Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Jak się nie zestarzeć - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
17 czerwca 2026
59,99
5999 pkt
punktów Virtualo

Jak się nie zestarzeć - ebook

Żyj zdrowiej i dłużej dzięki temu znakomitemu poradnikowi dotyczącemu długowieczności autora bestsellera Jak nie umrzeć przedwcześnie.

Wszyscy chcemy zachować zdrowie z biegiem lat, lecz ze względu na ogrom sprzecznych niekiedy porad i informacji trudno określić, jakich zaleceń naprawdę warto przestrzegać. W książce Jak się nie zestarzeć doktor Michael Greger omawia najlepsze recenzowane badania dotyczące starzenia się i długowieczności, a wyciągnięte z nich wnioski składają się na kompletny przewodnik, w którym opisane zostały optymalne metody wydłużania życia i spowalniania skutków starzenia się.

Zainspirowany dietą i stylem życia stulatków z całego świata oraz mieszkańców tak zwanych niebieskich stref, gdzie ludzie żyją najdłużej, doktor Greger opisuje proste, oparte na dowodach naukowych podejścia do dbania o ważne aspekty funkcjonowania organizmu, dzięki którym czujemy się fizycznie i psychicznie młodo. Czy powiedzenie „kto codziennie jabłko zjada, tego lekarz rzadko bada” rzeczywiście jest słuszne? Czy z perspektywy długowieczności lepiej jest biegać cztery godziny tygodniowo, czy jeść dwie garści orzechów dwa razy w tygodniu?

Ten pełen eksperckiej wiedzy poradnik stanowi zbiór praktycznych metod, które pozwalają żyć jak najdłużej i jak najzdrowiej oraz cieszyć się każdą chwilą.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8382-982-1
Rozmiar pliku: 1,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PRZEDMOWA

W trak­cie pisa­nia tej książki stuk­nęła mi pięć­dzie­siątka, więc z oso­bi­stej per­spek­tywy jej tema­tyka ma dla mnie bar­dziej żywotne zna­cze­nie niż kwe­stie poru­szone w poprzed­niej, zaty­tu­ło­wa­nej _Jak się nie odchu­dzać_, w któ­rej pisa­łem o odży­wia­niu i gubie­niu zbęd­nych kilo­gra­mów. Mię­dzy tymi dzie­dzi­nami ist­nieje jed­nak wyraźne podo­bień­stwo: obie są ska­żone tym samym korup­cyj­nym wpły­wem inte­re­sów han­dlo­wych. Branża die­te­tyczna1 i prze­ciw­sta­rze­niowa2 to giganty obra­ca­jące miliar­dami dola­rów. Gdy w grę wcho­dzą tak wiel­kie pie­nią­dze, pokusa pro­mo­wa­nia pro­duk­tów, któ­rych idea opiera się na wszel­kiego rodzaju absur­dal­nych dekla­ra­cjach, naj­wy­raź­niej jest nie do odpar­cia.

Nawet oczy­tany laik, który poszu­kuje pod­sta­wo­wych prak­tycz­nych porad w obu obsza­rach, chcąc schud­nąć albo żyć dłu­żej, staje w obli­czu nie­prze­bra­nej oferty pigu­łek i mik­stur. Nawet dla mnie jako leka­rza mają­cego przy­wi­lej swo­bod­nego drą­że­nia w recen­zo­wa­nej lite­ra­tu­rze medycz­nej poka­za­nie, że król jest nagi, sta­no­wiło nie­małe wyzwa­nie. Ale samo to czyni niniej­sze przed­się­wzię­cie jesz­cze waż­niej­szym. Skoro mnie odsia­nie zia­ren od plew w dzie­dzi­nie nauk o sta­rze­niu zajęło trzy lata, oba­wiam się, że przy­pad­kowa osoba pró­bu­jąca oddzie­lić fakty od bzdur stoi na stra­co­nej pozy­cji. Były pre­zes Geron­to­lo­gi­cal Society of Ame­rica napi­sał, że „nie­wiele jest tema­tów (…) rów­nie mylą­cych dla bez­kry­tycz­nych i sta­no­wią­cych intrat­niej­szy biz­nes dla pozba­wio­nych skru­pu­łów”3.

Mówi się, że dzie­dzina prze­ciw­dzia­ła­nia sta­rze­niu się jest „podat­nym grun­tem dla prze­krę­tów, oszustw i spo­so­bów szyb­kiego wzbo­ga­ca­nia”4, a lite­ra­tura popu­larna na ten temat zawiera „ogrom dez­in­for­ma­cji”5. Spece od mar­ke­tingu czę­sto obie­rają za cel osoby star­sze, ofe­ru­jąc szar­la­tań­skie lekar­stwa prze­ciw­dzia­ła­jące skut­kom sta­rze­nia się6. Pro­dukty te są sze­roko pro­mo­wane w inter­ne­cie, a także w sta­cjo­nar­nych kli­ni­kach „prze­ciw­sta­rze­nio­wych”7. Tego rodzaju kno­wa­nia były przed­mio­tem wielu dys­ku­sji, jakie odby­wały się w ame­ry­kań­skim Sena­cie i Kon­gre­sie pod hasłami takimi jak „Oszu­ści, han­dla­rze i sprze­dawcy cudow­nych reme­diów”8 czy „Szar­la­ta­ne­ria, czyli skan­dal wart 10 miliar­dów dola­rów”9. Obec­nie prze­mysł prze­ciw­sta­rze­niowy w Ame­ryce może być wart ponad 88 miliar­dów dola­rów10, a jego świa­tową war­tość wyce­nia się na 292 miliardy dola­rów11. W kwo­tach tych zawiera się wła­ści­wie wszystko, od kre­mów prze­ciw­zmarszcz­ko­wych po porady tele­wi­zyj­nego guru Pata Robert­sona, ofe­ru­ją­cego „biał­kowe nale­śniki prze­ciwko sta­rze­niu”. Jak stwier­dzono w jed­nym z arty­ku­łów poświę­co­nych eko­no­mii, sta­rze­nie się nie jest może korzystne dla zdro­wia, ale „z pew­no­ścią jest korzystne dla biz­nesu”12.

Zaślepieni nauką

Według jed­nego ze sto­wa­rzy­szeń bran­żo­wych 60 pro­cent Ame­ry­ka­nów w wieku sześć­dzie­się­ciu pię­ciu lat i star­szych sto­suje zabiegi prze­ciw­dzia­ła­jące sta­rze­niu się13, choć zda­niem dyrek­tora Insti­tute for Bio­me­di­cal Aging Rese­arch wła­ści­wie żadna z tych metod nie jest poparta bada­niami nauko­wymi14. Pro­muje się je jed­nak tak, jakby były. Odkry­cia naukowe nagła­śniane przez żądną sen­sa­cji prasę od dawna są opor­tu­ni­stycz­nie wyko­rzy­sty­wane przez spe­ku­lan­tów.

Dzie­więt­na­sto­wieczne postępy w dzie­dzi­nie magne­ty­zmu dopro­wa­dziły do powsta­nia reklam, w któ­rych twier­dzono, że „żaden miesz­ka­niec Ame­ryki nie byłby chory (…) gdyby nasza magne­to­kon­ser­wa­tywna bie­li­zna zna­la­zła się w gar­de­ro­bie każ­dej kobiety i każ­dego męż­czy­zny, i była zakła­dana nie­mow­lę­tom i dzie­ciom”. Mniej komiczny, a bar­dziej tra­giczny wydźwięk miało publiczne zain­te­re­so­wa­nie pra­cami Marii Skło­dow­skiej-Curie, które skut­ko­wało stwo­rze­niem wielu radio­ak­tyw­nych pro­duk­tów mają­cych rze­komo „rewi­ta­li­zo­wać” i „ener­ge­ty­zo­wać”15. Zgod­nie z chwy­tli­wym nagłów­kiem, jaki poja­wił się w dzien­niku „Wall Street Jour­nal”, „Woda radowa dzia­łała dobrze, dopóki nie odpa­dła szczęka”16.

Dziś prze­jawy tego żero­wa­nia na nauce, które doro­biło się angiel­skiego ter­minu _scien­ce­plo­ita­tion_, są oczy­wi­ste – wystar­czy spoj­rzeć na setki szar­la­tań­skich „kli­nik komó­rek macie­rzy­stych” zlo­ka­li­zo­wa­nych w Kali­for­nii i na Flo­ry­dzie17 i posłu­gu­ją­cych się języ­kiem nauki, by nadać pozory uczci­wo­ści swoim nie­spraw­dzo­nym tera­piom18. W opu­bli­ko­wa­nym w „Scien­ti­fic Ame­ri­can” arty­kule _Oszu­kań­cze źró­dło mło­do­ści_ trzech zna­nych bada­czy pro­ce­sów sta­rze­nia się stwier­dziło, że „spo­łe­czeń­stwo jest bom­bar­do­wane kłam­stwami oraz infor­ma­cyj­nym szu­mem”19.

Jeden z tych bada­czy został pozwany przez współ­za­ło­ży­cieli Ame­ri­can Aca­demy of Anti-Aging Medi­cine20 na kwotę 200 milio­nów dola­rów za przy­zna­nie tej orga­ni­za­cji Silver Fle­ece Award, prze­śmiew­czej nagrody szy­dzą­cej z „naj­bar­dziej absur­dal­nych, obu­rza­ją­cych, nie­po­par­tych bada­niami nauko­wymi lub prze­sad­nych twier­dzeń doty­czą­cych inter­wen­cji prze­ciw­sta­rze­nio­wych bądź cho­rób zwią­za­nych z wie­kiem”21. Ame­ri­can Aca­demy of Anti-Aging Medi­cine odparła, że „nie pro­muje ani nie popiera żad­nej kon­kret­nej formy tera­pii ani nie sprze­daje i nie popiera żad­nego pro­duktu komer­cyj­nego”22. Wystar­czyło jed­nak odwie­dzić stronę inter­ne­tową orga­ni­za­cji, by się prze­ko­nać, że gro­ma­dziła ona i przed­sta­wiała obszerny kata­log reklam pod hasłem „znajdź pro­dukt prze­ciw­sta­rze­niowy lub usługę”, któ­rego opra­co­wa­nie uza­sad­niała „licz­nymi zapy­ta­niami otrzy­my­wa­nymi każ­dego dnia”23, 24.

„Esta­bli­sh­ment geron­to­lo­giczny” był oskar­żany o próby bez­par­do­no­wego sabo­to­wa­nia start-upów, takich jak wspo­mniana Ame­ri­can Aca­demy of Anti-Aging Medi­cine25, któ­rej współ­za­ło­ży­ciel twier­dzi, że wal­czy z „wyga­słym kano­nem filo­zo­ficz­nym”, zgod­nie z któ­rym „sta­rze­nie się jest nie­unik­nione, nie można nic na nie pora­dzić i trzeba się z nim pogo­dzić – zesta­rzeć się i umrzeć”26. Dostrze­gam zasługi po obu stro­nach tego zde­rze­nia kul­tu­ro­wego, w któ­rym dzie­dzina geron­to­lo­gii (nauki o sta­ro­ści) wal­czy o utrzy­ma­nie z tru­dem wywal­czo­nych korzy­ści doty­czą­cych publicz­nego finan­so­wa­nia pod­sta­wo­wych badań nad sta­rze­niem, sto­jąc w obli­czu ambit­niej­szych bojow­ni­ków prze­ciwko sta­ro­ści, któ­rzy wydają się kwe­stio­no­wać jej fun­da­men­talne zało­że­nia. W ofi­cjal­nej odpo­wie­dzi Ame­ri­can Aca­demy of Anti-Aging Medi­cine na wspo­mnianą kry­tykę napi­sano: „Mówiąc naj­pro­ściej, geron­to­lo­giczny kult śmierci roz­pacz­li­wie stara się pod­trzy­my­wać tajem­ni­cze i nie­ak­tu­alne sta­no­wi­sko, zgod­nie z któ­rym sta­rze­nie się jest natu­ralne i nie­unik­nione”27.

Z jed­nej strony ruch medy­cyny prze­ciw­sta­rze­nio­wej zyskałby więk­szą wia­ry­god­ność, gdyby został zapo­cząt­ko­wany przez osoby kie­ru­jące się wyni­kami badań nauko­wych, a nie „przed­się­bior­czych biz­nes­me­nów reagu­ją­cych na oka­zje ryn­kowe”28, z dru­giej jed­nak ostry sprze­ciw wobec nowej fali ini­cja­tyw prze­ciw­dzia­ła­ją­cych sta­rze­niu mógł pójść zbyt daleko. Jak zauwa­żył zało­ży­ciel i redak­tor naczelny cza­so­pi­sma „Bio­ge­ron­to­logy”, histo­ria badań nad prze­ciw­dzia­ła­niem sta­rze­niu się istot­nie i nie­wąt­pli­wie jest „pełna oszustw, pseu­do­nauki, prze­krę­tów i szar­la­ta­ne­rii”29, lecz (godna podziwu!) kru­cjata prze­ciwko naj­mniej­szym prze­ja­wom nie­sto­sow­no­ści zdaje się pro­wa­dzić do odru­cho­wego uzna­wa­nia, że wszystko jest tylko krzy­kliwą reklamą, z którą nie należy wią­zać żad­nych nadziei, a takie podej­ście neguje rze­czy­wi­sty postęp naukowy, jaki doko­nał się w obsza­rze inter­wen­cji prze­ciw­sta­rze­nio­wych30.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w pew­nych krę­gach „nauka” stała się brzyd­kim sło­wem. Po latach sza­leń­stwa zwią­za­nego z epi­de­mią COVID odnio­słem wra­że­nie, że kole­dzy, któ­rych kie­dyś sza­no­wa­łem za inte­lekt, zatra­cili umie­jęt­ność kry­tycz­nego myśle­nia. Jeśli i ty zosta­łeś wepchnięty do kró­li­czej nory kaba­li­stycz­nych spi­sków, być może nie jest to książka dla cie­bie. Prawdą jest, że pan­de­mia ujaw­niła rażące wady insty­tu­cjo­nalne, któ­rych kon­se­kwen­cje prze­nik­nęły nawet do lite­ra­tury nauko­wej. Dwa nie­zwy­kle pre­sti­żowe cza­so­pi­sma medyczne zostały zmu­szone do wyco­fa­nia czę­ści swych publi­ka­cji ze względu na obawy doty­czące rze­tel­no­ści danych31, 32. Cza­so­pi­sma naukowe pozo­stają jed­nak nie­kwe­stio­no­wa­nym stan­dar­dem w kwe­stii dąże­nia do przy­bli­ża­nia prawdy. Para­fra­zu­jąc słowa Win­stona Chur­chilla o demo­kra­cji jako for­mie rzą­dów, recen­zo­wana lite­ra­tura medyczna jest naj­gor­szym spo­so­bem usta­la­nia fak­tów na temat naszego zdro­wia… ale nie wymy­ślono niczego lep­szego.

Omówienie niniejszej pracy

Redak­tor naczelny czo­ło­wego cza­so­pi­sma geron­to­lo­gicz­nego twier­dzi, że więk­szość pra­cu­ją­cych w dzie­dzi­nie prze­ciw­dzia­ła­nia sta­rze­niu się naukow­ców „powszech­nie zna­nych opi­nii publicz­nej to pozba­wieni skru­pu­łów dostawcy bez­u­ży­tecz­nych pana­ceów”33. Łatwo jest dać się zwieść cha­ry­zma­tycz­nym guru, lecz gdy cho­dzi o coś tak waż­nego jak zdro­wie i dobro­stan nasz i naszych bli­skich, nie powin­ni­śmy opie­rać się na mrzon­kach, tylko na twar­dych dowo­dach. Dla­tego potwier­dzam swoje słowa tak wielką liczbą przy­pi­sów. W książce _Jak nie umrzeć przed­wcze­śnie_ zamie­ści­łem mniej wię­cej 2000 przy­pi­sów. W książce _Jak się nie odchu­dzać_ było ich już 5000. W tej książce w pew­nym momen­cie liczba ta wzro­sła do 13 000, co oka­zało się pro­ble­mem.

Obie­ca­łem wydawcy, że zmiesz­czę mate­riał na 600 stro­nach, lecz po zakoń­cze­niu pracy manu­skrypt liczył ich pra­wie 2150. Ups. Nie chcia­łem bru­tal­nie ciąć tre­ści, więc w ramach pierw­szej próby odchu­dze­nia książki prze­nio­słem 995 stron przy­pi­sów do inter­netu. W ostat­nim roz­dziale znaj­duje się adres strony inter­ne­to­wej (see.nf/cita­tions) oraz odsy­ła­jący do niej kod QR. Strona zawiera pełną listę przy­pi­sów zamiesz­czo­nych w tej książce, z moż­li­wo­ścią ich wyszu­ki­wa­nia.

W ciągu trzech ostat­nich lat mój zespół i ja prze­czy­ta­li­śmy ponad 20 tysięcy arty­ku­łów na temat sta­rze­nia się, dzięki czemu ty nie musisz tego robić – choć, rzecz jasna, zachę­cam! Zaletą prze­nie­sie­nia przy­pi­sów do inter­netu była moż­li­wość połą­cze­nia ich z odsy­ła­czami pro­wa­dzą­cymi bez­po­śred­nio do źró­deł. Dzięki temu możesz pobie­rać źró­dłowe pliki PDF i uzy­skać dostęp do cyto­wa­nych badań.

Odchu­dzony manu­skrypt na­dal miał jed­nak czte­ro­cy­frową liczbę stron. Musia­łem zna­leźć jakiś spo­sób, by zmniej­szyć jego obję­tość prak­tycz­nie o połowę, a tym samym speł­nić wyma­ga­nia dru­kar­skie wydawcy. Pro­blem pole­gał na tym, że nie pozo­stało już zbyt wiele plew do odsia­nia. Wielu leka­rzy piszą­cych książki prze­zna­czone dla maso­wego odbiorcy czer­pie z tre­ści swo­ich wcze­śniej­szych prac, aby zaro­bić na kolej­nej publi­ka­cji. Ja sta­ram się postę­po­wać odwrot­nie – każda moja książka zawiera wyłącz­nie nowy mate­riał – dla­tego w całym tek­ście odsy­łam do frag­men­tów poprzed­nich ksią­żek, w któ­rych oma­wia­łem przy­ta­czane kon­cep­cje. (Na stro­nie inter­ne­to­wej world­cat.org możesz prze­szu­kać biblio­teki publiczne pod kątem moich wcze­śniej­szych prac w for­mie dru­ko­wa­nej, elek­tro­nicz­nej i audio­bo­oków). Jedy­nym spo­so­bem mają­cym na celu osią­gnię­cie wyma­ga­nej liczby stron, jaki przy­szedł mi do głowy, było prze­kształ­ce­nie książki _Jak się nie zesta­rzeć_ w publi­ka­cję mul­ti­me­dialną.

W całej tej książce będziesz napo­ty­kać odsy­ła­cze do mate­ria­łów fil­mo­wych. Wraz z zespo­łem nagra­łem kil­ka­set krót­kich fil­mów, każdy o dłu­go­ści mniej wię­cej pię­ciu minut, aby zawrzeć w nich setki tysięcy słów dodat­ko­wych infor­ma­cji, które musia­łem wyciąć z pier­wot­nej wer­sji książki. Nie przej­muj się: wszyst­kie prak­tyczne infor­ma­cje są zamiesz­czone w tek­ście. Po pro­stu nie chcę, aby kto­kol­wiek wie­rzył mi na słowo. Zawsze sta­ram się dokład­nie uza­sad­nić, w jaki spo­sób dosze­dłem do okre­ślo­nych zale­ceń. Nie­stety brak miej­sca nie zawsze pozwa­lał mi na zro­bie­nie tego w tre­ści niniej­szego tomu, więc choć zawar­łem w nim naj­istot­niej­sze wnio­ski, możesz sko­rzy­stać z poda­nych odsy­ła­czy, aby bli­żej zapo­znać się z dowo­dami, które do nich dopro­wa­dziły.

Sta­rze­nie się rze­czy­wi­ście jest główną przy­czyną śmierci.

Być może nie ma cze­goś takiego jak śmierć ze sta­ro­ści. W bada­niu uwzględ­nia­ją­cym wyniki ponad 42 tysięcy sek­cji zwłok wyka­zano, że osoby, które prze­żyły ponad sto lat, w 100 pro­cen­tach prze­ana­li­zo­wa­nych przy­pad­ków zmarły wsku­tek cho­rób. Choć więk­szość z nich tuż przed śmier­cią była uwa­żana za zdrowe – nawet przez ich leka­rzy – ani jedna nie umarła „ze sta­ro­ści”. Ludzie ci umie­rali z powodu cho­rób, a naj­częst­szą przy­czyną śmierci był zawał serca34. Podobne rezul­taty dały sek­cje zwłok stu­lat­ków35 oraz osób mają­cych powy­żej osiem­dzie­się­ciu pię­ciu lat, czyli prze­działu wie­ko­wego okre­śla­nego w lite­ra­tu­rze medycz­nej jako _oldest-old_ (naj­starsi sta­rzy)36, 37, 38.

Skoro sta­rze­nie się zabija poprzez cho­roby39, dla­czego moja książka _Jak nie umrzeć przed­wcze­śnie_ nie jest jedyną roz­prawą o dłu­go­wiecz­no­ści, jaka mogłaby być komu­kol­wiek potrzebna? Napi­sa­łem w niej, co możemy zro­bić, aby powstrzy­my­wać, hamo­wać i odwra­cać tok zda­rzeń w przy­padku każ­dej z pięt­na­stu głów­nych przy­czyn zgo­nów, począw­szy od cho­rób serca, które są głów­nym zabójcą nie tylko stu­lat­ków, lecz także ogółu ludz­ko­ści40. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych cho­roby serca są naj­waż­niej­szą przy­czyną zgo­nów od 1900 roku, z wyjąt­kiem roku 1918, kiedy to kró­lo­wała pan­de­mia grypy41. (Dla porów­na­nia, zgod­nie z tym, co szcze­gó­łowo opi­sa­łem w książce _How to Survive a Pan­de­mic_, COVID zna­lazł się dopiero na trze­cim miej­scu listy42). Cho­roby serca są główną przy­czyną zgo­nów i nie­peł­no­spraw­no­ści na całym świe­cie i były nią przez więk­szą część obec­nego stu­le­cia41. Prze­wi­duje się, że sytu­acja ta nie ule­gnie zmia­nie w ciągu naj­bliż­szych dekad44. Ale czy są nią rze­czy­wi­ście?

Ponie­waż pode­szły wiek jest naj­waż­niej­szym czyn­ni­kiem ryzyka w przy­padku więk­szo­ści śmier­tel­nych cho­rób45, można argu­men­to­wać, że główną przy­czyną śmierci jest w rze­czy­wi­sto­ści sta­rze­nie się46. Wskaź­nik zgo­nów dla cho­rób zwią­za­nych z wie­kiem, takich jak cho­roby serca, nowo­twory, udar i demen­cja, wzra­sta wykład­ni­czo47. Jeśli porów­namy osoby z tego samego prze­działu wie­ko­wego, ta z nich, która będzie miała wysoki poziom cho­le­ste­rolu, będzie dwa­dzie­ścia razy bar­dziej nara­żona na cho­roby serca48, lecz u osiem­dzie­się­cio­latka ryzyko zawału może być nawet pięć­set razy więk­sze49 niż u dwu­dzie­sto­latka50. Dieta roślinna może zmniej­szać ryzyko demen­cji aż trzy­krot­nie51, ale róż­nica w czę­sto­ści wystę­po­wa­nia demen­cji mię­dzy oso­bami w wieku powy­żej 85 lat a oso­bami młod­szymi niż 65 lat jest trzy­stu­krotna52. Sku­piamy się na czyn­ni­kach takich jak cho­le­ste­rol, ponie­waż należą one do czyn­ni­ków ryzyka pod­le­ga­ją­cych mody­fi­ka­cji, ale co, jeśli tempo sta­rze­nia rów­nież mia­łoby tę wła­ści­wość?

A jeśli tak zamiast dotych­cza­so­wego wyryw­ko­wego podej­ścia sku­pia­ją­cego się na poszcze­gól­nych cho­ro­bach dege­ne­ra­cyj­nych spo­wol­ni­li­by­śmy sam pro­ces sta­rze­nia? Pamię­tam, że jako młody kujon bar­dzo chcia­łem zna­leźć lekar­stwo na raka, kiedy doro­snę. Nawet gdyby udało się wyeli­mi­no­wać wszyst­kie formy raka, śred­nia dłu­gość życia w Sta­nach Zjed­no­czo­nych zwięk­szy­łaby się jedy­nie o mniej wię­cej trzy lata53. Dla­czego? Ponie­waż unik­nię­cie nowo­tworu ozna­cza­łoby po pro­stu opóź­nie­nie śmierci z powodu zawału serca lub udaru mózgu. Jeśli nie dopad­nie nas jedna dole­gli­wość zwią­zana z wie­kiem, zrobi to inna. Zamiast bawić się w „zbi­ja­nie kre­tów”, zaj­mu­jąc się każdą cho­robą z osobna, mogli­by­śmy posta­wić na postęp w dzie­dzi­nie spo­wal­nia­nia sta­rze­nia się, który roz­wią­załby wszyst­kie te pro­blemy jed­no­cze­śnie54.

Wyobraź sobie, że ist­nieje inter­wen­cja tera­peu­tyczna, która zmniej­sza ryzyko wystą­pie­nia nie tylko głów­nych cho­rób-zabój­ców, lecz także zapa­le­nia sta­wów, demen­cji, oste­opo­rozy, cho­roby Par­kin­sona i nie­peł­no­spraw­no­ści sen­so­rycz­nej. Ponie­waż wskaź­nik tego ryzyka podwaja się co sie­dem lat, samo spo­wol­nie­nie pro­cesu sta­rze­nia się tak, by prze­ciętny 65-latek cecho­wał się takim pro­fi­lem zdro­wot­nym i ryzy­kiem zapa­dal­no­ści na cho­roby jak 58-latek, powinno zmniej­szyć o połowę praw­do­po­do­bień­stwo śmierci, zespołu kru­cho­ści i nie­peł­no­spraw­no­ści u każ­dego z nas55.

Dla­tego napi­sa­łem książkę _Jak się nie zesta­rzeć_.

Czy sta­rze­nie się samo w sobie jest cho­robą?

Przez dzie­się­cio­le­cia jedna z naj­bar­dziej spor­nych kwe­stii w geron­to­lo­gii doty­czyła tego, czy samo sta­rze­nie się należy uznać za cho­robę56. Ow­szem, sta­rze­nie się jest czymś natu­ral­nym, lecz podob­nie jest z infek­cją, a jed­nak nazy­wamy ją cho­robą. Sta­rze­nie się jest zja­wi­skiem powszech­nym. Tak, ale prze­zię­bie­nie także dotyka każ­dego57. Jeśli intry­guje cię to zagad­nie­nie, jego szer­sze omó­wie­nie znaj­dziesz w fil­mie dostęp­nym pod adre­sem see.nf/aging­di­se­ase. Jakie zna­cze­nie ma nazew­nic­two? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą zwię­dłoby rów­nie szybko. Cho­dzi o to, że zakla­sy­fi­ko­wa­nie sta­rze­nia się do zbioru cho­rób mogłoby dopro­wa­dzić do przy­dzie­le­nia więk­szych środ­ków na jego bada­nia, tak jak miało to miej­sce w przy­padku nie­daw­nego uzna­nia oty­ło­ści za cho­robę58.

Można pomy­śleć, że giganci prze­my­słu far­ma­ceu­tycz­nego, potocz­nie nazy­wani Big Pharmą, chęt­nie zain­we­sto­wa­liby w lek, który mógłby oka­zać się praw­dzi­wym hitem. Ale po co wyda­wać pie­nią­dze na bada­nia, skoro można je prze­zna­czać na mar­ke­ting wszyst­kich nie­spraw­dzo­nych pro­duk­tów prze­ciw­sta­rze­nio­wych, które już się sprze­dają? Wiele zna­nych marek suple­men­tów diety jest wła­sno­ścią firm far­ma­ceu­tycz­nych59, 60. Pro­du­cent leków Sanofi nawią­zał nawet współ­pracę z Coca-Colą, aby opra­co­wać „napój upięk­sza­jący”63. Firmy tego rodzaju już teraz zara­biają kro­cie, żeru­jąc na łatwo­wier­no­ści i despe­ra­cji spo­łe­czeń­stwa w kwe­stii pro­duk­tów prze­ciw­dzia­ła­ją­cych sta­rze­niu64. Po co mar­no­wać pie­nią­dze na udo­wad­nia­nie, że coś fak­tycz­nie działa?

Żyć i mieć się dobrze

Na pyta­nie: „Jak długo chcesz żyć?” z czte­rema odpo­wie­dziami do wyboru (85 lat, 120 lat, 150 lat lub wiecz­nie) mniej wię­cej dwie trze­cie osób odparło, że chcia­łoby dożyć osiem­dzie­się­ciu pię­ciu lat. Ale gdy treść pyta­nia ubrano w nieco inne słowa: „Jak długo chciał­byś żyć, mając gwa­ran­cję zdro­wia psy­chicz­nego i fizycz­nego?”, naj­po­pu­lar­niej­szą odpo­wie­dzią oka­zało się „wiecz­nie”65. Nie cho­dzi więc tylko o to, jak długo żyjemy, ale także o jakość tego życia, co ucie­le­śnia grecki mit o Tito­no­sie, któ­remu Zeus poda­ro­wał życie wieczne, lecz nie wieczną mło­dość, przez co nie­szczę­śnik z wie­kiem skur­czył się i zaczął beł­ko­tać (nim osta­tecz­nie został prze­mie­niony w świersz­cza)66.

Dłu­go­wiecz­ność byłaby zaiste pyr­ru­so­wym zwy­cię­stwem, gdyby dodat­kowe lata życia miały się wią­zać z nie­ubła­ga­nym pogor­sze­niem stanu zdro­wia67. Tylko mniej wię­cej 18 pro­cent ludzi można opi­sać jako osoby „pomyśl­nie się sta­rze­jące”68. Bada­nia wyka­zały, że powszech­ność wie­lo­cho­ro­bo­wo­ści, czyli współ­ist­nie­nia kilku cho­rób prze­wle­kłych, wynosi u osób w pode­szłym wieku od 55 do 98 pro­cent69. W wieku osiem­dzie­się­ciu pię­ciu lat ponad 90 pro­cent osób cierpi na co naj­mniej jedną cho­robę, a śred­nio na cztery cho­roby współ­ist­nie­jące70. I tak jak 85 pro­cent pacjen­tów cho­rych na raka ma ten­den­cję do prze­ce­nia­nia swo­ich szans prze­ży­cia71, tak dzieje się w przy­padku osób cier­pią­cych na inne cho­roby prze­wle­kłe. Osoby z nie­wy­dol­no­ścią serca lub prze­wle­kłą obtu­ra­cyjną cho­robą płuc oraz roze­dmą są nara­żone na śmierć w ciągu kolej­nego roku około trzy­krot­nie bar­dziej, niż sądzą. Aż 96 pro­cent pacjen­tów pod­da­wa­nych dia­li­zie ambu­la­to­ryj­nej uważa, że ma szanse na prze­ży­cie kolej­nych pię­ciu lat, lecz pra­wie połowa z nich umiera w ciągu nie­ca­łych dwóch lat72.

Nasuwa się w związku z tym kon­cep­cja dłu­go­ści życia spę­dzo­nego w dobrym zdro­wiu, czyli wol­nego od cho­rób prze­wle­kłych i nie­peł­no­spraw­no­ści73, okre­śla­nego angiel­skim ter­mi­nem _heal­th­span_. Nic dziw­nego, że ludzie są scep­tycz­nie nasta­wieni wzglę­dem inter­wen­cji doty­czą­cych dłu­go­wiecz­no­ści, skoro obser­wu­jemy wpraw­dzie wydłu­ża­nie śred­niego czasu życia, lecz towa­rzy­szy mu skra­ca­nie okresu życia w zdro­wiu. Para­fra­zu­jąc słowa Jona­thana Swi­fta, każdy chce żyć wiecz­nie, ale nikt nie chce się sta­rzeć.

Na przy­kład w Sta­nach Zjed­no­czo­nych dłu­żej żyje się w cho­ro­bie niż w zdro­wiu. W 1998 roku dwu­dzie­sto­la­tek mógł się spo­dzie­wać, że prze­żyje kolej­nych pięć­dzie­siąt osiem lat, pod­czas gdy dwu­dzie­sto­la­tek w 2006 roku mógł liczyć na lat pięć­dzie­siąt dzie­więć. Ale dwu­dzie­sto­la­tek z lat 90. mógł oba­wiać się dzie­się­ciu lat życia z cho­robą prze­wle­kłą, teraz zaś okres ten wydłu­żył się do trzy­na­stu lat. Wydaje się zatem, że zro­bi­li­śmy krok do przodu i trzy kroki w tył. Naukowcy zauwa­żyli rów­nież, że możemy liczyć na dwa mniej niż daw­niej lata funk­cjo­nalne, czyli takie, pod­czas któ­rych możemy wyko­ny­wać pod­sta­wowe czyn­no­ści życiowe – na przy­kład poko­na­nie mar­szem dystansu 400 metrów, sta­nie lub sie­dze­nie przez dwie godziny bez koniecz­no­ści poło­że­nia się lub sta­nie bez pomocy spe­cjal­nego sprzętu74. Innymi słowy, żyjemy dłu­żej, ale jeste­śmy bar­dziej cho­rzy.

Dla­tego ta książka doty­czy zarówno dłu­go­wiecz­no­ści, jak i czasu życia w zdro­wiu. Jaki jest sens dłuż­szego życia, skoro nie można się nim w pełni cie­szyć? Mam szczerą nadzieję, że niniej­sza praca nie tylko doda lat do two­jego życia, ale też doda życia twoim latom.WSTĘP

Moja wcze­śniej­sza książka, _Jak nie umrzeć przed­wcze­śnie_, nie opo­wia­dała o życiu wiecz­nym. Jej tytuł nie brzmiał wszak _Jak nie umrzeć_. Cho­dzi o to, by nie umrzeć zbyt młodo, w bólu, po prze­wle­kłej i wynisz­cza­ją­cej cho­ro­bie. Prze­ka­za­łem w niej dobrą wia­do­mość, taką mia­no­wi­cie, że mamy ogromny wpływ na losy wła­snego zdro­wia, ponie­waż znacz­nej więk­szo­ści przed­wcze­snych zgo­nów i nie­peł­no­spraw­no­ści można zapo­biec, sto­su­jąc odpo­wied­nią dietę i pro­wa­dząc zdrowy styl życia. Prze­sła­nie książki _Jak się nie zesta­rzeć_ jest podobne. Nie jest to książka o nie­śmier­tel­no­ści, lecz raczej o tym, jak sta­rzeć się z wdzię­kiem i wital­no­ścią, zamiast cier­pieć z powodu nie­mocy i znie­do­łęż­nie­nia. Ale dla­czego nie możemy powstrzy­mać pro­ce­sów sta­rze­nia i żyć wiecz­nie?

Czło­wiek ni­gdy nie będzie zado­wo­lony, dopóki nie pokona śmierci

Ber­nard Streh­ler

Począw­szy od Eposu o Gil­ga­me­szu sprzed ponad 4000 lat75 aż po nie­dawne pięć­set­le­cie poszu­ki­wań źró­dła mło­do­ści przez Ponce de Leóna, ludz­kość marzyła o mitycz­nym elik­si­rze życia, który zara­dziłby zmo­rze sta­rze­nia się76. Bo dla­czego nie? To nie tak, że sta­rze­nie jest w świe­cie przy­rody czymś sta­łym. Ewo­lu­cja spra­wiła, że dłu­gość życia poszcze­gól­nych gatun­ków zwie­rząt różni się nawet milion razy, od jętek, któ­rych doro­słe życie może trwać zale­d­wie kilka minut, po małże żyjące ponad pięć­set lat77. Podob­nie jak bra­cia Wri­ght czer­pali inspi­ra­cję z pta­ków, my możemy inspi­ro­wać się zwie­rzę­tami, które sta­rzeją się bar­dzo powoli albo nie sta­rzeją się w ogóle78.

Dla­czego nie możemy żyć wiecz­nie? Nie­które orga­ni­zmy to potra­fią i nie mówię tu o dwu­stu­let­nim wie­lo­ry­bie ani nawet o tysiąc­let­nim drze­wie. Ist­nieją gatunki (o nazwach takich jak „nie­śmier­telna meduza”¹), które naj­wy­raź­niej się nie sta­rzeją i, teo­re­tycz­nie rzecz bio­rąc, mogą żyć wiecz­nie79. W pew­nym sen­sie ludzie też są nie­śmier­telni, ponie­waż kilka naszych komó­rek żyje dalej – w postaci plem­ni­ków i komó­rek jajo­wych, które mają szczę­ście się odna­leźć. Każde dziecko wyra­sta z jed­nej z naszych komó­rek i już samo to – mam na myśli fakt, że z jed­nej komórki może powstać czło­wiek – powinno spra­wiać, że kon­cep­cja utrzy­my­wa­nia orga­ni­zmu w dobrej kon­dy­cji w nie­skoń­czo­ność będzie bio­lo­gicz­nie try­wialna. Jedna mikro­sko­pijna zapłod­niona dro­bina może się prze­mie­nić w być może naj­bar­dziej zło­żony w zna­nym wszech­świe­cie obiekt, jakim jest ludzki mózg, zbu­do­wany z 86 miliar­dów neu­ro­nów81, two­rzą­cych 150 bilio­nów połą­czeń82, któ­rych łączna dłu­gość wynosi 160 tysięcy kilo­me­trów80. Jeśli coś takiego jest w bio­lo­gii moż­liwe, to co nie jest?

Mimo to w śro­do­wi­sku nauko­wym panuje duży scep­ty­cyzm. Wielu bada­czy uważa, że sta­rze­nie się jest pro­ce­sem nie­od­wra­cal­nym83. Hasło „prze­ciw­sta­rze­niowy” jest porów­ny­wane do kon­cep­cji anty­gra­wi­ta­cji84. Gło­śni kry­tycy wywo­dzący się ze spo­łecz­no­ści geron­to­lo­gicz­nej nazy­wają osoby suge­ru­jące ist­nie­nie moż­li­wo­ści znacz­nego wydłu­że­nia życia ludz­kiego „god­nymi pogardy (…) za wpro­wa­dza­nie w błąd opi­nii publicz­nej” i twier­dzą, że „wszystko powy­żej 130 sta­nowi nie­do­rzecz­ność”85. Na takie wąt­pli­wo­ści mery­to­rycz­nie odpo­wia­dają apo­lo­geci cytu­jący daw­nych wybit­nych naukow­ców, któ­rych podob­nie abso­lu­ty­styczne stwier­dze­nia (_nomen omen_) nie zesta­rzały się naj­le­piej86. Pewien fizyk, lau­reat Nagrody Nobla, mówił o per­spek­ty­wie ener­gii czer­pa­nej z atomu jako o „bzdu­rach”, „cał­ko­wi­cie nie­nau­ko­wym uto­pij­nym marze­niu, dzie­cię­cych fan­ta­zjach”87. Lord Kelvin, uwa­żany za jed­nego z naj­wy­bit­niej­szych naukow­ców swo­ich cza­sów, wie­lo­krot­nie powta­rzał, że „skon­stru­owa­nie maszyn lata­ją­cych cięż­szych od powie­trza jest nie­moż­liwe”88, a w 1902 roku – zale­d­wie rok przed pierw­szym lotem w Kitty Hawk – pod­kre­ślał ich nie­prak­tycz­ność89.

Tym­cza­sem w warun­kach labo­ra­to­ryj­nych wpro­wa­dza­nie muta­cji gene­tycz­nych może wpły­wać na dzie­się­cio­krotne wydłu­że­nie życia, przy­naj­mniej w przy­padku jed­nego gatunku malut­kiego nicie­nia90. U myszy mani­pu­la­cja dietą i gene­tyką prze­kłada się na zwięk­sze­nie dłu­go­ści życia o mniej wię­cej 70 pro­cent91. Poje­dyn­cze inter­wen­cje, takie jak ogra­ni­cze­nie metio­niny, uwzględ­nione w mojej Prze­ciw­sta­rze­nio­wej Ósemce (zob. „Jak zadbać o god­ność”), wydłu­żają śred­nią i mak­sy­malną dłu­gość życia szczu­rów o bli­sko 40 pro­cent92, co poten­cjal­nie mogłoby prze­ło­żyć się na wydłu­że­nie śred­niej dłu­go­ści życia ludz­kiego do 110 lat, a w przy­pad­kach tak rzad­kich jak dzi­siejsi stu­lat­ko­wie nawet do 140 lat93. Wyniki te nie zostały jesz­cze uzy­skane u ludzi, lecz gdy­by­śmy odkryli metody, które nie tylko spo­wal­niają sta­rze­nie się, ale także napra­wiają sku­mu­lo­wane szkody, moż­li­wo­ści byłyby wła­ści­wie nie­ogra­ni­czone.

Roz­ma­rzeni naukowcy zaj­mu­jący się tą dzie­dziną wyobra­żają sobie, że czas można byłoby „sto­pić” niczym na zna­nym sur­re­ali­stycz­nym obra­zie przed­sta­wia­ją­cym roz­ta­pia­jące się zegary94; że można osią­gnąć „odmło­dze­nie ciała pro­wa­dzące do nie­koń­czą­cego się lata wiecz­nej mło­do­ści”95. Snuje się teo­rie „pręd­ko­ści ucieczki przed śmier­cią”, zgod­nie z któ­rymi musie­li­by­śmy po pro­stu żyć wystar­cza­jąco długo, by inno­wa­cje wydłu­żały życie szyb­ciej, niż ono mija, z punk­tem kry­tycz­nym, w któ­rym każ­dego roku możemy wydłu­żyć średni czas życia o co naj­mniej jeden dodat­kowy rok96. Teo­re­tycz­nie mogłoby to pozwo­lić ludziom na osią­gnię­cie zasad­ni­czo nie­ogra­ni­czo­nego czasu życia. Wyobraź sobie, że umie­rasz na rok przed tym kry­tycz­nym momen­tem! Pozo­staję agno­sty­kiem wobec roz­wa­żań, czy taki prze­łom jest moż­liwy, lecz żywię nadzieję, że książka ta pomoże ci nie­za­leż­nie od tego, czy chcesz pożyć wystar­cza­jąco długo, żyć wiecz­nie97, czy też chcesz umrzeć, czu­jąc się młodo w jak naj­póź­niej­szym wieku.

Cztery książki w jednej

Gdy zasia­dłem do pisa­nia (a raczej wsta­łem i zaczą­łem cho­dzić na bieżni przy biurku do pracy sto­ją­cej), musia­łem pod­jąć decy­zję. Na czym chcę się sku­pić? Na bar­dziej powierz­chow­nych ozna­kach sta­rze­nia się, które inte­re­sują każ­dego, takich jak zmarszczki i siwie­nie, czy też na aspek­tach kli­nicz­nych, takich jak pogor­sze­nie funk­cji poznaw­czych? A może powi­nie­nem się skon­cen­tro­wać na spo­wal­nia­niu samego pro­cesu sta­rze­nia? Jak zapewne domy­ślasz się po kali­brze tego tomu – zwłasz­cza jeśli czy­tasz go w sta­ro­mod­nej for­mie dru­ko­wa­nej – zde­cy­do­wa­łem się uwzględ­nić wszystko powyż­sze.

Moją inspi­ra­cją do napi­sa­nia _Jak się nie zesta­rzeć_ był doku­ment zaty­tu­ło­wany „Inter­wen­cje na rzecz spo­wal­nia­nia sta­rze­nia się ludzi”, opra­co­wany w ramach kon­sen­susu przez czo­ło­wych bada­czy medy­cyny prze­ciw­sta­rze­nio­wej – pra­wie wszyst­kich cenio­nych naukow­ców z tej dzie­dziny – takich jak dok­to­rzy Fon­tana, Longo, Sinc­lair i dzie­siątki innych. Zebraw­szy się w celu ziden­ty­fi­ko­wa­nia naj­bar­dziej obie­cu­ją­cych stra­te­gii opra­co­wy­wa­nia leków prze­ciw­dzia­ła­ją­cych sta­rze­niu, okre­ślili listę „naj­waż­niej­szych szla­ków”, takich jak far­ma­ko­lo­giczne hamo­wa­nie hor­monu IGF-1 czy leki blo­ku­jące enzym mTOR. Prze­glą­da­jąc tę listę, uświa­do­mi­łem sobie jedno: każdy z tych szla­ków można regu­lo­wać poprzez dietę. Tak powstała pierw­sza część tej książki.

Część I. Spowalnianie jedenastu szlaków starzenia się

Naukę o sta­rze­niu się nazwano „naj­bar­dziej dyna­miczną i wyzy­wa­jącą we współ­cze­snej bio­lo­gii”98. Próba kla­sy­fi­ka­cji teo­rii sta­rze­nia się opu­bli­ko­wana ponad trzy­dzie­ści lat temu pozwo­liła ziden­ty­fi­ko­wać ponad trzy­sta takich teo­rii, a od tego czasu liczba ta, rzecz jasna, jesz­cze wzro­sła99. W czę­ści I iden­ty­fi­kuję jede­na­ście naj­bar­dziej obie­cu­ją­cych ście­żek spo­wal­nia­nia pia­sków czasu, a omó­wie­nie każ­dej z nich koń­czy się prak­tycz­nymi pro­po­zy­cjami ich natu­ral­nego ure­gu­lo­wa­nia poprzez zmianę diety i stylu życia. Część I jest tą naj­bar­dziej naukową i zawiera naj­waż­niej­sze kon­cep­cje i ter­miny, które są uży­wane w całej książce.

Część II. Optymalny program przeciwstarzeniowy

Szanse doży­cia stu lat wzro­sły z mniej wię­cej jed­nej na dwa­dzie­ścia milio­nów do nawet jed­nej na pięć­dzie­siąt100. Dla­czego nie­któ­rzy ludzie doży­wają set­nych uro­dzin, a inni nie? To nie tylko kwe­stia „lep­szych” rodzi­ców. Bada­nia bliź­niąt jed­no­ja­jo­wych suge­rują, że dzie­dzi­cze­niem genów da się wytłu­ma­czyć nie wię­cej niż 20–30 pro­cent róż­nicy w dłu­go­ści życia101. Media uwiel­biają histo­rie o zapra­co­wa­nych stu­lat­kach, któ­rzy swoją dłu­go­wiecz­ność przy­pi­sują jakiejś kom­bi­na­cji smalcu, wódki i ulu­bio­nej marki papie­ro­sów, ale co tak naprawdę jedzą i jak żyją stu­lat­ko­wie i superstu­lat­ko­wie (osoby mające wię­cej niż 110 lat)?

W czę­ści II szcze­gó­łowo omó­wi­łem zacho­wa­nia wspólne dla przed­sta­wi­cieli pię­ciu „nie­bie­skich stref” z całego globu, któ­rych miesz­kańcy cie­szą się dłu­gim życiem. Kon­stru­ując opty­malną dietę prze­ciw­sta­rze­niową, przy­glą­dam się naj­lep­szym i naj­gor­szym pro­duk­tom spo­żyw­czym i napo­jom. Czy czer­wone wino zasłu­guje na swój sym­bo­liczny sta­tus napoju dłu­go­wiecz­nych? A co z kawą? Oma­wiam ergo­tio­ne­inę, zwaną wita­miną dłu­go­wiecz­no­ści, piętę achil­le­sową diety wege­ta­riań­skiej, a także naj­lep­sze podej­ścia do tre­ningu i snu, które zapew­niają naj­dłuż­sze i naj­zdrow­sze życie.

Część III. Zachowywanie funkcjonalności

W czę­ści III prze­cho­dzę do sedna sprawy. Co możesz zro­bić, aby zadbać o kości, jelita i krą­że­nie? O włosy, słuch i rów­no­wagę hor­mo­nalną? O układ odpor­no­ściowy i stawy? O umysł i mię­śnie? O życie sek­su­alne i skórę? O zęby, wzrok i wresz­cie o wła­sną god­ność w obli­czu śmierci? Każ­demu z tych zagad­nień poświę­ci­łem osobny roz­dział. Zapo­wie­dzi możesz obej­rzeć na stro­nie inter­ne­to­wej pod adre­sem see.nf/tra­iler.

Część IV. Przeciwstarzeniowa Ósemka doktora Gregera

Ostat­nia część tej książki jest poświę­cona Prze­ciw­sta­rze­nio­wej Ósemce. Sta­nowi ona prak­tyczną listę kon­tro­lną, która uzu­peł­nia Codzienny Tuzin omó­wiony w jed­nej z moich poprzed­nich ksią­żek – _Jak nie umrzeć przed­wcze­śnie_. W całej książce _Jak się nie zesta­rzeć_ zawar­łem wiele prak­tycz­nych zale­ceń, a w jej ostat­niej czę­ści sku­pi­łem się na kon­kret­nych pro­duk­tach spo­żyw­czych, suple­men­tach i meto­dach postę­po­wa­nia, które mogą poten­cjal­nie prze­ło­żyć się na naj­sku­tecz­niej­sze spo­wol­nie­nie tempa sta­rze­nia się lub wydłu­że­nie życia. Moim celem było omó­wie­nie wszyst­kich aspek­tów opty­mal­nej diety oraz stylu życia, zapew­nia­ją­cych naj­dłuż­sze i naj­zdrow­sze życie, z wyko­rzy­sta­niem naj­lep­szych dostęp­nych dziś mate­ria­łów nauko­wych.roz­dział I

SPOWALNIANIE JEDENASTU SZLAKÓW STARZENIA SIĘ

WSTĘP

Od dawna mawia się, że naj­więk­sze nadzieje na dłu­gie życie daje mądry wybór rodzi­ców102. Czy dłu­go­wiecz­ność nie jest po pro­stu prze­ka­zy­wana z poko­le­nia na poko­le­nie? Z jed­nej strony rodzeń­stwo stu­lat­ków ma zde­cy­do­wa­nie więk­sze szanse na to, by także dożyć setki, a ich rodzice nie­jed­no­krot­nie żyją po dzie­więć­dzie­siąt lat i dłu­żej103. Z dru­giej zaś dłu­gość życia mał­żon­ków cza­sami jest sko­re­lo­wana w takim samym lub nawet w więk­szym stop­niu niż gene­tycz­nych krew­nych104. Twój part­ner może mieć na to taki sam wpływ jak rodzic. W końcu prze­ka­zu­jemy nie tylko geny. Być może zdrowe prze­pisy kuli­narne babci albo zami­ło­wa­nie do bie­ga­nia także są obecne w rodzi­nie od dawna.

Jak ważne są geny?

Aby okre­ślić rolę gene­tyki, naukowcy czę­sto decy­dują się na bada­nia bliź­niąt i porów­nują róż­nice dzie­lące bliź­nięta jed­no­ja­jowe i dwu­ja­jowe105. Aby zapo­znać się z tą genialną metodą bada­nia dzie­dzicz­no­ści oraz odkry­ciami doko­na­nymi dzięki niej i innym podej­ściom nauko­wym, obej­rzyj film dostępny pod adre­sem see.nf/genes. Krótko mówiąc, od genów zależy tylko mniej wię­cej 15–30 pro­cent106 lub nawet mniej­sza część107 dłu­go­ści ludz­kiego życia, co ozna­cza, że spo­sób, w jaki żyjemy, może mieć decy­du­jący wpływ na nasze losy.

Aby wyko­rzy­stać swo­bodę, jaką mamy poza sto­sun­kowo nie­wiel­kim kom­po­nen­tem gene­tycz­nym, należy naj­pierw poznać różne szlaki sta­rze­nia się. Ter­min „prze­ciw­sta­rze­niowy” jest w kul­tu­rze popu­lar­nej czę­sto nad­uży­wany. Opa­truje się nim wszel­kiego rodzaju nie­spraw­dzone pro­dukty i zabiegi. Tym­cza­sem powi­nien zostać zare­zer­wo­wany raczej dla czyn­ni­ków, które mogą opóź­niać lub odwra­cać pro­ces sta­rze­nia się poprzez ukie­run­ko­wa­nie na jeden lub kilka zna­nych mecha­ni­zmów sta­rze­nia108. W prze­ło­mo­wym arty­kule _Cechy cha­rak­te­ry­styczne sta­rze­nia się_, cyto­wa­nym w lite­ra­tu­rze bio­me­dycz­nej ponad 7000 razy109, okre­ślono dzie­więć wspól­nych mia­now­ni­ków pro­ce­sów sta­rze­nia się. Przed­sta­wi­łem je w fil­mie dostęp­nym pod adre­sem see.nf/genes i odnio­słem się do każ­dego z nich w tej książce.

W moich bada­niach nad sta­rze­niem się jest mucha!

Tajem­nice sta­rze­nia można odkry­wać na wiele spo­so­bów. Można na przy­kład badać osoby długo żyjące, takie jak stu­lat­ko­wie i superstu­lat­ko­wie (ludzie, któ­rzy dożyli co naj­mniej 110 lat), bądź też szcze­gól­nie dłu­go­wiecz­nych pala­czy, aby odkryć sekrety ich odpor­no­ści110. Można też pójść w prze­ciw­nym kie­runku i badać ludzi żyją­cych krótko, ana­li­zu­jąc tra­giczne zespoły przy­spie­szo­nego sta­rze­nia się, takie jak pro­ge­ria. Cho­roba ta skut­kuje szyb­szym o osiem do dzie­się­ciu razy tem­pem sta­rze­nia się dzieci111, które łysieją, naba­wiają się zmarsz­czek i umie­rają w wieku około trzy­na­stu lat na zawał serca lub udar112. Można też badać dłu­go­wieczne zwie­rzęta, takie jak małż o nazwie cyprina islandzka, któ­rego serce ude­rza ponad miliard razy w ciągu pięć­set­let­niego życia113.

W fil­mie dostęp­nym pod adre­sem see.nf/models opo­wia­dam zarówno o moż­li­wo­ściach, jak i o trud­no­ściach zwią­za­nych z eks­tra­po­la­cją danych gro­ma­dzo­nych na pod­sta­wie „orga­ni­zmów mode­lo­wych” wyko­rzy­sty­wa­nych w bada­niach nad sta­rze­niem się, takich jak droż­dże, nicie­nie, muchy i myszy114. Mówię też o oby­wa­tel­skich ini­cja­ty­wach nauko­wych, w ramach któ­rych pod­daje się psy nie­in­wa­zyj­nym bada­niom, mają­cym na celu usta­le­nie, dla­czego nie­któ­rzy czwo­ro­nożni matu­za­le­mo­wie doży­wają dwu­dzie­stu pię­ciu lat i wię­cej, w odróż­nie­niu od 99,9 pro­cent pozo­sta­łych psów115. Wie­kowe psi­ska cier­pią z powodu wielu wła­ści­wym ludziom skut­ków sta­rze­nia się, takich jak zapa­le­nie sta­wów, nowo­twory, zaćma, pro­blemy z ner­kami i atro­fia mię­śni116. Postępy naukowe w obsza­rze dłu­go­wiecz­no­ści psów mogą mieć zasto­so­wa­nie nie tylko w odnie­sie­niu do sta­rze­nia się ludzi, lecz także mają samo­istną war­tość – cho­dzi o poprawę jako­ści i dłu­go­ści życia ponad 70 milio­nów psich towa­rzy­szy, z któ­rymi dzie­limy nasze domy w samych tylko Sta­nach Zjed­no­czo­nych117.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.

Cho­dzi o gatu­nek _Tur­ri­top­sis dohr­nii_ (przyp. tłum.).

2.

Roz­prawa ta sta­nowi część pracy _Parva Natu­ra­lia_, w języku pol­skim dostęp­nej jedy­nie w wyda­niu _Parva natu­ra­lia Ary­sto­te­lesa w komen­ta­rzu Pawła z Wor­czyna_, Wydaw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Marii Curie-Skło­dow­skiej, Lublin 2023 (przyp. red.).

3.

Potoczne okre­śle­nie poziomu glu­kozy (przyp. tłum.).

4.

Dosł. naśla­dowca, papuga, ale także zbitka słów _copy_ i _cat_, czyli „kopia kota” (przyp. tłum.).

5.

Autor słusz­nie zauważa w ory­gi­nale, że angiel­ska nazwa pierzgi, czyli _beebread_, jest uro­cza; dosłow­nie ozna­cza psz­czeli chleb (przyp. tłum.).

6.

Rysow­nik i wyna­lazca, który zasły­nął z ilu­stra­cji przed­sta­wia­ją­cych nie­zwy­kle skom­pli­ko­wane urzą­dze­nia wyko­nu­jące bar­dzo pro­ste czyn­no­ści (przyp. tłum.).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij