Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Gdzie śpią noże - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 września 2026
29,99 zł
2999 pkt
punktów Virtualo

Gdzie śpią noże - ebook

„Gdzie śpią noże” to opowieść o powrocie do siebie. O kobiecie, która przez lata uczyła się przetrwania — w lęku, przemocy, samotności, współuzależnieniu i nieustannym stawianiu potrzeb innych ponad własnymi. To nie jest klasyczna powieść. To historia procesu: stopniowego dostrzegania mechanizmów i schematów, które przez lata kształtowały jej życie, nazywania tego, co wcześniej pozostawało niewidoczne, i odzyskiwania własnego głosu. Od rozbitego lustra i chowania noży przed snem, przez terapię i pierwsze stawiane granice, aż po moment, w którym zaczyna rozumieć, że nie musi już ratować wszystkich wokół siebie. Może w tej historii odnajdziesz fragment własnej. Nie musisz czytać jej jednym tchem. Możesz zatrzymywać się, wracać do wybranych rozdziałów i odnajdywać te miejsca, które właśnie teraz są Ci najbliższe. Bo nigdy nie jest za późno, żeby wrócić do siebie. 김수진 Kim Su Jin — ta, która rozkwita w swojej autentycznej prawdzie.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna polska
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788398284608
Rozmiar pliku: 1,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

DEDYKACJA

_MOIM DZIECIOM — MOJEMU ŚWIATŁU I NAJWIĘKSZEJ SILE._

Kiedy brakowało mi sił i nadziei, to właśnie Wy

dawaliście mi powód, by zrobić kolejny krok.

Byliście światłem, które prowadziło mnie przez najciemniejsze chwile mojego życia.

Gdy dziś patrzę na to, jakimi ludźmi się staliście,

czuję ogromną wdzięczność i dumę.

Ta książka jest świadectwem nie tylko mojej drogi,

ale też siły, którą obudziliście we mnie swoją obecnością.

Teraz wiem, że największą odwagą jest zawalczyć o własny spokój.

Dziękuję, że byliście moim światłem wtedy,

gdy sama nie potrafiłam go jeszcze dostrzec.INTENCJA

Jeśli właśnie trzymasz tę książkę w dłoniach, być może sama niesiesz historię, o której niewiele osób wie.

Być może przez długi czas byłaś silna dla wszystkich i zapomniałaś o sobie.

Być może nauczyłaś się przetrwania. Być może kosztem siebie.

Doświadczałam tego przez wiele lat, przelewając swoje myśli na kartki. I tak powstała ta książka.

Nie po to, by opowiedzieć o cierpieniu.

Ale po to, by pokazać, że nawet po najciemniejszej nocy można odnaleźć drogę do siebie.

I taką drogę przechodzi moja bohaterka. Celowo bez imienia, bo wierzę, że każda z nas choć raz w życiu była Nią.

Może była nią przez chwilę. Może przez kilka, kilkanaście lat. A może nadal nią jest.

Jeśli podczas tej lektury odnajdziesz w niej kawałek siebie, chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś sama.

NIE MUSISZ CZYTAĆ TEJ KSIĄŻKI JEDNYM TCHEM. Zatrzymuj się. Odpoczywaj. Wracaj.

Jeśli choć jedna strona sprawi, że poczujesz się mniej samotna, ta historia spełni swoje zadanie.

KIM SU JINO TEJ KSIĄŻCE

To nie jest klasyczna powieść.

To opowieść o procesie — o stopniowym dostrzeganiu mechanizmów i schematów, które przez lata kształtowały życie kobiety, oraz o drodze do odzyskania siebie.

Niektóre rzeczy zaczyna rozumieć dopiero po czasie. Inne musi zobaczyć wiele razy, zanim potrafi je nazwać. Z każdym kolejnym etapem coraz wyraźniej dostrzega, co ją zatrzymywało, czego się bała i dlaczego tak długo stawiała potrzeby innych ponad własnymi.

Ta historia prowadzi od przetrwania do świadomości, od świadomości do decyzji, a od decyzji — do wolności.

Nie musisz czytać jej od początku do końca jednym ciągiem. Możesz zatrzymywać się, wracać do wybranych fragmentów i odnajdywać te miejsca, które w danym momencie są Ci najbliższe.KIM JEST 김수진 KIM SU JIN?

Przyszła do mnie niespodziewanie, kiedy wreszcie zdecydowałam się wrócić do siebie.

Przez długi czas szukałam własnego głosu pod rolami, oczekiwaniami, maskami i trudnymi doświadczeniami. Z czasem zrozumiałam, że powrót do siebie nie musi być wielką rewolucją. Czasem zaczyna się od jednego „nie”, chwili odpoczynku bez poczucia winy, jednego oddechu i pytania:

_A czego ja teraz potrzebuję? Kim jestem, kiedy przestaję pytać świat, kim powinnam być?_

Kim Su Jin została. Stała się językiem, którym zaczęłam nazywać własny powrót do siebie — i kobietą, którą przez wiele lat chciałam mieć odwagę być: nieidealną, prawdziwą, wolną od masek.

Znaczenie imienia

Dla Kim Su Jin wybrałam symboliczny zapis hanja: 金秀眞

金 KIM — ZŁOTO. Symbol trwałej wartości — tego, co może zostać przykryte doświadczeniami, lękiem czy cudzymi oczekiwaniami, ale nie przestaje istnieć.

秀 SU — ROZKWIT, PIĘKNO, ELEGANCJA. Symbol wewnętrznego piękna, które rozkwita, kiedy kobieta zaczyna wracać do siebie.

眞 JIN — PRAWDA, AUTENTYCZNOŚĆ, SZCZEROŚĆ. Symbol powrotu do prawdy o sobie i odrzucania masek.

_TA, KTÓRA ROZKWITA W SWOJEJ AUTENTYCZNEJ PRAWDZIE._

_Kim Su Jin nie jest rolą, za którą mogę się schować. Kim Su Jin to ja — kiedy przestaję się chować._PROLOG

Gdzie śpią noże

Przez wiele lat przed snem chowałam noże.

Nie dlatego, że jestem pedantką. I nie dlatego, że bałam się ostrzy.

Bałam się tego, co mogło wydarzyć się, kiedy zasnę, a one pozostaną na swoim miejscu.

Wieczór po wieczorze otwierałam tę samą szufladę. Jeden po drugim odkładałam je tam, gdzie, jak wierzyłam, znikną, a tym samym pojawi się uczucie ukojenia.

Dopiero wtedy potrafiłam położyć się do łóżka.

Minęły lata. Zmienił się dom. Zmienili się ludzie. Zmieniło się moje życie.

A jednak moja dłoń wciąż odruchowo chowała noże do tej samej szuflady.

Z czasem zrozumiałam jedną rzecz.

Nie chowałam już noży.

Chowałam strach.

Strach, który nauczył mnie czuwać nawet wtedy, gdy wokół panowała cisza. Strach, który przez lata szeptał, że nie wolno zasnąć zbyt głęboko. Że trzeba być gotową.

Zawsze.

Długo nie rozumiałam, że człowiek może opuścić miejsce, w którym doznał krzywdy, a mimo to nosić je w sobie każdego dnia.

Dopiero po wielu latach, pewnego wieczoru, otworzyłam szufladę i po raz pierwszy od kilkunastu lat nie schowałam noży.

Zostały na swoim miejscu.

To było oczyszczające.

Zrozumiałam, że już nie muszę.

I wtedy dotarła do mnie jeszcze jedna rzecz.

Nie uwolniłam się od przeszłości w dniu, w którym odeszłam.

Uwolniłam się w dniu, w którym przestałam chować noże.PIĘŚCIĄ W LUSTRO

Każda przemiana zaczyna się od chwili, w której przestajemy udawać, że nic się nie stało.

Jej życie nie było drogą, lecz ciągłym omijaniem odłamków. Toczyło się w cieniu poczucia winy, niezrozumienia i lęku, który z czasem stał się jej drugim oddechem. Już jako mała dziewczynka odkryła, że najbezpieczniej jest zniknąć.

Doskonale pamiętała, jak godzinami siedziała nieruchomo pod kuchennym stołem, byle tylko nie przyciągnąć wzroku, który zawsze szukał winnego. Z czasem nauczyła się wtapiać w tło, stawać częścią mebli i cieni na ścianie. Udawała szczęście, bo wiedziała, że czasem jeden uśmiech potrafił odsunąć kolejną burzę choćby o kilka minut.

Tutaj cisza nigdy nie oznaczała spokoju. Była jedynie krótkim wstrzymaniem oddechu przed następną salwą chaosu.

Kiedy dorosła, nauczyła się nosić jeszcze jedną maskę.

Zakładała ją każdego ranka, zanim wyszła z domu. Uśmiechała się, wybaczała i wierzyła, że jutro będzie lepiej. Ratowała ludzi, którzy sami nie chcieli się ratować. Brała na swoje barki ich błędy i słabości, przekonana, że jeśli będzie wystarczająco cierpliwa i dobra, wszystko jeszcze uda się naprawić.

Każde kolejne przebaczenie kosztowało ją kawałek serca. Łatwiej było jednak zaprzeczać rzeczywistości, niż przyznać przed sobą, że od dawna żyje w świecie, którego nie da się już posklejać.

Prawda przyszła w zwyczajny, słoneczny dzień.

Za oknem świeciło słońce. Świat wyglądał tak, jakby nic złego nie mogło się wydarzyć.

Stała przed lustrem w łazience i poprawiała włosy. Tego dnia maska ciążyła bardziej niż zwykle. Od rana był rozdrażniony. Chodził po domu nerwowym krokiem, trzaskał drzwiami i rzucał krótkie uwagi, które wisiały w powietrzu niczym zapowiedź czegoś nieuniknionego. Z każdym kolejnym podniesionym głosem jej uśmiech stawał się coraz bardziej wymuszony. Wiedziała, że wystarczy jedno słowo za dużo albo jedno spojrzenie nie w porę, żeby wszystko wymknęło się spod kontroli.

Poczuła na sobie jego wzrok. Był ciężki, lepki i pełen pogardy. Nie powiedział ani słowa. Zobaczyła tylko jego dłoń powoli zaciskającą się w pięść.

Zamarła.

Huk pękającego szkła zlał się z krzykiem, którego nie odważyła się wydać. Nie chciała wystraszyć dzieci.

Pięść nie uderzyła w nią.

Uderzyła w lustro.

Dokładnie tam, gdzie jeszcze przed chwilą odbijała się jej twarz.

Rozbite szkło rozsypało się po łazience setkami drobnych odłamków. Przez krótką chwilę błyszczały w promieniach słońca jak maleńkie kryształy. Patrzyła na swoje odbicie rozbite na setki fragmentów.

Nie pamiętała, kiedy wyszedł.

Nie pamiętała, jak długo stała w łazience.

Pamiętała tylko cichy głos dobiegający z korytarza.

— Mamusiu...

Odwróciła się.

W drzwiach stał jej synek. Patrzył raz na nią, raz na rozbite lustro.

— Dlaczego płaczesz?

To pytanie rozbiło coś znacznie większego niż szkło.

Przez lata wierzyła, że potrafi ukryć przed dzieckiem prawdę. Że jeśli będzie się uśmiechać wystarczająco długo, ono nigdy nie zobaczy jej bólu. Teraz zrozumiała, że dzieci nie patrzą na nasze uśmiechy. Patrzą nam w oczy.

Patrzył każdego dnia.

Uczył się, czym jest miłość.

I właśnie ta myśl zabolała ją najbardziej.

Podeszła do synka i mocno go przytuliła. Nie obiecała, że od jutra wszystko będzie dobrze. Nie wiedziała jeszcze, jak wygląda droga wyjścia. Wiedziała tylko jedno.

Nie chciała, żeby dorastał w świecie, w którym rozbite lustro staje się czymś zwyczajnym.

Tamtego dnia nie odeszła. Nie zmieniła jeszcze swojego życia i nie przestała się bać. Stało się jednak coś, czego wcześniej nie potrafiła zrobić.

Przestała udawać przed samą sobą.

I właśnie od tego zaczęła się jej droga.

Po latach zrozumiałam…

Przez długi czas wydawało mi się, że największą odwagą jest odejść.

Dzisiaj wiem, że jeszcze trudniej jest przestać udawać.

Tamtego dnia rozbiło się nie tylko lustro.

Rozpadł się obraz kobiety, którą przez lata próbowałam przekonać, że wszystko jeszcze da się naprawić.

Każda zmiana zaczyna się od chwili, w której przestajemy zaprzeczać prawdzie.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij