Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Starzenie bez starości - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
29 lipca 2026
2800 pkt
punktów Virtualo

Starzenie bez starości - ebook

Holistyczny plan, który pomoże ci zachować energię, zdrowie i radość życia na kolejne dekady

Kobiety stoją na czele rewolucji długowieczności i potrzebują zaufanego źródła wiedzy, które pomoże im nie tylko żyć dłużej, ale przede wszystkim dobrze funkcjonować w dojrzałym wieku.

  • Kobiety żyją średnio o pięć lat dłużej niż mężczyźni.
  • Pięćdziesięcioletnia kobieta ma przed sobą jeszcze około 35 lat życia.
  • Kobiety stanowią aż 80% stulatków – najszybciej rosnącej grupy populacji na świecie.

Statystyki pokazują, że dłuższe życie nie zawsze oznacza jego lepszą jakość. Ostatnie lata często upływają pod znakiem problemów zdrowotnych i przewlekłych dolegliwości. Tymczasem badania wskazują, że od 70 do 90% czynników wpływających na zdrowie i długowieczność zależy od stylu życia, a nie od genów. Mimo to wiele kobiet nie wykorzystuje możliwości, które mogłyby realnie wydłużyć życie i poprawić jego jakość.

Maddy Dychtwald, opierając się na aktualnych badaniach naukowych dotyczących starzenia się, długowieczności oraz wyzwań zdrowotnych kobiet, stworzyła kompleksowy plan holistyczny, który pomaga kobietom świadomie wpływać na kolejne dekady swojego życia.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Poradniki
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8457-014-2
Rozmiar pliku: 1,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Wstęp. Twój bonus długowieczności

Wstęp

Twój bonus dłu­go­wiecz­no­ści

Ty, ja i cała ludz­kość jeste­śmy w trak­cie wiel­kiego skoku ku dłu­go­wiecz­no­ści. Mówiąc wprost: ludzie żyją dziś znacz­nie dłu­żej niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej – zwłasz­cza my, kobiety – lecz nie­ko­niecz­nie jeste­śmy przy­go­to­wane na drogę, jaką jest dłuż­sze życie.

Mniej wię­cej do początku XX wieku więk­szość ludzi nie doży­wała sta­ro­ści, po pro­stu umie­rała wcze­śniej. Oczy­wi­ście byli tacy, któ­rzy żyli długo, ale sta­no­wili wyją­tek, nie regułę. U progu nowego stu­le­cia, w stycz­niu 1900 roku, prze­ciętny Ame­ry­ka­nin doży­wał czter­dzie­stu sied­miu lat. Pod koniec tego samego wieku śred­nia dłu­gość życia Ame­ry­ka­nina sko­czyła aż do sie­dem­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu lat – to ponad trzy dodat­kowe dekady. Pan­de­mia COVID-19 skró­ciła ten czas o mniej wię­cej dwa lata, ale prze­wi­duje się, że śred­nia dłu­gość życia w ciągu kolej­nych dwóch dekad wzro­śnie o kolejne pięć do dzie­się­ciu lat. A dzięki zbli­ża­ją­cym się licz­nym prze­ło­mom w medy­cy­nie, tech­no­lo­gii i bada­niach, które mogą zapo­bie­gać cho­ro­bom albo pro­wa­dzić do ich cofa­nia, liczba ta wzro­śnie pew­nie nawet bar­dziej, niż się prze­wi­duje. Nie­sa­mo­wite jest to, że stu­lat­ko­wie to naj­szyb­ciej rosnący seg­ment popu­la­cji świata.

Ta wia­do­mość ma szcze­gólne zna­cze­nie dla kobiet, bo śred­nio żyjemy o sześć lat dłu­żej niż męż­czyźni. Te dodat­kowe lata nazy­wam „bonu­sem dłu­go­wiecz­no­ści”. Tro­chę tak, jak­by­śmy wygrały los na lote­rii dłu­giego życia. Aż 80% osób po set­nym roku życia sta­no­wią dziś kobiety. Jest więc cał­kiem moż­liwe, że doży­jesz setki.

Ten bonus ma jed­nak pewną wadę, i to cał­kiem poważną. Według Judith Lor­ber i Lisy Jean Moore, auto­rek książki _Gen­de­red Bodies. Femi­nist Per­spec­ti­ves_, ist­nieje para­doks, w któ­rym męż­czyźni umie­rają mło­dziej, ale to kobiety wię­cej cho­rują. Czas zdro­wego życia – liczba lat, jaką prze­ży­wamy w dobrym zdro­wiu i wital­no­ści – w ogóle nie odpo­wiada naszej dłu­go­ści życia. Zwy­kle to kobiety więk­szość swo­ich ostat­nich lat spę­dzają w kiep­skiej kon­dy­cji (w prze­ci­wień­stwie do męż­czyzn), nawet jeśli weź­mie się poprawkę na ich dłuż­sze życie.

Ozna­cza to, że miliony kobiet spę­dzają ostat­nie lata życia, mie­rząc się z bólami, lecząc kolejne prze­wle­kłe cho­roby dege­ne­ra­cyjne: nowo­twory, cho­roby serca czy cukrzyce. Jed­nak zanim nadejdą ostat­nie lata ich życia, wiele czasu i ener­gii spę­dzą na oba­wach, że staną się cię­ża­rem dla rodziny, bo nie wie­dzą, czy oszczęd­no­ści wystar­czą na opiekę do końca ich dni.

Nie­stety tak wła­śnie zaczę­łam się czuć, kiedy prze­kro­czy­łam sześć­dzie­siątkę. Nagle poja­wił się okropny ból bio­der, w końcu tak dokucz­liwy, że po wielu latach aktyw­nego i zdro­wego życia zaczę­łam kuleć, przez co czu­łam się star­sza, niż byłam. Trudno mi było zna­leźć realne spo­soby na pora­dze­nie sobie z dole­gli­wo­ścią. Musiały mi wystar­czać leki prze­ciw­za­palne bez recepty, ale wie­dzia­łam, że to nie jest stra­te­gia na dłuż­szy czas. Eks­pe­ry­men­to­wa­łam z masa­żami, aku­punk­turą, lecze­niem oso­czem boga­to­płyt­ko­wym, nie­mal wszyst­kim, co legalne, z wyjąt­kiem opio­idów, nie­stety ulga przy­cho­dziła na krótko.

Mia­łam mroczne myśli, wyobra­ża­łam sobie wszyst­kie przy­gody, jakie miały mnie omi­nąć w kolej­nych latach życia – podróże z rodziną, wyma­ga­jące wycieczki gór­skie z przy­ja­ciółmi, zabawy na pod­ło­dze z wnu­kami (muszę tutaj dodać, że one ist­niały, i na­dal ist­nieją, tylko w mojej wyobraźni).

W końcu zroz­pa­czona uda­łam się na rezo­nans magne­tyczny. Obraz budził strach. W wyniku dys­pla­zji bio­der o pod­łożu gene­tycz­nym (o któ­rej nie wie­dzia­łam) tkanka chrzęstna wytarła się do tego stop­nia, że oba bio­dra dosłow­nie sty­kały się bez­po­śred­nio kośćmi. Z każ­dym moim ruchem kości tarły o sie­bie, coraz bar­dziej się uszka­dza­jąc i powo­du­jąc potworny ból. Nawet chi­rur­dzy byli zdzi­wieni tak skraj­nym przy­pad­kiem u osoby w moim wieku. (Mia­łam sześć­dzie­siąt osiem lat, kiedy się o tym dowie­dzia­łam – to jak na tę sytu­ację dość młodo).

Cho­dzi­łam po leka­rzach i sta­ra­łam się dowie­dzieć, jakie dzia­ła­nie będzie dla mnie wła­ściwe. W końcu zapy­ta­łam wybit­nego chi­rurga orto­pedę z Uni­wer­sy­tetu Kali­for­nii w San Fran­ci­sco, spe­cja­li­zu­ją­cego się w ope­ra­cjach bio­der, co by zro­bił na moim miej­scu. Odpo­wie­dział mi tak: „Zro­bił­bym ope­ra­cję obu bio­der naraz metodą dostępu przed­niego. Zro­bił­bym to u chi­rurga, który zaj­muje się wyłącz­nie ope­ra­cjami bio­der i spe­cja­li­zuje się w wymia­nie obu­stron­nej”. Zasto­so­wa­łam się do jego rady, ale u spe­cja­li­sty, któ­rego zna­la­złam, cze­kało się na zabieg trzy mie­siące. Co mia­łam robić w mię­dzy­cza­sie?

Kiedy popro­si­łam orto­pedę o rady na czas przed zabie­giem (co mogła­bym zro­bić, by radzić sobie z bólem, funk­cjo­no­wać i przy­go­to­wać się do uda­nej ope­ra­cji oraz rekon­wa­le­scen­cji), stwier­dził, żebym kupiła laskę. Myśla­łam, że żar­tuje, ale on mówił poważ­nie.

Czu­łam, że musi ist­nieć lep­sze roz­wią­za­nie. Więc zaczę­łam inten­syw­niej ćwi­czyć jogę i pila­tes, żeby wzmoc­nić mię­śnie tuło­wia. Poszpe­ra­łam i dowie­dzia­łam się, że mój ból potę­guje stan zapalny. Szu­ka­łam porad u kilku eks­per­tów, na przy­kład dok­tora Marka Hymana z kli­niki w Cle­ve­land i dok­tora Rudiego Tan­ziego z Uni­wer­sy­tetu Harvarda, któ­rzy zale­cili mi dietę prze­ciw­za­palną. Cho­ciaż wiele osób ze śro­do­wi­ska zwią­za­nego z medy­cyną kon­wen­cjo­nalną lek­ce­wa­żąco odno­siło się do takiej diety, uwa­ża­jąc ją za zwy­kłą modę albo zbyt duży trud, ja byłam gotowa spró­bo­wać wszyst­kiego. Wyklu­czy­łam nabiał, glu­ten i więk­szość cukru (to prze­ciw­za­palny spo­sób żywie­nia, który obec­nie coraz czę­ściej poleca się jako sprzy­ja­jący zdro­wiu mózgu do póź­nej sta­ro­ści). Tak naprawdę jedyną rze­czą, któ­rej nie wyklu­czy­łam, było wino – no bo przy­znajmy: przy­jem­nie jest cza­sem wie­czo­rem wypić kie­li­szek.

Może odma­wia­nie sobie tego wszyst­kiego wydaje się smut­nym spo­so­bem na życie, ale rezul­taty były wspa­niałe: po sze­ściu tygo­dniach cał­ko­wi­cie pozby­łam się bólu bio­der. Odzy­ska­łam swoje życie! Zasta­na­wia­łam się nawet nad rezy­gna­cją z ope­ra­cji, ale z trą­cymi o sie­bie kośćmi raczej nie mogła­bym liczyć na dłu­go­let­nie zdro­wie.

Na tym nie poprze­sta­łam. Roz­bu­do­wy­wa­łam swój plan przy­go­to­wa­nia do rekon­wa­le­scen­cji. Zaczę­łam zagłę­biać się w wie­dzę i odkry­łam prace pio­nie­rów, np. Peggy Hud­dle­ston, psy­cho­te­ra­peutki i badaczki, która pro­wa­dzi tre­ning uważ­no­ści w Szpi­talu Bri­gham w Bosto­nie. Dowie­dzia­łam się od niej, jak medy­ta­cja, afir­ma­cja oraz więzi z bli­skimi mogą pomóc mi zwięk­szyć odpor­ność i przy­spie­szyć powrót do zdro­wia. Dzięki temu utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że ciało, umysł oraz dusza są ze sobą ści­śle powią­zane – zarówno w zdro­wiu, jak i w cho­ro­bie.

Kiedy w końcu wyko­nano mi ope­ra­cję obu bio­der, powrót do zdro­wia prze­biegł zadzi­wia­jąco szybko. W szpi­talu spę­dzi­łam zale­d­wie jedną noc, choć wcze­śniej sły­sza­łam, że potrzebne będą co naj­mniej trzy. Cho­dzi­łam – nawet po scho­dach – bez laski czy cho­dzika już po kilku dniach, cho­ciaż ostrze­gano mnie, że zanim będzie to moż­liwe, minie co naj­mniej kilka tygo­dni. W ciągu mie­siąca cał­ko­wi­cie wró­ci­łam do nor­mal­nej aktyw­no­ści. (Oczy­wi­ście mówię tu o swoim oso­bi­stym doświad­cze­niu, w wielu przy­pad­kach nawet naj­lep­sze przy­go­to­wa­nie przed ope­ra­cją może nie dać takiego rezul­tatu).

To tylko jeden z przy­kła­dów na to, że nasze ciało potrafi wró­cić do zdro­wia po ura­zie i cho­ro­bie – a nawet pod­nieść się po wyni­ka­ją­cym ze sta­rze­nia pogor­sze­niu stanu fizycz­nego oraz umy­sło­wego.

Kiedy piszę te słowa, mam sie­dem­dzie­siąt trzy lata i czuję się sil­niej­sza oraz odpor­niej­sza niż wtedy, gdy mia­łam lat sześć­dzie­siąt osiem, a nawet pięć­dzie­siąt osiem. Na­dal żywię się przede wszyst­kim prze­ciw­za­pal­nie, ale to nie zna­czy, że nie pozwa­lam sobie cza­sem na pizzę czy lody. Pozwa­lam sobie, ale kiedy to robię, wyraź­nie zwięk­sza się ból w sta­wach, a umysł nie działa tak spraw­nie, a to przy­po­mina mi, że warto wró­cić do spo­sobu żywie­nia, który się u mnie naj­le­piej spraw­dza.

To prze­ży­cie było tylko potwier­dze­niem cze­goś, co już wie­dzia­łam – zanim dobi­jesz do sie­dem­dzie­siątki, życie na pewno cię tro­chę spo­nie­wiera. Pew­nie i ty już to wiesz. Dobra wia­do­mość jest taka, że wszystko, co robisz, by jak naj­le­piej wyko­rzy­stać swój bonus na dłu­go­wiecz­ność, daje ci więk­szą odpor­ność, nie­za­leż­nie od tego, jakie kłody życie rzuci ci pod nogi.

DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ

Nie jestem kobietą, która mie­rzy się jedy­nie z wła­snym upły­wem czasu, bo od nie­mal czter­dzie­stu lat zaj­muję się bada­niami nad pro­ce­sami sta­rze­nia się i dłu­go­wiecz­no­ścią. W 1986 roku razem z mężem Kenem zało­ży­łam Age Wave – _think tank_ i firmę dorad­czą, które od lat uzna­wane są za naj­waż­niej­sze w Ame­ryce Pół­noc­nej w zakre­sie sta­rze­nia, dłu­go­wiecz­no­ści oraz pro­ble­mów osób w wieku eme­ry­tal­nym. Choć nie jestem lekarką, dorad­czy­nią finan­sową ani ducho­wym guru (oczy­wi­ście w kwe­stiach zdro­wot­nych powin­naś pora­dzić się leka­rza, a w spra­wach inwe­sty­cyj­nych – doradcy finan­so­wego), to jestem liderką, pisarką, badaczką, eks­pertką nauk spo­łecz­nych, od lat gro­ma­dzącą infor­ma­cje na temat dłu­go­wiecz­no­ści i sta­rze­nia się w obsza­rach zdro­wia fizycz­nego, umy­sło­wego i emo­cjo­nal­nego, a także w zakre­sie stylu życia, finan­sów oraz eme­ry­tur. Dzięki pracy oraz oso­bi­stym doświad­cze­niom doszłam do prze­ko­na­nia, że to kobiety powinny stać na czele rewo­lu­cji dłu­go­wiecz­no­ści, zwłasz­cza że sta­ty­stycz­nie żyjemy dłu­żej. Jestem rów­nież prze­ko­nana, że im więk­szą wie­dzą dys­po­nu­jemy, tym łatwiej przej­mu­jemy ini­cja­tywę w podej­mo­wa­niu decy­zji i dzia­łań, które sprzy­jają lep­szemu zdro­wiu we wszyst­kich obsza­rach życia.

Przez wiele lat w Age Wave reali­zo­wa­li­śmy ważne bada­nia (choć nie były to bada­nia medyczne) z udzia­łem ponad 200 tysięcy ankie­to­wa­nych. Pro­wa­dzi­li­śmy rów­nież nie­zli­czone grupy foku­sowe na całym świe­cie, wywiady z wybit­nymi eks­per­tami, ana­li­zo­wa­li­śmy tysiące wyni­ków badań, arty­ku­łów i zbio­rów danych.

Moja praca w Age Wave zapew­nia mi bez­po­średni dostęp do naj­wy­bit­niej­szych bada­czy oraz uczo­nych z naj­róż­niej­szych dzie­dzin (mię­dzy innymi medy­cyny, psy­cho­lo­gii i geron­to­lo­gii), a także do kli­ni­cy­stów i eks­per­tów finan­so­wych. W tej książce podzielę się nie tylko ich zale­ce­niami dla pacjen­tów i klien­tów, ale też opo­wiem, co robią dla samych sie­bie oraz co szep­czą do ucha kobie­tom, na któ­rych im zależy: to będą ich oso­bi­ste recep­tury na dłuż­sze zdro­wie i życie.

W całej książce będę pole­cać wybrane pro­dukty i usługi, które mogą pomóc ci wcie­lić w życie zawarte tu infor­ma­cje – są to roz­wią­za­nia, z któ­rych sama korzy­stam lub które znam i któ­rym ufam. Muszę w tym miej­scu zazna­czyć, że w żaden spo­sób nie czer­pię korzy­ści ze sprze­daży tych pro­duk­tów.

DLACZEGO TA KSIĄŻKA JEST CI POTRZEBNA

Czas, byśmy my, kobiety, dowie­działy się, jak naj­le­piej dopa­so­wać dłu­gość zdro­wia do dłu­go­ści życia – tak aby dłu­go­wiecz­ność stała się dla nas darem, a nie prze­kleń­stwem. Możemy poka­zać światu, jak żyć długo i dobrze oraz co można osią­gnąć w tych dodat­ko­wych latach. Aby osią­gnąć ten cel, kobiety muszą zna­leźć się w cen­trum dys­ku­sji i aktyw­nie kształ­to­wać przy­szłość dłu­go­wiecz­no­ści. Kobiety mają realny wpływ na to, jak postrze­gamy dłu­go­wiecz­ność i sta­rze­nie się. Z powo­dze­niem mogą poka­zy­wać, co daje nam dłuż­sze życie, mogą rów­nież uczyć, jak podej­mo­wać kroki potrzebne do uni­ka­nia, opóź­nia­nia albo mini­ma­li­zo­wa­nia pogor­sze­nia stanu fizycz­nego i umy­sło­wego. Powszechne skutki sta­rze­nia są naj­więk­szymi wadami dłu­giego życia – to one czę­sto unie­moż­li­wiają nam pełne dostrze­że­nie korzy­ści dłu­go­wiecz­no­ści, takich jak nasza mądrość, doświad­cze­nie, odpor­ność psy­chiczna i dystans.

Jak możemy naj­le­piej wyko­rzy­stać bonus dłu­go­wiecz­no­ści i dawać przy­kład zdrow­szego, bar­dziej wital­nego sta­rze­nia się?

Ta książka pokaże ci, że masz zna­czący wpływ na dłu­gość zdro­wia swo­jego mózgu i reszty ciała, a być może także na dłu­gość życia – i pomoże ci wziąć za ten wpływ odpo­wie­dzial­ność.

Będziesz mogła stwo­rzyć swoją wła­sną holi­styczną recep­turę, która pokie­ruje twoją podróżą przez kolejne lata. To coś wię­cej niż tylko pod­stawy – podej­ście, które tutaj opi­suję, uwzględ­nia wza­jemne powią­za­nia mię­dzy cia­łem, umy­słem i duszą; mię­dzy naszym zdro­wiem a poczu­ciem celu; mię­dzy dobro­sta­nem finan­so­wym a zdro­wiem umy­sło­wym oraz fizycz­nym. Prze­cież poszcze­gólne aspekty two­jego życia nie są zamknięte w oddziel­nych pojem­ni­kach. Jeśli za mało się ruszasz, twoje zdro­wie psy­chiczne i sen mogą ucier­pieć. Jeśli nie dosy­piasz, twój ape­tyt i hor­mony mogą się roz­re­gu­lo­wać. Jeśli mar­twisz się o pie­nią­dze, może to nega­tyw­nie wpły­nąć na twoje zdro­wie fizyczne i umy­słowe. Można też spoj­rzeć na te fakty z opty­mi­stycz­nej per­spek­tywy: kiedy zaczniesz dbać o jeden aspekt swo­jego życia, inne praw­do­po­dob­nie także się popra­wią – fala ponie­sie wszyst­kie łódki.

JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Już po kilku tygo­dniach możesz odczuć korzy­ści z nowego podej­ścia do życia. Te szyb­kie zwy­cię­stwa mogą cię zmo­ty­wo­wać, by przeć dalej, podej­mo­wać kolejne kroki, które pomogą ci wydłu­żyć zdro­wie, a może także życie. W każ­dym roz­dziale przed­sta­wiam prak­tyczne wska­zówki, tech­niki i triki, które podzie­li­łam na kate­go­rie odpo­wia­da­jące pozio­mowi doświad­cze­nia. Wiele z nich jest łatwych do zasto­so­wa­nia, bez pono­sze­nia dodat­ko­wych kosz­tów. Zawar­łam także wska­zówki pod hasłem „zrób tę jedną rzecz”, byś wie­działa, jaki jest naj­prost­szy krok, mogący wywrzeć naj­więk­szy wpływ na roz­po­czę­cie pro­cesu zmian.

Wiem, że kształ­to­wa­nie nowych nawy­ków i doda­wa­nie kolej­nych jest trudne. Pod­po­wia­dam, jak dosto­so­wać swój plan dzia­ła­nia do tego, co jest dla cie­bie teraz moż­liwe – i jak go potem roz­bu­do­wy­wać. Dobra wia­do­mość jest taka, że zmiany, któ­rych możesz doświad­czyć, zaj­mu­jąc się tymi obsza­rami swo­jego życia, nie zacho­dzą liniowo, ale sko­kowo. Ozna­cza to, że każda zmiana, którą wpro­wa­dzisz, da ci wię­cej ener­gii i inspi­ra­cji do doko­na­nia kolej­nej, i jesz­cze jed­nej. W końcu im więk­sza liczba sta­ran­nie dobra­nych skład­ni­ków two­jej recep­tury, tym smacz­niej­sze i bar­dziej sycące będzie przy­rzą­dzone przez cie­bie danie.

Nie­za­leż­nie od tego, na jakim eta­pie podróży przez życie teraz jesteś, ni­gdy nie jest za późno, by zain­we­sto­wać w swój dobro­stan albo stwo­rzyć sie­bie na nowo. Moż­liwe, że z upły­wem czasu twoje życie będzie się sta­wało coraz lep­sze, zwłasz­cza jeśli będziesz dostrze­gać, że bonus dłu­go­wiecz­no­ści może ozna­czać drogę w górę, a nie po równi pochy­łej. Ruszajmy zatem razem.2. Doceń zalety długiego życia

2

Doceń zalety dłu­giego życia

Ponad dwa­dzie­ścia lat temu mia­łam wielki zaszczyt spę­dzić czas z Betty Frie­dan, autorką best­sel­lera _Mistyka kobie­co­ści_. Był ze mną mój mąż, Ken, i we troje zje­dli­śmy obiad w mek­sy­kań­skiej restau­ra­cji w San Fran­ci­sco – jedli­śmy chilli rel­leno i taco, pili­śmy mar­ga­ritę do póź­nej nocy. Betty miała wtedy sie­dem­dzie­siąt dwa lata i była praw­dziwą twar­dzielką: mądrą, silną kobietą, wyra­ża­jącą pro­wo­ka­cyjne opi­nie.

Kiedy mar­ga­rity zaczęły dzia­łać, zapy­ta­łam Betty, co skło­niło ją do napi­sa­nia w 1963 roku _Mistyki kobie­co­ści_. Jej odpo­wiedź mocno zapa­dła mi w pamięć. Powie­działa, że chciała, by kobiety zro­zu­miały, że nie należy ich mie­rzyć męską miarą. Innymi słowy, kobiety potrze­bują wła­snej defi­ni­cji suk­cesu. Wobec tego wspól­nie wznie­śli­śmy za to toast naszymi drin­kami!

Potem zapy­ta­łam ją o inspi­ra­cję do napi­sa­nia jej naj­now­szej książki, _The Foun­tain of Age_. Odpo­wie­działa podob­nie. Chciała, by ludzie rozu­mieli, że gdy się sta­rzeją, mie­rze­nie sie­bie miarą mło­do­ści pozba­wia ich szansy na wygraną.

Betty miała rację. Nie ma sensu, by kobiety mie­rzyły się męską miarą, nie ma też sensu, by kobiety, które mają lat pięć­dzie­siąt, sześć­dzie­siąt, sie­dem­dzie­siąt czy osiem­dzie­siąt, były mie­rzone, albo same sie­bie mie­rzyły, (wyide­ali­zo­waną czę­sto) miarą swo­jego dwu­dzie­sto­let­niego ja, a nawet innej młod­szej kobiety. Musimy wyzwo­lić się z prze­ko­na­nia, że szczy­to­wym okre­sem życia jest mło­dość.

Chcę pod­kre­ślić tę myśl, by na pewno do cie­bie dotarła: mło­dość, a nawet wiek, nie defi­niują tego, kim jesteś ani jak się czu­jesz z upły­wem lat. Ow­szem, zdro­wie, wital­ność, a nawet mło­dzień­cza ener­gia to nasze cele. Ow­szem, chcemy zapo­bie­gać, opóź­niać i mini­ma­li­zo­wać pogor­sze­nie stanu fizycz­nego oraz umy­sło­wego (sta­rze­nie fizyczne i bio­lo­giczne) na tyle, na ile to moż­liwe. Jest to istotny ele­ment sta­rze­nia bez sta­ro­ści. Ale w dłu­go­wiecz­no­ści cho­dzi o coś wię­cej niż spo­wol­nie­nie czy zatrzy­ma­nie spadku formy fizycz­nej i umy­sło­wej. W tej grze też nie wygramy, po pro­stu toczy się ona wol­niej.

Aby naprawdę zmie­nić spo­sób, w jaki prze­ży­wasz swoje sta­rze­nie, musisz także sku­pić się na tym, co zyska­łaś dzięki prze­ży­tym latom. Wła­śnie o tym poroz­ma­wiamy w tym roz­dziale: mam na myśli lek­cje, jakie dało ci życie, twoje war­to­ści, dystans, wyćwi­czoną inte­li­gen­cję emo­cjo­nalną i wiele innych. To miary, z któ­rych każdy, kto chce się sta­rzeć bez sta­ro­ści, może być dumny, i któ­rych przy­kład może dawać. Dobra wia­do­mość jest taka, że ta nowa dłu­go­wiecz­ność nie musi być rów­nią pochyłą, ale pię­ciem się do góry. Życie pod wie­loma wzglę­dami może być i jest lep­sze.

Jane Fonda, kobieta po osiem­dzie­siątce, uważa, że spo­łeczny spo­sób postrze­ga­nia trwa­ją­cego całe życie pro­cesu sta­rze­nia, opiera się na nie­ak­tu­al­nym już para­dyg­ma­cie osła­bie­nia i nie­do­łę­stwa. Mówi: „Wciąż żyjemy ze sta­rym para­dyg­ma­tem, który głosi, że w zaawan­so­wa­nym wieku jest coś pato­lo­gicz­nego. Ale bar­dziej ade­kwatną meta­forą byłoby stwier­dze­nie, że wiek jest jak schody ku górze: wspi­na­nie się ku wyży­nom ludz­kiego ducha, ku mądro­ści, poczu­ciu speł­nie­nia, auten­tycz­no­ści”. To o wiele lep­sze spoj­rze­nie na naszą teraź­niej­szość i przy­szłość.

ŻYCIE ROBI SIĘ CORAZ LEPSZE

Zwy­kle w miarę upływu lat zaczy­namy się sku­piać na zmia­nach fizycz­nych, nie­któ­rzy wręcz obse­syj­nie. Może zauwa­żamy, że nie jeste­śmy w sta­nie prze­czy­tać karty dań w słabo oświe­tlo­nej restau­ra­cji, może zasta­na­wiamy się, czemu nagle czu­jemy się, jakby w pomiesz­cze­niu było o dzie­sięć stopni gorę­cej, a nikt inny tego nie zauważa (nasze kochane ude­rze­nia gorąca!), a może dostrze­gamy drobne zmarszczki pod oczami – łatwo jest się sku­pić na fizycz­nych zmia­nach zwią­za­nych ze sta­rze­niem. (Sama muszę przy­znać, że już nie jeż­dżę na nar­tach tak jak kie­dyś). Ale to tylko jedna część rów­na­nia.

Nadia Tuma-Weldon, o któ­rej wspo­mi­na­łam w poprzed­nim roz­dziale, popro­wa­dziła pro­gram badaw­czy dla McCann World­group pod hasłem „Prawda o sta­rze­niu”, by dowie­dzieć się wię­cej o posta­wie ludzi wobec sta­rze­nia. Powie­działa mi: „Jed­nym z naj­waż­niej­szych odkryć jest to, że w miarę upływu lat życie robi się coraz lep­sze, zwłasz­cza dla kobiet”.

Opo­wiedzmy tro­chę o tym, dla­czego dla tak wielu kobiet staje się ono lep­sze. Po pierw­sze, z upły­wem lat nasze zdro­wie psy­chiczne i inte­li­gen­cja emo­cjo­nalna czę­sto się polep­szają. Podob­nie jak nasza pew­ność sie­bie, odpor­ność psy­chiczna, zdrowy dystans i spoj­rze­nie na życie, a nawet opty­mizm – wszystko to zmie­nia się z cza­sem.

Kiedy mniej mar­twimy się pogor­sze­niem stanu ciała, zaczy­namy bar­dziej doce­niać rosnącą moc i odpor­ność naszego umy­słu. To jest coś, czym naprawdę warto się cie­szyć.

Nie wymy­śli­łam tego sobie. W pierw­szych mie­sią­cach pan­de­mii COVID-19, we współ­pracy z firmą Edward Jones i orga­ni­za­cją Har­ris Poll zaczę­li­śmy w Age Wave pro­wa­dzić liczne, dogłębne bada­nia z udzia­łem ponad dzie­się­ciu tysięcy respon­den­tów repre­zen­tu­ją­cych pięć poko­leń w USA i Kana­dzie. Zasko­czyło nas odkry­cie, że to nie mło­dzi ludzie, ale starsi mieli naj­wię­cej emo­cjo­nal­nej i psy­chicz­nej odpor­no­ści, a nawet lepiej się czuli w burz­li­wych latach 2020 i 2021⁹.

Pomyśl o tym. To ci doj­rzalsi i bar­dziej zahar­to­wani, któ­rzy prze­żyli liczne życiowe wzloty i upadki, wie­dzą już, że sprawy zawsze jakoś się ukła­dają. Sytu­acja zawsze może się zmie­nić. Nowe moż­li­wo­ści mogą się otwo­rzyć nawet w cza­sach bez­pre­ce­den­so­wych wyzwań. W końcu nie dożywa się pięć­dzie­siątki, sześć­dzie­siątki, sie­dem­dzie­siątki i tak dalej bez trud­nych doświad­czeń – oso­bi­stych, zawo­do­wych, doty­czą­cych całego świata. Odpor­ność może być wyni­kiem radze­nia sobie z życio­wymi wyzwa­niami. To naprawdę jedna z naj­więk­szych zalet dłu­giego życia.

Dok­tor Judith Rodin, psy­cho­lożka, która kie­ro­wała Uni­wer­sy­te­tem Pen­syl­wa­nii, a następ­nie Fun­da­cją Roc­ke­fel­lera, autorka książki _The Resi­lience Divi­dend_, uważa, że odpor­ność psy­chiczna to umie­jęt­ność, którą naby­wamy – możemy się jej uczyć, roz­wi­jać ją i ćwi­czyć. To mię­sień, który wraz z kolej­nymi latami życia czę­sto jeste­śmy zmu­szeni tre­no­wać.

Na przy­kład Elyse Pel­l­man, dyrek­torka ope­ra­cyjna Age Wave i jedna z moich naj­bliż­szych przy­ja­ció­łek, ma teraz sześć­dzie­siąt dzie­więć lat. Przed trzy­dziestką zdia­gno­zo­wano u niej cukrzycę typu 1. Jest to prze­wle­kła cho­roba auto­im­mu­no­lo­giczna, która poja­wia się, kiedy trzustka prze­staje pro­du­ko­wać insu­linę albo wytwa­rza jej za mało. (Cukrzyca typu 2 to ta, o któ­rej sły­szymy czę­ściej, bo jest powszech­niej­sza i bar­dziej zwią­zana z dietą oraz sty­lem życia). Elyse ma tak zwaną chwiejną cukrzycę, co ozna­cza, że jej objawy są bar­dzo trudne do kon­tro­lo­wa­nia, a waha­nia stę­że­nia glu­kozy bywają nie­wy­ja­śnione. Wciąż mie­rzy się ona z poten­cjal­nie poważ­nymi, dłu­go­fa­lo­wymi kom­pli­ka­cjami: ryzyko wcze­śniej­szej śmierci, utrata wzroku, zwięk­szone ryzyko cho­rób serca, udaru, cho­rób oczu i nerek. Aby radzić sobie z cho­robą, Elyse codzien­nie wyko­nuje ćwi­cze­nia fizyczne – bez względu na wszystko. Je bar­dzo zdrowo, nosi pompę insu­li­nową i sen­sor pomiaru cukru. Ale i tak ma trud­no­ści z utrzy­ma­niem w nor­mie stę­że­nia insu­liny i glu­kozy. To nie­ustanny wysi­łek. Nie prze­sa­dzę jed­nak, jeśli powiem, że Elyse jest naj­więk­szą opty­mistką, jaką znam, i pro­wa­dzi nor­malne życie. Cokol­wiek się dzieje, ona znaj­duje spo­sób, by spoj­rzeć na to z pozy­tyw­nej strony, a przy­naj­mniej zna­leźć jakieś roz­wią­za­nie sytu­acji.

Zapy­ta­łam Elyse, jak ona to robi i powie­działa: „Żyję długo i radzę sobie z poważną, prze­wle­kłą cho­robą, nauczy­łam się więc nie przej­mo­wać dro­bia­zgami, a to, co ważne, brać w swoje ręce”. Na przy­kład wsku­tek wie­lo­let­niej cukrzycy typu 1 wystą­piła u niej reti­no­pa­tia cukrzy­cowa w pra­wym oku. Ist­niała obawa, że Elyse prze­sta­nie widzieć na jedno oko. Poszła do spe­cja­li­sty i zaczęła przyj­mo­wać comie­sięczne zastrzyki w oko, by spo­wol­nić dal­sze uszko­dze­nia i – jak liczyli leka­rze – zmi­ni­ma­li­zo­wać pro­blem. Elyse bar­dzo się bała tego pierw­szego zastrzyku pro­sto w oko, ale zro­biła, co mogła, by się roz­luź­nić. Jak się oka­zało, lęk był więk­szy od zastrzyku.

WYKRES SZCZĘŚCIA MA KSZTAŁT „U”

Jest wię­cej dobrych wie­ści, które do nas dotrą, gdy wyj­dziemy z bańki age­izmu i pozwo­limy sobie dostrzec zalety dłuż­szego życia. Prawda – potwier­dzona licz­nymi bada­niami – jest taka, że ogól­nie rzecz bio­rąc, kiedy koń­czymy pięć­dzie­siąt lat, więk­szość z nas czuje się szczę­śliw­sza i doznaje więk­szej satys­fak­cji z życia niż osoby młod­sze. Szczy­tem szczę­ścia oka­zał się wiek mniej wię­cej od pięć­dzie­siątego do sie­dem­dzie­sią­tego pią­tego roku życia. Bada­nia pro­wa­dzone na dużą skalę na Ame­ry­ka­nach i Euro­pej­czy­kach poka­zują, że wykres obra­zu­jący szczę­ście ma kształt litery „U”: w mło­do­ści linia prze­biega wysoko, mię­dzy dwu­dzie­stym pią­tym a pięć­dzie­siątym rokiem życia się obniża, a potem znowu wznosi po pięć­dzie­siątce i póź­niej, w końcu odro­binę skręca w dół, gdy mamy osiem­dzie­siąt lat¹⁰.

Laura Car­sten­sen, zało­ży­cielka i dyrek­torka Cen­trum Dłu­go­wiecz­no­ści przy Uni­wer­sy­te­cie Stan­forda oraz autorka _A Long Bri­ght Future_, powie­działa mi: „Młodsi i starsi ludzie są szczę­śliwsi oraz mają więk­szą satys­fak­cję z życia niż ludzie w środku życia. Poziom szczę­ścia waha się bar­dziej u kobiet niż u męż­czyzn. Może to się wydaje oczy­wi­ste, ale ponie­waż my, kobiety, żyjemy dłu­żej bez obo­wiąz­ków zwią­za­nych z wycho­wy­wa­niem dzieci, to mamy więk­szą swo­bodę robie­nia tego, o czym marzy­ły­śmy, a nasz czas i siły są mniej ogra­ni­czone”.

Nasze bada­nia w Age Wave potwier­dzają, że szczę­ście i poczu­cie wol­no­ści zaczy­nają mocno wzra­stać mniej wię­cej w cza­sie, gdy mamy pięć­dzie­siąt pięć lat, a poziom lęku wyraź­nie wtedy spada. Zapewne mają na to wpływ – jak zauwa­żyła dok­tor Car­sten­sen – typowe na tym eta­pie życia wyda­rze­nia: mniej odpo­wie­dzial­no­ści rodzi­ciel­skiej, bo w tym cza­sie dzieci dora­stają i czę­sto wyfru­wają z gniazda.

WZROST PEWNOŚCI SIEBIE W FAZIE WOLNOŚCI

U wielu osób wzra­sta nie tylko poczu­cie szczę­ścia i satys­fak­cja z życia, ale też pew­ność sie­bie. Bada­nia opu­bli­ko­wane w „Harvard Busi­ness Review” wyka­zały, że pew­ność sie­bie u kobiet na początku ich doro­słego życia jest czę­sto niż­sza niż u męż­czyzn, ale przez kolejne dekady stop­niowo rośnie, więc kiedy jeste­śmy po sześć­dzie­siątce, i star­sze, jeste­śmy bar­dziej pewne sie­bie od męż­czyzn oraz od sie­bie samych z minio­nych lat¹¹.

Ozna­cza to, że jako kobiety naj­bar­dziej w sie­bie wie­rzymy, gdy wcho­dzimy w wiek, który w Age Wave okre­śli­li­śmy ter­mi­nem „fazy wol­no­ści”.

W naszych gru­pach foku­so­wych pyta­li­śmy, jakie słowa przy­cho­dzą uczest­ni­kom do głowy, kiedy myślą o życiu po skoń­cze­niu pięć­dzie­się­ciu, sześć­dzie­się­ciu i sie­dem­dzie­się­ciu lat. Bar­dzo czę­sto poja­wiało się słowo „wol­ność”. Cho­dziło tu o wol­ność od stresu i zobo­wią­zań cza­so­wych zwią­za­nych z wycho­wa­niem dzieci, dojaz­dami oraz poświę­ca­niem wielu godzin na pracę, a także wol­ność pozwa­la­jącą stwo­rzyć sie­bie na nowo, podą­żać za marze­niami, polep­szyć stan zdro­wia i spę­dzać wię­cej czasu z rodziną, przy­ja­ciółmi. Oto, jak mówił o tym psy­cho­log Jim Bram­son: „Poja­wia się cał­kiem nowe poczu­cie wol­no­ści, podobne do tego, jakie mamy, gdy mamy dwa­dzie­ścia kilka lat i całe życie przed sobą, kiedy moż­li­wo­ści są nie­ogra­ni­czone i nie zapa­dły jesz­cze żadne wią­żące decy­zje. Nie trzeba podą­żać za sce­na­riu­szem. To daje moc, zwłasz­cza kobie­tom”.

Obec­nie można zauwa­żyć coraz wię­cej przy­kła­dów kobiet w doj­rza­łym wieku, które mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stują swój czas wol­no­ści: osiem­dzie­się­cio­kil­ku­let­nia Nancy Pelosi jako Spi­kerka Izby Repre­zen­tan­tów, pięć­dzie­się­cio­sied­mio­let­nia Viola Davis dowo­dząca ple­mie­niem wojow­ni­czek w fil­mie _The Woman King_, sześć­dzie­się­ciocz­te­ro­let­nia aktorka/modelka Andie Mac­Do­well prze­cha­dza­jąca się po pary­skich wybie­gach pod­czas Fashion Week, pre­zen­tu­jąca burzę siwych loków. Oto, jak Mac­Do­well opi­sała, co czuła, gdy zapre­zen­to­wała się w Paryżu: „Teraz bycie szy­kowną spra­wia mi więk­szą przy­jem­ność niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej”. Powie­działa też, że mene­dże­ro­wie odra­dzali jej poka­zy­wa­nie siwi­zny (a prze­stała się far­bo­wać w cza­sie pan­de­mii COVID-19). Odparła: „Uwa­żam, że się myli­cie, będę miała więk­szą moc, jeśli zaak­cep­tuję to, gdzie teraz jestem”¹². Oka­zało się, że miała rację. Tłumy były zachwy­cone i wło­sami, i nią. Oto pew­ność sie­bie w akcji!

Kiedy ode­zwa­łam się do Rity Moreno, zdo­byw­czyni Nagród Emmy, Grammy, Oscara i Tony, żeby prze­pro­wa­dzić z nią wywiad do tego roz­działu, odparła, że to będzie dla niej zaszczyt, ale nie ma zbyt wiele czasu. Miała wtedy dzie­więć­dzie­siąt lat, była zadzi­wiona i zachwy­cona tym, że jest tak roz­chwy­ty­wana. „Mam pracy po pachy: wywiady na Zoo­mie, filmy, wiele pro­jek­tów, w któ­rych chcą mojego udziału” – wyja­śniła. „Kto by pomy­ślał, że ludzie będą się mną tak inte­re­so­wać na tym póź­nym eta­pie życia” – napi­sała.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1.

J. Viña, C. Borrás, J. Gam­bini, J. Sastre, F. V. Pal­lardó, „Why fema­les live lon­ger than males: Con­trol of lon­ge­vity by sex hor­mo­nes”, w: Science of Aging Know­ledge Envi­ron­ment: SAGE KE, 2005(23), https://doi.org/10.1126/sageke.2005.23.pe17; Glo­bal Health Obse­rva­tory, World Health Orga­ni­za­tion, „Heal­thy Life Expec­tancy (HALE) at birth (years)”, 4 grud­nia 2020. https://www.who.int/data/gho/data/indi­ca­tors/indi­ca­tor-deta­ils/GHO/gho-ghe-hale-heal­thy-life-expec­tancy-at-age-60.

2.

A. E. Bar­rett, C. von Rohr, „Gen­de­red per­cep­tions of aging: An exa­mi­na­tion of col­lege stu­dents”, w: Inter­na­tio­nal Jour­nal of Aging & Human Deve­lop­ment, 67(4), 2008, s. 359–386. https://doi.org/10.2190/AG.67.4.d.

3.

B. R. Levy, M. D. Slade, S. R. Kun­kel, S. V. Kasl, „Lon­ge­vity incre­ased by posi­tive self-per­cep­tions of aging”, w: Jour­nal of Per­so­na­lity and Social Psy­cho­logy, 83(2), 2002, s. 261–270. https://doi.org/10.1037//0022-3514.83.2.261.

4.

B. R. Levy, A. B. Zon­der­man, M. D. Slade, L. Fer­rucci, „Age ste­reo­ty­pes held ear­lier in life pre­dict car­dio­va­scu­lar events in later life”, w: Psy­cho­lo­gi­cal Science, 20(3), 2009, s. 296–298. https://doi.org/10.1111/j.1467-9280.2009.02298.x.

5.

B. R. Levy, P. H. Chung, M. D. Slade, P. H. Van Ness, R. H. Pie­trzak, „Active coping shields aga­inst nega­tive aging self-ste­reo­ty­pes con­tri­bu­ting to psy­chia­tric con­di­tions”, w: Social Science & Medi­cine, 228, 2019, s. 25–29, https://doi.org/ 10.1016/j.soc­sci­med.2019.02.035.

6.

B. R. Levy, M. D. Slade, T. E. Mur­phy, T. M. Gill, „Asso­cia­tion between posi­tive age ste­reo­ty­pes and reco­very from disa­bi­lity in older per­sons”, w: JAMA, 308(19), 2012, s. 1972–1973, https://doi.org/10.1001/jama.2012.14541.

7.

B. R. Levy, M. D. Slade, R. H. Pie­trzak, L. Fer­rucci, „Posi­tive age beliefs pro­tect aga­inst demen­tia even among elders with high-risk gene”, w: PLoS ONE, 13(2), 2018, arty­kuł e0191004, https://doi.org/10.1371/jour­nal.pone.0191004.

8.

S. Kwak, H. Kim, J. Chey, Y. Youm, „Feeling how old I am: Sub­jec­tive age is asso­cia­ted with esti­ma­ted brain age”, w: Fron­tiers in Aging Neu­ro­science, 10, 2018, s. 168, https://doi.org/10.3389/fnagi.2018.00168.

9.

„Lon­ge­vity and the new jour­ney of reti­re­ment”, Edward Jones i Age Wave, 2022, https://www.edwar­djo­nes.com/us-en/mar­ket-news-insi­ghts/reti­re­ment/new-reti­re­ment/lon­ge­vity.

10.

D. G. Blanch­flo­wer, A. J. Oswald, „Is well-being U-sha­ped over the life cycle?”, w: Social Science & Medi­cine, 66(8), 2008, s. 1733–1749, https://doi.org/ 10.1016/j.soc­sci­med.2008.01.030; C. Wun­der, A. Wien­cierz, J. Schwa­rze, H. Küchenhoff, „Well-being over the life span: Semi­pa­ra­me­tric evi­dence from Bri­tish and Ger­man lon­gi­tu­di­nal data”, w: Review of Eco­no­mics and Sta­ti­stics, 95(1), 2013, s. 154–167, http://www.jstor.org/sta­ble/23355657.

11.

J. Zen­ger, J. Folk­man, „How age and gen­der affect self-impro­ve­ment”, w: Harvard Busi­ness Review, 2016, https://hbr.org/2016/01/how-age-and-gen­der-affect-self-impro­ve­ment.

12.

M. Abrams, „Andie Mac­Do­well rocks gray hair on Paris Fashion Week run­way”, w: New York Post, 3 paź­dzier­nika 2022, https://page­six.com/2022/10/03/andie-mac­do­well-rocks-gray-hair-on-paris-fashion-week-run­way/.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij