Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Flesze - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
16 września 2026
3099 pkt
punktów Virtualo

Flesze - ebook

Kameralna, polifoniczna powieść o miłości i o pisaniu. Jej główna bohaterka, żona pięknego męża, zakochuje się z wzajemnością w tłumaczce swojej powieści na język rumuński. To, z czym bohaterka mierzy się w życiu, odbija się w jej pisaniu, w tworzonych przez cały czas narracjach.

W pierwszej części (flash/flesh) Sława Wolska, nauczycielka w krakowskim liceum i poczatkująca pisarka, usiłuje napisać powieść uniwersytecką – historię dwóch naukowczyń pracujących w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Tymczasem nawiązuje romantyczną relację z Ralucą, tłumaczką swojej debiutanckiej książki Przymorze, i piszą jej się romanse. Jej małżeństwo jest w kryzysie, co znajduje odzwierciedlenie we fragmentach wierszy o zdradzie, jakie układają się w jej głowie.

Druga część (cipher/cifra) to fragmenty napisanej przez Sławę powieści – historia szczęśliwej miłości Łucji i Miry, akademiczek zajmujących się łamaniem starożytnych szyfrów. Trzecią częścią (litoral/przymorze) jest wywiad udzielony rumuńskiej dziennikarce po sukcesie stworzonego przez Ralucę przekładu Przymorza.

Rozmaite formalnie, pisane urywkami oraz zwięzłymi małymi prozami, Flesze są powieścią o tym, co człowiek kocha. Miłosne nastawienie odnosi się do twórczości, drugiego człowieka, własnego i obcego języka. Do męża i tłumaczki, do słowa i stylu, do przygody i spotkania z innym. Ten fabularny splot jest zupełnie unikatowy, zdumiewający i pasjonujący.

Barbara Woźniak wyprawiła się na tereny dziewicze i/lub rzadko odkrywane przez współczesną krajową prozę. To jest i twórcze, i polemiczne, i atrakcyjne dla czytelników.

 

Filip Modrzejewski

 

  • Flesze to jasne punkty pamięci, wyjątkowe momenty z przeszłości, które subtelnie, ale znacząco wpłynęły na bieg dalszych zdarzeń – z dystansu dobrze im się przyglądać za pomocą najprecyzyjniejszych narzędzi literatury. Właśnie to robi dla nas w swojej nowej książce Barbara Woźniak: buduje imponujące, rozległe laboratorium chwil. A co najlepsze, lektura pomaga dojrzeć nie tylko flesze rozświetlające życie bohaterki, ale także te, które okazały się ważne w naszym własnym.

 

Zofia Król

  • O autorce
  • Barbara Woźniak, prozaiczka, socjolożka, wykładowczyni akademicka (uczy przyszłych lekarzy i innych pracowników służby zdrowia) i badaczka (zajmuje się problematyką związaną ze starością); pracuje w Collegium Medicum UJ. Nie lubi mówić o sobie, przynajmniej nie publicznie, za to w jej książkach jest kilka wątków autobiograficznych (i mnóstwo zmyśleń).
  • Laureatka Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza (2022) za debiutancką powieści Niejedno (Wydawnictwo Drzazgi)  o nauczycielu etyki lekarskiej, który opiekuje się chorującym na alzheimera ojcem. Kolejną po Fleszach jej powieścią będzie Polaris, historia kochającego się rodzeństwa, polarnika i programistki – jedno z nich choruje na chorobę afektywną dwubiegunową.
  • Lubi wszystkie swoje prace, a najbardziej opiekuńczą. Mama Róży i Michaliny.

Książka powstała dzięki wsparciu Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego w ramach Wyszehradzkich Rezydencji Literackich.

Projekt zrealizowany przy wsparciu finansowym Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO, realizowany przez Krakowskie Biuro Festiwalowe ze środków Gminy Miejskiej Kraków

Patron medialny: “Czas Literatury”

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna polska
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68716-08-5
Rozmiar pliku: 3,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

_FLASH/FLESH_

_Chirurdzy utrzymują_

_Że rana pulsuje światłem._

(Anne Carson, _I_, w: _Piękno męża_,
przeł. Olga Kubińska)

.

Pierwsze spotkanie?

Dziewczyna w spranych dżinsach z dziurą na kolanie wchodzi grudniowego wieczoru do księgarni, szybko rozgląda się wokół zza powiększających oczy szkieł w szylkretowej oprawie i zajmuje miejsce – trochę się potyka po drodze, mruczy pod nosem – w środku trzeciego rzędu krzeseł z jasnej sklejki. Sala jest niewielka, więc ustawiono je ciasno. Chociaż pierwsze rzędy szybko się zapełnią, z kanapy nieprzerwanie będzie widać jej twarz. Spojrzenie będzie miała chłodne i surowe, choć dwa–trzy razy gdzieś z głębi wychyną iskierki rozbawienia i zgasną. Za szybami księgarni szybko zapadnie zmrok, jak spuszczona nagle roleta. Nikt w środku nie zauważy.

To wszystko wydarzy się bez ostrzeżenia.

Pierwsze spotkanie?

Weszłam tam, było jasno i ciepło. Na dworze wiało. Mogłabym opowiadać, że to był przypadek, że chciałam się ogrzać wśród książek, ale nie. Kto by uwierzył?

Pachniało papierem, a kolorowe okładki na ścianie naprzeciw drzwi – chyba ktoś zrobił to specjalnie – ułożyły się w malowniczą mozaikę. Chciałam podejść bliżej, bo zobaczyłam tom amerykańskich poetów po polsku, od dawna nie do kupienia, poza tym zamierzałam przejechać palcem po grzbietach. Nie lubię mieć niezajętych rąk, gdy nie jestem u siebie. Czekaj, niezgrabnie... Lubię mieć zajęte ręce. Ale te krzesła ktoś ustawił tak ciasno – przeszło mi przez myśl, że jest ich o wiele za dużo, że będą świecić pustkami, a to takie przykre. Ale nie. Przyszło tyle ludzi, ile miejsc. W każdym razie ruszyłam przed siebie, zahaczyłam nogą o nogę, osoby na kanapie podniosły głowy, opadłam na środkowe krzesło w którymś z pierwszych rzędów i nie zdejmując kurtki, zastygłam. Nie chciałam robić hałasu. Czekałam, aż się zacznie.

Było mi zimno, jak zwykle.

Za autorką w czerwonej sukience – od razu wiedziałam, że to ona, choć wcześniej nie widziałam jej zdjęcia – wisiał plakat z okładką _Przymorza_.

A potem nawiązałyśmy kontakt i już go nie rozwiązałyśmy.

Tak się mówi?

Pierwsze spotkanie.

Ludzie w kurtkach we wnętrzach, na krzesłach wyglądają, jakby wpadli tylko na chwilę, przypadkiem. Jakby przysiedli na moment, jak ptaki na linii wysokiego napięcia, odpocząć albo się ogrzać. Jakby mieli w nosie, co wokół i czy to się dzieje naprawdę. Jakby byli przejazdem, przechodem, przebiegiem, po drodze i trochę bez sensu. Jakby nie wiedzieli po co. Jakby nie byli pewni, czy warto, czy opłaca się zdjąć, rozpiąć, rozszczelnić, dopuścić grudniowy chłód bliżej skóry.

W szarych początkach grudnia ludziom nie chce się wychodzić. Siwe niebo, chemia w powietrzu, błoto. Nic nie czeka na zewnątrz, bo cóż by miało czekać? Gwiazdka za prawie miesiąc, poza tym Gwiazdki są dla dzieci, mikołajki też (i dla Mikołajów), Barbórki dla górników i Barbar, wszystko jest dla kogoś innego. Grupa docelowa grudniowych atrakcji jest wbrew pozorom wąska. Noce są najdłuższe, dni przeciwnie, przy łóżkach piętrzą się nieprzeczytane książki, a notesy i głowy puchną od rozpoczętych historii, może nowy rok da im szansę.

Spotkania autorskie są dla tych, co czytali. I dla tych, co nie, ale zamierzają. Dla tych, którym się podobało albo nie – ci ostatni i tak nic nie powiedzą. Dla rodziny, przyjaciół, znajomych, studentów polonistyki oraz dla osób w kryzysie bezdomności. Dla tłumaczki z „małych” języków szukającej słów i inspiracji. Dla ludzi, którzy przychodzą się nudzić, i dla tych, którzy zakochać. Albo ogrzać.

------------------------------------------------------------------------

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI KSIĄŻKI

------------------------------------------------------------------------
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij