Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • promocja

Teoria wzajemności Jak unikać niedojrzałych emocjonalnie partnerów i stworzyć wspierający związek - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
22 kwietnia 2026
4399 pkt
punktów Virtualo

Teoria wzajemności Jak unikać niedojrzałych emocjonalnie partnerów i stworzyć wspierający związek - ebook

Czy byłaś kiedyś w związku, w którym druga osoba za wszelką cenę unikała poważnych rozmów i kazała ci się domyślać, co myśli i czuje? Albo czułaś, że stawia ci niejasne oczekiwania, które bezskutecznie próbowałaś spełnić? A może uparcie wracała do twojego życia za każdym razem, gdy już ci się wydawało, że wreszcie zamknęłaś tamten rozdział?

Pamiętaj, że w zdrowym związku nie musisz grać w emocjonalne szachy, poświęcać się, rezygnować ze swoich potrzeb ani prosić o uwagę i troskę. Ta książka nauczy cię, jak tworzyć relacje, w których partnerzy czują się bezpiecznie i stabilnie oraz zawsze mogą liczyć na otwartą i szczerą komunikację, słowem – są odpowiedzialni afektywnie. Dowiesz się także, jak:

• rozpoznawać najczęstsze metody manipulacji w związkach – również te stosowane nieświadomie,

• rozpoznawać potrzeby emocjonalne kryjące się za raniącymi zachowaniami,

• tworzyć relacje oparte na bezpiecznym stylu przywiązania i poczuciu własnej wartości,

• zauważać objawy emocjonalnego uzależnienia, które więzi cię w toksycznych schematach,

• rozwiązywać konflikty tak, by minimalizować szkody,

• odpowiednio reagować na ciche dni, sprzeczne sygnały i wybuchy emocji,

• wybierać partnerów odpowiedzialnych afektywnie.

Ta książka to przewodnik po nowoczesnym podejściu do miłości: takim, w którym emocje są ważne, ale równie ważna jest odpowiedzialność za to, jak je komunikujemy. Dzięki niemu zrozumiesz, że masz prawo oczekiwać relacji opartych na trosce, transparentności i wzajemnym szacunku – i że dobra miłość to nie coś, co się przytrafia, lecz coś, co świadomie kształtujemy

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68846-10-2
Rozmiar pliku: 1,9 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

WSTĘP

Dlaczego ciągle przytrafia mi się to samo? Porozmawiajmy o odpowiedzialności afektywnej

Czy zda­rzyło ci się kie­dyś, że osoba, z którą się spo­ty­ka­łaś i z którą wszystko wyda­wało się ukła­dać wspa­niale, zerwała z tobą kon­takt bez żad­nych wyja­śnień? Albo twoja naj­lep­sza przy­ja­ciółka od paru dni odpo­wiada ci pół­słów­kami, a ty nie wiesz, co się stało, cho­ciaż zapy­ta­łaś? A może coś ci przy­po­mina taka sytu­acja: nagle z nie­bytu wyła­nia się twój eks, kręci się chwilę wokół cie­bie, a potem znów wysta­wia cię do wia­tru i znika? Pew­nie wiele razy sły­sza­łaś zda­nie: „Rodzi­nie trzeba wyba­czyć”, wypo­wie­dziane po tym, jak jakiś krewny wywi­nął ci taki numer, że gdyby zro­bił to kolega z pracy, wście­kła­byś się na poważ­nie. Ale skoro zro­bili to matka, brat czy ciotka, uśmie­chasz się tylko i dusisz w sobie gniew.

Nie zdzi­wi­ła­bym się, gdy­byś uwa­żała, że wszyst­kie te sytu­acje są nie­przy­jemne, ale nor­malne, że ludzie są, jacy są, i że trzeba się z tym pogo­dzić. Pozwól mi jed­nak powie­dzieć sobie, że ja się z tym nie zga­dzam. Jeśli nawet uzna­jemy pewne rze­czy za nor­malne, bo po pro­stu „tak już jest”, nie ozna­cza to, że są one w porządku oraz musimy się z nimi godzić i je zno­sić. We wszyst­kich opi­sa­nych wyżej przy­kła­dach bra­kuje cze­goś istot­nego: odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej.

Zapewne zapy­tasz, czym jest odpo­wie­dzial­ność afek­tywna. To przede wszyst­kim świa­do­mość, że każdą więź poza tobą two­rzą także inne osoby, które czują i mają okre­ślone potrzeby. A zatem odpo­wie­dzial­ność afek­tywna to poję­cie obej­mu­jące wszyst­kie zacho­wa­nia oparte na uważ­no­ści, poro­zu­mie­niu oraz swo­bod­nej i bez­po­śred­niej komu­ni­ka­cji w kwe­stii roz­ma­itych emo­cji, oko­licz­no­ści czy decy­zji, które mają miej­sce w ramach jakich­kol­wiek rela­cji, czy to part­ner­skich, czy uczu­ciowo-sek­su­al­nych, czy też przy­ja­ciel­skich lub rodzin­nych. Aby jaki­kol­wiek zwią­zek, w któ­rym poja­wiają się emo­cje, był wła­ściwy, zdrowy, har­mo­nijny i satys­fak­cjo­nu­jący, bar­dzo ważne jest, by budo­wać go z odpo­wie­dzial­no­ścią afek­tywną.

Mogłoby się wyda­wać, że to prze­cież po pro­stu sza­cu­nek i empa­tia na co dzień, prawda? Tak, ale nie do końca. Jak już wspo­mnia­łam, poję­cie to zawiera także inne ele­menty, cho­ciaż rze­czy­wi­ście sza­cu­nek i empa­tia to pod­stawy.

Kiedy osoba, z którą dzie­lisz łóżko, nie pierw­szy raz trak­tuje cię, jak­byś była tylko sąsiadką widy­waną w win­dzie, to zna­czy, że nie jest odpo­wie­dzialna afek­tyw­nie. Kiedy twoja przy­ja­ciółka wymaga, żebyś odga­dła, co czuje, a kiedy ją o to pytasz, odpo­wiada „Sama wiesz”, także nie jest odpo­wie­dzialna afek­tyw­nie. Kiedy spo­ty­kasz się z kimś na seks, ale chcia­ła­byś cze­goś wię­cej, a ten ktoś nie pozo­sta­wia miej­sca nawet na roz­mowę na ten temat, aż staje się on czymś w rodzaju tabu, ta osoba nie jest odpo­wie­dzialna afek­tyw­nie.

A zatem brak odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej odpo­wiada wzor­cowi zacho­wa­nia, który wiele osób nosi głę­boko w sobie. Nie jest to jed­nak chwi­lowy brak sza­cunku czy gor­szy dzień, kiedy pod wpły­wem zmę­cze­nia twój bli­ski mówi ci, żebyś nie zawra­cała mu teraz głowy swo­imi pro­ble­mami. Jest to nato­miast wzo­rzec powta­rza­jący się w kolej­nych rela­cjach, któ­rego osoba nie­od­po­wie­dzialna afek­tyw­nie nie pró­buje zmie­nić pomimo zwra­ca­nia jej uwagi, że takie zacho­wa­nie rani ludzi wokoło.

Odkąd spo­pu­la­ry­zo­wało się poję­cie nie­od­po­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej, zaczęto – nie­raz błęd­nie – koja­rzyć je z nie­zdro­wym uza­leż­nie­niem emo­cjo­nal­nym, nad­wraż­li­wo­ścią, nie­zdol­no­ścią do zaak­cep­to­wa­nia odrzu­ce­nia itp. Dla­tego rów­nie ważne jest wyja­śnie­nie, co zna­czy być osobą odpo­wie­dzialną afek­tyw­nie, jak i spre­cy­zo­wa­nie, co zna­czy nią nie być.

To wła­śnie jest celem tej książki – ma pomóc ci oce­nić, czy ktoś jest wobec cie­bie nie­od­po­wie­dzialny afek­tyw­nie, i nauczyć cię, jak w takiej sytu­acji zare­ago­wać bez poczu­cia winy i bez stra­chu. Życie jest zbyt krót­kie, by tkwić w pułapce więzi, z któ­rymi jest ci źle. Cza­sem się zda­rza, że zapo­mi­namy o sobie i upar­cie wal­czymy o pewne rela­cje, nie bio­rąc pod uwagę głów­nego celu ich zawie­ra­nia: mają one nas wzmac­niać. Dla­tego chcę ci pomóc w usta­le­niu, co popy­cha cię do wią­za­nia się kolejny raz z osobą o zero­wej odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej i do walki o ten zwią­zek. W zdro­wej rela­cji nie ma walki, jest za to obu­stronna praca, ramię w ramię, a przede wszyst­kim jest w niej radość. Dla­tego jeśli czu­jesz, że spę­dzasz życie na cią­głej walce o roz­wój rela­cji, ta książka jest dla cie­bie.

Poroz­ma­wiamy też o tym, co kie­ruje oso­bami pozba­wio­nymi odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej. Cho­dzi nie o to, by je osą­dzać czy uspra­wie­dli­wiać, ale by zwięk­szyć twój dobro­stan. Co chcę przez to powie­dzieć? Nami wszyst­kimi kie­rują na ogół nie­uświa­do­mione sche­maty myślowe, z któ­rych nie zda­jemy sobie sprawy, ale które mają wpływ na nasze wybory, szcze­gól­nie w kwe­stiach więzi. Dla­czego nie­odmien­nie pocią­gają cię osoby, o któ­rych nie da się powie­dzieć, że są empa­tyczne, skoro chcia­ła­byś, żeby ktoś cię rozu­miał i wspie­rał emo­cjo­nal­nie? Albo dla­czego w swo­ich rela­cjach zawsze docho­dzisz do punktu, w któ­rym druga osoba zaczyna odcho­dzić i wra­cać, a zwią­zek ni­gdy nie jest sta­bilny? Albo dla­czego zawsze ci się wydaje, że twoja więź polega na „rato­wa­niu” dru­giej osoby przed tra­gicz­nym losem, jak­byś była matką albo boha­terką, a nie part­nerką, przy­ja­ciółką czy sio­strą?

Moż­liwe, że raz po raz zada­wa­łaś już sobie te pyta­nia i udzie­la­łaś na nie odpo­wie­dzi. I jak pod­po­wiada mi moje doświad­cze­nie psy­cho­loga, zapewne uzna­łaś, że to z tobą jest coś nie tak, że nie jesteś dość dobra, głu­pio obsta­jesz przy rela­cjach z takimi samymi oso­bo­wo­ściami i nie umiesz się z tego wyzwo­lić. Dla­tego w tej książce nie tylko powiem ci, że to nie­prawda, ale wręcz ci to udo­wod­nię. Jeste­śmy isto­tami żyją­cymi w spo­łe­czeń­stwie i pocho­dzimy z więk­szych czy mniej­szych, mniej lub bar­dziej ustruk­tu­ry­zo­wa­nych rodzin, w któ­rych spę­dzi­ły­śmy wię­cej albo mniej czasu… Wszystko to ma zna­czący wpływ na to, jakie jeste­śmy, czego pra­gniemy, jak kie­ru­jemy swoim życiem itd. Ludzie nie są samot­nymi wyspami – jeste­śmy isto­tami nawią­zu­ją­cymi rela­cje z innymi, zatem oddzia­łu­jemy na sie­bie wza­jem­nie. Po czę­ści stąd wła­śnie bie­rze się odpo­wie­dzialność afek­tywna, ale jest też wypad­kową nie­uświa­do­mio­nych wzor­ców, o któ­rych mówi­łam wcze­śniej, a na które wielki wpływ mają z kolei takie czyn­niki jak model rela­cji z naszymi głów­nymi opie­ku­nami w okre­sie dzie­ciń­stwa, war­to­ści cenione w spo­łe­czeń­stwie, cha­rak­te­ry­styczne dla naszego śro­do­wi­ska podej­ście do miło­ści oraz prze­ko­na­nia o niej. Ozna­cza to, że jeste­śmy prze­ła­do­wane licz­nymi bodź­cami, ata­ku­ją­cymi nas już od uro­dze­nia i nie­świa­do­mie two­rzą­cymi w każ­dej z nas jedyną i nie­po­wta­rzalną mie­szankę, która w znacz­nym stop­niu deter­mi­nuje to, jaki typ osób nas pociąga, a jaki nie; czy nie potra­fimy zerwać więzi, czy odwrot­nie, zry­wamy je z bła­hego powodu; czy czu­jemy, że bez dru­giej osoby życie nie ma sensu, czy też prze­ciw­nie, nikomu nie ufamy. Bycie świa­domą tych wszyst­kich czyn­ni­ków jest ogrom­nie istotne, by nie popa­dać w tok­syczne rela­cje i wie­dzieć, jak się z nich wyzwo­lić.

Pod­su­mo­wu­jąc, jeśli masz już dość wikła­nia się wciąż na nowo w związki, w któ­rych bra­kuje odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej, zdaj się na mnie i prze­stań się obwi­niać. To ni­gdy nie była twoja wina. Uświa­do­mie­nie sobie tego to pierw­szy krok do zaję­cia się tym, co rze­czy­wi­ście od cie­bie zależy: rozu­mie­niem sie­bie, zna­jo­mo­ścią sie­bie, tro­ską o sie­bie i pomocą sobie. A przy oka­zji może odkry­jesz, że i tobie bra­ko­wało odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej. Lepiej późno niż wcale. Jeste­śmy tylko ludźmi, popeł­niamy błędy, a jak już wspo­mnia­łam, ist­nieje tak wiele czyn­ni­ków, któ­rych nawet nie zauwa­żamy, że nic w tym dziw­nego, jeśli cza­sem nie masz poję­cia, czy twój zwią­zek jest zdrowy, czy dbasz odpo­wied­nio o przy­jaźń, a nawet czego szu­kasz, wią­żąc się z kimś.

Może okre­śle­nie „szu­kać cze­goś” w odnie­sie­niu do rela­cji brzmi dziw­nie, jakby więzi miały jesz­cze jakiś cel poza po pro­stu byciem razem. Ale w tym tkwi sedno sprawy: czę­sto, i to nie­świa­do­mie, ludzie nawią­zują rela­cje, by uzu­peł­nić jakiś brak, tak poważny, że tylko inna osoba może go wypeł­nić. Albo uży­wają innych jako łatwego celu, by mścić się za cier­pie­nia, któ­rych doznali wcze­śniej. Albo po pro­stu nie wie­dzą, jak ważne jest, by liczyli się z uczu­ciami, które wzbu­dzają.

Dla­tego powin­naś wie­dzieć, czego sama chcesz, bo spo­tkasz wielu ludzi, któ­rzy nie mają tej świa­do­mo­ści. Jeśli wiesz, co jest dla cie­bie naj­waż­niej­sze w związku w okre­ślo­nym momen­cie two­jego życia, czego ocze­ku­jesz od dru­giej osoby, w jakich kwe­stiach jesteś gotowa ustą­pić, a w jakich nie, będziesz mieć w ręku wszyst­kie atuty, by wygrać: nauczyć się nawią­zy­wać zdrowe i świa­dome rela­cje.

W każ­dej więzi, miło­snej, przy­ja­ciel­skiej czy rodzin­nej, to, czego pra­gniesz, nie musi się zga­dzać z tym, co może dać ci druga osoba. Dla­tego ważne jest, byś wie­działa, czego ocze­ku­jesz. Jeśli jesz­cze nie zro­zu­mia­łaś, czego naprawdę chcesz, nie przej­muj się – po to powstała ta książka. Zamia­rem, który przy­świe­cał mi przy pisa­niu, było przede wszyst­kim skło­nie­nie cię do reflek­sji. Do tego, byś pozwo­liła sobie pobyć sama ze sobą, posłu­chać sie­bie i zaj­rzeć w sie­bie, odkryć, czego potrze­bu­jesz i jak możesz świa­do­mie nawią­zy­wać rela­cje, dostrze­ga­jąc tok­syczne zacho­wa­nia. Chcę, byś się nauczyła, co możesz zro­bić, by zadbać o sie­bie, darzyć się sza­cun­kiem i sta­wiać sie­bie na pierw­szym miej­scu. Nie zna­czy to, że masz być ego­istką, ale że twoja miłość wła­sna ma być w dobrej for­mie.

Chcia­ła­bym, żeby od teraz miłość, którą darzysz innych i którą oni darzą cie­bie, była dobrą miło­ścią.ROZDZIAŁ 2. NIE KOCHAJ MNIE WIECZNIE, NIE KOCHAJ TROSZECZKĘ, KOCHAJ MNIE DOBRZE. ODPOWIEDZIALNOŚĆ AFEKTYWNA

Roz­dział 2

Nie kochaj mnie wiecz­nie, nie kochaj tro­szeczkę, kochaj mnie dobrze. Odpo­wie­dzial­ność afek­tywna

Poję­cie „odpo­wie­dzial­ność afek­tywna” naro­dziło się w latach osiem­dzie­sią­tych XX wieku w wyniku pierw­szych ana­liz rela­cji polia­mo­rycz­nych. Polia­mo­ria ozna­cza rela­cje miło­sne pomię­dzy trzema lub wię­cej oso­bami w tym samym cza­sie, nawią­zy­wane świa­do­mie, za zgodą i etycz­nie. Teo­rie na temat polia­mo­rii bro­nią sta­no­wi­ska, że miło­ści nie można ogra­ni­czać, a kochać kogoś ozna­cza pra­gnąć dla tej osoby wszyst­kiego, co naj­lep­sze, a więc także tego, by mogła ona roz­sze­rzyć swoje życie uczu­ciowe na inną lub inne osoby, jeśli to wła­śnie spra­wia, że czuje się wolna i szczę­śliwa. W rezul­ta­cie, jeśli zaczyna się oce­niać polia­mo­rię jako jedną z opcji two­rze­nia rela­cji (prze­cież ist­nieje ona jak świat świa­tem) i uważa się, że jest rów­no­rzędna mono­ga­mii, dostrzega się koniecz­ność pew­nych umów i płyn­nego prze­pływu infor­ma­cji pomię­dzy oso­bami w takim związku, by unik­nąć nie­przy­jem­no­ści, które cza­sem biorą się z głę­boko uwew­nętrz­nio­nych prze­ko­nań, będą­cych wyni­kiem wycho­wa­nia w mono­ga­micz­nym świe­cie: nie­ra­dze­nia sobie z zazdro­ścią czy trud­no­ści ze sta­wia­niem roz­sąd­nych, zdro­wych i jasnych gra­nic.

A zatem czy odpo­wie­dzial­ność afek­tywna doty­czy tylko związ­ków polia­mo­rycz­nych? Z pew­no­ścią nie, dla­tego gdy roz­wa­żano te nowe moż­li­wo­ści, zaczęto zda­wać sobie sprawę z koniecz­no­ści prze­my­śle­nia na nowo spo­sobu, w jaki two­rzymy wszel­kiego rodzaju więzi, a także wzię­cia pod lupę wza­jem­nej tro­ski, empa­tii, zro­zu­mie­nia i odpo­wie­dzial­no­ści wszyst­kich osób połą­czo­nych dowolną wię­zią. A kiedy zaczęły docho­dzić do głosu teo­rie femi­ni­styczne, zro­dziła się też świa­do­mość tego, jak na nasz spo­sób budo­wa­nia związ­ków wpływa kon­cept miło­ści roman­tycz­nej, gło­szący, że miłość nie­uchron­nie wiąże się z cier­pie­niem i two­rzy mię­dzy męż­czy­zną a kobietą rela­cje oparte na sche­ma­cie wła­dzy i pod­po­rząd­ko­wa­nia, narzuca nie­zmienny podział ról płcio­wych oraz polega wyłącz­nie na rela­cjach hete­ro­sek­su­al­nych i mono­ga­micz­nych. Femi­nizm, doma­ga­jący się rów­no­ści i rów­no­upraw­nie­nia kobiet oraz męż­czyzn, uzna­wał za nie­uza­sad­nione, by nasze rela­cje na­dal regu­lo­wane były przez ten sztywny i archa­iczny sys­tem. To tak, jakby całe spo­łe­czeń­stwo zmie­rzało w kie­runku two­rze­nia spra­wie­dliw­szego i bar­dziej zrów­no­wa­żo­nego świata, ale nasze więzi utknęły w prze­sta­rza­łych zało­że­niach, które raz po raz dopro­wa­dzają nas do tok­sycz­nych rela­cji. W okre­sie roz­kwitu femi­ni­zmu zaczyna ugrun­to­wy­wać się poję­cie odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej jako kon­cep­cji nie­zbęd­nej do prze­rwa­nia tok­sycz­nych sche­ma­tów wikła­ją­cych nas w pozba­wione rów­no­wagi i nie­sa­tys­fak­cjo­nu­jące rela­cje.

Aby cię kochać, muszę cię szanować. Co się kryje pod pojęciem odpowiedzialności afektywnej

Porozmawiajmy o etyce uczuć

Etyka uczuć to ina­czej rozu­mie­nie, że kiedy dwie lub wię­cej osób anga­żuje się w jakąś rela­cję, każdy wstrząs w związku poru­sza emo­cje zarówno wła­sne, jak i innych osób. Dla­tego tak ważne jest, by poro­zu­mie­wać się i docho­dzić do zgody w taki spo­sób, by mini­ma­li­zo­wać szkody. Nasze dzia­ła­nia oddzia­łują na wszyst­kie zaan­ga­żo­wane strony, dla­tego ważne, by podej­mo­wać decy­zje w taki spo­sób, aby nie szko­dzić albo czy­nić jak naj­mniej­szą szkodę każ­demu, w tym rów­nież nam.

Przyj­rzyjmy się w tym kon­tek­ście kon­se­kwen­cjom, jakie może spo­wo­do­wać _gho­sting_. Wyobraź sobie, że Víctor i Elena znają się już od jakie­goś czasu i regu­lar­nie ze sobą sypiają. Po wielu mie­sią­cach Elena zaczyna zauwa­żać zmiany – Víctor spo­tyka się z nią coraz rza­dziej, a roz­mowy na What­sAp­pie, przed­tem trwa­jące godzi­nami, teraz ogra­ni­czają się do pię­ciu minut przed snem albo jego krót­kiego „hahaha”, kiedy ona prze­śle mu coś śmiesz­nego. Elena dostrzega, że Víctor nie jest już tak zain­te­re­so­wany ich związ­kiem jak na początku, ale nie ma odwagi o to zapy­tać, bo kiedy już zamie­rzała to zro­bić, Víctor znowu się do niej ode­zwał. Elena uznaje: „Mam jakąś obse­sję, prze­cież wszystko jest w porządku, jak zawsze”.

Mijają kolejne tygo­dnie i Elena widzi, że Víctor znowu coraz bar­dziej się oddala, zaczyna więc myśleć, że albo to ona będzie wkła­dać wię­cej wysiłku w tę rela­cję, albo wszystko pój­dzie na marne. Dwoi się i troi, przy­go­to­wuje dla Víctora roman­tyczne nie­spo­dzianki, orga­ni­zuje week­en­dowe wypady, pisze jesz­cze czę­ściej, dopy­tuje, czy cze­goś mu nie potrzeba…

Ale rów­no­cze­śnie stop­niowo zdaje sobie sprawę, że im bar­dziej się stara, tym bar­dziej Víctor wydaje się odda­lać, a ona czuje coraz więk­szą nie­pew­ność i brak satys­fak­cji. Co się dzieje? Rela­cja nie­za­mie­rze­nie stała się po pro­stu tok­syczna. Elena szuka odpo­wie­dzi, któ­rych nie otrzy­muje, bo nie ma odwagi zapy­tać, posta­na­wia więc stłu­mić nie­po­kój i zigno­ro­wać wszystko, co czuje i czego potrze­buje, a także stara się przy­po­do­bać Víctorowi za wszelką cenę i marzy, że kie­dyś powróci magia z począt­ków ich związku.

A co się dzieje z Víctorem? Może z wygod­nic­twa, a może z obawy przed nie­miłą sceną, w któ­rej miałby powie­dzieć Ele­nie, że z nią zrywa, zmu­sza się do pozo­sta­wa­nia w rela­cji, która mu nie odpo­wiada. Unika sta­wie­nia czoła nie­przy­jem­nej sytu­acji, w któ­rej miałby oświad­czyć, że to koniec, aby nie musieć radzić sobie póź­niej z ewen­tu­al­nym poczu­ciem winy. Dla­tego posta­na­wia po pro­stu znik­nąć z życia Eleny – stop­niowo prze­staje odpo­wiadać na jej wia­do­mo­ści, laj­ko­wać zdję­cia, cho­dzić w miej­sca, w któ­rych bywali razem…

Zasad­ni­czo Víctor upra­wia zwy­czajny _gho­sting_. Spra­wia, że Elena pogrąża się w morzu nie­pew­no­ści coraz głę­biej, nie rozu­mie­jąc, czy to ona zro­biła coś, co go dotknęło, czy też jest z nią coś nie tak, tylko nikt przed Víctorem tego nie zauwa­żył. Naj­gor­sza w tej sytu­acji jest nie­wie­dza, czy on zamie­rza wró­cić, co pozo­sta­wia Elenę w sta­nie ocze­ki­wa­nia i blo­kuje jej moż­li­wość rusze­nia dalej, pod­czas gdy męż­czy­zna w pewien spo­sób już to zro­bił.

Wie­dząc to wszystko, mamy jasność, że Víctor abso­lut­nie nie był i nie jest odpo­wie­dzialny afek­tyw­nie wobec Eleny, bez względu na to, jakie byłyby jego inten­cje i moty­wa­cje. I nie cho­dzi tu o szu­ka­nie win­nych, ale wska­za­nie nieodpo­wie­dzialnych zacho­wań. Jeśli choć raz byłaś na miej­scu Eleny, powin­naś wie­dzieć, że to nie ty pono­sisz odpo­wie­dzial­ność za to, jak zacho­wał się twój „Víctor”, jesteś nato­miast w sta­nie nauczyć się iden­ty­fi­ko­wać ten typ zacho­wań, aby następ­nym razem zauwa­żyć, gdy coś takiego się wyda­rzy (choć mam nadzieję, że tak się nie sta­nie). Kiedy dostrze­gasz dziwne zacho­wa­nia, masz prawo o nie pytać, i jeśli rela­cja nie daje ci tego, czego szu­kasz i na co zasłu­gu­jesz, masz także prawo się z niej wyco­fać. Tak, wiem, że to nie jest łatwe, ale kiedy dostrze­gasz dyna­mikę związku, w któ­rym się poświę­casz i chcesz za wszelką cenę trosz­czyć się o drugą osobę i ją zado­wa­lać, byle tylko z tobą została, powinna ci się zapa­lić czer­wona lampka. To nie jest ani dobra miłość, ani zdrowa rela­cja, a jeśli nic z tym nie zro­bisz, to wszyst­kie trud­no­ści, któ­rych teraz pró­bu­jesz unik­nąć, wrócą do cie­bie z o wiele więk­szą siłą.

Teraz, skoro już wiemy, jak roz­po­znać dowo­dzące braku odpo­wie­dzial­no­ści afek­tyw­nej zacho­wa­nia Víctora, w jaki spo­sób mogły­by­śmy roz­po­znać odpo­wie­dzialne zacho­wa­nia, gdyby postą­pił ina­czej? Przede wszyst­kim przy podej­mo­wa­niu decy­zji doty­czą­cej zakoń­cze­nia związku musia­łaby zaist­nieć prze­słanka etyki uczu­cio­wej. To zna­czy, że Víctor musiałby być uczciwy wobec Eleny, ale także wobec sie­bie, oraz dzia­łać w taki spo­sób, żeby wyrzą­dzić sobie i jej jak naj­mniej­szą krzywdę. Oczy­wi­ście, gdy podej­muje się podobną decy­zję, choćby się bar­dzo pra­gnęło nikogo nie skrzyw­dzić, zawsze ktoś ucierpi. Ale ważne jest, by prze­ana­li­zo­wać poten­cjalne szkody, sta­wia­jąc na wyobra­żo­nej szali wszyst­kie moż­liwe opcje i sza­cu­jąc, która będzie naj­mniej bole­sna.

Poten­cjal­nym przy­kła­dem odpo­wie­dzial­nego zacho­wa­nia Víctora byłoby stwier­dze­nie: „Eleno, bar­dzo faj­nie było cię poznać, super nam było razem, jesteś war­to­ściową osobą. Wła­śnie dla­tego chcę być z tobą zupeł­nie szczery, bo na to zasłu­gu­jesz. Muszę ci powie­dzieć, że w tej chwili już nie czuję tego, co wcze­śniej, i nie mogę kon­ty­nu­ować naszego związku. Nie dla­tego, że zro­bi­łaś cokol­wiek nie tak ani że nie jest mi z tobą miło, po pro­stu tak czuję i uwa­żam, że uczci­wie jest ci to powie­dzieć, żebyś i ty mogła pod­jąć decy­zje, które spra­wią, że będziesz szczę­śliwa”.

Porozmawiajmy o konsekwencji w podejmowaniu decyzji

Uwa­żam, że kiedy podej­mu­jemy jakąś decy­zję doty­czącą naszego związku, powin­ni­śmy ją zako­mu­ni­ko­wać i omó­wić wszystko, co z niej wynika. Ważne jest, by wpro­wa­dzić swoje posta­no­wie­nie w życie i trwać przy nim z upły­wem czasu. Czy to ozna­cza, że nie możemy zmie­nić zda­nia? Oczy­wi­ście, że możemy, ale czym innym jest chęć przy­wró­ce­nia poprzed­niego sta­tusu rela­cji, a czym innym sytu­acja, w któ­rej czu­jemy i myślimy to samo, chcemy nato­miast wyco­fać się z pod­ję­tej decy­zji, gdyż waż­niej­sze stają się inne nasze oso­bi­ste inte­resy, o któ­rych druga strona nie ma bla­dego poję­cia. Przyj­rzyjmy się temu na przy­kła­dzie kon­ty­nu­acji histo­rii Víctora i Eleny.

Można logicz­nie zało­żyć, że skoro rela­cja się zakoń­czyła, koń­czy się też odpo­wie­dzial­ność afek­tywna, ale w rze­czy­wi­sto­ści wcale tak nie jest. Wyobraźmy sobie, że jakiś czas po roz­sta­niu Víctor czuje się bar­dzo samotny i żeby zagłu­szyć tę samot­ność, zasta­na­wia się, czy nie napi­sać do Eleny. W końcu to robi, spę­dzają ze sobą wie­czór i idą do łóżka. To spo­tka­nie wyzwala w Ele­nie potężne emo­cje. Znowu czuje, że Víctor jest „tym jedy­nym”, a ich rela­cję, pomimo prze­ży­tego _gho­stingu_, „jesz­cze da się ura­to­wać”. Elena wysyła więc Víctorowi wia­do­mość, w któ­rej pisze, jak się cie­szy i jak było jej z nim miło poprzed­niego wie­czora. Ale Víctor odpo­wiada mono­sy­la­bami, nie bar­dzo anga­żu­jąc się w roz­mowę.

Dzieje się tak dla­tego, że uczu­cia Víctora wobec Eleny nie ule­gły zmia­nie, męż­czy­zna wie, że nic do niej nie czuje, ale potrze­bo­wał towa­rzy­stwa, a Elena zawsze była chętna do pomocy. Ego­istycz­nie zbliża się do Eleny tylko dla­tego, że ona będzie dostępna, by zapeł­nić jego pustkę. A więc w czym pro­blem? W tym, że Elena o tym wszyst­kim nie wie; już dawała sobie radę z żałobą po związku, kiedy nagle Víctor się obja­wił, „potrze­bu­jąc jej”, pod­czas gdy w rze­czy­wi­sto­ści potrze­bo­wał tylko nie być aku­rat wtedy sam. Póź­niej Elena znowu nie wie, co myśleć, kiedy Víctor po spo­tka­niu oka­zuje chłód i odcina się od niej bez żad­nego wyja­śnie­nia swo­ich nagłych zmian w zacho­wa­niu.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij