Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
1 lipca 2026
2899 pkt
punktów Virtualo

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach - ebook

Sportowe wyzwanie i lekcja wrażliwości z Emi i Tajnym Klubem Superdziewczyn.

Po płaskim, pod górę i z górki… szybciej, aby dotrzeć do celu! Emi, Aniela, Flora, Fau, Lucek i Franek odkrywają czar dwóch kółek! Przyjaciele dołączają do akademii rowerowej, aby aktywnie spędzać czas i wziąć udział w Wielkich Zawodach Cyklistów. Kiedy poznają Elenę, która porusza się na wózku, startuje nowa tajna misja.

Czy paczka pomoże spełnić marzenie dziewczynki, która uwielbia kolarskie wyścigi? Czy mimo ograniczeń Elena będzie miała szansę stanąć na podium? Wsiadaj na rower i pędź na spotkanie przygody!

Zostań przyjaciółką Emi, a nigdy nie będziesz się nudzić. Przyjaźń, przygody i tajemnice to specjalność Tajnego Klubu Superdziewczyn.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Dzieci 6-12
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8449-315-1
Rozmiar pliku: 16 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Z TAJNEGO DZIENNIKA EMI

Hej, hej! Tu znowu Emi!

Jak się macie? Zmęczeni sprawdzianami, siedzeniem w szkolnych ławkach i porannym wstawaniem? Wiem coś o tym, wierzcie mi. Niełatwo jest być dzieckiem! Przed nami ciągłe wyzwania, oceny i takie tam. Ale mimo tylu zajęć czasem dopada nas nuda… Wróć! Jaka nuda?! Przecież właśnie dlatego powołałyśmy do życia Tajny Klub Superdziewczyn, którego motto brzmi „Nigdy więcej nudy”. Banalne!

Często opowiadam historię tej tajnej organizacji, ale przecież jest o czym mówić! Jeśli dopiero poznajesz naszą paczkę, to wiedz, że za chwilę podam kilka bardzo ważnych (i tajnych!) faktów z historii naszego klubu.

Za klubem stoi nasza dziewczyńska paczka, czyli Flora, Aniela, Faustyna i ja, Stanisława Emilia Gacek. Założyłyśmy go jeszcze w zerówce. Chociaż byłyśmy małymi dziewczynkami, nasz pomysł okazał się WIELKI! Jaki miałyśmy cel? Chciałyśmy po prostu dobrze się bawić, tyle że zaraz wpadłyśmy na trop pewnej zagadki i przeprowadziłyśmy pierwszą tajną misję. Po pewnym czasie do naszej grupy dołączył chłopak – Franek Kaganek (jego tata jest światowej sławy profesorem i zajmuje się nanofizyką¹). Pytacie, jak to się stało?

W pewnym sensie połączyła nas mama Flory. Pani Laura jest dzisiaj znaną blogerką kulinarną i prowadzi blog LauraCucina, czyli Laura pichci dla was. Jest bardzo zajęta i zabiegana. Ale dawniej miała dla nas mnóstwo czasu i organizowała wiele niesamowitych spotkań. Podczas jednego z nich poznaliśmy Franka i jego tatę. To właśnie profesor stał się bohaterem naszej pierwszej tajnej misji. Na szczęście dochodzenie ujawniło prawdę i pan Kaganek został oczyszczony z podejrzeń. Tak rozpoczęła się historia naszej przyjaźni. Nie zawsze jest idealnie, bo Franek ma coś do powiedzenia na każdy temat i czasem nas to złości.

Franek musiał przejść kilka prób, zanim zdecydowałyśmy się przyjąć go do naszego grona. Uroczyste pasowanie na członka Tajnego Klubu Superdziewczyn – a od teraz także – i Jednego Superchłopaka odbyło się w Żabim Rogu, podczas wspólnego wyjazdu do mojej babci.

A potem nasza historia nabrała rozpędu. Podejmowaliśmy się kolejnych tajnych misji, wyjeżdżaliśmy wspólnie na wycieczki i wakacje. Wyobraźcie sobie, że wybraliśmy się nawet za ocean! Dzięki stypendium naukowemu, które zdobyliśmy, dotarliśmy do Kalifornii. Potem zwiedziliśmy miasto, które nigdy nie zasypia, czyli Nowy Jork. Wyskoczyliśmy razem z rodzicami do Szwecji i wygrzewaliśmy się w Hiszpanii². To były niezapomniane wyprawy, podczas których realizowaliśmy kolejne tajne misje! Nie myślcie jednak, że spoczniemy na laurach! Już planujemy nowe podróże, więc bądźcie czujni, aby ich nie przegapić.

Na pewno zauważyliście, że prowadzimy bardzo ważne projekty. Ostatnio, po nieoczekiwanym zniknięciu kotki Fiolki, wzięliśmy udział w akcji poszukiwania domów dla bezdomnych kociaków. Uważamy bowiem, że jest czas zarówno na zabawę, jak i na poważną pracę. Chociaż my zawsze dobrze się bawimy! Rozwiązywanie tajnych misji to nasza specjalność, która sprawia nam wielką przyjemność.

Często pomagają nam przyjaciele – mój sąsiad Lucek Czapla (wiem, że niektórzy uważają, że Lucek za bardzo mnie lubi, ale on jest tak samo przyjaźnie nastawiony do każdego z naszej paczki), Felek – brat Faustyny, i Inka Ciekaffska³ – szkolna koleżanka Franka. Inka bardzo mi imponuje, ma wiedzę z tylu dziedzin, że mnóstwo się od niej uczymy. Długo by o niej pisać…

Teraz jednak już na mnie czas. Staram się dbać o kondycję i kiedy tylko mogę, spędzam czas na świeżym powietrzu. Czekolada, labrador mojej cioci, którym często się opiekuję, przypomniała mi właśnie, że pora na popołudniowy spacer. Wiosną Tajny Klub Superdziewczyn ma mnóstwo szalonych pomysłów. Ciekawa jestem, co wydarzy się tym razem…

BOHATEROWIE SĄ ZMĘCZENI

– Jestem kompletnie wykończona! – mruknęła Flora i osunęła się bezwładnie na mój ukochany różowy fotel w rogu pokoju.

Fotel aż jęknął, a ja łypnęłam na nią groźnie, bo to moje specjalne miejsce, w którym uwielbiam odpoczywać w miękkich poduchach. A ponieważ teraz też czułam się zmęczona, chętnie bym je zajęła, zamiast siedzieć na dywanie.

Rozpoczynaliśmy właśnie tajne zebranie naszej paczki, które zorganizowaliśmy w sobotnie popołudnie, kilka tygodni przed końcem roku szkolnego. Zebraliśmy się w moim pokoju w mieszkaniu na drugim piętrze przy ulicy Na Bateryjce 1. Poza mną byli Faustyna, Aniela, Franek i Flora. Franek wydawał się jednak obecny jedynie ciałem, bo nos miał wciśnięty w grubaśny podręcznik do fizyki i coś zawzięcie studiował.

– Wszyscy jesteśmy padnięci – stwierdziła Aniela. – Końcówka roku szkolnego to jakiś maraton: sprawdziany, odpowiedzi, poprawki…

– Tak to już w życiu jest – rzucił filozoficznie Franek i wrócił do czytania.

– Skoro należysz do Tajnego Klubu Superdziewczyn – skomentowała zgryźliwym tonem Flora – to powinieneś aktywnie uczestniczyć w spotkaniu.

– Jestem członkiem Tajnego Klubu Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka – podkreślił z dumą. – I liczę na waszą wyrozumiałość. Tata pozwolił mi tu przyjść… warunkowo.

– Warunkowo? Z jakiego powodu? – zdziwiła się Aniela.

– Uczestniczę w megaważnym projekcie z fizyki. Do jutra muszę przestudiować tę książkę, więc same rozumiecie, że nie mogę rozstać się z nią ani na chwilę – oświadczył i uniósł tom wysoko, żebyśmy mogły mu się przyjrzeć.

Wielka księga w czarnej oprawie budziła respekt.

– Kiedy Faustyna ma ważny koncert, to jednak potrafi aktywnie uczestniczyć w spotkaniach klubu – odcięła się Flo, unosząc brew.

Zapadła cisza. Wszyscy wiedzieliśmy, jak kończą się słowne pojedynki tej dwójki.

Zbliżała się katastrofa!

– Może nic się nie stanie, jeśli Franek od czasu do czasu zajrzy do książki… – pisnęła szybko Faustyna, próbując rozbroić sytuację.

Flora zrobiła minę, jakby właśnie zjadła cytrynę, i jeszcze głębiej zapadła się w fotel. Siedzisko jęknęło cicho – chyba też miało już dość tej atmosfery.

– Hej! – zawołała Aniela. – Wyluzujcie trochę. Jesteśmy wykończeni szkołą. Mózgi już ledwo zipią, więc nic dziwnego, że wszystko nas drażni.

I dokładnie w tym momencie – jak na zawołanie – do mojego pokoju wkroczyły pani Laura i moja mama.

Od razu posłałam mamie spojrzenie z kategorii: serio?! Przecież miałyśmy jasną umowę!

Spotkania z przyjaciółmi to strefa wolna od dorosłych!

Mama stała jednak za plecami pani Laury i zaczęła wykonywać dziką pantomimę – machała rękami, przewracała oczami i wyraźnie pokazywała na swoją przyjaciółkę. Okej. Czyli to nie był jej pomysł? No ale… halo… to wciąż JEJ dom. Czy naprawdę nie da się powstrzymać jednej dorosłej przed wtargnięciem do mojego pokoju?!

– Czy ja dobrze słyszę, że ktoś tu jest padnięty i ma przemęczony mózg? – zapytała pani Zwiędły.

– Wychodzi na to, że szkoła nas wykańcza – mruknęła Aniela i rozciągnęła się jak długa na dywanie.

– Mam dla was pewną propozycję – zawołała z entuzjazmem pani Laura i usadowiła się obok. – Bardzo się cieszę, że o tym rozmawiacie, bo wasza kondycja to naprawdę ważny temat.

Serio? Pani Laura już się rozgościła na naszym spotkaniu! Mama bezradnie wzruszyła ramionami, ale już po chwili – wciągnięta przez przyjaciółkę – także siedziała obok nas.

– Musicie być świadomi, że wasz mózg potrzebuje relaksu – powiedziała pani Laura i dodała tajemniczo: – Znam sposób, jak go zresetować. Pierwszy krok, taki na szybko, to po prostu zamknięcie oczu.

Po pokoju przeszedł pomruk zaskoczenia.

– Gdyby relaks mózgu zależał od tego, czy zamykam oczy, to byłabym najbardziej zrelaksowanym człowiekiem na świecie – mruknęłam.

– Przekonacie się po pierwszym ćwiczeniu – ciągnęła niewzruszona pani Laura. – Usiądźcie wygodnie i zamknijcie oczy. Wytrwajcie tak trzy minuty, a potem porozmawiamy.

Przez kolejne trzy minuty siedzieliśmy bez ruchu z zamkniętymi oczami. Właściwie to nie wiem, czy wszyscy dostosowali się do tego zalecenia, bo nie podglądałam.

– I jak wrażenia? – zapytała pani Laura, kiedy już otworzyliśmy oczy.

– Chce mi się spać – jęknęła Flora.

– A ja mam wrażenie, że jestem jakby bardziej wypoczęta – oznajmiła Aniela.

– Mnie przychodzą do głowy różne pomysły – dodałam.

– Czuję, że mój umysł otwiera się na nowe informacje – westchnęła z ulgą mama.

– Zrozumiałem wreszcie jedno z pojęć, które studiowałem od rana i za nic nie chciało mi wejść do głowy! – wrzasnął rozentuzjazmowany Franek.

Pani Laura się uśmiechnęła.

– Taka prosta sztuczka, a tyle efektów! – stwierdziła. – Przy obecnym tempie życia nasze mózgi są przepracowane i przemęczone. Musimy więc zadbać o ich higienę. Neurolodzy⁴ udowodnili, że zamykanie oczu wpływa na poprawę pamięci i rozwój kreatywności.

– W takim razie to ćwiczenie powinno stać się stałym punktem spotkań Tajnego Klubu Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka – oznajmiłam z zapałem.

– Zdecydowanie polecam – potwierdziła pani Zwiędły. – Innymi skutecznymi metodami są praktykowanie medytacji i mindfulness.

– Mind… co? – zapytała Flora, która nadal siedziała z zamkniętymi oczami.

– Mindfulness to uważność i świadome przeżywanie chwili bez oceniania, czy jest dobra, czy zła – wyjaśniła jej mama. – Jest wiele sposobów na treningi uważności, ale zanim je wprowadzimy, proponuję na razie bardzo proste metody.

– Długi i dobry sen – podpowiedziała moja mama, spoglądając na mnie krzywo.

– Mamo, nie mogłam wczoraj zasnąć – starałam się wytłumaczyć, dlaczego poszłam późno spać.

– Przed snem należy unikać kontaktu z ekranami – dodała pani Laura, a mama spojrzała na mnie wymownie.

Skąd wie, że bo po kryjomu oglądałam serial?

– Wasze mózgi ucieszą się też, jeśli będziecie spędzali dużo czasu na świeżym powietrzu – kontynuowała mama Flo. – Proponuję, abyście przenieśli spotkanie na zewnątrz, jest piękna pogoda.

Pomyślałam, że to strzał w dziesiątkę.

– Tajny klubie, co powiecie na obrady pod chmurką? – rzuciłam.

Nie musiałam powtarzać dwa razy. Wszyscy zerwali się na równe nogi i ruszyli do wyjścia.

No, prawie wszyscy. Flora jeszcze przez chwilę walczyła sama ze sobą, bo ewidentnie nie chciała rozstać się z moją ulubioną poduchą.

Pobiegliśmy prosto na osiedlowy plac zabaw.

– Dawno nie byłam na pająku! – zawołała Faustyna i już po chwili wspinała się po grubych linach, które wyglądały jak gigantyczna pajęczyna.

Aniela, Faustyna i Franek testowali równowagę, przechodząc po kołyszących się belkach między barierkami, a ja rozbujałam huśtawkę z okrągłym siedziskiem tak mocno, jak tylko się dało.

– Serio? – odezwała się Flora z ławki, gdzie usiadła jak królowa obserwująca poddanych. – To jeszcze zabawy dla dzieciaków czy już oficjalnie cofamy się do przedszkola?

– A ja uważam, że w każdym wieku można się dobrze bawić! – krzyknęła do nas pani Laura, która nagle pojawiła się na placu zabaw w towarzystwie mojej mamy.

Zręcznie uczepiła się liny i przeleciała nad piaskownicą. Ku mojemu zaskoczeniu to samo zrobiła po chwili moja mama. A potem obie pobiegły w kierunku sklepu.

Ci dorośli! Czasem są nieobliczalni! Banalne!

– Odrobina zabawy dobrze nam zrobi – dodał Franek. – Już czuję, że mniej się stresuję projektem. Wypadnę, jak wypadnę, a teraz po prostu mam zamiar się zrelaksować!

Spędziliśmy prawie całe popołudnie na placu zabaw, który z minuty na minutę stawał się coraz bardziej zatłoczony.

– Czyżby wszyscy czuli się zmęczeni i zestresowani? – dziwiła się Flora, która wreszcie zdecydowała się do nas dołączyć.

– Tempo życia robi się szalone – westchnęła Fau. – Tak mówi moja mama. Każdy potrzebuje odpoczynku.

– Dlatego czekam na lato – dodała Aniela. – Będzie mega! Zobaczycie, że kilka dni nad morzem zrobi dla waszego mózgu więcej niż godziny tych treningów, o których mówiła pani Laura.

– Cześć, ekipo! – usłyszeliśmy nagle.

Ten głos należał do Lucka, mojego sąsiada z pierwszego piętra na Osiedlu Na Bateryjce.

Franek jak na zawołanie zeskoczył ze zwodzonego mostu i pobiegł w kierunku Lucka, który w pełnym stroju sportowym, z błyszczącym kaskiem na głowie, prowadził rower.

– Daj się przejechać – poprosiła Aniela. – W tym roku jeszcze nie jeździłam na rowerze.

– Chciałbym, ale w czasie treningu coś się popsuło i wracam do domu, aby się temu przyjrzeć – westchnął Lucek, a potem dodał: – Wiesz, Emi, chyba będę potrzebował waszej skrzynki narzędziowej, bo naszą rodzice wywieźli na działkę.

– Jasne – powiedziałam bez namysłu. – Chodźmy na górę.

– Mieliśmy pracować na świeżym powietrzu nad relaksacją naszych mózgów – mruknęła z niezadowoleniem Flo.

– Lepiej wybierzcie się ze mną na trening rowerowy – zaproponował Lucek.

Na dwóch kółkach na pewno się nieźle dotlenicie!

– Ach, byłoby mega! – ucieszyłam się.

– Jest tylko jeden mały szkopuł – wtrąciła Flora, a w jej głosie dało się wyczuć satysfakcję. – Nie każdy ma rower.

– Da się załatwić! – uspokoił Lucek. – Niedaleko naszego osiedla jest przecież stojak z rowerami. Ściągniecie aplikację i wypożyczycie rowery.

To był megapomysł!

Ale najpierw trzeba było doprowadzić do porządku rower Lucka. Kiedy wpadliśmy jak burza do mieszkania, mama i pani Laura nawet nie próbowały udawać, że się cieszą.

– No proszę… – zaczęła pani Zwiędły z lekkim przekąsem. – To było wyjątkowo krótkie „spotkanie na świeżym powietrzu”. Tajny Klub Superdziewczyn wyczerpał już wszystkie pomysły czy po prostu trudniej wam się rozstać z ekranami niż ze sobą?

– Komórkom mówimy stanowcze „nie” – dorzuciła moja mama tonem, który nie pozostawiał miejsca na dyskusję.

Wzruszyłam ramionami. Jasne. Mamy jak zwykle wiedzą wszystko najlepiej. Klasyka.

I wtedy zza naszych pleców wysunął się Lucek – cały w rowerowym rynsztunku, jakby właśnie wjechał tu prosto z jakiegoś wyścigu.

– Bierzcie przykład z Lucka – skomentowała mama. – Już jest gotowy do jazdy na rowerze.

– To ja przerwałem tajne spotkanie, proszę pani – oznajmił Lucek i wskazał rower. – Zrobiłem kilka kółek wokół parku i okazało się, że mam jakąś usterkę. Rower bardzo ciężko chodzi. Emi obiecała mi pożyczyć narzędzia z waszej skrzynki – dodał.

– Jasne! – ucieszyła się moja mama.

Moje supermoce to wkrętarka, śrubokręt i młotek!

Pani Zwiędły spojrzała na nią zaskoczona.

– Potwierdzam – dodałam z dumą. – Mieliśmy ostatnio mały remont łazienki i mama większość prac wykonała sama!

– Zaimponowałaś mi, Justynko – stwierdziła pani Laura. – Zapisuję się do ciebie na szkolenie! Będzie jak znalazł, bo Zwiędły ostatnio często podróżuje i takie kompetencje na pewno mi się przydadzą.

Tymczasem mama już zmierzała w naszym kierunku ze skrzynką pełną narzędzi. Wszyscy zgromadziliśmy się w korytarzu, przed wejściem do mieszkania, gdzie Lucek ustawił rower. Mama okiem znawcy obejrzała go i oznajmiła:

– Całkiem niezły rower szosowy. Rama aluminiowa, markowe manetki i przerzutki.

– Marzę o rowerze szosowym z prawdziwego zdarzenia, takim z karbonu – westchnął Lucek, a potem dodał z uznaniem: – Nie wiedziałem, że zna się pani na rowerach. Dobrze trafiłem!

– Zasadniczo to naprawiam rower po raz pierwszy, ale wierzę, że jeśli opowiesz mi wszystko o tej usterce, może się udać – stwierdziła mama.

– Karbonowe ramy są znacznie mniej wytrzymałe, a same rowery dużo droższe – mruknął Franek.

W towarzystwie Lucka zwykle nie czuł się swobodnie.

– Karbonowe czy aluminiowe, wszystkie są do naprawienia. Wystarczy cięższy młotek! – oznajmiła mama ze śmiechem i zabrała się do pracy.

I wtedy lekko ścisnęło mnie w żołądku. Czy mama na pewno wie, co robi?

Kiedy ona i Lucek pochylili się nad rowerem i zaczęli omawiać każdy szczegół, a reszta paczki słuchała jak zaczarowana, ja już w głowie układałam plan B. Taki awaryjny. Na wypadek gdyby po maminych „poprawkach” z roweru została tylko dekoracja.

Na szczęście nie było trzeba go wdrażać.

Mama działała jak zawodowiec. Rach-ciach – tu dokręciła, tam poprawiła, coś naoliwiła… i zanim zdążyłam się na dobre zestresować, rower był gotowy do jazdy.

– Jest pani wielka! – wykrzyknął Lucek z zachwytem.

– No cóż… jakieś metr sześćdziesiąt osiem – zachichotała mama. – Odkąd pan Gacek podarował mi na urodziny superszybki rower, musiałam nauczyć się o niego dbać.

Sam się przecież nie ogarnie.

No proszę, tego się nie spodziewałam. Nie miałam pojęcia, że mama ma takie umiejętności.

– Ale szewc bez butów chodzi – dodała po chwili. – Wiosna w pełni, a nasze rowery wciąż nieprzygotowane do sezonu.

– Emi to przynajmniej ma rower – mruknęła Flora. – Ja już dawno wyrosłam ze swojego dla maluchów, a na nowy wciąż czekam…

– Ale ty masz psa – przypomniałam jej. – Ja marzę o spanielu, a na urodziny dostałam… pluszaka.

Flora przewróciła oczami, ale nic nie powiedziała, a my zbiegliśmy po schodach, podczas gdy Lucek zjechał windą z rowerem. Na dole już na nas czekał. A potem wszyscy wypożyczyliśmy rowery ze stacji i ruszyliśmy na pierwszą wspólną wycieczkę do parku.

Mega!------------------------------------------------------------------------

¹ Nanofizyka – dziedzina nauki zajmująca się badaniem właściwości bardzo malutkich cząsteczek.

² W serii Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Dookoła świata ukazało się dotąd osiem tytułów: Kalifornia, Nowy Jork, Szwecja, Hiszpania, olé!, Wioska Świętego Mikołaja, Londyn, Ciao, Italia! i Paryż.

³ Inka pojawia się po raz pierwszy w tomie 14., Kociaki adopciaki.

⁴ Neurolog – lekarz specjalizujący się w badaniu, diagnozowaniu i leczeniu chorób układu nerwowego.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij