-
nowość
Jak się nie zestarzeć - ebook
Jak się nie zestarzeć - ebook
Żyj zdrowiej i dłużej dzięki temu znakomitemu poradnikowi dotyczącemu długowieczności autora bestsellera Jak nie umrzeć przedwcześnie.
Wszyscy chcemy zachować zdrowie z biegiem lat, lecz ze względu na ogrom sprzecznych niekiedy porad i informacji trudno określić, jakich zaleceń naprawdę warto przestrzegać. W książce Jak się nie zestarzeć doktor Michael Greger omawia najlepsze recenzowane badania dotyczące starzenia się i długowieczności, a wyciągnięte z nich wnioski składają się na kompletny przewodnik, w którym opisane zostały optymalne metody wydłużania życia i spowalniania skutków starzenia się.
Zainspirowany dietą i stylem życia stulatków z całego świata oraz mieszkańców tak zwanych niebieskich stref, gdzie ludzie żyją najdłużej, doktor Greger opisuje proste, oparte na dowodach naukowych podejścia do dbania o ważne aspekty funkcjonowania organizmu, dzięki którym czujemy się fizycznie i psychicznie młodo. Czy powiedzenie „kto codziennie jabłko zjada, tego lekarz rzadko bada” rzeczywiście jest słuszne? Czy z perspektywy długowieczności lepiej jest biegać cztery godziny tygodniowo, czy jeść dwie garści orzechów dwa razy w tygodniu?
Ten pełen eksperckiej wiedzy poradnik stanowi zbiór praktycznych metod, które pozwalają żyć jak najdłużej i jak najzdrowiej oraz cieszyć się każdą chwilą.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8382-982-1 |
| Rozmiar pliku: | 1,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
W trakcie pisania tej książki stuknęła mi pięćdziesiątka, więc z osobistej perspektywy jej tematyka ma dla mnie bardziej żywotne znaczenie niż kwestie poruszone w poprzedniej, zatytułowanej _Jak się nie odchudzać_, w której pisałem o odżywianiu i gubieniu zbędnych kilogramów. Między tymi dziedzinami istnieje jednak wyraźne podobieństwo: obie są skażone tym samym korupcyjnym wpływem interesów handlowych. Branża dietetyczna1 i przeciwstarzeniowa2 to giganty obracające miliardami dolarów. Gdy w grę wchodzą tak wielkie pieniądze, pokusa promowania produktów, których idea opiera się na wszelkiego rodzaju absurdalnych deklaracjach, najwyraźniej jest nie do odparcia.
Nawet oczytany laik, który poszukuje podstawowych praktycznych porad w obu obszarach, chcąc schudnąć albo żyć dłużej, staje w obliczu nieprzebranej oferty pigułek i mikstur. Nawet dla mnie jako lekarza mającego przywilej swobodnego drążenia w recenzowanej literaturze medycznej pokazanie, że król jest nagi, stanowiło niemałe wyzwanie. Ale samo to czyni niniejsze przedsięwzięcie jeszcze ważniejszym. Skoro mnie odsianie ziaren od plew w dziedzinie nauk o starzeniu zajęło trzy lata, obawiam się, że przypadkowa osoba próbująca oddzielić fakty od bzdur stoi na straconej pozycji. Były prezes Gerontological Society of America napisał, że „niewiele jest tematów (…) równie mylących dla bezkrytycznych i stanowiących intratniejszy biznes dla pozbawionych skrupułów”3.
Mówi się, że dziedzina przeciwdziałania starzeniu się jest „podatnym gruntem dla przekrętów, oszustw i sposobów szybkiego wzbogacania”4, a literatura popularna na ten temat zawiera „ogrom dezinformacji”5. Spece od marketingu często obierają za cel osoby starsze, oferując szarlatańskie lekarstwa przeciwdziałające skutkom starzenia się6. Produkty te są szeroko promowane w internecie, a także w stacjonarnych klinikach „przeciwstarzeniowych”7. Tego rodzaju knowania były przedmiotem wielu dyskusji, jakie odbywały się w amerykańskim Senacie i Kongresie pod hasłami takimi jak „Oszuści, handlarze i sprzedawcy cudownych remediów”8 czy „Szarlataneria, czyli skandal wart 10 miliardów dolarów”9. Obecnie przemysł przeciwstarzeniowy w Ameryce może być wart ponad 88 miliardów dolarów10, a jego światową wartość wycenia się na 292 miliardy dolarów11. W kwotach tych zawiera się właściwie wszystko, od kremów przeciwzmarszczkowych po porady telewizyjnego guru Pata Robertsona, oferującego „białkowe naleśniki przeciwko starzeniu”. Jak stwierdzono w jednym z artykułów poświęconych ekonomii, starzenie się nie jest może korzystne dla zdrowia, ale „z pewnością jest korzystne dla biznesu”12.
Zaślepieni nauką
Według jednego ze stowarzyszeń branżowych 60 procent Amerykanów w wieku sześćdziesięciu pięciu lat i starszych stosuje zabiegi przeciwdziałające starzeniu się13, choć zdaniem dyrektora Institute for Biomedical Aging Research właściwie żadna z tych metod nie jest poparta badaniami naukowymi14. Promuje się je jednak tak, jakby były. Odkrycia naukowe nagłaśniane przez żądną sensacji prasę od dawna są oportunistycznie wykorzystywane przez spekulantów.
Dziewiętnastowieczne postępy w dziedzinie magnetyzmu doprowadziły do powstania reklam, w których twierdzono, że „żaden mieszkaniec Ameryki nie byłby chory (…) gdyby nasza magnetokonserwatywna bielizna znalazła się w garderobie każdej kobiety i każdego mężczyzny, i była zakładana niemowlętom i dzieciom”. Mniej komiczny, a bardziej tragiczny wydźwięk miało publiczne zainteresowanie pracami Marii Skłodowskiej-Curie, które skutkowało stworzeniem wielu radioaktywnych produktów mających rzekomo „rewitalizować” i „energetyzować”15. Zgodnie z chwytliwym nagłówkiem, jaki pojawił się w dzienniku „Wall Street Journal”, „Woda radowa działała dobrze, dopóki nie odpadła szczęka”16.
Dziś przejawy tego żerowania na nauce, które dorobiło się angielskiego terminu _scienceploitation_, są oczywiste – wystarczy spojrzeć na setki szarlatańskich „klinik komórek macierzystych” zlokalizowanych w Kalifornii i na Florydzie17 i posługujących się językiem nauki, by nadać pozory uczciwości swoim niesprawdzonym terapiom18. W opublikowanym w „Scientific American” artykule _Oszukańcze źródło młodości_ trzech znanych badaczy procesów starzenia się stwierdziło, że „społeczeństwo jest bombardowane kłamstwami oraz informacyjnym szumem”19.
Jeden z tych badaczy został pozwany przez współzałożycieli American Academy of Anti-Aging Medicine20 na kwotę 200 milionów dolarów za przyznanie tej organizacji Silver Fleece Award, prześmiewczej nagrody szydzącej z „najbardziej absurdalnych, oburzających, niepopartych badaniami naukowymi lub przesadnych twierdzeń dotyczących interwencji przeciwstarzeniowych bądź chorób związanych z wiekiem”21. American Academy of Anti-Aging Medicine odparła, że „nie promuje ani nie popiera żadnej konkretnej formy terapii ani nie sprzedaje i nie popiera żadnego produktu komercyjnego”22. Wystarczyło jednak odwiedzić stronę internetową organizacji, by się przekonać, że gromadziła ona i przedstawiała obszerny katalog reklam pod hasłem „znajdź produkt przeciwstarzeniowy lub usługę”, którego opracowanie uzasadniała „licznymi zapytaniami otrzymywanymi każdego dnia”23, 24.
„Establishment gerontologiczny” był oskarżany o próby bezpardonowego sabotowania start-upów, takich jak wspomniana American Academy of Anti-Aging Medicine25, której współzałożyciel twierdzi, że walczy z „wygasłym kanonem filozoficznym”, zgodnie z którym „starzenie się jest nieuniknione, nie można nic na nie poradzić i trzeba się z nim pogodzić – zestarzeć się i umrzeć”26. Dostrzegam zasługi po obu stronach tego zderzenia kulturowego, w którym dziedzina gerontologii (nauki o starości) walczy o utrzymanie z trudem wywalczonych korzyści dotyczących publicznego finansowania podstawowych badań nad starzeniem, stojąc w obliczu ambitniejszych bojowników przeciwko starości, którzy wydają się kwestionować jej fundamentalne założenia. W oficjalnej odpowiedzi American Academy of Anti-Aging Medicine na wspomnianą krytykę napisano: „Mówiąc najprościej, gerontologiczny kult śmierci rozpaczliwie stara się podtrzymywać tajemnicze i nieaktualne stanowisko, zgodnie z którym starzenie się jest naturalne i nieuniknione”27.
Z jednej strony ruch medycyny przeciwstarzeniowej zyskałby większą wiarygodność, gdyby został zapoczątkowany przez osoby kierujące się wynikami badań naukowych, a nie „przedsiębiorczych biznesmenów reagujących na okazje rynkowe”28, z drugiej jednak ostry sprzeciw wobec nowej fali inicjatyw przeciwdziałających starzeniu mógł pójść zbyt daleko. Jak zauważył założyciel i redaktor naczelny czasopisma „Biogerontology”, historia badań nad przeciwdziałaniem starzeniu się istotnie i niewątpliwie jest „pełna oszustw, pseudonauki, przekrętów i szarlatanerii”29, lecz (godna podziwu!) krucjata przeciwko najmniejszym przejawom niestosowności zdaje się prowadzić do odruchowego uznawania, że wszystko jest tylko krzykliwą reklamą, z którą nie należy wiązać żadnych nadziei, a takie podejście neguje rzeczywisty postęp naukowy, jaki dokonał się w obszarze interwencji przeciwstarzeniowych30.
Zdaję sobie sprawę z tego, że w pewnych kręgach „nauka” stała się brzydkim słowem. Po latach szaleństwa związanego z epidemią COVID odniosłem wrażenie, że koledzy, których kiedyś szanowałem za intelekt, zatracili umiejętność krytycznego myślenia. Jeśli i ty zostałeś wepchnięty do króliczej nory kabalistycznych spisków, być może nie jest to książka dla ciebie. Prawdą jest, że pandemia ujawniła rażące wady instytucjonalne, których konsekwencje przeniknęły nawet do literatury naukowej. Dwa niezwykle prestiżowe czasopisma medyczne zostały zmuszone do wycofania części swych publikacji ze względu na obawy dotyczące rzetelności danych31, 32. Czasopisma naukowe pozostają jednak niekwestionowanym standardem w kwestii dążenia do przybliżania prawdy. Parafrazując słowa Winstona Churchilla o demokracji jako formie rządów, recenzowana literatura medyczna jest najgorszym sposobem ustalania faktów na temat naszego zdrowia… ale nie wymyślono niczego lepszego.
Omówienie niniejszej pracy
Redaktor naczelny czołowego czasopisma gerontologicznego twierdzi, że większość pracujących w dziedzinie przeciwdziałania starzeniu się naukowców „powszechnie znanych opinii publicznej to pozbawieni skrupułów dostawcy bezużytecznych panaceów”33. Łatwo jest dać się zwieść charyzmatycznym guru, lecz gdy chodzi o coś tak ważnego jak zdrowie i dobrostan nasz i naszych bliskich, nie powinniśmy opierać się na mrzonkach, tylko na twardych dowodach. Dlatego potwierdzam swoje słowa tak wielką liczbą przypisów. W książce _Jak nie umrzeć przedwcześnie_ zamieściłem mniej więcej 2000 przypisów. W książce _Jak się nie odchudzać_ było ich już 5000. W tej książce w pewnym momencie liczba ta wzrosła do 13 000, co okazało się problemem.
Obiecałem wydawcy, że zmieszczę materiał na 600 stronach, lecz po zakończeniu pracy manuskrypt liczył ich prawie 2150. Ups. Nie chciałem brutalnie ciąć treści, więc w ramach pierwszej próby odchudzenia książki przeniosłem 995 stron przypisów do internetu. W ostatnim rozdziale znajduje się adres strony internetowej (see.nf/citations) oraz odsyłający do niej kod QR. Strona zawiera pełną listę przypisów zamieszczonych w tej książce, z możliwością ich wyszukiwania.
W ciągu trzech ostatnich lat mój zespół i ja przeczytaliśmy ponad 20 tysięcy artykułów na temat starzenia się, dzięki czemu ty nie musisz tego robić – choć, rzecz jasna, zachęcam! Zaletą przeniesienia przypisów do internetu była możliwość połączenia ich z odsyłaczami prowadzącymi bezpośrednio do źródeł. Dzięki temu możesz pobierać źródłowe pliki PDF i uzyskać dostęp do cytowanych badań.
Odchudzony manuskrypt nadal miał jednak czterocyfrową liczbę stron. Musiałem znaleźć jakiś sposób, by zmniejszyć jego objętość praktycznie o połowę, a tym samym spełnić wymagania drukarskie wydawcy. Problem polegał na tym, że nie pozostało już zbyt wiele plew do odsiania. Wielu lekarzy piszących książki przeznaczone dla masowego odbiorcy czerpie z treści swoich wcześniejszych prac, aby zarobić na kolejnej publikacji. Ja staram się postępować odwrotnie – każda moja książka zawiera wyłącznie nowy materiał – dlatego w całym tekście odsyłam do fragmentów poprzednich książek, w których omawiałem przytaczane koncepcje. (Na stronie internetowej worldcat.org możesz przeszukać biblioteki publiczne pod kątem moich wcześniejszych prac w formie drukowanej, elektronicznej i audiobooków). Jedynym sposobem mającym na celu osiągnięcie wymaganej liczby stron, jaki przyszedł mi do głowy, było przekształcenie książki _Jak się nie zestarzeć_ w publikację multimedialną.
W całej tej książce będziesz napotykać odsyłacze do materiałów filmowych. Wraz z zespołem nagrałem kilkaset krótkich filmów, każdy o długości mniej więcej pięciu minut, aby zawrzeć w nich setki tysięcy słów dodatkowych informacji, które musiałem wyciąć z pierwotnej wersji książki. Nie przejmuj się: wszystkie praktyczne informacje są zamieszczone w tekście. Po prostu nie chcę, aby ktokolwiek wierzył mi na słowo. Zawsze staram się dokładnie uzasadnić, w jaki sposób doszedłem do określonych zaleceń. Niestety brak miejsca nie zawsze pozwalał mi na zrobienie tego w treści niniejszego tomu, więc choć zawarłem w nim najistotniejsze wnioski, możesz skorzystać z podanych odsyłaczy, aby bliżej zapoznać się z dowodami, które do nich doprowadziły.
Starzenie się rzeczywiście jest główną przyczyną śmierci.
Być może nie ma czegoś takiego jak śmierć ze starości. W badaniu uwzględniającym wyniki ponad 42 tysięcy sekcji zwłok wykazano, że osoby, które przeżyły ponad sto lat, w 100 procentach przeanalizowanych przypadków zmarły wskutek chorób. Choć większość z nich tuż przed śmiercią była uważana za zdrowe – nawet przez ich lekarzy – ani jedna nie umarła „ze starości”. Ludzie ci umierali z powodu chorób, a najczęstszą przyczyną śmierci był zawał serca34. Podobne rezultaty dały sekcje zwłok stulatków35 oraz osób mających powyżej osiemdziesięciu pięciu lat, czyli przedziału wiekowego określanego w literaturze medycznej jako _oldest-old_ (najstarsi starzy)36, 37, 38.
Skoro starzenie się zabija poprzez choroby39, dlaczego moja książka _Jak nie umrzeć przedwcześnie_ nie jest jedyną rozprawą o długowieczności, jaka mogłaby być komukolwiek potrzebna? Napisałem w niej, co możemy zrobić, aby powstrzymywać, hamować i odwracać tok zdarzeń w przypadku każdej z piętnastu głównych przyczyn zgonów, począwszy od chorób serca, które są głównym zabójcą nie tylko stulatków, lecz także ogółu ludzkości40. W Stanach Zjednoczonych choroby serca są najważniejszą przyczyną zgonów od 1900 roku, z wyjątkiem roku 1918, kiedy to królowała pandemia grypy41. (Dla porównania, zgodnie z tym, co szczegółowo opisałem w książce _How to Survive a Pandemic_, COVID znalazł się dopiero na trzecim miejscu listy42). Choroby serca są główną przyczyną zgonów i niepełnosprawności na całym świecie i były nią przez większą część obecnego stulecia41. Przewiduje się, że sytuacja ta nie ulegnie zmianie w ciągu najbliższych dekad44. Ale czy są nią rzeczywiście?
Ponieważ podeszły wiek jest najważniejszym czynnikiem ryzyka w przypadku większości śmiertelnych chorób45, można argumentować, że główną przyczyną śmierci jest w rzeczywistości starzenie się46. Wskaźnik zgonów dla chorób związanych z wiekiem, takich jak choroby serca, nowotwory, udar i demencja, wzrasta wykładniczo47. Jeśli porównamy osoby z tego samego przedziału wiekowego, ta z nich, która będzie miała wysoki poziom cholesterolu, będzie dwadzieścia razy bardziej narażona na choroby serca48, lecz u osiemdziesięciolatka ryzyko zawału może być nawet pięćset razy większe49 niż u dwudziestolatka50. Dieta roślinna może zmniejszać ryzyko demencji aż trzykrotnie51, ale różnica w częstości występowania demencji między osobami w wieku powyżej 85 lat a osobami młodszymi niż 65 lat jest trzystukrotna52. Skupiamy się na czynnikach takich jak cholesterol, ponieważ należą one do czynników ryzyka podlegających modyfikacji, ale co, jeśli tempo starzenia również miałoby tę właściwość?
A jeśli tak zamiast dotychczasowego wyrywkowego podejścia skupiającego się na poszczególnych chorobach degeneracyjnych spowolnilibyśmy sam proces starzenia? Pamiętam, że jako młody kujon bardzo chciałem znaleźć lekarstwo na raka, kiedy dorosnę. Nawet gdyby udało się wyeliminować wszystkie formy raka, średnia długość życia w Stanach Zjednoczonych zwiększyłaby się jedynie o mniej więcej trzy lata53. Dlaczego? Ponieważ uniknięcie nowotworu oznaczałoby po prostu opóźnienie śmierci z powodu zawału serca lub udaru mózgu. Jeśli nie dopadnie nas jedna dolegliwość związana z wiekiem, zrobi to inna. Zamiast bawić się w „zbijanie kretów”, zajmując się każdą chorobą z osobna, moglibyśmy postawić na postęp w dziedzinie spowalniania starzenia się, który rozwiązałby wszystkie te problemy jednocześnie54.
Wyobraź sobie, że istnieje interwencja terapeutyczna, która zmniejsza ryzyko wystąpienia nie tylko głównych chorób-zabójców, lecz także zapalenia stawów, demencji, osteoporozy, choroby Parkinsona i niepełnosprawności sensorycznej. Ponieważ wskaźnik tego ryzyka podwaja się co siedem lat, samo spowolnienie procesu starzenia się tak, by przeciętny 65-latek cechował się takim profilem zdrowotnym i ryzykiem zapadalności na choroby jak 58-latek, powinno zmniejszyć o połowę prawdopodobieństwo śmierci, zespołu kruchości i niepełnosprawności u każdego z nas55.
Dlatego napisałem książkę _Jak się nie zestarzeć_.
Czy starzenie się samo w sobie jest chorobą?
Przez dziesięciolecia jedna z najbardziej spornych kwestii w gerontologii dotyczyła tego, czy samo starzenie się należy uznać za chorobę56. Owszem, starzenie się jest czymś naturalnym, lecz podobnie jest z infekcją, a jednak nazywamy ją chorobą. Starzenie się jest zjawiskiem powszechnym. Tak, ale przeziębienie także dotyka każdego57. Jeśli intryguje cię to zagadnienie, jego szersze omówienie znajdziesz w filmie dostępnym pod adresem see.nf/agingdisease. Jakie znaczenie ma nazewnictwo? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą zwiędłoby równie szybko. Chodzi o to, że zaklasyfikowanie starzenia się do zbioru chorób mogłoby doprowadzić do przydzielenia większych środków na jego badania, tak jak miało to miejsce w przypadku niedawnego uznania otyłości za chorobę58.
Można pomyśleć, że giganci przemysłu farmaceutycznego, potocznie nazywani Big Pharmą, chętnie zainwestowaliby w lek, który mógłby okazać się prawdziwym hitem. Ale po co wydawać pieniądze na badania, skoro można je przeznaczać na marketing wszystkich niesprawdzonych produktów przeciwstarzeniowych, które już się sprzedają? Wiele znanych marek suplementów diety jest własnością firm farmaceutycznych59, 60. Producent leków Sanofi nawiązał nawet współpracę z Coca-Colą, aby opracować „napój upiększający”63. Firmy tego rodzaju już teraz zarabiają krocie, żerując na łatwowierności i desperacji społeczeństwa w kwestii produktów przeciwdziałających starzeniu64. Po co marnować pieniądze na udowadnianie, że coś faktycznie działa?
Żyć i mieć się dobrze
Na pytanie: „Jak długo chcesz żyć?” z czterema odpowiedziami do wyboru (85 lat, 120 lat, 150 lat lub wiecznie) mniej więcej dwie trzecie osób odparło, że chciałoby dożyć osiemdziesięciu pięciu lat. Ale gdy treść pytania ubrano w nieco inne słowa: „Jak długo chciałbyś żyć, mając gwarancję zdrowia psychicznego i fizycznego?”, najpopularniejszą odpowiedzią okazało się „wiecznie”65. Nie chodzi więc tylko o to, jak długo żyjemy, ale także o jakość tego życia, co ucieleśnia grecki mit o Titonosie, któremu Zeus podarował życie wieczne, lecz nie wieczną młodość, przez co nieszczęśnik z wiekiem skurczył się i zaczął bełkotać (nim ostatecznie został przemieniony w świerszcza)66.
Długowieczność byłaby zaiste pyrrusowym zwycięstwem, gdyby dodatkowe lata życia miały się wiązać z nieubłaganym pogorszeniem stanu zdrowia67. Tylko mniej więcej 18 procent ludzi można opisać jako osoby „pomyślnie się starzejące”68. Badania wykazały, że powszechność wielochorobowości, czyli współistnienia kilku chorób przewlekłych, wynosi u osób w podeszłym wieku od 55 do 98 procent69. W wieku osiemdziesięciu pięciu lat ponad 90 procent osób cierpi na co najmniej jedną chorobę, a średnio na cztery choroby współistniejące70. I tak jak 85 procent pacjentów chorych na raka ma tendencję do przeceniania swoich szans przeżycia71, tak dzieje się w przypadku osób cierpiących na inne choroby przewlekłe. Osoby z niewydolnością serca lub przewlekłą obturacyjną chorobą płuc oraz rozedmą są narażone na śmierć w ciągu kolejnego roku około trzykrotnie bardziej, niż sądzą. Aż 96 procent pacjentów poddawanych dializie ambulatoryjnej uważa, że ma szanse na przeżycie kolejnych pięciu lat, lecz prawie połowa z nich umiera w ciągu niecałych dwóch lat72.
Nasuwa się w związku z tym koncepcja długości życia spędzonego w dobrym zdrowiu, czyli wolnego od chorób przewlekłych i niepełnosprawności73, określanego angielskim terminem _healthspan_. Nic dziwnego, że ludzie są sceptycznie nastawieni względem interwencji dotyczących długowieczności, skoro obserwujemy wprawdzie wydłużanie średniego czasu życia, lecz towarzyszy mu skracanie okresu życia w zdrowiu. Parafrazując słowa Jonathana Swifta, każdy chce żyć wiecznie, ale nikt nie chce się starzeć.
Na przykład w Stanach Zjednoczonych dłużej żyje się w chorobie niż w zdrowiu. W 1998 roku dwudziestolatek mógł się spodziewać, że przeżyje kolejnych pięćdziesiąt osiem lat, podczas gdy dwudziestolatek w 2006 roku mógł liczyć na lat pięćdziesiąt dziewięć. Ale dwudziestolatek z lat 90. mógł obawiać się dziesięciu lat życia z chorobą przewlekłą, teraz zaś okres ten wydłużył się do trzynastu lat. Wydaje się zatem, że zrobiliśmy krok do przodu i trzy kroki w tył. Naukowcy zauważyli również, że możemy liczyć na dwa mniej niż dawniej lata funkcjonalne, czyli takie, podczas których możemy wykonywać podstawowe czynności życiowe – na przykład pokonanie marszem dystansu 400 metrów, stanie lub siedzenie przez dwie godziny bez konieczności położenia się lub stanie bez pomocy specjalnego sprzętu74. Innymi słowy, żyjemy dłużej, ale jesteśmy bardziej chorzy.
Dlatego ta książka dotyczy zarówno długowieczności, jak i czasu życia w zdrowiu. Jaki jest sens dłuższego życia, skoro nie można się nim w pełni cieszyć? Mam szczerą nadzieję, że niniejsza praca nie tylko doda lat do twojego życia, ale też doda życia twoim latom.WSTĘP
Moja wcześniejsza książka, _Jak nie umrzeć przedwcześnie_, nie opowiadała o życiu wiecznym. Jej tytuł nie brzmiał wszak _Jak nie umrzeć_. Chodzi o to, by nie umrzeć zbyt młodo, w bólu, po przewlekłej i wyniszczającej chorobie. Przekazałem w niej dobrą wiadomość, taką mianowicie, że mamy ogromny wpływ na losy własnego zdrowia, ponieważ znacznej większości przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności można zapobiec, stosując odpowiednią dietę i prowadząc zdrowy styl życia. Przesłanie książki _Jak się nie zestarzeć_ jest podobne. Nie jest to książka o nieśmiertelności, lecz raczej o tym, jak starzeć się z wdziękiem i witalnością, zamiast cierpieć z powodu niemocy i zniedołężnienia. Ale dlaczego nie możemy powstrzymać procesów starzenia i żyć wiecznie?
Człowiek nigdy nie będzie zadowolony, dopóki nie pokona śmierci
Bernard Strehler
Począwszy od Eposu o Gilgameszu sprzed ponad 4000 lat75 aż po niedawne pięćsetlecie poszukiwań źródła młodości przez Ponce de Leóna, ludzkość marzyła o mitycznym eliksirze życia, który zaradziłby zmorze starzenia się76. Bo dlaczego nie? To nie tak, że starzenie jest w świecie przyrody czymś stałym. Ewolucja sprawiła, że długość życia poszczególnych gatunków zwierząt różni się nawet milion razy, od jętek, których dorosłe życie może trwać zaledwie kilka minut, po małże żyjące ponad pięćset lat77. Podobnie jak bracia Wright czerpali inspirację z ptaków, my możemy inspirować się zwierzętami, które starzeją się bardzo powoli albo nie starzeją się w ogóle78.
Dlaczego nie możemy żyć wiecznie? Niektóre organizmy to potrafią i nie mówię tu o dwustuletnim wielorybie ani nawet o tysiącletnim drzewie. Istnieją gatunki (o nazwach takich jak „nieśmiertelna meduza”¹), które najwyraźniej się nie starzeją i, teoretycznie rzecz biorąc, mogą żyć wiecznie79. W pewnym sensie ludzie też są nieśmiertelni, ponieważ kilka naszych komórek żyje dalej – w postaci plemników i komórek jajowych, które mają szczęście się odnaleźć. Każde dziecko wyrasta z jednej z naszych komórek i już samo to – mam na myśli fakt, że z jednej komórki może powstać człowiek – powinno sprawiać, że koncepcja utrzymywania organizmu w dobrej kondycji w nieskończoność będzie biologicznie trywialna. Jedna mikroskopijna zapłodniona drobina może się przemienić w być może najbardziej złożony w znanym wszechświecie obiekt, jakim jest ludzki mózg, zbudowany z 86 miliardów neuronów81, tworzących 150 bilionów połączeń82, których łączna długość wynosi 160 tysięcy kilometrów80. Jeśli coś takiego jest w biologii możliwe, to co nie jest?
Mimo to w środowisku naukowym panuje duży sceptycyzm. Wielu badaczy uważa, że starzenie się jest procesem nieodwracalnym83. Hasło „przeciwstarzeniowy” jest porównywane do koncepcji antygrawitacji84. Głośni krytycy wywodzący się ze społeczności gerontologicznej nazywają osoby sugerujące istnienie możliwości znacznego wydłużenia życia ludzkiego „godnymi pogardy (…) za wprowadzanie w błąd opinii publicznej” i twierdzą, że „wszystko powyżej 130 stanowi niedorzeczność”85. Na takie wątpliwości merytorycznie odpowiadają apologeci cytujący dawnych wybitnych naukowców, których podobnie absolutystyczne stwierdzenia (_nomen omen_) nie zestarzały się najlepiej86. Pewien fizyk, laureat Nagrody Nobla, mówił o perspektywie energii czerpanej z atomu jako o „bzdurach”, „całkowicie nienaukowym utopijnym marzeniu, dziecięcych fantazjach”87. Lord Kelvin, uważany za jednego z najwybitniejszych naukowców swoich czasów, wielokrotnie powtarzał, że „skonstruowanie maszyn latających cięższych od powietrza jest niemożliwe”88, a w 1902 roku – zaledwie rok przed pierwszym lotem w Kitty Hawk – podkreślał ich niepraktyczność89.
Tymczasem w warunkach laboratoryjnych wprowadzanie mutacji genetycznych może wpływać na dziesięciokrotne wydłużenie życia, przynajmniej w przypadku jednego gatunku malutkiego nicienia90. U myszy manipulacja dietą i genetyką przekłada się na zwiększenie długości życia o mniej więcej 70 procent91. Pojedyncze interwencje, takie jak ograniczenie metioniny, uwzględnione w mojej Przeciwstarzeniowej Ósemce (zob. „Jak zadbać o godność”), wydłużają średnią i maksymalną długość życia szczurów o blisko 40 procent92, co potencjalnie mogłoby przełożyć się na wydłużenie średniej długości życia ludzkiego do 110 lat, a w przypadkach tak rzadkich jak dzisiejsi stulatkowie nawet do 140 lat93. Wyniki te nie zostały jeszcze uzyskane u ludzi, lecz gdybyśmy odkryli metody, które nie tylko spowalniają starzenie się, ale także naprawiają skumulowane szkody, możliwości byłyby właściwie nieograniczone.
Rozmarzeni naukowcy zajmujący się tą dziedziną wyobrażają sobie, że czas można byłoby „stopić” niczym na znanym surrealistycznym obrazie przedstawiającym roztapiające się zegary94; że można osiągnąć „odmłodzenie ciała prowadzące do niekończącego się lata wiecznej młodości”95. Snuje się teorie „prędkości ucieczki przed śmiercią”, zgodnie z którymi musielibyśmy po prostu żyć wystarczająco długo, by innowacje wydłużały życie szybciej, niż ono mija, z punktem krytycznym, w którym każdego roku możemy wydłużyć średni czas życia o co najmniej jeden dodatkowy rok96. Teoretycznie mogłoby to pozwolić ludziom na osiągnięcie zasadniczo nieograniczonego czasu życia. Wyobraź sobie, że umierasz na rok przed tym krytycznym momentem! Pozostaję agnostykiem wobec rozważań, czy taki przełom jest możliwy, lecz żywię nadzieję, że książka ta pomoże ci niezależnie od tego, czy chcesz pożyć wystarczająco długo, żyć wiecznie97, czy też chcesz umrzeć, czując się młodo w jak najpóźniejszym wieku.
Cztery książki w jednej
Gdy zasiadłem do pisania (a raczej wstałem i zacząłem chodzić na bieżni przy biurku do pracy stojącej), musiałem podjąć decyzję. Na czym chcę się skupić? Na bardziej powierzchownych oznakach starzenia się, które interesują każdego, takich jak zmarszczki i siwienie, czy też na aspektach klinicznych, takich jak pogorszenie funkcji poznawczych? A może powinienem się skoncentrować na spowalnianiu samego procesu starzenia? Jak zapewne domyślasz się po kalibrze tego tomu – zwłaszcza jeśli czytasz go w staromodnej formie drukowanej – zdecydowałem się uwzględnić wszystko powyższe.
Moją inspiracją do napisania _Jak się nie zestarzeć_ był dokument zatytułowany „Interwencje na rzecz spowalniania starzenia się ludzi”, opracowany w ramach konsensusu przez czołowych badaczy medycyny przeciwstarzeniowej – prawie wszystkich cenionych naukowców z tej dziedziny – takich jak doktorzy Fontana, Longo, Sinclair i dziesiątki innych. Zebrawszy się w celu zidentyfikowania najbardziej obiecujących strategii opracowywania leków przeciwdziałających starzeniu, określili listę „najważniejszych szlaków”, takich jak farmakologiczne hamowanie hormonu IGF-1 czy leki blokujące enzym mTOR. Przeglądając tę listę, uświadomiłem sobie jedno: każdy z tych szlaków można regulować poprzez dietę. Tak powstała pierwsza część tej książki.
Część I. Spowalnianie jedenastu szlaków starzenia się
Naukę o starzeniu się nazwano „najbardziej dynamiczną i wyzywającą we współczesnej biologii”98. Próba klasyfikacji teorii starzenia się opublikowana ponad trzydzieści lat temu pozwoliła zidentyfikować ponad trzysta takich teorii, a od tego czasu liczba ta, rzecz jasna, jeszcze wzrosła99. W części I identyfikuję jedenaście najbardziej obiecujących ścieżek spowalniania piasków czasu, a omówienie każdej z nich kończy się praktycznymi propozycjami ich naturalnego uregulowania poprzez zmianę diety i stylu życia. Część I jest tą najbardziej naukową i zawiera najważniejsze koncepcje i terminy, które są używane w całej książce.
Część II. Optymalny program przeciwstarzeniowy
Szanse dożycia stu lat wzrosły z mniej więcej jednej na dwadzieścia milionów do nawet jednej na pięćdziesiąt100. Dlaczego niektórzy ludzie dożywają setnych urodzin, a inni nie? To nie tylko kwestia „lepszych” rodziców. Badania bliźniąt jednojajowych sugerują, że dziedziczeniem genów da się wytłumaczyć nie więcej niż 20–30 procent różnicy w długości życia101. Media uwielbiają historie o zapracowanych stulatkach, którzy swoją długowieczność przypisują jakiejś kombinacji smalcu, wódki i ulubionej marki papierosów, ale co tak naprawdę jedzą i jak żyją stulatkowie i superstulatkowie (osoby mające więcej niż 110 lat)?
W części II szczegółowo omówiłem zachowania wspólne dla przedstawicieli pięciu „niebieskich stref” z całego globu, których mieszkańcy cieszą się długim życiem. Konstruując optymalną dietę przeciwstarzeniową, przyglądam się najlepszym i najgorszym produktom spożywczym i napojom. Czy czerwone wino zasługuje na swój symboliczny status napoju długowiecznych? A co z kawą? Omawiam ergotioneinę, zwaną witaminą długowieczności, piętę achillesową diety wegetariańskiej, a także najlepsze podejścia do treningu i snu, które zapewniają najdłuższe i najzdrowsze życie.
Część III. Zachowywanie funkcjonalności
W części III przechodzę do sedna sprawy. Co możesz zrobić, aby zadbać o kości, jelita i krążenie? O włosy, słuch i równowagę hormonalną? O układ odpornościowy i stawy? O umysł i mięśnie? O życie seksualne i skórę? O zęby, wzrok i wreszcie o własną godność w obliczu śmierci? Każdemu z tych zagadnień poświęciłem osobny rozdział. Zapowiedzi możesz obejrzeć na stronie internetowej pod adresem see.nf/trailer.
Część IV. Przeciwstarzeniowa Ósemka doktora Gregera
Ostatnia część tej książki jest poświęcona Przeciwstarzeniowej Ósemce. Stanowi ona praktyczną listę kontrolną, która uzupełnia Codzienny Tuzin omówiony w jednej z moich poprzednich książek – _Jak nie umrzeć przedwcześnie_. W całej książce _Jak się nie zestarzeć_ zawarłem wiele praktycznych zaleceń, a w jej ostatniej części skupiłem się na konkretnych produktach spożywczych, suplementach i metodach postępowania, które mogą potencjalnie przełożyć się na najskuteczniejsze spowolnienie tempa starzenia się lub wydłużenie życia. Moim celem było omówienie wszystkich aspektów optymalnej diety oraz stylu życia, zapewniających najdłuższe i najzdrowsze życie, z wykorzystaniem najlepszych dostępnych dziś materiałów naukowych.rozdział I
SPOWALNIANIE JEDENASTU SZLAKÓW STARZENIA SIĘ
WSTĘP
Od dawna mawia się, że największe nadzieje na długie życie daje mądry wybór rodziców102. Czy długowieczność nie jest po prostu przekazywana z pokolenia na pokolenie? Z jednej strony rodzeństwo stulatków ma zdecydowanie większe szanse na to, by także dożyć setki, a ich rodzice niejednokrotnie żyją po dziewięćdziesiąt lat i dłużej103. Z drugiej zaś długość życia małżonków czasami jest skorelowana w takim samym lub nawet w większym stopniu niż genetycznych krewnych104. Twój partner może mieć na to taki sam wpływ jak rodzic. W końcu przekazujemy nie tylko geny. Być może zdrowe przepisy kulinarne babci albo zamiłowanie do biegania także są obecne w rodzinie od dawna.
Jak ważne są geny?
Aby określić rolę genetyki, naukowcy często decydują się na badania bliźniąt i porównują różnice dzielące bliźnięta jednojajowe i dwujajowe105. Aby zapoznać się z tą genialną metodą badania dziedziczności oraz odkryciami dokonanymi dzięki niej i innym podejściom naukowym, obejrzyj film dostępny pod adresem see.nf/genes. Krótko mówiąc, od genów zależy tylko mniej więcej 15–30 procent106 lub nawet mniejsza część107 długości ludzkiego życia, co oznacza, że sposób, w jaki żyjemy, może mieć decydujący wpływ na nasze losy.
Aby wykorzystać swobodę, jaką mamy poza stosunkowo niewielkim komponentem genetycznym, należy najpierw poznać różne szlaki starzenia się. Termin „przeciwstarzeniowy” jest w kulturze popularnej często nadużywany. Opatruje się nim wszelkiego rodzaju niesprawdzone produkty i zabiegi. Tymczasem powinien zostać zarezerwowany raczej dla czynników, które mogą opóźniać lub odwracać proces starzenia się poprzez ukierunkowanie na jeden lub kilka znanych mechanizmów starzenia108. W przełomowym artykule _Cechy charakterystyczne starzenia się_, cytowanym w literaturze biomedycznej ponad 7000 razy109, określono dziewięć wspólnych mianowników procesów starzenia się. Przedstawiłem je w filmie dostępnym pod adresem see.nf/genes i odniosłem się do każdego z nich w tej książce.
W moich badaniach nad starzeniem się jest mucha!
Tajemnice starzenia można odkrywać na wiele sposobów. Można na przykład badać osoby długo żyjące, takie jak stulatkowie i superstulatkowie (ludzie, którzy dożyli co najmniej 110 lat), bądź też szczególnie długowiecznych palaczy, aby odkryć sekrety ich odporności110. Można też pójść w przeciwnym kierunku i badać ludzi żyjących krótko, analizując tragiczne zespoły przyspieszonego starzenia się, takie jak progeria. Choroba ta skutkuje szybszym o osiem do dziesięciu razy tempem starzenia się dzieci111, które łysieją, nabawiają się zmarszczek i umierają w wieku około trzynastu lat na zawał serca lub udar112. Można też badać długowieczne zwierzęta, takie jak małż o nazwie cyprina islandzka, którego serce uderza ponad miliard razy w ciągu pięćsetletniego życia113.
W filmie dostępnym pod adresem see.nf/models opowiadam zarówno o możliwościach, jak i o trudnościach związanych z ekstrapolacją danych gromadzonych na podstawie „organizmów modelowych” wykorzystywanych w badaniach nad starzeniem się, takich jak drożdże, nicienie, muchy i myszy114. Mówię też o obywatelskich inicjatywach naukowych, w ramach których poddaje się psy nieinwazyjnym badaniom, mającym na celu ustalenie, dlaczego niektórzy czworonożni matuzalemowie dożywają dwudziestu pięciu lat i więcej, w odróżnieniu od 99,9 procent pozostałych psów115. Wiekowe psiska cierpią z powodu wielu właściwym ludziom skutków starzenia się, takich jak zapalenie stawów, nowotwory, zaćma, problemy z nerkami i atrofia mięśni116. Postępy naukowe w obszarze długowieczności psów mogą mieć zastosowanie nie tylko w odniesieniu do starzenia się ludzi, lecz także mają samoistną wartość – chodzi o poprawę jakości i długości życia ponad 70 milionów psich towarzyszy, z którymi dzielimy nasze domy w samych tylko Stanach Zjednoczonych117.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
Chodzi o gatunek _Turritopsis dohrnii_ (przyp. tłum.).
2.
Rozprawa ta stanowi część pracy _Parva Naturalia_, w języku polskim dostępnej jedynie w wydaniu _Parva naturalia Arystotelesa w komentarzu Pawła z Worczyna_, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2023 (przyp. red.).
3.
Potoczne określenie poziomu glukozy (przyp. tłum.).
4.
Dosł. naśladowca, papuga, ale także zbitka słów _copy_ i _cat_, czyli „kopia kota” (przyp. tłum.).
5.
Autor słusznie zauważa w oryginale, że angielska nazwa pierzgi, czyli _beebread_, jest urocza; dosłownie oznacza pszczeli chleb (przyp. tłum.).
6.
Rysownik i wynalazca, który zasłynął z ilustracji przedstawiających niezwykle skomplikowane urządzenia wykonujące bardzo proste czynności (przyp. tłum.).