-
nowość
-
promocja
Jedz pysznie w menopauzie 100 przepisów dodających energii i wspierających zdrowie - ebook
Jedz pysznie w menopauzie 100 przepisów dodających energii i wspierających zdrowie - ebook
Oto dobra wiadomość dla wszystkich kobiet: menopauza nie musi dawać w kość! Twoje ciało może świetnie wyglądać, a głowa pracować na pełnych obrotach – i to nie za pomocą restrykcyjnych diet, wyrzeczeń oraz kosztownych zabiegów i kosmetyków. Bo nie chodzi o to, by cokolwiek udawać, ale by czuć się dobrze w swojej skórze. Do tego potrzebujesz odpowiedniego odżywiania, które wesprze twoje zmieniające się ciało. Dzięki popartej badaniami wiedzy i łatwym przepisom nauczysz się za pomocą diety:
• wzmacniać kości, stawy i mięśnie, a tym samym zapobiegać osteoporozie i innym chorobom,
• zadbać o właściwą podaż witamin i mikroelementów,
• wspierać zdrowy sen i dzięki temu zapewnić organizmowi regenerację,
• zapewnić sobie wysoki poziom energii i dobre samopoczucie,
• łagodzić objawy wahań hormonów.
Oprócz przepisów w tej wartościowej książce znajdziesz odpowiedzi na pytania, które nurtują wiele kobiet:
• Jak rozpoznać swoje potrzeby żywieniowe i dobrać do nich kaloryczność oraz makroskładniki w posiłkach?
• Jakie badania warto regularnie wykonywać?
• Kiedy sięgnąć po suplementy i hormonalną terapię zastępczą?
• Jakie ćwiczenia wykonywać, by zadbać o kondycję fizyczną i psychiczną?
• Jak nauczyć się regulacji emocji, zamiast próbować je tłumić, by wesprzeć siebie w procesie zmian?
To poradnik od kobiety dla kobiet – pełen zrozumienia dla naszych wyjątkowych potrzeb.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Kuchnia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68846-22-5 |
| Rozmiar pliku: | 9,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
która czasem czuje się zagubiona we własnym ciele, zmęczona zmianami i zaskoczona tym, jak bardzo menopauza potrafi zmienić codzienność.
Ta książka powstała z czułości, doświadczenia i potrzeby wsparcia. Od Kobiety dla Kobiet. Dla nas wszystkich, które każdego dnia próbujemy pogodzić troskę o innych z troską o siebie. Które uczymy się na nowo swojego ciała, emocji i potrzeb.
Niech ten poradnik będzie przypomnieniem, że menopauza nie odbiera kobiecości. Ona uczy nas zatrzymać się, usłyszeć siebie i zaopiekować sobą z większą łagodnością niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie musisz przechodzić przez ten czas samotnie.
Możemy wspierać się nawzajem.
Piękne. Dojrzałe. Silne. Prawdziwe.
Z czułością,
MagdaWPROWADZENIE
Witaj w moim nowym poradniku o nas – kobietach. Jeśli masz 35+ lat i czujesz, że twoje ciało i potrzeby zaczynają się zmieniać, ten poradnik jest dla ciebie.
To przestrzeń, w której dowiesz się, co może cię czekać i jak świadomie przygotować się na nadchodzące zmiany. Oczywiście są one naturalne i nieuniknione, ale możesz zadbać o siebie już wcześniej, zanim nadejdą – wdrażając strategie, które pomogą spowolnić ich tempo i zachować wysoką jakość życia na dłużej.
Życie kobiety jest jak cykl życia kwiatu… Podobnie jak kwiat nie przyjmuje ono jednej, niezmiennej formy. To proces, w którym każdy etap ma swój sens, swoją wartość i swoją siłę.
Na początku jest wzrost. Roślina dopiero przebija się przez ziemię, uczy się światła, wiatru i zmiennych warunków pogodowych. Podobnie jest z kobietą w okresie dojrzewania – ciało i hormony uczą się współpracować, cykl miesiączkowy dopiero się kształtuje, a organizm buduje fundamenty na przyszłość. To czas intensywnego rozwoju, adaptacji i ogromnego potencjału.
Potem przychodzi czas kwitnienia. Kwiat się otwiera, przyciąga zapachem i kolorem, jest pełen energii i życia. To etap dojrzałości hormonalnej kobiety – względnej równowagi, siły, płodności, zdolności do regeneracji i samorealizacji. To moment, w którym ciało najsprawniej radzi sobie z wyzwaniami, a hormony wspierają zarówno metabolizm, jak i emocje.
Z czasem roślina zaczyna wydawać owoce. Nie oznacza to, że przestaje mieć wartość – wręcz przeciwnie. Na tym etapie cała zgromadzona kobieca energia zamienia się w mądrość, doświadczenie i trwałość. W życiu kobiety ten etap odpowiada okresowi okołomenopauzalnemu i menopauzie – czasowi głębokich zmian, ale też ogromnego potencjału do zadbania o zdrowie, relację z własnym ciałem i priorytety.
Po przekwitnięciu nadchodzi dojrzałość. Kwiat oddaje światu to, co w nim najcenniejsze – nasiona. Kobieta na tym etapie życia zyskuje coś równie ważnego: świadomość siebie, uważność na sygnały ciała i zdolność dbania o zdrowie nie z obowiązku, lecz z troski o jakość życia.
Menopauza jest zmianą formy kobiecości, a nie jej końcem. Tak jak kwiat nie przestaje być częścią ogrodu po przekwitnięciu, tak kobieta nie traci swojej wartości wraz z zakończeniem funkcji rozrodczych. Zmienia się tylko sposób, w jaki ciało potrzebuje wsparcia, troski i zrozumienia.
Ten poradnik powstał po to, aby pomóc ci przejść przez kolejne etapy rozkwitu świadomie, dzięki wiedzy opartej na nauce i z szacunkiem do rytmu narzucanego przez naturę. Zwlekałam z napisaniem go aż do teraz – mam 45 lat i dopiero czuję się kompetentna w tym zakresie, bo dolegliwości, o których piszę, dotykają nie tylko moich podopiecznych i przyjaciółek, ale także i mnie. Mogłam więc przetestować na sobie różne metody wyciszania ich.
Kieruję tę książkę głównie do kobiet po 35. roku życia, aby uświadomić im procesy, które zachodzą w ich organizmach. Ciebie też to prawdopodobnie czeka (albo już tego doświadczasz). Możesz być na te zmiany przygotowana i wiedzieć, co zrobić, żeby złagodzić niektóre z nich za pomocą żywienia, świadomej suplementacji i aktywności fizycznej (czyli za pomocą mojej ulubionej profilaktyki). Łatwiej będzie ci też sobie z nimi poradzić, jeśli już się rozpoczęły lub zaczynają się pojawiać.
Sygnały ciała obejmują m.in.:
- nadmiar kilogramów;
- insulinooporność;
- obrzęki;
- uderzenia gorąca;
- brak siły;
- migreny; które wcześniej nie występowały;
- mgłę mózgową;
- problemy ze snem;
- wahania nastroju;
- spadek libido;
- bóle głowy i stawów;
- utratę włosów;
- stany lękowe;
- depresję;
- anemię;
- dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego; takie jak zaparcia i wzdęcia.
Objawów pre– i menopauzy jest ponad 35, a lista jest cały czas otwarta. U każdej z nas mogą się one pojawić w różnych momentach. Mogą wystąpić wszystkie naraz lub tylko niektóre, w dodatku w mniejszym lub większym nasileniu.
Kiedy przygotowując się do napisania tego poradnika, wertowałam setki badań na temat menopauzy i czytałam o objawach oraz chorobach, które mogą dać o sobie znać w tym okresie, byłam po prostu wściekła. Zadawałam sobie pytania: „Dlaczego to dotyka właśnie nas – kobiety?”; „Dlaczego natura bywa tak brutalna i bezwzględna wobec płci, dzięki której istniejemy?”.
To my wydajemy na ten świat nowe życie. To my karmimy, wychowujemy, troszczymy się, organizujemy codzienność. Mamy na głowie tysiące obowiązków i z naszym „szufladkowym” mózgiem ogarniamy rzeczywistość, która rzadko daje nam przestrzeń na słabość. A do tego wszystkiego dochodzą naprawdę uciążliwe dolegliwości, które potrafią odebrać energię, spokój i poczucie kontroli nad własnym ciałem.
Przez chwilę czułam żal. Bardzo szybko jednak zrozumiałam, że oddawanie energii smutkowi i bezsilności nie ma sensu. I wtedy pojawiła się we mnie ogromna potrzeba, by wykrzyczeć to światu w twarz.
Czas przestać traktować kobiety w okresie menopauzy jak „gorsze”, „słabsze” czy „mniej produktywne”. Czas zacząć rozumieć, czym jest ten fizjologiczny etap życia i jak bardzo potrzebujemy wtedy realnego wsparcia – nie litości. Wsparcia w pracy. Wsparcia w domu. Zrozumienia ze strony partnerów, dzieci, współpracowników.
Kobieta przechodząca menopauzę może być bardziej wrażliwa, zmęczona, rozchwiana emocjonalnie. To nie jest jej „fanaberia”, a biologia. I skoro ciąża powinna być okresem ochronnym dla kobiety, do menopauzy również należy podchodzić z pełnym zrozumieniem jej fizjologii.
W tym czasie nie stajemy się słabsze, po prostu potrzebujemy innego rodzaju troski. Zasługujemy na wiedzę, narzędzia i wsparcie, które pozwolą nam przez ten etap przejść świadomie, godnie i z siłą.
Mam FOH-a – czyli jestem w Fazie Odzyskiwania Harmonii
Tak roboczo nazwałam proces, przez który „wychodzimy z siebie i stajemy obok”. To inaczej wku…w, który zaczyna nas ogarniać w zasadzie bez powodu. Żeby oswoić to zjawisko, które potrafi wycisnąć z nas ostatnie soki, i podejść do niego z humorem, stwierdziłam, że nazwę je FOH–em:). A co! Mamy prawo mieć swojego FOH–a, on jest wbudowany w naszą fizjologię i reszta świata musi się z tym pogodzić!
Sama jestem „gdzieś pomiędzy”, bo, jak wspomniałam wyżej, w tym roku kończę 45 lat i mimo że staram się dzielnie znosić swoje gorsze momenty, to i tak czasami poniedziałki „nie wchodzą”, a „blue Monday” trwa do środy. Zdołałam jednak znaleźć kilka sposobów, żeby mój FOH nie zamienił się w bombę atomową. Dzięki temu, że mam okazję obserwować nie tylko siebie, ale i moje starsze koleżanki oraz przede wszystkim klientki w gabinecie, widzę, jak modyfikacja stylu życia, nastawienie do świata oraz dieta i aktywność fizyczna łagodzą nasilenie wielu z tych dolegliwości. Wiem, że warto te sposoby znać.
Moja „Peri–” (teraz myślę o tym jak o swojej najlepszej przyjaciółce) zaczęła dawać o sobie znać w nietypowy sposób – pojawiły się bóle mięśni i stawów. Walczyłam z nimi masażami, rehabilitacją, akupunkturą, aż w końcu trafiłam na siłownię. Przez moment nawet myślałam, że może coś ze mną jest naprawdę nie tak i na pewno jestem śmiertelnie chora, nauczyłam się jednak panować nad tymi myślami i przekonałam się, że regularna aktywność fizyczna przywraca organizmowi prawidłowe funkcjonowanie. Jogę i pilates potraktowałam jak swoją regularną rehabilitację, ćwicząc około trzech razy w tygodniu. Okazało się, że te cholerne bóle stawów, barków czy rąk i nóg są wśród moich przyjaciółek powszechnym, a jednak mało kojarzonym z menopauzą objawem. To prawda, że mam pracę siedzącą, ale bez przesady, jednak ruszam się, chodzę, „robię kroki” i od liceum utrzymuję w miarę stabilną (+/– 3 kg) masę ciała w okolicy 59 kilogramów, a jednak te dolegliwości uderzyły także we mnie. Co więcej, kiedy pytałam moje starsze koleżanki, przyznały z nutą przyzwyczajenia w głosie: „Tak, Madziu, boli mnie już od kilku lat”. My, kobiety, o tym nie mówimy, nie skarżymy się, po prostu znosimy cierpienie z pokorą.
Drugim przełomowym momentem było badanie USG piersi. Pan doktor ginekolog dostrzegł jakiś tajemniczy „gus” (zachowana oryginalna pisownia z rozpoznania). Pomyślałam, że to pewnie błąd, ale mimo wszystko zmroziło mnie to. Od razu odezwałam się do mojego serdecznego znajomego – najlepszego chirurga onkologa w Polsce, zajmującego się nowotworami piersi. Piotr zapytał tylko: „Robiłaś mammografię?”. A ja: „Nie, a muszę?”. On na to rzucił krótko: „Kobieto, rób mammografię i nie dyskutuj!”. I nie dyskutowałam.
Oczekiwanie na badanie trwało dwa tygodnie, które miałam dosłownie wyjęte z życia. Stres ścisnął mi mięśnie, pojawił się IBS (zespół jelita drażliwego objawiający się ściskiem żołądka i biegunką na tle stresowym), który znałam tylko z czasów, kiedy zdawałam egzaminy na studiach, byłam nieprzytomna i nie mogłam się na niczym skupić. Na szczęście doświadczona pani technik podczas badania mammograficznego zapytała: „A gdzie był ten »gus«?”. Ja go nie czułam, a ona niczego nie widziała. Lekarz stwierdził, że wszystko wygląda dobrze i że następnym razem lepiej kierować się na USG do radiologa niż do ginekologa. W tym momencie poczułam, że wracam do życia.
Od tej pory postanowiłam żyć jeszcze bardziej świadomie – z większą wyrozumiałością i szacunkiem dla swojego ciała, ale też z uważnością wobec własnego stylu życia. Zrozumiałam, że dbanie o siebie to to myślenie nie tylko o zdrowiu fizycznym, ale też emocjonalnym. Teraz już wiem, że kluczem do harmonii są regularne ćwiczenia, badania profilaktyczne i świadomość własnych potrzeb. I cieszę się życiem.
Mam to szczęście, że otacza mnie wspaniałe grono „kobiet mocy”, z którymi mogę o tym porozmawiać. Pisząc te słowa, płynę właśnie promem na karnawał na Syros, greckiej wyspie, w gronie siedemnastu (!) wspaniałych kobiet w okresie około– lub menopauzalnym, w przedziale wiekowym od 35 do 70 lat. Wszystkie mimo fizjologicznych przeciwności losu korzystamy z życia pełną parą, ze zrozumieniem dla naszych dolegliwości.
Graj dla siebie
„Dlaczego nam się to przydarza, to jest niesprawiedliwe” – powiesz. „Faceci mają lepiej…”. I tak, i nie. U mężczyzn okres andropauzy także zaczyna się po 35. roku życia, ale u nich wszystko dzieje się stopniowo, natomiast u nas do około 50. roku życia jest w miarę OK, a potem następuje nagłe, gwałtowne tąpnięcie, które potrafi wywalić nas z kapci… Tak jakby wygasająca płodność oznaczała, że natura przestaje w nas inwestować, że nasz „termin przydatności” minął, że jesteśmy przeterminowane… i niewidzialne… Być może czujemy się niedostatecznie dobre i niewystarczające… Ale czy to naprawdę o to chodzi, żeby już „ze sceny zejść”?
Absolutnie nie ma takiej potrzeby, bo menopauza to nie koniec, tylko nowy początek. To czas dla NAS. To czas „grania dla siebie, nie dla trybun”, jak napisała kiedyś moja wspaniała klientka Asia, pracująca z energią, motywacją i dobrostanem kobiet.Me_no_pauza to moment, w którym warto powiedzieć „No!” – czyli „nie!” – kolejnemu przeciążeniu, „Nie!” – życiu ponad siły, „Nie!” – stawianiu wszystkich innych przed sobą. Warto przekonać samą siebie, że nadszedł czas, by świadomie zwolnić, odpuścić sobie i skierować uwagę do wewnątrz. Natura podsuwa nam okazję, byśmy usłyszały własne myśli, nauczyły się czytać sygnały płynące z ciała i uznały je za ważne. „Pauza” w „menopauzie” to nabranie dystansu do nieustannego pośpiechu i do zużywania cennej energii na sprawy nieistotne. To pozbycie się toksycznych relacji oraz głęboko zakorzenionego w kobietach nawyku „matkowania” całemu światu – życia dla innych kosztem siebie. Mam przyjemność współpracować z dojrzałymi kobietami na różnego rodzaju warsztatach i spotkaniach i powiem jedno: to chodzące encyklopedie, które wiedzą tak wiele, że w ich towarzystwie mam ochotę tylko ucichnąć i czerpać z ich mądrości. Co więcej, zauważam, że kobiety dojrzałe są o wiele bardziej chętne do aktywności i zaangażowania i mają o wiele więcej energii w porównaniu z ich partnerami, równolatkami. To one wypełniają 99 procent auli na zajęciach na Łódzkim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, uczestniczą w licznych spotkaniach, warsztatach i zajęciach dla seniorów. Dlaczego? To zapewne zasługa testosteronu, hormonu, który przejmuje pałeczkę po wygasających estrogenach. Wraz z wiekiem mężczyźni tracą ten osławiony hormon odwagi i siły, a w naszych organizmach zyskuje on przewagę, bo przestaje być maskowany przez estrogeny – stąd ta różnica! Ale zanim dostaniemy „powera” do nowego działania, dobrze jest przeanalizować i przewartościować swoje życie, zastanowić się, w co warto zainwestować te nowe moce.
Z mojego dietetycznego punktu widzenia każda z nas po 35.–40. roku życia powinna odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dokąd zmierzam?”. Do zdrowej, zadbanej i zrelaksowanej dojrzałej siebie czy do znerwicowanej, zapracowanej po łokcie i niewyspanej kobiety, której nie poznaję w lustrze… Każda z nas dopłynie do przylądka zwanego „menopauzą”, pytanie tylko, która zrobi to w łagodnym, zgodnym ze swoimi wartościami stylu, a którą morze brutalnie wyrzuci na brzeg.
Na pewno warto „wyprzedzić przeznaczenie” i nie „wypstrykać” się do czterdziestki ze wszystkich sił. Czyli nie brać na siebie wszystkich zadań i obowiązków, bo „zrobię to lepiej i szybciej”, nie harować na dwa etaty i siedzieć do nocy, bo deadline… Nie robić dorosłym dzieciom kanapek do szkoły ani nie prasować mężowi koszul kosztem snu. Jeśli zastosujesz się do pewnych zasad, to istnieje duża szansa, że perimenopauza cię nie „zaora”.
Pre–, peri– i postmenopauza: co się dzieje z naszym ciałem i hormonami
Na początku przywołajmy trochę teorii i uporządkujmy pojęcia.
Po 35. roku życia zaczynają się zmiany, o których warto wiedzieć, aby nie rozczarowało nas własne ciało. Wyobraź sobie, że życie hormonalne kobiety to rodzaj podróży po nieznanym lądzie, a każdy jej etap ma swoją historię, wyzwania i możliwości. Menopauza, inaczej klimakterium, to nie nagły przeskok, tylko proces, który zaczyna się wcześniej, niż większość kobiet myśli. Nauka wyróżnia trzy główne etapy: pre–, peri– i postmenopauzę. Każdy z nich rządzi się oczywiście swoimi prawami.
Premenopauza: czas równowagi
Premenopauza to etap, w którym twoje hormony wciąż działają w miarę stabilnie, a cykle miesiączkowe są regularne. Masz wtedy około 35–40 lat i żyjesz pełnią życia. Estradiol, progesteron i testosteron pracują na pełnych obrotach, wspierając twój metabolizm, gęstość kości, nastrój i energię, oraz dbają o urodę, lśniące włosy i gładką cerę.
Jednak ciało powoli zaczyna wysyłać delikatne sygnały, które mogą umknąć twojej uwadze – nieznaczne wahania nastroju, niższe tempo regeneracji po wysiłku, drobne zmiany w sylwetce, które po cichu cię ostrzegają, że zbliża się nowy rozdział.
Wyobraź sobie, że jesteś kapitanem statku. Premenopauza to spokojne morze – masz kontrolę nad sterem, ale już pojawiają się pierwsze fale, które warto obserwować. Premenopauza oznacza, że za około 15 lat pojawi się menopauza. Po 35. roku życia spada nam masa mięśniowa i już w tym okresie warto zweryfikować swoją dietę i zacząć tak ją komponować, aby nie wspierać tego procesu. To czas, kiedy naprawdę warto pomyśleć o sobie, nie wybierając drogi na skróty. To, co sobie wypracujemy na tym etapie, zbuduje nam fundamenty na kolejne. Zabezpieczymy się w ten sposób przed ryzykiem związanym ze spadkiem poziomu naszych hormonów młodości.
Ten czas można porównać do przygotowywania się do egzaminu dojrzałości. Menopauza niczym matura zweryfikuje, czy go „przebimbałyśmy”, niedospane, po zakrapianych alkoholem imprezach, w oparach nikotyny, czy też nasze życie jest uporządkowane. Czy nasza dieta jest zbilansowana, czy znajdujemy czas na aktywność fizyczną oraz odpowiednią ilość snu i relaksu. Badania pokazują, że kobiety, które przygotowały się wcześniej na swoisty „egzamin dojrzałości”, przechodzą go lżej. Wiadomo, że nie oszukamy genów, ale bardzo duża część naszego zdrowia leży w naszych rękach. Bo to, jak poważnym i trudnym doświadczeniem będzie menopauza, w dużej mierze zależy od naszej kondycji oraz naszego stanu zdrowia.
Perimenopauza: czas zmian i adaptacji oraz poświęcenia sobie więcej uwagi
Perimenopauza to okres bezpośredniego przygotowania ciała do menopauzy, zwykle zaczynający się między 45. a 50. rokiem życia. Można śmiało powiedzieć, że o około trzy lata wyprzedza menopauzę i trwa jeszcze rok po zakończeniu miesiączkowania, czyli obejmuje okres menopauzy właściwej. Dobrze jest wiedzieć, skąd się bierze to całe skołowanie, którego w tym czasie doświadczamy. Jest to etap pełen zmian hormonalnych – poziom FSH zaczyna rosnąć, estradiol staje się niestabilny, progesteron spada. To czas, kiedy ciało może reagować na stres, brak snu czy siedzący tryb życia bardziej intensywnie – łatwiej przybywa nam centymetrów w pasie, rośnie insulinooporność, spada masa mięśniowa.
Na tym etapie zaczynasz powoli dowiadywać się, co znaczą te słynne „uderzenia gorąca”, czyli tzw. objawy wypadowe, które obejmują m.in.: nocne poty, zaburzenia snu (problemy z zasypianiem i wybudzanie się w nocy), zawroty głowy, podwyższoną temperaturę ciała czy nagłe kołatanie serca oraz „kurczenie się” ulubionych sukienek, czyli odkładanie się „oponki” na brzuchu. Są też oczywiście mniej widoczne skutki, takie jak zmniejszenie gęstości kości. Pojawiają się nagłe zmiany nastroju, pogorszenie pamięci krótkotrwałej, spadek energii oraz libido, większa drażliwość i płaczliwość, która nas same wyprowadza z równowagi. Wiele kobiet (nawet 71 procent) narzeka także na bóle całego ciała, od mięśni do kości, co dodatkowo nasila stres związany ze strachem przed „nieznaną chorobą” – jak już wiesz, tak było u mnie. Objawy te mogą też prowadzić do depresji, więc warto mieć rękę na pulsie i nie ignorować pierwszych sygnałów.
Coraz więcej badań pokazuje, że perimenopauza sprzyja stanowi zapalnemu w organizmie i zaburza pracę układu nerwowego, który w dużej mierze zależy od działania estrogenów. Estrogen pełni funkcję „hormonu nadrzędnego”, ponieważ wpływa na wiele procesów w mózgu poprzez swoje receptory – estrogenowe alfa (ER–α) i beta (ER–β).
Szczególnie ważny jest receptor estrogenowy beta. To on pomaga regulować wrodzoną odpowiedź odpornościową organizmu, m.in. poprzez kontrolę tzw. inflamasomu, czyli mechanizmu uruchamiającego stan zapalny. Dodatkowo receptor ten wspiera prawidłową pracę mitochondriów w neuronach, czyli struktur odpowiedzialnych za produkcję energii w komórkach nerwowych. W praktyce oznacza to, że spadek estrogenów w perimenopauzie wpływa zarówno na nasilenie stanów zapalnych, jak i na funkcjonowanie mózgu oraz poziom energii psychicznej.
Insulinooporność i spowolnienie przemiany materii to naturalne skutki „zakręcenia kurka od estrogenów”. Tkanka tłuszczowa zaczyna odkładać się tam, gdzie dotąd była talia, na brzuchu, biodrach oraz w okolicach biustu (to akurat niektóre z nas cieszy lub wręcz przeciwnie, doprowadza do rozpaczy). Zaczynamy borykać się z otyłością brzuszną (trzewną), a wraz z nią – z innymi powikłaniami metabolicznymi, takimi jak nadciśnienie, podwyższony cholesterol i triglicerydy, wysoki poziom glukozy czy kwasu moczowego. A nasza skóra i włosy przestają błyszczeć.
Perimenopauza to naturalny sygnał, że organizm przestawia się na nowy tryb funkcjonowania, a twoja rola jako kobiety świadomej zdrowotnie staje się kluczowa. To czas, kiedy warto powiedzieć sobie: „Idę spać o 22:00” i odpuścić lampkę wina do kolacji, zamienić intensywne treningi na siłowni na coś, co da ci więcej relaksu i zwiększy masę mięśniową – jogę, basen, pilates czy ćwiczenia oporowe – oraz zadbać o swój dobrostan intensywniej niż wcześniej.
To jak burza na morzu. Statkiem jest twoje ciało, a fale to objawy. Teraz masz już jednak mapę: ten poradnik. Zaopatrzy cię on w wiedzę i strategie, które pozwolą spokojnie przejść przez ten okres.PERIMENOPAUZA. CO WARTO WIEDZIEĆ?
Perimenopauza to etap przejściowy poprzedzający menopauzę, w którym jajniki stopniowo wygaszają produkcję hormonów. To proces rozciągnięty w czasie, a nie nagła zmiana.
CO DZIEJE SIĘ Z HORMONAMI?
ESTROGENY (estradiol, estron, estriol) – ich poziom staje się niestabilny. Gwałtownie się waha, a następnie stopniowo obniża, co sprzyja uderzeniom gorąca, nocnym potom, zmianom nastroju i suchości pochwy.
PROGESTERON – spada na skutek coraz rzadszej owulacji, co prowadzi do nieregularnych, obfitszych krwawień oraz większej podatności na wahania emocjonalne.
FSH (FOLIKULOTROPINA) I LH (HORMON LUTEINIZUJĄCY) – ich poziom rośnie, ponieważ przysadka mózgowa próbuje pobudzić jajniki do produkcji hormonów. Podwyższone FSH jest jednym z markerów zbliżającej się menopauzy.
TESTOSTERON – zmiany jego poziomu mogą wpływać na spadek libido, energii oraz stopniową utratę masy mięśniowej.
DHEA (DEHYDROEPIANDROSTERON) i powstający z niego DHEA–S (SIARCZAN DEHYDROEPIANDROSTERONU) – spadają o 10 procent po 40. roku życia, a w wieku 70 lat wynoszą 20 procent swojej maksymalnej wartości. Oba są hormonami nadnerczy, które pełnią funkcję prekursorów androgenów i estrogenów, a ich poziom wpływa na energię, libido i kondycję fizyczną oraz psychiczną organizmu.
Perimenopauza to sygnał, że ciało potrzebuje nowego rodzaju wsparcia – w diecie, stylu życia i profilaktyce zdrowotnej. To czas, żeby zrobić sobie „przegląd techniczny” i wykorzystać pakiet profilaktyczny 40+ – wtedy w porę można wyłapać nieprawidłowości i zdążyć je nadrobić.