Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Dzieła zebrane. VIII Dramaty - ebook

Format:
EPUB
Data wydania:
5 marca 2026
6190 pkt
punktów Virtualo

Dzieła zebrane. VIII Dramaty - ebook

W kolejnym tomie dramatów, który ukazuje się nowej edycji Dzieł zebranych Juliusza Słowackiego pod redakcją Marka Troszyńskiego, znajdą się Balladyna, Mazepa i Lila Weneda.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna polska
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8442-039-3
Rozmiar pliku: 1,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

BALLADYNA

Tragedia w 5 aktach

Kochany poeto ruin!¹

List dedykacyjny

Pozwól, że pisząc do ciebie, zacznę od apologu², który mi opowiedziano nad Salaminy zatoką³.

Stary i ślepy harfiarz z wyspy Scio⁴ przyszedł nad brzegi Morza Egejskiego, a usłyszawszy z wielkim hukiem łamiące się fale, myślał, że szum ów pochodził od zgiełku ludzi, którzy się zbiegli pieśni rycerskich posłuchać. – Oparł się więc na harfie i śpiewał pustemu morza brzegowi; a kiedy skończył, zadziwił się, że żadnego ludzkiego głosu, żadnego westchnienia, żadnego pieśń nie zyskała oklasku. Rzucił więc harfę precz daleko od siebie, a te fale, które śpiewak mniemał tłumem ludzkim, odniosły złote pieśni narzędzie i położyły mu je przy stopach. I odszedł od harfy swojej smutny Greczyn⁵, nie wiedząc, że najpiękniejszy rapsod⁶ nie w sercach ludzi, ale w głębi fal Egejskiego Morza utonął.

Kochany Irydionie!⁷ ta powiastka o falach i harfiarzu zastąpi wszelką do _Balladyny_ przemowę. Wychodzi na świat _Balladyna_ z ariostycznym⁸ uśmiechem na twarzy, obdarzona wnętrzną siłą urągania się z tłumu ludzkiego, z porządku i z ładu, jakim się wszystko dzieje na świecie, z nieprzewidzianych owoców, które wydają drzewa ręką ludzi szczepione. Niech naprawiacz wszelkiego bezprawia Kirkor pada ofiarą swoich czystych zamiarów; niech Grabiec miłuje kuchnią Kirkora; niechaj powietrzna Goplana kocha się w rumianym chłopie, a sentymentalny Filon szuka umyślnie męczarni miłośnych i umarłej kochanki; niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy: a jeżeli to wszystko ma wnętrzną siłę żywota, jeżeli stworzyło się w głowie poety podług praw Boskich, jeżeli natchnienie nie było gorączką, ale skutkiem tej dziwnej władzy, która szepce do ucha nigdy wprzód niesłyszane wyrazy, a oczom pokazuje nigdy, we śnie nawet niewidziane istoty; jeżeli instynkt poetyczny był lepszym od rozsądku, który nieraz tę lub ową rzecz potępił: to Balladyna wbrew rozwadze i historii zostanie królową polską, a piorun, który spadł na jej chwilowe panowanie, błyśnie i roztworzy mgłę dziejów przeszłości.

Uśmiechnij się teraz, Irydionie, bo oto naśladując francuskich poetów⁹, powiem ci, że _Balladyna_ jest tylko epizodem wielkiego poematu, w rodzaju Ariosta¹⁰, który ma się uwiązać z sześciu tragedii, czyli kronik dramatycznych. Cienie już różne ludzi niebyłych wyszły ze mgły przedstworzenia i otaczają mnie ciżbą gwarzącą: potrzeba tylko, aby się zebrały w oddzielne tłumy, ażeby czyny ich ułożyły się w postacie piramidalne wypadków, a jedną po drugiej garstkę na świat wypychać będę; i sprawdzą się może sny mego dzieciństwa. Bo ileż to razy, patrząc na stary zamek¹¹ koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy; że odbuduję upadłe sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne Sofoklesowskie¹² n i e s t e t y! A za to imię moje słyszane będzie w szumie płynącego pod górą potoku, a jakaś niby tęcza z myśli moich unosić się będzie nad ruinami zamku. – O! nie mów mi, że z dzwonków polnych większa ozdoba ruinom niż z tego wieńca myśli, w który je ubierze poeta – bo choć róże rosnące na ruinach pałacu Nerona¹³ rozwidniły nam pięknie te gruzy, to jednak jaśniej mi je oświecił ów duch Irydiona, któregoś ty pod krzyżem w Koloseum¹⁴ położył i nakrył złotymi skrzydłami anioła.

Tak więc kiedy ty dawne posągowe Rzymian postacie napełniasz wulkaniczną duszą wieku naszego; ja z Polski dawnej tworzę fantastyczną legendę, z ciszy wiekowej wydobywam chóry prorockie – i na spotkanie twojej czarnej, piorunowej, dantejskiej¹⁵ chmury, prowadzę lekkie, tęczowe i ariostyczne obłoki, pewny, że spotkanie się nasze w wyższej krainie nie będzie walką, ale tylko grą kolorów i cieni, z tym smutnym dla mnie końcem, że twoja chmura większym wichrem gnana i pełniejsza piorunowego ognia, moje wietrzne i różnobarwne obłoki roztrąci i pochłonie.

Doniosły mi sylfy¹⁶, żeś powędrował teraz odwiedzić Etnę¹⁷ czerwoną: posłałem natychmiast Skierkę, aby ci na drodze wszystkie pootwierał kwiaty i wszystkie gwiazdy nad tobą zapalił; za to przez wdzięczność, stanąwszy na szczycie wulkanu, spojrzyj na mórz rozległe błękity i pomyśl, że niedawnymi czasy przez te zwierciadła wędrował okręt mój jak łabędź żaglami nakryty. Powiedz, czy nie dojrzysz jakiego rysu na fali, jakiego śladu po zniknionym okręcie? Księża wtenczas śpiewali hymn do Najświętszej Panny, a ja stałem z wlepionymi w ogień Etny oczyma, smutny, że mnie fala znów tylko do Europy odnosiła. Słuchaj w ciszy powietrznej, czy echo tego hymnu, który mi serce uciszał, nie drga dotąd w kryształowej atmosferze? Szukaj mojego śladu w powietrzu i na fali, a jeśli o mnie na fali i w powietrzu nie słychać, to znajdź mnie w sercu twoim i niech ja będę jeszcze z tobą przez jedną godzinę. Wszak darem to jest Boga, że my umiemy myślą latać do siebie w odwiedziny.

Rozpisałem się długo, a zamierzyłem był tylko napisać:

AUTOROWI «IRYDIONA»

NA PAMIĄTKĘ

«BALLADYNĘ»

POŚWIĘCA

JULIUSZ SŁOWACKI

Paryż, d. 9 lipca 1839 r.Balladyna

OSOBY:

P U S T E L N I K, Popiel III wygnany

K I R K O R, pan zamku

M A T K A W D O W A

F I L O N, pasterz

G R A B I E C, syn zakrystiana

F O N K O S T R Y N, naczelnik straży w zamku Kirkora

G R A L O N, rycerz Kirkora

K A N C L E R Z

W A W E L, dziejopis

P A Ź

P O S E Ł Z E S T O L I C Y G N E Z N A

O S K A R Ż Y C I E L S Ą D O W Y

L E K A R Z K O R O N N Y

Pany – rycerze – służba zamkowa – wieśniacy – dzieci.

OSOBY FANTASTYCZNE:

G O P L A N A, nimfa, królowa Gopła

C H O C H L I K

S K I E R K A

_Za czasów bajecznych, koło jeziora Gopła_.

Akt I

Scena I

Las blisko jeziora Gopła – chata P u s t e l n i k a ustrojona kwiatami i bluszczem.

K i r k o r wchodzi w karaceńskiej¹ zbroi – bogato ubrany, z orlimi skrzydłami²…

KIRKOR

sam

Rady zasięgnąć warto u człowieka,

Który się kryje w tej zaciszy leśnej;

Pobożny starzec – ma jednak w rozumie

Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz

5 O zamkach, królach, o królewskich dworach,

To jak szalony od rozumu błądzi,

Miota przekleństwa, pieni się, narzeka;

Musiał od królów doznać wiele złego,

I zowąd został przyjacielem gminu.

stuka do celi

10 Puk! puk! puk!

GŁOS Z CELI

Kto tam?

KIRKOR

Kirkor.

PUSTELNIK

wychodząc z celi

Witaj synu…

Czego chcesz?

KIRKOR

Rady.

PUSTELNIK

Zostań pustelnikiem.

KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem,

Może bym w smutne schronił się dąbrowy;

Ale ja młody, pan czterowieżowy,

15 Przemyślam dzisiaj, jak by się ożenić…

Poradź mi, starcze?

PUSTELNIK

Lat dwadzieścia z górą,

Jak żyję w puszczy…

KIRKOR

Cóż stąd?

PUSTELNIK

Więc ocenić

Ludzi nie mogę – ani wskazać, którą

Weźmiesz dziewicę.

KIRKOR

Te, co rozkwitały

20 Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie,

Są dziś pannami… czerwony li biały

Pączek na róży, taka będzie róża…

Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię,

Białą jak w ręku anielskiego stróża

25 Kwiat lilijowy – niech jej słowik śpiewny

Zazdrości głosu, a synogarlica

Wiernością zrówna… gdzie taka dziewica,

Wskaż mi, o starcze? Mówią, że królewny

Słyną wdziękami?

PUSTELNIK

Nieba! to ród węża,

30 Żona zbrodniami podobna do męża,

Córki do ojca, a do matek syny;

Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny.

O bogdaj piorun!…

KIRKOR

Nie przeklinaj.

PUSTELNIK

Młody,

Przeklinaj ze mną – oni klątwy warci.

35 Bogdaj doznali, co pomór i głody!

Bogdaj piorunem na poły pożarci,

Padając w ziemi paszczę rozdziawioną,

Proch mieli płaszczem, a węża koroną.

Bogdaj! – Klnąc zbójcę, potargałem siły,

40 Wściekłem się jako brytan³ uwiązany.

Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany,

Stutysiącznemu narodowi miły,

Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany;

Muszę przeklinać. Miałem dziatek troje,

45 Nocą do komnat weszli brata zboje,

Różyczki moje trzy z łodygi ścięto!

Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto!

Aniołki moje!… wszystkie moje dzieci!

KIRKOR

Któż jesteś, starcze?

PUSTELNIK

Ja… król Popiel trzeci⁴…

KIRKOR

schyla kolano

50 Królu mój!

PUSTELNIK

Któż mię z żebraki rozezna?…

KIRKOR

Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna

Mścić się za ciebie…

PUSTELNIK

Młodzieńcze, rozwagi!

KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi⁵

Kala tę ziemię i prędzej się szerzy;

55 Popiel, skalany dzieci krwią niewinną,

Niegodny rządzić tłumowi rycerzy.

Niech więc się stanie, co się stać powinno,

Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.

PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi

60 Z nieba zleciałeś?

KIRKOR

Na barkach orlicy

Para tych białych skrzydeł wyrastała;

Gdy na rycerskiej są naramiennicy,

Będzieszli rycerz mniej niż owa biała

Ptaszyna ludziom użyteczny? Ma-li

65 Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony

Orła piórami?

PUSTELNIK

O mężu ze stali!

Ty jesteś z owych, którzy walą trony.

KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem

Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy

70 Pastwi się coraz nowym okrucieństwem…

Zaczerwienione krwią widziałem stawy:

Król żywi karpie ciałem niewolników.

Nieraz wybiera dziesiątego z szyków

I tnąc w kawały, ulubionym rybom

75 Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata

Na dworskie pola i czerwonym skibom

Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata

Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną⁶.

Dotąd żyjącym pod Lecha koroną

80 Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane,

Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane

Pomory, głody sypie Boża ręka.

Ziemia upałem wysuszona pęka;

Wiosenne runa złocą się, nim ziarno

85 Czoła pochyli, a wieśniacy garną

Sierpami próżne tylko włosy żyta.

Ta sama Polska, niegdyś tak obfita,

Staje się co rok szarańczy szpichlerzem;

Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem

90 Z głodami walczy i z widmem zarazy.

PUSTELNIK

Ach jam przeklęty! przeklęty! trzy razy

Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.

KIRKOR

Jako, tyś winien?…

PUSTELNIK

Z rozlicznego cudu

Korona Lecha⁷ sławną niegdyś była,

95 W niej szczęście ludu, w niej krainy siła

Cudem zamknięta… oto ja, wygnany,

Lud pozbawiłem tej korony.

KIRKOR

Starcze?…

PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany⁸

Fałszywa… moja pod spróchniałe karcze⁹

100 Lasu wkopana… miałem ją do grobu

Ponieść za sobą.

KIRKOR

Skądże tej koronie

Cudowna władza?

PUSTELNIK

Ku ojczystej stronie

Wracali niegdyś od Betleem żłobu,

Święci królowie¹⁰ – dwóch Magów i Scyta¹¹.

105 Ów król północy zaszedł w nasze żyta,

Zabłądził w zbożu jak w lesie – bo zboże

Rosło wysokie jak las w kraju Lecha;

Więc zabłądziwszy rzekł: «Wyprowadź, Boże!»

A oto przed nim odkrywa się strzecha

110 Królewskiej chaty – bo Lech mieszkał w chacie.

Wszedł do niej Scyta i rzekł: «Królu! bracie!

Idę z Betleem, a gwiazda błękitna

Twoich bławatków ciągle szła przede mną,

Aż tu zawiodła». – Lech rzekł: «Zostań ze mną.

115 Kraina moja szczęśliwa i bitna,

Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą

Dzielę na poły». – Scyta rzekł: «Zostanę,

Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane¹²,

Rozgraniczają się krwią i żałobą

120 Dzieci i matek». Więc razem zostali;

Ale to długa powieść…

KIRKOR

Mów! mów dalej!

PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze,

Z Lechem się mieniał Scyta na obrączki¹³;

A pokochawszy mocniej sercem, w darze

125 Dał mu koronę… stąd nasza korona.

Zbawiciel niegdyś, wyciągając rączki,

Szedł do niej z matki zadumanej łona;

I ku rubinom podawał się cały

Jako różyczka z liści wychylona,

130 I wołał: caca! i na brylant biały,

Różanych ustek perełkami świecił.

KIRKOR

O! biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił,

By cię na krzyżu ćwiekami przybito?

Czemuż nie było mnie tam na Golgocie¹⁴,

135 Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą,

Zbawiłbym Zbawcę – lub wyrąbał krocie

Zbójców na zemstę umarłemu.

PUSTELNIK

Synu!

Bóg weźmie twoją pochopność do czynu,

Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy.

140 Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy

Świętą koronę…

KIRKOR

Wróci ona! wróci!

Przysięgam tobie… Lecz…

PUSTELNIK

Co chcesz powiadać?

KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci,

Szukając zemsty – chcę – chciałbym cię badać,

145 Na jakim pieńku zaszczepić rodowe

Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe

Plemię rycerzy tronu twego strzegło?

Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe

Z żony imieniem?

PUSTELNIK

Tylu ludzi biegło

150 Z pierścionkiem ślubnym za marą wielkości,

A prawie wszyscy wzięli kość niezgody

Zamiast straconej z żebra swego kości.

Postąp inaczej – ty szlachetny, młody;

Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże

155 Pod jaką belką gniazdo ulepiła;

Gdzie okienkami błysną dziewic twarze,

A dach słomiany, tam jest twoja miła.

Ani się wahaj, weź pannę ubogą,

Żeń się z prostotą i niechaj ci błogo

160 I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną…

KIRKOR

Tak radzisz, starcze?

PUSTELNIK

Idź, synu, na pewno

Do biednej chaty – niechaj żona karna,

Miła, niewinna…

KIRKOR

Jaskółeczko czarna!

Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?…

PUSTELNIK

165 Słuchaj mię, synu…

KIRKOR

Starcze, dobrze radzisz…

Prowadź, jaskółko!

odchodzi Kirkor

PUSTELNIK

sam

O! ci młodzi ludzie

Odchodzą od nas i wołają głośno:

Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce,

Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi,

170 A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali;

Możeśmy tylko szukać nie umieli…

Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi…

chce wchodzić do celi – i zatrzymuje się na progu

Wchodzi Filon, pasterz, zamyślony – fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany.

FILON

z egzaltacją

O! złote słońce! drzewa ukochane!

O! ty strumieniu, który po kamykach

175 Z płaczącym szumem toczysz fale śklane!

Rozmiłowane w jęczących słowikach

Róże wiosenne! Z wami Filon skona!

Bo Filon marzył los Endymijona¹⁵,

Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca

180 Biała bogini¹⁶, różami wieńczona,

Z niebios błękitnych przypłynie i drżąca

Czoło pochyli, a koralowemi

Ustami usta moje rozpłomieni.

Ach! tak marzyłem! Ale na tej ziemi

185 Nie ma Dyjanny¹⁷. Samotny uwiędnę,

Jako fijołek – albo kwiat jesieni.

PUSTELNIK

Co znaczą owe narzekania zrzędne?

Młody szaleńcze, gdzie zimny rozsądek?

Wywracasz świata Boskiego porządek,

190 A że ty chciwy Akteona¹⁸ wanien,

Czekasz na ziemi anielskiego bóstwa:

Dlatego tyle zestarzałych panien

Dotąd się mężów swych nie doczekały;

Szukaj kochanki na ziemi.

FILON

Świat cały

195 Na próżno zbiegłem, przeglądając mnóstwa

Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy

Śledził spod złotej kapeluszów słomy

Żniwiarek twarze, podobne czerwienią

Makom zbożowym. Nieraz poglądałem

200 Na białe płótna, łąk jasną zielenią

Słońcu podane; rojąc serca szałem,

Że z bieli płócien jako z morskiej piany

Alabastrowa miłości bogini

Wyjdzie na słońce. Ach! tak obłąkany,

205 Żyłem na świecie jako na pustyni;

Nienasycony, dumający, rzewny.

Byłem na dworach, widziałem królewny

Podobne gwiaździe Wenus¹⁹, co wynika

Wieczorem z nieba różowego zorzą,

210 Zaczerwieniona, ale bez promyka.

Serca nie mają, a sercem się drożą

Więcej niż koron brylantami.

PUSTELNIK

Głupcze!

Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze!

Ty, co na dworach szukałeś kochanki:

215 Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny,

Studniom niezdatny jak stłuczone dzbanki,

Światowi jako słońca blask jesienny

Bezużyteczny. Skoro na tron wrócę,

Zamknę cię w szpital szalonych lub rzucę

220 Na bakalarską²⁰ ławę między dzieci.

FILON

Mój dobry ojcze! niechaj ci Bóg świeci!

Musisz być chory, gadasz nieprzytomnie.

PUSTELNIK

Wszyscy szaleńcy zlatują się do mnie,

A wszyscy marzą o królewskich dworach,

225 Myślą o królach, a kryją się w borach,

I jęczą, jęczą jak oślepłe sowy.

FILON

Wsadź, starcze, głowę w strumień kryształowy,

Może ochłonie.

PUSTELNIK

Woda nie obmyje

Na moim czole czerwonego pasu.

230 Widzisz! czy widzisz, jak korona ryje?

Dwudziestoletnie życie w głębi lasu

Nie zagoiło rany. Pas na czole,

A drugi taki pas mi serce płata;

Ten od korony,

pokazując na serce

ten od mieczów kata.

235 O! moje dzieci! o! sieroctwa bole!

O! moja przeszłość!

FILON

Nudzi mię ten stary,

W głowie ma jakieś bezcielesne mary;

Pewnie oszalał samotnością, postem.

PUSTELNIK

Cierpienie myśli jest kolącym ostem,

240 Lecz rzeczywistość… O! ta jak żelazo

Rani, zabija…

FILON

O tym inną razą

Mówić będziemy, a przekonam ciebie,

Że smutek serca…

PUSTELNIK

Niechaj cię pogrzebie,

Mdława istoto. N i c niech n i c zabije;

245 A twój grobowiec zamknie n i c.

FILON

O luba!

Nieznaleziony twój obraz

pokazując na serce

tu żyje!

Nieznalezienie gorsze niźli zguba;

Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą!

Idę do lasu, gdzie będę sam… z tobą…

250 Błogosławiony wyobraźni cudzie,

Ty mnie ocalasz!

odchodzi w las

PUSTELNIK

Jak szaleją ludzie!

wchodzi do celi

Scena II

Inna część lasu – widać jezioro Gopło.

Skierka i Chochlik wchodzą.

SKIERKA

Gdzie jest Goplana, nasza królowa?

CHOCHLIK

Śpi jeszcze w Gople.

SKIERKA

I woń sosnowa,

I woń wiosenna nie obudziła

255 Królowej naszej? Woń taka miła!

Czyliż nie słyszy, jak skrzydełkami

Czarne jaskółki biją w jezioro

Tak, że się całe zwierciadło plami

W tysiące krążków.

CHOCHLIK

Zanadto skoro

260 Zbudzi się jędza i będzie

Do pracy nas zaprzęgać. To w puste żołędzie

Wkładać jaja motylic²¹ – to pomagać mrówkom

Budującym stolice i drogi umiatać

Do mrównika wiodące… to majowym krówkom²²

265 Rozwiązywać pancerze, aby mogły latać,

To zwiedzać pszczelne ule i z otwartej księgi

Czytać prawa ulowe lub rotę przysięgi

Na wierność matce pszczelnej od zrodzonej pszczółki;

To na trzcinę jeziora zwoływać jaskółki,

270 I uczyć budownictwa pierworoczne matki.

Już zamykać stawiane na ptaszęta klatki,

Nim jaki biedny ptaszek uwięźnie w zapadni,

Na przekór ptasznikowi²³; już to pani sroce

Ciągle trąbić do ucha naukę: nie kradnij;

275 Albo wróblowi wmawiać, że pięknie świegoce,

Aby ciągle świegotał nad wieśniaczą chatą…

Pracuj jak koń pogański, pracuj całe lato,

A zimą śpij u chłopa za brudnym przypieckiem,

Między garnkami, babą szczerbatą i dzieckiem.

SKIERKA

280 Bo też ty jesteś leniwy, Chochliku!

patrzy na jezioro

Ach patrz! na słońca promyku

Wytryska z wody Goplana;

Jak powiewny liść ajeru²⁴,

Lekko wiatrem kołysana;

285 Jak łabędź, kiedy rozwinie

Uśnieżony żagiel steru,

Kołysze się – waha – płynie.

I patrz! patrz! lekka i gibka

Skoczyła z wody jak rybka,

290 Na nezabudek²⁵ warkoczu

Wiesza się za białe rączki,

A stopą po fal przezroczu

Brylantowe iskry skrzesza.

Ach czarowna! któż odgadnie,

295 Czy się trzyma z fal obrączki?

Czy się na powietrzu kładnie?

Czy dłonią na kwiatach się wiesza?

CHOCHLIK

Ona ma wianek na głowie…

Czy to kwiaty? czy sitowie?

SKIERKA

300 O nie… to na włosach wróżki,

Uśpione leżą jaskółki.

Tak powiązane za nóżki

Kiedyś, w jesienny poranek,

Upadły na dno rzeczułki:

305 Rzeczułka rzuciła wianek,

Wianek czarny jak hebany²⁶

Na złote włosy Goplany.

CHOCHLIK

Radzę ci, uciekajmy, mój Skierko kochany,

Wiedźma gotowa zaraz nową pracę zadać.

310 Albo obracać młyny, skąd woda uciekła

Biednemu młynarzowi, lub każe spowiadać

Leniwego szerszenia, nim pójdzie do piekła

Za kradzież słodkich miodów… lub malować pawie.

SKIERKA

Więc uciekaj… ja się bawię…

315 Promienie słońca przenikły

Jaskółeczek mokre piórka…

Ożyły – pierszchły – i znikły

Jak spłoszonych wróbli chmurka.

Królowa nasza bez ducha,

320 Zadziwiona stoi, słucha;

Nie śmie wiązać i zaplatać

Kos rozwianych, nie wie, czemu

Wianeczkowi uwiędłemu

Przyszło ożyć? skąd mu latać?

325 Goplano! Goplano! Goplano!

Wchodzi Goplana.

GOPLANA

Narwij mi róż, Chochliku! Poleciał mój wianek.

CHOCHLIK

Już się zaczyna praca.

Chochlik odchodzi, mrucząc

GOPLANA

Czy to jeszcze rano?

SKIERKA

Pierwsza wiosny godzina.

GOPLANA

Ach! gdzież mój kochanek?

SKIERKA

Co mi rozkażesz, królowo?

330 Zadaj piękną jaką pracę.

Winąć²⁷ tęczę kolorową

Albo budować pałace,

Powojami wiązać dachy,

I opierać kwiatów gmachy

335 Na kolumnach malw i dzwonów

Lazurowych.

GOPLANA

zamyślona

Nie!

SKIERKA

Chcesz tronów

Z wypłakanych nieba chmurek?

Czy ci przynieść pereł sznurek,

Z owych pereł, które dają

340 Lep na ptaszki²⁸; ale mają

Takie blaski, takie wody,

Jak kałakuckie jagody²⁹.

Chcesz? lecę na trzęsawice³⁰,

Dojrzę – dogonię – pochwycę –

345 Błędnego moczar ognika³¹;

I zaraz w lilijkę białą

Oprawię jak do świecznika,

I nakryję białym dzwonkiem,

By ci świecił… Czy to mało?

350 Rozkaż, pani! Co pod słonkiem,

Co na ziemi, wszystko zniosę:

Drzewa, kwiaty, światło, rosę.

Co nad ziemią, w ziemi łonie,

Dźwięki, echa, barwy, wonie,

355 Wszystko, o czym kiedy śniły

Myśli twoje, w jezior burzy

Kołysane.

GOPLANA

Skierko miły,

Ja się kocham.

SKIERKA

W czym? czy w róży

Bezcierniowej? czy w kalinie?

360 W czterolistnej koniczynie?

Może w kwiatku «niech Bóg świeci»³²,

Który posadzi macocha

Na grobie mężowskich dzieci?

Może w Magdaleny nitce³³,

365 Co bez wiatru leci płocha?

Może w białej margieritce³⁴,

Co piątym listkiem: «nie kocha»

Zabiła młodą pasterkę?

W czym się kochasz? poszlij Skierkę!

370 A przyniesie ci kochanka,

I wplecie do twego wianka,

I będziesz go wiecznie miała,

Pieściła i całowała

Do przyszłej wiosny poranka,

375 Do drugiego kwiatów wieku.

GOPLANA

Ach! ja się kocham, kocham się w człowieku.

SKIERKA

To ludzkie czary.

GOPLANA

Tej zimy, gdym usnęła

Na skrysztalonym łożu, światło mię jakieś

Z głuchego snu gwałtownie ocuciło.

380 Otwieram oczy – patrzę… płomień czerwony

Jako pożaru łuna bije przez lody,

I słychać głuchy huk. Rybacy to rąbali

Przełomkę³⁵ biednym rybakom zdradliwą… Nagle

Okropny krzyk – w przełomkę człowiek pada.

385 Na moje upadł łoże; a czy to światło

Podobne barwie róż, które świeciło

W moim pałacu szklistym? czy też prawdziwe

Róże na jego licach śmiercią mdlejące;

Ale się piękny wydał – ach! piękny tak, że chciałam

390 Zatrzymać go na wieki w zimnych pałacach,

I nie rozwiązać z wieńca ramion, i przykuć

Łańcuchem pocałunków. Wtem zaczął konać…

Musiałam wtenczas, ach! musiałam go wypuścić!

Gdybym przynajmniej mogła była go wynieść

395 Z wody na rękach moich, usta z ustami

Spoić i życie wlać w ostygłe jego piersi:

Ale ty wiesz, co to za męka dla nas,

Kiedy, podobne kwiatom, musimy składać

Rumieniec nasz i piękne barwy wiosny,

400 I do kamieni białych podobne leżyć

W głębiach jeziora. Taką ja wtenczas byłam.

Musiałam leżyć na dnie, ani się płocho

Na światło dnia wyrywać. Na pół martwego

Wyniosłam drżącą ręką i przez otwory

405 W lodzie wybite rzucam: sama boleśnie

Wracam na puste łoże, na zimne łoże;

A serce moje rozdarł okrzyk rybaków,

Którzy witali wtenczas, gdy ja żegnałam.

Jakżem czekała wiosny, przyszła nareszcie.

410 Z miłością w moim sercu budzę się… kwiaty

To nic przy jego licach – gwiazdy gasną

Przy jego jasnych oczach… Ach! kocham! kocham!

SKIERKA

Ktoś idzie tutaj lasem.

GOPLANA

To on! to on! mój miły.

Bądź niewidomym, Skierko.

Skierka odchodzi.

Wchodzi na scenę Grabiec – rumiany – w ubiorze wieśniaka.

GRABIEC

Ach, cóż to za panna?

415 Ma twarz, nogi, żołądek – lecz coś niby szklanna.

Co za dziwne stworzenie z mgły i galarety!

Są ludzie, co smak czują do takiej kobiety;

Ja widzę coś rybiego w tej dziwnej osobie.

GOPLANA

Jak się nazywasz, piękny młodzieńcze?

GRABIEC

Nic sobie…

GOPLANA

420 Miły nic sobie!

GRABIEC

Jakżeś głupia, mościa pani –

Nic sobie, to znaczy, że nic nie przygani

Mojej piękności… to jest, żem piękny. A zwę się

Grabiec.

GOPLANA

Cóż cię za anioł obłąkał w tym lesie?

GRABIEC

Proszę, co za ciekawość w tym wywiędłym schabku?

GOPLANA

425 Proszę cię, panie Grabiec!

GRABIEC

Wolno mówić: Grabku!

Panie Grabku!

GOPLANA

Któż jesteś?…

GRABIEC

Aśćki panny sługa…

A pytasz, kto ja jestem?… to historia długa.

W naszym kościółku stały ogromne organy;

Mój tata grał na dudach; pięknie grywał pjany,

430 Ale kiedy na trzeźwo, okropnie rzępolił;

Do tego był balwierzem³⁶ i wieś całą golił,

Golił i grał na dudach³⁷, bo golił w sobotę,

Na dudach grał w niedzielę; a miał taką cnotę,

Że nie pił, kiedy golił, a pił, kiedy grywał.

435 I wszystko szło jak z płatka. Wtem kogut zaśpiewał,

I mój ojciec małżeństwem z żoną los zespolił.

Panna młoda wąs miała, ojciec wąs ogolił

I wszystko szło jak z płatka. Lecz tu nowe cuda!

Żona grała na dudach, a tatuś był duda;

440 Grała więc po tatusiu i dopóty grała,

Aż go na cmentarzyku wiejskim pogrzebała.

Ja zaś, pośmiertne dzieło pana organisty,

Jestem, jak mówią, ojca wizerunek czysty,

Bo lubię stary miodek i kocham gorzonnę³⁸,

445 I uciekam od matki…

GOPLANA

Słowa jego wonne

Przynosi wiatr wiosenny do mojego ucha…

O luby! ja cię kocham…

GRABIEC

Cóż to za dziewucha?

Obcesowo zaczyna. Wprawdzie to nie dziwy.

Ilekroć przez wieś idę, to serca jak śliwy

450 Lecą pod moje nogi… wołają dziewczęta:

Panie Grabku! Grabiątko, niech Grabiec pamięta,

Że jutro grabim siano – pomóż, Grabku, grabić.

A to znaczy, że za mnie dałyby się zabić,

I to, że się na sienie dadzą pocałować.

GOPLANA

455 Czy mię kochasz, mój miły…?

GRABIEC

Ha?… trzeba skosztować…

Na przykład… daj całusa…

GOPLANA

Stój!… pocałowanie

To ślub dla czystych dziewic. Na dziewiczym wianie

Za każdym pocałunkiem jeden listek spada.

Nieraz dziewica czysta i smutkami blada

460 Dlatego, że spadł jeden liść u serca kwiatu,

Nie śmie kochać i daje pożegnanie światu.

I do mogiły idzie nigdy nie kochana.

GRABIEC

Coś waćpanna jak mniszka.

GOPLANA

Raz pocałowana

Będę twoją na wieki – i ty mój na wieki…

GRABIEC

465 Ha, pocałunek bliski, a ten m ó j daleki.

całuje

GOPLANA

O mój luby!…

GRABIEC

Dalibóg… pfu!… pocałowałem

Niby w pachnącą różę… pfu… róża jest ciałem,

Ciało jest niby różą… niesmaczno!…

GOPLANA

Mój drogi!

Więc teraz co wieczora na leśne rozłogi³⁹

470 Musisz do mnie przychodzić. Będziemy błądzili,

Kiedy księżyc prześwieca, kiedy słowik kwili,

Nad falą szklistych jezior, pod wielkim modrzewiem

Będziemy razem marzyć przy księżycu…

GRABIEC

do siebie

Nie wiem,

Co odpowiedzieć babie…

GOPLANA

Ty smutny? ty niemy?

475 O! my z tobą będziemy szczęśliwi!

GRABIEC

Będziemy,

Lecz nie wieczorem – i nie przy jeziorze…

GOPLANA

Czemu?

GRABIEC

Bo ja nie lubię wody jak wściekły.

GOPLANA

Mojemu

Kochankowi rwać będę poziomki, maliny.

GRABIEC

Lecz ja nie lubię malin… a kiedy dziewczyny

480 Niosą dzbanek na głowie, nieraz zrzucam dzbanek,

Ale to nie dla malin.

GOPLANA

Lecz ty mój kochanek…

Ty musisz lubić kwiaty… Więc przyjdź co wieczora.

GRABIEC

A to już tego nadto!… co za nudna zmora!

Nie przyjdę w żaden wieczór…

GOPLANA

Dlaczego?

GRABIEC

Za borem

485 Pewna dziewczyna czeka na Grabka wieczorem.

GOPLANA

Dziewczyna?

GRABIEC

Tak… dziewczyna…

GOPLANA

Czy piękna dziewczyna?

GRABIEC

Ha?… co pannie do tego?… zwie się Balladyna…

GOPLANA

Siostra Aliny?… córka wdowy?… ale ona,

Złe ma serce…

GRABIEC

Waćpanna, widzę, coś szalona…

490 Nie wierzę w babskie dziwy, sądy i przestróżki.

Wszystkie dziewczęta, które mają małe nóżki,

To mają piękne usta i serca – a właśnie

Ona piękną ma nóżkę…

GOPLANA

zapalając się

Niech słońce zagaśnie

Jeśli mi ciebie kto wydrze, kochanku.

495 Ty jesteś moim! moim! moim wiecznie!

Choćbyś miał księżyc za ślubny pierścionek,

Choćbyś miał księżyc, to ja go rozłamię,

Zagaszę księżyc, który cię prowadzi

Do pocałunków, do kochanki domu.

500 Ach bądź mi wiernym! błagam cię! zaklinam!

Na twoje własne szczęście. Ach! zaklinam!

Bo zginiesz, luby… nie… razem zginiemy,

Ale ty zginiesz także, gdy ja zginę…

Więc nie chcę zginąć, abyś ty nie zginął.

505 Przynajmniej dzisiaj nie chodź tam wieczorem,

Przynajmniej dzisiaj nie chodź tam… ja każę…

GRABIEC

A któż ty jesteś, co każesz?

GOPLANA

Królowa!

Królowa fali Goplana.

GRABIEC

Ej!… w nogi!

Jezus Maryja! a tom popadł w biedę,

510 Szatana żona chce być moją żoną.

Grabiec ucieka

GOPLANA

sama

Niech słońce gaśnie! niechaj gwiazdy toną

W bezdrożne niebo! niechaj róże więdną!

Co mi po słońcu, po gwiazdach, po kwiatach,

Wolę je stracić niż kochanka stracić.

515 Co mam potęgi, co nadprzyrodzonej

Siły nad światem, to obrócę na to,

Aby to serce podbić i mieć moim…

Skierko! Chochliku!…

SKIERKA

przybiega

Czy słyszałeś, Skierko,

Moją rozmowę z kochankiem? aniołem?

SKIERKA

520 Nie karz… ciekawość… szczera moja skrucha,

Biały powoju kwiatek uszczyknąłem

I końcem różka włożywszy do ucha

Słyszałem… przez kwiat…

GOPLANA

Gdzie Chochlik?

SKIERKA

Leniwy

Ciągnie się z wiankiem…

Wchodzi Chochlik z wiankiem.

GOPLANA

A wstydź się, Chochliku!

525 Patrz, coś ty narwał chwastu i pokrzywy,

Brzydkich piołunów, koniczyn, trawniku.

SKIERKA

Pozwól mi, pani, niech ja go wysiekę

Za taki wianek…

CHOCHLIK

Ej!… ja cię urzekę…

GOPLANA

Słuchajcie mię cicho, diabliki…

530 Oto, Chochło, polecisz za moim kochankiem;

Idź przy nim, przed nim, za nim, jak skoczne ogniki,

I błąkaj po murawach, tak by przed porankiem

Nie trafił do mieszkania – ani do tej chaty,

Gdzie mieszkają dwie piękne dziewczęta – dwa kwiaty,

535 Córki wdowy… Rozumiesz… a o wschodzie słońca

Tu miłego przyprowadź.

CHOCHLIK

Będę go bez końca

Błąkał i sadzał w błocie… cha! cha! cha! cha! cha! cha!

odchodzi Chochlik

GOPLANA

A ty, mój Skierko, leć na mały mostek,

Gdzie jest mogiła samobójcy stracha.

540 Ukryj się w łozy zarostek⁴⁰.

Za godzinę przez ten mostek

Będzie jechał pan bogaty,

Ustrojony w złote szaty,

Jak do ślubu – bez oręży,

545 I kareta złotem błyska,

I pięć rumaków w zaprzęży;

Cztery karych i klacz biała

Przodem lecąc iskry ciska.

A na mostku wypróchniała

550 Leży belka drżąca, śliska.

Czy rozumiesz?

SKIERKA

Wywrócić?

GOPLANA

skłaniając głowę

Lecz nie szkodzić żywym,

Ani ludziom, ni koniom.

SKIERKA

A potym?

GOPLANA

Tego pana w płaszczu złotym,

Hymnem wiatru czułym, tkliwym,

555 Zaprowadzić aż do chaty,

Gdzie mieszka uboga wdowa,

I dwie młode córki chowa.

Uczyń tak, by pan bogaty

Wziął tam żonę i we dwoje

560 Odjechał złotą karetą.

Luby Skierko! dziecię moje!

SKIERKA

Dziewczyna będzie kobietą,

Nim dwa razy słońce zaśnie,

Nim dwa razy księżyc zgaśnie.

odlatuje

GOPLANA

sama

565 Więc rozesłałam sylfy; niechaj pracują

Na moje szczęście. Teraz nie idzie o to,

Aby wojskami kwiatów zdobywać niwy;

Nie kwiatów strzec mi teraz, nie tęcze winąć,

Ani słowiki uczyć piosenek, ani

570 Budzić jaskółki wodne… kocham!… ginę!…

A jeśli on mię kochać nie będzie? cała

W mgłę się rozpłynę białą, i spadnę łzami

Na jaki polny kwiat, i z nim uwiędnę.

rozpływa się w powietrzu

Scena III

Chata Wdowy.

Wdowa i córki jej Balladyna i Alina wchodzą z sierpami.

WDOWA

Zakończony dzień pracy. Moja Balladyno,

575 Twoje rączki od słońca całe się rozpłyną

Jak lodu krysztaliki. Już my jutro rano

Z Alinką na poletku dożniemy ostatka;

A ty, moje dzieciątko, siedź sobie za ścianą…

ALINA

Nie! nie, nie, jutro odpoczywa matka,

580 A my z siostrzycą idziemy na żniwo.

Słoneczko lubi twoją główkę siwą

I leci na nią by natrętna osa

Do białych kwiatków; ani go od włosa

Liściem odpędzić; że też nigdy chmurki

585 Bóg nie nadwieje, aby cię zakryła.

O! biedna matko!

WDOWA

Dobre moje córki,

Z wami to nawet ubożyzna miła,

A kto posieje dla Boga, nie straci.

Zawsze ja myślę, że wam Bóg zapłaci

590 Bogatym mężem… a kto wie? a może

Już o was słychać na królewskim dworze?

A my tu żniemy, aż tu nagle z boru

Jaki królewic – niech i kuchta dworu

Albo koniuszy⁴¹ – zajeżdża karetą…

595 I mówi do mnie: «Podściwa kobieto,

Daj mi za żonę jedną z córek». – «Panie!

Weź Balladynę, piękna jak dziewanna». –

Tobie się także, Alino, dostanie

Rycerz za męża… ale starsza panna

600 Powinna prędzej zostać panną młodą.

W rzeczułkach woda goni się za wodą.

Mój królewicu, żeń się z Balladyną.

BALLADYNA

Gdzie ty mój grzebień podziałaś, Alino,

Co ty tam słuchasz, jak się matce marzy.

ALINA

605 Wiesz, Balladyno, że to jej do twarzy,

Kiedy śni głośno, kiedy się uśmiecha.

WDOWA

do Balladyny

Dobrze ty mówisz! Chata taka licha,

A mnie się marzy Bóg wie nie co… Ale

Bogu się także w wiekuistej chwale

610 Musi coś marzyć… a gdyby też Bogu

Chciało się matce dać złotego zięcia…

BALLADYNA

Ach! słychać jakiś tarkot na rozłogu;

Jedzie gościńcem dwór jakiegoś księcia.

Pięć koni… złota kareta… ach kto to?…

615 Jedzie aleją… Jak to pięknie złoto

Między drzewami błyska… Ach! mój Boże,

Co im się stało?… Śród naszego mostu

Powóz prrr… stanął… i ruszyć nie może…

WDOWA

Pewnie chcą konie napoić…

BALLADYNA

Ot właśnie,

620 Pan poi konie na drodze po prostu…

WDOWA

Ha! jeśli pić chcą…

ALINA

Już słoneczko gaśnie,

Trzeba zapalić sosnowe łuczywo…

BALLADYNA

biegnąc od okna

Ach lampę zaświeć… ach lampę… co żywo…

O! gdzie mój grzebień?

Słychać pukanie do drzwi.

WDOWA

Cóż to? co?… ktoś puka…

625 Otwórz, Bladyno…

BALLADYNA

Niech siostra otworzy…

WDOWA

Prędzej otwórzcie… ktoś do chaty stuka.

ALINA

Ach ja się boję…

WDOWA

Niech wszelki duch Boży

Boga wychwala… ja odemknę chatę…

patrzy przez dziurkę od klucza

O jakie stroje złocisto bogate.

otwiera

630 Czy w imię Boga?…

Kirkor wchodzi.

KIRKOR

Tak, z Boga imieniem.

Proszę wybaczyć, ale nad strumieniem

Mostek pod moim załamał się kołem,

Szukam schronienia…

WDOWA

Proszę poza stołem,

Mój królewicu, siadać – proszę siadać.

635 Chata uboga – raczyłeś powiadać,

Że powóz… O! to nieszczęście! – Dziewczęta!

To moje córki, jasny królewicu –

A to już dawno człowiek nie pamięta

Takich przypadków, chyba przy księżycu

640 Młynarz, co jechał przeszłej wiosny.

BALLADYNA

Matko,

Dosyć – daj panu mówić…

Wchodzi Skierka, niewidzialny dla aktorów.

KIRKOR

Przed tą chatką

Słyszałem dźwięki luteń… czy to córki

Wasze grywają na lutni?

WDOWA

Przepraszam –

Nie… królewicu…

SKIERKA

Z niewidzialnej chmurki

645 Sympatycznymi kwiaty poukraszam

Obie dziewice, bo moja królowa

Nie powiedziała, do której nakłonić

Serce Kirkora… Muzyka echowa

Zacznie hymnami powietrznymi dzwonić;

650 A wieniec kwiatów taką woń rozleje,

Że serce tego człowieka omdleje,

Że jednym sercem dwa serca pokocha.

Wkłada wieńce kwiatów na głowy dziewicom – słychać muzykę.

WDOWA

Może królewic chce odpocząć trocha…

KIRKOR

z zadziwieniem i niespokojnością

Odpocząć, kiedy dźwięki takie cudne

655 Słyszę… Dziewice, wasze są to pieśni?…

Słyszę śpiewanie…

ALINA

Czy się panu nie śni?

Tu w chacie… cicho…

KIRKOR

Ach jakże mi nudne

Wspomnienie zamku pustego!…

SKIERKA

na stronie

Czar działa…

KIRKOR

Z jakich kadzideł ta woń się rozlała?…

660 To spewna wasze wieńce, uroszone

Łzami wieczora, dają takie wonie?

BALLADYNA

Lecz my nie mamy wieńców.

Wchodzi Sługa Kirkora bogato ubrany.

SŁUGA

Naprawione

Koło w powozie…

KIRKOR

Wyprząc z dyszla konie,

Ja tu zostanę…

Sługa odchodzi.

WDOWA

Cóż to za zjawienie?

665 Królewic w chacie! Na jakim on sienie

Spać będzie?… Jemu listki róży cisną…

KIRKOR

do siebie

Prawdę wróżyłeś, pustelniku stary:

Gdzie okienkami dwie różyczki błysną,

Gdzie dach słomiany…

SKIERKA

do siebie

Zakończone czary…

KIRKOR

do Wdowy

670 Słuchajcie, matko! na świat wyjechałem

Szukać ubogiej i cnotliwej żony;

Dalej nie jadę, bo tu napotkałem

Cudowne bóstwa… O! gdybym dwa trony –

Ach, powiem raczej… gdybym miał dwa serca!

675 Lecz zdaje mi się, że dwa serca noszę…

Dwoma sercami o dwie córki proszę;

Ale Bóg jedną tylko wziąść pozwala

I do ślubnego prowadzić kobierca;

Więc trzeba wybrać… Czemuż losu fala

680 Rozbiła serce moje o dwie skały?

Ach czemuż oczy pierwej nie wybrały

I nie powiodły czucia. Dziś nie umiem

Wybrać…

WDOWA

Ja ciebie, panie, nie rozumiem?…

KIRKOR

Proszę o rękę jednej z córek… może

685 Słyszałaś kiedy o hrabi Kirkorze,

Co ma ogromny zamek, cztery wieże,

Złocisty powóz, konie i rycerze

Na swych usługach?… Otóż Kirkor… to ja…

Proszę o jedną z córek…

WDOWA

Córka moja?…

690 Ja dwie mam córki – ale Balladyna…

KIRKOR

Czy starsza?

WDOWA

Tak jest… a młodsza Alina

Także jak anioł…

KIRKOR

do siebie

Jaki wybór trudny.

Starsza jak śniegi – u tej warkocz cudny

Niby listkami brzoza przyodziana;

695 Ta z alabastrów – a ta zaś różana –

Ta ma pod rzęsą węgle – ta fijołki –

Ta jako złote na zorzy aniołki,

A ta zaś jako noc biała nad rankiem.

Więc jednej mężem – drugiej być kochankiem;

700 Więc obie kochać, a jedną zaślubić?

Lecz którą kochać? którą tylko lubić?…

Niech się przynajmniej z ust różanych dowiem,

Która mnie kocha?…

do dziewic

Moje smugłe łanie,

Czy mnie kochacie?

BALLADYNA

Ach! ja ci nie powiem:

705 «Nie»… ale nie śmiem wymówić: «Tak, panie» –

Może ty zgadniesz, choć będę milczała.

Zgadnij, rycerzu.

KIRKOR

do Aliny

A ty, różo biała?

ALINA

rzucając się na łono matki

Kocham…

KIRKOR

Obiedwie kochają.

WDOWA

Zapewne,

Że muszą kochać!… tożby to dopiero,

710 Gdyby nie kochać rycerza, co szczerą

Mógłby za żonę wziąść sobie królewnę,

Piękny i śmiały.

KIRKOR

Któraż z was, dziewice,

Będzie mię więcej kochała po ślubie?

Jak będzie kochać? lubić, co ja lubię?

715 Jak mi rozchmurzać gniewu nawałnice?

BALLADYNA

O panie! jeśli w zamku są czeluście,

Z czeluści ogień bucha, a ty każesz

Wskoczyć – to wskoczę. Jeśli na odpuście

Ksiądz nie rozgrzeszy, to wezmę na siebie

720 Śmiertelne grzechy, którymi się zmażesz.

Jeżeli dzida będzie mierzyć w ciebie,

Stanę przed tobą, i za ciebie zginę…

Czegoż chcesz więcej?…

WDOWA

Weź! weź Balladynę.

Szczera jak złoto.

KIRKOR

do Aliny

A ty, młodsza dziewo,

725 Co mi przyrzekasz?

ALINA

Kochać i być wierną.

KIRKOR

Ach nie wiem, której oddać rękę lewą

Jako szwagierce – a której z pierścionkiem.

O! żebym ujrzał tę gwiazdę przedsterną⁴²,

Co wiodła króle do Dzieciątka żłobu.

730 Serce mam jedno, a ciągnie do obu.

Którą odrzucić? której być małżonkiem?

Obie kochają, więc niesprawiedliwość

Poniesie jedna, jeśli wezmę drugą.

W obojgu jedna prostota i tkliwość,

735 W obojgu miłość jednaką zasługą…

Którą tu wybrać?…

ALINA

Jeśli mnie wybierzesz,

Szlachetny panie, to musisz obiecać,

Że mię do zamku twojego zabierzesz

Z matką i z siostrą… Bo któż będzie matce

740 Gotować garnek? kto ogień rozniecać?

Ona nie może zostać w biednej chatce,

Kiedy ja będę w pałacach mieszkała.

Patrz, ona siwa jak różyczka biała.

O! widzisz, panie… musisz także ze mną

745 I matkę zabrać…

KIRKOR

O! jakąż tajemną

Rozkoszą serce napełnia… o! miła…

WDOWA

Lecz Balladyna to samo mówiła

W sercu i w myśli… Wierzaj mi, rycerzu,

I Balladyna kocha matkę starą.

KIRKOR

750 Jużem był wybrał i znów mi w puklerzu

Dwa serca biją…

BALLADYNA

Byłabym poczwarą,

Niegodną twojej ręki, ale piekła,

Żebym się matki kochanej wyrzekła.

Prócz matki, siostry, wszystko ci poświęcę.

KIRKOR

755 Oślepionego chyba losu ręce

Wskażą mi żonę…

SKIERKA

śpiewa do ucha Wdowy

Matko, w lesie są maliny,

Niechaj idą w las dziewczyny.

Która więcej malin zbierze,

760 Tę za żonę pan wybierze.

WDOWA

Coś matce staruszce

Przyszło do głowy… Mój ty królewicu,

Jeśli pozwolisz twej pokornej służce,

To ci poradzi, piękny krasnolicu.

765 Oto niech rankiem idą w las dziewczyny,

A każda weźmie dzbanek z czarnej gliny;

I niechaj malin szukają po lesie,

A która pierwsza dzban pełny przyniesie

Świeżych malinek, tę weźmiesz za żonę.

KIRKOR

770 Wyborna rada… O! złota prostoto!

Ty mi dasz szczęście niczym nieskłócone,

Dnie rozkoszami przeplatane z cnotą.

Tak, moja matko… niech o słońca wschodzie

W las idą córki z dzbankami na głowie.

775 A my w lipowym usiądziemy chłodzie;

Która powróci pierwsza, ta się zowie

Grabini Kirkor… Sądź sam, wielki Boże.

WDOWA

Królewic znajdziesz w tej chateczce łoże,

Pachnące siano zakryte bielizną.

780 Wierzaj mi, panie, żabki się nie wślizną

Do twego sianka… proszę do alkowy.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij