-
nowość
Przestań zadowalać innych - ebook
Przestań zadowalać innych - ebook
Przestań żyć dla innych kosztem siebie i odkryj wolność, która płynie z autentyczności
Hailey Magee przez lata uszczęśliwiała wszystkich wokół siebie, często kosztem własnego zdrowia, kariery i relacji. Z czasem zrozumiała, że popularne rady, takie jak: „stawiaj granice!” czy „bądź sobą!” nie wystarczają, gdy człowiek jest odcięty od swoich uczuć i potrzeb. Kluczem okazało się ponowne nawiązanie kontaktu ze swoimi emocjami, pragnieniami i wartościami.
W swojej książce autorka pokazuje, jak przełamać schemat uszczęśliwiania innych i odbudować poczucie własnej wartości. Łącząc psychologię, nauki społeczne oraz praktyczne ćwiczenia, uczy między innymi, jak:
- rozpoznać, kiedy szczera życzliwość przeradza się w nadmierne poświęcenie;
- przestać żyć w poczuciu winy i zależności;
- odważnie walczyć o swoje prawa w pracy, rodzinie i związkach, budując satysfakcjonujące relacje;
- czerpać radość z życia, zamiast nieustannie spełniać cudze oczekiwania.
Ten pełen empatii i inspiracji przewodnik to zaproszenie, by odzyskać głos, który być może na długo został zagłuszony, przestać zadowalać innych – i wreszcie zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
Hailey Magee jest certyfikowaną trenerką rozwoju osobistego, która pomaga ludziom z całego świata pozbyć się syndromu „zadowalacza”. Jej nowatorskie spojrzenie na wyznaczanie granic oraz stawanie we własnej obronie przyciągnęło uwagę milionów użytkowników mediów społecznościowych, a w jej wykładach i warsztatach uczestniczyły już tysiące osób. Hailey posiada certyfikat Erickson Coaching International, a jej celem jest tworzenie jasnych strategii zmian opartych na badaniach oraz pomoc „zadowalaczom” w odkrywaniu nie tylko ich siły i sprawczości, ale też przyjemności i radości. Mieszka w Seattle w stanie Waszyngton. Możecie poznać ją lepiej na: HaileyMagee.com albo na Instagramie: @HaileyPaigeMagee.
| Kategoria: | Psychologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8382-799-5 |
| Rozmiar pliku: | 1,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
WSTĘP
W Bostonie była połowa sierpnia. Stałam na chodniku zatłoczonej ulicy, w palącym słońcu, z papierowymi torbami w dłoniach. Marzyłam tylko o tym, żeby wrócić do mojego mieszkania i włączyć klimatyzację, ale na moje nieszczęście zgodziłam się wysłuchać fundraiserki z Greenpeace, która zatrzymała mnie dziesięć minut wcześniej, żeby opowiedzieć o walce o los niedźwiedzi polarnych.
Pot spływał mi po czole, ale mimo to starałam się zachować zatroskany wyraz twarzy. Lubię niedźwiedzie polarne – jak wszyscy – jednak nie miałam teraz na to ani czasu, ani pieniędzy. Pół godziny później miałam zaplanowaną służbową rozmowę telefoniczną. Już wiedziałam, że nie zdążę na czas. Niestety uprzejmość przykuła mnie do ziemi. Nie chciałam, żeby ta obca osoba, której pewnie już nigdy więcej nie zobaczę, pomyślała, że jestem niegrzeczna.
Kiedy wreszcie przeszła do sedna – „Czy jest pani gotowa wpłacić trzydzieści dolarów na pomoc naszym futrzastym przyjaciołom?” – sięgnęłam po portfel, przytłoczona poczuciem winy. W tym samym momencie jedna z toreb pękła, a puszki potoczyły się po chodniku. Gorąco przeprosiłam, a gdy wreszcie pozbierałam wszystkie swoje rzeczy, dziewczyna rozmawiała już z kimś innym.
Albo taka historia.
Kilka tygodni później trafiłam do klubu, w którym grał zespół mojego kolegi. Zamiast bawić się pod sceną, utknęłam jednak przy barze. Od dokładnie trzydziestu pięciu minut – wiem, bo zerkałam na zegarek co pięć – jakiś obcy mężczyzna z zapałem opowiadał mi o swoich dwunastu gitarach, nie pomijając żadnego szczegółu. Przez kilka pierwszych chwil poświęcałam mu całą swoją uwagę – zawsze lubiłam rozmowy z sympatycznymi nieznajomymi – ale z czasem zaczęłam stosować wszystkie możliwe sposoby, by dać mu do zrozumienia, że mnie nie interesuje. Zaczęłam zerkać na telefon, rozglądać się po sali. Odpowiadałam półsłówkami. Ale on mówił dalej.
Nie czułam się przez niego zawstydzona ani osaczona: wydawał się całkowicie niegroźny. Jednak z jakiegoś powodu nie mogłam się zebrać na odwagę, by powiedzieć: „Miło było cię poznać, ale teraz idę na koncert”.
Nie potrafiłam znaleźć swojego głosu. Czekałam, aż to on mnie wyzwoli.
Jakiś miesiąc później poszłam na pierwszą randkę z chłopakiem, którego poznałam w sieci. Od razu wiedziałam, że do siebie nie pasujemy. Do tego nie wyglądał jak na zdjęciach na profilu. Nie mieliśmy wspólnych zainteresowań. Ciągle mi przerywał, a podczas deseru wygłosił szczegółowy wykład na temat działania giełdy.
Kiedy randka dobiegła wreszcie końca, wsiadłam do mojego Ubera z poczuciem ulgi. „Jak dobrze, że to już za mną” – pomyślałam. Nie minęła nawet godzina, kiedy dostałam wiadomość: „Było bardzo fajnie. Kiedy spotkamy się znowu?”.
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Sądziłam, że jeśli odpiszę: „Dzięki za randkę! Wydaje mi się, że między nami nie zaiskrzyło, ale życzę ci wszystkiego dobrego”, uzna mnie za niegrzeczną. Nie umiałam tego zrobić. Nie wiedziałam jak. Dlatego w ogóle się nie odezwałam.
Minęły trzy dni. Przyszła kolejna wiadomość: „Wiesz, to bardzo niegrzeczne, że mi nie odpisałaś. Zjedliśmy dobrą kolację – za którą zresztą zapłaciłem – dlatego jesteś mi winna wyjaśnienie”.
Nie zastanowiłam się nawet nad roszczeniowym tonem jego wiadomości. Nie zastanowiłam się, czy to transakcyjne podejście nie stoi w sprzeczności z moim feministycznym etosem. Wciąż jednak czułam się winna. Zamiast więc odpowiedzieć szczerze, wymyśliłam wymówkę – „Sorry, byłam zajęta!” – i zgodziłam się na drugą randkę. Dopiero po czwartej znalazłam w sobie odwagę, żeby się z nim definitywnie pożegnać.
Przez większość życia chęć zadowalania innych była dla mnie czymś naturalnym. Była ona tak oczywista, że nawet jej nie nazywałam. Kiedy ktoś czegoś ode mnie chciał – rodzina, przyjaciółka, kochanek, nieznajomy – dawałam mu to, niezależnie od tego, jak bardzo niekomfortowo się czułam, jak bardzo byłam zmęczona czy urażona.
Nie miało znaczenia, że spóźnię się na spotkanie; nie miało znaczenia, że ominie mnie koncert kolegi; nie miało znaczenia, czy chciałam spotkać się z facetem ponownie.
Byłam „zadowalaczką”. Wszyscy wydawali mi się ważniejsi niż ja sama. Nie potrafiłam odmawiać.
W relacjach intymnych słuchałam muzyki, którą wybierał mój partner, spędzałam czas z jego przyjaciółmi, kłóciłam się na jego zasadach. W kontaktach rodzinnych wydawało mi się, że jestem odpowiedzialna za emocje moich bliskich; poświęcałam im znacznie więcej uwagi niż sobie. W przyjaźni nie potrafiłam mówić „z serca” – wydawało mi się, że jestem nieciekawa. Znacznie lepiej się czułam, słuchając. W mojej społeczności znana byłam jako „ta wesoła dziewczyna”, która „ciągle się uśmiecha”, i chociaż etykiety te miały być komplementem, tak naprawdę ukrywały mój głęboki smutek: bolesne wrażenie, że nikt mnie nie zna i że nikomu nie zależy na tym, żeby mnie poznać.
Po latach terapii zaczęłam rozpoznawać te okoliczności, które sprawiły, że stałam się „zadowalaczką”. Nie wiedziałam jednak, jak przekuć tę wiedzę w działanie i przerwać cykl. Moje poranne wpisy w dzienniku pełne były frustracji, która wyrażała się w pytaniach: „Kiedy wreszcie stanę we własnej obronie? Kiedy przestanę mówić «tak», myśląc «nie»? Kiedy wreszcie postawię siebie na pierwszym miejscu?”. Pewnego wyjątkowo trudnego dnia czerwonym długopisem zanotowałam dramatyczne zawołanie: „Umrę szczęśliwa, jeśli nauczę się wreszcie stawiać na swoim”.
Wciąż mam tamten dziennik. Od czasu do czasu zaglądam do niego, żeby przypomnieć sobie, jak długą przeszłam drogę.
Niedługo po tym, jak spisałam swoje frustracje, postanowiłam, że przestanę zadowalać innych. Przeżyłam wówczas okropne rozstanie z partnerem, w którym kompletnie się zatraciłam. Dopiero jego nieobecność jasno i wyraźnie uświadomiła mi, że nigdy nie osiągnę zadowolenia, jeśli nadal będę uzależniać swoje poczucie własnej wartości wyłącznie od cudzego uznania. Zdałam sobie sprawę – nagle i boleśnie – że nikt mnie nie uratuje przed samą sobą. Musiałam wziąć odpowiedzialność za własne szczęście. To nie było coś, co mogłam zrzucić na cudze barki.
W kolejnych latach powoli i świadomie zaczęłam nawiązywać kontakt ze swoimi uczuciami, potrzebami, pragnieniami i marzeniami. Na początku były one nieśmiałe – przez lata zaniedbane, nauczyły się, że nie mogą mi zaufać – ale im więcej poświęcałam im uwagi, tym stawały się głośniejsze. Im bardziej skupiałam się na sobie, tym śmielej przychodziło mi zabierać głos. Im bardziej szanowałam swoje potrzeby, tym ważniejsze stawało się dla mnie inwestowanie w relacje z ludźmi, którzy również je szanowali. Powoli uczyłam się sztuki stawiania granic, jasno mówiąc o tym, co w relacjach z innymi będę tolerować, a czego nie.
Dało mi to siłę i wolność, ale było też niewygodne. Czułam się dziwnie, prosząc innych, by okazywali mi troskę w sposób, którego naprawdę potrzebowałam. Czułam się winna, stawiając wyraźne granice moim bliskim. Pogrążałam się w żałobie po związkach, które nie nadążały za tym, kim się stawałam. Ale zza każdej bolesnej chwili powoli i rytmicznie wyłaniała się świadomość, że po tylu latach wreszcie mówię własnym głosem.
Zbliżając się do wolności i zaufania samej sobie, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyłam, nabrałam pewności, że chcę pomóc innym osiągnąć to samo. Moim celem była pomoc ludziom, którzy podobnie jak ja gotowi byli wprowadzić w swoje życie pragnienie zmiany: podjąć namacalne, rzeczywiste kroki, żeby wyłamać się z wzorca zadowalania innych.
Dyscypliną, która pomaga osiągnąć to, o czym mówię, jest coaching. Zadaje i odpowiada na pytania: „Dokąd najbardziej chcę pójść? I jak się tam dostać?”. Zapisałam się więc na program szkoleniowy certyfikowany przez Międzynarodową Federację Coachingu. Kiedy rok później go ukończyłam, wiedziałam już, że chcę pomagać innym wyrwać się z potrzeby zadowalania otoczenia, nauczyć ich stawiać granice i mówić prawdę o sobie.
Poza indywidualnymi sesjami z klientami zaczęłam pisać i dzielić się swoją wiedzą w internecie. Zaskoczyło mnie, jak głęboko moja historia rezonowała z ludźmi z całego świata. Otrzymywałam wiadomości od czytelników z USA, Indii, Jemenu, Francji, Afganistanu, Nowej Zelandii, Sudanu, i nie tylko. Pisali: „Myślałem(-łam), że tylko ja mam ten problem”. A ja odpowiadałam: „Ja też tak kiedyś myślałam”.
Każdy kolejny członek społeczności i obserwujący pogłębiał we mnie poczucie solidarności: „Jesteśmy w tym razem. Nie jesteśmy sami”.
Pięć lat później moje słowa dotarły do milionów czytelników, a w moich warsztatach o zadowalaniu innych i stawianiu granic uczestniczyły tysiące czytelników z całego świata. „Przestań zadowalać innych i znajdź w sobie siłę” to esencja wielu lat badań, sesji coachingowych, wykładów i indywidualnych rozmów z osobami zmagającymi się z potrzebą zadowalania innych. W tej książce zawarłam oparte na badaniach psychologicznych porady, które pomogą ci przerwać niepożądany wzorzec zachowań, a także praktyczne narzędzia, dzięki którym odnajdziesz swój głos i odkryjesz swoją wewnętrzną siłę.
Z części 1 pod tytułem _Znajdź siebie_ dowiesz się, jak poznać własne uczucia, potrzeby, wartości, samoświadomość, pragnienia i jak uczynić je swoim priorytetem. To pięć fundamentów „ja”, którymi należy się konsekwentnie opiekować, żeby nauczyć się nimi bronić w relacjach z innymi.
Z części 2, zatytułowanej _Postaw się_, nauczysz się, jak szanować swoje potrzeby w relacjach, jak prosić innych o to, czego potrzebujesz, nauczysz się stawiać granice, które cię ochronią, oraz dowiesz się, jak odzyskać siłę i sprawczość. Przyjrzymy się również, jak zadowalanie innych wpływa na różne grupy społeczne – w zależności od ich statusu i poziomu uprzywilejowania.
Część 3 pod tytułem _Zatroszcz się o siebie_ to swoiste wsparcie w codziennych trudnościach, jakie pojawiają się, gdy próbujemy wyjść z utrwalonego wzorca zadowalania innych. Nauczysz się z niej, jak odzyskać odwagę i uodpornić się na poczucie winy, strach, gniew, samotność i smutek; dowiesz się, jak radzić sobie z wyzwaniami, które pojawiają się, gdy dorastasz do opuszczenia niezdrowych związków; odkryjesz, jak zmierzyć się z trudnymi zmianami i jak przeobrazić te wszystkie wyzwania w szanse na rozwój i własną metamorfozę.
Część 4, _Wzbogać się_, pokazuje, w jaki sposób twoje życie może stać się lepsze, kiedy wyłamiesz się z wzorca zadowalania innych. Nauczysz się, jak przestać się umniejszać w relacjach z innymi; jak w życiu seksualnym myśleć nie tylko o satysfakcji partnera, ale też o sobie; jak znów zacząć się bawić; jak podejść do procesu zdrowienia w sposób roztropny i zniuansowany; i jak odkryć radość dzielenia się z innymi, która wypływa ze szczerości i z szacunku do samego siebie.
Siadając do pisania tej książki, miałam jasną intencję: w części o zadowalaniu innych skupić się na szczegółach oraz wskazać trudności, jakie wiążą się z pracą nad procesem zdrowienia.
Kiedy pojęcia takie jak _people-pleasing_ i _self-care_ trafiają do mainstreamu, bardziej złożone idee – na przykład stawianie granic – bywają spłycane w sposób, który może zniechęcać nas do budowania zdrowych relacji. Wpaja się nam, że jeśli nie otrzymujemy od innych „miłości i światła”, powinniśmy się od nich „odciąć”. Słyszymy również, że jeśli ktoś się z nami nie zgadza, powinniśmy tę osobę porzucić, by „chronić swój spokój”. Albo jeśli ktoś nie potrafi spełnić wszystkich naszych potrzeb, wówczas powinniśmy zwrócić uwagę na to, że „zasługujemy na więcej”.
Te jednowymiarowe frazesy nie dostrzegają złożoności rzeczywistych relacji międzyludzkich. Utrudniają proces gojenia ran, kierując nas ku nieosiągalnym standardom, i nie pozwalają nam wejrzeć w siebie, by ocenić, do jakiego stopnia my sami wpływamy na nasz smutek czy słabość.
Właśnie dlatego moja książka skupia się na niuansach, których poznanie pomoże przerwać utarty wzorzec zadowalania innych, przy jednoczesnej zachęcie do nawiązywania realistycznych i zrównoważonych relacji. Ta książka z uwagą pochyla się nad pytaniami takimi jak: Jaka jest różnica między życzliwością a zadowalaniem innych? W jaki sposób możemy połączyć współczucie wobec siebie z naszą bolesną historią, która doprowadziła nas do zadowalania innych, z osobistą odpowiedzialnością za przerwanie tego wzorca? Kiedy możemy pójść na kompromis, a kiedy powinniśmy twardo trzymać się tego, co jest naszą potrzebą? I co zrobić, by rozpoznać, kiedy inni ludzie przekraczają nasze granice, a kiedy sami je naruszamy, dając więcej, niż jesteśmy gotowi dać?
Myślę, że prawdziwy proces zdrowienia tkwi w niuansach. Uważam również, że musimy zaakceptować emocjonalne zniuansowanie procesu zdrowienia: ta wewnętrzna praca nie tylko da nam siłę, ale będzie też bardzo trudna, a czasem głęboko niekomfortowa. Kiedy wyrywamy się ze szkodliwego wzorca zachowań, często boimy się o cokolwiek prosić innych, niezależnie od tego, czy te prośby są rozsądne. Nierzadko czujemy się winni, kiedy stawiamy granice – nawet kiedy są one konieczne. Niejednokrotnie jesteśmy też nieszczęśliwi, gdy pozostawiamy za sobą toksyczne relacje – nawet jeśli były dla nas bardzo szkodliwe.
Te trudności są nie tylko normalne, ale wręcz nieuchronne. Jeśli ich nie dostrzeżemy, nie znajdziemy ukojenia – a jeśli go nie znajdziemy, tym większe jest prawdopodobieństwo, że wycofamy się ze stawiania granic i po raz kolejny ukryjemy się w milczeniu. To dlatego w _Przestań zadowalać innych i znajdź w sobie siłę_ otrzymacie praktyczne narzędzia pomagające znormalizować i ukoić poczucie winy, strach, złość, niepewność i smutek, i wreszcie odzyskać moc.
Pamiętacie tę wersję mnie sprzed lat, która stała na zatłoczonej bostońskiej ulicy, która słuchała mężczyzny przy barze, która poszła na szereg beznadziejnych randek?
Tamta ja nigdy w życiu nie uwierzyłaby, że pewnego dnia będzie siedzieć przed laptopem, pisząc wstęp do książki – szczerze przekonana, że czasy zadowalania innych ma już za sobą.
„To absurdalne” – powiedziałaby. „Nieprawdopodobne”.
A jednak to możliwe. Doświadczyłam tego w sobie; widziałam u setek moich klientów i tysięcy ludzi z całego świata, którzy napisali do mnie: „Nie sądziłem(-łam), że kiedykolwiek mi się to uda, a jednak się udało”.
Zdrowienie nie jest jednorazowe; to długotrwały proces polegający na poświęcaniu czasu sobie. Za każdym razem, kiedy przenosimy uwagę z powrotem na nasze uczucia, nasze pragnienia i marzenia, zdrowiejemy. Za każdym razem, kiedy szukamy ukojenia naszego poczucia winy, zamiast na nie reagować, zdrowiejemy. Za każdym razem, kiedy mówimy głośno, zamiast milczeć, zdrowiejemy.
Jestem winna podziękowania setkom byłych „zadowalaczy”, którzy pozwolili mi podzielić się w tej książce ich historiami. Chociaż zmieniłam ich imiona, wiek i inne informacje, które mogłyby pomóc w ich identyfikacji, gdyż chciałam chronić ich prywatność, w winietach znajdziecie prawdziwe historie, prawdziwych ludzi z całego świata.
Mam nadzieję, że _Przestań zadowalać innych i znajdź w sobie siłę_ będzie wam towarzyszyć, kibicować i wspierać was na waszej drodze do zerwania z syndromem „zadowalacza”. To trudna praca, ale zapewniam: naprawdę warto się jej podjąć.
– Hailey Magee, Seattle, WA2. ODNAJDŹ SWOJE UCZUCIA
2
ODNAJDŹ SWOJE UCZUCIA
Jako „zadowalacze”, po latach stawiania na pierwszym miejscu cudzych potrzeb, uczuć i pragnień, często zapominamy o sobie samych – kosztem własnego dobrostanu. Z tej przyczyny pierwszym krokiem na drodze do przerwania tego wzorca nie jest stawianie granic ani głośny protest, lecz powrót do relacji z samym sobą, tak byśmy potrafili obronić się w kontaktach z otoczeniem.
Ważne jest, żeby zadać sobie pytania:
- Jak mamy domagać się spełnienia naszych potrzeb, skoro ich nie znamy?
- Jak mamy mówić prawdę o sobie, jeśli nie wiemy, co czujemy?
- Jak mamy stawiać granice, żeby się chronić, skoro jesteśmy oderwani od naszego „ja”, którego mielibyśmy bronić?
Dlatego też w części pierwszej przedstawiam mapę, która pokieruje nas do pięciu fundamentów: naszych uczuć, potrzeb, pragnień, wartości i samoświadomości. Po latach zaniedbań stawianie tych pięciu priorytetów na pierwszym miejscu nie tylko nas uzdrawia, ale jest też konieczne, by w relacjach z innymi dać więcej z siebie.
Uczucia są naszym pierwszym punktem odniesienia, ponieważ pojawiają się w ciele nawet wtedy, gdy nasz umysł nauczył się je ignorować. Ich gwałtowna, cielesna natura sprawia, że stanowią dobry punkt wyjścia do nauki wglądu w siebie. Nasze uczucia są jak kompas, który wskazuje nam kierunek potrzeb, pragnień i wartości; stanowią podstawę, na której zbudujemy pozostałe cztery fundamenty.
W tym rozdziale przyjrzymy się, jak często bronimy się przed własnymi uczuciami. Omówimy, jak wykorzystać ciało jako narzędzie do ich rozpoznawania. Zastanowimy się, jak zwiększyć tolerancję na trudne emocje, i stworzymy wspierającą, codzienną praktykę powrotu do siebie – nawet wtedy, gdy wydaje się to dziwne i obce.
HISTORIA KAYLEIGH
Czterdziestoośmioletnia Kayleigh zaczyna naszą sesję od przedstawienia mi szczegółowej listy problemów wszystkich ludzi wokół niej. Jej mąż Dave jest zestresowany zbliżającym się deadline’em; jej córka Casey miała trudności w adaptacji na pierwszym roku studiów; jej matka Ruth została niedawno zwolniona z nauczycielskiego stanowiska w podstawówce; jej ojciec Paul stopniowo traci słuch.
„Wszyscy przechodzą trudny czas” – tłumaczy Kayleigh. „To powinny być złote lata moich rodziców, a tymczasem mają problemy w pracy i ze zdrowiem. A Casey naprawdę ma kłopoty na studiach. Cieszyła się z wyjazdu, ale teraz marzy tylko o tym, żeby wrócić do domu”.
Kiwam głową, słysząc empatię w jej głosie.
„Rzeczywiście, to dużo trudności naraz” – przyznaję. „Jak sobie radzisz z tym wszystkim?”
„Och, u mnie wszystko w porządku” – odpowiada Kayleigh automatycznie, machając ręką na moje pytanie, jakby odganiała irytującego komara. „Martwię się o nich” – podkreśla, zgrabnie zmieniając kierunek naszej rozmowy, tak byśmy nie wkraczały na niekomfortowe terytorium jej emocji.
„U mnie wszystko w porządku” to ulubiony refren Kayleigh. Podobnie jak wielu „zadowalaczy” jest tą silną, tą, która sobie poradzi niezależnie od okoliczności. Klienci tacy jak Kayleigh uważają przyznanie się do własnego cierpienia za wyraz słabości, a nawet egoizmu.
„Wiem, jak bardzo zależy ci na rodzinie” – mówię ze zrozumieniem. „Ale tutaj skupiamy się na tobie”.
Kayleigh przewraca oczami. Już to ode mnie słyszała.
„Wiem, wiem” – prycha. „Po prostu moje uczucia wydają się niczym w porównaniu z przeżyciami bliskich”.
Kiwam głową i mówię: „Może zrobimy tak: kiedy nasza sesja dobiegnie końca, skupisz się z powrotem na cudzych uczuciach. Ale teraz przez pół godziny daj sobie pozwolenie na to, by wejrzeć w siebie i zadać sobie pytanie: jak czuję się z tym, że to zawsze ja wspieram wszystkich w ich kłopotach?”. Kayleigh bierze głęboki oddech. Przez kilka minut milczy, skupiona na nieznanym terytorium swoich emocji. „Yyy… Sama nie wiem” – mówi wreszcie.
Wyczuwam, że zaczyna się frustrować. Dla „zadowalaczy” próba uzyskania kontaktu ze swoimi emocjami bywa jak wpatrywanie się w brudną kryształową kulę. Oczywiście zależy mi, żeby wiedziała, że to całkiem normalne.
„Na początku dostrojenie się do siebie bywa trudne. Nie ma pośpiechu” – uspokajam ją. „Na spokojnie zastanów się nad tym, co zauważasz”.
Kayleigh znów milczy. Mija dziesięć sekund. Nagle wybucha: „Jestem smutna! I zmęczona!”. Kiedy jej słowa przecinają ciszę, przez chwilę sama wydaje się nimi zaskoczona. „Kocham moją rodzinę – uwielbiam męża, córkę i rodziców – ale czasem mam dość i też czuję ból”.
Nabiera tempa: „Boję się starości moich rodziców. Przykro mi, że zostaliśmy teraz z Dave’em w pustym gnieździe. I, szczerze mówiąc, czuję się… samotna. Nie tak dosłownie – bo Dave jest ze mną w domu – ale emocjonalnie. Chcę poczuć, że ktoś naprawdę jest w tym wszystkim ze mną. Nie znoszę być z tym wszystkim sama”.
Wypuszcza powietrze. Po jej policzku spływa łza.
Dając sobie pozwolenie na wejrzenie w siebie, Kayleigh zrobiła znaczący krok: przed chwilą „nie znała” swoich emocji, a teraz określiła ich całkiem sporo: ból, lęk, smutek, samotność. Choćby na chwilę dała sobie pozwolenie na to, by przestać być tą osobą, która zawsze wszystko za wszystkich zorganizuje.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
Pete Walker, Codependency, Trauma, and the Fawn Response, January 2003, https://pete-walker.com/codependencyFawnResponse.htm.
2.
Pete Walker, The 4Fs: A Trauma Typology in Complex PTSD, 2023, data dostępu: 5 września 2023, http://pete-walker.com/fourFs_TraumaTypologyComplexPTSD.htm.
3.
Tian Dayton, Emotional Sobriety: From Relationship Trauma to Resilience and Balance, Deerfield Beach, FL: Health Communications, 2008, s. 79.
4.
Diana Baumrind, Child Care Practices Anteceding Three Patterns of Preschool Behavior, Genetic Psychology Monographs 75, no. 1, February 1, 1967, s. 43–88.
5.
Edward Teyber, Faith Holmes Teyber, Interpersonal Process in Therapy: An Integrative Model, Boston: Cengage Learning, 2010, s. 201.
6.
Cathy W. Hall i Raymond E. Webster, Risk Factors among Adult Children of Alcoholics, International Journal of Behavioral Consultation and Therapy 3, no. 4, January 1, 2007, s. 494–511.
7.
Gus Wezerek i Kristen R. Ghodsee, Opinion: Women’s Unpaid Labor Is Worth $10,900,000,000,000, New York Times, August 11, 2020, https://www.nytimes.com/interactive/2020/03/04/opinion/women-unpaid-labor.html.
8.
Marshall B. Rosenberg i Deepak Chopra, Nonviolent Communication: A Language of Life: Life-Changing Tools for Healthy Relationships, Encinitas, CA: PuddleDancer Press, 2015, s. 84.
9.
Britni De La Cretaz, How to Get Your Partner to Take on More Emotional Labor, New York Times, May 8, 2020, https://www.nytimes.com/article/emotional-labor.html.
10.
Karina Schumann i Michael Ross, Why Women Apologize More than Men, Psychological Science 21, no. 11, September 20, 2010, s. 1649–55.
11.
Alice Robb, Sheryl Sandberg Is Right about the Word ‘Bossy’.This Data Proves It, New Republic, March 19, 2014, https://newrepublic.com/article/117076/sheryl-sandbergs-ban-bossy-campaign-right-about-one-thing.
12.
Kelly Gonsalves, Study Shows Men Still Feel Judged When They Talk about Their Feelings, MindBodyGreen, October 16, 2019, https://www.mindbodygreen.com/articles/men-think-expressing-emotions-threatens-masculinity-study-shows.
13.
Nick Boettcher et al., Men’s Work-Related Stress and Mental Health: Illustrating the Workings of Masculine Role Norms, American Journal of Men’s Health 13, no. 2, March 1, 2019, 155798831983841.
14.
Sjoerd Beugelsdijk i Christian Welzel, Dimensions and Dynamics of National Culture: Synthesizing Hofstede with Inglehart, Journal of Cross-Cultural Psychology 49, no. 10 (October 2, 2018), s. 1469–1505.
15.
Aaron Beck, Cognitive Therapy of Depression: New Perspectives, w: Treatment of Depression: Old Controversies and New Approaches, red. Paula J. Clayton i James Elmer Barrett, Philadelphia: Lippincott Williams & Wilkins, 1983, s. 265–84.
16.
Peter Bieling, Aaron T. Beck, Gregory K. Brown, Stability and Change of Sociotropy and Autonomy Subscales in Cognitive Therapy of Depression, Journal of Cognitive Psychotherapy 18, no. 2 (April 1, 2004), s. 135–48.
17.
Diane R. Gehart, Intergenerational and Psychoanalytic Family Therapies, w: Mastering Competencies in Family Therapy: A Practical Approach to Theory and Clinical Case Documentation (Boston: Cengage Learning, 2017), s. 263–309.
18.
Introduction to the Eight Concepts, Bowen Center for the Study of the Family, data dostępu: 5 września 2023, https://www.thebowencenter.org/introduction-eight-concepts.
19.
Jeffry A. Simpson i W. Steven Rholes, Adult Attachment, Stress, and Romantic Relationships, Current Opinion in Psychology 13 (February 1, 2017), s. 19–24.
20.
Carrie A. Springer, Thomas W. Britt, i Barry R. Schlenker, Codependency: Clarifying the Construct, Journal of Mental Health Counseling 20, no. 2 (April 1, 1998): s. 141–58.
21.
Rachel Bachner-Melman i Barbara Oakley, Giving ‘Till It Hurts’: Eating Disorders and Pathological Altruism, w: Bio-Psycho-Social Contributions to Understanding Eating Disorders, red. Yael Latzer and Daniel Stein (New York: Springer, 2016), s. 91–103.
22.
Beth J. Seelig i Lisa S. Rosof, Normal and Pathological Altruism, Journal of the American Psychoanalytic Association 49, no. 3 (September 1, 2001), s. 933–59.
23.
Scott Barry Kaufman i Emanuel Jauk, Healthy Selfishness and Pathological Altruism: Measuring Two Paradoxical Forms of Selfishness, Frontiers in Psychology 11 (May 21, 2020), https://doi.org/10.3389/fpsyg.2020.01006.
24.
Bachner-Melman i Oakley: op.cit.
25.
Kaufman i Jauk, op.cit.
26.
Mostafa Bahremand et al., Emotion Risk-Factor in Patients with Cardiac Diseases: The Role of Cognitive Emotion Regulation Strategies, Positive Affect and Negative Affect (A Case-Control Study), Global Journal of Health Science 8, no. 1 (May 17, 2015), s. 173.