Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Folwark zwierzęcy - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 czerwca 2026
1799 pkt
punktów Virtualo

Folwark zwierzęcy - ebook

Kultowa powieść Orwella w nowym tłumaczeniu i opatrzona odnalezioną po latach autorską przedmową! "Folwark zwierzęcy" to błyskotliwa satyra na deprawujący wpływ władzy.

Pan Jones z Folwarku Dworskiego jest tak leniwy i zapijaczony, że któregoś dnia zapomina nakarmić zwierzęta gospodarskie. Doprowadza to do buntu pod wodzą świń Napoleona i Chrumaka oraz do przejęcia posiadłości przez zwierzęta. Te ślubują położyć kres panującym tam potwornym nierównościom i od tej pory gospodarstwo pod zmienioną nazwą Folwark Zwierzęcy służyć ma wszystkim czworonogom. W miarę upływu czasu jednak ideały rewolucji tracą na znaczeniu, a wreszcie odchodzą w niepamięć. Folwark przeradza się w coś nowego i nieoczekiwanego…

Nowe wydanie "Folwarku zwierzęcego" zostało opatrzone odnalezioną po latach przedmową George’a Orwella, która ukazuje się w języku polskim po raz pierwszy w tłumaczeniu Szymona Żuchowskiego. Tekst jest arcydziełem samym w sobie – to niezwykle aktualna obrona wolności prasy oraz krytyka jej (auto)cenzury. Orwell udowadnia tym tekstem, że był nie tylko świetnym powieściopisarzem, ale także publicystą.

KANON W.A.B. to seria klasyki literatury, w której znajdziemy nieustannie odkrywane polskie i światowe dzieła, wciąż rezonujące z wyzwaniami współczesnego świata, przemawiające do emocji czytelnika, a jednocześnie stanowiące łącznik z przeszłością i naszym dziedzictwem. Seria obejmuje zarówno uznane tłumaczenia, jak i nowe przekłady.

 

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna obca
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8449-463-9
Rozmiar pliku: 5,6 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA AUTORA DO PIERWSZEGO WYDANIA¹

Wolność prasy

Pierwszy ogólny zamysł tej opowieści pojawił się już w 1937 roku, ale trafił na papier dopiero pod koniec roku 1943. Jeszcze zanim powstał ten tekst, było oczywiste, że jego publikacja będzie się wiązać z dużymi trudnościami (mimo wszelkich niedoborów na rynku gwarantujących, że sprzeda się wszystko, co wygląda jak książka), i rzeczywiście rękopis odrzuciły cztery wydawnictwa. Tylko jedno z nich kierowało się względami ideologicznymi. Dwa kolejne od lat publikowały antyrosyjskie książki, a czwarte w ogóle nie przejawiało zauważalnych sympatii politycznych. Z początku jeden z wydawców wykazał nawet zainteresowanie tekstem, ale po wstępnych ustaleniach skonsultował się z Ministerstwem Informacji i dostał ostrzeżenie – a przynajmniej dobrą radę – że byłoby lepiej, gdyby powstrzymał się od publikacji. Oto fragment listu od niego:

Wspominałem o reakcji pewnego ważnego urzędnika z Ministerstwa Informacji na Folwark zwierzęcy. Muszę przyznać, że jego opinia dała mi do myślenia . Rozumiem teraz, że publikacja tego tekstu w chwili obecnej mogłaby się wydawać bardzo nieroztropna. Gdyby ta opowiastka odnosiła się do dyktatorów i dyktatury w ogólności, wówczas nie byłoby problemu, uświadomiłem sobie jednak, że skupia się ona całkowicie na postępowaniu Związku Sowieckiego i dwóch jego przywódców, a zatem pije wyłącznie do Rosji z pominięciem innych dyktatur. Ponadto wydźwięk tekstu byłby mniej obraźliwy, gdyby opisana w nim kasta rządząca nie składała się ze świń². Wybór świń jako klasy rządzącej niewątpliwie obraziłby wielu ludzi, a zwłaszcza co bardziej przewrażliwionych, a do takich z pewnością należą Rosjanie.

Nie jest to najlepszy objaw. Z oczywistych względów instytucje rządowe nie powinny mieć prawa poddawać cenzurze książek, które nie są oficjalnie finansowane przez państwo (wyjątek stanowi cenzura motywowana względami bezpieczeństwa, która w czasie wojny nie budzi niczyich zastrzeżeń). Niemniej w tym momencie to nie bezpośrednia ingerencja ministerstwa stanowi najpoważniejsze zagrożenie dla wolności myśli i słowa. Jeśli wydawcy i redaktorzy sami z siebie postanawiają nie publikować pewnych treści, to nie ze strachu przed odpowiedzialnością prawną, lecz przed opinią publiczną. Największym wrogiem, z jakim musi się w tym kraju mierzyć pisarz lub dziennikarz, jest intelektualne tchórzostwo i w moim odczuciu nie poświęcono dotąd temu zagadnieniu wystarczającej uwagi.

Każdy, kto ma poczucie sprawiedliwości i doświadczenie dziennikarskie, przyzna, że w trakcie ostatniej wojny cenzura nie była szczególnie dotkliwa. Nie poddano nas totalitarnej „koordynacji”, jakiej słusznie można się było spodziewać. Prasa miewała uzasadnione pretensje, ale ostatecznie władze zachowywały się dobrze i wykazywały zaskakującą tolerancję wobec opinii mniejszościowych. Naprawdę niepokojący w cenzurze literackiej w Anglii jest jej spontaniczny charakter.

Niepopularne poglądy można zagłuszyć, a niewygodne fakty przemilczeć bez jakichkolwiek oficjalnych zakazów. Każdy, kto wystarczająco długo mieszkał za granicą, spotkał się z sensacyjnymi wiadomościami, które same przez się zasługiwały na pierwsze strony gazet, a mimo to nie przenikały do brytyjskiej prasy, nie z powodu interwencji władz, lecz przez powszechne milczące założenie, że o tym czy owym wspominać „nie należy”. Jeśli chodzi o gazety codzienne, łatwo to zrozumieć. Brytyjska prasa jest niebywale scentralizowana i w większości należy do bogaczy, którzy mają wszelkie powody, aby być nieuczciwymi w przeróżnych sprawach. Ta sama zawoalowana cenzura działa jednak w przypadku książek i czasopism, jak również teatru, filmu i radia. W każdym okresie panuje jakaś ortodoksja, zbiór przekonań, które wszyscy prawomyślni ludzie mają przyjmować bez dyskusji. Mówienie tego czy tamtego nie jest w zasadzie zabronione, ale „nie uchodzi”, tak jak w czasach wiktoriańskich nie uchodziło napomykać o spodniach w obecności damy. Każdy, kto przeciwstawia się takiej ortodoksji, zostaje uciszony z zaskakującą skutecznością. Żaden naprawdę nieprawomyślny pogląd nie ma szans na przebicie się ani do czasopism popularnych, ani ambitniejszych magazynów.

Dzisiejsza ortodoksja wymaga bezkrytycznego podziwu dla Związku Sowieckiego. Każdy to wie i bez mała każdy się temu poddaje. Wszelka poważna krytyka wymierzona w reżim sowiecki, wszelkie informacje, które rosyjski rząd wolałby zachować w tajemnicy, są prawie niepublikowalne. Cały kraj się zmówił, żeby schlebiać naszemu sojusznikowi, i co ciekawe, towarzyszy temu autentyczna tolerancja intelektualna. Bo chociaż władz sowieckich krytykować nie wolno, to swoje własne raczej tak. Mało kto wydrukuje atak na Stalina, ale Churchilla można atakować do woli, w każdym razie w książkach i czasopismach. Również przez pięć lat wojny – której dwie trzecie zajęła nam walka o przetrwanie – bez przeszkód ukazywały się rozliczne książki, pamflety i artykuły nawołujące do zawarcia pokojowego kompromisu. Co więcej, nie wzbudzały przesadnej dezaprobaty. Dopóki w grę nie wchodzi prestiż ZSRR, wolność słowa ma się całkiem nieźle. Są też inne tematy zakazane, o których wkrótce wspomnę, ale najbardziej znamienny jest stosunek większości ludzi do Rosji. Ich zachowanie jest niejako spontaniczne i nie wynika z nacisków żadnej grupy.------------------------------------------------------------------------

¹ Numeracja stron w egzemplarzu przeznaczonym do korekty autorskiej wskazuje na to, że w pierwszym wydaniu Folwarku zwierzęcego z 17 sierpnia 1945 roku przewidywano pierwotnie miejsce na przedmowę autora. Ostatecznie w druku została ona jednak pominięta. Dopiero po odnalezieniu jej maszynopisu przez badacza i edytora spuścizny Orwella, Iana Angusa, po raz pierwszy ujrzała światło dzienne na łamach „The Times Literary Supplement” z 15 września 1972 roku (przyp. tłum.).

² Nie ma pewności, czy ta konkretna sugestia również pochodziła z Ministerstwa Informacji, czy też była własną inwencją pana… ; ale czuć w niej urzędniczą rękę (przyp. aut.).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij