się tak, ponieważ wielu uważa, że jesteśmy nierozerwalnie związani z pogarszającym się zdrowiem z biegiem czasu, co skutkuje maksymalną długością życia wynoszącą około 125 lat² Powszechnie uważa się też, że nasze ciała po prostu nie mają zdolności, jako organizmy biologiczne, do spowolnienia rozkładu związanego ze starzeniem się na tyle, aby przekroczyć 125 lat życia. Dlatego znaczna część świata nauk biologicznych zmieniła priorytety i zamiast skupiać się na przedłużeniu życia powyżej 125 lat, skupia się na poprawie jakości zdrowia w tych latach.
W naszym planie dożycia 160 lat pojawił się kolejny błąd. Od 2014 roku czas naszego życia ulega skróceniu. Chociaż COVID-19 z pewnością przyczynił się do statystycznego skrócenia naszego życia w latach 2020 i 2021, Stany Zjednoczone w szczególności nie odnotowały trendu wzrostu długości życia od dziesięciu lat³. (Zagłębimy się w ten problem, jak i we wzrost zachorowań na choroby związane z wiekiem u młodszych osób i potencjał C15:0 w rozwiązaniu tego problemu, w rozdziałach ósmym i dziewiątym). Pomijając nawet ten błąd, wydaje się, że czegoś jeszcze brakuje w tym równaniu. Jeśli możemy wydłużyć czas naszego życia w zdrowiu dzięki zapobieganiu chorobom przewlekłym, czy nie prowadziłoby to również do dłuższego życia? Zatem, kierując się tą logiką, najlepszymi sposobami mającymi na celu wzrost naszej długości życia są te, które mają na celu wzrost naszej długości życia w zdrowiu. Z kolei najlepszym sposobem na wydłużenie okresu zdrowia jest opóźnienie wystąpienia wielu przewlekłych chorób związanych ze starzeniem się tak wcześnie, jak to możliwe, i na tak długo, jak to możliwe⁴. Wkraczamy w fascynującą dziedzinę nauki, która szybko zyskała własny zestaw reguł dotyczących długości życia i okresu zdrowia. Ponieważ jesteśmy naukowcami i lubimy pracować z przynajmniej kilkoma ustalonymi założeniami i kryteriami, poniżej znajduje się lista pięciu niezbędnych kryteriów, które powinny zostać spełnione, aby coś zostało uznane za cząsteczkę długowieczności.