Reguły zdrady - ebook
Kapitan Klinger powraca. Tym razem ściga szpiega, który wyszedł z mgły. Od Smoleńska po Głębię Bornholmską rozpoczyna się wyścig z czasem. Polska ekipa wywiadu wojskowego staje przed diabelskim wyborem: ocalić najważniejsze źródło NATO w Moskwie czy powstrzymać scenariusz, który może wysadzić w powietrze bezpieczeństwo całej Europy.
Warszawa, Moskwa, Baku, Teheran, Wilno i Narwa stają się areną bezwzględnej gry. Hakowanie aut, bomby logiczne, spyware i floty cieni – arsenał hybrydowej wojny XXI wieku to codzienność w pracy a szpiegów. Ale to nie technologia, tylko spryt, lojalność i przyjaźń rozstrzygną, kto przeżyje.
W świecie zdrady, jedno jest pewne: nawet zdrajca nie jest bezpieczny.
| Kategoria: | Horror i thriller |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8382-491-8 |
| Rozmiar pliku: | 1,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Podziękowania
Klara, Robert, Wiktor, „Troll” – ich już znacie. Czas na nowe przyjaźnie. Istnieją bowiem ludzie, których na kartach tej książki nie odnajdziecie, a są w równym, albo i dużo, dużo większym stopniu schowani za jej okładkami.
To przede wszystkim cały zespół Czarnej Owcy. Katarzyna Słupska – wielkie podziękowania za Twoje zaufanie, cierpliwość i wiarę w to, że nasze pisanie może zapewnić rozrywkę czytelnikom. Iwona Walska – wiesz najlepiej, że napisanie książki to tylko początek i gdyby nie Twoje profesjonalne umiejętności, na pisaniu by się skończyło. I – _last but not least_ – wielkie słowa podziękowania dla naszej redaktorki. Praca, którą Anna Płaskoń-Sokołowska wykonała, jej oko do szczegółów, wiedza i humor sprawiły, że żmudny proces wprowadzania poprawek nie odwiódł nas ostatecznie od planów napisania kolejnych książek.
Za pomoc przy zrozumieniu skomplikowanej materii techniczno-komputerowej chcielibyśmy podziękować Piotrkowi Żakowi – serdecznemu przyjacielowi, jednemu z najmilszych i najbardziej uzdolnionych ludzi, jakich udało nam się poznać. Piotr – oprócz pasji do komputerów – jest jedynym człowiekiem, który był w stanie stworzyć działającą maszynę do jednoosobowego układania gipsokartonowych paneli sufitowych i dokładnie oraz przystępnie wyjaśnić nam zasady hakowania aut i wszystkiego, co ma elektroniczne bebechy.
Olbrzymiej i nieocenionej pomocy podczas opisywania przesłuchania „Trolla” udzieliła nam Agnieszka Leszczyńska, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Badań Poligraficznych, biegły sądowy oraz przemiły człowiek. Przepraszamy, Agnieszko, że nie zastosowaliśmy się do wszystkich Twoich rad, ale książka rządzi się swoimi prawami i coś, co rani Twoje serce fachowca, co odbiega od metodyki badania, mamy nadzieję, uraduje czytelników. Staraliśmy się jednak być jak najwierniejsi realiom. I doceń, że ani razu nie użyliśmy sformułowania „wykrywacz kłamstw”.
Pod wodę zaprowadził nas Rafał Rola, nurek i pasjonat sportów wymagających ekstremalnej siły i wytrzymałości. To on pokazał nam, gdzie w naszej opowieści fikcja miesza się z prawdą. Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni. Za wiedzę dotyczącą znajomości broni palnej i strzelectwa dziękujemy jak zwykle nieocenionemu Robertowi. Dominikowi i Krzysztofowi dziękujemy za cenne uwagi dotyczące systemów bezpieczeństwa narodowego. Dzięki Waszym podpowiedziom nie wdepnęliśmy na grząski grunt, a fikcja literacka jest nadal tylko i wyłącznie fikcją. Za „konstruktywną krytykę” fragmentów opisujących pracę Morskiej Jednostki Rakietowej z Siemirowic, dzięki której żadna z tajnych procedur tej elitarnej jednostki nie została ujawniona, autorzy dziękują dowódcy MJR, panu komandorowi Bogdanowi Tomaszyckiemu. Dobrym duszom z korpusu dyplomatycznego dziękujemy za podpowiedzi, jak skutecznie wykorzystać obowiązujące procedury podróżowania osób z immunitetem, by – nieco naginając rzeczywistość – najbardziej dramatyczne momenty naszej historii przeprowadzić przez granicę rosyjsko-estońską. Za pomoc w odkrywaniu tajników sztuki motorowodniackiej, bez której nie byłyby możliwe ekscytujące wydarzenia na jeziorze Pejpus, dziękujemy Przemkowi Ciesielskiemu; Przemku – stopy wody pod kilem. Kluczowe epizody tej odsłony przygód Klary Klinger nie byłyby tak emocjonujące, gdyby na pewnym etapie ich tworzenia nie pojawiła się Anna Przewoźniak z Kongsberg Defence. Dziękujemy jej za energię, zaangażowanie i pomoc na ostatniej prostej pracy nad książką. Na koniec chcieliśmy też podziękować naszym rodzinom, żonom, synom. Za Waszą cierpliwość i wsparcie…
Musimy też napisać parę słów wyjaśnienia. O tajemnicach min jądrowych przeczytaliśmy ponad dekadę temu w książce _Atomowi komandosi. Rozbroić miny jądrowe w Niemczech Zachodnich_ pióra Jarosława Rybaka. Ten wyśmienity dziennikarz opisał Pas Trettnera, system bunkrów, które miały służyć jako miejsca ukrycia tajnej broni NATO – min atomowych. Doskonale udokumentowana książka historyczna do dziś robi wrażenie.
O minach atomowych wspominał też słynny generał Aleksandr Iwanowicz Lebied. Tylko że on mówił o minach walizkowych. W wywiadzie opublikowanym 7 września 1997 roku przez magazyn śledczy CBS „Sixty Minutes” Lebied powiedział, że rosyjska armia straciła kontrolę nad ponad setką bomb atomowych wielkości walizki, z których każda mogła zabić 100 000 osób. Co się z nimi stało? My w naszej książce opowiadamy o jednej z tych stu, ale jak mówi bohater filmu _Peacemaker_: „Nie boję się tego, który ma tysiące atomówek, przeraża mnie ten, co chce mieć jedną”.
Wszystkim, którzy z lupą przy oku sprawdzają szczegóły w czytanych powieściach, życzymy miłej lektury i prosimy, aby pamiętali, że ta książka jest wyłącznie fikcją literacką. Dlatego nie bądźcie zdziwieni, jeśli nie wszystko pokrywa się z rzeczywistością. To zabieg świadomy, umyślnie przez nas zastosowany. Tym, którzy lubią „easter eggs”, proponujemy zabawę w szukanie w _Regułach zdrady_ miejsc, nazwisk i postaci z naszych ulubionych książek.
Oczekującym od nas kolejnych wyzwań proponujemy, by poczekali kilka miesięcy i wraz z naszym nowym bohaterem, inspektorem Horacym Sterlingiem, i jego polską córką Ireną przenieśli się do Londynu czasów I wojny światowej, by rozwiązać zagadkę „Szpiega Admiralicji”.
Dobrej zabawy!AKTA OSOBOWE
Akta osobowe
Według pojawiania się w sprawie o kryptonimie „Strefa rażenia”
1. PUŁKOWNIK TADEUSZ HUPAŁA – były oficer Ludowego Wojska Polskiego. Zdezerterował do Rosji. 10 kwietnia 2010 roku zarejestrowano jego obecność na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj. Kawaler, rodzice zmarli. Miejsce pobytu siostry nieznane.
2. GENERAŁ STANISŁAW KLINGER – generał brygady Ludowego Wojska Polskiego w stanie spoczynku. Ojciec Klary i Laury Klinger. Chory na alzheimera. Zmarł w 2015 roku.
3. „DOWÓDCA” – były szef Służby Wywiadu Wojskowego (dane utajnione). Zmarł na raka płuc w 2014 roku. Jego siostra Ida Larssen wciąż w służbie.
4. PUŁKOWNIK ROBERT DUSZYŃSKI – zastępca szefa wywiadu wojskowego, nazywany przez podwładnych „Zastępcą”. Po zmianie rządu przeszedł ze swoim zespołem do Zarządu Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych P-2 Sztabu Generalnego.
5. KAPITAN WIKTOR ABRAMOWICZ – podczas kursu wywiadu był na jednym roku z córką generała Klingera, Klarą. Służył w kontrwywiadzie wojskowym. Skierowany do zespołu Klary Klinger. Obecnie w P-2. Wdowiec. Bezdzietny.
6. IDA LARSSEN – oficer wywiadu wojskowego. Wykładała na kursach dla młodych tej służby. Siostra zmarłego w 2014 roku „Dowódcy” szefa SWW. Na stałe mieszka w Danii.
7. KAPITAN KLARA KLINGER – oficer wywiadu wojskowego w zespole operacyjno-inspekcyjnym szefa SWW, po zmianie rządu w Zarządzie Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych P-2 Sztabu Generalnego. Dwukrotnie ranna. Samotna.
8. „HAFSA” – była snajper specnazu. Po zakończeniu służby wojskowej została kontraktorem GRU. Uczestniczyła w wywiezieniu z Kijowa byłego lidera i jego rodziny. Niezamężna, jedna córka.
9. WIACZESŁAW SIEMIONOWICZ KOSTIUK – zaufany doradca i zarządca majątku rodziny byłego kijowskiego przywódcy. Był jednym z „czerwonych dyrektorów”.
10. PUŁKOWNIK JAN MOSKE – po śmierci „Dowódcy” został szefem Służby Wywiadu Wojskowego. Wcześniej pełnił służbę w Omanie.
11. PORUCZNIK ROBERT RAPACKI – operator Jednostki Wojskowej 2305. Ranny w Afganistanie. Pełnił służbę jako obserwator OBWE w Gruzji. Oddelegowany na prośbę szefa SWW, dołączył do zespołu operacyjno-inspekcyjnego. Żonaty (w separacji), dwie córki.
12. EWA KRUKOWSKA – pod nazwiskiem legalizacyjnym Kateryna Kruk była nielegałem wywiadu wojskowego w Ukrainie. Łącznikowała majora GRU Piotra Stieczkina, agenta polskiego wywiadu wojskowego w Rosji. Uczestniczka operacji w Odessie. Obecnie w P-2. Samotna.
13. PORUCZNIK PIOTR TROLIŃSKI – pseudonim „Troll”, ekspert techniczny zespołu operacyjno-inspekcyjnego. Specjalista z zakresu teleinformatyki. Przyjaźni się z Wiktorem Abramowiczem.
14. LAURA KLINGER – siostra kapitan Klary Klinger. Zamężna, jeden syn.
15. GENERAŁ MAJOR IGOR DIMITRIJEWICZ SERGUN – zastępca do spraw operacyjnych szefa GRU. Służbę rozpoczął w Polsce, działał w Legnicy i Rembertowie. Znany z wielkich ambicji politycznych. Żonaty.
16. KONSTIANTYN KOBZON – szef ochrony byłego kijowskiego przywódcy. Znajomy „Hafsy”, którą poznał podczas ucieczki z Kijowa.
17. KAPITAN LEONID ANDRIEJEWICZ BRIUSOW – oficer specnazu GRU. Zaufany generała Serguna.
18. PIOTR STIECZKIN – major GRU. Agent polskiego wywiadu w strukturach siłowych Rosji. W 2014 roku w wyniku skomplikowanej operacji w Odessie został przewieziony do Polski. Polacy sfingowali śmierć Stieczkina i teraz pod ochroną SWW mieszka w Polsce razem z wnukiem. Ojciec Piotra Steczkowskiego, który w efekcie gry operacyjnej SWW zajął jego miejsce w otoczeniu kierownictwa GRU.
19. ŚLEDCZY GLEB GIEORGIJEWICZ POŻARSKI – oficer FSB. Zaczynał karierę w KGB w Petersburgu. Pomógł jednemu z zaufanych współpracowników późniejszego prezydenta Rosji, za co w rewanżu został przeniesiony do Moskwy. Najlepszy śledczy kontrwywiadu.
20. PIOTR STECZKOWSKI – niedoszły żołnierz wywiadu wojskowego. W ramach operacji przeciw generałowi Sergunowi wysłany do Moskwy. Syn majora GRU Piotra Stieczkina i Polki. Zgodził się na udawanie zdrajcy, gdy SWW obiecała sfinansować skomplikowaną operację jego syna. Rozwiedziony.
21. NATASZA ROSTOWA, AKA KSENIA IWANOWNA ŁATYNINA – narzeczona Piotra Steczkowskiego. Nie ma pojęcia o prawdziwym zadaniu Piotra.
22. PUŁKOWNIK FARZAN HOSSEINI – oficer w brygadzie Niru-je Ghods Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Przeniesiony do Departamentu 900 zajmującego się przeprowadzaniem działań wywiadowczych poza granicami Iranu.
23. AJATOLLAH MOHAMMAD AHMADI – członek Rady Ustalania Właściwego Porządku, ciała Najwyższego Przywódcy. Zwolennik budowy irańskiej bomby atomowej.
24. MELISSA DRISCOLL – zastępca szefa Defense Clandestine Service, wydziału wywiadu wojskowego armii USA prowadzącego rozpoznanie osobowe.
25. GENERAŁ PORUCZNIK VINCENT R. STUART – szef Defense Intelligence Agency, czyli Agencji Wywiadowczej Departamentu Obrony.Rozdział 1
ICH SIĘ NIE KARMI, DO NICH SIĘ STRZELA
18 czerwca 2015, czwartek, Chorwacja, Puerto Vallarta Camp
Pierwsze miasto, do którego wjechała po przekroczeniu granicy, było martwe. Upał zabił nawet świerszcze. Wcześniej w Chorwacji skwar witał ją na A1 dopiero za tunelem Sveti Rok, ale dzisiaj nie można było oddychać już przed Zagrzebiem. Wystarczyło otworzyć drzwi, żeby wszelkie pomysły na odpoczynek uleciały jak powietrze z klimatyzowanego auta. Do Dalmacji dojechała późnym popołudniem. Odebrała klucze od przyczepy i padła nieżywa na łóżko. Obudziła się, kiedy w Puerto Vallarta Camp było jeszcze ciemno. Przeciągnęła się i poczuła, że jest cała mokra.
Wzięła szybki prysznic, owinęła się ręcznikiem i poszła na kamienistą plażę. Zza żółto-brązowych wysp powoli wychodziło słońce. Poczekała, aż morze stanie się błękitne, zdjęła ręcznik, wyjęła maskę do snorkelingu i zanurzyła się w krystalicznym Adriatyku. Chwilę nurkowała, obserwując przesuwające się pod nią dno. Bez kostiumu, naga, czuła opływającą jej ciało wodę. Była wolna i szczęśliwa. Wyrzuciła z głowy kłębiące się myśli, zrzuciła z ramion stres. Nie wiedziała, ile czasu minęło, ale w końcu uznała, że już dość. Zawróciła w stronę brzegu ostrym kraulem, żeby mięśnie dostały swoją dawkę energii. Z każdym machnięciem ramionami czuła, jak jej mózg uwalnia kolejną dawkę endorfin. W końcu stanęła na kamienistym dnie i wyszła z wody.
Na plaży pojawili się pierwsi plażowicze. Wśród innych nagich ludzi nie czuła skrępowania swoją nagością. W internecie wyczytała, że Puerto Vallarta Camp jest miejscem przyjaznym naturystom – i chyba rzeczywiście tak było. Rozłożyła ręcznik na skałce, wystawiła się do słońca i zamknęła oczy. Kiedy uniosła powieki, na plaży było już całkiem tłoczno. Popatrzyła na inne kobiety i uznała, że nie ma się czego wstydzić. Poza szramą, którą zarobiła w wypadku Antonowa w Bieszczadach, i pamiątką z Afganistanu jej ciało było w formie. Bieganie i ukochana wspinaczka robiły dobrą robotę.
Po godzinie uznała, że czas na śniadanie. Usiadła w tawernie obok plaży.
– _Dobro jutro! Što biste željeli za doručak?_⁵ – usłyszała miły męski głos.
Obróciła głowę, ale oślepiło ją słońce. Odchyliła głowę i przysłoniła dłonią oczy. Zrobiło się jej nieswojo, bo obok stał atrakcyjny brunet, tyle że w szortach. Odruchowo przysłoniła ciało ręcznikiem i odpowiedziała:
– _Dobro jutro_. – Po czym dodała już po angielsku: – Myślałam, że kelnerzy też są naturystami.
Chłopak się zaśmiał.
– To niepraktyczne, w kuchni strasznie pryska olej. Ale jeśli chcesz, mogę je zdjąć. – Pokazał na spodenki.
Klara poczuła, że się czerwieni.
– No tak… A co możesz mi zaproponować? – Dopiero gdy wypowiedziała te słowa, usłyszała, jak dwuznacznie zabrzmiały. Dlatego szybko sprostowała: – Chodzi o śniadanie…
Chorwat przesunął się w cień i teraz wreszcie mogła mu się lepiej przyjrzeć. Miał miłą twarz i piękne oczy. Podał jej kartę.
– Dla ciebie pewnie coś zdrowego. Sałatka i kawa, zgadłem?
Klara nie chciała wyjść na potulną kozę, więc odruchowo zaprzeczyła:
– Jajecznica na bekonie i croissanty. Ale kawa może być.
Już po chwili zauważyła, że kelner zrealizował jej zamówienie w pierwszej kolejności. Podczas posiłku i później, gdy piła kawę, starannie omijała go wzrokiem. Nie mogła się oszukiwać – facet był w jej typie, ale podrywanie pracownika pierwszego dnia pobytu w ośrodku naturystów byłoby oznaką desperacji. Nie twierdziła, że nie skusi się na niezobowiązującą letnią przygodę, ale niech przystojniak trochę się pomęczy.
Włożyła pod talerzyk napiwek i wstała od stolika. Kiedy przechodziła obok baru, zarzuciła ręcznik na ramię, tak żeby chłopak zobaczył, że jej pierwsza reakcja nie oznaczała, że wstydzi się swojej nagości. Patrzył na nią urzeczony, a na odchodne posłał jej kolejny zniewalający uśmiech i zawołał:
– Zapraszamy wieczorem na dyskotekę!
Coraz bardziej jej się tu podobało. Zaplanowała zwiedzanie miasteczka, więc poszła do przyczepy i przebrała się w lekką białą tunikę. Uznała, że jeśli po drodze spotka kelnera, musi wyglądać jak milion dolarów.
W tym momencie zadzwonił telefon. Spojrzała na ekran. Miała już pięć nieodebranych połączeń. Odebrała.
Dzwoniła Ewa Krukowska. Po akcji w Odessie Klara przez długi czas mówiła do niej Kateryna, choć w końcu imię zastąpiła nowa ksywka, czyli Kataryna. Pasowała do sposobu bycia Ewy, która po dekadzie mówienia i myślenia tylko po rosyjsku, po powrocie do kraju rozmawiała w języku ojczystym jak nakręcona.
– No jestem. Co się urodziło? – rzuciła lekko, choć miała złe przeczucia.
Rzeczywistość okazała się gorsza od podejrzeń.
– „Zastępca” cię wzywa – usłyszała. – W poniedziałek o dziewiątej rano masz być w P-2 na Rakowieckiej.
– Ale jak w poniedziałek? Przecież ja właśnie zaczęłam urlop! Coś wam się…
– Nic nam się. Bierz swój piękny tyłek w troki i melduj się w Warszawie. „Zastępca” obiecał, że czeka na ciebie coś lepszego niż Chorwacja.
– Kurwa, znowu mnie wyśle na jakieś zadupie. Ja pierdolę…
– Coś w wybuchowym nastroju jesteś.
– Z prochu powstałam – zażartowała cierpko Klara. – Ciekawe, jak ty byś klęła, gdyby cię z urlopu odwołali?
– Chorwacja jest przereklamowana, Polska piękniejsza. W poniedziałek na Rakowieckiej. Trzymaj się, Klara. I korzystaj ze słońca.
Nie było jeszcze nawet południa, jednak dla kapitan Klary Klinger słońce już zaszło.
– Pieprzyć – przeklęła pod nosem.
Niewiele myśląc, poszła do baru i odnalazła Chorwata, który na widok zbliżającej się w zwiewnej tunice Polki o mało nie wywrócił tacy pełnej szklanek. Pochyliła się nisko nad jego uchem, tak by poczuł jej ciepły oddech, i wyszeptała:
– Przyjdę na dyskotekę, jeśli będziesz tańczyć tylko ze mną.
Nie musiała czekać na odpowiedź, bo doskonale wiedziała, jaka będzie.
21 czerwca 2015, niedziela, Warszawa, Plac Inwalidów, mieszkanie Klary Klinger
Telefon od „Zastępcy” zastał Klarę pod prysznicem. Od razu wyczuła, że harmonogram na następne dni uległ niespodziewanej zmianie. Na razie tylko nie znała powodu tego stanu rzeczy.
– Weź broń i spakuj rzeczy na dwa dni. – Głos Duszyńskiego był spokojny, ale dało się w nim wyczuć napięcie.
– Teren zielony czy miejski? – dopytała Klinger.
– Możliwe, że mieszany, ale raczej miejski.
– Odprawa w firmie?
– Nie. Jedź od razu do Rembertowa. Stamtąd startujecie. Reszty dowiesz się na miejscu.
Punktualnie w południe Klara zameldowała się przy bramie JW2305. Widząc jej samochód, wartownik, najwyraźniej uprzedzony przez dowódcę sztabu jednostki, od razu podniósł szlaban, instruując, by zaparkowała przed budynkiem D.
Wskazany budynek był szarym, niepozornym barakiem z dwiema strzelistymi antenami na dachu. To właśnie w nim mieściła się sekcja koordynacji operacji specjalnych. Nierzucający się w oczy parterowy klocek miał w rzeczywistości dwie kondygnacje, w tym jedną podziemną, gdzie mieściły się sztab i centrum dowodzenia. W jego pobliżu był też heliport przystosowany do przyjmowania amerykańskich zmiennowirnikowców pionowego startu i lądowania Osprey. Było więc tam wszystko, co pozwalało na błyskawiczne poderwanie sekcji bojowych do działań w terenie oddalonym nawet o 1600 kilometrów. Było też duże zamieszanie. Zbyt duże jak na leniwą czerwcową niedzielę.
– Co się dzieje? – przywitała pytaniem Roberta Rapackiego, który chwilę wcześniej również zaparkował swoje auto przed budynkiem D. Rapacki był jej dawną miłością z czasów szkoły wywiadu, później ich drogi się rozeszły, by znów zetknąć się podczas ubiegłorocznej akcji w Odessie. Od tego czasu pracowali razem. Dawne sentymenty odżyły, ale cały czas pozostawały w sferze platonicznej.
– Wiem tyle co ty. Przekonajmy się – odpowiedział, po czym weszli do środka.
Chwilę później siedzieli już w gabinecie szefa sztabu operacji, który po koleżeńsku udostępnił pokój pułkownikowi Duszyńskiemu. Rapacki i Klara usiedli przy niedużym stole konferencyjnym. Po kilku minutach niespodziewanie dołączył do nich nowy szef Służby Wywiadu Wojskowego, pułkownik Jan Moske.
– Mamy informacje od Amerykanów, że Rosjanie planują przeprowadzić prowokację w Wilnie – powiedział Moske. – Jej celem będzie rodzina Żyłunowicza. Chcą ich porwać i zabić.
Po tych słowach Klarze pociemniało w oczach. Chodziło o bezpieczeństwo rodziny białoruskiego naukowca Olesia Żyłunowicza, którego kilka lat wcześniej sama pozyskała do współpracy, a który zginął potem przez nieudolność żądnego zrobienia szybkiej kariery pułkownika Bergera. Dowodzący akcją w Mińsku Berger winę za wpadkę Żyłunowicza zwalił na Klarę, w efekcie jej wojskowa kariera omal nie legła w gruzach. Pomógł jej wtedy „Zastępca”.
– Najwyraźniej GRU ustaliło, że ukryliśmy ich na Litwie. Ma to być kara za współpracę Olesia Żyłunowicza z polskimi służbami, a propagandowo dowód na to, że Polska likwiduje swoich agentów, gdy tylko przestają jej być potrzebni.
– Jak się okazało, operacją w Wilnie będzie kierował wasz dobry znajomy, kapitan Briusow – powiedział Moske. – Ten sam, który strzelał się z wami w Odessie. To ma być jednocześnie zemsta GRU za śmierć majora Stieczkina.
Rosjanie cały czas myślą, że Klara nie tylko zwerbowała Żyłunowicza, ale i porwała z Ukrainy Stieczkina, pomyślał Duszyński. To dobrze. To oznacza, że nie wiedzą, że major Stieczkin żyje i że od dawna pracował dla nas.
– Jakie są nasze zadania? – wtrącił się Rapacki.
– Briusow i jego ludzie mają podobno wywieźć rodzinę Olesia w kierunku Białorusi. Tam, przy granicy, chcą ich zabić, jednocześnie podrzucając dowody naszego rzekomego udziału. Ciała mają być porzucone tak, by wyglądało, że Żyłunowiczowie chcieli wrócić do Baćki, a Polacy za karę ich rozwalili – tłumaczył spokojnie Moske.
– Dwie pieczenie na jednym ogniu… – Klara próbowała opanować nerwy.
– Trzy – dorzucił „Zastępca”. – Nie zapominaj, że w przekonaniu GRU to zemsta na tobie za śmierć Stieczkina.
– A skąd ruskie się dowiedzieli, że ukryliśmy Żyłunowiczów w Wilnie?
– Tego na razie nie wiem. I zostawię to na później. Najważniejsze, że jesteśmy już po słowie z Litwinami. – Moske rozłożył na stole plan stolicy Litwy. – Dom, w którym mieszkają Żyłunowicze, jest już pod obserwacją tamtejszych służb. Każdy ruch żony i syna Olesia jest monitorowany. Litwini trochę narzekali, że bez ich wiedzy ukryliśmy na ich terenie rodzinę naszego agenta. Obiecali jednak pomóc. Sami na razie nie chcą się mieszać. Zabezpieczą teren, udrożnią możliwość działania. Przymkną też oko, jeśli coś narozrabiamy. To bardzo dużo.
– Jaki mamy plan? – Klara powtórzyła pytanie Roberta.
– Ewakuujemy rodzinę Olesia, zanim pojawią się Rosjanie – odpowiedział „Zastępca”.
– Może być ostro. Mamy decyzję prezydenta o PKW⁶ i działaniach za granicą? – wtrącił się Rapacki.
– Nie martw się. Wszystko załatwione – odpowiedział Moske.
– A jeśli Rosjanie się pojawią, zanim zdążymy ewakuować Żyłunowiczów? – Klara nie dawała za wygraną.
– Szczerze mówiąc, liczymy właśnie na taki rozwój wypadków – odpowiedział tajemniczo Moske.
21 czerwca 2015, niedziela, Budzisko, Podwojponie, polsko-litewskie przejście graniczne, mobilny punkt kontrolny Valstybės sienos apsaugos tarnyba (VSAT)
Vytautas Giedraitis, kapitan Państwowej Litewskiej Straży Granicznej (VSAT), zaciągnął się głęboko, po czym skiepował dopalonego papierosa na popękanym asfalcie parkingu. Dochodziła północ. Sznur ciężarówek wlokących się długim tasiemcem w kierunku Mariampola wydawał się nie mieć końca. Złudzenie zlewających się świateł potęgowała ciemna noc, która sprawiała wrażenie czarniejszej niż zwykle.
– Co za nudy… – mruknął oficer, sięgając po kubek termiczny z kawą. – Co dziesiąta z trefnym towarem, co druga to wyłudzacze VAT-u. Jadą tylko po to, by wyładować i załadować ten sam towar po naszej stronie. Jutro wrócą z nim do siebie, do tego z podbitymi papierami celnymi w ręku. Będzie podstawa do zwrotu podatku. Gdyby nie te nielegalne wygibusy w Budzisku, byłoby cicho i spokojnie – skwitował, spoglądając na wlokące się wąską drogą ciężarówki.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
Z rosyjskiego – Co za niespodzianka! .
2.
Wojskowa Służba Wewnętrzna (WSW) – kontrwywiad wojskowy, służba bezpieczeństwa odpowiedzialna za utrzymanie dyscypliny w wojsku w latach 1957–1990.
3.
Potoczne określenie konfidenta.
4.
Slangowo o żandarmerii.
5.
Z chorwackiego – Dzień dobry! Co chcesz na śniadanie?
6.
Polski Kontyngent Wojskowy – jednostka wydzielona w Siłach Zbrojnych RP, wykonująca operacje poza granicami państwa (powoływana na wniosek Rady Ministrów, zgodnie z Postanowieniem Prezydenta RP).