Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Dzieła zebrane. Tom 7. Dramaty - ebook

Format:
EPUB
Data wydania:
21 stycznia 2026
5440 pkt
punktów Virtualo

Dzieła zebrane. Tom 7. Dramaty - ebook

W VII tomie Dzieł zebranych Juliusza Słowackiego w opracowaniu Marka Troszyńskiego znajdują się pierwsze dramaty poety: Mindowe, Maria Stuart oraz Kordian. Tom został przygotowany przez Marka Troszyńskiego oraz wybitną znawczynię twórczości Słowackiego, Elżbietę Kiślak.

Jest to pierwsze w historii tak kompleksowe ujęcie wszystkich tekstów Juliusza Słowackiego, a także jego rysunków i zapisków, dokonane przez wybitnych badaczy spuścizny tego wielkiego romantyka. Dotychczasowe edycje, oparte na nieco archaicznych sposobach myślenia o procesie twórczym i o samej kategorii „dzieła”, nie uwzględniały nieuporządkowanych, luźnych i pokreślonych przez Słowackiego kart, których walorem dla dzisiejszego badacza jest właśnie ich niekoherentność, fragmentaryczność i otwartość.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Spis treści

SPIS RZECZY

DRAMATY VII

– Mindowe .................................................................................................................... 5

– [Posłowie Juliusza Słowackiego] ....................................................................93

– Maria Stuart ........................................................................................................... 97

– Kordian .................................................................................................................. 210

– Uwagi edytorskie ............................................................................................... 355

– Objaśnienia .......................................................................................................... 367

Kategoria: Literatura piękna polska
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8442-007-2
Rozmiar pliku: 1,1 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

OSOBY:

MINDOWE, król litewski

ROGNEDA, matka Mindowy, ociemniała

HEJDENRICH, Krzyżak, legat papieski

DOWMUNT, książę znalszawski

ALDONA, żona Dowmunta

TROJNAT, synowiec Mindowy

HERMAN, Krzyżak

WOJSIEŁKO, mnich, syn Mindowy

LUTUWER

KRZYŻAK

MNICH I

Litwini, Krzyżacy, paziowie, orszak mnichów

Scena w Zamku Nowogródzkim.

PRZYPISY I KOMENTARZE EDYTORSKIE NA S. 368–371.

AKT I

SCENA I

Sala w zamku M i n d o w y.

T r o j n a t, H e r m a n, paziowie niosą kobierce.

HERMAN

do paziów

Rozścielcie tu kobierce, papież je przysyła

Dla króla poganina, co dzisiaj chrzest bierze.

Święta korona skronie pogańskie okryła,

Niech więc czci wiarę, niechaj jej świętości strzeże,

5 Niech poważa Krzyżaków święcone klasztory.

TROJNAT

Jakże cudnie utkane zamorskie bisiory¹!

Po takich łąkach nieraz śledzę sarny tropy.

Niemcy musieli pokraść z naszych dolin kwiaty,

Wstąpię na nie, woń może wydadzą spod stopy.

HERMAN

wstrzymując go

10 Wybacz, książę Trojnacie, nie masz chrzestnej szaty,

Nie możesz po nich stąpać, z Rzymu je przywożę.

TROJNAT

A kiedy będę królem! będę mógł?

HERMAN

Ha! może?

Jeśli razem zostaniesz i Kościoła synem.

TROJNAT

A kiedy będę królem niechrześcijaninem?

HERMAN

15 Marzysz, książę!

TROJNAT

Ty marzysz! Jam dziedzic korony.

Kto wie, czy będę czekał, aż losu koleją

Spadnie na mnie dziedzictwo?

HERMAN

Łudzisz się nadzieją,

Płonną nadzieją… Słyszysz chrześcijańskie dzwony!

Słyszysz? chrześcijańskimi przemawiają słowy.

20 Umilkły wasze bory, ustały drzew szumy,

I ludzie milczyć będą i uchylą głowy.

Słyszysz te dzwony! teraz zbądź niewczesnej dumy.

Zbladłeś?

TROJNAT

O nie! myślałem – że dzwony usłyszę

Na pogrzebie Mindowy.

HERMAN

Przy dzwonów odgłosie

25 Może ciebie w grób włożą?

TROJNAT

Ja – spłonę na stosie²!

Mnie modrzew cichym szumem do snu ukołysze,

Jeszcze usiądzie sokół na martwym ramieniu,

Nastrzępi pióra – chartów zaskowycze sfora.

Ani mię ciasna ziemi uwięzi zapora,

30 Ja z pieśnią wajdeloty³ ulecę w płomieniu;

Ulecę – może razem z jaką Niemca duszą.

HERMAN

Nie słyszę twojej mowy, bo ją dzwony głuszą.

TROJNAT

Wykręt krzyżacki – słyszał!

HERMAN

Już wydane hasła,

Śpieszę chrzcić króla Litwy.

TROJNAT

Tyś zawsze gotowy

35 Chrzcić i grzebać ochrzczonych – idź na chrzest Mindowy,

Zapal tam świecę – zapal – i strzeż, by nie zgasła,

Nim się dopali, pójdziesz za Mindowy trumną,

Oszczędzisz sobie trudu.

HERMAN

O książę Trojnacie!

Nadto słabą masz rękę, duszę nadto dumną;

40 Do czegóż próżne groźby…

TROJNAT

Czyliż wy mniemacie,

Że trudno zabić stryja? Ochrzcić trudniej było,

A wyście go ochrzcili. Byłem królem we śnie,

A o chrzcie nigdy mi się nawet i nie śniło.

HERMAN

Jeżeli tak? zamiary odkrywasz za wcześnie.

45 We mgle ukryta zemsta, posępna i cicha,

Jest stałością rycerza; jawna – dumą dziecka.

TROJNAT

Gdzież więcej dumy jako pod tą zbroją mnicha!

Jak wąż się kryje, podła, nikczemna, zdradziecka,

Sam cel często łożonych trudów nie opłaci.

50 Patrz! Braciszek zakonu, najpodlejszy z braci,

Ostatni, wśród posępnej wychowany celi,

Nędzny – na granitowej zasypia pościeli

Lub, o nędzo człowieka! w trumnie odpoczywa.

I tam uśpiony, dumę zdradza przez sen, słowy,

55 Rządzi klasztorem, z dumnej przełożonych głowy

Brylantami błyszczący znak godności zrywa,

I sam się stroi – patrzaj! a ten przełożony

Już marzy o czerwonym na głowę birecie⁴;

A ten, co biret posiadł – przez sen już ma trony,

60 Trony papieskie. – Papież? – Papież starzec⁵ – dziecię –

Dziecię przy królu Litwy, niestraszny nikomu.

HERMAN

Wielki nasz papież usiadł gdzieś w italskim domu,

Z drżącą starości dłonią, z osiwiałą głową.

Wielki! – Niechaj wyrzeknie jedno ciche słowo,

65 Którego brzmieniem ledwo zabrzmią echa sali:

Od dźwięku tego słowa mnogi tron się wali,

Spadają króle, berła wypuszczają z dłoni

Lub chwieją się jak wieże, gdy Bóg wstrząsa ziemię,

Ale gdy twarz łagodną przed ludem odsłoni,

70 Chrześcijan mnogie na twarz pada przed nim plemię,

Drżące błogosławieństwo starca się rozlega

Od wzniosłych wież Solimy⁶ do Baltyku brzega.

Książę! będziesz przytomny przy chrzestnym obrzędzie?

TROJNAT

Nie jestem wam potrzebny.

HERMAN

Żegnam cię.

odchodzi z orszakiem paziów

TROJNAT

sam

Więc wszędzie!

75 Wszędzie mnichów spotykam! Ale przyjdzie pora –

Przyjdzie – on zginąć musi – z nim Niemcy wyginą.

Mindowe, pierwszy z książąt, Niemcom groził wczora,

Dziś tron otoczył zdradną Krzyżaków drużyną.

Lecz ten sztylet – w nim Litwa pokłada nadzieję,

80 Ze mną jest lud, kapłani, Dowmunt, mąż Aldony.

Dowmunt, gdy na się zbroję krzyżacką przywdzieje,

Przyjdzie szukać wydartej przez Mindowę żony;

I mścić się będzie – dla mnie wolny tron zostanie.

patrząc w głąb

Oto matka Mindowy, ciemna, obłąkana.

R o g n e d a wchodzi chwiejącym się krokiem,

rękami naprzód wyciągniętymi szukając drogi.

85 Rognedo! przyjm od twego wnuka powitanie.

ROGNEDA

Wnuka? ja nie mam wnuka – nie mam syna – z rana

Miałam syna i wnuka – już syna grób kryje.

TROJNAT

Rognedo, ty masz syna! syn twój żyje.

ROGNEDA

Żyje!

Syn mój żyje – ze wzrokiem pamięć utraciłam.

90 Kiedyś patrzałam na świat – wtenczas i ja żyłam,

A teraz noc tak ciemna! – Boże Litwy! – Boże!

siada z obłąkaniem starości

Anno! daj mi przędziwo, oto zeszło zorze.

Dziewczęta, wy do pracy – miły szmer wrzeciona.

usiłując śpiewać

Śpij, moje dziecię! matka przy tobie,

95 Na twojej głowie korona.

Śpij, moje dziecię! śpij, moje dziecię!

po chwili

On żyje i ja żyję – ale moje życie

Bliskie! bliskie już grobu – i on zaśnie w grobie.

Nie ujrzę go przed śmiercią – śmierć prędko się zbliża.

100 Czy go widziałeś? jak on wygląda?…

TROJNAT

Mindowe?

Krzyż ma na piersiach.

ROGNEDA

Nigdy nie widziałam krzyża,

Jak on straszny być musi…

TROJNAT

Krzyże brylantowe

Są darami papieża.

ROGENDA

podnosząc się ze zgrozą

Papież! Papież!

pada na krzesło

TROJNAT

Kona.

ROGNEDA

po chwili

Anno! staw kołowrótek, podaj mi wrzeciona.

105 Papież? kto tu wspominał papieża? – To echo,

Echo mojej pamięci, rani mię boleśnie.

Dwóch miałam synów – tamten był moją pociechą,

Twój ojciec – drugi – marzę – ja marzę jak we śnie,

Drugi – gdzież jest syn drugi?

Podczas ostatnich słów wchodzą na scenę: M i n d o w e w białej chrzestnej szacie, z koroną na głowie; H e j d e n r i c h w ubiorze legata⁷, spod komży przezroczystej przebija się zbroja; H e r m a n, niesie krzyż złoty przed legatem; D o w m u n t w krzyżackiej zbroi z zapuszconą przyłbicą, na której jest godłem róża, na wezgłowiu⁸ również niesie złotą różę i opodal od tłumu opiera się
o jeden z filarów; L u t u w e r.

Czuję krew koło mnie,

110 Mindowe jest tu blisko… Przybliż się, Mindowe!

Pewnie z nowej wyprawy wieziesz łupy nowe?

Pewnie teraz twa sława zabrzmi wiekopomnie?

Słyszę, jak lud okrzykiem uwielbia twe czyny.

Czy wracasz z ciemnej Żmudzi? sponad brzegów Dźwiny?

115 Czy ukorzyłeś Niemców zakon świętokradzki?

Czy Ruś drżała przed tobą? czy drżał król kipczacki⁹?

Czy z mnogim wracasz łupem? z mnogimi dostatki?

Powiedz, cieszyć się będę i ze łzami matki

Będę cię błogosławić, przybliż się, mój synu.

MINDOWE

120 Matko! co te szydercze słowa mają znaczyć?

Na ubłaganie bogów dam kubeł bursztynu,

Dam dwa, jeśli za jeden nie zechcą przebaczyć.

ROGNEDA

On bluźni! jam słyszała – on bluźni!… O książę!

Nie mogę równie pojąć, co znaczy ta mowa,

125 Z ust twoich płyną dzisiaj niezwyczajne słowa;

Lecz jeszcze miłość matki do ciebie mnie wiąże,

Zbliż się, z błogosławieństwem dłoń ma na cię spadnie.

Cóż to? ty mnie unikasz jako zgryzot mary;

Czy bez wszystkiego możesz obejść się tak snadnie,

130 Jak bez błogosławieństwa matki – i bez wiary?

MINDOWE

Nie, są rzeczy, bez których obejść mi się trudno,

A wszakże się obchodzę, potrzebą naglony.

Tak z niejedną dzierżawą rozstałem się ludną,

Oddałem Haliczanom¹⁰ brylant mej korony,

135 Ów Słonim¹¹, co wśród smugów¹² wznosi się pod niebo,

I wołkowyskie¹³ moje rozległe dzierżawy.

Rognedo! trudno mi się obejść i bez sławy,

Jednak sławie ująłem, naglony potrzebą.

Jestem królem, lud wielbi – szydzą wojownicy,

140 I straszniejszy dla Niemców był połysk przyłbicy

Niżeli ta korona, która tylko świeci

Blaskiem marnym dla niewiast i gminu, i dzieci.

Ale cierpmy do czasu, taka losu wola,

Trudno, nawet Mindowie, z losem działać sprzecznie.

145 Matko! czyliż mnie będziesz nienawidzieć wiecznie?

Matko! czyż ci nie miło widzieć w synu króla?

Oto przed tobą czoło wieńczone uginam,

Błogosław mnie więc, matko! błogosław!

ROGENDA

wyciągając nad nim rękę

Przeklinam!

HEJDENRICH

Nikt nie odpowie «Amen».

ROGNEDA

Mindowe! Mindowe!

150 Posłuchaj mnie, słuchajcie wy, mnichy krzyżowe.

Przekleństwo wam! przekleństwo krzyżackiej obłudzie,

Co jak zaraza Litwę ciemnym skrzydłem kryje.

Synu! ciebie zaraza dotknie – nie zabije,

Ale od ciebie będą uciekali ludzie.

155 Zostaniesz sam na świecie, będziesz żył, mój synu!

Wymrą ludy, na któreś kładł żelazne pęta,

I zostaniesz samotny na mogiłach gminu.

Ta wiara! wiara ciemna, przez ciebie przyjęta,

Połączy cię z narodem, co Litwę pochłonie.

160 Siedzisz na tronie, z tobą i papież na tronie!

Mindowe, ty masz dzieci, to będą morderce,

Idź, zabij je w kołysce, własne morduj syny!

Urodziłam gadzinę! Ty rodzisz gadziny!

Ha! rozdarłam ci serce! rozdarłam ci serce!

wychodzi wsparta na T r o j n a c i e

MINDOWE

165 Słyszeliście!

HEJDENRICH

Cóż znaczy przekleństwo poganki?

MINDOWE

To jest przekleństwo matki! Ale tak – cóż znaczy?

Marne słowa bezsilnej zemsty i rozpaczy.

HEJDENRICH

Zaprzestańmy już przykrej o przekleństwach wzmianki,

Oto z błogosławieństwem niosęć list papieża.

MINDOWE

170 Ja nie znam pisma – czytaj!

HEJDENRICH

Krótko rzecz przełożę…

Papież ciebie pozdrawia, królu, w imię Boże,

I chrześcijan poddanych twej pieczy powierza.

Przypomina ci, królu, abyś był gotowy

Bronić twej wiary mieczem, a rozszerzać słowy;

175 Nadto, znając, jak wielka jest twoja potęga,

Gdy państwo Litwy mieczem skreśloną granicą

Od Baltyckiego Morza do hord Krymu sięga,

Powiększone niejedną ościenną dzielnicą;

I jak potok wezbrany ciągle się rozlewa;

180 Z wielkich krajów nasz papież twej wielkości miarę

Biorąc, po wiernym synu słusznie się spodziewa,

Że skoroś tak ukochał chrześcijańską wiarę,

Dając nam przywiązania niemylne dowody,

Zechcesz, jak czynią Polski i Niemiec narody…

M i n d o w e się marszczy.

185 Znana albowiem wielka wspaniałość Mindowy;

Zechcesz, mówię, jak czynią inni wojownicy,

Na olej lampy w Piotra świętego kaplicy

Przysyłać rocznie w darze jeden grosz od głowy¹⁴.

A chcąc dowieść, jak wielce cnotę twą miłuje,

190 W zawdzięczenie ci papież daje i daruje,

I wszelkiej władzy tobie, Mindowe, użycza

Nad wszystkimi krajami, które w dalsze lata

Zagarniesz mieczem Rusi u Towtwiła¹⁵ brata

Lub zyskasz na Danielu¹⁶, książęciu z Halicza.

MINDOWE

195 Czy to szyderstwo? Pierwszy raz papieska mowa

Zabłądziła aż w Litwy ponure krainy;

Pół dnia płynęły słodko twe miodowe słowa,

Z trudnościąm rzecz wyśledził wśród słów plątaniny.

Cenię łaskę papieża – korzystać z niej będę,

200 Zatrzymam pewno kraje, które sam zdobędę,

Nikomu nie ustąpię mojej pracy plonu;

Wezmę kraje zdobyte na Haliczu, Rusi,

A gdy się uda, kraje waszego zakonu.

Papież, gdy tak rozdaje, sam wiele mieć musi,

205 A stąd rzecz uważając, łatwo teraz wnoszę,

Że mu na olej Litwy niepotrzebne grosze.

HEJDENRICH

Ze złej widziana strony, rzecz złą się okaże,

Lecz wierzaj mi, najlepsze są chęci papieża.

Patrz, jaką drogą świętość przysyła ci w darze;

210 Jej straży twoje ciało i duszę powierza;

Ona ustali cnoty, zgasi złe zapały.

Pewnie wiesz, jak Sebastian¹⁷, z cnót swych znakomity,

Skonał męczeńską śmiercią – oto drzewce strzały,

Którą ten święty został na krzyżu przebity,

215 Obficie napojone we krwi Sebastiana.

MINDOWE

wyjmując sztylet

Dam ci podobną świętość dla papieża pana.

Ten sztylet od dzieciństwa wisi mi u boku,

Pił krew starców i niewiast – i tkwi mi w pamięci,

Że kiedy umierali, w tym ofiar natłoku,

220 Było kilku tak świętych, jak są wasi święci.

Cóż to? Drżysz.

HEJDENRICH

O Mindowe! godzien Boskiej kary

Ten, kto wiarę przyjąwszy, bluźni przeciw wiary!

Z naszej ręki niedawno wziąłeś tytuł króla,

Jeszcze nowa twa godność niepewna i drżąca,

225 Wiesz, jak czarno pisana nasza rzymska bulla¹⁸,

Dawnych królów, cesarzów z dawnych tronów strąca

Jednym pociągiem pióra, bez sporu, bez bitwy.

MINDOWE

Kiedy nie będę królem, będę księciem Litwy,

Będę was darł i palił, rabował i łupił.

230 I teraz nadtom drogo tytuł króla kupił,

Jeśli miałbym pochlebiać i ważyć w umyśle

Słowa, które wymawiam, mówiąc to, co myślę;

Ci wolno nie gadają, których jarzmo gniecie.

Ale mnie kto da prawa? kto mi zwiąże mowę?

235 Czy jest gdzie jaki drugi Mindowe na świecie?

Albo może wasz papież jest drugi Mindowe!

HEJDENRICH

Panie! oba innymi przemawiajmy słowy.

Przez usta posła papież uczucia wynurza,

Zakończę więc poselstwo.

wskazując na niesione przez D o w m u n t a wezgłowie

Oto złota róża

240 Dla twojej, panie, żony – litewskiej królowy.

MINDOWE

Dla mojej żony? Dawno umarła mi żona,

Czyż nie wie o tym papież?

HEJDENRICH

Przebacz błąd papieża.

Ale ta ciemna Litwa, lasami omglona,

Zasłania cię przed światem; zamku twego wieża

245 Jest niższą niż te sosny. Komuż złożę dary?

MINDOWE

Matce mojej…

HEJDENRICH

Święconej nie przyjmie ofiary.

MINDOWE

Posłuchaj więc, Krzyżaku, złóż je przed Aldoną,

Jest siostrą mojej żony, będzie moją żoną.

Niech tu stanie Aldona.

Jeden ze straży wychodzi.

Wy! Głowie Kościoła

250 Odnieście te wyrazy… Choć korona złota,

Z lekkiej blachy, zaledwo dotyka mi czoła;

I gdyby nie przecudna jej liści robota,

Ledwie kilka florenów¹⁹ zaważy na szali;

Jednak wdzięcznie przyjmuję dar papieża pana,

255 Lekką jak liść koronę żelazo ustali.

Jakiż tron jest świetniejszy? Czyli Ruś znękana,

Gdzie książęta, stargawszy krwi związki przyjazne,

Lodowaty kraj niszczą sprzecznymi zamachy?

Już Halicz drży przede mną – jedne tylko Lachy²⁰

260 Rosnącej Litwie piersi stawiają żelazne.

A l d o n a wchodzi.

Oto jest pierwsza z dziewic litewskiego grona,

Sprawiaj twoje poselstwo.

HEJDENRICH

do A l d o n y

O ty! której skronie

Wkrótce uwieńczy Litwy złocista korona,

Przyjm różę, którą Tybru²¹ wychowało błonie;

265 Tam pod wiary promieniem złote rosną kwiaty.

ALDONA

Źle się zgadza blask złota z żałobnymi szaty,

Miałam męża – mam męża – jeśli jeszcze żyje,

On się tuła po świecie… Przysięgłam mu wiarę,

Nigdy korona moich skroni nie okryje.

270 Ale wdzięcznie przyjmuję papieża ofiarę,

Czuję, wkrótce z tym zimnym rozstanę się światem,

Ten kwiat niezwiędły będzie mym śmiertelnym kwiatem.

HEJDENRICH

Jak niemieckie dziewice przyjęła bez braku²²,

Złoto zawsze jest złotem…

daje znak D o w m u n t o w i, aby podał różę

D o w m u n t się zbliża drżący.

MINDOWE

wpatrując się w D o w m u n t a

Co, ty drżysz, Krzyżaku?

275 Ktoś ty jest?…

ALDONA

wznosi oczy na D o w m u n t a

Ach!

pada omdlała

D o w m u n t wychodzi.

MINDOWE

Omdlała! wynieść ją z komnaty!

Ścigać tego Krzyżaka! Ha! co to się znaczy?

Kto on jest?

HEJDENRICH

Nie wiem, panie, nosi giermka szaty,

Przybył do nas posępny, z wyrazem rozpaczy,

Zaciągnął się w szeregi nieznany nikomu,

280 Sądzę, że to wygnaniec z wyspy Albijonu²³,

Na hełmie nosi różę, znak Lankastrów domu²⁴.

MINDOWE

Precz stąd, mnichy najemne! Koło mego tronu

Widzę sztylety… precz stąd!

HEJDENRICH

Wiara królów strzeże.

Żegnamy ciebie, panie.

odchodzi z orszakiem Krzyżaków

MINDOWE

Przystąp, Lutuwerze.

285 Nie wiesz, co to za jeden jest ów Krzyżak młody?…

LUTUWER

On najmniej podejrzanym zdawał mi się w tłumie,

Młody, jeszcze rycerskiej nie nosi ostrogi,

Milczy, bo po niemiecku nikt go nie rozumie;

Stroni ludzi, bo smutny – smutny, bo ubogi.

MINDOWE

290 Trudno, abyś podejrzeń ciemny tłok rozegnał.

Jam go dobrze uważał²⁵ przy chrzestnym obrzędzie,

Gdy kapłan błogosławił, on się nie przeżegnał.

To Litwin.

LUTUWER

O Mindowe! pewnie jesteś w błędzie.

To Krzyżak. Czyżby Litwin przywdział taką zbroję?

295 Z czarnym krzyżem, w krzyżackim święconą kościele;

Sam bym się nie odważył, wyznam, królu, śmiele,

Że ja się więcej krzyża niż Krzyżaków boję.

A chociaż chrzest przyjąłem za twoim rozkazem,

Lękam się nowej wiary jako nowej tarczy;

300 Nowa nie zawsze z wrogiem w obronie wystarczy,

Często jak szkło się kruszy, dotknięta żelazem.

Zmuszony żyć wśród Niemców, męczę się i żyję,

Lecz nienawiść do tyla rozkrzewia się w duszy,

Kiedy jestem przy Niemcach, tak mi serce bije,

305 Że mi się kiedyś w piersiach od wzgardy rozkruszy.

MINDOWE

Tak myśli lud litewski… Słuchaj, Lutuwerze,

Wierzę twej nienawiści, jak w twą wierność wierzę.

Teraz mi tej ostatniej potrzebne dowody.

Ten Krzyżak, przewiduję, jest to Dowmunt młody;

310 Nie wiem – nigdy Dowmunta nie widziałem twarzy,

Lecz przeczuwam – on śledzi, by mnie zejść bez straży,

Zdradziecko zamordować… Trzeba rzecz wybadać,

Wyśledzić – jeśli Dowmunt, pewna śmierć go czeka.

Dowiedz się…

LUTUWER

O Mindowe, i na cóż odkładać?

315 Nigdyś nie myślał tyle nad śmiercią człowieka.

MINDOWE

Jeżeli teraz myślę, mam słuszne powody.

Śmierci Krzyżaka mszczą się wszyscy krzyżownicy,

A ja, nim z nimi zerwę, chcę, ażeby wprzódy

Rozeszły się ich wojska z litewskiej granicy;

320 Chcę, żeby się wprzód Rusi rozproszyły tłumy,

Które jak czarne chmury ponad Litwą wiszą;

Potem u siebie rogi litewskie usłyszą,

Teraz niechaj rozsądek trzyma miejsce dumy.

LUTUWER

Gdybyś posłuchał, królu, co radzi to serce,

325 Ty byś wszystkich Krzyżaków zebrał w dolnej sali,

Potem zamek podpalić, niech się z nimi spali;

Lub Litwinów ukrywszy za ścienne kobierce,

W kryjówki, w czcze kolumny i w próżne filary,

Skinąłbyś, na skinienie padłyby ofiary,

330 I krzyżackiej krwi strumień po murach popłynął,

A jeśli jest, w tym tłumie i Dowmunt by zginął.

MINDOWE

Poradziłeś z zapałem, tak radzą rycerze,

Co wolą mieczem działać, niż myślą i słowy.

Lecz nie pójdę za twoją radą, Lutuwerze,

335 Inny mam wcale zamiar – usnuty, gotowy.

Ona sama odkryje tajemnic zasłony,

Dowmunt zginie, padając przy stopach Aldony.

KONIEC AKTU I

AKT II

SCENA I

R o g n e d a, T r o j n a t.

ROGNEDA

stoi oparta na kamiennym stole

Podaj mi czarę… Litwo! Litwo nieszczęśliwa!

Dla twoich bogów nową poświęcę ofiarę,

Syna poświęcę – rozpacz serce mi rozrywa,

Ja go zabiję z płaczem… podaj mi tę czarę!

5 Napełnię ją trucizną… Boże Litwy! Boże!

Niech on umrze spokojnie – niech nie cierpi długo,

Ja go łzami obmyję – na stosie położę,

Zaśpiewam pieśń – grobową uczczę go posługą.

sypie truciznę

Łza upadła do wina, może ta łza matki

10 Zniszczy skutek trucizny? Czy już noc na niebie?

Tak mi ciemno… Wsypałam trucizny ostatki,

Dla mnie nic nie zostało.

M i n d o w e wchodzi na scenę, L u t u w e r rozmawia z nim, wskazuje na czarę i sam oddala się.

MINDOWE

z udaną spokojnością

Matko! witam ciebie!

Witam, młody synowcze. Powracam z ogrodu,

Słuchałem, jak znad Niemna śpiew słowika płynie,

15 Zachwycony urokiem wieczornego chłodu;

Ale nie mniej szczęśliwy przy mojej rodzinie,

Znajduję szczęście w domu – zawsze miłość wasza

Chmury nieszczęść wiszące nade mną rozprasza.

Przy was jestem bezpieczny, zasypiam w pokoju.

20 Ty milczysz, matko?…

ROGNEDA

Synu! może chcesz napoju?

Oto wino…

MINDOWE

Już wino piłem dzisiaj rano,

Przy chrzcie moim.

ROGNEDA

Bluźnierca!

MINDOWE

do T r o j n a t a

Nim gwiazdy powstaną,

Trojnacie, masz opuścić litewską stolicę.

Zaniesiesz Wojsiełkowi to pismo ode mnie,

25 Zawiera ono w sobie ważną tajemnicę;

Powinno być wręczone prędko i tajemnie.

Wojsiełkowi skądinąd znane są me chęci,

Wymagam więc pośpiechu – pomnij nakaz srogi,

Biada! jeśli się zwrócisz z przykazanej drogi,

30 Biada! jeśli woskowej naruszysz pieczęci.

Oto masz list.

ROGNEDA

na stronie

Już odkrył Trojnata zamiary…

Więc pozbawiasz mnie wnuka? Przynajmniej z tej czary

Spełń toast pożegnania.

M i n d o w e bierze podaną czarę, lecz jej nie pije.

R o g n e d a po chwili drżącym głosem

Czyś wypił?…

MINDOWE

uderzając się w czoło

Rogneda!

ROGNEDA

Nigdyż krwawe sumnienie spoczynku ci nie da?

35 Widzisz krew w głębi czary?

MINDOWE

W napojach biesiady

Nigdy krwi nie spostrzegam, ale trucizn jady.

ROGNEDA

Pokażę ci, jak twoja podejrzliwość zwodna,

Spełnię ją do połowy, ty ją spełnisz do dna.

MINDOWE

ciska i tłucze czarę.

O matko, coś wyrzekła? Precz, czaro przeklęta!

40 Tyś mi była najdroższym przodków moich darem,

Jedyny prawie spadek, zawsze dla mnie święta,

Nieraz na ucztach słodkim szumiąca nektarem.

Gdzieś za morzami w kryształ roztopione piaski

Wydały ciebie z łona – nieraz pełna wina,

45 Zachwycałaś zdumione wejrzenie Litwina,

Gdy słońce w tobie grało tysiącznymi blaski;

Ja ciskam cię o głazy! Matko, coś wyrzekła!

Skąd ta nienawiść czarna? skąd ta zemsta wściekła?

Chciałaś umrzeć i syna wtrącić do mogiły.

ROGNEDA

50 Ukarz mnie – zniosę karę, ja mam jeszcze siły!

MINDOWE

Ha! tak, chciałabyś, matko, znosząc karę srogą,

W obliczu ludu umrzeć męczenniczką wiary?

Alem nadto przezorny, bym powściągał kary

Tych, którzy chcą mi szkodzić, lecz szkodzić nie mogą.

55 Bądź więc spokojna, matko – uraza tak mała…

ROGNEDA

Nie chciałam cię urazić – jam cię zabić chciała.

wychodzi wsparta na T r o j n a c i e

MINDOWE

sam

Sam więc jestem, sam jestem; walczyć, szerzyć mordy,

Śledzić spiski – trucizną chłodzić spiekłe wargi;

Wędzidłem krwawym ściągać dzikie ludu hordy,

60 To moje życie… usta nie wydadzą skargi…

Nie wiedzą, że ja cierpię. – Zbędę się Trojnata,

Pochwycą go, postrzygą, zamkną w mur klasztorny.

Przed ludem mnie zakrywa tajemnicza szata.

Chrześcijanin, Krzyżaków przyjaciel pozorny,

65 Wkrótce zgnębię te zmienne, dwugłowe poczwary.

Wyginą wszyscy – wiara? Wiara czcze wyrazy!

Chrzciłem się, bo mi wtenczas trzeba było wiary;

Teraz, cóż za różnica – czy krzyż od papieża,

Czy w cerkwiach ruskich złotem błyszczące obrazy,

70 Albo księżyc Mogołów²⁶ – miecz wiarą rycerza. –

Lecz Aldona nadchodzi, zbadam tajemnicę,

Kto jest ów tajny Krzyżak.

A l d o n a wchodzi.

Aldono! twe lice

Zawsze we łzach – więc wszędzie widzę łzy i zdrady,

Sztylety! trucizn czary! i miodowe słowa.

75 Przebacz, ciebie przelękła ta gwałtowna mowa,

Ty drżysz, Aldono? Zniknął twój rumieniec blady.

Oto czara z trucizną o głazy rozbita,

Chciałem ją spełnić, dotąd byłbym w cichym grobie;

Lecz wyznam ci, Aldono! nadzieja ukryta

80 Wytrąciła mi czarę, jedna myśl o tobie.

Aldono! powiedz słowo.

ALDONA

Panie! twe cierpienia,

Ani mnie twoja miłość nigdy nie zniewoli.

Na cóżeś mi domowe przerwał zatrudnienia,

Którymi słodzę długie godziny niedoli?

85 Gdy w gronie moich dziewic, przy lampy płomieniu

Widzę, jak wkoło srebrne toczą się przędziwa,

Gdy słyszę pieśń rodzinną w ich łagodnym pieniu,

Przez chwilę cichym szczęściem tak jestem szczęśliwa,

Że często nad moimi krośnami schylona,

90 Widząc, jak kwiat pod igły dotknięciem rozkwita,

Cierpień moich zapomnę – póki ciężkie z łona

Nie wyrwie się westchnienie, z oczu łza ukryta.

MINDOWE

Tyś spokojna? ja nie chcę widzieć cię spokojną.

Szczęśliwa? nie chcę, żebyś ty była szczęśliwa.

95 Niech serce twoje zawre sprzeczną uczuć wojną,

Niech je niszczy rdza cierpień, zgryzota rozrywa.

A gdyś z widokiem cierpień nadto oswojona,

Śmierć jest dla ciebie nową, dziś skończysz dni twoje.

ALDONA

z przerażeniem

Błagam cię! panie! błagam na bogów imiona!

100 Nie zadawaj mi śmierci, ja się śmierci boję!

Wszystko mi! wszystko bliski zgon już zapowiada.

Koniec mój, o! przeczuwam, będzie nadto skory.

Patrzaj, Mindowe! patrzaj! jak twarz moja blada,

Na twarzy rozmarzone gorączki kolory,

105 Szklistym blaskiem posępnie ożywione oczy;

Wkrótce mię całą cichość grobowa otoczy.

Niejedna z dziewic moich, co cierpień nie znała,

Mówiąc do mnie, nim skończy, łzami się zaleje,

A gdy mówi, głos zniża, jak gdyby nie śmiała

110 Dźwiękiem mowy lub marne podając nadzieje,

Zbudzić głębokiej ciszy, która jak sen miły,

Żyjącą, osłoniła świętością mogiły.

MINDOWE

Ty chcesz żyć, jakże silna chęć życia? Aldono!

Może w sercu nadzieje karmisz brylantowe?

115 O wiem ja, że głęboko oczy dziewic toną,

I przenikają głazy i zbroje stalowe.

Aż dopóki spod hełmu nie wykwitnie lice

Znajome, ukochane, wglądasz pod przyłbice.

Musiał być blady?

ALDONA

Panie! kto?

MINDOWE

Ten Krzyżak młody;

120 Krzyżak, czy Litwin.

ALDONA

na stronie

On go nie poznał!

MINDOWE

Widziałem!

Jakeś zadrżała, padła. Silne to dowody,

Lecz jeszcze będą inne… Niegdyś ja sam drżałem,

Kiedy bladość cierpienia omgliła twe czoło,

To dzikie serce z twoim sercem biło razem,

125 Kiedyś się weseliła, brałem twarz wesołą;

Dziś to już przeszło – dzisiaj jestem zimnym głazem.

Słuchaj! czy znasz Krzyżaka, co wśród mnichów zgrai,

Nieznajome mi lice czarną zbroją tai?

Znasz go?

ALDONA

Wierzaj mi! wierzaj! ja go nie znam, panie!

MINDOWE

130 Może go poznasz, słodkie to będzie poznanie!

Próżne prośby, mam zbroję i serce ze stali.

Aldono, ja się skryję w tej przybocznej sali,

Tam każde wasze słowo dojdzie mego ucha,

Zwłaszcza gdy teraz nocy panuje milczenie;

135 Kiedy go będziesz witać, pomyśl, że król słucha,

I mieczem przerwie krótkie szczęścia zachwycenie.

odchodzi przez drzwi boczne

ALDONA

sama

Mindowe! o Mindowe!… Poszedł… Nieszczęśliwa!

Zostałam sama jedna, czekać chwili zgonu,

Chwili nad zgon straszniejszej… Lampa dogorywa.

140 A na dworze noc ciemna, słychać szum jesionu,

Szum sosen cichy… Wszystko! wszystko mnie przeraża,

Ten szum drzew i ta cisza – to cisza cmentarza.

O jak mi ciężko!… Nie ma i jeszcze go nie ma,

Może nie przyjdzie?… Boże! niechaj nie przychodzi.

145 Niech go anioł ostrzeże! – przeczucie zatrzyma!…

patrzy przez okno

Tam, widzę, za lasami blady księżyc wschodzi,

Czarne sosny posępnym witają go szumem;

Rozdarte chmury, duchów napełnione tłumem…

po chwili

Nie przychodzi – on może nie przyjdzie – ja płaczę!

150 W tej chwili groźnych króla niepomna wyroków,

Smutno mi, że nie przyjdzie – że go nie zobaczę…

Chciałam go widzieć… Boże! słyszę odgłos kroków!…

O nie, to źródła szumią w zamkowym ogrodzie…

Ach! on idzie! To Dowmunt! poznałam po chodzie.

155 Jeszcze głośniej – i głośniej – jam znowu słyszała…

Udam, że ja go nie znam – żem nigdy nie znała.

Król go nie pozna…

DOWMUNT

wchodzi z zapuszczoną przyłbicą w krzyżackiej zbroi

Potwarz okłamała zdradnie

Serce Aldony – teraz widzę ją – tak blada…

Czy dręczona sumnienia wyrzutami bladnie?

160 Umiem rozróżnić bladość od bladości… Siada…

Nie odwróciła lica… Dawniej szelest szaty,

Szelest kroków odgadła – poznała… a teraz

Nie odwróciła lica! Idąc w te komnaty,

Będąc na progu, z progów wracałem się nieraz.

165 Tak mi okropnie! Ona mnie nie pozna? może

Nie zechce poznać… Pani!… Zadrżała.

ALDONA

Rycerzu,

Ktokolwiek jesteś? w północ błądząc po tym dworze,

Módl się – oto różaniec widzę przy puklerzu,

Módl się i – wyjdź…

DOWMUNT

Wyjdź?… Widać, że Litwy królowa,

170 Przywykła rozkazywać, na jej zawołanie

Przybiegnie zbrojna, liczna, warta pałacowa.

Wyjdę z wrót gmachu – tylko po mnie tu zostanie

Krew…

ALDONA

cicho

Moja…

DOWMUNT

Nie wiem! nie wiem – lecz tu krew zostanie.

Wiesz, kto ja jestem? czyli twe serce przeczuwa?…

ALDONA

jak echo tym samym głosem

175 Czy twe serce przeczuwa?…

DOWMUNT

Powtarza pytanie!

Odpowiedz!…

ALDONA

Wyjdź…

DOWMUNT

O Boże! ona myśli, czuwa,

I tak jak śpiąca związać nie może wyrazu,

I myśli ją odbiegły. Słuchaj! czyś ty z głazu?…

Dwa słowa! imię moje!… Szalony! szalony!

180 Oto mi czoło ciemna przyłbica okrywa,

Postać kradnie płaszcz czarnym krzyżem naznaczony,

I jakże poznać mogła?…

odkrywa przyłbicę

Patrzaj! nieszczęśliwa…

Czy ty mię znasz? Jak żądasz być zbawioną w niebie,

Odpowiedz… i uciekaj! ach, uciekaj ze mną…

185 Znasz mię?…

ALDONA

Czy ja znam? Boże! nie, ja nie znam ciebie,

Nie! nie! nie przypominam… może – tu tak ciemno,

Może dlatego… Słuchaj, teraz moje oczy

Od ciągłych łez posępną skryły się zasłoną,

Mgła ciemna wszystkie dla nich przedmioty pomroczy,

190 I zaledwo z łez oschną, znowu we łzach toną.

Szczęście moje z nieszczęściem nie zna równej szali,

Jak mara obłąkana kończę życia drogę.

Nie! nie! Ja ciebie nie znam – teraz znać – nie mogę…

DOWMUNT

Nie poznała… to lampa tak ciemno się pali.

bierze lampę ze stoła i oświecając twarz, przybliża się do A l d o n y

195 Patrz! patrz!

ALDONA

Błagam cię! błagam, ach, oddal się, panie!

Oddal się – światło lampy oczy moje razi.

O patrzaj! niezadługo zabłyśnie świtanie!

Patrzaj! już blask jutrzenki twarz księżyca kazi.

O nieba! – ciebie w sali światło dnia zastanie…

DOWMUNT

200 Ha! męczarnio okropna! męczarnio szatana!

do A l d o n y, która się zbliża pomieszana

Czego chcesz? precz ode mnie! Śmierć jedna została…

ze śmiechem obłąkania

Cha! cha! jaka myśl dzika! upaść na kolana,

Upaść przed nią… Cha! cha! cha! Prosić, by poznała.

Lub może kupić pamięć zimnym, złotym kwiatem?…

205 Więc wrócę tak samotny w dziką świata drogę?

Przepaść się otworzyła między mną a światem…

Nie mogę wrócić – trzeba umrzeć – umrzeć mogę…

I przed śmiercią nauczę ją wymawiać imię

Znajome, zapomniane – nauczę jak dziecię

210 Lub jak uczą sokoła, wtenczas gdy zadrzymie,

Przerywając sen – przerwę jej sen – senne życie…

Słuchaj! wiesz, kto ja jestem?…

dobywa sztyletu

Nie! nie! Bezimienny

Upadnę przy jej stopach jako liść jesienny…

Rzucam się całą duszą do grobowej ciszy…¹ b i s i o r y – bisior (jedwab morski), drogocenna tkanina wytwarzana z krzepnącej wydzieliny morskich małży.

² p a l e n i e n a s t o s i e, z rynsztunkiem, końmi etc. należało do litewskich obrzędów pogrzebowych.

³ w a j d e l o t a – w przedchrześcijańskiej Litwie kapłan niższego rzędu, a także guślarz, wróżbita, bard.

⁴ c z e r w o n y b i r e t – oznaka godności kardynalskiej.

⁵ W roku chrztu Mindowego (1251) ówczesny papież Innocenty IV miał 57 lat.

⁶ S o l i m a – Jerozolima, od greckiego przetworzenia nazwy miasta Hierosolyma, tłumaczonego jako „Święta Solyma”.

⁷ l e g a t p a p i e s k i – reprezentant papieża oddelegowany do Kościoła partykularnego, konkretnych zadań lub misji dyplomatycznych.

⁸ w e z g ł o w i e – zagłówek; tutaj: poduszka.

⁹ K i p c z a c y – koczowniczy lud turecki osiadły na terenach dzisiejszego Kazachstanu i Rosji południowej (stepy kipczackie). Najdalej na zachód wysunięty szczep nazywano Połowcami.

¹⁰ H a l i c z a n i e – mieszkańcy księstwa Halicko-Wołyńskiego lub Halicko-Włodzimierskiego (Ruś Halicko-Wołyńska, Królestwo Rusi od 1253), dzielnica powstała po rozpadzie Rusi Kijowskiej.

¹¹ S ł o n i m – miasto (obecnie w obwodzie grodzieńskim na Białorusi). Od 1258 władał nim Mindowe; Giedymin przyłączył je na stałe do Litwy.

¹² s m u g (daw.) – wąski pas łąki albo pola lub lasu; także łąka, zwłaszcza podmokła.

¹³ W o ł k o w y s k – miasto założone przez Mindowego; od końca XIII w. wchodzi w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego.

¹⁴ Chodzi o tzw. świętopietrze, czyli doroczną opłatę na rzecz Stolicy Apostolskiej, płaconą w średniowieczu przez kraje uznające zwierzchnictwo papieża.

¹⁵ T o w t w i ł – Towciwiłł, Towtywiłł – litewski kunigas, książę Połocka; bratanek lub bliski krewny Mindowego.

¹⁶ D a n i e l I R o m a n o w i c z (1201–1264), zwany Halickim, król Rusi 1253–1264.

¹⁷ S e b a s t i a n (zm. ok. 288 w Rzymie), dowódca gwardii cesarskiej, skazany za krytykę okrucieństwa wobec chrześcijan: przywiązany do słupa i zabity strzałami z łuku; święty w Kościele katolickim i prawosławnym.

¹⁸ r z y m s k a b u l l a – papieski dokument wyższej rangi; akt zgody na koronację Mindowego został wydany przez papieża Innocentego IV w dniu 17 lipca 1251.

¹⁹ f l o r e n – złota moneta bita we Florencji od 1252; tutaj w ogólnym znaczeniu: moneta.

²⁰ L a c h y – potoczna nazwa stosowana na określenie Polaków związana z nazwą plemienia Lędzian, często o wydźwięku negatywnym.

²¹ T y b r – rzeka przepływająca przez Rzym; tutaj – określenie Rzymu jako stolicy papiestwa.

²² b e z b r a k u – obojętnie.

²³ A l b i j o n – Albion, starożytna nazwa Anglii.

²⁴ z n a k L a n k a s t r ó w d o m u – Lancasterowie to boczna linia Plantagenetów, na tronie Anglii w l. 1399–1461 i 1470–1471; herbem rodu książęcego była czerwona róża.

²⁵ d o b r z e u w a ż a ć (daw.) – pilnie obserwować.

²⁶ k s i ę ż y c M o g o ł ó w – właśc. półksiężyc Mongołów, zachodnia część imperium mongolskiego podległa islamizacji dopiero pod koniec XIII w.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij