-
nowość
Lęk przed życiem - ebook
Lęk przed życiem - ebook
Zaakceptuj niepokój i odzyskaj radość życia.
Alexander Lowen, twórca bioenergetyki, przekonuje, że lęk przed życiem nie jest słabością, lecz doświadczeniem wpisanym w ludzką kondycję. W swojej książce wyjaśnia, jak niewyrażone emocje, napięcia i traumy zapisują się w ciele, wpływając na sposób, w jaki kochamy, działamy i przeżywamy codzienność. Autor pokazuje, że prawdziwa zmiana nie polega na nieustannej kontroli czy walce z własnymi słabościami, lecz na wsłuchaniu się w swój organizm i odzyskaniu kontaktu z ciałem. A także na akceptacji bólu, rozpaczy, smutku czy wewnętrznej pustki, bo tylko w ten sposób możemy uleczyć traumę i osiągnąć spełnienie.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8382-861-9 |
| Rozmiar pliku: | 1,1 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Nerwica zwykle nie jest określana jako lęk przed życiem, niemniej tym właśnie ona jest. Osoba neurotyczna boi się otworzyć serce na miłość, boi się wyjść komuś naprzeciw lub wykonać jakiś zdecydowany ruch, boi się być w pełni sobą. Lęki te można wytłumaczyć na gruncie psychologii. Kto otwiera się na miłość, może zostać zraniony; kto wychodzi do ludzi, może być odepchnięty; kto atakuje, może ponieść klęskę. Lecz problem ten ma również osobny wymiar. Bogactwo życia i uczuć przekraczające dotychczasowe przyzwyczajenia jednostki jest dla niej przerażające, ponieważ grozi przytłoczeniem jej ego, przerwaniem jej wałów obronnych i podważeniem jej tożsamości. Perspektywa bogatszych przeżyć i silniejszych emocji budzi strach. Pracowałem kiedyś z młodym mężczyzną, którego ciało było zupełnie bez życia, skurczone i napięte. Miał tępe spojrzenie, ziemistą cerę, płytki oddech. Głębsze oddychanie i pewne ćwiczenia terapeutyczne wniosły w jego ciało ożywienie. Wzrok się rozjaśnił, skóra nabrała zdrowszej barwy, zaczął odczuwać mrowienie w różnych częściach ciała, w nogach wystąpiły wibracje. Ale potem pacjent oświadczył: „Nie, to za wiele dobrego. Nie wytrzymam tego”.
Sądzę, że w jakimś stopniu wszyscy jesteśmy w sytuacji tego człowieka. Chcielibyśmy mieć w sobie więcej życia i doznawać silniejszych uczuć, ale boimy się. Lęk przed życiem jest widoczny w naszej ciągłej gorączkowej aktywności zagłuszającej uczucia, w ucieczce do przodu, by nie musieć konfrontować się z samym sobą, w nadużywaniu trunków lub leków, żeby nie czuć bólu istnienia. Ponieważ boimy się życia, usiłujemy nim kierować lub panować nad nim. Uważamy, że poddawanie się emocjom jest czymś złym lub niebezpiecznym. Podziwiamy ludzi o zimnej krwi, działających beznamiętnie. Naszym bohaterem jest James Bond, tajny agent numer 007. Nasza kultura kładzie nacisk na działanie i osiągnięcia. Współczesna jednostka ludzka pragnie odnosić sukcesy, a nie po prostu być człowiekiem. Należy do „pokolenia akcji”, którego myślą przewodnią jest: więcej robić, mniej odczuwać. Taka właśnie postawa jest zwykle charakterystyczna dla dzisiejszego życia seksualnego: więcej działania, mniej namiętności.
Choćbyśmy byli najsprawniejsi, nasze człowieczeństwo ponosi porażkę. Sądzę, że większość z nas ma to poczucie porażki. Niewyraźnie uświadamiamy sobie ból, udrękę i rozpacz kryjące się pod spodem. Jesteśmy jednak zdeterminowani, by pokonać swoją słabość, przełamać lęk i rozwiać niepokój. Dlatego właśnie takim powodzeniem cieszą się książki o samodoskonaleniu typu „zrób to sam”. Niestety, te wysiłki są skazane na niepowodzenie. Być prawdziwym człowiekiem – to nie jest coś, co można osiągnąć aktywnym działaniem. Może trzeba właśnie zaniechać gorączkowej aktywności, znaleźć chwilę na zaczerpnięcie oddechu i odczuwanie. Możemy wtedy doznać cierpienia, ale jeśli znajdziemy w sobie odwagę, by je zaakceptować, doznamy również satysfakcji. Jeśli stawimy czoło swojej wewnętrznej pustce, możemy znaleźć pełnię. Jeśli przejdziemy przez rozpacz, dotrzemy do radości. W tym terapeutycznym przedsięwzięciu możemy jednak potrzebować pomocy.
Czy neurotyczny lęk przed życiem jest nieuchronnym losem współczesnego człowieka? Odpowiedź brzmi „tak”, o ile definiujemy współczesnego człowieka jako przedstawiciela kultury, w której dominującymi wartościami są władza i postęp. Ponieważ te właśnie wartości cechują kulturę Zachodu w XX wieku, nieuchronnie każda osoba ukształtowana przez tę kulturę musi być znerwicowana.
Neurotyczna jednostka pozostaje w konflikcie ze sobą. Jedna jej część próbuje podporządkować sobie inną. Jej ego chce panować nad ciałem, racjonalny umysł – kontrolować uczucia, wola – przełamywać niepokój i lęki. Ponieważ te konflikty przebiegają głównie na poziomie nieświadomości, wyczerpują energię jednostki i pozbawiają ją spokoju umysłu. Nerwica to konflikt wewnętrzny. Charakter neurotyczny może przybierać wiele form, ale zawsze oznacza walkę pomiędzy tym, czym osoba jest, a tym, czym we własnym przekonaniu powinna być. Każda jednostka neurotyczna jest uwikłana w tę walkę.
W jaki sposób rodzi się ten wewnętrzny konflikt? Dlaczego współczesny człowiek jest na niego skazany? W każdym konkretnym przypadku nerwica powstaje w kontekście sytuacji rodzinnej. Ale sytuacja rodzinna odzwierciedla sytuację kulturową, ponieważ na rodzinę wpływają wszystkie siły działające w obrębie społeczności, której jest częścią. Aby zrozumieć położenie egzystencjalne współczesnego człowieka i poznać jego los, musimy zgłębić kulturowe źródła konfliktu.
Niektóre konflikty występujące w naszej kulturze są dobrze znane. Na przykład mówimy o pokoju, ale przygotowujemy się do wojny. Opowiadamy się za ochroną środowiska, ale dla ekonomicznych korzyści bezlitośnie eksploatujemy zasoby naturalne naszego świata. Stawiamy sobie za cel rozwój i władzę, chociaż pragniemy przyjemności, stabilności i spokoju umysłu. Nie zdajemy sobie sprawy, że władza i przyjemność to wartości przeciwstawne i że ta pierwsza często wyklucza drugą. Posiadanie władzy nieuchronnie prowadzi do walki o jej utrzymanie, w której syn zwraca się przeciwko ojcu lub brat przeciwko bratu. Jest to siła prowadząca do podziałów w społeczności. Postęp oznacza stałe aktywne działanie na rzecz zastąpienia tego, co stare, czymś nowym, z wiarą, że nowe zawsze będzie lepsze. To niebezpieczne przekonanie, aczkolwiek może być prawdą w niektórych obszarach techniki. Przez uogólnienie implikuje ono, że syn jest doskonalszy od ojca albo że tradycja to tylko martwy ciężar przeszłości. Są kultury, w których dominują inne wartości, w których szacunek dla przeszłości i tradycji jest ważniejszy niż pragnienie zmian. W tych kulturach konflikty są zminimalizowane i nerwice należą do rzadkości.
Na rodzicach jako nosicielach kultury spoczywa obowiązek wpojenia dzieciom jej wartości. W tym celu wymagają od nich postaw i zachowań pasujących do matrycy społecznej i kulturowej. Dziecko z jednej strony opiera się tym wymaganiom, gdyż zmierzają one do udomowienia jego zwierzęcej natury. Ma być „złamane” i uczynione częścią systemu. Z drugiej strony pragnie stosować się do nich, by utrzymać miłość i akceptację rodziców. Rezultat zależy od rodzaju wymagań i od sposobu, w jaki są egzekwowane. Okazując dziecku miłość i zrozumienie, można nauczyć je obyczajów i praktyk właściwych danej kulturze bez niszczenia w nim ducha. Niestety jednak na ogół proces adaptacji dziecka do kultury tego ducha zabija. W efekcie jest znerwicowane i lęka się życia.
Zasadniczym aspektem procesu adaptacji kulturowej jest kontrolowanie seksualności. Nie ma takiej kultury, która by nie nakładała na zachowania seksualne jakichś ograniczeń. Wydaje się, że są one niezbędne, by zapobiegać konfliktom wewnątrz społeczności. Istoty ludzkie są bowiem zazdrosne i skłonne do przemocy. Nawet w najbardziej prymitywnych społecznościach więzi małżeńskie są uświęcone, lecz konflikty rodzące się z tych ograniczeń są zewnętrzne względem osobowości człowieka. Natomiast w kulturze Zachodu wpaja się ludziom poczucie winy z powodu seksualnych uczuć i praktyk, takich jak masturbacja, które w żaden sposób nie zagrażają spójności społeczeństwa. Kiedy wstyd i poczucie winy dołączają do innych uczuć, konflikt ulega internalizacji i prowadzi do wykształcenia się charakteru neurotycznego.
We wszystkich ludzkich społecznościach kazirodztwo stanowi tabu, ale seksualne uczucia dziecka dla rodzica przeciwnej płci są czymś nagannym tylko w społeczeństwach nowoczesnych. Jakoby podważa to wyłączne prawo jednego z rodziców do seksualnego zaangażowania drugiego. Przez rodzica tej samej płci dziecko jest postrzegane jako rywal. Chociaż do rzeczywistego kazirodztwa nie dochodzi, dziecku wpaja się poczucie winy z powodu tych jak najbardziej naturalnych uczuć i pragnień.
Kiedy Freud metodą psychoanalizy badał źródła emocjonalnych problemów swoich pacjentów, odkrył, że za każdym razem w grę wchodzi dziecięca seksualność, w szczególności seksualne uczucia dla rodzica przeciwnej płci. Stwierdził też, że tym kazirodczym uczuciom towarzyszy pragnienie śmierci rodzica tej samej płci. Nawiązując do mitu o Edypie, nazwał sytuację dziecka edypową. Uważał, że jeśli chłopiec nie będzie tłumił swoich seksualnych uczuć dla matki, to grozi mu los Edypa: zamorduje ojca i pojmie matkę za żonę. Aby temu zapobiec, grozi się mu kastracją, jeśli nie powściągnie seksualnego pożądania matki i wrogości do ojca.
Psychoanaliza ujawniła ponadto, iż nie tylko tłumione są uczucia seksualne, lecz także sama sytuacja edypowa ulega wyparciu: osoba dorosła nie pamięta tego trójkąta, w który była zaangażowana, gdy miała trzy do sześciu lat. Tę obserwację potwierdza moje doświadczenie kliniczne. Mało który pacjent potrafi przypomnieć sobie swoje dziecięce seksualne pożądanie rodzica. Freud twierdził następnie, że to wyparcie jest niezbędne, jeśli po osiągnięciu dorosłości człowiek ma prowadzić normalne życie płciowe. Dzięki temu może przenieść wczesne pragnienia seksualne z rodzica na rówieśnika; inaczej pozostanie zafiksowany na rodzicu. Zatem według Freuda wyparcie jest sposobem rozwiązania sytuacji edypowej, co pozwala dziecku przejść przez okres latencji i osiągnąć normalną dorosłość. Jeśli wyparcie nie jest całkowite, rozwija się u niego nerwica.
Według Freuda charakter neurotyczny odznacza się niezdolnością dopasowania się do sytuacji kulturowej. W cywilizacji widział on czynnik uniemożliwiający jednostce pełną instynktowną gratyfikację, ale sądził, że jest to niezbędne dla rozwoju kultury. W rezultacie akceptował koncepcję, w myśl której nowoczesny człowiek nieuchronnie musi być nieszczęśliwy. Nie było to przedmiotem zainteresowania psychoanalizy, która jedynie miała pomagać jednostce w funkcjonowaniu w ramach danej kultury. Nerwicę uważano za objaw (jak fobia, obsesja, kompulsja, melancholia itp.) zakłócający to funkcjonowanie.
Wilhelm Reich przyjął odmienny punkt widzenia. Chociaż współpracował z Freudem i był członkiem Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, zdawał sobie sprawę, że nieobecność utrudniającego funkcjonowanie objawu nie jest dowodem zdrowia emocjonalnego. Pracując z neurotycznymi pacjentami, stwierdził, że symptom rozwija się na bazie neurotycznej struktury charakteru i jego całkowite usunięcie jest możliwe tylko po zmianie tej struktury. Według Reicha nie chodzi o odpowiednie funkcjonowanie w ramach kultury, lecz o zdolność jednostki do całkowitego oddania się seksowi i pracy. Dopiero wtedy jednostka może w pełni doznać satysfakcji z życia. Człowiek jest znerwicowany w takim stopniu, w jakim brakuje mu tej zdolności.
W pracy terapeutycznej Reich skupiał się na seksualności jako kluczu do zrozumienia charakteru. U osoby neurotycznej reakcje orgastyczne są zaburzone. Nie może ona poddać się w pełni mimowolnym konwulsjom orgazmu. Boi się, że przeżycie pełnego orgazmu byłoby zbyt przytłaczające. Jest więc w jakimś stopniu orgastycznym impotentem. Jeśli za sprawą terapii odzyska zdolność do orgazmu, będzie tym samym zdrowa emocjonalnie. Znikną wszelkie neurotyczne zaburzenia, na które cierpiała. Co więcej, będzie wolna od nerwic, jak długo zachowa swój orgastyczny potencjał.
Reich dostrzegał związek między orgastyczną impotencją a problemem edypowym. Twierdził, że nerwica ma korzenie w patriarchalnej, autorytarnej rodzinie, w której seksualność jest tłumiona. Nie godził się na to, że cierpienie jest nieuchronnym losem człowieka. Uważał, że system społeczny odmawiający ludziom prawa do zaspokojenia swoich instynktownych potrzeb jest chory i musi zostać zmieniony. W początkach swojej kariery psychoanalityka Reich był także działaczem społecznym. Później jednak doszedł do wniosku, że neurotyczni ludzie nie zdołają przebudować neurotycznego społeczeństwa.
Myśl Reicha wywarła na mnie ogromny wpływ. Był moim nauczycielem od 1940 do 1953 roku, a w latach 1942–1945 prowadził moją własną psychoanalizę. Zostałem psychoterapeutą, ponieważ uznałem, że jego podejście do ludzkich problemów zarówno na gruncie teorii (analiza charakteru), jak i praktyki (wegetoterapia) jest ważnym krokiem do przodu w leczeniu osób neurotycznych. Analiza charakteru była wielkim wkładem Reicha w teorię psychoanalizy. Według niego neurotyczny charakter jest gruntem, na którym rozwijają się neurotyczne symptomy. Uważał więc, że dla uzyskania znaczącej poprawy analiza powinna skupiać się na charakterze, a nie na poszczególnych symptomach. Wegetoterapia była przełomowym przeniesieniem procesu terapeutycznego w obszar somatyczny. Reich dostrzegł, że nerwica przejawia się nie tylko konfliktami psychicznymi, lecz również zaburzeniami funkcji wegetatywnych. Oddychanie, mobilność i mimowolne, przyjemne ruchy orgazmu są u jednostki neurotycznej poważnie ograniczone przez napięcia mięśniowe. Reich opisywał te napięcia jako proces opancerzania się, odzwierciedlający charakter na poziomie somatycznym. Twierdził, że fizyczna postawa jednostki jest funkcjonalnie tożsama z jej nastawieniem psychicznym. Prace Reicha stanowią podstawę rozwiniętej przeze mnie analizy bioenergetycznej, która pod kilkoma istotnymi względami stanowi rozszerzenie jego koncepcji.
Po pierwsze, analiza bioenergetyczna pozwala zrozumieć i usystematyzować strukturę charakteru na poziomie psychicznym i somatycznym. Dzięki temu możemy rozpoznawać charakter i emocjonalne problemy jednostki na podstawie ekspresji jej ciała. Możliwy staje się również wgląd w jej osobistą historię, ponieważ życiowe doświadczenia pozostawiają ślad w strukturze ciałal-1. Informację odczytaną z mowy ciała można zintegrować z procesem analitycznym.
Po drugie, dzięki koncepcji ugruntowania analiza bioenergetyczna oferuje głębsze zrozumienie procesów energetycznych w ciele i ich wpływu na osobowość. Ugruntowanie to energetyczne połączenie między stopami jednostki a podłożem, czyli gruntem. Stanowi odbicie ilości energii czy uczuć, jaką ta jednostka dopuszcza w dolnej części swojego ciała. Wskazuje na relację pomiędzy człowiekiem a podłożem, na którym stoi. Czy jest dobrze ugruntowany, czy zawieszony w powietrzu? Czy jego stopy są dobrze osadzone? Jaka jest jego postawa? Poczucie bezpieczeństwa i niezależności jest blisko związane z funkcją nóg i stóp. Wpływa silnie na seksualność jednostki.
Po trzecie, analiza bioenergetyczna wykorzystuje wiele aktywnych technik cielesnych i ćwiczeń pomagających jednostce wzmocnić swoją postawę, zwiększyć ilość energii, rozszerzyć i pogłębić samoświadomość, a co za tym idzie – swoją wyrazistość. W analizie bioenergetycznej praca z ciałem jest skoordynowana z procesem analitycznym, co czyni tę odmianę terapii dwoistym, na równi umysłowym i fizycznym podejściem do problemów emocjonalnych.
Przez ponad trzydzieści lat praktykowałem jako terapeuta, pomagając moim pacjentom w znalezieniu jakiejś dozy szczęścia i radości w życiu. Te działania wymagały nieustannych prób zrozumienia neurotycznego charakteru współczesnego człowieka, zarówno z punktu widzenia kultury, jak i jednostki. Skupiałem się i nadal się skupiam na jednostce usiłującej znaleźć w swoim życiu jakieś znaczenie i satysfakcję, inaczej mówiąc, zmagającej się ze swoim losem. Tłem tej walki jest jednak sytuacja kulturowa. Bez znajomości procesów kultury nie potrafimy ocenić głębi tego problemu.
Procesem kulturowym, który stworzył współczesne społeczeństwo i współczesnego człowieka, był rozwój ego. Wiązał się on z postępem wiedzy i zdobywaniem władzy nad siłami natury. Człowiek jest, jak każde inne zwierzę, częścią przyrody i w pełni podlega jej prawom. Stoi jednak także ponad przyrodą, wywierając na nią wpływ i kontrolując ją. To samo czyni ze swoją własną naturą: część jego osobowości, ego, zwraca się przeciwko części zwierzęcej, czyli ciału. Opozycja pomiędzy ego i ciałem stwarza dynamiczne napięcie, które sprzyja rozwojowi kultury, ale nosi w sobie także potencjał destrukcji. Najlepiej ilustruje to analogia z łukiem i strzałą. Im mocniej napinamy łuk, tym dalej strzała doleci. Ale jeśli użyjemy zbyt wielkiej siły, łuk może się złamać. Kiedy ego i ciało oddalą się od siebie tak bardzo, że utracą kontakt ze sobą, dochodzi do załamania psychotycznego. Uważam, że nasza kultura doszła do tego niebezpiecznego punktu. Psychotyczne załamania są zjawiskiem całkiem częstym, ale jeszcze bardziej rozpowszechniony jest lęk przed takim załamaniem, zarówno na poziomie jednostki, jak i społeczności.
Jeśli weźmiemy pod uwagę naszą kulturę i cechy charakteru przez nią ukształtowane, to co jest losem współczesnego człowieka? Jeśli historię Edypa potraktować jako przepowiednię, po osiągnięciu tak pożądanego sukcesu i władzy przekona się on, że jego świat rozpadł się lub załamał. Jeśli za miarę sukcesu uznajemy materialne bogactwo, jak to jest w krajach uprzemysłowionych, a za miarę władzy sprawczość (władanie maszynami i energią), to większość ludzi w krajach Zachodu osiągnęła już jedno i drugie. Rozpad ich świata polega na zubożeniu życia emocjonalnego. Całkowicie oddani sukcesowi i władzy, nie mają innych powodów, by żyć. Podobnie jak Edyp stają się tułaczami, wykorzenionymi istotami, które nigdzie nie znajdują ukojenia. Każdy z nich czuje się w jakimś stopniu wyalienowany od swoich bliźnich i każdy nosi w sobie głębokie poczucie winy, którego powodu nie rozumie. Taka jest sytuacja egzystencjalna współczesnego człowieka.
Wyzwaniem jest dla niego pogodzenie ze sobą przeciwstawnych aspektów jego osobowości. Na poziomie ciała jest zwierzęciem, na poziomie ego – kandydatem na Boga. Przeznaczeniem zwierzęcia jest śmierć, której ego ze swoimi boskimi aspiracjami pragnie uniknąć. Ale próba uniknięcia tego losu sprowadza na człowieka los jeszcze gorszy – życie w lęku przed życiem.
Ludzkie życie jest pełne sprzeczności. Znamieniem mądrości jest zdolność do rozpoznania i zaakceptowania tych sprzeczności. Może się wydawać paradoksem, że pogodzenie się z własnym losem przynosi zmianę tego losu, ale taka jest prawda. Kiedy jednostka przestaje walczyć z losem, wyzbywa się nerwicy (wewnętrznego konfliktu) i zyskuje spokój umysłu. W rezultacie zmienia się jej nastawienie (nie ma lęku przed życiem), co przejawia się zmianą w charakterze i wiąże się z odmianą losu. Taka osoba poznaje pełnię życia. Tak właśnie kończy się historia Edypa, postaci, od której wziął nazwę kluczowy problem osobowości współczesnego człowieka.Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
Pełniejszą prezentację tej koncepcji znajdzie czytelnik w pracy: Alexander Lowen, _Język ciała_, przeł. Paweł Luboński, Czarna Owca, Warszawa 2012.
2.
Obszerniejsze omówienie przyczyn i sposobów leczenia depresji zawiera moja książka _Depresja i ciało_, przeł. Paweł Luboński, Czarna Owca, Warszawa 2012.
3.
Zygmunt Freud, _Totem i tabu_, przeł. Tadeusz Woźniak, Bellona, Warszawa 2024.
4.
Sigmund Freud, _The Interpretation of Dreams_ _Basic Writings of Sigmund Freud_, New York, Random House, Modern Library Ed. 1938, s. 308 (wyd. pol. _Objaśnianie marzeń sennych_, przeł. Paweł Reszke_,_ wydawnictwo KR, Warszawa 2020).
5.
Tamże, s. 308.
6.
Otto Fenichel, _The Psychoanalytic Theory of Neurosis_, New York, W.W. Norton & Co. 1945, s. 91.
7.
Tamże, s. 97.