Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Reguły zdrady - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
25 lutego 2026
3399 pkt
punktów Virtualo

Reguły zdrady - ebook

Kapitan Klinger powraca. Tym razem ściga szpiega, który wyszedł z mgły. Od Smoleńska po Głębię Bornholmską rozpoczyna się wyścig z czasem. Polska ekipa wywiadu wojskowego staje przed diabelskim wyborem: ocalić najważniejsze źródło NATO w Moskwie czy powstrzymać scenariusz, który może wysadzić w powietrze bezpieczeństwo całej Europy.

Warszawa, Moskwa, Baku, Teheran, Wilno i Narwa stają się areną bezwzględnej gry. Hakowanie aut, bomby logiczne, spyware i floty cieni – arsenał hybrydowej wojny XXI wieku to codzienność w pracy a szpiegów. Ale to nie technologia, tylko spryt, lojalność i przyjaźń rozstrzygną, kto przeżyje.

W świecie zdrady, jedno jest pewne: nawet zdrajca nie jest bezpieczny.

Kategoria: Horror i thriller
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8382-491-8
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PODZIĘKOWANIA

Podzię­ko­wa­nia

Klara, Robert, Wik­tor, „Troll” – ich już zna­cie. Czas na nowe przy­jaź­nie. Ist­nieją bowiem ludzie, któ­rych na kar­tach tej książki nie odnaj­dzie­cie, a są w rów­nym, albo i dużo, dużo więk­szym stop­niu scho­wani za jej okład­kami.

To przede wszyst­kim cały zespół Czar­nej Owcy. Kata­rzyna Słup­ska – wiel­kie podzię­ko­wa­nia za Twoje zaufa­nie, cier­pli­wość i wiarę w to, że nasze pisa­nie może zapew­nić roz­rywkę czy­tel­ni­kom. Iwona Wal­ska – wiesz naj­le­piej, że napisa­nie książki to tylko począ­tek i gdyby nie Twoje pro­fe­sjo­nalne umie­jęt­no­ści, na pisa­niu by się skoń­czyło. I – _last but not least_ – wiel­kie słowa podzię­ko­wa­nia dla naszej redak­torki. Praca, którą Anna Pła­skoń-Soko­łow­ska wyko­nała, jej oko do szcze­gó­łów, wie­dza i humor spra­wiły, że żmudny pro­ces wpro­wa­dza­nia popra­wek nie odwiódł nas osta­tecz­nie od pla­nów napi­sa­nia kolej­nych ksią­żek.

Za pomoc przy zro­zu­mie­niu skom­pli­ko­wa­nej mate­rii tech­niczno-kom­pu­te­ro­wej chcie­li­by­śmy podzię­ko­wać Piotr­kowi Żakowi – ser­decz­nemu przy­ja­cie­lowi, jed­nemu z naj­mil­szych i naj­bar­dziej uzdol­nio­nych ludzi, jakich udało nam się poznać. Piotr – oprócz pasji do kom­pu­te­rów – jest jedy­nym czło­wie­kiem, który był w sta­nie stwo­rzyć dzia­ła­jącą maszynę do jed­no­oso­bo­wego ukła­da­nia gip­so­kar­to­no­wych paneli sufi­to­wych i dokład­nie oraz przy­stęp­nie wyja­śnić nam zasady hako­wa­nia aut i wszyst­kiego, co ma elek­tro­niczne bebe­chy.

Olbrzy­miej i nie­oce­nio­nej pomocy pod­czas opi­sy­wa­nia prze­słu­cha­nia „Trolla” udzie­liła nam Agnieszka Lesz­czyń­ska, wice­pre­zes Pol­skiego Towa­rzy­stwa Badań Poli­gra­ficz­nych, bie­gły sądowy oraz prze­miły czło­wiek. Prze­pra­szamy, Agnieszko, że nie zasto­so­wa­li­śmy się do wszyst­kich Two­ich rad, ale książka rzą­dzi się swo­imi pra­wami i coś, co rani Twoje serce fachowca, co odbiega od meto­dyki bada­nia, mamy nadzieję, ura­duje czy­tel­ni­ków. Sta­ra­li­śmy się jed­nak być jak naj­wier­niejsi realiom. I doceń, że ani razu nie uży­li­śmy sfor­mu­ło­wa­nia „wykry­wacz kłamstw”.

Pod wodę zapro­wa­dził nas Rafał Rola, nurek i pasjo­nat spor­tów wyma­ga­ją­cych eks­tre­mal­nej siły i wytrzy­ma­ło­ści. To on poka­zał nam, gdzie w naszej opo­wie­ści fik­cja mie­sza się z prawdą. Jeste­śmy mu za to bar­dzo wdzięczni. Za wie­dzę doty­czącą zna­jo­mo­ści broni pal­nej i strze­lec­twa dzię­ku­jemy jak zwy­kle nie­oce­nio­nemu Rober­towi. Domi­ni­kowi i Krzysz­to­fowi dzię­ku­jemy za cenne uwagi doty­czące sys­te­mów bez­pie­czeń­stwa naro­do­wego. Dzięki Waszym pod­po­wie­dziom nie wdep­nę­li­śmy na grzą­ski grunt, a fik­cja lite­racka jest na­dal tylko i wyłącz­nie fik­cją. Za „kon­struk­tywną kry­tykę” frag­men­tów opi­su­ją­cych pracę Mor­skiej Jed­nostki Rakie­to­wej z Sie­mi­ro­wic, dzięki któ­rej żadna z taj­nych pro­ce­dur tej eli­tar­nej jed­nostki nie została ujaw­niona, auto­rzy dzię­kują dowódcy MJR, panu koman­do­rowi Bog­da­nowi Toma­szyc­kiemu. Dobrym duszom z kor­pusu dyplo­ma­tycz­nego dzię­ku­jemy za pod­po­wie­dzi, jak sku­tecz­nie wyko­rzy­stać obo­wią­zu­jące pro­ce­dury podró­żo­wa­nia osób z immu­ni­te­tem, by – nieco nagi­na­jąc rze­czy­wi­stość – naj­bar­dziej dra­ma­tyczne momenty naszej histo­rii prze­pro­wa­dzić przez gra­nicę rosyj­sko-estoń­ską. Za pomoc w odkry­wa­niu taj­ni­ków sztuki moto­ro­wod­niac­kiej, bez któ­rej nie byłyby moż­liwe eks­cy­tu­jące wyda­rze­nia na jezio­rze Pej­pus, dzię­ku­jemy Prze­mkowi Cie­siel­skiemu; Prze­mku – stopy wody pod kilem. Klu­czowe epi­zody tej odsłony przy­gód Klary Klin­ger nie byłyby tak emo­cjo­nu­jące, gdyby na pew­nym eta­pie ich two­rze­nia nie poja­wiła się Anna Prze­woź­niak z Kongs­berg Defence. Dzię­ku­jemy jej za ener­gię, zaan­ga­żo­wa­nie i pomoc na ostat­niej pro­stej pracy nad książką. Na koniec chcie­li­śmy też podzię­ko­wać naszym rodzi­nom, żonom, synom. Za Waszą cier­pli­wość i wspar­cie…

Musimy też napi­sać parę słów wyja­śnie­nia. O tajem­ni­cach min jądro­wych prze­czy­ta­li­śmy ponad dekadę temu w książce _Ato­mowi koman­dosi. Roz­broić miny jądrowe w Niem­czech Zachod­nich_ pióra Jaro­sława Rybaka. Ten wyśmie­nity dzien­ni­karz opi­sał Pas Tret­t­nera, sys­tem bun­krów, które miały słu­żyć jako miej­sca ukry­cia taj­nej broni NATO – min ato­mo­wych. Dosko­nale udo­ku­men­to­wana książka histo­ryczna do dziś robi wra­że­nie.

O minach ato­mo­wych wspo­mi­nał też słynny gene­rał Alek­sandr Iwa­no­wicz Lebied. Tylko że on mówił o minach waliz­ko­wych. W wywia­dzie opu­bli­ko­wa­nym 7 wrze­śnia 1997 roku przez maga­zyn śled­czy CBS „Sixty Minu­tes” Lebied powie­dział, że rosyj­ska armia stra­ciła kon­trolę nad ponad setką bomb ato­mo­wych wiel­ko­ści walizki, z któ­rych każda mogła zabić 100 000 osób. Co się z nimi stało? My w naszej książce opo­wia­damy o jed­nej z tych stu, ale jak mówi boha­ter filmu _Peace­ma­ker_: „Nie boję się tego, który ma tysiące ato­mó­wek, prze­raża mnie ten, co chce mieć jedną”.

Wszyst­kim, któ­rzy z lupą przy oku spraw­dzają szcze­góły w czy­ta­nych powie­ściach, życzymy miłej lek­tury i pro­simy, aby pamię­tali, że ta książka jest wyłącz­nie fik­cją lite­racką. Dla­tego nie bądź­cie zdzi­wieni, jeśli nie wszystko pokrywa się z rze­czy­wi­sto­ścią. To zabieg świa­domy, umyśl­nie przez nas zasto­so­wany. Tym, któ­rzy lubią „easter eggs”, pro­po­nu­jemy zabawę w szu­ka­nie w _Regu­łach zdrady_ miejsc, nazwisk i postaci z naszych ulu­bio­nych ksią­żek.

Ocze­ku­ją­cym od nas kolej­nych wyzwań pro­po­nu­jemy, by pocze­kali kilka mie­sięcy i wraz z naszym nowym boha­te­rem, inspek­to­rem Hora­cym Ster­lin­giem, i jego pol­ską córką Ireną prze­nie­śli się do Lon­dynu cza­sów I wojny świa­to­wej, by roz­wią­zać zagadkę „Szpiega Admi­ra­li­cji”.

Dobrej zabawy!AKTA OSOBOWE

Akta oso­bowe

Według poja­wia­nia się w spra­wie o kryp­to­ni­mie „Strefa raże­nia”

1. PUŁ­KOW­NIK TADE­USZ HUPAŁA – były ofi­cer Ludo­wego Woj­ska Pol­skiego. Zde­zer­te­ro­wał do Rosji. 10 kwiet­nia 2010 roku zare­je­stro­wano jego obec­ność na lot­ni­sku Smo­leńsk-Sie­wier­nyj. Kawa­ler, rodzice zmarli. Miej­sce pobytu sio­stry nie­znane.
2. GENE­RAŁ STA­NI­SŁAW KLIN­GER – gene­rał bry­gady Ludo­wego Woj­ska Pol­skiego w sta­nie spo­czynku. Ojciec Klary i Laury Klin­ger. Chory na alzhe­imera. Zmarł w 2015 roku.
3. „DOWÓDCA” – były szef Służby Wywiadu Woj­sko­wego (dane utaj­nione). Zmarł na raka płuc w 2014 roku. Jego sio­stra Ida Lars­sen wciąż w służ­bie.
4. PUŁ­KOW­NIK ROBERT DUSZYŃ­SKI – zastępca szefa wywiadu woj­sko­wego, nazy­wany przez pod­wład­nych „Zastępcą”. Po zmia­nie rządu prze­szedł ze swoim zespo­łem do Zarządu Ana­liz Wywia­dow­czych i Roz­po­znaw­czych P-2 Sztabu Gene­ral­nego.
5. KAPI­TAN WIK­TOR ABRA­MO­WICZ – pod­czas kursu wywiadu był na jed­nym roku z córką gene­rała Klin­gera, Klarą. Słu­żył w kontr­wy­wia­dzie woj­sko­wym. Skie­ro­wany do zespołu Klary Klin­ger. Obec­nie w P-2. Wdo­wiec. Bez­dzietny.
6. IDA LARS­SEN – ofi­cer wywiadu woj­sko­wego. Wykła­dała na kur­sach dla mło­dych tej służby. Sio­stra zmar­łego w 2014 roku „Dowódcy” szefa SWW. Na stałe mieszka w Danii.
7. KAPI­TAN KLARA KLIN­GER – ofi­cer wywiadu woj­sko­wego w zespole ope­ra­cyjno-inspek­cyj­nym szefa SWW, po zmia­nie rządu w Zarzą­dzie Ana­liz Wywia­dow­czych i Roz­po­znaw­czych P-2 Sztabu Gene­ral­nego. Dwu­krot­nie ranna. Samotna.
8. „HAFSA” – była snaj­per spec­nazu. Po zakoń­cze­niu służby woj­sko­wej została kon­trak­to­rem GRU. Uczest­ni­czyła w wywie­zie­niu z Kijowa byłego lidera i jego rodziny. Nie­za­mężna, jedna córka.
9. WIA­CZE­SŁAW SIE­MIO­NO­WICZ KOSTIUK – zaufany doradca i zarządca majątku rodziny byłego kijow­skiego przy­wódcy. Był jed­nym z „czer­wo­nych dyrek­to­rów”.
10. PUŁ­KOW­NIK JAN MOSKE – po śmierci „Dowódcy” został sze­fem Służby Wywiadu Woj­sko­wego. Wcze­śniej peł­nił służbę w Oma­nie.
11. PORUCZ­NIK ROBERT RAPACKI – ope­ra­tor Jed­nostki Woj­sko­wej 2305. Ranny w Afga­ni­sta­nie. Peł­nił służbę jako obser­wa­tor OBWE w Gru­zji. Odde­le­go­wany na prośbę szefa SWW, dołą­czył do zespołu ope­ra­cyjno-inspek­cyj­nego. Żonaty (w sepa­ra­cji), dwie córki.
12. EWA KRU­KOW­SKA – pod nazwi­skiem lega­li­za­cyj­nym Kate­ryna Kruk była nie­le­ga­łem wywiadu woj­sko­wego w Ukra­inie. Łącz­ni­ko­wała majora GRU Pio­tra Stiecz­kina, agenta pol­skiego wywiadu woj­sko­wego w Rosji. Uczest­niczka ope­ra­cji w Ode­ssie. Obec­nie w P-2. Samotna.
13. PORUCZ­NIK PIOTR TRO­LIŃ­SKI – pseu­do­nim „Troll”, eks­pert tech­niczny zespołu ope­ra­cyjno-inspek­cyj­nego. Spe­cja­li­sta z zakresu tele­in­for­ma­tyki. Przy­jaźni się z Wik­to­rem Abra­mo­wi­czem.
14. LAURA KLIN­GER – sio­stra kapi­tan Klary Klin­ger. Zamężna, jeden syn.
15. GENE­RAŁ MAJOR IGOR DIMI­TRI­JE­WICZ SER­GUN – zastępca do spraw ope­ra­cyj­nych szefa GRU. Służbę roz­po­czął w Pol­sce, dzia­łał w Legnicy i Rem­ber­to­wie. Znany z wiel­kich ambi­cji poli­tycz­nych. Żonaty.
16. KON­STIAN­TYN KOB­ZON – szef ochrony byłego kijow­skiego przy­wódcy. Zna­jomy „Hafsy”, którą poznał pod­czas ucieczki z Kijowa.
17. KAPI­TAN LEONID ANDRIE­JE­WICZ BRIU­SOW – ofi­cer spec­nazu GRU. Zaufany gene­rała Ser­guna.
18. PIOTR STIECZ­KIN – major GRU. Agent pol­skiego wywiadu w struk­tu­rach siło­wych Rosji. W 2014 roku w wyniku skom­pli­ko­wa­nej ope­ra­cji w Ode­ssie został prze­wie­ziony do Pol­ski. Polacy sfin­go­wali śmierć Stiecz­kina i teraz pod ochroną SWW mieszka w Pol­sce razem z wnu­kiem. Ojciec Pio­tra Stecz­kow­skiego, który w efek­cie gry ope­ra­cyj­nej SWW zajął jego miej­sce w oto­cze­niu kie­row­nic­twa GRU.
19. ŚLED­CZY GLEB GIE­OR­GI­JE­WICZ POŻAR­SKI – ofi­cer FSB. Zaczy­nał karierę w KGB w Peters­burgu. Pomógł jed­nemu z zaufa­nych współ­pra­cow­ni­ków póź­niej­szego pre­zy­denta Rosji, za co w rewanżu został prze­nie­siony do Moskwy. Naj­lep­szy śled­czy kontr­wy­wiadu.
20. PIOTR STECZ­KOW­SKI – nie­do­szły żoł­nierz wywiadu woj­sko­wego. W ramach ope­ra­cji prze­ciw gene­ra­łowi Ser­gu­nowi wysłany do Moskwy. Syn majora GRU Pio­tra Stiecz­kina i Polki. Zgo­dził się na uda­wa­nie zdrajcy, gdy SWW obie­cała sfi­nan­so­wać skom­pli­ko­waną ope­ra­cję jego syna. Roz­wie­dziony.
21. NATA­SZA ROSTOWA, AKA KSE­NIA IWA­NOWNA ŁATY­NINA – narze­czona Pio­tra Stecz­kow­skiego. Nie ma poję­cia o praw­dzi­wym zada­niu Pio­tra.
22. PUŁ­KOW­NIK FARZAN HOS­SE­INI – ofi­cer w bry­ga­dzie Niru-je Ghods Kor­pusu Straż­ni­ków Rewo­lu­cji Islam­skiej. Prze­nie­siony do Depar­ta­mentu 900 zaj­mu­ją­cego się prze­pro­wa­dza­niem dzia­łań wywia­dow­czych poza gra­ni­cami Iranu.
23. AJA­TOL­LAH MOHAM­MAD AHMADI – czło­nek Rady Usta­la­nia Wła­ści­wego Porządku, ciała Naj­wyż­szego Przy­wódcy. Zwo­len­nik budowy irań­skiej bomby ato­mo­wej.
24. MELISSA DRI­SCOLL – zastępca szefa Defense Clan­de­stine Service, wydziału wywiadu woj­sko­wego armii USA pro­wa­dzą­cego roz­po­zna­nie oso­bowe.
25. GENE­RAŁ PORUCZ­NIK VIN­CENT R. STU­ART – szef Defense Intel­li­gence Agency, czyli Agen­cji Wywia­dow­czej Depar­ta­mentu Obrony.Roz­dział 1

ICH SIĘ NIE KARMI, DO NICH SIĘ STRZELA

18 czerwca 2015, czwartek, Chorwacja, Puerto Vallarta Camp

Pierw­sze mia­sto, do któ­rego wje­chała po prze­kro­cze­niu gra­nicy, było mar­twe. Upał zabił nawet świersz­cze. Wcze­śniej w Chor­wa­cji skwar witał ją na A1 dopiero za tune­lem Sveti Rok, ale dzi­siaj nie można było oddy­chać już przed Zagrze­biem. Wystar­czyło otwo­rzyć drzwi, żeby wszel­kie pomy­sły na odpo­czy­nek ule­ciały jak powie­trze z kli­ma­ty­zo­wa­nego auta. Do Dal­ma­cji doje­chała póź­nym popo­łu­dniem. Ode­brała klu­cze od przy­czepy i padła nie­żywa na łóżko. Obu­dziła się, kiedy w Puerto Val­larta Camp było jesz­cze ciemno. Prze­cią­gnęła się i poczuła, że jest cała mokra.

Wzięła szybki prysz­nic, owi­nęła się ręcz­ni­kiem i poszła na kamie­ni­stą plażę. Zza żółto-brą­zo­wych wysp powoli wycho­dziło słońce. Pocze­kała, aż morze sta­nie się błę­kitne, zdjęła ręcz­nik, wyjęła maskę do snor­ke­lingu i zanu­rzyła się w kry­sta­licz­nym Adria­tyku. Chwilę nur­ko­wała, obser­wu­jąc prze­su­wa­jące się pod nią dno. Bez kostiumu, naga, czuła opły­wa­jącą jej ciało wodę. Była wolna i szczę­śliwa. Wyrzu­ciła z głowy kłę­biące się myśli, zrzu­ciła z ramion stres. Nie wie­działa, ile czasu minęło, ale w końcu uznała, że już dość. Zawró­ciła w stronę brzegu ostrym krau­lem, żeby mię­śnie dostały swoją dawkę ener­gii. Z każ­dym mach­nię­ciem ramio­nami czuła, jak jej mózg uwal­nia kolejną dawkę endor­fin. W końcu sta­nęła na kamie­ni­stym dnie i wyszła z wody.

Na plaży poja­wili się pierwsi pla­żo­wi­cze. Wśród innych nagich ludzi nie czuła skrę­po­wa­nia swoją nago­ścią. W inter­ne­cie wyczy­tała, że Puerto Val­larta Camp jest miej­scem przy­ja­znym natu­ry­stom – i chyba rze­czy­wi­ście tak było. Roz­ło­żyła ręcz­nik na skałce, wysta­wiła się do słońca i zamknęła oczy. Kiedy unio­sła powieki, na plaży było już cał­kiem tłoczno. Popa­trzyła na inne kobiety i uznała, że nie ma się czego wsty­dzić. Poza szramą, którą zaro­biła w wypadku Anto­nowa w Biesz­cza­dach, i pamiątką z Afga­ni­stanu jej ciało było w for­mie. Bie­ga­nie i uko­chana wspi­naczka robiły dobrą robotę.

Po godzi­nie uznała, że czas na śnia­da­nie. Usia­dła w tawer­nie obok plaży.

– _Dobro jutro! Što biste željeli za doručak?_⁵ – usły­szała miły męski głos.

Obró­ciła głowę, ale ośle­piło ją słońce. Odchy­liła głowę i przy­sło­niła dło­nią oczy. Zro­biło się jej nie­swojo, bo obok stał atrak­cyjny bru­net, tyle że w szor­tach. Odru­chowo przy­sło­niła ciało ręcz­ni­kiem i odpo­wie­działa:

– _Dobro jutro_. – Po czym dodała już po angiel­sku: – Myśla­łam, że kel­ne­rzy też są natu­ry­stami.

Chło­pak się zaśmiał.

– To nie­prak­tyczne, w kuchni strasz­nie pry­ska olej. Ale jeśli chcesz, mogę je zdjąć. – Poka­zał na spodenki.

Klara poczuła, że się czer­wieni.

– No tak… A co możesz mi zapro­po­no­wać? – Dopiero gdy wypo­wie­działa te słowa, usły­szała, jak dwu­znacz­nie zabrzmiały. Dla­tego szybko spro­sto­wała: – Cho­dzi o śnia­da­nie…

Chor­wat prze­su­nął się w cień i teraz wresz­cie mogła mu się lepiej przyj­rzeć. Miał miłą twarz i piękne oczy. Podał jej kartę.

– Dla cie­bie pew­nie coś zdro­wego. Sałatka i kawa, zga­dłem?

Klara nie chciała wyjść na potulną kozę, więc odru­chowo zaprze­czyła:

– Jajecz­nica na beko­nie i cro­is­santy. Ale kawa może być.

Już po chwili zauwa­żyła, że kel­ner zre­ali­zo­wał jej zamó­wie­nie w pierw­szej kolej­no­ści. Pod­czas posiłku i póź­niej, gdy piła kawę, sta­ran­nie omi­jała go wzro­kiem. Nie mogła się oszu­ki­wać – facet był w jej typie, ale pod­ry­wa­nie pra­cow­nika pierw­szego dnia pobytu w ośrodku natu­ry­stów byłoby oznaką despe­ra­cji. Nie twier­dziła, że nie skusi się na nie­zo­bo­wią­zu­jącą let­nią przy­godę, ale niech przy­stoj­niak tro­chę się pomę­czy.

Wło­żyła pod tale­rzyk napi­wek i wstała od sto­lika. Kiedy prze­cho­dziła obok baru, zarzu­ciła ręcz­nik na ramię, tak żeby chło­pak zoba­czył, że jej pierw­sza reak­cja nie ozna­czała, że wsty­dzi się swo­jej nago­ści. Patrzył na nią urze­czony, a na odchodne posłał jej kolejny znie­wa­la­jący uśmiech i zawo­łał:

– Zapra­szamy wie­czo­rem na dys­ko­tekę!

Coraz bar­dziej jej się tu podo­bało. Zapla­no­wała zwie­dza­nie mia­steczka, więc poszła do przy­czepy i prze­brała się w lekką białą tunikę. Uznała, że jeśli po dro­dze spo­tka kel­nera, musi wyglą­dać jak milion dola­rów.

W tym momen­cie zadzwo­nił tele­fon. Spoj­rzała na ekran. Miała już pięć nie­ode­bra­nych połą­czeń. Ode­brała.

Dzwo­niła Ewa Kru­kow­ska. Po akcji w Ode­ssie Klara przez długi czas mówiła do niej Kate­ryna, choć w końcu imię zastą­piła nowa ksywka, czyli Kata­ryna. Paso­wała do spo­sobu bycia Ewy, która po deka­dzie mówie­nia i myśle­nia tylko po rosyj­sku, po powro­cie do kraju roz­ma­wiała w języku ojczy­stym jak nakrę­cona.

– No jestem. Co się uro­dziło? – rzu­ciła lekko, choć miała złe prze­czu­cia.

Rze­czy­wi­stość oka­zała się gor­sza od podej­rzeń.

– „Zastępca” cię wzywa – usły­szała. – W ponie­dzia­łek o dzie­wią­tej rano masz być w P-2 na Rako­wiec­kiej.

– Ale jak w ponie­dzia­łek? Prze­cież ja wła­śnie zaczę­łam urlop! Coś wam się…

– Nic nam się. Bierz swój piękny tyłek w troki i mel­duj się w War­sza­wie. „Zastępca” obie­cał, że czeka na cie­bie coś lep­szego niż Chor­wa­cja.

– Kurwa, znowu mnie wyśle na jakieś zadu­pie. Ja pier­dolę…

– Coś w wybu­cho­wym nastroju jesteś.

– Z pro­chu powsta­łam – zażar­to­wała cierpko Klara. – Cie­kawe, jak ty byś klęła, gdyby cię z urlopu odwo­łali?

– Chor­wa­cja jest prze­re­kla­mo­wana, Pol­ska pięk­niej­sza. W ponie­dzia­łek na Rako­wiec­kiej. Trzy­maj się, Klara. I korzy­staj ze słońca.

Nie było jesz­cze nawet połu­dnia, jed­nak dla kapi­tan Klary Klin­ger słońce już zaszło.

– Pie­przyć – prze­klęła pod nosem.

Nie­wiele myśląc, poszła do baru i odna­la­zła Chor­wata, który na widok zbli­ża­ją­cej się w zwiew­nej tunice Polki o mało nie wywró­cił tacy peł­nej szkla­nek. Pochy­liła się nisko nad jego uchem, tak by poczuł jej cie­pły oddech, i wyszep­tała:

– Przyjdę na dys­ko­tekę, jeśli będziesz tań­czyć tylko ze mną.

Nie musiała cze­kać na odpo­wiedź, bo dosko­nale wie­działa, jaka będzie.

21 czerwca 2015, niedziela, Warszawa, Plac Inwalidów, mieszkanie Klary Klinger

Tele­fon od „Zastępcy” zastał Klarę pod prysz­ni­cem. Od razu wyczuła, że har­mo­no­gram na następne dni uległ nie­spo­dzie­wa­nej zmia­nie. Na razie tylko nie znała powodu tego stanu rze­czy.

– Weź broń i spa­kuj rze­czy na dwa dni. – Głos Duszyń­skiego był spo­kojny, ale dało się w nim wyczuć napię­cie.

– Teren zie­lony czy miej­ski? – dopy­tała Klin­ger.

– Moż­liwe, że mie­szany, ale raczej miej­ski.

– Odprawa w fir­mie?

– Nie. Jedź od razu do Rem­ber­towa. Stam­tąd star­tu­je­cie. Reszty dowiesz się na miej­scu.

Punk­tu­al­nie w połu­dnie Klara zamel­do­wała się przy bra­mie JW2305. Widząc jej samo­chód, war­tow­nik, naj­wy­raź­niej uprze­dzony przez dowódcę sztabu jed­nostki, od razu pod­niósł szla­ban, instru­ując, by zapar­ko­wała przed budyn­kiem D.

Wska­zany budy­nek był sza­rym, nie­po­zor­nym bara­kiem z dwiema strze­li­stymi ante­nami na dachu. To wła­śnie w nim mie­ściła się sek­cja koor­dy­na­cji ope­ra­cji spe­cjal­nych. Nie­rzu­ca­jący się w oczy par­te­rowy klo­cek miał w rze­czy­wi­sto­ści dwie kon­dy­gna­cje, w tym jedną pod­ziemną, gdzie mie­ściły się sztab i cen­trum dowo­dze­nia. W jego pobliżu był też heli­port przy­sto­so­wany do przyj­mo­wa­nia ame­ry­kań­skich zmien­no­wir­ni­kow­ców pio­no­wego startu i lądo­wa­nia Osprey. Było więc tam wszystko, co pozwa­lało na bły­ska­wiczne pode­rwa­nie sek­cji bojo­wych do dzia­łań w tere­nie odda­lo­nym nawet o 1600 kilo­me­trów. Było też duże zamie­sza­nie. Zbyt duże jak na leniwą czerw­cową nie­dzielę.

– Co się dzieje? – przy­wi­tała pyta­niem Roberta Rapac­kiego, który chwilę wcze­śniej rów­nież zapar­ko­wał swoje auto przed budyn­kiem D. Rapacki był jej dawną miło­ścią z cza­sów szkoły wywiadu, póź­niej ich drogi się roze­szły, by znów zetknąć się pod­czas ubie­gło­rocz­nej akcji w Ode­ssie. Od tego czasu pra­co­wali razem. Dawne sen­ty­menty odżyły, ale cały czas pozo­sta­wały w sfe­rze pla­to­nicz­nej.

– Wiem tyle co ty. Prze­ko­najmy się – odpo­wie­dział, po czym weszli do środka.

Chwilę póź­niej sie­dzieli już w gabi­ne­cie szefa sztabu ope­ra­cji, który po kole­żeń­sku udo­stęp­nił pokój puł­kow­ni­kowi Duszyń­skiemu. Rapacki i Klara usie­dli przy nie­du­żym stole kon­fe­ren­cyj­nym. Po kilku minu­tach nie­spo­dzie­wa­nie dołą­czył do nich nowy szef Służby Wywiadu Woj­sko­wego, puł­kow­nik Jan Moske.

– Mamy infor­ma­cje od Ame­ry­ka­nów, że Rosja­nie pla­nują prze­pro­wa­dzić pro­wo­ka­cję w Wil­nie – powie­dział Moske. – Jej celem będzie rodzina Żyłu­no­wi­cza. Chcą ich porwać i zabić.

Po tych sło­wach Kla­rze pociem­niało w oczach. Cho­dziło o bez­pie­czeń­stwo rodziny bia­ło­ru­skiego naukowca Ole­sia Żyłu­no­wi­cza, któ­rego kilka lat wcze­śniej sama pozy­skała do współ­pracy, a który zgi­nął potem przez nie­udol­ność żąd­nego zro­bie­nia szyb­kiej kariery puł­kow­nika Ber­gera. Dowo­dzący akcją w Miń­sku Ber­ger winę za wpadkę Żyłu­no­wi­cza zwa­lił na Klarę, w efek­cie jej woj­skowa kariera omal nie legła w gru­zach. Pomógł jej wtedy „Zastępca”.

– Naj­wy­raź­niej GRU usta­liło, że ukry­li­śmy ich na Litwie. Ma to być kara za współ­pracę Ole­sia Żyłu­no­wi­cza z pol­skimi służ­bami, a pro­pa­gan­dowo dowód na to, że Pol­ska likwi­duje swo­ich agen­tów, gdy tylko prze­stają jej być potrzebni.

– Jak się oka­zało, ope­ra­cją w Wil­nie będzie kie­ro­wał wasz dobry zna­jomy, kapi­tan Briu­sow – powie­dział Moske. – Ten sam, który strze­lał się z wami w Ode­ssie. To ma być jed­no­cze­śnie zemsta GRU za śmierć majora Stiecz­kina.

Rosja­nie cały czas myślą, że Klara nie tylko zwer­bo­wała Żyłu­no­wi­cza, ale i porwała z Ukra­iny Stiecz­kina, pomy­ślał Duszyń­ski. To dobrze. To ozna­cza, że nie wie­dzą, że major Stiecz­kin żyje i że od dawna pra­co­wał dla nas.

– Jakie są nasze zada­nia? – wtrą­cił się Rapacki.

– Briu­sow i jego ludzie mają podobno wywieźć rodzinę Ole­sia w kie­runku Bia­ło­rusi. Tam, przy gra­nicy, chcą ich zabić, jed­no­cze­śnie pod­rzu­ca­jąc dowody naszego rze­ko­mego udziału. Ciała mają być porzu­cone tak, by wyglą­dało, że Żyłu­no­wi­czo­wie chcieli wró­cić do Baćki, a Polacy za karę ich roz­wa­lili – tłu­ma­czył spo­koj­nie Moske.

– Dwie pie­cze­nie na jed­nym ogniu… – Klara pró­bo­wała opa­no­wać nerwy.

– Trzy – dorzu­cił „Zastępca”. – Nie zapo­mi­naj, że w prze­ko­na­niu GRU to zemsta na tobie za śmierć Stiecz­kina.

– A skąd ruskie się dowie­dzieli, że ukry­li­śmy Żyłu­no­wi­czów w Wil­nie?

– Tego na razie nie wiem. I zosta­wię to na póź­niej. Naj­waż­niej­sze, że jeste­śmy już po sło­wie z Litwi­nami. – Moske roz­ło­żył na stole plan sto­licy Litwy. – Dom, w któ­rym miesz­kają Żyłu­no­wi­cze, jest już pod obser­wa­cją tam­tej­szych służb. Każdy ruch żony i syna Ole­sia jest moni­to­ro­wany. Litwini tro­chę narze­kali, że bez ich wie­dzy ukry­li­śmy na ich tere­nie rodzinę naszego agenta. Obie­cali jed­nak pomóc. Sami na razie nie chcą się mie­szać. Zabez­pie­czą teren, udroż­nią moż­li­wość dzia­ła­nia. Przy­mkną też oko, jeśli coś naroz­ra­biamy. To bar­dzo dużo.

– Jaki mamy plan? – Klara powtó­rzyła pyta­nie Roberta.

– Ewa­ku­ujemy rodzinę Ole­sia, zanim poja­wią się Rosja­nie – odpo­wie­dział „Zastępca”.

– Może być ostro. Mamy decy­zję pre­zy­denta o PKW⁶ i dzia­ła­niach za gra­nicą? – wtrą­cił się Rapacki.

– Nie martw się. Wszystko zała­twione – odpo­wie­dział Moske.

– A jeśli Rosja­nie się poja­wią, zanim zdą­żymy ewa­ku­ować Żyłu­no­wi­czów? – Klara nie dawała za wygraną.

– Szcze­rze mówiąc, liczymy wła­śnie na taki roz­wój wypad­ków – odpo­wie­dział tajem­ni­czo Moske.

21 czerwca 2015, niedziela, Budzisko, Podwojponie, polsko-litewskie przejście graniczne, mobilny punkt kontrolny Valstybės sienos apsaugos tarnyba (VSAT)

Vytau­tas Gie­dra­itis, kapi­tan Pań­stwo­wej Litew­skiej Straży Gra­nicz­nej (VSAT), zacią­gnął się głę­boko, po czym skie­po­wał dopa­lo­nego papie­rosa na popę­ka­nym asfal­cie par­kingu. Docho­dziła pół­noc. Sznur cię­ża­ró­wek wlo­ką­cych się dłu­gim tasiem­cem w kie­runku Mariam­pola wyda­wał się nie mieć końca. Złu­dze­nie zle­wa­ją­cych się świa­teł potę­go­wała ciemna noc, która spra­wiała wra­że­nie czar­niej­szej niż zwy­kle.

– Co za nudy… – mruk­nął ofi­cer, się­ga­jąc po kubek ter­miczny z kawą. – Co dzie­siąta z tref­nym towa­rem, co druga to wyłu­dza­cze VAT-u. Jadą tylko po to, by wyła­do­wać i zała­do­wać ten sam towar po naszej stro­nie. Jutro wrócą z nim do sie­bie, do tego z pod­bi­tymi papie­rami cel­nymi w ręku. Będzie pod­stawa do zwrotu podatku. Gdyby nie te nie­le­galne wygi­busy w Budzi­sku, byłoby cicho i spo­koj­nie – skwi­to­wał, spo­glą­da­jąc na wlo­kące się wąską drogą cię­ża­rówki.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.

Z rosyj­skiego – Co za nie­spo­dzianka! .

2.

Woj­skowa Służba Wewnętrzna (WSW) – kontr­wy­wiad woj­skowy, służba bez­pie­czeń­stwa odpo­wie­dzialna za utrzy­ma­nie dys­cy­pliny w woj­sku w latach 1957–1990.

3.

Potoczne okre­śle­nie kon­fi­denta.

4.

Slan­gowo o żan­dar­me­rii.

5.

Z chor­wac­kiego – Dzień dobry! Co chcesz na śnia­da­nie?

6.

Pol­ski Kon­tyn­gent Woj­skowy – jed­nostka wydzie­lona w Siłach Zbroj­nych RP, wyko­nu­jąca ope­ra­cje poza gra­ni­cami pań­stwa (powo­ły­wana na wnio­sek Rady Mini­strów, zgod­nie z Posta­no­wie­niem Pre­zy­denta RP).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij