Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Dookoła świata. Londyn - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
20 marca 2026
2890 pkt
punktów Virtualo

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Dookoła świata. Londyn - ebook

Fenomen literatury dziecięcej w Polsce w nowym wspaniałym wydaniu.

Marzycie o dalekich podróżach i poznawaniu świata?

Deszczowe niebo nad Tamizą, miś Paddington, Harry Potter... i wszystko jasne – Tajny Klub Superdziewczyn dotarł do Londynu! W metropolii na paczkę przyjaciół czekają nie tylko popołudniowa herbatka, Big Ben, pałac Buckingham, London Eye czy Muzeum Historii Naturalnej. Emi, Flora, Franek, Aniela i Faustyna, z pomocą Lucka i Inki Ciekaffskiej, zmierzą się z zagadką tajemniczych listów, które nieoczekiwanie wpadną im w ręce. Gwoździem programu będzie nowa tajna misja prowadząca do strzeżonej przez kruki twierdzy Tower oraz do pełnego sekretów British Museum.

Czy jesteście gotowi na kolejną podróż i niezwykłe tajemnice?

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8449-148-5
Rozmiar pliku: 16 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

LONDYN – stolica Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej – ma fascynującą historię sięgającą tysięcy lat wstecz. Jego początków można szukać w czasach rzymskich, gdy około 43 roku naszej ery założono Londinium, które stało się strategicznym portem nad Tamizą. Przez wieki miasto rozwijało się jako centrum handlu i kultury, chociaż do XIII wieku funkcję stolicy kraju pełnił Winchester.

W XVII stuleciu miasto strawił ogromny pożar i nawiedziła groźna epidemia dżumy, ale nie zahamowało to jego rozwoju. Odradzający się Londyn w XVIII wieku był największym miastem Europy i stawał się światową potęgą. Trudnym momentem okazała się druga wojna światowa, jednak Londyn nie poddał się także tym razem. W latach powojennych miasto coraz bardziej zyskiwało na znaczeniu.

Dzisiaj Londyn to globalne centrum finansowe, kulturalne i technologiczne. Jest jedną z największych metropolii Europy, a w granicach całej aglomeracji mieszka prawie 9,7 miliona osób. Atrakcje takie jak Big Ben, twierdza Tower, London Eye i pałac Buckingham przyciągają miliony turystów.

WYBIERZ SIĘ Z TAJNYM KLUBEM SUPERDZIEWCZYN W MAGICZNĄ PODRÓŻ PO LONDYNIE I ODKRYJ JEGO ATRAKCJE!

PAŁAC BUCKINGHAM

Pałac Buckingham to oficjalna rezydencja rodziny królewskiej. Ten okazały budynek ma własnych strażników w fantazyjnych nakryciach głowy, którzy stoją na warcie tak nieruchomo, że przypominają posągi.

TWIERDZA TOWER

Tower of London to historyczna budowla pełna opowieści o królach, królowych i tajemniczych skarbach. Przez zwodzony most Tower Bridge dotrzesz do miejsca, w którym przechowuje się bezcenną biżuterię i klejnoty koronne.

WESTMINSTER ABBEY

Historyczna katedra, w której odbywają się koronacje, śluby i pochówki monarchów.

MUZEUM HISTORII NATURALNEJ

W Londynie znajduje się co najmniej kilkadziesiąt muzeów. W Muzeum Historii Naturalnej zobaczysz między innymi gigantyczne szkielety dinozaurów i skały z kosmosu. Odwiedziny tam to jak podróż wehikułem czasu.

BRITISH MUSEUM

To jedno z najważniejszych muzeów na świecie, pełne bezcennych eksponatów z różnych epok i kultur, w tym ze starożytnych Egiptu i Grecji.

LONDON EYE

Gigantyczne koło nad Tamizą jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów widokowych na świecie. Można z niego podziwiać panoramę miasta, a nawet zajrzeć do ogrodów królewskich. Tej przejażdżki nigdy nie zapomnisz!

THE TUBE

Londyńskie metro, znane jako The Tube, jest jednym z najstarszych na świecie, bo działa od 1863 roku. To świetny środek transportu dla milionów mieszkańców i turystów.

RZEKA TAMIZA

Tamiza przecina Londyn. Zapewnia malownicze widoki, ale stanowi też ważny element historii handlu i transportu w mieście.

PARKI

W Londynie jest prawie tyle samo drzew co ludzi. Drzewa porastają około 21% powierzchni miasta, a ponad 8 milinów ludzi żyje obok 8 milionów drzew. Londyn słynie z licznych parków. Najsłynniejszy, Hyde Park, jest jednym z największych parków miejskich na świecie.

JĘZYKI

Językiem urzędowym w Londynie, podobnie jak w całym Zjednoczonym Królestwie, jest angielski. W tym mieście mówi się jednak w ponad 300 językach, co czyni je najbardziej zróżnicowanym pod względem językowym miejscem na świecie. Pięć najczęściej używanych języków innych niż angielski to: bengalski, polski, turecki, pendżabski i francuski.

PERON 9 I ¾

Peron 9 i ¾ na historycznej stacji King’s Cross wiąże się z niezwykłym światem znanym z serii książek o Harrym Potterze. Ma być ukryty między peronami dziewiątym i dziesiątym. Na stacji powstała symboliczna instalacja z metalowym wózkiem, którym swoje rzeczy mieli wieźć do pociągu bohaterowie serii. Codziennie oglądają ją tłumy turystów.

COVENT GARDEN

Dzielnica z licznymi sklepami, restauracjami i teatrami. Występuje tam też dużo ulicznych artystów.

CO ZACHWYCIŁO TAJNY KLUB SUPERDZIEWCZYN W LONDYNIE I OKOLICACH

Charakterystyczne czerwone budki telefoniczne, czarne taksówki, dwupiętrowe czerwone autobusy, olbrzymi sklep z zabawkami Hamleys mieszący się przy Regent Street, Hyde Park, pałac Buckingham, London Eye, Piccadilly Circus, Tower of London, dzielnica Chinatown i muzeum Harry’ego Pottera w Leavesden.

Z TAJNEGO DZIENNIKA EMI

_Cześć, to ja, Emi!_

_Pewnie już o mnie słyszeliście – nazywam się Stanisława Emilia Gacek, dla znajomych po prostu Emi. Mieszkam z rodzicami, Justyną i Kubą, a czasem też z Czekoladą, moim ukochanym labradorem, którego podrzuca nam ciocia Julia, na drugim piętrze w domu przy ulicy Na Bateryjce 1._

_Trafiliście pod właściwy adres – tu rządzą przygody i tajemnice. A także – bez dwóch zdań – Tajny Klub Superdziewczyn!_

_Tajny Klub Superdziewczyn założyłam wspólnie z przyjaciółkami jeszcze w zerówce. Od tamtej pory trzymamy się razem i działamy na pełnych obrotach. Aniela jest moją BFF, nie cierpi księżniczek i stawia na sport. Faustyna to utalentowana harfistka, która często buja w obłokach, ale na ziemię ściąga ją młodszy brat, Felek, którego wszędzie pełno. I wreszcie Flora, starsza od nas o rok, która kocha zwierzęta i swoje przyjaciółki, ale potrafi też trochę zadzierać nosa._

_Wszystkie cztery należymy do tajnej organizacji, która prowadzi tajne misje i świetnie się przy tym bawi. Od tego właśnie się zaczęło – uknułyśmy plan, aby uniezależnić się od chłopaków i spędzać czas na własnych zasadach. To był megapomysł! Spisałyśmy zasady, opracowałyśmy tajną odznakę, tajne zawołanie i wybrałyśmy tajne bazy. Ta najważniejsza mieści się w moim pokoju pod stołem._

_Potem sprawy nabrały tempa i uznałyśmy, że nasza organizacja powinna mieć szefową – dziewczynę, która jest odpowiedzialna, a do tego nie boi się pająków i żab. I padło na mnie! Nie posiadałam się z radości, chociaż wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to nie tylko zabawa, lecz także sporo obowiązków. Szefowa musi być cierpliwa, bezstronna, kreatywna i wspierająca, a poza tym posiadać dziesiątki cech, o których nigdy wcześniej nie myślałam. Banalne. Ale wiecie co? Kocham tę robotę!_

_Gdy tylko rozkręciłyśmy nasz klub, przygody same zaczęły nas znajdować. Długo utrzymywałyśmy informację o nim w sekrecie, chociaż nie było łatwo. Aż pojawił się Franek, syn profesora Kaganka, który nas rozpracował i przekonał, że powinnyśmy przyjąć go do paczki. Dopiął swego! Po serii megatrudnych testów i prób stał się pełnoprawnym członkiem Tajnego Klubu Superdziewczyn. A od tamtej pory także_ Jednego __ Superchłopaka¹.

_Tempo naszych przygód i tajnych misji było niesamowite. Dziś mamy ich na swoim koncie dziesiątki, a wciąż mnóstwo się dzieje! Mama ostatnio przygląda się z troską mojemu kalendarzowi, który aż kipi od zajęć, i namawia mnie do zwolnienia obrotów. Uważa, że muszę się nauczyć odpoczywać i że sztuka relaksu jest bardzo ważna. Uległam jej namowom i staram się rezerwować trochę czasu tylko dla siebie. Jesteście ciekawi, co wtedy robię? Ukradkiem wypełniam notatkami kolejny Tajny dziennik, czytam książki, a czasem chodzę do kina lub teatru. Do tego mam zajęcia sportowe i dałam się namówić na sesje jogi. Mega, prawda!? Tata uważa, że od takiego relaksu zmęczę się jeszcze bardziej. Banalne! Chcę być aktywna, dlatego na razie niczego nie usuwam z kalendarza._

_Zainspirowani przez profesora Kaganka, jakiś czas temu zdobyliśmy z przyjaciółmi stypendium i wyruszyliśmy aż za ocean na podbój Kalifornii, a potem do Nowego Jorku! Dotarliśmy też do Szwecji, gdzie zwiedziliśmy Sztokholm, Smalandię i wpadliśmy na trop Pippi Pończoszanki. Potem odwiedziliśmy Hiszpanię, kraj wielkich artystów i pysznych tapas, z wybrzeżem pełnym szerokich plaż. Ale największą podróżniczą przygodą była wyprawa do wioski Świętego Mikołaja w Rovaniemi. Nie uwierzycie, co się tam wydarzyło. Tajny Klub Superdziewczyn podjął się ważnej misji o _zasięgu globalnym. Czy sobie poradziliśmy? Sami musicie się przekonać²_._

_Muszę przyznać, że już nie potrafimy usiedzieć w miejscu. Ciągle gdzieś nas gna. Chcecie wiedzieć, dokąd wybieramy się tym razem?_

_Kierunek naszej nowej wycieczki ma coś wspólnego z arystokracją, mistrzami piłki nożnej i mglistymi porankami. Watsonie, czas na popołudniową herbatkę, bo Tajny Klub Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka niebawem wyrusza w drogę!_NIEWIDZIALNY ATRAMENT,
CZYLI JAK INKA CIEKAFFSKA NAS TESTOWAŁA I ZAPRASZAŁA NA SWOJE URODZINY

Ostatnio bardzo zżyliśmy się z Inką Ciekaffską, zwłaszcza po wspólnej wyprawie do wioski Świętego Mikołaja. Inka należy do koła młodych naukowców, którzy śledzą zorze polarne, i wybrała się z nami, aby zobaczyć to wyjątkowe zjawisko podczas nocy polarnej. Nie miałaby szansy na podobny wyjazd bez nas, a z jej badań wynikało, że tak spektakularnej zorzy, jaka ma się pojawić, nie było w Finlandii od dawna.

A teraz Inka zaprosiła nas na swoje urodziny. To dopiero historia!

– Mega! – cieszyłam się, kiedy Franek ogłosił to w jej imieniu.

To było podczas tajnego spotkania naszej paczki, które odbywało się w moim mieszkaniu na drugim piętrze przy ulicy Na Bateryjce 1. Rozdał nam też zaproszenia, które przygotowała Inka.

Była sobota. A do tego sobota robocza, którą według moich rodziców należało poświęcić na sprzątanie, prasowanie i ogólne ogarnianie mieszkania. Dlatego kiedy oświadczyłam, że właśnie tego dnia zamierzam zaprosić swoją paczkę na tajne spotkanie, ani mama, ani tata nie zareagowali z entuzjazmem. Aby załagodzić sytuację, już poprzedniego wieczoru wysprzątałam pokój na błysk. Chociaż między nami mówiąc, uważam, że wyglądał całkiem dobrze i to całe pucowanie nie było mu potrzebne…

W sobotę po południu, kiedy pojawili się u nas członkowie Tajnego Klubu Superdziewczyn, rodzice powitali ich ze zwykłą sympatią.

– Inka poprosiła mnie, abym podrzucił wam przesyłki – oznajmił Franek, po czym dodał: – Jest bardzo zajęta w tym tygodniu. Zaczęła spotkania szkolnego klubu tolerancji.

– Szaleństwo – mruknęła Flora. – Czy ona należy do każdego klubu i kółka w waszej szkole?

Franek zamyślił się, a potem wyrecytował:

– Kółko matematyczno-logiczne, astronomiczny zespół badawczy zórz polarnych, klub młodych odkrywców, kółko czytelnicze, kółko programowania, klub origami, chór szkolny oraz klub sztucznej inteligencji… – Wziął głęboki oddech. – Zaraz, zaraz, ostatnio jeszcze kółko Five o’clock!

– Five o’clock? – zainteresowała się Aniela. – Czy to ma coś wspólnego z popołudniową angielską herbatką?

– Tak! – potwierdził Franek. – Nasz nauczyciel angielskiego, pan Anders, jest rodowitym Brytyjczykiem. Prowadzi dodatkowe zajęcia językowe, podczas których opowiada o Londynie i zwyczajach na Wyspach.

– Rekordzistka! – skwitowała Flora nieco złośliwie.

– Nie sądzę – stwierdził Franek. – Znam parę osób, które chodzą dodatkowo na kółko kulinarne albo szachowe.

– Czy oni w ogóle śpią? – zapytała Aniela, a ja zaraz przypomniałam sobie dyskusję z tatą, który twierdził, że ja też podjęłam się zbyt wielu zajęć.

I że nie umiem odpoczywać.

– A ja trochę zazdroszczę Ince – oznajmiła nagle Fau. – W tym roku chciałam się zapisać na zajęcia Supełek z pętelką. Mieliśmy uczyć się robienia na drutach i szydełku.

Flora spojrzała na nią ze zdziwieniem.

– To takie kółko istnieje? – mruknęła, ale zaraz skupiła się na swoich rozterkach. – Ja wybrałam jedno kółko. Moje zwierzaki. Ale zapomniałam się zapisać.

Franek dyskretnie szturchnął mnie w łokieć. Ostatnio rozmawialiśmy o tym, że Flora lubi odkładać wszystko na jutro.

– A ja chciałam nauczyć się robić na drutach i nawet zdążyłam się zapisać, ale mam tyle zajęć w szkole muzycznej, że muszę zrezygnować z innych. Nie znalazłam wolnego terminu w swoim kalendarzu – chlipnęła Fau.

– Nie martw się – próbowałam ją pocieszać. – Kiedy będziesz już słynną harfistką, wtedy sama będziesz decydowała o tym, jak spędzać czas.

Faustyna przytaknęła i zaczęła odpakowywać swoje zaproszenie. Znajdowało się w wielkiej kopercie z nadrukiem pięciolinii i nut.

– Ej! – powstrzymała ją Flora. – Rozpakujmy jednocześnie! Niech każdy z nas ma niespodziankę w tym samym momencie.

– Na trzy! – zawołałam i zaczęłam odliczać.

Inka naprawdę się postarała. Każdy z nas otrzymał zupełnie inaczej zapakowane zaproszenie. Ja dostałam paczuszkę w srebrnej folii z lśniącym purpurowymi literami, które układały się w wyraz VIP, a Aniela – sportową rękawicę. Już po chwili przekonałyśmy się, że wewnątrz przesyłek są podobne złote arkusze. Całe lśniły, a ich krótsze boki były lekko ponacinane. Oglądałyśmy je ze wszystkich stron, ale nigdzie nie było choćby śladu informacji o szczegółach imprezy.

– Jesteś pewien, że zabrałeś właściwe przesyłki? – zapytałam Franka.

– Jasne – potwierdził. – Inka wręczyła mi je osobiście.

Tylko Flora nadal męczyła się ze swoją przesyłką. W dłoniach trzymała metalową puszkę z etykietą, na której znajdował się napis KARMA.

– To chyba jakiś ponury żart – zawołała zniecierpliwiona. – Wiedziałam, że Inka za mną nie przepada. Ale żeby przesłać mi karmę? To chyba za wiele!

– Powoli – westchnął Franek i szybko przejął puszkę.

Podważył denko i oddał przedmiot Florze. Po chwili ze środka wysunął się złoty arkusz, taki sam jak nasze.

– Nic na nich nie ma – zauważyła Fau. – Wszystkie kartki są puste.

– A ty Franek? – zapytała nagle Aniela. – Może ty coś wiesz? Dostałeś takie samo zaproszenie?

Franek spojrzał na nią i wyjął z kieszeni zmięty złoty kartonik.

– Dostałem go w probówce, dlatego tak wygląda – powiedział. – Miałem nadzieję, że wspólnie to rozszyfrujemy.

– Jak znam Inkę, to musi być niezła zagadka – stwierdziłam i nadal uważnie oglądałam arkusz.

– A ja wam mówię, że to jakiś podstęp – marudziła Flora. – Zaproszenia, z których nie można odczytać, kto, kiedy i dokąd zaprasza…

– Inka specjalizuje się w trudnych sprawach – zauważyła Faustyna. – I bardzo lubi zwracać na siebie uwagę.

– Bingo! – wrzasnęłam. – Na tym gładkim złotym arkuszu coś się ukrywa. Jestem tego pewna!

– Co masz na myśli? – Franek z namysłem zmarszczył czoło.

– No dalej – niecierpliwiłam się. – Jak przekazać poufną informację, aby zobaczył ją tylko odbiorca?

– Wysyłając esemes? Tak to się robi w naszych czasach. – Flora wzruszyła ramionami i stęknęła, wyraźnie znudzona.

– Inka nie stosuje takich prostych metod – stwierdził Franek. – To byłoby poniżej jej godności.

– My też bardzo lubimy wyzwania – włączyła się Aniela. – Właśnie dlatego jesteśmy Tajnym Klubem Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka! I na pewno zaraz rozwiążemy tę zagadkę.

Wtedy przypomniałam sobie film detektywistyczny, który ostatnio oglądałam z tatą.

– Nigdy nie czytaliście o tym, jak dawniej przekazywano tajne wiadomości? – zapytałam.

Franek spojrzał na mnie z wyrzutem i spokojnie stwierdził:

– Oczywiście, że czytaliśmy. Wiadomości szyfrowano.

– Albo pisano niewidocznym atramentem – dodałam szybko.

Podniosłam złoty arkusik i wstrzymałam oddech. Byłam pewna, że Inka użyła właśnie takiego atramentu.

– Może masz rację… – włączyła się Fau. – Może rzeczywiście coś tu zapisano atramentem sympatycznym. Jak to było? – Zamyśliła się. – Żeby go odczytać, kartkę należy podgrzać, prawda?

Pokiwałam głową.

– Można też napisać tekst fosforyzującym tuszem, a zapis zobaczymy w ciemności, o ile wcześniej był odpowiednio naświetlony – podchwycił Franek i triumfalnie obwieścił: – Nauka górą!

Flora zniecierpliwiła się jeszcze bardziej.

– Jesteśmy po lekcjach i mieliśmy się bawić – burknęła. – Nie macie naprawdę nic ciekawszego do roboty niż ciągłe nadawanie o nauce?

Reszta jednak nie słuchała jej narzekań.

– Emi, prowadź do najciemniejszego pomieszczenia w domu! – wrzasnął Franek.

– Za mną! – zawołałam.

Pobiegliśmy do łazienki, a nasz sprint przez korytarz wzbudził zaciekawienie rodziców, którzy układali coś w garderobie. W łazience było wystarczająco ciemno, jednak choć uważnie oglądaliśmy każdy z naszych arkusików, nadal nic nie dostrzegliśmy.

– Nic z tego – nachmurzyła się Aniela.

– Chyba coś mam – szepnęła nagle Faustyna.

Rzeczywiście, na jej zaproszeniu pojawiło się kilka zielonawych znaczków.

– Musimy bardziej naświetlić kartkę – przekonywał gorączkowo Franek.

Niewiele myśląc, pognał z kartką z powrotem do pokoju. A my za nim.

Flora siedziała tam nadal naburmuszona, rozparta w moim różowym fotelu, i wpatrywała się w telefon.

– Znudziły się wam podchody? – zachichotała. – Bo ja poszłam po rozum do głowy i napisałam do Inki.

– I dostałaś odpowiedź? – zapytał Franek, który trzymał złoty kartonik Faustyny pod kloszem lampki, przy której wieczorami czytałam albo odrabiałam prace domowe.

Właśnie w tej chwili telefon Flo wydał charakterystyczny dźwięk i zawibrował.

– Oczywiście! – oznajmiła z dumą. – Posłuchajcie…

Zobaczyłam, jak jej brwi się ściągają, a usta jeszcze bardziej wyginają. Była wyraźnie zawiedziona.

– Więc? – nie odpuszczał Franek.

Flora bez słowa podała mi telefon.

– _Liczyłam, że Tajny Klub Superdziewczyn znajdzie sposób na rozszyfrowanie dziecinnie prostej zagadki_ – przeczytałam. – _Dobrej zabawy. Tylko nie podpalcie domu._

– Tylko nie podpalcie domu? – powtórzyłam. – Co to ma znaczyć?

W tym momencie Franek ponownie wystartował w kierunku łazienki. Ale w drzwiach zderzył się z moim tatą, który właśnie rozkładał deskę do prasowania.

– Dżentelmenie – oświadczył tata – proszę ostrożniej. Tu się prasuje!

– To dobrze! Właśnie żelazko jest nam potrzebne! – huknęła Faustyna.

Tata spojrzał na nas zaskoczony, pokręcił głową i zajął się przygotowywaniem koszul do prasowania. To był jego sobotni rytuał.

Po chwili z ciemnej łazienki zaczęły dobiegać odgłosy zadowolenia i satysfakcji, które wydawaliśmy na zmianę i wspólnie, kiedy naszym oczom wreszcie ukazał się tekst na złotej kartce. Głośno odczytałam to, co pojawiło się na arkuszu.

_Droga Faustyno!_

_Mam wielką przyjemność zaprosić Cię na moją imprezę urodzinową, która odbędzie się w sobotę za tydzień o 17.00 w specjalnym miejscu, którego adres poznasz niebawem. Będziemy bawić się w stylu angielskim, więc zapraszam w przebraniu. Najlepiej za osobę znaną i szanowaną, która pozytywnie wpłynęła na losy świata, a wybór jest zgodny z Twoim charakterem._

_Mam nadzieję, że przyjmiesz moje zaproszenie! Odpisz koniecznie! Użyj dowolnej techniki, ale niech nikt postronny się nie dowie, co napisałaś. I nie przekazuj nikomu tej wiadomości._

_Inka_

Po chwilowej wrzawie w łazience zapanowała kompletna cisza, co najwyraźniej zaniepokoiło tatę.

– Wszystko w porządku? – zawołał.

Właściwie nie wiedziałam, jak zareagować, ale postawiłam na standardową odpowiedź:

– Tak, tato. Wszystko okej.

A przecież wiedziałam, że tak nie jest. Treść zaproszenia Faustyny była bardzo tajemnicza i więcej komplikowała, niż wyjaśniała. A do tego odczytaliśmy tylko jeden z pięciu listów. I wcale nie było pewne, co znajdziemy w kolejnych. Jeśli w ogóle uda się nam je odszyfrować!

Wtedy Faustyna nieoczekiwanie odebrała swoją kartkę Frankowi i powiedziała:

– Nie powinnam nikomu pokazywać swojego zaproszenia.

Łypnęliśmy na nią zaskoczeni.

– Cała Inka – mruknęła znowu Flora. – Nie znam nikogo, komu udałoby się skłócić Tajny Klub Superdziewczyn.

– I Jednego Superchłopaka – dodał dla porządku Franek.

Inka najwyraźniej chciała, abyśmy się nie dowiedzieli, co znajduje się w zaproszeniach pozostałych członków paczki.

Aniela była innego zdania.

– Nie przejmujcie się tym – oświadczyła. – Inka nas testuje. Przecież musi wiedzieć, że Franek rozdał nam zaproszenia podczas tajnego spotkania.

Wtedy Flora zacytowała fragment naszego klubowego zawołania:

– W Tajnym Klubie trzymamy się razem!

Faustyna podchwyciła to i oznajmiła:

– Mam pomysł, jak sprawdzić kolejne przesyłki.

Poklepałam ją po ramieniu. Fajnie, że zrozumiała, że razem możemy więcej.

– Potrzebujemy żelazka – szepnęła Fau. – Poproś tatę, aby udostępnił nam żelazko i deskę do prasowania.

Byłam pewna, że to bułka z masłem. Kiedy więc usłyszałam reakcję taty na moją prośbę, stanęłam jak wryta.

– Żelazko? – zapytał. – Żebyście puścili mieszkanie z dymem?

– Jesteśmy blisko rozwiązania zagadki – oświadczyłam pewnie.

Aniela, Franek, Flora i Fau dokładnie zrozumieli, co miałam na myśli! W wiadomości do Flory Inka Ciekaffska wyraziła się dokładnie tak jak mój tata.

– To bardzo ważne, proszę pana! – gorączkowała się Faustyna. – Atrament sympatyczny widać tylko wtedy, gdy podgrzejemy kartkę! Możemy ją ewentualnie nadpalić nad świecą… – dodała.

Tata przerwał prasowanie i przyglądał się nam badawczo.

– Nie zgadzam się na nadpalanie kartki świecą – powiedział szybko. – Wspólnie wykonamy eksperyment z żelazkiem. Poświęcę moją niedoprasowaną koszulę.

– Przecież mówiłeś, że prasujesz tylko przód, kołnierzyk i mankiety – zwróciłam uwagę. – Bo nie opłaca się wygładzać całości, skoro cały czas nosisz marynarkę.

– Tak mówiłem? – Tata wyglądał na zdziwionego.

Ach, ci dorośli. Kiedy zaczną brać odpowiedzialność za swoje wypowiedzi?

Przeprasowaliśmy z pomocą taty pozostałe kartki. Okazało się, że treść była bardzo podobna do tej na zaproszeniu Faustyny.

Po chwili wróciliśmy do tajnej bazy w moim pokoju. Musieliśmy dokładnie przeanalizować treść zaproszenia. Zapowiadało się, że to nie będą zwykłe urodziny!

– Ach! Ostatecznie to było bardzo proste zadanie! – cieszyła się Aniela.

– Gdyby nie mój pomysł z atramentem fosforyzującym, nigdy byśmy nie odczytali pierwszej kartki! – oznajmił Franek.

– Ej! – obruszyła się Flora. – Cztery pozostałe rozszyfrowaliśmy dzięki radom Emi i Faustyny.

– To była praca zespołowa – powiedziałam uspokajającym tonem.

– Jak właściwie powstaje ten atrament sympatyczny? – zapytała Flora.

– Robi się go z naturalnych składników – wyjaśniła Faustyna. – Z mamą i Felkiem używaliśmy soku z cytryny i mleka, ale wiem, że można też skorzystać z rozcieńczonej coli albo soku z cebuli. Do tego wykałaczki i gotowe, można pisać!

– Genialne! – ucieszyłam się. – Musimy odpisać Ince, a skoro list powinien być zaszyfrowany, możemy użyć podobnej metody. Biegnę do kuchni po cytryny.

Miałam szczęście! Misa, która stała na blacie kuchennym, była wypełniona dorodnymi cytrynami i pomarańczami. Niewiele myśląc, chwyciłam kilka cytryn, a do tego znalazłam metalową miseczkę na sok i mały nożyk, którym obieraliśmy owoce, pudełko wykałaczek i koszyk na skórki, a potem skierowałam się z powrotem do pokoju.

– Mam produkty, dzięki którym uzyskamy atrament sympatyczny! – wrzasnęłam i z dumą wszystko pokazałam.

– Mega! – pochwaliła mnie Aniela. – Przygotowałam już kartki.

– Kto wyciśnie sok? – zapytałam.

– Ja wybieram zupełnie inną metodę – oznajmił nagle Franek.

– Jak zawsze musisz być oryginalny… – prychnęła Flora.

– Inka nie napisała, że wiadomości powinny być przygotowane tak samo – bronił się Franek. – Ja wybieram szyfrowanie metodą podstawiania.

– To znaczy? – dopytywała Flo.

Franek pokazał nam kartkę z bloku rysunkowego, na której wypisał litery alfabetu.

– To jest metoda, w której każdą literę alfabetu zastępuje się inną o ustaloną liczbę przesunięć – wyjaśnił. – Literze „A” przypiszę na przykład literę „D” i tak dalej.

– Ciekawe – zachichotała Faustyna. – Wyobraźcie sobie, że można pisać prace klasowe podobnym szyfrem. Zanim nauczyciel odszyfruje wasze odpowiedzi, minie trochę czasu.

Byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, bo zwykle na klasówkach jest za mało czasu na rozwiązywanie zadań. A szyfrowanie odpowiedzi jeszcze utrudniałoby pracę. Ale nie miałam zamiaru wdawać się w dyskusję na ten temat. Mieliśmy ważne zadanie do wykonania. Musieliśmy stworzyć listy do Inki i przekazać je Frankowi, a potem… wymyślić, za kogo zamierzamy się przebrać!

– Kto pisze wiadomość do Inki cytrynowym niewidzialnym atramentem? – zapytałam.

Zgłosiły się wszystkie dziewczyny. Zabrałyśmy się więc do pracy. Zanurzałyśmy końcówkę wykałaczki w soku i pisałyśmy na kartach odpowiedź na zaproszenie.

– Co właściwie piszemy? – zapytała Aniela.

– Coś uprzejmego – stwierdziłam. – Droga Inko, dziękuję za zaproszenie. Jest mi bardzo miło i chętnie wezmę udział w uroczystości.

– A ja dodam, że w prezencie zafunduję jej puszkę po karmie – zachichotała Flora.

Aniela przewróciła oczami i powiedziała:

– To chyba nie wypada. Zapytaj raczej o miejsce imprezy.

– Tajny Klub Superdziewczyn ma ostatnio słabe poczucie humoru – mruknęła Flo.

Kiedy nasze listy były gotowe, włożyliśmy je do ozdobnych kopert, które wcześniej wręczyłam wszystkim członkom paczki.

– Zadanie wykonane – oznajmiła Aniela.

– Tylko częściowo – przypomniałam. – Musimy poznać miejsce spotkania i wybrać kostiumy. To główny punkt programu!

– Nie możemy się konsultować – zwróciła uwagę Faustyna. – I tym razem będę przy tym stanowczo obstawać. To ma być niespodzianka dla każdego z nas!

– A jeśli kostiumy będą się powtarzać? – zapytała Flora. – Co wtedy?

– To niemożliwe – oznajmił Franek. – Inka poprosiła przecież, abyśmy dopasowali je do swojego charakteru. A przecież każdy z nas jest inny!

Miał rację. Ryzyko, że wybierzemy te same postacie, było niewielkie. Zapowiadała się megazabawa i mnóstwo niespodzianek! Ja już miałam pomysł, za kogo się przebiorę!

Zaraz potem Franek musiał wracać do domu, bo przyjechał po niego tata, profesor Kaganek. Aniela, Fau i Flora pojechały z nimi. Franek zabrał nasze odpowiedzi, by przekazać je Ince w szkole.

Nie powiedziałam nikomu, ale ja zastosowałam podwójny szyfr! Poza niewidzialnym atramentem użyłam metody podstawiania. Niech Inka nie myśli, że tylko ona ma patent na tajemnice.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij