Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Trauma oczami dziecka - ebook

Wydawnictwo:
Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 czerwca 2026
3374 pkt
punktów Virtualo

Trauma oczami dziecka - ebook

Niezbędny przewodnik po rozpoznawaniu, zapobieganiu i leczeniu traumy u dzieci – od niemowlęctwa po okres dojrzewania.

Co rodzice, pedagodzy i pracownicy ochrony zdrowia mogą zrobić, by skutecznie wspierać najmłodszych w obliczu traumatycznych doświadczeń? Peter A. Levine przedstawia kompleksowe i praktyczne podejście do tematu, który dotyczy znacznie większej liczby dzieci niż moglibyśmy przypuszczać.

Trauma nie jest wyłącznie skutkiem przemocy, nadużyć czy utraty bliskich. Może wynikać także z klęsk żywiołowych, wypadków, procedur medycznych, rozwodu rodziców, a nawet – pozornie błahych – codziennych zdarzeń, takich jak upadek z roweru. Autor pokazuje, w jaki sposób silne przeżycia zapisują się w ciele i układzie nerwowym dziecka, wpływając na jego emocje, zachowanie i rozwój. Nieleczona trauma może prowadzić do lęków, koszmarów sennych, depresji, dolegliwości psychosomatycznych, uzależnień, nadpobudliwości czy agresji.

Bogata w studia przypadków oraz praktyczne ćwiczenia książka ukazuje wrodzoną zdolność dzieci do radzenia sobie z traumą przy odpowiednim wsparciu oraz wyposaża dorosłych w konkretne narzędzia, które pomagają zapobiegać traumie i reagować na jej skutki.

Ta książka tworzy nowy standard, za co powinien być wdzięczny każdy, komu leży na sercu zdrowie i szczęście dzieci.

– Gabor Maté

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8382-934-0
Rozmiar pliku: 2,2 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PODZIĘKOWANIA

Podzię­ko­wa­nia

_Od Petera A. Levine’a_

Spo­śród moich nauczy­cieli żaden nie był tak ważny dla mnie jak dzieci, z któ­rymi pra­co­wa­łem na prze­strzeni wielu lat. Ich odwaga, entu­zjazm, spon­ta­nicz­ność, żywio­ło­wość i siła ducha poka­zały mi, jak doko­nuje się cud uzdro­wie­nia. Dzię­kuję Mag­gie za jej nie­złomną współ­pracę, inspi­ru­jące part­ner­stwo oraz pełne pasji odda­nie spra­wie zdro­wia i dobro­stanu dzieci. Dzię­kuję także Lori­nowi Hage­rowi za pomoc w ukła­da­niu wier­szy­ków wyko­rzy­sty­wa­nych w dal­szych czę­ściach książki oraz jede­na­sto­let­niej Julia­nie DoValle za opa­trze­nie ich ilu­stra­cjami. Chciał­bym wyra­zić wdzięcz­ność Richar­dowi Gros­sin­ge­rowi, całemu per­so­ne­lowi wydaw­nic­twa North Atlan­tic Books, a zwłasz­cza Kathy Glass i Shan­non Kelly za ich fachową i sta­ranną pracę redak­cyjną. Na koniec dzię­kuję samemu sobie za to, że umia­łem zaufać swoim marze­niom i intu­icjom, oraz moim rodzi­com za to, że pomimo wła­snych pro­ble­mów robili wszystko, co w ich mocy, by wspie­rać mój roz­wój i edu­ka­cję oraz roz­wi­jać we mnie kre­atyw­ność i pod­sy­cać cie­ka­wość świa­tem dookoła.

_Od Mag­gie Kline_

Przede wszyst­kim pra­gnę podzię­ko­wać Pete­rowi Levine’owi, mojemu men­to­rowi od 1994 roku, który nie­ustan­nie mnie inspi­ro­wał i był nie­za­wod­nym prze­wod­ni­kiem. Nauczył mnie ufa­nia swo­jej intu­icji i czer­pa­nia mądro­ści z wła­snej kry­nicy. Dary, jakie od niego otrzy­ma­łam, powięk­szone po sto­kroć, prze­ka­za­łam dzie­ciom i rodzi­nom, któ­rym służę pomocą, i spe­cja­li­stom, któ­rych szkolę. Dzię­kuję moim rodzi­com, Marge i Jimowi, za wszystko, co mi dali. Ojciec nauczył mnie, że praca jest innym spo­so­bem kocha­nia, a matka prze­ko­nała, że zostanę pisarką. Chcę rów­nież wyra­zić moją wdzięcz­ność dziel­nym dzie­ciom, któ­rych szcze­rość, cie­ka­wość, odwaga i spon­ta­nicz­ność tak wiele mnie nauczyły i które zgo­dziły się, żebym opi­sała ich histo­rie dla pożytku innych. Nie mogę też pomi­nąć ich rodzi­ców, któ­rzy byli gotowi uczyć się wraz z nimi.

Mia­łam szczę­ście pra­co­wać w publicz­nych szko­łach Long Beach w Kali­for­nii, jed­nego z naj­bar­dziej zróż­ni­co­wa­nych etnicz­nie miast w naszym kraju. Czer­pa­łam siły do pracy, obser­wu­jąc, jak moi ucznio­wie poko­nują trud­no­ści, z któ­rymi na pozór żadne dziecko nie zdo­ła­łoby sobie pora­dzić. Mia­łam też szczę­ście poznać odda­nych nauczy­cieli, dorad­ców i dyrek­to­rów szkół, dzięki któ­rym moja praca była zara­zem rado­ścią. Cie­szę się, że mogłam wpro­wa­dzić do szkoły Beijo, mojego tera­peu­tycz­nego psa, by dać pocie­chę nasto­lat­kom nęka­nym przez prze­moc gan­gów mło­dzie­żo­wych.

Pra­gnę podzię­ko­wać Kathy Glass, naszej redak­torce, za jej umie­jęt­no­ści, upór i sumien­ność, dzięki któ­rym ta książka mogła zabły­snąć peł­nym bla­skiem. Jestem wdzięczna wielu spe­cja­li­stom, któ­rych uczy­łam zasad Doświad­cza­nia Soma­tycz­nego (Soma­tic Expe­rien­cing, SE), za ich szczery entu­zjazm i mądrość wzbo­ga­ca­jącą moje naucza­nie. Dzię­kuję moim przy­ja­cio­łom za wspar­cie i dobrą ener­gię, a zwłasz­cza Caro­lyn za podzie­le­nie się ze mną histo­rią, która pod tytu­łem „Siła spo­koju” zna­la­zła się na stro­ni­cach tej książki. Na szcze­gólną wdzięcz­ność zasłu­gują liczni przy­ja­ciele SE: Alek­san­dre Duarte, Patti Elledge i Karen Schan­che, za ich bez­po­średni wkład w książkę, Abi Bla­ke­slee, Sara Petit, Melinda Maxwell-Smith i John Ama­deo za wni­kliwe uwagi redak­cyjne. Dzię­kuję także oso­bom z odda­niem asy­stu­ją­cym mi pod­czas tre­nin­gów SE.

Na koniec (choć nie na ostat­nim miej­scu) chcia­ła­bym wyra­zić głę­bo­kie uzna­nie mojemu synowi Jake’owi, który wyma­gał, bym dawała z sie­bie wszystko, oka­zy­wał cier­pli­wość i wyba­czał mi pomyłki. Dzięki niemu dowie­dzia­łam się, czego potrze­buje dziecko, i nauczy­łam się, jak być lep­szą matką. Jestem mu także wdzięczna za bie­ga­nie po zakupy, goto­wa­nie i fachową pomoc pod­czas moich kom­pu­te­ro­wych kry­zy­sów w trak­cie pisa­nia książki.PRZEDMOWA

Przed­mowa

Każ­dego roku ponad cztery miliony dzieci w Sta­nach Zjed­no­czo­nych stają w obli­czu trau­ma­tycz­nych zda­rzeń1. Ta liczba jest zresztą zani­żona i odpo­wia­da­jąca rze­czy­wi­sto­ści tylko pod warun­kiem, że ogra­ni­czymy naszą defi­ni­cję traumy do sytu­acji nie­bu­dzą­cych wąt­pli­wo­ści, takich jak nad­uży­cia sek­su­alne lub fizyczne, poważne obra­że­nia cie­le­sne albo utrata czy śmierć bli­skiej osoby. Jak poka­zują Peter Levine i Mag­gie Kline w tej prze­ło­mo­wej pracy, istotą traumy nie jest zda­rze­nie zewnętrzne, lecz spo­sób, w jaki układ ner­wowy dziecka sobie z nim radzi. Z pro­wa­dzo­nych od dzie­się­cio­leci pio­nier­skich prac dr. Levine’a wynika jasno, że dłu­go­trwałe nega­tywne następ­stwa są skut­kiem utrwa­le­nia i zamro­że­nia nie­prze­pra­co­wa­nych emo­cji wzbu­dzo­nych przez nie­przy­jemne zda­rze­nie.

Jako lekarz zaj­mu­jący się oso­bami uza­leż­nio­nymi od nar­ko­ty­ków codzien­nie prze­ko­nuję się, że wcze­sne trau­ma­tyczne doświad­cze­nia są utrwa­lone w mózgu i ciele czło­wieka i „odre­ago­wy­wane” na zewnątrz w for­mie prze­mocy prze­ciwko innym ludziom albo „do wewnątrz” jako auto­de­struk­cyjne myśli i zacho­wa­nia. Pro­fi­lak­tyka oraz wni­kliwe i nace­cho­wane współ­czu­ciem postę­po­wa­nie z poten­cjal­nymi skut­kami traumy są spra­wami naj­wyż­szej wagi. Obec­nie wiemy, że kon­se­kwen­cje nega­tyw­nych doświad­czeń wykra­czają daleko poza złe wspo­mnie­nia czy nie­świa­domą nega­tywną dyna­mikę cha­rak­teru. Mogą one spo­wo­do­wać pozo­sta­jące na całe życie zmiany w che­micz­nych pro­ce­sach mózgu i fizjo­lo­gii orga­ni­zmu. Doświad­cze­nia tego rodzaju potra­fią oddzia­ły­wać nawet na nie­na­ro­dzone jesz­cze dziecko. Nie­dawne bada­nia wyka­zały, że roczne dzieci kobiet, które będąc w ciąży, prze­żyły szok w związku z tra­ge­dią 11 wrze­śnia, mają we krwi nie­na­tu­ral­nie wysoki poziom kor­ty­zolu, hor­monu stresu2. Liczne bada­nia nad ludźmi i zwie­rzę­tami dowo­dzą, że nega­tywne doświad­cze­nia u zara­nia życia mogą pro­wa­dzić do naru­sze­nia rów­no­wagi ele­men­tar­nych pro­ce­sów che­micz­nych mózgu, które wpły­wają na nastrój i zacho­wa­nie.

„Banalne” codzienne zda­rze­nia, które uwa­żamy za nor­malny i nie­uchronny ele­ment życia, mogą być dla dziecka prze­ży­ciem trau­ma­tycz­nym i im jest ono młod­sze, tym mniej istotne i mniej przy­kre fakty wystar­czają, by pozo­sta­wić po sobie trau­ma­tyczne skutki. Na przy­kład „nie­groźny” upa­dek może wywo­łać traumę, jeśli nie pomoże się dziecku w upo­ra­niu się z tym zda­rze­niem, zwłasz­cza gdy zamiast tego zawsty­dza się je, bo zare­ago­wało „prze­sad­nie”, albo przy­pi­suje się mu „nad­wraż­li­wość”. Rów­nież nie­ko­nieczny zabieg medyczny może mieć dłu­go­fa­lowe nega­tywne następ­stwa, jeśli dziecko nie zosta­nie odpo­wied­nio przy­go­to­wane i wsparte w jego trak­cie, a jego reak­cje nie bedą przyj­mo­wane z empa­tią. Jak prze­ko­nu­jąco dowo­dzą Levine i Kline, nasza kul­tura przy­pra­wia dzieci o traumę na wiele nie­do­strze­gal­nych spo­so­bów, od nie­po­trzeb­nie inwa­zyj­nych pro­ce­dur poro­do­wych oraz sfor­ma­li­zo­wa­nych, mecha­nicz­nych prak­tyk wycho­waw­czych, po pro­cesy roz­wo­dowe, przy któ­rych emo­cjo­nalne potrzeby dziecka giną przy­tło­czone wza­jem­nymi pre­ten­sjami rodzi­ców.

Pozy­tyw­nym prze­sła­niem tej książki jest teza, iż tego rodzaju trau­mom można zapo­bie­gać i cho­ciaż same trau­ma­tyczne zda­rze­nia są nie do unik­nię­cia, można unik­nąć ich nega­tyw­nego wpływu lub przy­naj­mniej go zmi­ni­ma­li­zo­wać. Sprawą klu­czową jest to, by pozwo­lić dziecku na pod­da­nie się natu­ral­nej emo­cjo­nal­nej reak­cji na trudne prze­ży­cia, a nawet zachę­cać je do tego, zamiast podej­mo­wać próby kon­tro­lo­wa­nia i ogra­ni­cza­nia tych reak­cji, pra­wić kaza­nia lub rzu­to­wać na dziecko wła­sne lęki i uprze­dze­nia.

Pod­sta­wowy prze­kaz auto­rów brzmi, że pierw­szo­pla­no­wym zada­niem rodzi­ców jest wsłu­chi­wa­nie się we wła­sny stan emo­cjo­nalny, gdyż tylko ich spo­kojna, kom­pe­tentna i opie­kuń­cza obec­ność stwa­rza dziecku prze­strzeń do roz­ła­do­wa­nia jego napięć. To, jacy jeste­śmy, jest waż­niej­sze od tego, co robimy. Ści­ślej mówiąc, to, jacy jeste­śmy w obli­czu nie­przy­jem­nej sytu­acji, decy­duje zarówno o for­mie, jak i o wpły­wie na dziecko tego, co zro­bimy. Levine i Kline pozwa­lają nam uczyć się naszej roli w łago­dze­niu traumy pod okiem naj­lep­szych ist­nie­ją­cych tre­ne­rów: naszych wła­snych ciał i uczuć.

Tech­nika „uod­par­nia­nia na traumę”, którą pro­mują Levine i Kline w tej książce, jest bez­cenna: roz­sądna i pro­sta, przy­wią­zu­jąca wagę do szcze­gó­łów i dobrze uza­sad­niona. Auto­rzy zwra­cają uwagę na dosto­so­wa­nie pro­po­no­wa­nych przez nich zasad do spe­cy­ficz­nych potrzeb dziecka na róż­nych eta­pach roz­woju, od nie­mow­lęc­twa do okresu doj­rze­wa­nia.

_Trauma oczami dziecka_ nie jest pod­ręcz­ni­kiem aka­de­mic­kim – acz­kol­wiek mogłaby zastą­pić wiele takich pod­ręcz­ni­ków – ani porad­ni­kiem radze­nia sobie z traumą typu „zrób to sam”. Jest to zbiór nauk spi­sa­nych, by obu­dzić w doro­słych opie­ku­ją­cych się dziećmi, zarówno w rodzi­cach, jak i zawo­do­wych peda­go­gach, pełne miło­ści zro­zu­mie­nie. To także prze­wod­nik poma­ga­jący wspie­rać dzieci, które bez naszego współ­czu­cia i umie­jęt­nej inter­wen­cji mogłyby nie pora­dzić sobie z trud­no­ściami – te bowiem mogą pozo­sta­wić rany na całe życie.

Nie wiem, czy można tę książkę z czym­kol­wiek porów­nać. O nie­któ­rych opra­co­wa­niach mówi się, że „prze­ła­mują skost­niałe formy”. _Trauma oczami dziecka_ two­rzy nowy stan­dard, za co powi­nien być wdzięczny każdy, komu leży na sercu zdro­wie i szczę­ście dzieci.

Gabor Maté

autor ksią­żek _Więź. Dla­czego rodzice powinni być waż­niejsi od kole­gów_

oraz _Kiedy ciało mówi nie. Koszty ukry­tego stresu_WPROWADZENIE

Wpro­wa­dze­nie

Książka ta ma być przy­stęp­nym i kon­kret­nym prze­wod­ni­kiem poma­ga­ją­cym w zapo­bie­ga­niu dzie­cię­cej trau­mie i jej lecze­niu. Obej­muje pod­sta­wowe narzę­dzia dla rodzi­ców, opie­ku­nów i spe­cja­li­stów z róż­nych dzie­dzin, któ­rzy są oddani pracy z dziećmi w szko­łach, szpi­ta­lach, pla­ców­kach medycz­nych i gabi­ne­tach tera­peu­tów. Oprócz łatwych do przy­swo­je­nia zale­ceń, które w naszej skom­pli­ko­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści mogą uczy­nić życie łatwiej­szym i bez­piecz­niej­szym, znaj­dziesz tu liczne przy­kłady zaczerp­nięte z ogrom­nej prak­tyki zawo­do­wej auto­rów.

W swo­ich pra­cach dr Peter A. Levine opiera się na wie­dzy z dzie­dziny bio­fi­zyki, psy­cho­fi­zjo­lo­gii i psy­cho­lo­gii. Jego nowa­tor­skie teo­rie zro­dziły się z wni­kli­wej obser­wa­cji instynk­tow­nego zacho­wa­nia dzi­kich zwie­rząt w ich natu­ral­nym śro­do­wi­sku. Zauwa­żył, że posia­dają one wro­dzoną odpor­ność na objawy traumy, i poświę­cił kil­ka­dzie­siąt lat na roz­wi­ja­nie i dopra­co­wa­nie metody okre­śla­nej jako Doświad­cza­nie Soma­tyczne (Soma­tic Expe­rien­cing, SE), stwo­rzo­nej na pod­sta­wie badań świata przy­rody.

Wyjąt­kowe podej­ście dr. Levine’a do zagad­nień traumy zostało powszech­nie doce­nione w kraju i na świe­cie, zarówno w krę­gach spe­cja­li­stów, jak i wśród sze­ro­kiej publicz­no­ści. Jego best­sel­le­rowa książka _Obudź­cie tygrysa. Lecze­nie traumy_ została prze­tłu­ma­czona na jede­na­ście języ­ków. Opu­bli­ko­wał rów­nież prace _Ule­czyć traumę. 12-stop­niowy pro­gram wycho­dze­nia z traumy_, _It Won’t Hurt Fore­ver: Guiding Your Child Thro­ugh Trauma_ oraz _Sexual Healing: Trans­for­ming the Sacred Wound_, dwie ostat­nie jako pro­gramy audio w fir­mie Sounds True. Dok­tor Levine czę­sto wystę­puje w roli pre­le­genta, wykła­dowcy i doradcy. Jest kon­sul­tan­tem The Meadows, czo­ło­wego ośrodka sta­cjo­nar­nego lecze­nia uza­leż­nień w Ari­zo­nie. Prze­wo­dzi oby­wa­tel­skim ini­cja­ty­wom na rzecz spo­łecz­no­ści strau­ma­ty­zo­wa­nych przez wojny lub kata­strofy natu­ralne. Jego pro­fe­sjo­nalny pro­gram szko­le­niowy jest coraz bar­dziej popu­larny na całym świe­cie.

Mag­gie Kline od bli­sko trzy­dzie­stu lat z zaan­ga­żo­wa­niem pomaga dzie­ciom w róż­nym wieku jako nauczy­ciel, psy­cho­te­ra­peuta i psy­cho­log szkolny. Wia­do­mo­ści uzy­skane ponad dzie­sięć lat temu od dr. Levine’a oka­zały się dla niej bra­ku­ją­cym ele­men­tem ukła­danki, co pozwo­liło jej na stwo­rze­nie łagod­nej, a jed­nak sku­tecz­nej metody postę­po­wa­nia z traumą, prze­kra­cza­ją­cej bariery kul­tu­rowe, etniczne, reli­gijne i spo­łeczno-eko­no­miczne. Mag­gie twór­czo inte­gruje sztukę, zabawę, poezję i lite­ra­turę z Doświad­cza­niem Soma­tycz­nym. Sto­suje wie­dzę czer­paną z SE w pry­wat­nej prak­tyce, w publicz­nym sys­te­mie oświaty i w kon­tak­tach z rodzi­cami. Ofe­ruje rów­nież szko­le­nia z zakresu Doświad­cza­nia Soma­tycz­nego jako star­szy pra­cow­nik stwo­rzo­nej przez dr. Levine’a Fun­da­cji Wzbo­ga­ca­nia Czło­wie­czeń­stwa (Foun­da­tion for Human Enrich­ment, FHE), pro­wa­dząc w niej pro­gram cer­ty­fi­ka­cji pro­fe­sjo­na­li­stów. Mag­gie uczest­ni­czyła w dzia­ła­niach mają­cych na celu zła­go­dze­nie traumy u miesz­kań­ców Taj­lan­dii po nisz­czą­cym tsu­nami z 2004 roku. Współ­pra­cuje z Pete­rem Levine’em przy jego pro­gramach szko­le­nio­wych wyda­wa­nych przez Sounds True i wspól­nie z nim napi­sała arty­kuł _It Won’t Hurt Fore­ver – Guiding Your Child Thro­ugh Trauma_ (To nie musi boleć na zawsze – jak prze­pro­wa­dzić dziecko przez traumę), który zamiesz­czono w maga­zy­nie „Mothe­ring” (sty­czeń/luty 2002).

Bodź­cem do dzia­ła­nia jest dla Petera i Mag­gie ser­deczne pra­gnie­nie, by zła­go­dzić nie­po­trzebne cier­pie­nie nie­zli­czo­nych dzieci na całym świe­cie, któ­rych życiem wstrzą­snęły prze­ży­cia tak silne i przy­tła­cza­jące, że nie dałaby sobie z nimi rady więk­szość doro­słych. Rozu­mie­jąc, że trauma rodzi prze­moc, a prze­moc rodzi traumę, auto­rzy pre­zen­tują wie­dzę, przy­kłady oraz zasady postę­po­wa­nia pozwa­la­jące prze­rwać to błędne koło. Kiedy wewnętrzny zamęt zamie­nia się w spo­kój, dziecko może roz­wi­nąć silne poczu­cie toż­sa­mo­ści, zysku­jąc arenę, na któ­rej mogą być tym wszyst­kim, czym zechcą. W swoim wszech­stron­nym porad­niku auto­rzy zachę­cają czy­tel­nika do two­rze­nia „opie­kuń­czych spo­łecz­no­ści” sty­mu­lu­ją­cych i wzmac­nia­ją­cych natu­ralną dzie­cięcą odpor­ność. Wzy­wają spo­łecz­no­ści lokalne, szkoły, szpi­tale i przy­chod­nie do zapew­nie­nia dzie­ciom „szczypty pre­wen­cji”, nie­zbęd­nej, by falę roz­pa­czy skie­ro­wać w nowym kie­runku.

Książka ofe­ruje obie­cu­jącą alter­na­tywę dla „odre­ago­wy­wa­nia” traumy, czy to wewnętrz­nego w postaci sta­nów lęko­wych lub cho­rób, czy zewnętrz­nego w for­mie nadak­tyw­no­ści i agre­sji skie­ro­wa­nej prze­ciwko innym, które nie­stety są dziś domi­nu­jącą reak­cją na powszechną trau­ma­tyczną sty­mu­la­cję. Peter i Mag­gie zapra­szają cię, byś połą­czył się z nimi we wspól­nym marze­niu o nowej tkance spo­łecz­nej, która dzięki zasto­so­wa­niu pro­po­no­wa­nych tu narzę­dzi inter­wen­cji sprawi, że dzieci na całym świe­cie będą mogły naprawdę być dziećmi.

STRONA FUN­DA­CJI NA RZECZ WZBO­GA­CA­NIA CZŁO­WIE­CZEŃ­STWA: WWW.TRAU­MA­HE­ALING.COM.PRZEGLĄD TREŚCI KSIĄŻKI

Prze­gląd tre­ści książki

W książce _Trauma oczami dziecka_ przed­sta­wiono krok po kroku zasto­so­wa­nie w prak­tyce „pakietu pierw­szej pomocy emo­cjo­nal­nej” wobec dzieci po trau­ma­tycz­nym, przy­tła­cza­ją­cym prze­ży­ciu. Książka jest adre­so­wana do sze­ro­kiego kręgu odbior­ców, lecz jej poszcze­gólne roz­działy mogą być szcze­gól­nie przy­datne okre­ślo­nym gru­pom: rodzi­com, peda­go­gom lub leka­rzom.

Trauma u dziecka nie musi wyni­kać ze szcze­gól­nie dra­ma­tycz­nych doznań, takich jak nad­uży­cia sek­su­alne czy prze­moc. Może być skut­kiem zda­rzeń, któ­rych następ­stwa są czę­sto lek­ce­wa­żone, na przy­kład nie­zbyt poważ­nych wypad­ków samo­cho­do­wych, inwa­zyj­nych pro­ce­dur medycz­nych, roz­wo­dów lub sepa­ra­cji rodzi­ców, a nawet cze­goś tak na pozór bła­hego jak upa­dek pod­czas jazdy na rowe­rze. Te powszechne doświad­cze­nia bywają igno­ro­wane jako coś zwy­czaj­nego i nie roz­waża się ich moż­li­wych trau­ma­tycz­nych kon­se­kwen­cji. Nie­za­leż­nie od tego, jaka będzie przy­czyna traumy, możemy się pocie­szyć, że nie tylko jest ona ule­czalna, lecz rów­nież można jej zapo­bie­gać, sto­su­jąc narzę­dzia opi­sane w tej książce.

Książka zro­dziła się z pra­gnie­nia auto­rów, by ogra­ni­czyć nie­po­trzebne cier­pie­nia dzieci dzięki stwo­rze­niu prak­tycz­nych metod zapo­bie­ga­nia trau­mom i ich lecze­nia, dostęp­nych dla rodzi­ców. Opie­ra­jąc się na bli­sko czter­dzie­stu latach badań i doświad­czeń, dr Levine sta­wia tezę, iż trauma ma pod­stawy fizjo­lo­giczne. Naj­pro­ściej rzecz ujmu­jąc, cho­dzi o to, że w obli­czu zagro­że­nia czę­sto nie ma czasu na namysł, więc nasze pierw­sze reak­cje są instynk­towne. Rodzimy się z okre­ślo­nymi mecha­ni­zmami obron­nymi słu­żą­cymi prze­ży­ciu. Ten punkt widze­nia opiera się w znacz­nym stop­niu na wie­dzy bio­lo­gicz­nej dr. Levine’a, ale jego szcze­gólne podej­ście wynika z badań nad zacho­wa­niem zwie­rząt w ich natu­ral­nym śro­do­wi­sku. To zagad­nie­nie, szcze­gó­łowo omó­wione w książce _Obudź­cie tygrysa_, zostaje opi­sane w roz­dziale pierw­szym książki.

Zwią­zek mię­dzy zacho­wa­niem zwie­rząt a zja­wi­skiem traumy u ludzi Levine zauwa­żył po raz pierw­szy pod koniec lat sześć­dzie­sią­tych, kiedy obser­wo­wał prze­by­wa­jące na wol­no­ści zwie­rzęta dra­pieżne, stale sty­ka­jące się z zagro­że­niami, a rzadko dozna­jące traumy. Dal­sze bada­nia tego zja­wi­ska dopro­wa­dziły go do odkry­cia wro­dzo­nej zdol­no­ści zwie­rząt do „otrzą­sa­nia się” z kon­se­kwen­cji zagra­ża­ją­cych życiu wyda­rzeń bez prze­wle­kłych efek­tów wtór­nych. Bada­nia nad ludz­kim mózgiem kazały mu zasta­no­wić się, czy ludzie posia­dają tę samą wro­dzoną zdol­ność co zwie­rzęta, a jeśli tak, to z jakiego powodu z niej nie korzy­stają (lub ją lek­ce­ważą). Roz­le­gła prak­tyka kli­niczna wyraź­nie wska­zy­wała na traf­ność tej teo­rii. Dok­tor Levine stwier­dził, że przy odpo­wied­nim nasta­wie­niu rów­nież istoty ludz­kie mogą „otrzą­sać się” ze skut­ków poten­cjal­nie przy­tła­cza­ją­cych prze­żyć i wra­cać po nich do nor­mal­nego życia. Usta­lił, że jeśli nie prze­pra­co­wuje się takich zda­rzeń, degra­du­jące skutki traumy kumu­lują się z cza­sem i ujaw­niają dużo póź­niej, gdy sam nie­przy­jemny incy­dent został już zapo­mniany. Zauwa­żył też, że ta sytu­acja czę­sto prze­ja­wia się jako powolna, ale sys­te­ma­tyczna utrata poczu­cia spraw­czo­ści u dziecka i obni­że­nie jego dobro­stanu. Jeśli rozu­miemy fizjo­lo­giczny (a w mniej­szym stop­niu psy­cho­lo­giczny) aspekt traumy i zaj­mu­jemy się nim, nega­tywne zda­rze­nia, które zwy­kle osła­biają u dziecka poten­cjał pełni życia, możemy prze­kształ­cić w doświad­cze­nie pozwa­la­jące zwięk­szyć jego odpor­ność oraz wiarę w swoje umie­jęt­no­ści i moż­li­wo­ści.

Książka ta jest tym bar­dziej potrzebna, że pro­fe­sjo­na­li­ści nie w pełni doce­niają, a nawet lek­ce­ważą sku­mu­lo­wany efekt nie­prze­pra­co­wa­nych „zwy­kłych” zda­rzeń, który może być rów­nie nisz­czący jak skutki naprawdę dra­ma­tycz­nych prze­żyć. Oczy­wi­ście ist­nieje kilka publi­ka­cji doty­czą­cych pierw­szej pomocy medycz­nej dla dzieci, nie­mniej jed­nak żadna z nich nie poświęca uwagi pomocy „emo­cjo­nal­nej” w poten­cjal­nie trau­ma­ty­zu­ją­cych oko­licz­no­ściach. Praca _A Parent’s Guide to Medi­cal Emer­gen­cies: First Aid for Your Child_ (Porad­nik dla rodzi­ców w nagłych przy­pad­kach medycz­nych: pierw­sza pomoc dla waszego dziecka), best­sel­ler autor­stwa Janet Zand, Rachel Wal­ton i Boba Round­tree zawiera napi­sany przez dr. Levine’a roz­dział zaty­tu­ło­wany „Under­stan­ding Chil­dhood Trauma” (Zro­zu­mie­nie traumy z dzie­ciń­stwa).

Cho­ciaż w obiegu można zna­leźć wiele ksią­żek zaj­mu­ją­cych się emo­cjo­nal­nymi reak­cjami dzieci na utratę bli­skich, roz­wód czy osa­mot­nie­nie, to bra­kuje pod­ręcz­ni­ków, z któ­rych rodzice i pro­fe­sjo­na­li­ści mogliby nauczyć się, jak w łagodny spo­sób prze­pro­wa­dzić dziecko przez wstrząs spo­wo­do­wany przez takie czy inne przy­tła­cza­jące doświad­cze­nie życiowe. Nawet publi­ka­cje dla pro­fe­sjo­na­li­stów opu­bli­ko­wane w ciągu minio­nych dwóch dekad pomi­jają ele­men­tarny skład­nik fizjo­lo­giczny, co czyni prace dr. Levine’a (i tę książkę) czymś tak wyjąt­ko­wym. Lecze­nie ran zada­nych przez traumę z fizjo­lo­gicz­nej per­spek­tywy prze­suwa punkt cięż­ko­ści z nar­ra­cji doty­czą­cej zda­rze­nia na igno­ro­waną wcze­śniej „histo­rię” toczącą się w samym orga­ni­zmie.

Wywody zawarte w książce są ilu­stro­wane kon­kret­nymi przy­kła­dami trau­ma­tycz­nych zda­rzeń z codzien­nego życia. Oma­wiane są także powszechne sytu­acje, które mogą mieć trau­ma­ty­zu­jące dzia­ła­nie, i spo­soby zapo­bie­ga­nia takim skut­kom. Upadki, wypadki samo­cho­dowe, zabiegi chi­rur­giczne i den­ty­styczne, topie­nie się, nagłe roz­sta­nia (np. roz­wód lub śmierć rodzi­ców, porzu­ce­nie), kata­strofy natu­ralne, obser­wo­wa­nie aktów prze­mocy – wszystko to jest poten­cjal­nie trau­ma­ty­zu­jące dla dzieci. Acz­kol­wiek część tych zwy­czaj­nych zda­rzeń zazwy­czaj nie owo­cuje traumą, tro­skliwi rodzice powinni dostrze­gać u dziecka objawy wska­zu­jące, że to, co mogłoby ucho­dzić za „drobną przy­krość”, jest dla niego emo­cjo­nal­nie przy­tła­cza­jące. Dys­po­nu­jąc taką wie­dzą, potra­fią pomóc „zagro­żo­nemu” dziecku w przej­ściu przez jego wła­sny, wro­dzony pro­ces lecze­nia. Książka zawiera rów­nież wyczer­pu­jące infor­ma­cje o spo­so­bach zmniej­sza­nia podat­no­ści dzieci na napaść sek­su­alną.

Poza opi­sami przy­pad­ków w książce zamiesz­czono rów­nież pro­po­zy­cje ćwi­czeń, dzięki któ­rym rodzice i dzieci mogą zdo­być wła­sne doświad­cze­nia w oma­wia­nej dzie­dzi­nie. Ich zada­niem jest wytwo­rze­nie u dziecka poczu­cia wol­no­ści i spraw­czo­ści, które rodzi się dzięki „dostro­je­niu się” do wła­snych sta­nów wewnętrz­nych i wyczu­wa­niu zacho­dzą­cych w nich zmian. Jeśli doro­śli zro­zu­mieją mecha­nizm dzia­ła­nia wstrząsu, stra­chu i zaha­mo­wań, nie­trudno im będzie odpo­wied­nio pokie­ro­wać dziec­kiem.

Rola doro­słych przy­po­mina pod wie­loma wzglę­dami pla­ster opa­trun­kowy. Pla­ster nie leczy rany, ale zabez­pie­cza ją, umoż­li­wia­jąc ciału posłu­że­nie się jego natu­ralną mądro­ścią. Ponie­waż dzieci są wysoce wyczu­lone na stany emo­cjo­nalne doro­słych, ważne jest, by ci ostatni zacho­wali względny spo­kój, byli opa­no­wani i otwarci na potrzeby swo­ich dzieci. W książce przed­sta­wiono krok po kroku zasady postę­po­wa­nia, dzięki któ­rym rodzice mogą być dobrym „opa­trun­kiem” na dzie­cięce rany.

_Trauma oczami dziecka_ zawiera rów­nież ilu­stro­wany roz­dział z rymo­wan­kami, które rodzice, nauczy­ciele, pra­cow­nicy pomocy spo­łecz­nej, pie­lę­gniarki i inni przed­sta­wi­ciele służb medycz­nych mogą czy­tać małym dzie­ciom. Można je wyko­rzy­stać, gdy przy­go­to­wuje się dziecko do nie­zbęd­nych zabie­gów medycz­nych lub pomaga się mu pozbie­rać po przy­tła­cza­ją­cych lub bole­snych doświad­cze­niach, by nie roz­wi­nęły się trwałe kon­se­kwen­cje traumy. Taką aktyw­ność można podej­mo­wać w kon­tak­cie z dziec­kiem sam na sam, z małymi gru­pami, a nawet z całą klasą szkolną.

Dzieci dys­po­nują wro­dzoną odpor­no­ścią i są w sta­nie prze­trzy­mać przy­tła­cza­jącą traumę lub uraz. Posłu­gu­jąc się wska­zów­kami zawar­tymi w tej książce, rodzice i inne osoby doro­słe mogą zapo­bie­gać roz­wi­ja­niu się u nich trau­ma­tycz­nych reak­cji. Książka pomoże także w pozby­wa­niu się pozo­sta­ło­ści traumy spo­wo­do­wa­nej przez minione doświad­cze­nia, zarówno uświa­da­miane, jak i zapo­mniane. Pre­wen­cja oraz odpo­wied­nie postę­po­wa­nie z bie­żącą i dawną traumą wzmac­nia natu­ralną odpor­ność dzieci i pozwala im zacho­wać się roz­sąd­niej i sku­tecz­niej w trud­nych sytu­acjach, do któ­rych może dojść w przy­szło­ści. Jeśli prze­jawy traumy nie zni­kają pomimo wspar­cia rodzi­ców, pożą­dane jest skorzysta­nie z pro­fe­sjo­nal­nej pomocy.Rozdział trzeci. Oznaki i symptomy traumy u dzieci

Roz­dział trzeci

Oznaki i symp­tomy traumy u dzieci

Odzy­skała syna, ale pod wie­loma wzglę­dami był to już inny chło­piec. Postrze­gała go niczym sko­rupkę jajka, coś twar­dego, ale kru­chego.

Wyją­tek z opo­wie­ści o chłopcu, który w 2003 roku został porwany w Kolum­bii, „Los Ange­les Times”, 31 grud­nia 2003

Dra­ma­tyczne zda­rze­nie, takie jak porwa­nie, pociąga za sobą zróż­ni­co­wane, ale prze­wi­dy­walne symp­tomy. Matka z powyż­szego cytatu opo­wia­dała w dal­szym ciągu, że jej czte­ro­letni synek Oscar dozna­wał kosz­ma­rów sen­nych, w któ­rych jacyś męż­czyźni roz­pru­wali mu brzuch i wypy­chali go czymś. Zauwa­żyła gorzko:

Jego twarz to scena, na któ­rej grają łamiące serce emo­cje. Cza­sami spra­wia wra­że­nie samot­nego, zagu­bio­nego dziecka. Kiedy indziej jest smutny, w spoj­rze­niu widać przy­gnę­bie­nie. W jesz­cze innych chwi­lach z jego twa­rzy bije prze­ra­że­nie, jak u dziecka, które wła­śnie obu­dziło się z kosz­mar­nego snu, oszo­ło­mione tym, co widziało. Nie­wiele mówi o dniach spę­dzo­nych w samot­no­ści.

W jaki spo­sób trauma może prze­ja­wiać się u naszych dzieci? Co możemy zaob­ser­wo­wać lub wyczuć? Czy zda­rze­nia bar­dziej „pospo­lite” niż porwa­nie, choć też prze­ra­ża­jące, rów­nież mogą pozo­sta­wić po sobie trau­ma­tyczne ślady? Jeśli twoje dziecko źle się zacho­wuje, to po czym możesz poznać, czy jest to „odre­ago­wa­nie” traumy czy zwy­kła swa­wola? W tym roz­dziale roz­wa­żymy tego rodzaju zagad­nie­nia i udzie­limy odpo­wie­dzi na powyż­sze pyta­nia, wspie­ra­jąc się kon­kret­nymi przy­kła­dami. Dowiesz się, jakie ele­men­tarne objawy wska­zują na traumę oraz jakie mogą się poja­wić, jeśli dziecko nie otrzyma „pierw­szej pomocy” zapo­bie­ga­ją­cej pogłę­bia­niu się roz­stroju.

Wyja­śnimy także, dla­czego u nie­któ­rych dzieci wystę­pują prze­wle­kłe symp­tomy, takie jak natrętne wspo­mnie­nia, złe sny czy wybu­chy zło­ści, które zabu­rzają ich rela­cje spo­łeczne, zdol­ność do nauki i zdro­wie, pod­czas gdy inne dzieci w podob­nej sytu­acji nie pono­szą więk­szego uszczerbku.

Uniwersalne objawy traumy

Zarówno u osoby doro­słej, jak i u dziecka wkrótce po prze­ży­ciu wstrząsu prze­kra­cza­ją­cego ich gra­nice tole­ran­cji poja­wiają się cha­rak­te­ry­styczne objawy. Są to: (1) nad­mierne pobu­dze­nie, (2) kur­cze­nie się, (3) dyso­cja­cja i (4) uczu­cie otę­pie­nia i zamknię­cie się w sobie („zamro­że­nie”), co skut­kuje poczu­ciem bez­rad­no­ści i braku nadziei. Wymie­nione reak­cje to symp­tomy uni­wer­salne, cha­rak­te­ry­styczne reak­cje umy­słu i ciała. Sta­no­wią jed­no­znaczny sygnał traumy.

Wszyst­kie dzieci, szcze­gól­nie naj­młod­sze, zdra­dzają też objawy zna­cząco odmienne od wystę­pu­ją­cych u doro­słych. Wynika to z kom­bi­na­cji takich czyn­ni­ków jak wcze­sny etap roz­wo­jowy mózgu, mniej roz­wi­nięta zdol­ność postrze­ga­nia i rozu­mo­wa­nia, nie w pełni ukształ­to­wana oso­bo­wość oraz uza­leż­nie­nie od doro­słych opie­ku­nów i przy­wią­za­nie do nich. W połą­cze­niu z ogra­ni­czo­nymi umie­jęt­no­ściami moto­rycz­nymi i języ­ko­wymi spra­wia to, że dziecko ma mniej­sze moż­li­wo­ści reago­wa­nia i radze­nia sobie z pro­ble­mem. Ponadto doro­sły, dys­po­nu­jący doj­rza­łym mózgiem, ma dostęp do zaso­bów pozwa­la­ją­cych zre­du­ko­wać stres i nie­po­kój. Może na przy­kład wybrać się na wycieczkę poza mia­sto, spo­tkać się z przy­ja­ciółmi, poćwi­czyć na siłowni, pro­wa­dzić dzien­nik, pod­jąć psy­cho­te­ra­pię lub zapi­sać się na warsz­taty (jogi, aikido lub tai chi). Wszystko to są zdrowe opcje poma­ga­jące upo­rać się z emo­cjami i innymi symp­to­mami.

Dzieci nato­miast są cał­ko­wi­cie uza­leż­nione od swo­ich wycho­waw­ców, któ­rzy muszą „odczy­ty­wać” i zaspo­ka­jać ich potrzebę bez­pie­czeń­stwa, wspar­cia, opieki, samo­re­gu­la­cji i uspo­ko­je­nia. Jeśli doro­sły nie stwo­rzył sobie wła­snych, zdro­wych zaso­bów i nie dys­po­nuje sys­te­mem wspar­cia, do któ­rego mógłby się­gnąć, może odre­ago­wy­wać traumę, nad­uży­wa­jąc nar­ko­ty­ków lub alko­holu, znę­ca­jąc się nad rodziną, wybu­cha­jąc nagłą zło­ścią w miej­scu pracy lub nara­ża­jąc się na nie­bez­pieczne sytu­acje. Nasze dzieci też odre­ago­wują! Cza­sem jest to dla nich jedyny spo­sób wysła­nia sygnału: POMOCY! Jeśli nie odre­ago­wują „na zewnątrz”, to czę­sto odre­ago­wują „do wewnątrz” i wtedy opie­kun otrzy­muje sub­telne sygnały, że coś jest nie w porządku. Symp­tomy zarówno uze­wnętrz­nia­nych, jak i zin­ter­na­li­zo­wa­nych emo­cji i zacho­wań opi­szemy na tych stro­nach, ilu­stru­jąc je przy­kła­dami z życia. Umie­jęt­ność ich roz­po­zna­wa­nia jest ważna, jeśli mamy udzie­lać dzie­ciom pomocy.

Zanim zagłę­bimy się w szcze­gó­łowe oma­wia­nie spo­so­bów, któ­rymi dzieci dają nam znać, że czują się skrzyw­dzone, musimy zazna­czyć, że nie­które objawy traumy są _nor­malną_ reak­cją na przy­tła­cza­jące oko­licz­no­ści. Wyso­kie pobu­dze­nie oraz zamknię­cie się w sobie (gdy nie ma moż­li­wo­ści ucieczki) to wbu­do­wane w nas bio­lo­giczne mecha­ni­zmy słu­żące prze­ży­ciu. Ten sys­tem ochronny ma jed­nak dzia­ła­nie ogra­ni­czone w cza­sie. Nasze ciała są zapro­gra­mo­wane na powrót do nor­mal­nego rytmu życia, gdy tylko nie­bez­pie­czeń­stwo prze­mi­nie.

Jeśli jed­nak pod­wyż­szona ener­gia zgro­ma­dzona w celu obrony przed zagro­że­niem nie zosta­nie „zużyta”, to w dal­szym ciągu postrze­gamy rze­czy­wi­stość tak, jakby nie­bez­pie­czeń­stwo było wciąż obecne. Ponie­waż nie­mow­lęta i małe dzieci w nie­wiel­kim stop­niu są zdolne do samo­obrony, są bar­dziej niż doro­śli podatne na gro­ma­dze­nie nad­miaru wyso­kiej ener­gii pobu­dze­nia. Jeśli nie otrzy­mają kon­kret­nej i wła­ści­wie skie­ro­wa­nej pomocy doro­słych opie­ku­nów, zbędna ener­gia w końcu wyła­duje się w postaci naj­róż­niej­szych zacho­wań i symp­to­mów. Pamię­tajmy, że dzieci mają bar­dzo ogra­ni­czony reper­tuar zacho­wań pozwa­la­ją­cych radzić sobie z życio­wymi trud­no­ściami i stre­sem.

Roz­ważmy przy­kład trzy­let­niego Jareda, który był świad­kiem wypadku samo­cho­do­wego i tego samego dnia o dru­giej w nocy obu­dził się cały prze­ra­żony. To zabu­rze­nie snu – cechu­jące się nie­da­ją­cym się ukoić pła­czem, nie­spo­koj­nymi ruchami (wier­ce­niem się i kopa­niem) oraz reak­cjami układu auto­no­micz­nego w postaci przy­spie­szo­nego odde­chu, szyb­kiej akcji serca i poce­nia się – to pierw­szo­rzędna ilu­stra­cja obja­wów nad­mier­nego pobu­dze­nia dziecka. W świe­cie real­nym jest już dawno po wypadku, uszko­dzone samo­chody odho­lo­wano i nikt nie poniósł poważ­nych obra­żeń. Rze­czy­wi­stość Jareda jed­nak jest zupeł­nie inna. Wcze­śniej­sze pobu­dze­nie ujaw­niło się dopiero naj­bliż­szej nocy (a mogło to się stać jesz­cze póź­niej), a następ­nie dopro­wa­dziło do wybu­chu zło­ści. Jared obu­dził się w panice, jak gdyby na­dal sły­szał pisk hamul­ców i trzask zgnia­ta­nego metalu, czuł zapach nad­pa­lo­nej gumy i widział lata­jące odłamki szyby!

Począt­kowe, uni­wer­salne reak­cje na szok są zwy­kle oczy­wi­ste. Bywają jed­nak objawy bar­dziej nie­uchwytne, zwłasz­cza gdy nie wiemy, na co zwra­cać uwagę. Rodzice czę­sto są pełni obaw przed naj­gor­szym, a jed­no­cze­śnie żyją nadzieją, że wszystko skoń­czy się dla dziecka dobrze. Ponie­waż zarówno doro­śli, jak i dzieci doznają sil­nych emo­cji, w „gorą­cym” momen­cie łatwo jest prze­ga­pić ważne oznaki. Co cie­kawe, dosko­nałe odbi­cie oznak cie­le­snych, któ­rych powin­ni­śmy wypa­try­wać, sta­no­wią popu­larne prze­no­śnie. Zwroty w rodzaju: „sztywny ze stra­chu”, „onie­miały”, „pogrą­żony w smutku”, „biały jak papier”, znaj­dziemy w każ­dym języku. Obra­zują one w dosłowny spo­sób reak­cje fizjo­lo­giczne zacho­dzące w mózgu i ciele.

Na następ­nych stro­nach przed­sta­wimy wszyst­kie począt­kowe objawy traumy, tak jak może ich doświad­czać dziecko. Dla jasno­ści opi­su­jemy każdy z nich osobno, ale ele­men­tarne sygnały reak­cji trau­ma­tycz­nej czę­sto wystę­pują rów­no­le­gle. Z uwagi na to, że dzieci róż­nią się tem­pe­ra­men­tem, wie­kiem i wraż­li­wo­ścią, a incy­denty mogą być róż­nego rodzaju, łatwiej ci będzie roz­po­zna­wać poszcze­gólne symp­tomy, roz­pa­tru­jąc je po kolei.

Ze względu na młody wiek i niż­szy poziom roz­woju poznaw­czego, spo­łecz­nego i emo­cjo­nal­nego symp­tomy traumy prze­ja­wiają się u dzieci ina­czej niż u doro­słych i róż­nie w zależ­no­ści od etapu roz­wo­jo­wego. Bio­rąc to pod uwagę, opi­szemy je osobno dla trzech eta­pów: (1) od nie­mow­lęc­twa do czasu przed­szkola, (2) wiek szkolny, (3) okres doj­rze­wa­nia. Pamię­taj, że są to sze­ro­kie ramy, które w znacz­nym stop­niu nakła­dają się na sie­bie i róż­ni­cują w zależ­no­ści od tem­pe­ra­mentu dziecka, jego doj­rza­ło­ści i innych cech indy­wi­du­al­nych. Zwróć uwagę, że ist­nieją rów­nież podo­bień­stwa obja­wów wystę­pu­ją­cych u doro­słych i dzieci, zwłasz­cza w okre­sie doj­rze­wa­nia. Bada­nia wyka­zały też pewne róż­nice mię­dzy chłop­cami i dziew­czyn­kami i w razie potrzeby trzeba je brać pod uwagę.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij