-
nowość
Na szczycie władzy. Namiętności. Tom 2 - ebook
Na szczycie władzy. Namiętności. Tom 2 - ebook
Druga część trylogii, która pokazuje, że miłość przychodzi niespodziewanie. Po skandalu z udziałem Beatriz i Armanda nie został już nawet ślad. W świecie polityki nie ma miejsca na romanse, jednak co w sytuacji, gdy Cristina straci głowę dla księcia Sebastiana? Czy przyszły król może pozwolić sobie na chwilę zapomnienia? Rozwijające się zakazane uczucie coraz bardziej przyciąga do siebie tę dwójkę i budzi w niej nieznane pragnienia. Potajemne spotkania, wyjazdy, niebezpieczna gra i przyjazd księżniczki, która ma zostać żoną Sebastiana. Czy mężczyzna będzie potrafił wybrać pomiędzy koroną a miłością?
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura piękna polska |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8290-956-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Cristina
Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że wydarzenia ze świata bajek mogą dziać się w prawdziwym życiu, a ja będę marzyła o tym, by być Kopciuszkiem, zapewne bym go wyśmiała. Tylko powinnam była pamiętać, że niestety, nie każda bajka się dobrze kończy, a część z nich daje bolesne nauczki, na które nie zawsze człowiek jest gotowy.
Doskonale pamiętałam nasze pierwsze spotkanie. To było wtedy, kiedy Beatriz zabrała mnie do pałacu, aby zdobyć przychylność króla. Wówczas nie zobaczyłyśmy się z królem Robertem, bo był zajętym człowiekiem i jak przystało na głowę państwa, nie bardzo chciał mieszać się w sprawy polityki. Zastąpił go książę Sebastian. Domyślałam się, że musi być przystojnym mężczyzną, chociaż w telewizji na takiego nie wyglądał. Gdy jednak go ujrzałam, cały świat mi zawirował, a czas się zatrzymał. Książę udzielał się towarzysko i załatwiał sprawy medialne. Miał zostać następcą tronu.
Wysoki, jasne blond włosy, przeszywające spojrzenie i ten zabójczy uśmiech, który miał, kiedy się do nas zbliżał. Tu już nie chodziło o to, że był księciem – chociaż to było jeszcze bardziej pociągające – ale o to, że był to totalnie mój typ mężczyzny. Taki, którego byłabym w stanie schrupać.
– Jestem po prostu Sebastian – wypowiedział te słowa z lekkością.
Nie przejmował się tym, że nie powinnyśmy się z nim spoufalać. Był taki naturalny, że chciałam go lepiej poznać. Mogłabym się w nim zatracić, ale to nie była moja liga. Ja – zwykła polityk, której partia walczy o wygranie wyborów; on – przyszła głowa państwa.
Słodki dołeczek, jaki pojawił się w jego policzku, spowodował, że straciłam kontakt z rzeczywistością. Czułam się jak w bajce, ale przecież bajki istniały tylko w mojej wyobraźni.
Po powrocie do hotelu nie mogłam skupić się na niczym poza myśleniem o Sebastianie. Nie powinnam była zaprzątać sobie nim głowy. Teraz ważne były wybory i to, aby nasza partia wygrała.
Mimo że wieczorna impreza była w moim guście, a ja chciałam się tylko zabawić, nie przyniosła pożądanych skutków. Nowo poznani mężczyźni nie byli taką uciechą, jaką sobie wyobrażałam, a ja wróciłam do pokoju sama.
Udawałam przed Beatriz i Marcelą, że w ogóle nie myślę o Sebastianie. Tylko że okłamywałam je, a nie siebie.
Domyślałam się, że to może przynieść duże kłopoty, ale czego się nie robi dla chwili przyjemności.Rozdział 1
Sebastian
Moje życie można było określić wieloma słowami, ale na pewno nie „łatwe” czy „normalne”. Przyzwyczaiłem się do tego, żyjąc w tym świecie od lat, ale to nie oznaczało, że czasem nie szukałem ucieczki. Albo chociaż równowagi. Balansu pomiędzy obowiązkami a przyjemnościami.
To nie było proste, ale ja się starałem. Z jednej strony byłem księciem, który musiał stwarzać pozory, ale tak naprawdę byłem zwykłym chłopakiem. Chciałem spotkać kobietę, która nie będzie na mnie patrzeć jak inne – jak na zwykłą marionetkę w świecie władzy; marionetkę, która ma pieniądze i prestiż. Pragnąłem kobiety, która bardziej pokochałaby mnie niż moje pieniądze.
Też miałem uczucia. Też miałem serce, które potrzebowało miłości. Ale czy mogłem na to liczyć? Koronacja zbliżała się wielkimi krokami, a to było jednoznaczne z tym, że muszę mieć żonę. W innym wypadku nie będę mógł objąć tronu po moim ojcu. Takie panowały zasady. Ustanowili je moi przodkowie. Pary poznawały się zaledwie kilka dni przed zaślubinami i tak trwały aż do końca. Czy ja właśnie tego chciałem? Wolałbym być zwykłym chłopakiem.
Biednym, ale szczęśliwym.
Dziś odbywały się spotkania z przedstawicielami partii politycznych, którzy ubiegali się o zwycięstwo w nadchodzących wyborach parlamentarnych, a nazajutrz bal. Choć nie była to impreza w klubie, gdzie można było się upić i nie martwić, że ktoś zrobi zdjęcie, które będzie na pierwszych stronach wszystkich gazet, był to przyjemny obowiązek.
Tańce, muzyka, luźniejsza atmosfera, drogi alkohol. Oczywiście musiałem trzymać fason, aby przypadkiem nie ośmieszyć królestwa.
Kiedy zszedłem po schodach, zauważyłem Cristinę. Była taka piękna. Taka zwyczajna. Od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałem, pragnąłem tylko jednego: poznać ją bliżej. Wiedziałem, że to nie ma prawa się dziać. Nie powinienem był mieszać się w politykę i przebywać blisko ludzi z nią związanymi.
– Drodzy państwo, życzę cudownej zabawy – odezwałem się, dotarłszy na dół.
Rozległy się gorące brawa.
Ukłoniłem się, a mój wzrok ciągle spoczywał na jedynej kobiecie, która lśniła jak najjaśniejsza gwiazda.
– A teraz zapraszam na parkiet, abyśmy oficjalnie rozpoczęli bal.
Ruszyłem przed siebie. Doskonale wiedziałem, że powinienem przywitać się z każdym z osobna, ale pierwszy taniec chciałem poświęcić Cristinie.
– Zatańczymy? – zapytałem, kiedy stanąłem naprzeciwko niej.
Jej oczy lśniły.
– Z chęcią, miły panie.
– Sebastianie! – poprawiłem ją.
– Tak jest, książę Sebastianie.
Podałem jej dłoń i ruszyliśmy na środek. Nawet muzyka sprawiała, że ten wieczór był idealny.
Po pierwszym tańcu fotografowie opuścili pałac, a ja mogłem w końcu swobodnie się poruszać. Przeszedłem przez salę i przywitałem się z każdym oraz zamieniłem parę słów. Chciałem, aby było doskonale, ale moje myśli krążyły gdzie indziej. Ukradkiem spojrzałem na dwie kobiety po przeciwnej stronie pomieszczenia. Cristina stała daleko, ale mógłbym przysiąc, że czułem zapach jej perfum, który unosił się, kiedy wirowaliśmy na parkiecie. Powinienem był stłumić swoje uczucie i żądzę, ale w tej chwili było to zbyt trudne.
Wziąłem ze stolika dwie lampki szampana i pewnym krokiem ruszyłem w jej kierunku.
– Beatriz, mogę porwać twoją towarzyszkę? – odezwałem się do kobiety, która w tej chwili była dla mnie zbędna.
Powinienem był zamienić z nią parę słów, ale nie było to na miejscu, ponieważ na sali była druga partia.
– Pilnuj jej, panie. – Jej uśmiech był tak szeroki, jakby wyobrażała sobie więcej, niż mogłem zaproponować jej przyjaciółce, czyli rozmowę i chwilę spędzoną w moim towarzystwie, za którą nie będę później oceniany.Rozdział 2
Cristina
Na balu z księciem czułam się jak Kopciuszek. Co prawda obyło się bez pomocy dobrej wróżki, gdyż sama znalazłam sukienkę i ją włożyłam, a także bez karety z dyni i koni. Za to mogłam liczyć na rządowe pojazdy. Kiedy jednak znalazłam się w środku, czułam się zupełnie jak w bajce.
Elegancki wystrój, wszystko niemal ociekające bogactwem i prestiżem. Muzyka, dania, przekąski, dekoracje, a zwłaszcza on… W każdej bajce potrzebny był książę. Sebastian zdecydowanie był jak ten z Kopciuszka. Młody, przystojny, czarujący. Na jego widok aż miękły mi kolana i na pewno nie byłam jedyna.
Skoro już sam jego widok zrobił na mnie wrażenie, jak miałam określić ten stan, w którym byłam, kiedy się ze mną przywitał i zatańczyliśmy? Czułam się jak bohaterka telenoweli unosząca się kilka metrów nad ziemią. Uwielbiałam przyjęcia, tańce, zabawy, a jeszcze w takim towarzystwie? Marzenie. Najlepsze jednak było to, że stanowiło to część mojej pracy. Nigdy dotąd nie pracowało mi się tak przyjemnie.
I kiedy myślałam, że już lepiej być nie może, książę Sebastian porwał mnie na chwilę. Chciał porozmawiać, a ja czułam się zarówno zaszczycona, jak i zawstydzona. Był bardzo przystojny i w moim typie, a to, że chciał spędzić ze mną chwilę, schlebiało mi. Ale nie mogłam też zapomnieć, że to książę, Ktoś zupełnie nie z mojego świata, nie z mojej ligi. Próbowałam trzymać się tej pochodzącej z rozsądku myśli, aby nie dać się za bardzo omamić pierwszemu wrażeniu, ale łatwo nie było.
Nawet chłodne powietrze, kiedy wyszliśmy na chwilę na zewnątrz, nie pomogło mi ostudzić ani zapału, ani emocji, ani nadmiaru myśli kłębiących się w mojej głowie.
– Piękna noc – odezwałam się, patrząc w gwiazdy.
Zawsze lubiłam takie widoki. Jak na mój gust było w tym coś niesamowitego. Ta cisza i spokój. To piękno. I te miliony gwiazd, które były tak daleko, a jednak dało się je zobaczyć gołym okiem.
– Powiedziałbym, że ty wyglądasz piękniej, ale chyba już to dzisiaj mówiłem – odezwał się Sebastian. – Musisz być romantyczką, skoro lubisz wpatrywać się w gwiazdy.
Tak dziwnie było mi rozmawiać z nim w swobodny sposób, jak równy z równym, bez tytułowania się i oficjalności. Przecież był księciem. I choć moja twarz też była znana, nie dorównywałam jego rozpoznawalności. Przy nim byłam szarą myszką.
A jednak dostrzegł mnie w tłumie.
– Trochę tak – przyznałam. – Lubię takie chwile. I miło mi, że zechciałeś spędzić je ze mną.
– Takie imprezy potrafią być męczące, zwłaszcza gdy bywa się na nich regularnie.
– Rozumiem.
– Potrzebowałem odetchnąć, a coś mi mówi, że z tobą mogę miło spędzić czas, porozmawiać bez presji, bez sztuczności czy udawania.
– Tu się nie mylisz. – Uśmiechnęłam się lekko.
– Nie wiem dlaczego, ale od razu poczułem z tobą więź.
Moje naiwne, romantyczne serce zabiło szybciej. A przecież ledwo się znaliśmy. Przecież był księciem.
– Miałam tak samo podczas naszego tańca – przyznałam. – Pewnie nie powinnam tego mówić, ale nie mogłam oderwać od ciebie wzroku.
– Możesz mówić wszystko, co chcesz.
– Nie wiem, czy tak wypada, jesteś księciem, a ja…
– Piękną dziewczyną. Ja jestem Sebastian. Tylko tyle. Zachowuj się, jakbym był zwyczajnym chłopakiem, którego poznałaś na imprezie.
– Tego raczej nie mogę zrobić. – Zaśmiałam się.
– Dlaczego?
Zerknęłam na niego, nasze spojrzenia się spotkały, a ja zastanawiałam się, czy szczera odpowiedź będzie właściwa.
– Cristino?
– Gdybyś był zwyczajnym chłopakiem, którego poznałam w klubie, i gdybyśmy byli całkiem sami, z pewnością zrobiłabym coś niespodziewanego.
– Na przykład?
Zrobił krok w moją stronę. Nie byłam pewna, czy nie wie, co miałam na myśli, czy mnie testuje, żeby zaraz krzyczeć, czy flirtuje ze mną. Zwykle nie miałam problemów z rozszyfrowaniem intencji, ale nigdy też nie miałam do czynienia z księciem.
– Na przykład… – Oblizałam wargi.
Nagle czułam się jak nastolatka, która wstydzi się zagadać do chłopaka. To było śmieszne.
– Pokaż mi, co byś zrobiła.
Zacisnęłam pięści i rozluźniłam dłonie. Pomyślałam sobie, że raz się żyje. Jak na mój gust mnie zachęcał, a nawet jeśli nie, to trudno. Wiedziałam, że skandalu z tego nie będzie – byliśmy sami, a jemu jeszcze bardziej zależało na dyskrecji niż mnie. I tak pewnie nigdy więcej się nie spotkamy, a więc mogłam zaryzykować.
I zrobiłam to.
Pokonałam dzielącą nas odległość i pocałowałam go.