-
promocja
Teoria wzajemności Jak unikać niedojrzałych emocjonalnie partnerów i stworzyć wspierający związek - ebook
Teoria wzajemności Jak unikać niedojrzałych emocjonalnie partnerów i stworzyć wspierający związek - ebook
Czy byłaś kiedyś w związku, w którym druga osoba za wszelką cenę unikała poważnych rozmów i kazała ci się domyślać, co myśli i czuje? Albo czułaś, że stawia ci niejasne oczekiwania, które bezskutecznie próbowałaś spełnić? A może uparcie wracała do twojego życia za każdym razem, gdy już ci się wydawało, że wreszcie zamknęłaś tamten rozdział?
Pamiętaj, że w zdrowym związku nie musisz grać w emocjonalne szachy, poświęcać się, rezygnować ze swoich potrzeb ani prosić o uwagę i troskę. Ta książka nauczy cię, jak tworzyć relacje, w których partnerzy czują się bezpiecznie i stabilnie oraz zawsze mogą liczyć na otwartą i szczerą komunikację, słowem – są odpowiedzialni afektywnie. Dowiesz się także, jak:
• rozpoznawać najczęstsze metody manipulacji w związkach – również te stosowane nieświadomie,
• rozpoznawać potrzeby emocjonalne kryjące się za raniącymi zachowaniami,
• tworzyć relacje oparte na bezpiecznym stylu przywiązania i poczuciu własnej wartości,
• zauważać objawy emocjonalnego uzależnienia, które więzi cię w toksycznych schematach,
• rozwiązywać konflikty tak, by minimalizować szkody,
• odpowiednio reagować na ciche dni, sprzeczne sygnały i wybuchy emocji,
• wybierać partnerów odpowiedzialnych afektywnie.
Ta książka to przewodnik po nowoczesnym podejściu do miłości: takim, w którym emocje są ważne, ale równie ważna jest odpowiedzialność za to, jak je komunikujemy. Dzięki niemu zrozumiesz, że masz prawo oczekiwać relacji opartych na trosce, transparentności i wzajemnym szacunku – i że dobra miłość to nie coś, co się przytrafia, lecz coś, co świadomie kształtujemy
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Psychologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68846-10-2 |
| Rozmiar pliku: | 1,9 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Dlaczego ciągle przytrafia mi się to samo? Porozmawiajmy o odpowiedzialności afektywnej
Czy zdarzyło ci się kiedyś, że osoba, z którą się spotykałaś i z którą wszystko wydawało się układać wspaniale, zerwała z tobą kontakt bez żadnych wyjaśnień? Albo twoja najlepsza przyjaciółka od paru dni odpowiada ci półsłówkami, a ty nie wiesz, co się stało, chociaż zapytałaś? A może coś ci przypomina taka sytuacja: nagle z niebytu wyłania się twój eks, kręci się chwilę wokół ciebie, a potem znów wystawia cię do wiatru i znika? Pewnie wiele razy słyszałaś zdanie: „Rodzinie trzeba wybaczyć”, wypowiedziane po tym, jak jakiś krewny wywinął ci taki numer, że gdyby zrobił to kolega z pracy, wściekłabyś się na poważnie. Ale skoro zrobili to matka, brat czy ciotka, uśmiechasz się tylko i dusisz w sobie gniew.
Nie zdziwiłabym się, gdybyś uważała, że wszystkie te sytuacje są nieprzyjemne, ale normalne, że ludzie są, jacy są, i że trzeba się z tym pogodzić. Pozwól mi jednak powiedzieć sobie, że ja się z tym nie zgadzam. Jeśli nawet uznajemy pewne rzeczy za normalne, bo po prostu „tak już jest”, nie oznacza to, że są one w porządku oraz musimy się z nimi godzić i je znosić. We wszystkich opisanych wyżej przykładach brakuje czegoś istotnego: odpowiedzialności afektywnej.
Zapewne zapytasz, czym jest odpowiedzialność afektywna. To przede wszystkim świadomość, że każdą więź poza tobą tworzą także inne osoby, które czują i mają określone potrzeby. A zatem odpowiedzialność afektywna to pojęcie obejmujące wszystkie zachowania oparte na uważności, porozumieniu oraz swobodnej i bezpośredniej komunikacji w kwestii rozmaitych emocji, okoliczności czy decyzji, które mają miejsce w ramach jakichkolwiek relacji, czy to partnerskich, czy uczuciowo-seksualnych, czy też przyjacielskich lub rodzinnych. Aby jakikolwiek związek, w którym pojawiają się emocje, był właściwy, zdrowy, harmonijny i satysfakcjonujący, bardzo ważne jest, by budować go z odpowiedzialnością afektywną.
Mogłoby się wydawać, że to przecież po prostu szacunek i empatia na co dzień, prawda? Tak, ale nie do końca. Jak już wspomniałam, pojęcie to zawiera także inne elementy, chociaż rzeczywiście szacunek i empatia to podstawy.
Kiedy osoba, z którą dzielisz łóżko, nie pierwszy raz traktuje cię, jakbyś była tylko sąsiadką widywaną w windzie, to znaczy, że nie jest odpowiedzialna afektywnie. Kiedy twoja przyjaciółka wymaga, żebyś odgadła, co czuje, a kiedy ją o to pytasz, odpowiada „Sama wiesz”, także nie jest odpowiedzialna afektywnie. Kiedy spotykasz się z kimś na seks, ale chciałabyś czegoś więcej, a ten ktoś nie pozostawia miejsca nawet na rozmowę na ten temat, aż staje się on czymś w rodzaju tabu, ta osoba nie jest odpowiedzialna afektywnie.
A zatem brak odpowiedzialności afektywnej odpowiada wzorcowi zachowania, który wiele osób nosi głęboko w sobie. Nie jest to jednak chwilowy brak szacunku czy gorszy dzień, kiedy pod wpływem zmęczenia twój bliski mówi ci, żebyś nie zawracała mu teraz głowy swoimi problemami. Jest to natomiast wzorzec powtarzający się w kolejnych relacjach, którego osoba nieodpowiedzialna afektywnie nie próbuje zmienić pomimo zwracania jej uwagi, że takie zachowanie rani ludzi wokoło.
Odkąd spopularyzowało się pojęcie nieodpowiedzialności afektywnej, zaczęto – nieraz błędnie – kojarzyć je z niezdrowym uzależnieniem emocjonalnym, nadwrażliwością, niezdolnością do zaakceptowania odrzucenia itp. Dlatego równie ważne jest wyjaśnienie, co znaczy być osobą odpowiedzialną afektywnie, jak i sprecyzowanie, co znaczy nią nie być.
To właśnie jest celem tej książki – ma pomóc ci ocenić, czy ktoś jest wobec ciebie nieodpowiedzialny afektywnie, i nauczyć cię, jak w takiej sytuacji zareagować bez poczucia winy i bez strachu. Życie jest zbyt krótkie, by tkwić w pułapce więzi, z którymi jest ci źle. Czasem się zdarza, że zapominamy o sobie i uparcie walczymy o pewne relacje, nie biorąc pod uwagę głównego celu ich zawierania: mają one nas wzmacniać. Dlatego chcę ci pomóc w ustaleniu, co popycha cię do wiązania się kolejny raz z osobą o zerowej odpowiedzialności afektywnej i do walki o ten związek. W zdrowej relacji nie ma walki, jest za to obustronna praca, ramię w ramię, a przede wszystkim jest w niej radość. Dlatego jeśli czujesz, że spędzasz życie na ciągłej walce o rozwój relacji, ta książka jest dla ciebie.
Porozmawiamy też o tym, co kieruje osobami pozbawionymi odpowiedzialności afektywnej. Chodzi nie o to, by je osądzać czy usprawiedliwiać, ale by zwiększyć twój dobrostan. Co chcę przez to powiedzieć? Nami wszystkimi kierują na ogół nieuświadomione schematy myślowe, z których nie zdajemy sobie sprawy, ale które mają wpływ na nasze wybory, szczególnie w kwestiach więzi. Dlaczego nieodmiennie pociągają cię osoby, o których nie da się powiedzieć, że są empatyczne, skoro chciałabyś, żeby ktoś cię rozumiał i wspierał emocjonalnie? Albo dlaczego w swoich relacjach zawsze dochodzisz do punktu, w którym druga osoba zaczyna odchodzić i wracać, a związek nigdy nie jest stabilny? Albo dlaczego zawsze ci się wydaje, że twoja więź polega na „ratowaniu” drugiej osoby przed tragicznym losem, jakbyś była matką albo bohaterką, a nie partnerką, przyjaciółką czy siostrą?
Możliwe, że raz po raz zadawałaś już sobie te pytania i udzielałaś na nie odpowiedzi. I jak podpowiada mi moje doświadczenie psychologa, zapewne uznałaś, że to z tobą jest coś nie tak, że nie jesteś dość dobra, głupio obstajesz przy relacjach z takimi samymi osobowościami i nie umiesz się z tego wyzwolić. Dlatego w tej książce nie tylko powiem ci, że to nieprawda, ale wręcz ci to udowodnię. Jesteśmy istotami żyjącymi w społeczeństwie i pochodzimy z większych czy mniejszych, mniej lub bardziej ustrukturyzowanych rodzin, w których spędziłyśmy więcej albo mniej czasu… Wszystko to ma znaczący wpływ na to, jakie jesteśmy, czego pragniemy, jak kierujemy swoim życiem itd. Ludzie nie są samotnymi wyspami – jesteśmy istotami nawiązującymi relacje z innymi, zatem oddziałujemy na siebie wzajemnie. Po części stąd właśnie bierze się odpowiedzialność afektywna, ale jest też wypadkową nieuświadomionych wzorców, o których mówiłam wcześniej, a na które wielki wpływ mają z kolei takie czynniki jak model relacji z naszymi głównymi opiekunami w okresie dzieciństwa, wartości cenione w społeczeństwie, charakterystyczne dla naszego środowiska podejście do miłości oraz przekonania o niej. Oznacza to, że jesteśmy przeładowane licznymi bodźcami, atakującymi nas już od urodzenia i nieświadomie tworzącymi w każdej z nas jedyną i niepowtarzalną mieszankę, która w znacznym stopniu determinuje to, jaki typ osób nas pociąga, a jaki nie; czy nie potrafimy zerwać więzi, czy odwrotnie, zrywamy je z błahego powodu; czy czujemy, że bez drugiej osoby życie nie ma sensu, czy też przeciwnie, nikomu nie ufamy. Bycie świadomą tych wszystkich czynników jest ogromnie istotne, by nie popadać w toksyczne relacje i wiedzieć, jak się z nich wyzwolić.
Podsumowując, jeśli masz już dość wikłania się wciąż na nowo w związki, w których brakuje odpowiedzialności afektywnej, zdaj się na mnie i przestań się obwiniać. To nigdy nie była twoja wina. Uświadomienie sobie tego to pierwszy krok do zajęcia się tym, co rzeczywiście od ciebie zależy: rozumieniem siebie, znajomością siebie, troską o siebie i pomocą sobie. A przy okazji może odkryjesz, że i tobie brakowało odpowiedzialności afektywnej. Lepiej późno niż wcale. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, a jak już wspomniałam, istnieje tak wiele czynników, których nawet nie zauważamy, że nic w tym dziwnego, jeśli czasem nie masz pojęcia, czy twój związek jest zdrowy, czy dbasz odpowiednio o przyjaźń, a nawet czego szukasz, wiążąc się z kimś.
Może określenie „szukać czegoś” w odniesieniu do relacji brzmi dziwnie, jakby więzi miały jeszcze jakiś cel poza po prostu byciem razem. Ale w tym tkwi sedno sprawy: często, i to nieświadomie, ludzie nawiązują relacje, by uzupełnić jakiś brak, tak poważny, że tylko inna osoba może go wypełnić. Albo używają innych jako łatwego celu, by mścić się za cierpienia, których doznali wcześniej. Albo po prostu nie wiedzą, jak ważne jest, by liczyli się z uczuciami, które wzbudzają.
Dlatego powinnaś wiedzieć, czego sama chcesz, bo spotkasz wielu ludzi, którzy nie mają tej świadomości. Jeśli wiesz, co jest dla ciebie najważniejsze w związku w określonym momencie twojego życia, czego oczekujesz od drugiej osoby, w jakich kwestiach jesteś gotowa ustąpić, a w jakich nie, będziesz mieć w ręku wszystkie atuty, by wygrać: nauczyć się nawiązywać zdrowe i świadome relacje.
W każdej więzi, miłosnej, przyjacielskiej czy rodzinnej, to, czego pragniesz, nie musi się zgadzać z tym, co może dać ci druga osoba. Dlatego ważne jest, byś wiedziała, czego oczekujesz. Jeśli jeszcze nie zrozumiałaś, czego naprawdę chcesz, nie przejmuj się – po to powstała ta książka. Zamiarem, który przyświecał mi przy pisaniu, było przede wszystkim skłonienie cię do refleksji. Do tego, byś pozwoliła sobie pobyć sama ze sobą, posłuchać siebie i zajrzeć w siebie, odkryć, czego potrzebujesz i jak możesz świadomie nawiązywać relacje, dostrzegając toksyczne zachowania. Chcę, byś się nauczyła, co możesz zrobić, by zadbać o siebie, darzyć się szacunkiem i stawiać siebie na pierwszym miejscu. Nie znaczy to, że masz być egoistką, ale że twoja miłość własna ma być w dobrej formie.
Chciałabym, żeby od teraz miłość, którą darzysz innych i którą oni darzą ciebie, była dobrą miłością.ROZDZIAŁ 2. NIE KOCHAJ MNIE WIECZNIE, NIE KOCHAJ TROSZECZKĘ, KOCHAJ MNIE DOBRZE. ODPOWIEDZIALNOŚĆ AFEKTYWNA
Rozdział 2
Nie kochaj mnie wiecznie, nie kochaj troszeczkę, kochaj mnie dobrze. Odpowiedzialność afektywna
Pojęcie „odpowiedzialność afektywna” narodziło się w latach osiemdziesiątych XX wieku w wyniku pierwszych analiz relacji poliamorycznych. Poliamoria oznacza relacje miłosne pomiędzy trzema lub więcej osobami w tym samym czasie, nawiązywane świadomie, za zgodą i etycznie. Teorie na temat poliamorii bronią stanowiska, że miłości nie można ograniczać, a kochać kogoś oznacza pragnąć dla tej osoby wszystkiego, co najlepsze, a więc także tego, by mogła ona rozszerzyć swoje życie uczuciowe na inną lub inne osoby, jeśli to właśnie sprawia, że czuje się wolna i szczęśliwa. W rezultacie, jeśli zaczyna się oceniać poliamorię jako jedną z opcji tworzenia relacji (przecież istnieje ona jak świat światem) i uważa się, że jest równorzędna monogamii, dostrzega się konieczność pewnych umów i płynnego przepływu informacji pomiędzy osobami w takim związku, by uniknąć nieprzyjemności, które czasem biorą się z głęboko uwewnętrznionych przekonań, będących wynikiem wychowania w monogamicznym świecie: nieradzenia sobie z zazdrością czy trudności ze stawianiem rozsądnych, zdrowych i jasnych granic.
A zatem czy odpowiedzialność afektywna dotyczy tylko związków poliamorycznych? Z pewnością nie, dlatego gdy rozważano te nowe możliwości, zaczęto zdawać sobie sprawę z konieczności przemyślenia na nowo sposobu, w jaki tworzymy wszelkiego rodzaju więzi, a także wzięcia pod lupę wzajemnej troski, empatii, zrozumienia i odpowiedzialności wszystkich osób połączonych dowolną więzią. A kiedy zaczęły dochodzić do głosu teorie feministyczne, zrodziła się też świadomość tego, jak na nasz sposób budowania związków wpływa koncept miłości romantycznej, głoszący, że miłość nieuchronnie wiąże się z cierpieniem i tworzy między mężczyzną a kobietą relacje oparte na schemacie władzy i podporządkowania, narzuca niezmienny podział ról płciowych oraz polega wyłącznie na relacjach heteroseksualnych i monogamicznych. Feminizm, domagający się równości i równouprawnienia kobiet oraz mężczyzn, uznawał za nieuzasadnione, by nasze relacje nadal regulowane były przez ten sztywny i archaiczny system. To tak, jakby całe społeczeństwo zmierzało w kierunku tworzenia sprawiedliwszego i bardziej zrównoważonego świata, ale nasze więzi utknęły w przestarzałych założeniach, które raz po raz doprowadzają nas do toksycznych relacji. W okresie rozkwitu feminizmu zaczyna ugruntowywać się pojęcie odpowiedzialności afektywnej jako koncepcji niezbędnej do przerwania toksycznych schematów wikłających nas w pozbawione równowagi i niesatysfakcjonujące relacje.
Aby cię kochać, muszę cię szanować. Co się kryje pod pojęciem odpowiedzialności afektywnej
Porozmawiajmy o etyce uczuć
Etyka uczuć to inaczej rozumienie, że kiedy dwie lub więcej osób angażuje się w jakąś relację, każdy wstrząs w związku porusza emocje zarówno własne, jak i innych osób. Dlatego tak ważne jest, by porozumiewać się i dochodzić do zgody w taki sposób, by minimalizować szkody. Nasze działania oddziałują na wszystkie zaangażowane strony, dlatego ważne, by podejmować decyzje w taki sposób, aby nie szkodzić albo czynić jak najmniejszą szkodę każdemu, w tym również nam.
Przyjrzyjmy się w tym kontekście konsekwencjom, jakie może spowodować _ghosting_. Wyobraź sobie, że Víctor i Elena znają się już od jakiegoś czasu i regularnie ze sobą sypiają. Po wielu miesiącach Elena zaczyna zauważać zmiany – Víctor spotyka się z nią coraz rzadziej, a rozmowy na WhatsAppie, przedtem trwające godzinami, teraz ograniczają się do pięciu minut przed snem albo jego krótkiego „hahaha”, kiedy ona prześle mu coś śmiesznego. Elena dostrzega, że Víctor nie jest już tak zainteresowany ich związkiem jak na początku, ale nie ma odwagi o to zapytać, bo kiedy już zamierzała to zrobić, Víctor znowu się do niej odezwał. Elena uznaje: „Mam jakąś obsesję, przecież wszystko jest w porządku, jak zawsze”.
Mijają kolejne tygodnie i Elena widzi, że Víctor znowu coraz bardziej się oddala, zaczyna więc myśleć, że albo to ona będzie wkładać więcej wysiłku w tę relację, albo wszystko pójdzie na marne. Dwoi się i troi, przygotowuje dla Víctora romantyczne niespodzianki, organizuje weekendowe wypady, pisze jeszcze częściej, dopytuje, czy czegoś mu nie potrzeba…
Ale równocześnie stopniowo zdaje sobie sprawę, że im bardziej się stara, tym bardziej Víctor wydaje się oddalać, a ona czuje coraz większą niepewność i brak satysfakcji. Co się dzieje? Relacja niezamierzenie stała się po prostu toksyczna. Elena szuka odpowiedzi, których nie otrzymuje, bo nie ma odwagi zapytać, postanawia więc stłumić niepokój i zignorować wszystko, co czuje i czego potrzebuje, a także stara się przypodobać Víctorowi za wszelką cenę i marzy, że kiedyś powróci magia z początków ich związku.
A co się dzieje z Víctorem? Może z wygodnictwa, a może z obawy przed niemiłą sceną, w której miałby powiedzieć Elenie, że z nią zrywa, zmusza się do pozostawania w relacji, która mu nie odpowiada. Unika stawienia czoła nieprzyjemnej sytuacji, w której miałby oświadczyć, że to koniec, aby nie musieć radzić sobie później z ewentualnym poczuciem winy. Dlatego postanawia po prostu zniknąć z życia Eleny – stopniowo przestaje odpowiadać na jej wiadomości, lajkować zdjęcia, chodzić w miejsca, w których bywali razem…
Zasadniczo Víctor uprawia zwyczajny _ghosting_. Sprawia, że Elena pogrąża się w morzu niepewności coraz głębiej, nie rozumiejąc, czy to ona zrobiła coś, co go dotknęło, czy też jest z nią coś nie tak, tylko nikt przed Víctorem tego nie zauważył. Najgorsza w tej sytuacji jest niewiedza, czy on zamierza wrócić, co pozostawia Elenę w stanie oczekiwania i blokuje jej możliwość ruszenia dalej, podczas gdy mężczyzna w pewien sposób już to zrobił.
Wiedząc to wszystko, mamy jasność, że Víctor absolutnie nie był i nie jest odpowiedzialny afektywnie wobec Eleny, bez względu na to, jakie byłyby jego intencje i motywacje. I nie chodzi tu o szukanie winnych, ale wskazanie nieodpowiedzialnych zachowań. Jeśli choć raz byłaś na miejscu Eleny, powinnaś wiedzieć, że to nie ty ponosisz odpowiedzialność za to, jak zachował się twój „Víctor”, jesteś natomiast w stanie nauczyć się identyfikować ten typ zachowań, aby następnym razem zauważyć, gdy coś takiego się wydarzy (choć mam nadzieję, że tak się nie stanie). Kiedy dostrzegasz dziwne zachowania, masz prawo o nie pytać, i jeśli relacja nie daje ci tego, czego szukasz i na co zasługujesz, masz także prawo się z niej wycofać. Tak, wiem, że to nie jest łatwe, ale kiedy dostrzegasz dynamikę związku, w którym się poświęcasz i chcesz za wszelką cenę troszczyć się o drugą osobę i ją zadowalać, byle tylko z tobą została, powinna ci się zapalić czerwona lampka. To nie jest ani dobra miłość, ani zdrowa relacja, a jeśli nic z tym nie zrobisz, to wszystkie trudności, których teraz próbujesz uniknąć, wrócą do ciebie z o wiele większą siłą.
Teraz, skoro już wiemy, jak rozpoznać dowodzące braku odpowiedzialności afektywnej zachowania Víctora, w jaki sposób mogłybyśmy rozpoznać odpowiedzialne zachowania, gdyby postąpił inaczej? Przede wszystkim przy podejmowaniu decyzji dotyczącej zakończenia związku musiałaby zaistnieć przesłanka etyki uczuciowej. To znaczy, że Víctor musiałby być uczciwy wobec Eleny, ale także wobec siebie, oraz działać w taki sposób, żeby wyrządzić sobie i jej jak najmniejszą krzywdę. Oczywiście, gdy podejmuje się podobną decyzję, choćby się bardzo pragnęło nikogo nie skrzywdzić, zawsze ktoś ucierpi. Ale ważne jest, by przeanalizować potencjalne szkody, stawiając na wyobrażonej szali wszystkie możliwe opcje i szacując, która będzie najmniej bolesna.
Potencjalnym przykładem odpowiedzialnego zachowania Víctora byłoby stwierdzenie: „Eleno, bardzo fajnie było cię poznać, super nam było razem, jesteś wartościową osobą. Właśnie dlatego chcę być z tobą zupełnie szczery, bo na to zasługujesz. Muszę ci powiedzieć, że w tej chwili już nie czuję tego, co wcześniej, i nie mogę kontynuować naszego związku. Nie dlatego, że zrobiłaś cokolwiek nie tak ani że nie jest mi z tobą miło, po prostu tak czuję i uważam, że uczciwie jest ci to powiedzieć, żebyś i ty mogła podjąć decyzje, które sprawią, że będziesz szczęśliwa”.
Porozmawiajmy o konsekwencji w podejmowaniu decyzji
Uważam, że kiedy podejmujemy jakąś decyzję dotyczącą naszego związku, powinniśmy ją zakomunikować i omówić wszystko, co z niej wynika. Ważne jest, by wprowadzić swoje postanowienie w życie i trwać przy nim z upływem czasu. Czy to oznacza, że nie możemy zmienić zdania? Oczywiście, że możemy, ale czym innym jest chęć przywrócenia poprzedniego statusu relacji, a czym innym sytuacja, w której czujemy i myślimy to samo, chcemy natomiast wycofać się z podjętej decyzji, gdyż ważniejsze stają się inne nasze osobiste interesy, o których druga strona nie ma bladego pojęcia. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie kontynuacji historii Víctora i Eleny.
Można logicznie założyć, że skoro relacja się zakończyła, kończy się też odpowiedzialność afektywna, ale w rzeczywistości wcale tak nie jest. Wyobraźmy sobie, że jakiś czas po rozstaniu Víctor czuje się bardzo samotny i żeby zagłuszyć tę samotność, zastanawia się, czy nie napisać do Eleny. W końcu to robi, spędzają ze sobą wieczór i idą do łóżka. To spotkanie wyzwala w Elenie potężne emocje. Znowu czuje, że Víctor jest „tym jedynym”, a ich relację, pomimo przeżytego _ghostingu_, „jeszcze da się uratować”. Elena wysyła więc Víctorowi wiadomość, w której pisze, jak się cieszy i jak było jej z nim miło poprzedniego wieczora. Ale Víctor odpowiada monosylabami, nie bardzo angażując się w rozmowę.
Dzieje się tak dlatego, że uczucia Víctora wobec Eleny nie uległy zmianie, mężczyzna wie, że nic do niej nie czuje, ale potrzebował towarzystwa, a Elena zawsze była chętna do pomocy. Egoistycznie zbliża się do Eleny tylko dlatego, że ona będzie dostępna, by zapełnić jego pustkę. A więc w czym problem? W tym, że Elena o tym wszystkim nie wie; już dawała sobie radę z żałobą po związku, kiedy nagle Víctor się objawił, „potrzebując jej”, podczas gdy w rzeczywistości potrzebował tylko nie być akurat wtedy sam. Później Elena znowu nie wie, co myśleć, kiedy Víctor po spotkaniu okazuje chłód i odcina się od niej bez żadnego wyjaśnienia swoich nagłych zmian w zachowaniu.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki