Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Świąteczna niespodzianka - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
7 lutego 2026
39,90
3990 pkt
punktów Virtualo

Świąteczna niespodzianka - ebook

Okres oczekiwania na święta z reguły oznacza nadzieję i optymizm – niestety, nie dla wszystkich. Trójka młodych ludzi zmaga się z poważnymi problemami osobistymi, które nie pozwalają im cieszyć się życiem ani wierzyć w nadejście lepszych dni. Miłosz dowiaduje się, że został adoptowany, więc postanawia odszukać swego biologicznego ojca… Łucja przeżywa zawód uczuciowy i marzy o nowej miłości… Szymon od lat ma poczucie niezrozumienia przez najbliższych… Na co mogą liczyć, kiedy niespodziewanie spotkają się przy świątecznym stole? Na cud na pewno nie! W dwudziestym pierwszym wieku młodzi ludzie wiedzą już, że cudów nie ma. Zdarzają się jednak niespodzianki…

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna polska
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8290-906-7
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Tej autorki w Wydawnictwie WasPos

Ostatnia szansa

Echa przeszłości

Pechowe zauroczenie

Ryzykowne związki

Sekret profesora

Cyniczna i romantyczna

Trzy kobiety doktora W.

Ucieczka z zaścianka

Świąteczna niespodzianka

SAGA RODZINNA

Powrót do źródeł

Powrót do tradycji

CYKL POd kanadyjskim niebem

Pod kanadyjskim niebem. Tom 1

W przygotowaniu

Pod kanadyjskim niebem. Tom 2 (listopad 2025 r.)

Desperaci

Wszystkie pozycje dostępne również w formie e-bookaPROLOG

Danuta i Tadeusz Sadowscy siedzieli pod drzwiami gabinetu lekarskiego, czekając na swoją kolej. Badanie USG miało niebawem dopomóc w uzyskaniu odpowiedzi na nurtujące oboje pytanie: jakiej płci będzie ich dziecko. Mieli już synka, więc skrycie marzyli o córeczce, chociaż nie przyznawali się do tego głośno, powtarzając jak mantrę: „Najważniejsze, aby maleństwo było zdrowe”. Oczywiście naprawdę tak myśleli, chociaż każde z nich po cichu liczyło, że to maleństwo okaże się upragnioną dziewczynką.

Kiedy poproszono ich do gabinetu, poczuli przyspieszone bicie serc.

Słyszeli od znajomych, że nie zawsze można określić płeć na podstawie badania USG – czasami ułożenie płodu to uniemożliwia. Sami nie mieli jeszcze okazji tego sprawdzić ani nawet uczestniczyć w takim badaniu, gdyż ich synek był dzieckiem adoptowanym. Nie zmieniało to faktu, że bardzo go kochali. Dzień, kiedy sąd przyznał im prawa do opieki nad nim, uważali za jeden z najszczęśliwszych w swoim życiu.

Zdecydowali się na adopcję po kilku latach bezskutecznych starań o potomka. Nie wierzyli już, że doczekają się własnego, toteż gdy dwa lata później lekarz poinformował Danutę o ciąży, początkowo sądziła, że pomylił wyniki jej badań z wynikami innej kobiety. Kiedy wreszcie do niej dotarło, że naprawdę będzie matką, miała ochotę upić się z radości. Oczywiście ze względu na dziecko tego nie zrobiła, ale jej mąż się nie krępował – wypił całą butelkę wina.

Teraz, leżąc na niewygodnym łóżku w gabinecie lekarskim, ściskała rękę Tadeusza i razem z nim wpatrywała się w ekran, na którym widać było jakieś niewyraźne szarobiałe plamy. Miała poważne wątpliwości, czy to ich dziecko, i zastanawiała się, czy on też je ma. Tymczasem lekarka uśmiechnęła się promiennie, po czym pełnym entuzjazmu głosem oznajmiła:

– Wszystko w porządku, płód jest płci żeńskiej i rozwija się prawidłowo.

– Dziewczynka?! – krzyknęli jednocześnie.

– Tak.

Tadeusz jako pierwszy odważył się wyartykułować swoje wątpliwości.

– To widać…?

– Oczywiście!

Przekonanie w głosie lekarki sprawiło, że Danuta się nie odezwała. Jeśli jej zdaniem to widać…

Po badaniu wracali do domu w świetnych nastrojach. Pod wpływem emocji zapomnieli na chwilę o małym Miłoszu, którego zostawili pod opieką babci. Pewnie chłopczyk już usnął, ale to nie stanowiło większego problemu – jutro zdążą mu powiedzieć, że będzie miał siostrzyczkę. Dla takiego malucha to i tak będzie trochę abstrakcyjna wiadomość…

– Dobry wieczór, mamo – powiedziała Danuta, wchodząc.

– Już jesteście? I co…?

– Dziewczynka!

– Tak się cieszę!

Danuta pomyślała, że jej matka niebawem będzie miała jeszcze jeden powód do radości. Rzuciła mężowi porozumiewawcze spojrzenie, a ten oznajmił:

– Mamo, postanowiliśmy, że damy jej na imię Łucja, na twoją cześć.

– Zgodziłeś się? Jesteś najlepszym zięciem na świecie!

– Dziękuję!

– Siadajcie, zrobię wam herbaty.

– A jak tam Miłosz? Nie marudził?

– A skąd! Zjadł kaszkę i od razu usnął.

Kiedy kilka minut później we trójkę usiedli przy stole, starsza pani powiedziała cicho.

– Mogę was o coś zapytać?

Obydwoje skinęli głowami.

– Czy teraz, gdy będziecie mieli własne dziecko, nie żałujecie, że zdecydowaliście się na adopcję?

– W żadnym wypadku – zapewnili ją gorąco.

– Będziemy mieli idealną rodzinę: dwoje dzieci, chłopczyk i dziewczynka – dodał Tadeusz.

– Ale nie powiecie Miłoszowi, że jest adoptowany?

Danuta spojrzała na nią ze zdumieniem. Pojęcia nie miała, że matka się nad czymś takim zastanawia. Ona sama jak dotąd nie poświęciła tej sprawie ani jednej myśli!

Tymczasem jej mąż spokojnie odpowiedział:

– Teraz nie. Może kiedyś, jak będzie dorosły…

Godzinę później leżeli już w łóżku, a Tadeusz czule gładził brzuch żony. Wyczuwał przy tym ruchy swojej córeczki, która energicznymi kopnięciami udowadniała, że rzeczywiście jest zdrowa i rozwija się prawidłowo. Danuta jednak myślała o czym innym.

– Naprawdę zamierzasz pewnego dnia powiedzieć Miłoszowi, że został adoptowany? – zapytała w końcu.

– Ma prawo o tym wiedzieć – odparł spokojnie.

– A ja mam co do tego poważne wątpliwości – przyznała. – Podobno adoptowane dzieci potrafią bardzo przeżywać swoją sytuację, gdy się o niej dowiadują. Często też próbują odszukać biologicznych rodziców, aby porównać ich z przybranymi. Po co nam takie kłopoty?

– Skarbie, przecież Miłosz nie ma kogo szukać. Jego matka zmarła, o ojcu nic nie wiadomo…

– Ale mimo wszystko trochę się boję. Może lepiej mu nie mówić?

Tadeusz przytulił ją i delikatnie pocałował.

– Dobrze, obiecuję ci, że jeszcze się zastanowię. Poza tym nie ma sensu martwić się tym teraz. To będzie nasz problem za jakieś dwadzieścia lat…ROZDZIAŁ I

DWADZIEŚCIA LAT PÓŹNIEJ

Tego dnia nic nie zapowiadało burzy. W domu państwa Sadowskich panowała pogodna atmosfera, ponieważ Miłosz i Łucja wrócili już z wakacyjnych wyjazdów. Teraz spędzali weekend z rodzicami, pomagając w przygotowaniu obiadu oraz nakrywaniu do stołu. Odkąd dorośli, zdarzało się to rzadziej niż kiedyś, toteż cieszyło wszystkich ogromnie.

Małżonkowie zasiedli do posiłku w radosnym nastroju i z przyjemnością obserwowali swoje pociechy: w lato brat i siostra pięknie się opalili, co zdecydowanie dodało im urody. W jego przypadku opalenizna podkreśliła smagłą cerę, a w jej – lekko przyciemniła delikatne piegi, które zdobiły nos i policzki. Danuta miała takie same, dlatego przez lata unikała słońca, lecz teraz, patrząc na córkę, pomyślała, że robiła błąd. Łucja nigdy wcześniej nie wyglądała tak ślicznie!

Tadeusz całkowicie podzielał zdanie żony, lecz trochę się obawiał, że uroda córki zainteresuje zbyt wielu chłopaków, którzy skutecznie odciągną ją od nauki. W końcu dopiero co zdała maturę i za miesiąc miała zacząć studia, więc nie potrzebowała obecnie żadnych komplikacji w życiu – nawet miłosnych. Co do Miłosza żywił mniejsze obawy, gdyż chłopak wydawał się bardziej rozsądny od siostry. Przynajmniej taką opinię jego rodzice żywili do czasu podania deseru.

W momencie gdy na stole pojawił się sernik na zimno, Miłosz nieoczekiwanie zmarszczył brwi, jakby się nad czymś usilnie zastanawiał. Potem obrzucił zgromadzonych niepewnym spojrzeniem i powiedział:

– Korzystając z tego, że jesteśmy w komplecie, chciałbym was o coś zapytać.

Trzy pary oczu oderwały się od sernika i spoczęły na nim.

– Czy mielibyście coś przeciwko temu, abym przeprowadził się do mieszkania po babci?

Przez dłuższą chwilę przy rodzinnym stole panowała taka cisza, że dałoby się słyszeć trzepot skrzydeł motyla, gdyby nagle wpadł do salonu. Wszyscy najwyraźniej potrzebowali czasu, aby przetrawić słowa Miłosza.

Danuta odzyskała głos jako pierwsza.

– Kiedy? – zapytała ze zdumieniem.

– Teraz – odparł spokojnie. – Skończyłem dwadzieścia dwa lata, zrobiłem licencjat… Chyba już pora, żebym się usamodzielnił.

– Przecież masz jeszcze przed sobą dwa lata studiów magisterskich – powiedział Tadeusz, nie kryjąc zdziwienia.

– Poradzę sobie! Jeden pokój wynajmę, poza tym na pewno znajdę jakieś dorywcze zajęcie na weekendy. Sporo osób łączy naukę z pracą.

– Ale ty nie musisz – wpadła mu w słowo matka. – Możesz spokojnie mieszkać z nami i niczym się nie przejmować.

– Nie chcę być dla was ciężarem – odparł stanowczo.

– A skąd ci przyszło do głowy przyszło, że jesteś? – zapytał ojciec.

– No właśnie – zawtórowała matka. – Czy kiedykolwiek coś takiego sugerowaliśmy?

– Oczywiście, że nie! Po prostu niektórzy moi znajomi już sami dają sobie radę w życiu, więc głupio mi być ciągle na waszym garnuszku. Chciałbym też poczuć się dorosły.

Danuta zamyśliła się na chwilę. Mieszkanie jej zmarłej matki – dwa przytulne pokoiki z kuchnią i łazienką – idealnie nadawało się dla kawalera. Wcześniej wynajmowali je młodej kobiecie pracującej w jednej z warszawskich korporacji. Odkąd przed miesiącem zmieniła stan cywilny i przeprowadziła się do męża, stało puste. Zamierzali znów zgłosić je do wynajmu, ponieważ dodatkowe pieniądze bardzo się w domowym budżecie przydawały. Matka nie miała jednak serca odmawiać synowi, który najwyraźniej miał własne plany na życie.

– Pomyślimy o tym – odparła enigmatycznie.

Mąż rzucił jej pełne wdzięczności spojrzenie. Sam też chciał jeszcze przedyskutować z nią tę kwestię, i to najchętniej w cztery oczy.

Miłosz nie nalegał. Sama świadomość, że ma już poniekąd sprawę z głowy, poprawiła mu humor. Był zatem gotów poczekać na ostateczną decyzję rodziców. Nałożył sobie sporą porcję sernika na zimno i spokojnie zabrał się do jedzenia. Nawet nie zauważył, że pozostali jakoś stracili apetyt…

Wieczorem, gdy małżonkowie znaleźli się sami w sypialni, Tadeusz od razu wrócił do tematu.

– Czy nie uważasz, że Miłosz coś kręci? – zapytał ostrożnie.

– Oczywiście – odparła Danuta. – Przecież jeszcze do niedawna robił wrażenie bardzo zadowolonego ze swojej sytuacji.

– Więc co mogło wpłynąć na to, że tak nagle zmienił zdanie?

– Chyba powinniśmy się raczej zastanowić kto…

Widząc zdumienie w oczach męża, roześmiała się spontanicznie.

– Nie słyszałeś, co powiedział? Jeden pokój chce wynająć.

– No tak, ale…

– Jestem gotowa się założyć, że ma już chętną osobę. Pewnie to jakaś koleżanka ze studiów.

Tadeusz wreszcie zrozumiał.

– Sądzisz, że chce po prostu zamieszkać z dziewczyną?

– Prawdopodobnie tak, tylko głupio mu powiedzieć nam o tym wprost.

– Dlatego nagle zapragnął samodzielności…

– Chociaż kiepsko sobie radzi z robieniem zakupów i wciąż zapomina o sprzątaniu!

Teraz już śmiali się oboje. Rzeczywiście, tylko miłość mogła spowodować chęć wzięcia na siebie poważnych życiowych obowiązków, od których wcześniej ich syn raczej się wymigiwał. Obawa o reakcję rodziców mogła zaś sprawić, że nie przyznał się do tego.

– Czyli uważasz, że powinniśmy się zgodzić? – zapytał Tadeusz.

Danuta skinęła głową.

– Jeśli odmówimy, pewnie będzie bardzo zawiedziony. Niech spróbuje tej samodzielności, zobaczymy, na jak długo starczy mu entuzjazmu. Może za parę miesięcy wróci do domu?

– Kto wie…?

Kiedy położyli się do łóżka, przyszło mu do głowy jeszcze jedno pytanie.

– Ale dlaczego dotąd nie zaprosił tej dziewczyny do domu?

– Bo wówczas sprawa byłaby zbyt oczywista – wyjaśniła mu żona.

– Chyba masz rację.

Obydwoje lubili czytać w łóżku, więc kilka minut później każde było już zajęte lekturą. Danuta pochłaniała romans historyczny, a jej mąż krwisty kryminał. Żadnemu nie przyszło do głowy, że umknęła ich uwadze istotna kwestia: Łucja nie skomentowała planów brata ani jednym słowem…
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij