-
nowość
-
promocja
Park Puggleton. Tom 2. Penelopa i klątwa Psiego Diamentu - ebook
Park Puggleton. Tom 2. Penelopa i klątwa Psiego Diamentu - ebook
Mopsiczka Penelopa jest zadowolona z życia. Nareszcie znalazła stały dom w Londynie u uroczej Lady Diggleton, już nie wspominając o tym, że kucharka piecze najwspanialsze psie chrupki na świecie. Na dodatek nasz duet otrzymuje cudowne wieści: zostały zaproszone przez Królową na zamek Windsor! Jednak gdy cenny pierścień z diamentem należący do Królowej zostaje skradziony i wszystko wskazuje na to, że winna jest jej dumna suczka Księżna, Penelopa musi wywąchać prawdziwego złodzieja i rozwiązać zagadkę zanim Księżna zostanie odesłana z dworu na zawsze.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Dzieci 6-12 |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8412-687-5 |
| Rozmiar pliku: | 7,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Mopsiczka Penelopa – pełna sprytu i niezłomności – była szczęśliwa. Miała wspaniały dom i życzliwe serce. Nie chciała już nigdy przeżywać przygód.
_Nie jestem jednym z tych mopsów, które czerpią przyjemność z ryzyka_, pomyślała jednego pięknego poranka, gdy się obudziła. _Uważam, że przyjemność można z łatwością znaleźć w mięciutkim łóżeczku obok ciepłego ognia w kominku._
Zadowolona jak nigdy, wyciągnęła się i ziewnęła tak, że aż jej brzuszek się wzdął, a różowy języczek zwinął w kłębek. Nie miała tego dnia nic do zrobienia poza jedzeniem, zabawą z Lady Diggleton i drzemką, co oznaczało, że będzie to doprawdy wspaniały dzień.
_Chwileczkę_, pomyślała, wstając. _Wydaje mi się, że miałam przestraszny sen._ Próbowała go sobie przypomnieć, zanim wspomnienie uleci z jej głowy niczym motyl, jak to bywa ze snami. Ach tak! Śniła o tym, że znowu się zgubiła w Parku Puggleton i że była to wina najokropniejszej wiewiórki na świecie.
Jeśli nie poznaliście jeszcze Okropnego Wiewióra, to musicie wiedzieć, że ma rozbiegane oczka, wielkie zęby, skąpo owłosiony ogon i że jest bardziej irytujący niż jakakolwiek inna wiewiórka.
We śnie Penelopa goniła za Okropnym Wiewiórem, ale jak zawsze jej uciekł, a ona zdała sobie sprawę, że się bardzo zgubiła. Poza właścicielką jej jedynym przyjacielem był Księżyc, który zapewne dobrze znacie, gdyż Księżyc świeci nad nocnym niebem dla nas wszystkich. Dopiero gdy Penelopa spotkała Lady Diggleton, jej los się odwrócił. Ale to kompletnie inna historia.
W _tej_ historii Penelopa odetchnęła z ulgą, że to wszystko było tylko snem. Wciąż mieszkała u swojej drogiej Lady Diggleton w ceglanym domu w Mayfair w Londynie. Abby nadal była tu pokojówką, pani Bakerbeans nadal była kucharką (i robiła najpyszniejsze psie chrupki), a Lady Picklebottom, najdroższa przyjaciółka Lady Diggleton, zaczęła tolerować psy nieco bardziej niż kiedyś.
Schodząc po schodach, Penelopa minęła Abby, która niosła kosz z praniem pachnącym lawendą i mydłem. Pokojówka uśmiechnęła się.
– Dzień dobry, Penelopko. Mam nadzieję, że dzień mija ci wspaniale – powiedziała. – Zatrzymałabym się, by cię pogłaskać, ale mam tak dużo pracy!
Abby bez przerwy się krzątała, więc Penelopa udała się po schodach na parter i wyszła na zewnątrz przez zrobione specjalnie dla niej psie drzwi. Ten sprytny wynalazek został zainstalowany przez utalentowanego stolarza i pozwalał Penelopie załatwiać psie sprawy z zachowaniem dużej dozy prywatności (a często miała dużo spraw do załatwienia!).
Gdy skończyła, weszła do wielkiej jadalni o bladozielonych ścianach, gdzie promienie słońca padające na kryształ w żyrandolu sprawiały, że na ścianach tańcowały tęczowe łuny. To był jej ulubiony pokój w domu, gdyż często przebywała w nim Lady Diggleton.
– Dzień dobry, Penelopko – powiedziała z uśmiechem pani. Siedziała przy ogromnym stole w jadalni i spożywała śniadanie.
W odpowiedzi Penelopa zamerdała ogonkiem i wydała z siebie krótkie szczeknięcie, które oznaczało: „Dzień dobry i tobie”. Pozwoliła, by Lady Diggleton podrapała ją za lewym uszkiem – było to w końcu jej ulubione miejsce – a następnie rzuciła się na jedzenie w swojej srebrnej miseczce i wylizała ją tak dokładnie, że aż błyszczała, jakby była nowa.
– Już czas wychodzić, Penelopko – powiedziała Lady Diggleton, po czym wstała i skierowała się na korytarz. Mały mops podążył za nią. – Jesteśmy oczekiwane w redakcji „Porannego Gońca”, gdzie kupimy __ ogłoszenie dla Kobiecego Stowarzyszenia na Rzecz Wsparcia Zagubionych Psów. Następnie zabiorę cię na spacer po Parku Puggleton, a potem wrócimy do domu w porę na herbatkę.
Penelopa czekała cierpliwie, aż Lady Diggleton przypnie jej smycz zrobioną z bladozielonej skóry dopasowanej kolorem do płaszcza jej pani. Z pewnością nie oczekiwała, że jej dzień będzie tak pełny zajęć, ale nie przeszkadzało jej to – o ile nie będzie się wiązało z przygodami, bo tych, drodzy Czytelnicy, Penelopa miała dość.
_Dalsza część w wersji pełnej_