Starzenie bez starości - ebook
Holistyczny plan, który pomoże ci zachować energię, zdrowie i radość życia na kolejne dekady
Kobiety stoją na czele rewolucji długowieczności i potrzebują zaufanego źródła wiedzy, które pomoże im nie tylko żyć dłużej, ale przede wszystkim dobrze funkcjonować w dojrzałym wieku.
- Kobiety żyją średnio o pięć lat dłużej niż mężczyźni.
- Pięćdziesięcioletnia kobieta ma przed sobą jeszcze około 35 lat życia.
- Kobiety stanowią aż 80% stulatków – najszybciej rosnącej grupy populacji na świecie.
Statystyki pokazują, że dłuższe życie nie zawsze oznacza jego lepszą jakość. Ostatnie lata często upływają pod znakiem problemów zdrowotnych i przewlekłych dolegliwości. Tymczasem badania wskazują, że od 70 do 90% czynników wpływających na zdrowie i długowieczność zależy od stylu życia, a nie od genów. Mimo to wiele kobiet nie wykorzystuje możliwości, które mogłyby realnie wydłużyć życie i poprawić jego jakość.
Maddy Dychtwald, opierając się na aktualnych badaniach naukowych dotyczących starzenia się, długowieczności oraz wyzwań zdrowotnych kobiet, stworzyła kompleksowy plan holistyczny, który pomaga kobietom świadomie wpływać na kolejne dekady swojego życia.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Poradniki |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8457-014-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,3 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Wstęp
Twój bonus długowieczności
Ty, ja i cała ludzkość jesteśmy w trakcie wielkiego skoku ku długowieczności. Mówiąc wprost: ludzie żyją dziś znacznie dłużej niż kiedykolwiek wcześniej – zwłaszcza my, kobiety – lecz niekoniecznie jesteśmy przygotowane na drogę, jaką jest dłuższe życie.
Mniej więcej do początku XX wieku większość ludzi nie dożywała starości, po prostu umierała wcześniej. Oczywiście byli tacy, którzy żyli długo, ale stanowili wyjątek, nie regułę. U progu nowego stulecia, w styczniu 1900 roku, przeciętny Amerykanin dożywał czterdziestu siedmiu lat. Pod koniec tego samego wieku średnia długość życia Amerykanina skoczyła aż do siedemdziesięciu dziewięciu lat – to ponad trzy dodatkowe dekady. Pandemia COVID-19 skróciła ten czas o mniej więcej dwa lata, ale przewiduje się, że średnia długość życia w ciągu kolejnych dwóch dekad wzrośnie o kolejne pięć do dziesięciu lat. A dzięki zbliżającym się licznym przełomom w medycynie, technologii i badaniach, które mogą zapobiegać chorobom albo prowadzić do ich cofania, liczba ta wzrośnie pewnie nawet bardziej, niż się przewiduje. Niesamowite jest to, że stulatkowie to najszybciej rosnący segment populacji świata.
Ta wiadomość ma szczególne znaczenie dla kobiet, bo średnio żyjemy o sześć lat dłużej niż mężczyźni. Te dodatkowe lata nazywam „bonusem długowieczności”. Trochę tak, jakbyśmy wygrały los na loterii długiego życia. Aż 80% osób po setnym roku życia stanowią dziś kobiety. Jest więc całkiem możliwe, że dożyjesz setki.
Ten bonus ma jednak pewną wadę, i to całkiem poważną. Według Judith Lorber i Lisy Jean Moore, autorek książki _Gendered Bodies. Feminist Perspectives_, istnieje paradoks, w którym mężczyźni umierają młodziej, ale to kobiety więcej chorują. Czas zdrowego życia – liczba lat, jaką przeżywamy w dobrym zdrowiu i witalności – w ogóle nie odpowiada naszej długości życia. Zwykle to kobiety większość swoich ostatnich lat spędzają w kiepskiej kondycji (w przeciwieństwie do mężczyzn), nawet jeśli weźmie się poprawkę na ich dłuższe życie.
Oznacza to, że miliony kobiet spędzają ostatnie lata życia, mierząc się z bólami, lecząc kolejne przewlekłe choroby degeneracyjne: nowotwory, choroby serca czy cukrzyce. Jednak zanim nadejdą ostatnie lata ich życia, wiele czasu i energii spędzą na obawach, że staną się ciężarem dla rodziny, bo nie wiedzą, czy oszczędności wystarczą na opiekę do końca ich dni.
Niestety tak właśnie zaczęłam się czuć, kiedy przekroczyłam sześćdziesiątkę. Nagle pojawił się okropny ból bioder, w końcu tak dokuczliwy, że po wielu latach aktywnego i zdrowego życia zaczęłam kuleć, przez co czułam się starsza, niż byłam. Trudno mi było znaleźć realne sposoby na poradzenie sobie z dolegliwością. Musiały mi wystarczać leki przeciwzapalne bez recepty, ale wiedziałam, że to nie jest strategia na dłuższy czas. Eksperymentowałam z masażami, akupunkturą, leczeniem osoczem bogatopłytkowym, niemal wszystkim, co legalne, z wyjątkiem opioidów, niestety ulga przychodziła na krótko.
Miałam mroczne myśli, wyobrażałam sobie wszystkie przygody, jakie miały mnie ominąć w kolejnych latach życia – podróże z rodziną, wymagające wycieczki górskie z przyjaciółmi, zabawy na podłodze z wnukami (muszę tutaj dodać, że one istniały, i nadal istnieją, tylko w mojej wyobraźni).
W końcu zrozpaczona udałam się na rezonans magnetyczny. Obraz budził strach. W wyniku dysplazji bioder o podłożu genetycznym (o której nie wiedziałam) tkanka chrzęstna wytarła się do tego stopnia, że oba biodra dosłownie stykały się bezpośrednio kośćmi. Z każdym moim ruchem kości tarły o siebie, coraz bardziej się uszkadzając i powodując potworny ból. Nawet chirurdzy byli zdziwieni tak skrajnym przypadkiem u osoby w moim wieku. (Miałam sześćdziesiąt osiem lat, kiedy się o tym dowiedziałam – to jak na tę sytuację dość młodo).
Chodziłam po lekarzach i starałam się dowiedzieć, jakie działanie będzie dla mnie właściwe. W końcu zapytałam wybitnego chirurga ortopedę z Uniwersytetu Kalifornii w San Francisco, specjalizującego się w operacjach bioder, co by zrobił na moim miejscu. Odpowiedział mi tak: „Zrobiłbym operację obu bioder naraz metodą dostępu przedniego. Zrobiłbym to u chirurga, który zajmuje się wyłącznie operacjami bioder i specjalizuje się w wymianie obustronnej”. Zastosowałam się do jego rady, ale u specjalisty, którego znalazłam, czekało się na zabieg trzy miesiące. Co miałam robić w międzyczasie?
Kiedy poprosiłam ortopedę o rady na czas przed zabiegiem (co mogłabym zrobić, by radzić sobie z bólem, funkcjonować i przygotować się do udanej operacji oraz rekonwalescencji), stwierdził, żebym kupiła laskę. Myślałam, że żartuje, ale on mówił poważnie.
Czułam, że musi istnieć lepsze rozwiązanie. Więc zaczęłam intensywniej ćwiczyć jogę i pilates, żeby wzmocnić mięśnie tułowia. Poszperałam i dowiedziałam się, że mój ból potęguje stan zapalny. Szukałam porad u kilku ekspertów, na przykład doktora Marka Hymana z kliniki w Cleveland i doktora Rudiego Tanziego z Uniwersytetu Harvarda, którzy zalecili mi dietę przeciwzapalną. Chociaż wiele osób ze środowiska związanego z medycyną konwencjonalną lekceważąco odnosiło się do takiej diety, uważając ją za zwykłą modę albo zbyt duży trud, ja byłam gotowa spróbować wszystkiego. Wykluczyłam nabiał, gluten i większość cukru (to przeciwzapalny sposób żywienia, który obecnie coraz częściej poleca się jako sprzyjający zdrowiu mózgu do późnej starości). Tak naprawdę jedyną rzeczą, której nie wykluczyłam, było wino – no bo przyznajmy: przyjemnie jest czasem wieczorem wypić kieliszek.
Może odmawianie sobie tego wszystkiego wydaje się smutnym sposobem na życie, ale rezultaty były wspaniałe: po sześciu tygodniach całkowicie pozbyłam się bólu bioder. Odzyskałam swoje życie! Zastanawiałam się nawet nad rezygnacją z operacji, ale z trącymi o siebie kośćmi raczej nie mogłabym liczyć na długoletnie zdrowie.
Na tym nie poprzestałam. Rozbudowywałam swój plan przygotowania do rekonwalescencji. Zaczęłam zagłębiać się w wiedzę i odkryłam prace pionierów, np. Peggy Huddleston, psychoterapeutki i badaczki, która prowadzi trening uważności w Szpitalu Brigham w Bostonie. Dowiedziałam się od niej, jak medytacja, afirmacja oraz więzi z bliskimi mogą pomóc mi zwiększyć odporność i przyspieszyć powrót do zdrowia. Dzięki temu utwierdziłam się w przekonaniu, że ciało, umysł oraz dusza są ze sobą ściśle powiązane – zarówno w zdrowiu, jak i w chorobie.
Kiedy w końcu wykonano mi operację obu bioder, powrót do zdrowia przebiegł zadziwiająco szybko. W szpitalu spędziłam zaledwie jedną noc, choć wcześniej słyszałam, że potrzebne będą co najmniej trzy. Chodziłam – nawet po schodach – bez laski czy chodzika już po kilku dniach, chociaż ostrzegano mnie, że zanim będzie to możliwe, minie co najmniej kilka tygodni. W ciągu miesiąca całkowicie wróciłam do normalnej aktywności. (Oczywiście mówię tu o swoim osobistym doświadczeniu, w wielu przypadkach nawet najlepsze przygotowanie przed operacją może nie dać takiego rezultatu).
To tylko jeden z przykładów na to, że nasze ciało potrafi wrócić do zdrowia po urazie i chorobie – a nawet podnieść się po wynikającym ze starzenia pogorszeniu stanu fizycznego oraz umysłowego.
Kiedy piszę te słowa, mam siedemdziesiąt trzy lata i czuję się silniejsza oraz odporniejsza niż wtedy, gdy miałam lat sześćdziesiąt osiem, a nawet pięćdziesiąt osiem. Nadal żywię się przede wszystkim przeciwzapalnie, ale to nie znaczy, że nie pozwalam sobie czasem na pizzę czy lody. Pozwalam sobie, ale kiedy to robię, wyraźnie zwiększa się ból w stawach, a umysł nie działa tak sprawnie, a to przypomina mi, że warto wrócić do sposobu żywienia, który się u mnie najlepiej sprawdza.
To przeżycie było tylko potwierdzeniem czegoś, co już wiedziałam – zanim dobijesz do siedemdziesiątki, życie na pewno cię trochę sponiewiera. Pewnie i ty już to wiesz. Dobra wiadomość jest taka, że wszystko, co robisz, by jak najlepiej wykorzystać swój bonus na długowieczność, daje ci większą odporność, niezależnie od tego, jakie kłody życie rzuci ci pod nogi.
DLACZEGO NAPISAŁAM TĘ KSIĄŻKĘ
Nie jestem kobietą, która mierzy się jedynie z własnym upływem czasu, bo od niemal czterdziestu lat zajmuję się badaniami nad procesami starzenia się i długowiecznością. W 1986 roku razem z mężem Kenem założyłam Age Wave – _think tank_ i firmę doradczą, które od lat uznawane są za najważniejsze w Ameryce Północnej w zakresie starzenia, długowieczności oraz problemów osób w wieku emerytalnym. Choć nie jestem lekarką, doradczynią finansową ani duchowym guru (oczywiście w kwestiach zdrowotnych powinnaś poradzić się lekarza, a w sprawach inwestycyjnych – doradcy finansowego), to jestem liderką, pisarką, badaczką, ekspertką nauk społecznych, od lat gromadzącą informacje na temat długowieczności i starzenia się w obszarach zdrowia fizycznego, umysłowego i emocjonalnego, a także w zakresie stylu życia, finansów oraz emerytur. Dzięki pracy oraz osobistym doświadczeniom doszłam do przekonania, że to kobiety powinny stać na czele rewolucji długowieczności, zwłaszcza że statystycznie żyjemy dłużej. Jestem również przekonana, że im większą wiedzą dysponujemy, tym łatwiej przejmujemy inicjatywę w podejmowaniu decyzji i działań, które sprzyjają lepszemu zdrowiu we wszystkich obszarach życia.
Przez wiele lat w Age Wave realizowaliśmy ważne badania (choć nie były to badania medyczne) z udziałem ponad 200 tysięcy ankietowanych. Prowadziliśmy również niezliczone grupy fokusowe na całym świecie, wywiady z wybitnymi ekspertami, analizowaliśmy tysiące wyników badań, artykułów i zbiorów danych.
Moja praca w Age Wave zapewnia mi bezpośredni dostęp do najwybitniejszych badaczy oraz uczonych z najróżniejszych dziedzin (między innymi medycyny, psychologii i gerontologii), a także do klinicystów i ekspertów finansowych. W tej książce podzielę się nie tylko ich zaleceniami dla pacjentów i klientów, ale też opowiem, co robią dla samych siebie oraz co szepczą do ucha kobietom, na których im zależy: to będą ich osobiste receptury na dłuższe zdrowie i życie.
W całej książce będę polecać wybrane produkty i usługi, które mogą pomóc ci wcielić w życie zawarte tu informacje – są to rozwiązania, z których sama korzystam lub które znam i którym ufam. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że w żaden sposób nie czerpię korzyści ze sprzedaży tych produktów.
DLACZEGO TA KSIĄŻKA JEST CI POTRZEBNA
Czas, byśmy my, kobiety, dowiedziały się, jak najlepiej dopasować długość zdrowia do długości życia – tak aby długowieczność stała się dla nas darem, a nie przekleństwem. Możemy pokazać światu, jak żyć długo i dobrze oraz co można osiągnąć w tych dodatkowych latach. Aby osiągnąć ten cel, kobiety muszą znaleźć się w centrum dyskusji i aktywnie kształtować przyszłość długowieczności. Kobiety mają realny wpływ na to, jak postrzegamy długowieczność i starzenie się. Z powodzeniem mogą pokazywać, co daje nam dłuższe życie, mogą również uczyć, jak podejmować kroki potrzebne do unikania, opóźniania albo minimalizowania pogorszenia stanu fizycznego i umysłowego. Powszechne skutki starzenia są największymi wadami długiego życia – to one często uniemożliwiają nam pełne dostrzeżenie korzyści długowieczności, takich jak nasza mądrość, doświadczenie, odporność psychiczna i dystans.
Jak możemy najlepiej wykorzystać bonus długowieczności i dawać przykład zdrowszego, bardziej witalnego starzenia się?
Ta książka pokaże ci, że masz znaczący wpływ na długość zdrowia swojego mózgu i reszty ciała, a być może także na długość życia – i pomoże ci wziąć za ten wpływ odpowiedzialność.
Będziesz mogła stworzyć swoją własną holistyczną recepturę, która pokieruje twoją podróżą przez kolejne lata. To coś więcej niż tylko podstawy – podejście, które tutaj opisuję, uwzględnia wzajemne powiązania między ciałem, umysłem i duszą; między naszym zdrowiem a poczuciem celu; między dobrostanem finansowym a zdrowiem umysłowym oraz fizycznym. Przecież poszczególne aspekty twojego życia nie są zamknięte w oddzielnych pojemnikach. Jeśli za mało się ruszasz, twoje zdrowie psychiczne i sen mogą ucierpieć. Jeśli nie dosypiasz, twój apetyt i hormony mogą się rozregulować. Jeśli martwisz się o pieniądze, może to negatywnie wpłynąć na twoje zdrowie fizyczne i umysłowe. Można też spojrzeć na te fakty z optymistycznej perspektywy: kiedy zaczniesz dbać o jeden aspekt swojego życia, inne prawdopodobnie także się poprawią – fala poniesie wszystkie łódki.
JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI
Już po kilku tygodniach możesz odczuć korzyści z nowego podejścia do życia. Te szybkie zwycięstwa mogą cię zmotywować, by przeć dalej, podejmować kolejne kroki, które pomogą ci wydłużyć zdrowie, a może także życie. W każdym rozdziale przedstawiam praktyczne wskazówki, techniki i triki, które podzieliłam na kategorie odpowiadające poziomowi doświadczenia. Wiele z nich jest łatwych do zastosowania, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Zawarłam także wskazówki pod hasłem „zrób tę jedną rzecz”, byś wiedziała, jaki jest najprostszy krok, mogący wywrzeć największy wpływ na rozpoczęcie procesu zmian.
Wiem, że kształtowanie nowych nawyków i dodawanie kolejnych jest trudne. Podpowiadam, jak dostosować swój plan działania do tego, co jest dla ciebie teraz możliwe – i jak go potem rozbudowywać. Dobra wiadomość jest taka, że zmiany, których możesz doświadczyć, zajmując się tymi obszarami swojego życia, nie zachodzą liniowo, ale skokowo. Oznacza to, że każda zmiana, którą wprowadzisz, da ci więcej energii i inspiracji do dokonania kolejnej, i jeszcze jednej. W końcu im większa liczba starannie dobranych składników twojej receptury, tym smaczniejsze i bardziej sycące będzie przyrządzone przez ciebie danie.
Niezależnie od tego, na jakim etapie podróży przez życie teraz jesteś, nigdy nie jest za późno, by zainwestować w swój dobrostan albo stworzyć siebie na nowo. Możliwe, że z upływem czasu twoje życie będzie się stawało coraz lepsze, zwłaszcza jeśli będziesz dostrzegać, że bonus długowieczności może oznaczać drogę w górę, a nie po równi pochyłej. Ruszajmy zatem razem.2. Doceń zalety długiego życia
2
Doceń zalety długiego życia
Ponad dwadzieścia lat temu miałam wielki zaszczyt spędzić czas z Betty Friedan, autorką bestsellera _Mistyka kobiecości_. Był ze mną mój mąż, Ken, i we troje zjedliśmy obiad w meksykańskiej restauracji w San Francisco – jedliśmy chilli relleno i taco, piliśmy margaritę do późnej nocy. Betty miała wtedy siedemdziesiąt dwa lata i była prawdziwą twardzielką: mądrą, silną kobietą, wyrażającą prowokacyjne opinie.
Kiedy margarity zaczęły działać, zapytałam Betty, co skłoniło ją do napisania w 1963 roku _Mistyki kobiecości_. Jej odpowiedź mocno zapadła mi w pamięć. Powiedziała, że chciała, by kobiety zrozumiały, że nie należy ich mierzyć męską miarą. Innymi słowy, kobiety potrzebują własnej definicji sukcesu. Wobec tego wspólnie wznieśliśmy za to toast naszymi drinkami!
Potem zapytałam ją o inspirację do napisania jej najnowszej książki, _The Fountain of Age_. Odpowiedziała podobnie. Chciała, by ludzie rozumieli, że gdy się starzeją, mierzenie siebie miarą młodości pozbawia ich szansy na wygraną.
Betty miała rację. Nie ma sensu, by kobiety mierzyły się męską miarą, nie ma też sensu, by kobiety, które mają lat pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt, były mierzone, albo same siebie mierzyły, (wyidealizowaną często) miarą swojego dwudziestoletniego ja, a nawet innej młodszej kobiety. Musimy wyzwolić się z przekonania, że szczytowym okresem życia jest młodość.
Chcę podkreślić tę myśl, by na pewno do ciebie dotarła: młodość, a nawet wiek, nie definiują tego, kim jesteś ani jak się czujesz z upływem lat. Owszem, zdrowie, witalność, a nawet młodzieńcza energia to nasze cele. Owszem, chcemy zapobiegać, opóźniać i minimalizować pogorszenie stanu fizycznego oraz umysłowego (starzenie fizyczne i biologiczne) na tyle, na ile to możliwe. Jest to istotny element starzenia bez starości. Ale w długowieczności chodzi o coś więcej niż spowolnienie czy zatrzymanie spadku formy fizycznej i umysłowej. W tej grze też nie wygramy, po prostu toczy się ona wolniej.
Aby naprawdę zmienić sposób, w jaki przeżywasz swoje starzenie, musisz także skupić się na tym, co zyskałaś dzięki przeżytym latom. Właśnie o tym porozmawiamy w tym rozdziale: mam na myśli lekcje, jakie dało ci życie, twoje wartości, dystans, wyćwiczoną inteligencję emocjonalną i wiele innych. To miary, z których każdy, kto chce się starzeć bez starości, może być dumny, i których przykład może dawać. Dobra wiadomość jest taka, że ta nowa długowieczność nie musi być równią pochyłą, ale pięciem się do góry. Życie pod wieloma względami może być i jest lepsze.
Jane Fonda, kobieta po osiemdziesiątce, uważa, że społeczny sposób postrzegania trwającego całe życie procesu starzenia, opiera się na nieaktualnym już paradygmacie osłabienia i niedołęstwa. Mówi: „Wciąż żyjemy ze starym paradygmatem, który głosi, że w zaawansowanym wieku jest coś patologicznego. Ale bardziej adekwatną metaforą byłoby stwierdzenie, że wiek jest jak schody ku górze: wspinanie się ku wyżynom ludzkiego ducha, ku mądrości, poczuciu spełnienia, autentyczności”. To o wiele lepsze spojrzenie na naszą teraźniejszość i przyszłość.
ŻYCIE ROBI SIĘ CORAZ LEPSZE
Zwykle w miarę upływu lat zaczynamy się skupiać na zmianach fizycznych, niektórzy wręcz obsesyjnie. Może zauważamy, że nie jesteśmy w stanie przeczytać karty dań w słabo oświetlonej restauracji, może zastanawiamy się, czemu nagle czujemy się, jakby w pomieszczeniu było o dziesięć stopni goręcej, a nikt inny tego nie zauważa (nasze kochane uderzenia gorąca!), a może dostrzegamy drobne zmarszczki pod oczami – łatwo jest się skupić na fizycznych zmianach związanych ze starzeniem. (Sama muszę przyznać, że już nie jeżdżę na nartach tak jak kiedyś). Ale to tylko jedna część równania.
Nadia Tuma-Weldon, o której wspominałam w poprzednim rozdziale, poprowadziła program badawczy dla McCann Worldgroup pod hasłem „Prawda o starzeniu”, by dowiedzieć się więcej o postawie ludzi wobec starzenia. Powiedziała mi: „Jednym z najważniejszych odkryć jest to, że w miarę upływu lat życie robi się coraz lepsze, zwłaszcza dla kobiet”.
Opowiedzmy trochę o tym, dlaczego dla tak wielu kobiet staje się ono lepsze. Po pierwsze, z upływem lat nasze zdrowie psychiczne i inteligencja emocjonalna często się polepszają. Podobnie jak nasza pewność siebie, odporność psychiczna, zdrowy dystans i spojrzenie na życie, a nawet optymizm – wszystko to zmienia się z czasem.
Kiedy mniej martwimy się pogorszeniem stanu ciała, zaczynamy bardziej doceniać rosnącą moc i odporność naszego umysłu. To jest coś, czym naprawdę warto się cieszyć.
Nie wymyśliłam tego sobie. W pierwszych miesiącach pandemii COVID-19, we współpracy z firmą Edward Jones i organizacją Harris Poll zaczęliśmy w Age Wave prowadzić liczne, dogłębne badania z udziałem ponad dziesięciu tysięcy respondentów reprezentujących pięć pokoleń w USA i Kanadzie. Zaskoczyło nas odkrycie, że to nie młodzi ludzie, ale starsi mieli najwięcej emocjonalnej i psychicznej odporności, a nawet lepiej się czuli w burzliwych latach 2020 i 2021⁹.
Pomyśl o tym. To ci dojrzalsi i bardziej zahartowani, którzy przeżyli liczne życiowe wzloty i upadki, wiedzą już, że sprawy zawsze jakoś się układają. Sytuacja zawsze może się zmienić. Nowe możliwości mogą się otworzyć nawet w czasach bezprecedensowych wyzwań. W końcu nie dożywa się pięćdziesiątki, sześćdziesiątki, siedemdziesiątki i tak dalej bez trudnych doświadczeń – osobistych, zawodowych, dotyczących całego świata. Odporność może być wynikiem radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami. To naprawdę jedna z największych zalet długiego życia.
Doktor Judith Rodin, psycholożka, która kierowała Uniwersytetem Pensylwanii, a następnie Fundacją Rockefellera, autorka książki _The Resilience Dividend_, uważa, że odporność psychiczna to umiejętność, którą nabywamy – możemy się jej uczyć, rozwijać ją i ćwiczyć. To mięsień, który wraz z kolejnymi latami życia często jesteśmy zmuszeni trenować.
Na przykład Elyse Pellman, dyrektorka operacyjna Age Wave i jedna z moich najbliższych przyjaciółek, ma teraz sześćdziesiąt dziewięć lat. Przed trzydziestką zdiagnozowano u niej cukrzycę typu 1. Jest to przewlekła choroba autoimmunologiczna, która pojawia się, kiedy trzustka przestaje produkować insulinę albo wytwarza jej za mało. (Cukrzyca typu 2 to ta, o której słyszymy częściej, bo jest powszechniejsza i bardziej związana z dietą oraz stylem życia). Elyse ma tak zwaną chwiejną cukrzycę, co oznacza, że jej objawy są bardzo trudne do kontrolowania, a wahania stężenia glukozy bywają niewyjaśnione. Wciąż mierzy się ona z potencjalnie poważnymi, długofalowymi komplikacjami: ryzyko wcześniejszej śmierci, utrata wzroku, zwiększone ryzyko chorób serca, udaru, chorób oczu i nerek. Aby radzić sobie z chorobą, Elyse codziennie wykonuje ćwiczenia fizyczne – bez względu na wszystko. Je bardzo zdrowo, nosi pompę insulinową i sensor pomiaru cukru. Ale i tak ma trudności z utrzymaniem w normie stężenia insuliny i glukozy. To nieustanny wysiłek. Nie przesadzę jednak, jeśli powiem, że Elyse jest największą optymistką, jaką znam, i prowadzi normalne życie. Cokolwiek się dzieje, ona znajduje sposób, by spojrzeć na to z pozytywnej strony, a przynajmniej znaleźć jakieś rozwiązanie sytuacji.
Zapytałam Elyse, jak ona to robi i powiedziała: „Żyję długo i radzę sobie z poważną, przewlekłą chorobą, nauczyłam się więc nie przejmować drobiazgami, a to, co ważne, brać w swoje ręce”. Na przykład wskutek wieloletniej cukrzycy typu 1 wystąpiła u niej retinopatia cukrzycowa w prawym oku. Istniała obawa, że Elyse przestanie widzieć na jedno oko. Poszła do specjalisty i zaczęła przyjmować comiesięczne zastrzyki w oko, by spowolnić dalsze uszkodzenia i – jak liczyli lekarze – zminimalizować problem. Elyse bardzo się bała tego pierwszego zastrzyku prosto w oko, ale zrobiła, co mogła, by się rozluźnić. Jak się okazało, lęk był większy od zastrzyku.
WYKRES SZCZĘŚCIA MA KSZTAŁT „U”
Jest więcej dobrych wieści, które do nas dotrą, gdy wyjdziemy z bańki ageizmu i pozwolimy sobie dostrzec zalety dłuższego życia. Prawda – potwierdzona licznymi badaniami – jest taka, że ogólnie rzecz biorąc, kiedy kończymy pięćdziesiąt lat, większość z nas czuje się szczęśliwsza i doznaje większej satysfakcji z życia niż osoby młodsze. Szczytem szczęścia okazał się wiek mniej więcej od pięćdziesiątego do siedemdziesiątego piątego roku życia. Badania prowadzone na dużą skalę na Amerykanach i Europejczykach pokazują, że wykres obrazujący szczęście ma kształt litery „U”: w młodości linia przebiega wysoko, między dwudziestym piątym a pięćdziesiątym rokiem życia się obniża, a potem znowu wznosi po pięćdziesiątce i później, w końcu odrobinę skręca w dół, gdy mamy osiemdziesiąt lat¹⁰.
Laura Carstensen, założycielka i dyrektorka Centrum Długowieczności przy Uniwersytecie Stanforda oraz autorka _A Long Bright Future_, powiedziała mi: „Młodsi i starsi ludzie są szczęśliwsi oraz mają większą satysfakcję z życia niż ludzie w środku życia. Poziom szczęścia waha się bardziej u kobiet niż u mężczyzn. Może to się wydaje oczywiste, ale ponieważ my, kobiety, żyjemy dłużej bez obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci, to mamy większą swobodę robienia tego, o czym marzyłyśmy, a nasz czas i siły są mniej ograniczone”.
Nasze badania w Age Wave potwierdzają, że szczęście i poczucie wolności zaczynają mocno wzrastać mniej więcej w czasie, gdy mamy pięćdziesiąt pięć lat, a poziom lęku wyraźnie wtedy spada. Zapewne mają na to wpływ – jak zauważyła doktor Carstensen – typowe na tym etapie życia wydarzenia: mniej odpowiedzialności rodzicielskiej, bo w tym czasie dzieci dorastają i często wyfruwają z gniazda.
WZROST PEWNOŚCI SIEBIE W FAZIE WOLNOŚCI
U wielu osób wzrasta nie tylko poczucie szczęścia i satysfakcja z życia, ale też pewność siebie. Badania opublikowane w „Harvard Business Review” wykazały, że pewność siebie u kobiet na początku ich dorosłego życia jest często niższa niż u mężczyzn, ale przez kolejne dekady stopniowo rośnie, więc kiedy jesteśmy po sześćdziesiątce, i starsze, jesteśmy bardziej pewne siebie od mężczyzn oraz od siebie samych z minionych lat¹¹.
Oznacza to, że jako kobiety najbardziej w siebie wierzymy, gdy wchodzimy w wiek, który w Age Wave określiliśmy terminem „fazy wolności”.
W naszych grupach fokusowych pytaliśmy, jakie słowa przychodzą uczestnikom do głowy, kiedy myślą o życiu po skończeniu pięćdziesięciu, sześćdziesięciu i siedemdziesięciu lat. Bardzo często pojawiało się słowo „wolność”. Chodziło tu o wolność od stresu i zobowiązań czasowych związanych z wychowaniem dzieci, dojazdami oraz poświęcaniem wielu godzin na pracę, a także wolność pozwalającą stworzyć siebie na nowo, podążać za marzeniami, polepszyć stan zdrowia i spędzać więcej czasu z rodziną, przyjaciółmi. Oto, jak mówił o tym psycholog Jim Bramson: „Pojawia się całkiem nowe poczucie wolności, podobne do tego, jakie mamy, gdy mamy dwadzieścia kilka lat i całe życie przed sobą, kiedy możliwości są nieograniczone i nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje. Nie trzeba podążać za scenariuszem. To daje moc, zwłaszcza kobietom”.
Obecnie można zauważyć coraz więcej przykładów kobiet w dojrzałym wieku, które maksymalnie wykorzystują swój czas wolności: osiemdziesięciokilkuletnia Nancy Pelosi jako Spikerka Izby Reprezentantów, pięćdziesięciosiedmioletnia Viola Davis dowodząca plemieniem wojowniczek w filmie _The Woman King_, sześćdziesięcioczteroletnia aktorka/modelka Andie MacDowell przechadzająca się po paryskich wybiegach podczas Fashion Week, prezentująca burzę siwych loków. Oto, jak MacDowell opisała, co czuła, gdy zaprezentowała się w Paryżu: „Teraz bycie szykowną sprawia mi większą przyjemność niż kiedykolwiek wcześniej”. Powiedziała też, że menedżerowie odradzali jej pokazywanie siwizny (a przestała się farbować w czasie pandemii COVID-19). Odparła: „Uważam, że się mylicie, będę miała większą moc, jeśli zaakceptuję to, gdzie teraz jestem”¹². Okazało się, że miała rację. Tłumy były zachwycone i włosami, i nią. Oto pewność siebie w akcji!
Kiedy odezwałam się do Rity Moreno, zdobywczyni Nagród Emmy, Grammy, Oscara i Tony, żeby przeprowadzić z nią wywiad do tego rozdziału, odparła, że to będzie dla niej zaszczyt, ale nie ma zbyt wiele czasu. Miała wtedy dziewięćdziesiąt lat, była zadziwiona i zachwycona tym, że jest tak rozchwytywana. „Mam pracy po pachy: wywiady na Zoomie, filmy, wiele projektów, w których chcą mojego udziału” – wyjaśniła. „Kto by pomyślał, że ludzie będą się mną tak interesować na tym późnym etapie życia” – napisała.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książkiZapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1.
J. Viña, C. Borrás, J. Gambini, J. Sastre, F. V. Pallardó, „Why females live longer than males: Control of longevity by sex hormones”, w: Science of Aging Knowledge Environment: SAGE KE, 2005(23), https://doi.org/10.1126/sageke.2005.23.pe17; Global Health Observatory, World Health Organization, „Healthy Life Expectancy (HALE) at birth (years)”, 4 grudnia 2020. https://www.who.int/data/gho/data/indicators/indicator-details/GHO/gho-ghe-hale-healthy-life-expectancy-at-age-60.
2.
A. E. Barrett, C. von Rohr, „Gendered perceptions of aging: An examination of college students”, w: International Journal of Aging & Human Development, 67(4), 2008, s. 359–386. https://doi.org/10.2190/AG.67.4.d.
3.
B. R. Levy, M. D. Slade, S. R. Kunkel, S. V. Kasl, „Longevity increased by positive self-perceptions of aging”, w: Journal of Personality and Social Psychology, 83(2), 2002, s. 261–270. https://doi.org/10.1037//0022-3514.83.2.261.
4.
B. R. Levy, A. B. Zonderman, M. D. Slade, L. Ferrucci, „Age stereotypes held earlier in life predict cardiovascular events in later life”, w: Psychological Science, 20(3), 2009, s. 296–298. https://doi.org/10.1111/j.1467-9280.2009.02298.x.
5.
B. R. Levy, P. H. Chung, M. D. Slade, P. H. Van Ness, R. H. Pietrzak, „Active coping shields against negative aging self-stereotypes contributing to psychiatric conditions”, w: Social Science & Medicine, 228, 2019, s. 25–29, https://doi.org/ 10.1016/j.socscimed.2019.02.035.
6.
B. R. Levy, M. D. Slade, T. E. Murphy, T. M. Gill, „Association between positive age stereotypes and recovery from disability in older persons”, w: JAMA, 308(19), 2012, s. 1972–1973, https://doi.org/10.1001/jama.2012.14541.
7.
B. R. Levy, M. D. Slade, R. H. Pietrzak, L. Ferrucci, „Positive age beliefs protect against dementia even among elders with high-risk gene”, w: PLoS ONE, 13(2), 2018, artykuł e0191004, https://doi.org/10.1371/journal.pone.0191004.
8.
S. Kwak, H. Kim, J. Chey, Y. Youm, „Feeling how old I am: Subjective age is associated with estimated brain age”, w: Frontiers in Aging Neuroscience, 10, 2018, s. 168, https://doi.org/10.3389/fnagi.2018.00168.
9.
„Longevity and the new journey of retirement”, Edward Jones i Age Wave, 2022, https://www.edwardjones.com/us-en/market-news-insights/retirement/new-retirement/longevity.
10.
D. G. Blanchflower, A. J. Oswald, „Is well-being U-shaped over the life cycle?”, w: Social Science & Medicine, 66(8), 2008, s. 1733–1749, https://doi.org/ 10.1016/j.socscimed.2008.01.030; C. Wunder, A. Wiencierz, J. Schwarze, H. Küchenhoff, „Well-being over the life span: Semiparametric evidence from British and German longitudinal data”, w: Review of Economics and Statistics, 95(1), 2013, s. 154–167, http://www.jstor.org/stable/23355657.
11.
J. Zenger, J. Folkman, „How age and gender affect self-improvement”, w: Harvard Business Review, 2016, https://hbr.org/2016/01/how-age-and-gender-affect-self-improvement.
12.
M. Abrams, „Andie MacDowell rocks gray hair on Paris Fashion Week runway”, w: New York Post, 3 października 2022, https://pagesix.com/2022/10/03/andie-macdowell-rocks-gray-hair-on-paris-fashion-week-runway/.